thana203
12.12.08, 12:52
Zainspirował mnie wątek e-mamy, która pisze, że ma straszne wyrzuty sumienia,
bo przy dziecku kłóciła się z mężem przez telefon.
Wiecie co, ja mam wrażenie, że zapanowała jakaś paranoja na tym punkcie.
Dlaczego zawsze takie uczucia jak złość czy smutek mamy ukrywać przed dziećmi?
Przecież dziecko prędzej, czy później się z nimi zetknie. Taki jest świat.
Tacy są ludzie, że czasem się cieszą, a czasem płaczą albo się złoszczą i
kłócą. Jak dziecko ma się nauczyć radzenia sobie ze złością czy smutkiem,
skoro rodzice udają, że im się złość i smutek w ogóle nie zdarza? Czemu
dziecko ma nie wiedzieć, że rodzice też ludzie i czasem się kłócą, a potem
godzą? Czy dziecko, które nigdy nie widziało złoszczącego się rodzica, poradzi
sobie potem np. w przedszkolu z własnymi i cudzymi uczuciami? Czy będzie
przerażone, jak koleżanka wrzaśnie, bo nie będzie wiedziało, że może się z nią
za chwilę pogodzić? Ja myślę, że lepiej jest, jeśli dziecko pozna te uczucia w
domu i zrozumie, że są normalne, ludzkie. I że mijają i ktoś smutny jest
później wesoły, a pokłóceni się godzą... A Wy jak myślicie?