Tatuś panikarz...

18.12.08, 23:23
Szwagrowi urodził się syn.To co dzis zobaczyłam spowodowało u mnie
śmiech i zmartwienie jednoczesnie...
Młody ma kilka dni.Widziałam dziś przebieranie małego.Koszmar.
Mama przewija,tata panikuje...
Nie podnoś mu nogi,kremu za dużo,jeszcze tu posmaruj,głowę mu
obruć,kaftanik krzywo,zawiń mocniej...A mama cała zestresowana aż
się popłakała.Wiadomo ręce niepewne,obolała a on dyryguje.Ale sam to
sie boi przebrać pieluchę...A juz o dotknięciu dziecka przez osoby
trzecie nie ma mowy-bakterie.
Próbowałam mu wytłumaczyc,żeby tak sie nie denerwował,że Asia sobie
świetnie poradzi a jak na 1 centymetrze kwadratowym będzie mniej
kremu to sie dziecku nic nie stanie...Ale raczej nie zrozumiał.
    • gabbie Re: Tatuś panikarz... 18.12.08, 23:30
      świrnięty
      • kudlata_wiedzma [...] 18.12.08, 23:55
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • hard-ass Spanikowalem tylko raz 24.12.08, 15:00
        Jak wyskoczylem za pozno i potem moja dziewczyna marudzila ze jej
        sie okres spoznia. Na szcescie byla to pomylka i jak widac po tym
        poscie, na duze szczescie !
    • deodyma Re: Tatuś panikarz... 19.12.08, 00:39
      no popatrzsmile taki z niego bohater? Twoja siostra musi miec anielska cierpliwosc,
      bo ja na jej miejscu juz dawno bym na niego ryknelasmile
    • deela Re: Tatuś panikarz... 19.12.08, 01:02
      ja bym pieprznela drzwiami i wrocila z mieszanka nr 1 potem pieprznela drzwiami
      ponownie i wrocila po 5-6 h
      • ala_bama1 Re: Tatuś panikarz... 19.12.08, 07:49
        strasznie irytują mnie tacy ludzie. Moja teściowa na początku była taka sama...
        źle trzymasz, nie kołysz tak,pewnie ma za mokro, za sucho, za zimno, za ciepło
        itp. A babka ma monopol na dobre rady, i jest przeświadczona że tylko ona robi
        wszystko dobrze. I ta cholerna panika wrrr... Dziecko to nie porcelanowa
        laleczka, a poza tym matka wie najlepiej jak się nim zajmować. Takich doradców i
        mądrali to mam ochote wywalić za drzwi
        • nihiru Re: Tatuś panikarz... 19.12.08, 09:39
          > a poza tym matka wie najlepiej jak się nim zajmować.

          rozwalają mnie takie stwierdzenia. Skąd - w takim razie - biorą się
          liczne wątki typu "moja koleżanka przegrzewa swoje dziecko/ karmi
          słodyczami/pozwala oglądać TV"?!

          Z tego co widzę na forum, najbardziej alergicznie na wszelkie rady
          reagują mamy, które niedawno urodziły swoje pierwsze dziecko.

          ------------------------------------
          Koniec i bomba, a kto czytał, ten trąba!
          • hellious Re: Tatuś panikarz... 19.12.08, 09:54
            Biedna mamusia... Kopa w doope tatusiowi jak taki wszechwiedzacy i niech sam tylek wyciera.
          • cora73 Re: Tatuś panikarz... 19.12.08, 09:58
            Fakt, to nieprawda ze matka ZAWSZE wie najlepiej..... jednak co
            innego komus doradzic, slozyc pomoca a co innego stac, dyrygowac,
            wymadrzac sie samemu nic nie robiac!
          • ala_bama1 Re: Tatuś panikarz... 19.12.08, 12:20
            do nihiru
            alergicznie mówisz...jeżeli Ty sobie dałaś wejść na głowe - twoja sprawa.A
            propos dobrych rad: wnioskuję że Ty słuchałaś wszystkich, nawet najbardziej
            absurdalnych .A może to wygodnictwo - opiekunka robi żle ale ROBI więc ja nie
            muszę... Znam takie kobiety a jakże
    • majmajka Re: Tatuś panikarz... 19.12.08, 10:40
      Nerwicy sie laska dorobi i kompleksow, ze jest zla matka. Idiota.
    • smerfetka8801 Re: Tatuś panikarz... 19.12.08, 14:36
      a ile ci ludzie mają lat???bo jak dzieci tongue_out
      jak czytam takie relacje to Bogu dziękuje za mój luz i za to,że mąż od
      pierwszego dnia kąpie i przewija i przebiera bez stresu i drżących dłoni smile i
      gości przyjmowaliśmy i dziecko przytulali-mimo bakterii smile ach to nasze życie po
      porodzie to naprawdę spokój i sielanka było smile
      • roksanaa22 Re: Tatuś panikarz... 19.12.08, 19:34
        Ona 28 a on 23.On jest bardzo troskliwy dla niej,dba o nia,pomaga
        ale strasznie przeżywa wszystko co związane z dzieckiem.Żeby
        przypadkiem krzywdy nie zrobić czy nie zaszkodzić;P
    • osa551 Re: Tatuś panikarz... 19.12.08, 21:11
      Qurde, ja bym mu wręczyła potomka, niech sam przewija czy przebiera. Może mu się
      jeszcze uda nakarmić piersią Wielkiemu Specjaliście wink Przecież jak ma uwagi, to
      na pewno sam to zrobi lepiej, a jak się boi to niech się zamknie.

      Dziewczyna ma anielską cierpliwość, ale ja to jędzą jestem i tyle.
    • uullaa Re: Tatuś panikarz... 19.12.08, 21:20
      Żałosna ta twoja siostra. Się rozpłakała, mówisz? Ach jak mi jej
      szkoda.
      • roksanaa22 Re: Tatuś panikarz... 19.12.08, 21:29
        To nie moja siostra tylko szwagierka.
        Sorry ale żałosna to Ty jesteś pisząc tak o dziewczynie.Jest kilka
        dni po porodzie,ciężkim powikłanym porodzie.Burza uczuć i hormonów.
        Niefajnie...
        • pit-or Re: Tatuś panikarz... 22.12.08, 15:09
          Spokojnie, to są zwykłe trudne początki. Oboje są w stresie i oboje z czasem nabiorą wprawy. Pamiętam, jak sam budziłem się w nocy i słuchałem, czy mój pierwszy potomek na pewno oddycha... A trzeciego, zaraz po przywiezieniu ze szpitala wykąpałem bez obawy pod kranem (bo to było w cudzym mieszkaniu, bez wanienki - godzina zero zaskoczyła nas na wakacjach). Jeszcze będziecie wszyscy mieli z malucha wiele radości. A najpóźniej za kilka miesięcy, ci sami rodzice zaczną prosić ciotkę o baby-sitting...
    • phalaphael Re: Tatuś panikarz... 22.12.08, 15:42
      i?
      po co to właściwie piszesz? Chodzi Ci o coś?
      • iskierka40 Re: Tatuś panikarz... 22.12.08, 17:41
        ale co w tym dziwnego???
        minie mu to.
    • pawel5211 Re: Tatuś panikarz... 22.12.08, 16:15
      Po pierwsze: piszesz że Szwagrowi urodził się syn a kilka postów
      niżej piszesz że to nie siostra tylko szwagierka coś krecisz.
      Po drugie nie powinno cie to smieszyć i martwić powinnas ich
      wspierać i pomóc w taki sposób w jaki oni by tego chcieli (najlepiej
      o to spytac czy jakoś im pomóc)
      Zachowanie ojca wynika z troski o dziecko chce żeby było jak
      najlepiej przewinięte. Nigdy rtego wczesniej nie robił więc
      naturalnym jest że się boi mam nadzieję, że przynajmniej radami
      (mądrymi lub nie) choć trochę pomoże, nie zdaje sobie sprawy że może
      to jego zonie przeszkadzać. Z czasem nabierze wprawy. A takie
      podśmiewajki co to przyjdą i z miną eksperta i czasami politowaniem
      patrzą na to wszystko to dobiero są komiczne. Później jak rodzice
      wspominają pierwsze trudności to z takich "ekspertów" też się smieją
      więc uważajwink
      • dlania Re: Tatuś panikarz... 22.12.08, 16:20
        Roksana, o co chodzi z tym szwagrem, szwagierka, bo ja w nazewnictwie ludowym
        kiepska jestem.
        A jescze jedno - skąd ty o tym wiesz? Rozumiem, że stałas wraz z mężem i
        teściową dziewczyny i patrzyłas jej na ręce, jak dziecko przewijała?wink
        Moim zdaniem tatusiowie maja takie samo prawo do przewrazliwienia jak mamuńcie.
        Tylko niech mu mamuńcia ten krem i bambetle da do rak i sam dziecko przewija.
        • wj_2000 Re: Tatuś panikarz... 22.12.08, 16:36
          dlania napisała:

          > Roksana, o co chodzi z tym szwagrem, szwagierka, bo ja w
          > nazewnictwie ludowym kiepska jestem.

          To może pojmiesz po angielsku, skoroś się tak od "ludu" oderwała:
          szwagier = brother in law.
      • wj_2000 Re: Tatuś panikarz... 22.12.08, 16:25
        > Po pierwsze: piszesz że Szwagrowi urodził się syn a kilka postów
        > niżej piszesz że to nie siostra tylko szwagierka.

        I co Ci się nie zgadza? Jeśli to jest siostra jego żony, to ona jest szwagierka,
        a jej mąż szwagier. Również gdy to brat żony piszącego, to jego szwagier, a jego
        żona szwagierka.
        Ja mam i takiego szwagra i takiego ( i jeszcze męża MOJEJ siostry, rzec można
        szwagra najbardziej).
        • dlania Re: Tatuś panikarz... 22.12.08, 16:35
          Szwagier to brat małżonka albo mąż siostry. Szwagierka to siostra współmałżonka.

          No cholera, cos sie jednak nie zgadza. Chyba że brat męża sie ożenił z jego
          siostrawink
          • kmms4 to jak nazwiesz... 22.12.08, 16:41
            szwagierki męża ???
            bo ja właśnie szwagier !
            • dlania Re: to jak nazwiesz... 22.12.08, 16:44
              Nie wiem!wink
              Poniżej cytat z wikipedii na ten temat:

              Szwagier to brat małżonka albo mąż siostry. Szwagierka to siostra współmałżonka,
              bratowa to żona brata. Błędne jest natomiast nazywanie szwagrem brata bratowej
              lub szwagra albo męża szwagierki, analogicznie szwagierką siostrę bratowej,
              szwagra lub szwagierki albo żonę szwagra (nie są więc szwagrami mężowie dwóch
              sióstr, szwagierkami żony dwóch braci itp.).


              Ja tam im wszystkim mówie po prostu po imieniuwink
              • kmms4 Re: to jak nazwiesz... 22.12.08, 16:49
                no ja też mówię wszystkim po imieniu ale jakby się zastanowić to
                mam szwagierkę a Ona ma męża którego mogę ewentualnie nazwać
                szwagrem i nie uważam tego za błąd. Myślę że większośc ludzi by
                wiedziała o kogo chodzi smile
                • dlania Re: to jak nazwiesz... 22.12.08, 16:54
                  No u mnie własnie okreslenia szwagier, stryj, stryjenka, świekra itd wywołuja
                  totalne oszołomienie, nie mam pojęcia, o kogo chodzi. Teraz mi sie troche
                  przejasniłowink
              • wj_2000 Re: to jak nazwiesz... 22.12.08, 17:05
                dlania napisała:

                > Nie wiem!wink
                > Poniżej cytat z wikipedii na ten temat:
                > bratowa to żona brata. Błędne jest natomiast nazywanie szwagrem
                > brata bratowej
                > lub szwagra albo męża szwagierki

                Miej pretensje do Wikipedii!

                Słownik języka polskiego Szymczaka:
                "mąż siostry albo brat żony lub męża; także: mąż SZWAGIERKI (siostry męża lub
                żony) i mąż kuzynki lub kuzyn żony lub męża".

                Idzie za tym praktyka. Od 45 lat jestem żonaty; w tym roku pochowaliśmy męża
                siostry mojej żony.
                Przez 45 lat on mnie a ja jego nazywałem szwagrem (w szczególności w rozmowach z
                innymi ludźmi). I NIE ZDARZYŁO się by ktoś nie zrozumiał, miał wątpliwości, czy
                w najmniejszym stopniu zawahał się w rozumieniu tego określenia.
                • dlania Re: to jak nazwiesz... 22.12.08, 17:09
                  No faktycznie, w "prawdziwych" słownikach jest szersza definicjawink Ciekawe, z
                  czego to wynika, tj. czym sie wikipedyści kierowali.
                  Dla mnie tak czy inaczej to słowo ma juz archaiczny charakter, podobnie jak
                  rzeczona świekra.
      • lia.13 Re: Tatuś panikarz... 22.12.08, 23:09
        Do Pawła:
        Szwagier to brat męża lub mąż siostry, zatem żadnego kręcenia tu nie ma. Roksana
        chcąc uniknąć nieporozumień, a nie wchodzić zanadto w szczegóły genealogiczne
        zatytułowała żonę szwagra (czyli brata męża) szwagierką, co jest błędne, bo
        szwagierka to siostra męża. Dziewczyna ta dla męża Roksany jest bratową, ale
        szczerze mówiąc nie mam pojęcia kim jest dla Roksany big_grin
    • joanna_can Re: Tatuś panikarz... 22.12.08, 19:27
      Tatus moze i panikuje ale to nie jest KOMPLETNIE TWOJA SPRAWA. Nie
      lubisz jak tobie sie ktos wtraca? Sama tez nie powinnas - tak, ze
      na przyszlosc powstrzymaj sie od uwag i pouczen.
      • roksanaa22 Re: Tatuś panikarz... 22.12.08, 19:59
        Ale numerwink
        Rzecz dotyczy BRATA mojego męża i jego żony.Więc owy brat to mój
        szwagier,tak czy nie?A jego żona to moja szwagierka.
        joanna_can-to nie o to chodzi,że to moja sprawa.Ja nie pcham się z
        łapami do ich dzieciaka,nie zamierzam im go wychowywać.Po prostu
        byłam świadkiem przebierania małego,podpowiedziałam co nieco i
        tyle.A zaobserwowałam to co napisałam w poście i tyle...
    • joanna.pio Re: Tatuś panikarz... 22.12.08, 20:31
      Ale właściwie po co opisujesz tą sytuację? Początki zwykle są dość trudne, dla
      obojga rodziców. Oni się dostosują, dotrą do nowej roli, a jaka jest tutaj
      Twoja? Nie za bardzo się wtrącasz?
      • pamelia Re: Tatuś panikarz... 22.12.08, 23:05
        Po co opisuje? Może po to żeby przeczytać czy inni sądza ze to
        typowe zachowanie? A może z jeszcze innych powodów? Przecież nie
        podaje danych osobowych szwagra...
        Mnie bardzo smieszy pytanie " po co to opisujesz?" Takie pytanie
        mozna zadać autorom większości wątków na tym forum.A gdyby nie
        wątki, forum umarłoby śmiercią naturalną... we wszystkim musi być
        głębsza mysl? jak pada pytanie "czy lubicie stringi" to każdy
        odpowiada lub nie ale nie pyta "po co chcesz to wiedzieć?"
    • gosia-zosia Re: Tatuś panikarz... 23.12.08, 09:49
      to, że młodzi rodzice panikują na początku, jest normalne. mój mąż
      też panikował, zwłaszcza jak próbowałam podać dziecku nowe jedzonko.
      twierdził,że maluch powinien być karmiony tylko ekologicznymi
      produktami,w końcu dał się przekonać, że dziecka nie można karmić
      tylko ekologicznymi potrawami, no i że np. takie gerberki są
      odpowiedzio przystosowane dla maluchów i tak samo zdrowe, jak
      jedzonko z ekologicznego przydomowego ogródka. co do kąpania i
      przewijania nie miał na szczęście oporów, no i co najważniejsze nie
      stał mi nad uchem i nie zrzędził, tylko wspierał. może powiedz
      szwagrowi wprost coś w stylu "a może zamiast zrzędzić powspierał byś
      trochę swoją żonę?" - terapia szokowa działa czasem najlepiej.
      • kasiajotka Re: Tatuś panikarz... 23.12.08, 14:16
        U nas to chyba oboje panikowaliśmy, zwłaszcza na początku właśnie.
        Jak dziecko ma kilka dni, to człowiekowi się wydaje, że ma drewniane
        ręce, a co do karmienia, to nigdy nie wiedziałam, czy przypadkiem
        synek nie jest wiecznie głodny, że nie mam wystarczająco mleka, a
        potem, jak zaczął jeść gerberki, to też panikowałam, że może jednak
        powinnam sama gotować, że będzie zdrowiej. Ale z błędu mnie
        wyprowadziła pani pediatra, że na początku to nawet lepiej, jak
        dziecko słoiczek dostaje.
    • wojtas71 Re: Tatuś panikarz... 23.12.08, 15:13
      mysle ze odpowiedz znajdziecie na portalu moteo.pl
    • bambussi ale właściwie w czym problem??? 23.12.08, 15:35
      w tym, że facet interesuje się swoim dzieckiem, przejmuje się,
      martwi czy jako żona i on jako świezo upieczeni rodzice robią
      wszystko ok? to jest problemem?

      lepiej byłoby jakby poszedł na miesiąc w tango z kumplami albo
      zamiast asystować przy kąpieli i przewijaniu dziecka otwierał
      kolejnego browara przed TV? zdecydujcie się może? wy panikujecie
      przy dużo bardziej błahych sprawach...

      sorry, ale to co wypisują tu niektóre młode mamy jest po prostu
      chore - uważacie się za święcie nieomylne, broń boże zwrócić wam
      uwagę czy poddać jakiś pomysł...

      wiekszość wypowiedzi można streścić tak - "cały świat to debile a
      tylko ja jestem geniuszem w kwestii opieki nad moim dzieckiem,
      ktokolwiek uważa inaczej jest debilem do kwadratu" - więcej luzu
      drogie panie
    • asik_cz Re: Tatuś panikarz... 23.12.08, 17:09
      Ja tam jestem zwolenniczką wzmacniania pozytywnego, więc mimo
      pierwszego odruchu: "jak jest taki mądry, to niech sam to robi",
      jednak bym podeszła inaczej. Może uściskać szwagra, powiedzieć mu,
      że jest super zaangażowanym tatą, ale stresuje żonę i musi spróbować
      jej zaufać, by ona zaufała sobie. Dzieci naprawdę dużo są w stanie
      przeżyć, natura je mądrze wyposażyła, ale nam - rodzicom nie dała
      niestety naturalnej umiejetności zajmowania się nimi od razu w
      sposób idealny. To praktyka czyni mistrza. Mam film ze szpitala,
      moja pierwsza córa miała wtedy 1 dobę, przewijaliśmy ją z mężem i
      trwało to chyba z 10 minut big_grin
      Teraz mnie to bawi, ale na młodych rodziców nie patrzę z pobłażaniem
      z wysokości mojego doświadczenia, bardziej bym była skłonna im
      współczuć. Dobrze pamiętam ten strach, który przesłaniał wszystko -
      nawet miłość do dziecka. To strach był najsilniejszy.
      Ale na szczęście mieszkaliśmy sami, z daleka od rodziny i szybko się
      wszystkiego nauczyliśmy, bo nie było innego wyjścia.
Pełna wersja