dirgone
15.12.08, 16:27
Wątek mnie natchnął obok i moja własna odpowiedź.
1. Piłam wodę ze studni na starym cmentarzu. Regularnie, bo była zimna i
dobra. Razem ze mną moje durne siostry i jeszcze durniejszy brat. Żadnemu z
nas nie przyszło do głowy, że to może, hm..., niehigieniczne?
2. Najadłam się rtęci. Mamie stłukł się termometr i chociaż szybko pozbierała
szkło, to nie zauważyła kulki z rtęcią. Ja zauważyłam bardzo szybko i
wsadziłam ją do ust, jak cukierka. Pamiętam, że oglądałam wtedy teatr dla
dzieci - o księżniczce i wiejskiej dziewczynce, które wyglądały tak samo, były
nieszczęśliwe i pewnego dnia spotkały się nad rzeką lub na jakiejś łące,
zauważyły podobieństwo i zamieniły się - księżniczka poszła do wiejskiej
chaty, a mała chłopka do pałacu i.... I tu przegryzłam szkło i zaczęłam
płakać, bo rtęć wstrętna w smaku była. Mama kazała mi kilkakrotnie przepłukać
usta i na tym się skończyło.
3. Wlazłam do starej psiej budy podczas zabawy w chowanego. Nie wiem, jak to
się stało, że chociaż pies w niej nie mieszkał, to oblazły mnie pchły,
strasznie - cała czarna od nich byłam. Poleciałam z rykiem do domu, mama
wsadziła mnie do wanny i pchły spłukała. O rany, na samo wspomnienie się trzęsę.
4. Mój brat przyniósł do domu ogromnego, półżywego szczura (sąsiad hodował
świnie, w mieście, i tam wiecznie szczury były, które sąsiad zabijał
trutkami), który wbił mu się zębami w kurtkę. Mama wtedy szyła, brat wszedł do
domu, stanął za nią i powiedział "Mamo, patrz, kotek". Mama na widok kotka
mało co nie zeszła z tego świata.
5. Rodzice wynajmowali dom. Na podwórku były miejsca, do których nie wolno nam
było się nawet zbliżać (heheh). Wlazłam za jakąś przyczepę i wystający drut
wszedł mi w głowę, prawie koło oka. Pamiętam, że jak doszłam do domu, to
jakieś białe było widać. I nie wiem, kto to widział - ja, rodzice, brat? Do
dziś myślę, że widziałam w lustrze własną czaszkę

Ojciec mnei zawiózł na
pogotowie, tam mnie opatrzyli i wróciłam do domu. Mój brat był bardzo ciekawy,
co mi się stało. Opowiedziałam ze szczegółami, on oczywiście poszedł zobaczyć,
co to i gdzie i.. I pół godziny po powrocie ze szpitala ojciec musiał znowu do
niego jechać, tym razem z moim bratem. Ten sam drut, ten sam lekarz, ta sama
blizna w tym samym miejscu

Myślę, że dzisiaj bylibyśmy odebrani rodzicom i
umieszczeni w jakimś odosobnieniu.
Na jeden post wystarczy, bo dalej to horror się zaczyna