penna
16.12.08, 17:03
Jestem chora. Zaczelam chorowac w zeszly poniedzialek, wczesniej moj
synek mial katar, a nastepny dzien ja poczulam sie chora. Katar
mialam , ale nie taki bardzo duzy, bardziej czulam sie slaba, taka
normalnie, ze nic mi sie nie chce, i jak wczesniej odkurzalam i
pralam prawie co dziennie, to teraz stracilam checi, bo czulam ,ze
nie mam sily. Moj synek wyzdrowial prawie, bo juz mu z nosa malo
leci, ale ja znowu zaczelam czuc tak cieplo w plucach i nie moglam
oddychac gleboko. Od moze trzech dni zaczelam czuc ten plytki
oddech. Ale wlasciwie, to nie chcialam pisac o samej chorobie, ale
o reakcji mojego meza. Z poczatku, mowilam ze nie chce mi sie nic
robic, nie mam ochoty nic robic, czuje sie zmeczona. On mi mowil
niby zartem, ze to lenistwo sie nazywa. Ale zaczelam sie skarzyc na
ten plytki oddech, no i moj maz zaczal sie zastanawiac i pogadal w
pracy z jakas ksiegowa, i ona mu powiedziala, ze to moze byc
zapalenie pluc, wczoraj wrocil z pracy i dopiero chcial mnie do
lekarza wiezc, zaczal mi herbate robic, jedzenie. Polozylismy sie
wszyscy do lozka po obiedzie, i zasnelismy, wiec maz mi mowi, ze
jutro pojdziemy do lekarza przymusowo.
Mam wrazenie, ze mi, a moze i kobietom, nie wolno chorowac. moj maz
niby opiekunczy, bo bardzo dba o dziecko, i nawet niby o mnie dba,
ale jako opiekun chorej, to jak do tej pory nie za bardzo sie
sprawdzil. Czy wasi mezowie dobrze sie wami opiekuja jak jestescie
chore? Czy tez musicie przekonywac ich , tak jak ja, ze jestescie
chore.