abocijawiem
23.12.08, 15:44
Dlaczego? W ciagu ostatnich 14 dni byl w domu 9 godzin (slownie
dziewiec). Pracowal, aby na swieta bylo pewne, ze bedzie. 2 soboty-
niedziele byl z rzedu w pracy (na wyjezdzie). Wszystko bylo
szykowane z mysla, ze swieta, potem so. nie. w domciu, bo sie nalezy
jak psu kosc. A teraz dzwoni i... przyjedzie jutro ok 16 i w piatek
wieczorem ma jechac do pracy. Ja z lampka alarmowa, ze jak to, niech
powie w pracy, ze sie nie zgadza, ze 2 lykendy poza domem, ze piatek
to swieta, ze nie! I gdyby w pracy powiedzial to wszystko a oni by
mu kazali jechac, to dobra, d wyszlo z naszych planow. Ale on sie na
mnie rozdarl, ze oni przeciez wiedza, ze c.o o.n m.o.z.e
z.r.o.b.i.c??? No kuuuuu, nic. Morda w kubel i jak ten osiol.
Powiedzialam mu co mysle, a on... sie na mnie wydarl, ze ja nic nie
rozumiem, ze tylko wymadrzac sie potrafie. Tak wpadlam obsmarowac go
publicznie

Moze troche mi ulzy.