gocha71
14.12.08, 22:19
Wiem, że komuś to się może wydać śmieszne i niepoważne: rozpaczać po stracie
kota, gdy giną ludzie. Kto ma zwierzaka w domu, ten zrozumie

To był kot domowo - podwórkowy, no i w czwartek nie wrócił do domu. Małe
szanse, że jeszcze się zjawi. Kurcze, tak mi brakuje tego grubasa: nic nie
leży na fotelu, nie plącze się pod nogami w kuchni i nie wybrzydza, nic nie
pakuje się na kolana czy brzuch z głośnym mruczeniem...To był po prostu
kolejny członek rodziny, tyle że przygarnięty z podwórka. I chyba za to
przygarnięcie był takim wdzięcznym kotem.