Ciągle krzyczę,pomóżcie mi się opamiętać!

12.12.08, 21:25
Witam!
Jestem strasznie sfrustrowana co wyładowuję na małym krzycząc o byle co. Zrobi coś nie groźnego a ja już z dziobem na niego...czuję się strasznie!
Ja wrzask mały w płacz mąż na mnie pretensje....mam dość tej sytuacji!
Odbiło mi totalnie, co się dzieje?!
Gdzie moja cierpliwość?
Jeśli mam być szczera to boję się iż winą jest to że przez syna muszę przerwać swoją karierę, bo nie mam nad nim opieki (teściowa za leniwa, a przedszkole dop. od września).Tak się cieszyłam że po szkoleniu będę robiła to co najbardziej lubię....a tu klapa!
Jakże mam siebie dość i jest mi przykro co ze mnie za stwór!
    • aston22dwa Re: Ciągle krzyczę,pomóżcie mi się opamiętać! 12.12.08, 21:31
      to może warto zainwestować w nianie co dałoby ci możliwosc dalszego rozwoju
      zawodowego
    • virtual-m Re: Ciągle krzyczę,pomóżcie mi się opamiętać! 12.12.08, 21:38
      chyba szkoda malego - moze wlasnie niania bedzie dobrym rozwiazaniem? a moze to
      tylko chwilowe? chyba wiekszosc mam czasami ma takie dni, a pozniej wyrzuty
      sumienia - mi sie zdarzalo, przyznaje sie bez bicia smile czasami moja cierpliwosc
      kruszeje na jeden czy dwa dni, ale samo mija smile
    • kasia8305 Re: Ciągle krzyczę,pomóżcie mi się opamiętać! 12.12.08, 21:50
      Jak ja Cię rozumiem. Robię zupełnie tak samo, o byle co się wściekam na córcię,
      krzyczę. Czasem zastanawiam się, czy od tego siedzenia w domu nie popadam w
      jakąś depresje. Tym bardziej, że mąż dobija mnie jeszcze tekstami typu "tyle
      masz do roboty" jak moja dwulatka budzi się ciągle w nocy a ja nie mam już siły.
      Moja samoocena legła w gruzach. Czuje się niedowartościowana i niedoceniana. I
      nie wiem, co się ze mną dzieje, czemu chodzę wściekła na wszystko, krzyczę na
      niunię, a później jestem dodatkowo na siebie zła, za to, że wyżywam się na
      dziecku. Błędne koło.
    • mamaolenki25 Re: Ciągle krzyczę,pomóżcie mi się opamiętać! 12.12.08, 22:18
      Ja też mam tak samo dziewczyny, najgorsze jest to ze wiem ze źle robie, obiecuje sobie ze już nie krzyknę a robie to samo. Kocham moje
      dziecko nad życie ale wymiękam czasami/często. A kiedyś byłam taka
      opanowana- musiał się ktoś natrudzić żeby mnie do takiego stanu
      doprowadzić.
      • madaw Re: Ciągle krzyczę,pomóżcie mi się opamiętać! 12.12.08, 22:47
        Ja tez tak mam.Krzycze na moja 4,5 letnia corcie o byle co.Potem
        zaluje,przytulam ja,mysle wtedy ze i tak to krzyczenie nic nie
        dalo.Moglam sie obejsc bez tego.Moja mala placze jak krzycze,i mowi
        mi ze nie lubi tego.Ona tez zaczela krzyczec i zrobila sie nerwowa
        jak ja.Wiem ze powinnam sie opanowac,ale czesto niepotrafie.Mysle ze
        to wynika z wlasnych niepowodzen, niezadowolenia z czegos.U mnie
        jest taki powod ze "nie mieszkamy sami".
        • papiki Re: Ciągle krzyczę,pomóżcie mi się opamiętać! 13.12.08, 00:10
          są na to wszystko sposoby, ale ja też nie potrafię sie opanowac.
          Wyjśc do innego pokoju, policzyc do 10-ciu, przykucnąc przy dziecku
          i wtedy odechciewa sie krzyczec, przytulic do dziecka i takie tam
          inne...Codziennie rano, gdy córka budzi mnie buziakiem, myślę, że
          dam radę. I co? Nie dajęsad
          Nie ma dla mnie usprawiedliwienia, bo córka nie daje mi ŻADNEGO
          powodu, abym na nią krzyczała. Może tylko to, że nerwus jestem, to
          rodzinne. Eee tam, bzdura. Za każdym razem przepraszam ją za moje
          zachowanie, a ona tak się do mnie przytula, że wstyd mi, wstyd,
          wstyd. Czuję się wtedy jak potwór, nie matkasad
          Chyba jednak można sobie radzic z nerwami, bo dzisiaj nie było
          najgorzejsmile Jutro będzie jeszcze lepiej. A w ogóle to wszystko
          będzie dobrzesmile
    • zuziak07 Re: Ciągle krzyczę,pomóżcie mi się opamiętać! 13.12.08, 14:09
      Rozumiem cię doskonale, jak zapewne wiele matek. Siedzę w domu od
      2lat (choć nie nazwałabym tego siedzeniem, a raczej ciągłą gonitwą).
      Wcześniej miałam odpowiedzialną, bardzo stresującą pracę, ale
      dawałam radę, zawsze wybrnęłąm z sytuacji, wszystko potrafiłam
      załatwić i to dawało mi olbrzymią satysfakcję. Do tego zawsze był
      weekend, wakacje. A teraz ciągłe niewyspanie, przemęczenie. Nie ma
      urlopu, nawet jednego dnia wolnego. Nie mogę wyjść na zakupy, do
      fryzjera, bo wszędzie z dzickiem. Mąż pracuje całymi dniami. I kółko
      się zamyka, frustracja, zmęczenie, nerwy.
      A może zdecydujcie się jednak na nianię, jesli praca jest dla ciebie
      odskocznią? W pracy się zrealizujesz, odpoczniesz od dziecka,
      jednocześnie zatęsknisz i po powrocie do domu nie będzie już czasu
      na krzyki i pretensje.
      Życzę powodzenia z całego serca smile
    • kra123snal Re: Ciągle krzyczę,pomóżcie mi się opamiętać! 13.12.08, 17:43
      a żłobek? Lepszy żłobek niż sfrustrowana matka. Dzieciak pozna coś
      nowego a Ty przestaniesz na nim wyładowywać konsekwencje własnych
      decyzji. Nie rozumiem matek, które na siłę siedzą w domu, chociaż im
      to nie odpowiada. Nie każda matka lepsza niż żadna...
      • senanque Re: Ciągle krzyczę,pomóżcie mi się opamiętać! 13.12.08, 20:49
        A nieprzyjęcie dziecka do żłobka bądź roczne oczekiwanie kra123snalu rozumiesz?
      • fammpirella Re: Ciągle krzyczę,pomóżcie mi się opamiętać! 14.12.08, 21:53
        nie chce Ciebie kra123snal'u atakowac, ale stanowczo nie zgadzam się
        z Twoją opiną:
        >Nie rozumiem matek, które na siłę siedzą w domu, chociaż im
        > to nie odpowiada. Nie każda matka lepsza niż żadna...
        a co to za matka która nie chce być ze swoim dzieckiem?!!!!
        ja też schowałam w kieszeń swoja ambicje zawodowe, "karierę",
        cudowny smak każdego nawet drobnego sukcesu w profesji, ta
        bieganinę, która powodowała że chciałam biec dalej, w domu mnie
        prawie nie było, w weekendy imprezy, w wakacje wyjazdy, życie DLA
        SIEBIE.posprzątane było, obiad tez, a reszta czasu była wyłącznie
        dla mnie i męża.
        i pytam: co to za matka, która decyduje sie na dziecko i nie chce z
        nim byc? instynkt instynktem, ale w przypadku "wpadki" takie
        zachowanie jestem zrozumieć. mam taka koleżankę. minął macierzyński,
        bach, do pracy, bo "ona nie wysiedzi w domu". mąż jej zarbia jak na
        moje regionalne warunki nieźle (5.500 zł). i tak z jej synkiem
        z "wpadki" siedzi OBCA BABA.pojąc tego nie umiem, a ona nie potrafi
        zrozumiec mnie, że tak siedze w tym domu i czasem jej sie skarżę, że
        jestem zmęczona, że NIE MAM CZASU pomalować paznokci (ona robi to
        czasem w pracy, taka masuspicious) ona twierdzi, że mam tyyyle czasu....
        suspicious
        NIKT nie zastapi kochającej matki. i ten czas z dzieckiem jest nie
        do odzyskania. kwestie zawodowe owszem. tak czy siak, ale
        można "dogonić szczura", którym sie wczesniej było.przyjdzie na to
        czas.



        autorke wątku rozumiem, ale ja moje frustracje zawodowe wyładowuję
        na... kotach i czasem mężuwink na córcie unoszę głos, jak po 3-333
        (zalezy od ciężaru kategorii czynuwink próbach odwiedzenia jej od
        robienia czegoś zabronionego nie reaguje.
    • jagabaga92 Re: Ciągle krzyczę,pomóżcie mi się opamiętać! 13.12.08, 21:03
      Też jestem z tych mamuś krzyczących czasem bezpodstawnie na dzieciaka. Ale mąż
      podpowiedział mi, żebym ograniczyła czas spędzany przy komputerze i brała
      magnez. Gdy dostosowuję się do rady "mniej komputera" jest dużo lepiej smile
      Magnez też pomaga smile
    • mama-ola Re: Ciągle krzyczę,pomóżcie mi się opamiętać! 14.12.08, 19:34
      > Jestem strasznie sfrustrowana co wyładowuję na małym krzycząc o
      byle co. Zrobi
      > coś nie groźnego a ja już z dziobem na niego...czuję się strasznie!
      > Ja wrzask mały w płacz mąż na mnie pretensje....mam dość tej
      sytuacji!

      Ja się opamiętałam w ciągu paru dni, jak stan małego zaczął być
      niepokojący. Dotarło do mnie, że krzyk czy inne złe taktowanie nie
      ma skutków jedynie takich, że dziecku jest chwilowo źle czy przykro,
      ale ma głębsze i dłuższe konsekwencje. Uderzyłam się w piersi, to,
      że czułam się podle, to mało powiedziane. Teraz dbam o moje dziecko
      z kilkakrotnie większym zaangażowaniem. Mam nadzieję, że nigdy
      więcej stare czasy nie wrócą.
      To tak ku przestrodze smile
    • mamaigiiemilki Re: Ciągle krzyczę,pomóżcie mi się opamiętać! 14.12.08, 21:11
      ja bym radziła wizytę u psychiatry; naprawdę, jeżeli sama nie jesteś w stanie
      zapanować nad wrzeszczeniem na dziecko, to już coś jest nie tak; rozumiem
      chwilowy kryzys, kiedy parę razy sie krzyknie, ale notoryczne wydzieranie się na
      dziecko, to już jest nie w porządku;
      pamiętaj, że w ten sposób robisz krzywdę dziecku;
    • edit38 Re: Ciągle krzyczę,pomóżcie mi się opamiętać! 14.12.08, 21:21
      Jak ja to dobrze znam. Mam dokładnie to samo. Ciągle zwalam to na moją depresję
      poporodową (w takich chwilach myślę że najprawdopodobniej nie wyleczyłam się do
      końca) Ja nie siedzę w domu ponieważ wróciłam do pracy gdy mała miała 7 m-cy.
      Jestem ciągle niewyspana i zmęczona fizycznie i psychicznie, do dziecka wstaję
      tylko ja bo mąż tak mocno śpi że nie słyszy jak mała się drze (ale gdy spaliśmy
      ostatnio u moich rodziców to tykanie zegarka go budziło) Dobija mnie to, że on
      potrafi cały wolny czas przesiedzieć przy kompie. Z powodu swojego systemu pracy
      trochę więcej czasu spędza z dzieckiem niż ja i gdy tylko wracam do domu to on
      ma już wolne (a ja czasem nawet mam problem się wykąpać przez ostatnie 1,5 roku
      biorę tylko prysznic żeby było szybciej) Poza tym raz w tygodniu obowiązkowo
      musi wyjść do kumpli. Ja to rozumiem że chce wyjść ale przecież nic by się nie
      stało gdyby czasami sobie odpuścił a jego nic nie powstrzyma gdy już się umówi,
      dla niego liczą się tylko jego potrzeby (on uważa że jest inaczej)
      Dla przykładu podam taką historię: 4 rano ja zaczynam mieć skurcze stopniowo
      odchodzą mi wody płodowe, budzę go i mówię że chyba się zaczęło a on patrzy na
      zegarek mówi że mamy jeszcze czas a on chce się wyspać, przewraca się na bok i
      śpi do 7 a ja chodzę z kąta w kąt. Potem gdy mu to wypomniałam to stwierdził że
      przecież nic się nie stało że miał rację że mamy jeszcze czas (urodziłam o 15:30)
      No fakt miał rację.
      • joannaiwa Re: Ciągle krzyczę,pomóżcie mi się opamiętać! 14.12.08, 22:07
        Szkoda dziecka - weź jakiś calms czy chociaż syropki uspokojające.
        No i wracaj do pracy choćby na część etatu - tak chyba w Twoim
        przypadku będzie lepiej. Chociaż muszę Cię przestrzec - łaczenie
        pracy z opieką nad małym dzieckiem też nie jest łatwe, zwłaszcza jak
        się zdarzą kiepskie noce - w dzień już nie odeśpisz.
Pełna wersja