O wynoszeniu żywności z przedszkola

18.12.08, 17:38
linka
www.tvn24.pl/2183357,12690,0,0,1,wideo.html
może by to tak nie bulwersowało, gdyby nie to, że w większości przedszkoli
menu to takie zapchaj dziury : kluchy, kluchy, kluchy i kluchy.
ps. co do mojego przedszkola nie mam zastrzeżeń, do poprzednich by się
znalazło. dobrym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie gramówek jak w żłobkach.
    • em-su Re: O wynoszeniu żywności z przedszkola 18.12.08, 17:55
      Z tego co wiem, to bardzo czesto ludzie wynosza cos z pracy, jak nie
      zywnosc to papier, albo dlugopisy. Wiem, ze zaraz wszystkie
      powiedza, ze nigdy nic nikomu nie wziely, ale mysle, ze w wiekszosci
      pracownicy zazwyczaj cos wynosza jeskli moga. Osoba pracujaca w
      biurze, zazwyczaj kradnie papier do drukarek, w sklepie podjadaja
      ciastka, a w kuchni po prostu jedzenie.
      • myelegans Re: O wynoszeniu żywności z przedszkola 18.12.08, 18:04
        Bzdura, najlepiej zakladac, ze i tak beda wynosic, bo to wpisane w
        kodeks pracy, bo co cudze to nasze. PRL umarl, niech zyje PRL.

        Do autorki, jezeli wynosza zeby uchronic przed marnotrawstwem to OK,
        bo lepiej zeby ktos zjadl niz wywalac na smietnik. To samo dotyczy
        pracownikow piekarni, ciastkarni itd.

        Jezeli wynosza, a dzieciom nie daja to nie OK i nie OK, ze zostaje
        za duzo wtedy slabe planowanie maja
      • vibe-b Re: O wynoszeniu żywności z przedszkola 18.12.08, 18:14
        em-su napisała:

        > Z tego co wiem, to bardzo czesto ludzie wynosza cos z pracy, jak
        nie
        > zywnosc to papier, albo dlugopisy. Wiem, ze zaraz wszystkie
        > powiedza, ze nigdy nic nikomu nie wziely, ale mysle, ze w
        wiekszosci
        > pracownicy zazwyczaj cos wynosza jeskli moga


        tu sie rozchodzi nie tylko o pieniadze ale i - co wazniejsze-
        zywienie dzieci. Nie doslyszalam, a moze tez ta informacja nie padla-
        czy dzieci nie dojadaja? Nie mam na mysli li tylko ilosci ale
        rowniez jakosc jedzenia- bo wkurzylabym sie gdyby moje dziecko nie
        dostawalo warzyw czy owocow bo pracownicy kradna.
        • dlania Re: O wynoszeniu żywności z przedszkola 18.12.08, 18:26
          Biedna ta kuchareczka, która przyznała sie do wszystkiego - tylko jej jednej sie
          dostało za proceder uprawiany przez wszystkich.
          natomiast rzucający się z łapami do wszystkich i bluzgający woźny - kuźwa, nie
          powinien tam pracować ani sekundy dłużej.
          Wina tak naprawdę nie leży po stronie personelu, który wykazał sie po prostu
          owczym pędem - jak wszyscy wynoszą to i ja - ale dyrektorki, która na to
          przyzwalała. Buraczka.
          • koala500 Re: O wynoszeniu żywności z przedszkola 18.12.08, 18:31
            oj, tak - ta dyrektorka beznadziejna, cały czas plątała się w
            zeznaniach, dwóch zdań sensownie nie mogła sklecić i sama sobie
            zaprzeczała
      • lola211 Re: O wynoszeniu żywności z przedszkola 18.12.08, 18:55
        Czystej wody złodziejstwo.
        Ja wbrew temu co sie tu sugeruje z pracy nie wyniosam NIC, zaden z
        moich wspolpracownikow równiez, wiec bez uogolnien.
        A te kucharki po prostu kradna jedzenie, za co placa rodzice i gmina.
        Winny jest takze organ nadzorujacy- czy to tak trudno wyliczyc ile
        towaru sie kupuje, a ile schodzi?
        • kiraout Re: O wynoszeniu żywności z przedszkola 18.12.08, 19:21
          To mi przypomniało jak pielęgniarka, moja dobra koleżanka pokazała mi kiedyś
          cała zadowolona, szafę pełną pampersów wyniesionych ze szpitala (kiedy miały one
          jeszcze wartość rynkową, tzn. dość drogie były, wchodziły właśnie do sprzedaży).
          W ciąży była i wyprawkę dla własnego dziecka kosztem tych bidoków z oddziału
          sobie wyfasowała! I mówiła, że tamte w tetrę się owija i jest oszczędność.
          Zastanawiam się co to musi być za k...stwo, że można sobie po prostu zabrać.
          Komu jak komu.., no naprawdę.
    • edunia73 Re: O wynoszeniu żywności z przedszkola 18.12.08, 20:01
      Pracowałam 2 lata w kuchni przedszkolnej prowadzonej przez moja
      kuzynke .U nas w miescie wszystkie kuchnie szkolne czy nie,są
      prywatne.Nigdy nie wynosiłysmy my jako pracownice a byłysmy dwie
      jedzenia,to co zostawało zabierało schronisko dla zwierzat ,ale za
      to kuzynka robiła nam paczki swiateczne z produktów zakupionych-dla
      niej tańsze a własciwie za darmo,pierdoły,maka, cukier itd.Ale
      nagminnie łapałyśmy panie te które rozdaja dzieciom w klasach
      jedzenie.Kiedys sie wsciekłam a miałam tam swoja córke w 4
      latkach.Jedna z pań ciagle przychodziła i mówiła "Edytka dej no
      tego czy tamtego bo Emisia jeszcze chce"No ile to moje dziecko moze
      zjeść???Poszłysmy z kuzynka na przeszpiegi i to co zobaczyłysmy w
      szafce tych pań ,normalnie zabrakło nam słów.2 michy bułek
      parowych ,góra kanapek ze śniadania itd.I jeszcze jest
      zasada.Dziecko kazde musi dostać porcje miesa,nie wazne ze z góry
      wiemy ,ze ono tego nie zje.A one dzieliły,no bo malutkie to nie da
      rady.Kuzynka kiedys za to je opieprzyła.To prawda gramatura jest
      przynajmniej u nas,ale to juz nie państwówka wiec jest
      inaczej,bardziej dbaja .
      • kocianna Re: O wynoszeniu żywności z przedszkola 18.12.08, 22:22
        Co do powszechnego wynoszenia z pracy, to ja do swojej przynoszę (swój papier,
        swoje spinacze, długopisy, płytki do komputera, często swojego laptopa,
        flamastry). Ale jak się pracuje w budżetówce, to czasami to idzie również w tę
        stronę...

        CO do meritum - zgadzam się, jeśli jedzenie zostawało, to po co miało się
        marnować - ale jeśli dzieci tego NIE DOSTAŁY w ogóle, to bym się nieźle wkurzyła.
        • lola211 Re: O wynoszeniu żywności z przedszkola 18.12.08, 22:40
          Jezeli pani w torbie miala 1 kg maki to chyba nie dlatego, ze
          zostalo z obiadu? To ewidentne podbieranie produktow.A ciagle
          slyszymy o dzieciach glodnych w szkole, o akcjach charytatywnych-
          gdyby kuchary nie wynosily jedzenia, problem by zniknal.
          Gdzie kota nie ma , tam myszy harcuja- widac nikt tego nie
          kontroluje.
          • edunia73 Re: O wynoszeniu żywności z przedszkola 19.12.08, 05:12
            lola 211 nie wiem czy dokładnie przeczytałas to co
            napisałam,kuchnie sa prywatne smile więc nikt na tym nie traci,chyba
            ze kuzynka bo za dużo czegoś kupiła wink i wierz mi to jest
            najlpepsze przedszkole pod względem wyrzywienia,wszystkiego za dużo
            w sensie ze tyle ile trzeba a dziecko i tak nie zje,pilnowane pod
            względem gramaturowymm i pyszne urozmaicone jedzenie.Nie raz był
            sanepid ,oddawałyśmy próbki kazdej rzeczy z dnia.
            • edunia73 Re: O wynoszeniu żywności z przedszkola 19.12.08, 05:13
              sorrki za błedy
Pełna wersja