Same rozwody!

04.11.03, 08:36
Jestem normalnie w szoku! W piatek zadzwonila do mnie kolezanka, ktora
zlozyla papiery rozwodowe do sadu po czterech miesiacach malzenstwa (jest w
siodmym miesiacu ciazy)a i jeszcze przy okazji dowiedzialam sie od niej, ze
nasza wspolna znajoma rozwiodla sie po roku (pol roczne dziecko)! ale
najwiekszy szok przyszedl w niedziele, kiedy to siostra powiedziala, ze
rozwodzi sie znowu nasza wspolna znajoma (dziecko dwa tygodnie). Czy to jakas
epidemia? a wszyscy , nawet ja, pewni bylismy, zy to moje malzenstwo z
facetem z odzysku rozpadnie sie w pierwszej kolejnosci, a teraz stwierdzam z
cala pewnoscia, ze jestesmy chyba najbardziej dobrana para w naszym
towazystwie.
    • kerstink Re: Same rozwody! 04.11.03, 09:08
      To smutne.

      W moim otoczeniu na szczescie nie ma epidemii. Jedna znajomac byc moze zdecyduje
      sie na rozwod z mezem alkoholikiem. Ale ma juz duze dzieci, sa ze soba bardzo
      dlugo i ona naprawde juz nie ma sily.
      K.
    • mamaestery Re: Same rozwody! 04.11.03, 09:23
      wiesz,ja pamietam jak moja corcia byla mala i naprawde wybuchaly coraz to nowe
      konfilkty miedzy mna a mezemsadnie raz mowilam ze chce sie rozwiesc ze sie
      zwiodlam na nim ze nic mi nie pomaga..ale to minelo z perspektywy czasu
      zupelnie innaczej na to patrze,nigdy nie powiedzialabym tego co wtedy
      mowilam..nigdy bym nie chciala sie z nim rozwiesc ale gdyby i on przechodzil
      wowczas burze hormonow??gdybym wszystko postawila na ostrzu noza a maz nie byl
      ugodowy i cierpliwy?..kto wie czy tez teraz nie nalezalabym do grona rozwodek z
      malenkim dzieckiem..wydaje mi sie ze sa to zbyt pochopne decyzje ,nie
      przemyslane..
      • mama-laury Re: Same rozwody! 04.11.03, 09:39
        tak, masz racje. malzenstwo to ciagle dochodzenie do kompromisow. nigdy nie
        jest tak jak z nastoletnich marzen: ksiaze, na bialym rumaku, zamek itd...Nie
        mozna oczekiwac od drugiej osoby, zeby byla taka jak chcemy, bo kazdy musi byc
        po prostu soba, zeby byc szczesliwym.
        • mamamamamama Re: Same rozwody! 04.11.03, 10:20
          Wiesz co !!
          Moje miasteczko ( moich znajomych ) tez chyba dopadla epidemia rozwodow!!
          Jestem w szoku co tu sie dzieje!!
          Moja przyjaciolka , ktora jest poltora roku po slubie ( 14 miesieczne dziecko )
          juz miala pierwsza rozprawe ( ugodowa ) ,ale sie nie pogodzili. Moja dobra
          kolezanka ( jej maz jest moim najlepszym kumplem )-4 i pol lat po slubie -
          sklada pozew o rozwod.Moja najlepsza kumpela z pracy -8 lat po slubie ( dwojka
          dzieci , corka 4 letnia synek 8 miesieczny ) jest juz prawie po rozwodzie....
          moglabym tak wymieniac i wymieniac , ale po co ??

          Jedyne co mi pozostaje to , to ze ciesze sie ogromnie ( patrzac na
          znajomych ) , ze jestem samodzielna mama smile))
          • mama-laury Re: Same rozwody! 04.11.03, 11:04
            ciekawa jestem czy dwoje ludzi kochajacych sie szczerze na prawde nie moze
            poradzic sobie z problemem "trudnych tesciow". otoz w przypadku owej kolezanki,
            ktora do mnie zadzwonila wielkim problemem bylo zaklimatyzowanie sie w domu
            meza, kiedy to swoich tesciow przed slubem na oczy nie widziala. teraz
            stwierdza, ze wiedzac co to za rodzina w zyciu by sie w nia nie wpakowala.
            podobno tesciowa nie daje jej korzystac z kuchni, brat meza mieszka z zona i
            dzieckiem za sciana i maje swoj kacik kuchenny, siostra tez pod jednym dachem a
            nie rozmawiala z nia ani razu itp. no wybaczcie ale wydaje mi sie, zo w owej
            sytuacji, tzn. kiedy zona przychodzi mieszkac do meza to to JEGO BROCHA, zeby
            ta jego zona dobrze sie w tym domu poczula. a tu on jedzie do pracy, ona z niej
            wraca, mowi dzien dobry i do pokoju spac. ciaze przechodzi tragicznie, kuchni
            nie maja a ona glodna, zmeczona musi delektowac sie zapachami dochodzacymi z
            obydwu kuchni w porze kolacji. No nie wiem. pokluca sie a on biegnie do mamy.
            Czy mozna z tym cos zrobic oprocz wyprowadzenia sie gdzies, na co i tak on sie
            nie godzi? Dla mnie beznadzieja.

            jesli chodzi o mnie to chyba intuicja uratowala mnie od podobnej sytuacji. tzn
            moj maz mieszkal 80 km ode mnie w malutkim miasteczku, gdzie jego byla zona z
            ich dzieckiem, jego matka, ktora sie go wyrzekla i ojciec pijaczyna. no ale tam
            mial duze, wlasne mieszkanie. mimo to potrafil zostawic to wszystko by
            zamieszkac ze mna w jednym pokoju. Moze to dziwne ale wydaje mi sie, ze jego
            matka postawila mu ultimatum albo ona albo ja. i...dwa lata juz jej nie widzial.
    • judytak Re: Same rozwody! 04.11.03, 10:45
      "Faceci z odzysku" są najlepsi.
      Bardziej im zależy, i nie dziwią się, kiedy zdarzają się w życiu ważniejsze
      sprawy, niż ich własna wygoda (np. dziecko).
      Pozdrawiam
      Judyta
      • mama-laury Re: Same rozwody! 04.11.03, 11:09
        moze masz i racje, tylko, ze facet z odzysku obarcza cie w jakims stopniu
        ciezarem swojego tobolka doswiadczen. Ale oprocz tego rzeczywiscie, kto raz
        przeszedl przez pieklo rozwodu potrafi docenic, a moze nawet bardziej stara sie
        o rodzinna harmonie.
    • odalie Re: Same rozwody! 04.11.03, 12:21
      Hej!

      Powiem tyle - piszesz, ile te pary były po ś l u b i e a nie piszesz, ile ze
      sobą już byli, a nawet, być może, mieszkali.

      Ja też znam taki przypadek (który łamie mi serce, co może się Wam wydać
      patetycznym stwierdzeniem, ale chodzi o moją przyjaciółkę...) rozwodu rok po
      ślubie. Ale moja znajoma para znała się od siedmiu lat, a mieszkała razem od
      sześciu. Zmęczenie materiału plus nawał życiowych problemów... Zaczynało im się
      psuć już dawno, ale moja znajoma nie znalazła siły, aby na bierząco rozwikłać
      problemy, znosiła coraz więcej, aż w końcu pękło sad

    • hancik5 Re: Same rozwody! 04.11.03, 14:17
      Jestem w szoku. Mam 37 lat (jest to więc wiek dosyć zaawansowany) i żadna z
      moich koleżanek z liceum się nie rozwiodła, w rodzinie tylko jedna ciocia coś
      takiego popełniła (ale to było ze 30 lat temu). Natomiast mój mąż Wojtek ma
      kilku kolegów po rozwodzie. Niedawno jednego z nich w dramatyczny sposób
      rzuciła żona (wyjechała na stypendium do Paryża) i telefonicznie go
      zawiadomiła, że nie wraca. Okazało się, że miała tam już od pół roku zmiennika.
      Natomiast mam dosyć dużo znajomych koleżanek i kilku kolegów, którzy w ogóle
      nie zawarli małżeństwa i żyją samotnie. Zwłaszcza dziewczyny! To takie smutne !!
Pełna wersja