jestem bardzo mloda mama...

23.12.08, 21:05
witajcie!
mam 19 lat, mam juz jedno dziecko ma prawie 9mcy jest kochane, najkochansze na swiecie ma wszystko co chce a raczej potrzebuje pomimo ze bylo wpadka... maz ma 22 lata i chcemy miec juz drugie dziecko i koniec. nie chcemy miec zbyt duzej roznicy wieku. mysle ze dalabym rade z dwojka dzieci bo maz pracuje cale dnie, stac tez nas jest jednak jedynym problemem jest moja rodzina... boje sie ich reakcji gdybym znowu zaszla w ciaze. przy pierwszym dziecku mialam takie gadanie ze niewiem, kiedy zaczelam chodzic ze swoim obecnym mezem mialam 14 lat-tez to bylo krytykowane wtedy przez wszystkich... jestem mloda ale mysle ze dosyc odpowiedzialna, czy ktos z was mial taka sytuacje?? co zrobic zeby przekonali sie ze jestem odpowiedzialna i zeby nie krytykowali wszystkiego co robie?? kochamy sie bardzo mocno, mamy dom i wszystko co potrzeba wiec co zrobic aby kazdy sie cieszyl zamiast krytykowal?? wiem jestem mloda ale przeszlismy tyle ze naprawde jestem gotowa... teraz mam ogromna depresje, boje sie seksu, boje sie ze zjde w ciaze i znowu bedzie jak kiedys..
    • neti181 Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 21:31
      ciezki orzech do zgryzienia powiem Ci niby w rodzinie powinno sie miec oparcie a
      tu prosze, ale moze jest choc jedna osoba w Waszych rodzinach ktora by byla
      przychylna i Was wspierala i wtedy moze latwiej by bylo przekonac wszytskich do
      swoich racji na forum rodzinnym , pozatym kurcze skoro jak mowisz stac Was na
      drugiego dzidziusia i jestescie szczesliwi , to nie widze czemu rodzina ma sie
      rpzeciwstawic chyba ze upatrzyla dla Ciebie inna przyszlosc , nie wiem co Ci
      poradzic , masz racje jestes jeszcze mloda ale roznica wieku u dzieci to wlasnie
      ja tez chcialabym tego uniknac tzn zbyt duzej , rozumiem Ciebie ale niestety nie
      potrafie sie wypowiedziec obiektywnie bo nie napisalas nic w sprawie agrumentow
      rodziny przeciw
      ps.skoro mowisz ze jestes odpowiedzialna to chyba sie nei dziwisz rodzinie ze
      miala watpliwosci gdy jakos 14-latka zaczelas byc ze starszym chlopakiem
      (troszke ale jednak), zawsze to szok dla rodzicow bo to oznaka ze dorastasz moze
      nue byli do konca gotowi na to a teraz jak juz jestescie małżeństwem i macie
      bobaska to moze inaczej spojrza , moze porpostu wybadaj sytuajce najpierw jesli
      tak Ci na tym zalezy ale pamietaj ze to bedzie Twoja dzidzia a nie ich i jesli
      Was stac jak mowisz i wszytsko jest ok to czemu nie , pozdrawiam cieplo
      • monia02115 Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 21:46
        hmmm
        rodzina jakby powiedziec dba o opinie, jestem jedynaczka i dlatego wydaje mi sie ze zbuntowalam sie jako 14-latka.. wydaje mi sie ze oni do tej pory traktuja mnie jak gowniare, moja mam jest ostra i do tego ciotki sie we wszystko wpiepszaja, a najgorsze jest to ze uwazaja ze ja mojego synusia zaniedbuje bo raz synus zostal z tesciowa kiedy z mezem wybralismy sie na impreze...
        to chodzi o moja rodzine bo rodzina meza popiera nas, tesciowa sama mowi ze powinnismy sie starac o drugie zeby razem sie chowaly..
        kocham moja rodzine ponad wszystko, moich dwoch mezczyzn ale boje sie znowu tego gadania, gdy tylko mama lub ciocia cos powie zaraz musze brac cos na uspokojenie, maz mnie rozumie i wspiera i ak ja mam zajsc w ciaze jak lece non stop na tabletkach.. chcialabym zeby moja mam powiedziala coreczko kiedy w koncu bedzie drugi wnuk a ona wciaz mi wypomina jak mloda zrobilam ja babcia.. malego kocha i rozpieszcza ale mi zatruwa zycie... jestem poprostu zalamana co mam zrobic zeby wyjsc z tego stanu i cieszyc sie zaplanowaniem dzidzi? jak narazie to boje sie najmniejszego zblizenia i wszystko... nie wiem powinnam sie przeprowadzic daleko od nich.. pomimo wszstko kocham rodzicow i wogole ale jestem w kropce!
        nie trierdze ze spimy na pieniadzach ale spokojnie wystarcza na bierzace sprawy i oszczednosci...

        przeoraszam ze pisze takie idiotyczne rzeczy i ze sie tak wyzalam ale nie wiem juz jak sobie poradzic, maz mowi nie przejmuj sie to nasze zycie, wazne ze my sie kochamy...ale jak tu sie nie przejmowac
        • majeczka262 Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 22:05
          Miałam nie identyczną,ale bardzo podobną sytuację.
          Wpadłam z o rok starszym ode mnei chłopakiem(obecnie mężem)miałam
          wtedy 20 lat jak Marka urodziłam,ale rodzina się wtedy nie wtrącała.
          Kiedy synek miał 18mcy udało mi się zajść w ciąże,w dniu jego
          drugich urodzin przeprowadziliśmy się do rodziców,niby miało mi być
          lżej,ale psychicznie nie wytrzymywałam,a po co tak szybko dziecko,a
          zdąrzę,może bym poszła na studia...
          Urodziłam Angelikę,kiedy synek miał 2lata i 3 mce.
          Rodzice mi tak umilali życie,że półtora roku później przeprowadziłam
          się na wyanjmowaną kawalerkę w której siedze do dziś.
          Ja miałam problem ze zdecydowaniem się na 3 dziecko, bo bałam się
          tego gadania i dogryzania.
          Jednak dzieciaki szybko rosną i kiedy moja córcia skończyła 4,5 roku
          uznaliśy z mężem ,że i tak dużo zwlekaliśmy.
          Do 5 mca ciąży nic nie mówiłam,żeby uniknąc gadania.
          Niesetey moja znajoma wygadała mnie do mojej siostry,a ta przy
          dzieciah jak mnie spotkała na mieście(one jeszcze nie wiedziały)
          mówi,nie musisz się już kryć ja już wszystko wiem i pokiwała z
          politowaniem głową.
          No tak mnie wkurzyła...
          No,ale postanowiałm powiedzieć rodzicom,żeby się dowiedzieli ode
          mnie,a nie pocztą pantoflową.
          Tego dnia od razu powiedzieliśmy dzieciom,a rodzicom na drugi dzień.
          A moja mama od razu: a po co Ci tzrecie dziecko?przecież masz już
          parkę?
          A ja niewiele myśląc:a po co Ty nas miałaś pięcioro?
          Jak się dowiedziała,że to juz 5ty mc to szok.
          Teraz wszyscy kochają Darię i rozpieszzają jak mogą.
          Mama czasem ma podjazdówki,no jak osatstnio przytyłam,czy
          przypadkiem znowu nie jestem w ciąży.
          Zawsze mam dal niej odpowiedź:przypadkiem to się w ciążę nie
          zachodzi,a poza tym jeszcze teraz nie jestemsmile
          To jest tylko Twoja i Twego Męża decyzja,nikt jej za Was nie
          podejmie i nikt za Was dzieci nie wychowa.Więcej spokoju,przemyśl
          wszystko.
          POzdrawiam
        • w_miare_normalna Znam to:) 23.12.08, 23:14
          Ja mam 21 lat i pól roczną córeczkę,więc też starą mamą nie jestemsmileMy też
          myślimy o drugim dziecku,ale za 3 lata,żeby między dziećmi były 4 lata
          różnicy.Zresztą kończę liceum,a od września chcę iść na studium,dlatego na razie
          plany kolejnego dziecka są odłożone.U nas rodzice też się wtrącają,ale takie
          życie.Jeśli już zajdą w ciąże to nie będą mieli nic do gadania bo będzie po
          fakcie.Zresztą to wasze życie,to wy będziecie wychowywać i martwić się w razie
          jakichś problemów.Nie przejmowała bym się zbytnio tym co mówią.Pozdrawiam i
          trzymam kciukismile
          • asiulek_y Re: Znam to:) 23.12.08, 23:19
            Też to znam smile Ja mam 21 lat i dwuletniego synka. Bardzo chciałabym mieć już drugie dziecko, ale poczekam z tym do końca studiów (jeszcze 2,5 roku niestety). Jeśli bardzo chcecie mieć drugie dziecko, to nie przejmujcie się rodzicami wink W końcu to będzie WASZE dziecko a nie ich smile Trzymam kciuki big_grin
        • azile.oli Re: jestem bardzo mloda mama... 24.12.08, 10:50
          Monia, nie jestem już młodziutka, sama mam córkę 14- latkę, ale dam
          Ci dobrą radę: jeżeli jesteście niezależni finansowo i mieszkaniowo
          od rodziców i chcecie mieć drugie dziecko, to odstawiaj te tabletki
          uspokajające i bierzcie się za starania. Nie czekaj na zachętę mamy,
          bo możesz się nigdy nie doczekać. To będzie wasze dziecko, a babcia
          nie musi czekać na nie z utęsknieniem, a jak się urodzi, z pewnością
          pokocha jak starsze. Zdaje się, że byłaś buntowniczką, teraz jesteś
          osobą dorosłą i matką, więc tym bardziej w takiej sprawie aprobata
          mamy i wogóle Twojej rodziny nie jest Ci potrzebna. Ja zaszłam w
          drugąś ciążę 5 miesięcy po urodzeniu pierwszego dziecka, byłam
          trochę starsza od Ciebie, ale też byliśmy niezależni, poza tym mój
          mąż był sporo starszy. Wiesz od kogo usłyszałam najwięcej gorzkich
          słów o nieodpowiedzialności? Od własnej matki, bo się bała, że
          studiów nie skończę. Studia skończyłam, a matkę poinformowałam o
          stanie odmiennym w 4 miesiącu, bo już było widać, ale kilka miesięcy
          spokoju było. Po ochrzanie od matki obraziłam się na nią, po
          tygodniu przyszła mnie przeprosić, teraz syn jest jej ukochanym
          wnuczkiem. I powiem Ci jedno - na własnym przykładzie sprawdziłam,
          że dla rodzeństwa tak mała różnica wieku jest bardzo dobra.
          Pozdrawiam. I niech w Nowym Roku spełni się Wasze marzenie.
    • melindap Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 22:37
      Dziwisz się? Wpadłaś, czyli nie wiedziałaś co to antykoncepcja, nie pracujesz,
      jesteś na utrzymaniu męża, o studiach nie ma pewnie co marzyć, mąż pracuje całe
      dnie- w konsekwencji spędza mało czasu z dzieckiem, nic dziwnego że Ci
      współczują. Zapewne chcieli dla Ciebie jak najlepiej, a tu... no cóż...
      • kropkacom Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 22:44
        > nic dziwnego że Ci
        > współczują.

        Kurnia, skoro nie muszą jej utrzymywać, pomagać, ratować to nie powinni też
        popadać w jakieś współczucia. Dajcie ludziom żyć po swojemu skoro im to pasuje.
        • marzeka1 Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 22:48
          " maz ma 22 lata i chcemy miec juz drugie dziecko i koniec."- ok, skoro wam pasuje, to miej to dziecko. tylko, że w tym wszystkim: nie masz wykształcenia, nie masz pracy (całkowiecie zależna od męża), mąz pracuje całymi dniami (na 4 łacznie osoby będzie pracował jescze więcej).Poczytaj- tu są posty kobiet, które są w domu z dziećmi, całkowicie zalezne od męża, z pretensjami, że mąz cały czas pracuje (na woła roboczego się najął???).
          • kropkacom Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 22:54
            > Poczytaj- tu są posty kobiet, które są
            > w domu z dziećmi, całkowicie zalezne od męża, z pretensjami, że mąz cały czas
            > pracuje (na woła roboczego się najął???).

            Tu są też posty tych "niezależnych" co to też męża nie widzą i pomocy nie
            dostają od niego. Studia można zrobić w każdym momencie w życiu i karierę też.
            • marzeka1 Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 22:58
              Cóż, nie jestem ani tradycyjna, ani niezależna, wierzę w związek partnerski i taki udało mi się stworzyć. Dzieci mają też ojca, nie może być tak,że w ogóle nie uczestniczy w ich zyciu, bo tylko zasuwa na utrzymanie.
              • kropkacom Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 23:00
                Mój zasuwa i jest dobrym ojcem i ma na rodzinę czas.
                • marzeka1 Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 23:07
                  I bardzo dobrze, bo tak powinno być, prawda. Młoda mama pisze jednak, że jej mąz " maz pracuje cale dnie", a gdzie czas na bycie ojcem? Nie chciałabym, aby mój syn (mam 2 synów) znalazł się w wieku 22 lat w takiej sytuacji,że jego życie sprowadzałoby się do całodziennej harówki,bo trzeba być jedynym żywicielem w tak młodym wieku.
                • melindap Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 23:08
                  Proszę, Kropkacom uświadom mnie jak można pracować całymi dniami i mieć jeszcze
                  czas na rodzinę.
                  • kropkacom Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 23:16
                    Nie wiem co to znaczy dla autorki wątku pracować całymi dniami? Jak ktoś pracuje
                    9-17 to też go praktycznie cały dzień nie ma a jednak. Wszystko zależy tak
                    naprawdę od konkretnego człowieka.
                    • monia02115 JESTEM W SZOKU 24.12.08, 12:47
                      po napisaniu watju myslalam raczej o wsparciu a nie ze wszyscy beda mnie bluzgac (prawie wszyscy).. maz pracuje od 7 do 17, nie pracuje fizycznie i dziecko ma ojca.. nie wierze ze wasi mezowie robia po cztery godziny dziennie i ze to wystarcza wiec prosze nie robcie z siebie wzorowych kobiet..takie sa role, maz pracuje a zona zajmuje sie domem.. w przyszlym roku koncze zaocznie technikum a o studiach nigdy powaznie nie myslala, poza tym mozna je zrobic zawsze... a wam gratuluje jesli wasi mezowie sa calymi dniami w domu, macie kase i jeszcze na dodatek oboje jestescie po studiach i wogole, normalnie chodzace idealy... fakt dziecko bylo wpadka ale jest kochane i nie ma gorzej niz dzieci planowane.. kobietom okolo czterdziestego roku zycia zdarzaja sie wpadki wiec.. dziecko powstalo z milosci i zwiazku partnerskiego, co z tego ze wtedy nie bylismy malzenstwem.. a wy idealne co planujecie tak wszystko uwarzajcie bo moze byc za pozno.. aha i dzieki za pocieszenie resztkom kobiet ktore rozumieja zycie no i maja serce..
                      • beatrix_kido Re: 24.12.08, 17:02
                        Monika sa ludzie i ludziska.czas do tego przyzwyczaic,nie ktorzy
                        poglaskaja inni skarca.Rob to co myslisz jest sluszne i tyle,a
                        rodzinka to juz drugorzedna sprawa...a forum to juz takie jest
                        dlatego tez tu przewaznie tylko czytalam,nie pisalam bo jakos zawsze
                        wiem znajdzie sie ktos taki za "idealny" ktory wytknie Ci wszystkie
                        bledy.powodzenia.
            • 18_lipcowa1 Re: jestem bardzo mloda mama... 24.12.08, 09:03
              Studia można zrobić w każdym momencie w życiu i karierę też.



              Jak to widac na emamie i zyciu rodzinnym- wlasnie NIE.
              • swie-tlik może daj sobie troszkę czasu... 23.01.09, 12:52
                no i 18_lipcowa1 ma rację...
                albo robisz karierę
                albo wychowujesz dziecko

                i proszę nie mówcie mi że jest inaczej uncertain

                to że mozna wszystko pogodzic to może wydawać się komuś kto nie ma
                dzieci albo nie robi kariery albo ma 22 lata
                jak się ma 30 lat + kariere i dzieci - to już sie wie że trzeba z
                czegos zrezygnować

                a studia?
                jasne! w każdej chwili!
                moja sąsiadka właśnie kończyła odchowywać dzieci (15 i 17 lat) i
                poszła na prawo
                no i zgadnijcie jak jej idzie szukanie pracy??
                "37 lat, właśnie skończyłam studia, bez doświadczenia" świetnie
                40letnia stażystka

                życzę jak najlepiej autorce wątku
                ale chyba po prostu chcesz "pobawić się" w dom a w dodatku masz
                pretensje do rodziny, która zastanawia się nad sensem takiej zabawy
                (może nie chcą być obciążeni Twoimi "dorosłymi" wyborami zaparę lat)

                zresztą pracujące 30letnie emamy wiedzą o czym mówie


        • melindap Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 22:50
          Niech sobie żyją jak chcą.
          Ale Kropkacom odpowiedz sobie w duchu na pytanie, czy chciałabyś, by Twoje
          dziecko wpadło sobie w wieku 18-lat, w wieku 19, 20 lat, w dmiało już drugie, w
          dodatku nie znało ortografii i pisało o dziecku: dzidzi, było na utrzymaniu
          małżonka, zero perspektyw w najbliższym na pracę, studia, wyjazdy, podróże,
          szaleństwa.
          • marzeka1 Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 22:51
            No ale ona chce i koniec. Jak dziecko, które tupie nóżką.
          • melindap Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 22:51
            <w dmiało już drugie
            Miało być:
            miało już drugie, oczywiście.
          • kropkacom Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 22:57
            > Ale Kropkacom odpowiedz sobie w duchu na pytanie, czy chciałabyś, by Twoje
            > dziecko wpadło sobie w wieku 18-lat, w wieku 19, 20 lat,

            Z wpadki w tak młodym wieku oczywiście bym się nie cieszyła ale jeśli dalej
            okazało by się że sobie radzi i jest szczęśliwa to niech robi co chce. Ja nie
            będę dyktowała jak ma żyć bo nie ma recepty dla wszystkich jednakowej na
            szczęście. Nie ma.
            • melindap Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 23:00
              Toż zapewne oni jej nie dyktują jak żyć- tak mniemam. Wydaje mi się, że po
              prostu chcieli "lepszego życia" dla swojej córki. I wcale się nie dziwię, że nie
              są zachwyceni planami córki.
              BTW, fajny to ojciec dziecka, który całymi dniami pracuje i nie widzi dziecka. W
              takiej sytuacji planowanie drugiego raczej nie jest odpowiedzialne, chyba, że ma
              to być "nowa zabawka" dla mamusi.
              • kropkacom Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 23:02
                > Toż zapewne oni jej nie dyktują jak żyć- tak mniemam. Wydaje mi się, że po
                > prostu chcieli "lepszego życia" dla swojej córki.

                Czyli co? Teraz będą współczuć a jak trzeba było się o córcię zainteresować,
                uświadomić to gdzie byli?
            • rita75 Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 23:03
              jeśli dalej
              > okazało by się że sobie radzi i jest szczęśliwa to niech robi co
              chce

              co to znaczy radzic sobie?
              chyba radzenie sobie nie polega na tym, ze sie wisi na mezu, bedac
              bez wyksztalcenia i rodzi dzieci...
              • melindap Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 23:04
                Popieram.
              • kropkacom Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 23:11
                rita75, ale chyba nie nam oceniać kto kiedy i ile ma mieć dzieci. Rozumiem że
                można boleć jak nie mają z czego żyć, piją czy zaniedbują dzieci...
                • rita75 Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 23:14
                  > rita75, ale chyba nie nam oceniać kto kiedy i ile ma mieć dzieci.

                  Alez jak najbardziej...zwiazkow takich na peczki, polowa sie
                  rozpada. Rodzice dziewczyny pewnie sie obawiaja, iz córka
                  marnotrawna moze wrocic z powiekszonym przychowkiem do domu
                  rodzinnego- na wikt i opierunek rodzicieli, gdy mlokosowi znudzi sie
                  tatusiowanie.
                  • kropkacom Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 23:19
                    > Alez jak najbardziej...zwiazkow takich na peczki, polowa sie
                    > rozpada.

                    Masz jakieś dowody ze połowa się rozpada? W moim otoczeniu trochę inny tym
                    małżeństw prym wiedzie jeśli chodzi o rozwody.

                    > Rodzice dziewczyny pewnie sie obawiaja, iz córka
                    > marnotrawna moze wrocic z powiekszonym przychowkiem do domu

                    To może od razu po pierwszym dziecku młode mamy powinno się przymusowo
                    sterylizować? A może w ogóle się nie pomnażać bo zawsze ktoś gdzieś może wrócić.
                    • ally Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 23:22
                      > Masz jakieś dowody ze połowa się rozpada? W moim otoczeniu trochę inny tym
                      > małżeństw prym wiedzie jeśli chodzi o rozwody.

                      tak, mówią o tym jasno wyniki badań statystycznych. źródła niestety nie podam,
                      ale jak chcesz się przekonać, to pewnie nie jest trudno znaleźć te dane.
                    • rita75 Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 23:26
                      > Masz jakieś dowody ze połowa się rozpada? W moim otoczeniu trochę
                      inny tym
                      > małżeństw prym wiedzie jeśli chodzi o rozwody.

                      ze zwiazkow zawartych w tak mlodym wieku istnieje jeden- tylko jest
                      jeden szkopul- malzonek sie k..wi na lewo i prawo, a zona to
                      toleruje...
                      a co na to badania?
                      "Spanier i Glick stwierdzili, że prawdopodobieństwo rozwodu w
                      małżeństwach kobiet, które zawarły związek w wieku 14-17 lat
                      dwukrotnie większe, niż prawdopodobieństwo rozwodu w małżeństwach
                      kobiet, które zawarły związek w wieku 18 lub 19 lat i trzykrotnie
                      większe niż w małżeństwach kobiet, które brały ślub w wieku 20-24
                      lata[8]. Z kolei kobiety wychodzące za mąż w wieku 18-19 lat są dużo
                      częściej narażone na rozpad swojego małżeństwa niż kobiety biorące
                      ślub w wieku 20-24. Mężczyźni, którzy żenią się w wieku nastoletnim
                      rozwodzą się blisko 2 razy częściej niż mężczyźni zawierający
                      małżeństwo w wieku 20-24 i ponad 2 razy częściej niż mężczyźni
                      zawierający małżeństwo w wieku 25-29 lat. Carter i Glick[9]
                      znaleźli, że 1/3 wszystkich separacji ma miejsce w ciągu pierwszych
                      2 lat, a ponad połowa wszystkich separacji ma miejsce w ciągu
                      pierwszych 5 lat trwania małżeństwa. Podobne wyniki dostar­czają
                      badania międzynarodowe, które potwierdzają, że ryzyko rozwodu
                      małżeństw nastoletnich jest istotnie wyższe niż zawartych w starszym
                      wieku.[10]"
                      • kropkacom Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 23:37
                        > "Spanier i Glick stwierdzili,

                        Nie znam ludzi smile) A tak poważnie, każdy ma taką samą szansę na upadek. A nie
                        rozumiem czemu akurat Ci młodzi ludzie muszą żyć tą wizją? Bo statystyki tak mówią?
                        • rita75 Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 23:38
                          tak poważnie, każdy ma taką samą szansę na upadek. A nie
                          > rozumiem czemu akurat Ci młodzi ludzie muszą żyć tą wizją? Bo
                          statystyki tak mó
                          > wią?

                          chcialas dowodów, prawda? a wiec otrzymalas
                          • kropkacom Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 23:42
                            Dziękuje i dobranoc.
                      • lolinka2 Re: jestem bardzo mloda mama... 24.12.08, 09:40
                        rita75 napisała:

                        >"Spanier i Glick stwierdzili, że prawdopodobieństwo rozwodu w
                        > małżeństwach kobiet, które zawarły związek w wieku 14-17 lat
                        > dwukrotnie większe"

                        > "Carter i Glick[9]
                        > znaleźli, że 1/3"

                        > "Podobne wyniki dostar­czają
                        > badania międzynarodowe,"


                        Co to za elektroniczny translator ci to tłumaczył?!
                        Dziewczyno, ten tekst aż boli w oczy!
                      • monia02115 ZENADA... 24.12.08, 13:00
                        mylicie sie a tak do waszej informacji maz mial dwadziescia jeden lat kiedy slubowal a ja 18 wiec wedgug prawa jestesmy pelnoletni, kiedyskobiety tylko tak rodzily i co jakos wszyscy zyja... nie zdziwcie sie jesli moje malzenstwo przetrwa dluzej niz wasze bo z tego co widze to mezowie z wami nie moga wytrzymac... dobrze ze wy nie popelniacie bledow i wogole jestescie idealne, pewnie oddajecie dziecko jak ma 6mcy do zlobka zeby "nie wisiec" na mezu... gratulacje to jest super wyjscie... wspolczuje wam z calego serca i moja dzidzia(bede tak pisac)jest najkochansza i moze ma lepiej niz wasze...poza tym nie pisalam zeby ktos mnie krytykowal tylko prosilam o rade wiec wy moze poprostu nic nie piszcie bio szkoda nerwow.. nie wiecie jaka jest moja rodzina reputacja i kasa najwzniejsze... a moj maz jest kochany i cudowny napewno nie robi skokow w bok... i moze powinnam go przeprosic ze musi utrzymywac mnie i dziecko co?? ja powinnam utrzymywac jego tak?? wzorowe kobiety...
                        • delecta Re: ZENADA... 25.12.08, 09:43
                          Monia, jak sobie życzysz, to mozesz mieć natychmiast drugą i
                          kolejną "dzidzię". Tylko poczekaj, aż osiągniesz jakąś równowagę
                          emocjalonalną i pozbędziesz się jadu.
                          Jak się zakłąda wątek na forum, to należy sie liczyć z różnymi
                          opiniami. Jak widać dojrzałosć, to nie tylko wiek.
                    • rita75 i jeszcze dowody 23.12.08, 23:35
                      "Liczne badania wskazują, że małżeństwa kobiet, które zaszły w ciążę
                      przed zawarciem związku małżeńskiego częściej ulegają rozpadowi. Np.
                      Coombs i Zumeta stwierdzili, że spośród małżeństw zawartych przez
                      kobiety, które były w ciąży przed ślubem, 41% rozwiodło się do 5 lat
                      po ślubie, natomiast ten sam odsetek dla małżeństw kobiet, które nie
                      były w ciąży przed ślubem wyniósł 18%.[23] Podaje się różne
                      wyjaśnienia tego zjawiska. Małżeństwa poprzedzone ciążą są mniej
                      trwałe, gdyż: (a) jednostki zawierające je nie są osobowościowo
                      i\lub kulturowo predysponowane do tworzenia trwałych związków, (b)
                      tworzące je pary mogą nie być przygotowane do ustabilizowania się,
                      mogą mieć zastrzeżenia co do osoby partnera i mogą nie chcieć lub
                      nie umieć wziąć na siebie odpowiedzialności za życie małżeńskie, (c)
                      młode pary są zwykle pozbawione odpowiednich zasobów finansowych, do
                      tego dochodzą ograniczone możliwości wyboru zawodu przez mężczyznę
                      oraz ograniczone możliwości udziału kobiety w dochodzie rodziny,"

                      szczegolnie polecam ostatnia linijke tekstu....
                      • kropkacom Re: i jeszcze dowody 23.12.08, 23:40
                        Dzięki za statystyki. Statystycznie to mam chyba półtora dziecka. Życie pisze
                        różne historie i tylko do bezdzietnych się przypieprzać nie można bo wszystkie
                        inne decyzje zwłaszcza około rozrodowe podlegają dyskusji i współczuciu.
                        • ally Re: i jeszcze dowody 23.12.08, 23:42
                          > Dzięki za statystyki. Statystycznie to mam chyba półtora dziecka. Życie pisze
                          > różne historie i tylko do bezdzietnych się przypieprzać nie można


                          aa, tu Cię boli wink
                          • kropkacom Re: i jeszcze dowody 23.12.08, 23:43
                            > aa, tu Cię boli wink

                            Aktualnie nic mnie nie boli.
                        • rita75 Re: i jeszcze dowody 23.12.08, 23:43
                          nie rozumiem wiec, po co chcialas dowodów? Chyba po to, by je
                          wydrwic...chociaz niezbyt madrze.
                        • angazetka Re: i jeszcze dowody 24.12.08, 10:09
                          Ciekawe - chciałaś dowodów, więc Ci je pokazano, a teraz się na te
                          dowody obrażasz wink
                          • kropkacom Re: i jeszcze dowody 24.12.08, 10:51
                            > dowody obrażasz wink

                            Ja się obrażam? Chyba zbyt poważnie traktujesz fora. Rita przytoczyła badania
                            statystyczne i są one niekorzystne dla młodo zawieranych małżeństw i tylko tyle.
                            Statystycznie mam półtora dziecka i tak traktuje statystyki. Dowodu na to że
                            małżeństwo autorki wątku się rozpadnie nie mam. A Ty masz?
                      • asia_i_p Re: i jeszcze dowody 25.12.08, 08:55
                        Cytat z inspektora Morse'a (od razu mówię, że lata 70-te/80-
                        te): "Wiecie Lewis, że statystyczna Brytyjka rodzi pierwsze dziecko
                        mając 19 lat? A współżycie seksualne zaczyna mając 21?"
                        • babcia47 Re: i jeszcze dowody 25.12.08, 12:48
                          smile)) dobre!!
              • kropkacom Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 23:24
                > chyba radzenie sobie nie polega na tym, ze sie wisi na mezu, bedac
                > bez wyksztalcenia i rodzi dzieci...

                A jakby miała wykształcenie to już może wisieć? Utrzymują się sami, są
                szczęśliwi, prowadzą normalny dom. To już dużo dla młodej matki i mi pochodzi
                pod "radzi sobie".
          • kropkacom Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 22:59
            > dodatku nie znało ortografii i pisało o dziecku: dzidzi,

            Błędy i infantylizm to się i wyzwolonym babom zdarzają.
            • ally Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 23:03
              > Błędy i infantylizm to się i wyzwolonym babom zdarzają.

              ale tu nie widać szans na poprawę, bo autorkę nie ciągnie do nauki wink
              • kropkacom Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 23:12
                > ale tu nie widać szans na poprawę, bo autorkę nie ciągnie do nauki wink

                Skąd wiesz że za kilka lat nie nadrobi zaległości w edukacji?
                • ally Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 23:19
                  ale w tej chwili jest naiwna i infantylna i o to tu chodzi.
              • cygarietka Re: jestem bardzo mloda mama... 23.01.09, 13:00
                > ale tu nie widać szans na poprawę, bo autorkę nie ciągnie do nauki wink

                Ja pie.... Czy każdy musi skończyć studia?
      • asia_i_p Re: jestem bardzo mloda mama... 25.12.08, 08:52
        Współczuć mogą, gdyby się czuła nieszczęśliwa, wtrącać się nie mogą,
        dopóki to nie wpływa na ich życie (inaczej niż raniąc ich wrażliwe
        uczucia).
    • rita75 Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 22:47
      moze by tak skonczyc najpierw gimnazjum?
    • majmajka Ale! 23.12.08, 23:26
      O czym mowa? Przeciez nie kazdy MUSI skonczyc studia. Jasne, ze teraz taka moda i kazdy magistra przed nazwiskiem stawia, ale naprawde nie kazdy musi. Nie kazdy moze.
      Mam kuzynke, zaszla w ciaze jeszcze wczesniej niz autorka watku, pozniej szybko drugie. Liceum konczyla z dziecmi przy cycku, studia rowniez. Nie zawsze wszystko musi byc jak w szablonie.
      • kropkacom Re: Ale! 23.12.08, 23:34
        Nikt nie mówi: jak fajnie że zaliczyłaś wpadkę i to tak wcześnie. Ale jak już
        żyją normalnie to chyba nikt im współczuć kolejnych świadomych decyzji życiowych
        nie powinien.
        • ally Re: Ale! 23.12.08, 23:37
          a ktoś im współczuje? nie, to ta "samodzielna" i "radząca sobie" dziewczyna sika
          ze strachu, że matka krzywo na nią spojrzy.
          • kropkacom Re: Ale! 23.12.08, 23:41
            Jak większość samodzielnych dziewczyn na tym forum co boi się matce i teściowej
            podskoczyć. Dobranoc.
          • lila1974 Re: Ale! 23.12.08, 23:44
            Wyszłam za mąż mając lat 26. miałam już stabilną prace, mąz również,
            mieszkanie, samochód ... pierwszą córkę urodziłam mając lat 27,5 ...
            z drugą zaszłam w ciążę mając lat prawie 30. Rodziców mam mądrych i
            fajnych a mimo to ... odczuwałam strach, że uznają moją drugą ciążę
            za zbyt wczesną, że pomyślą iż nie umiem się zabezpieczyć itd - moje
            obawy były kompletnie irracjonalne a jednak były.
            • ally Re: Ale! 23.12.08, 23:53
              to jest akurat całkowicie zrozumiałe, przynajmniej dla mnie wink ale przecież nie
              bałaś się zajść w ciążę, tylko o tym powiedzieć - czyli podejmowałaś decyzje
              samodzielnie.
              • lila1974 Re: Ale! 23.12.08, 23:58
                Nie sądzę, aby autorce o co innego chodziło.
                • ally Re: Ale! 24.12.08, 00:00
                  taaa, i dlatego boi się seksu.
                  • lila1974 Re: Ale! 24.12.08, 00:04
                    takie to dziwne?
                    • ally Re: Ale! 24.12.08, 00:07
                      skąd, to całkowicie normalne, że samodzielne małżeństwo boi się seksu i ciąży,
                      bo ciotki się będą krzywo patrzeć (o ciotkach też była mowa) wink
                      • lila1974 Re: Ale! 24.12.08, 00:09
                        nie znasz rodziny autorki, nie masz pojęcia z jakimi opiniami musi
                        sie borykac, więc nie bądź kategoryczna
      • agus0508 Re: Ale! 23.12.08, 23:43
        Ja właśnie jestem taką nieszablonową mamą. W wieku 18 lat urodziłam
        pierwsze dziecko, kiedy miałam 20 zdecydowaliśmy się na drugie, a
        maturę zdałam z wyróżnieniem, jestem teraz na 2 roku studiów, i nie
        narzekam.
        • melindap Re: Ale! 23.12.08, 23:45
          Pracujesz?
          • lila1974 Re: Ale! 23.12.08, 23:49
            A musi?
            • melindap Re: Ale! 23.12.08, 23:52
              Nie, ale jeśli nie pracuje to wcale nie jest "nieszablonowa".
            • melindap Re: Ale! 23.12.08, 23:53
              Lila podejrzewam, że to Ty tniesz wszystkie moje posty?
              Jest w nich coś obraźliwego, bo nie zauważyłam?
              • lila1974 Re: Ale! 23.12.08, 23:58
                Nie, tnę za to, o czym tu z czajką trąbimy ... NIE CYTUJ CAŁYCH
                wypowiedzi poprzedników.
                • melindap Re: Ale! 24.12.08, 00:00
                  Nie cytowałam całych wypowiedzi poprzedników- chyba, że liczyły sobie po 5 słów.
                  • lila1974 Re: Ale! 24.12.08, 00:01
                    Własnie o to chodzi.
                    Nie cytuj - przecież widac do kogo piszesz i na co odpowiadasz.
                    • melindap Re: Ale! 24.12.08, 00:04
                      Ok, sorki.
                    • pelagaa Netykieta [OT] 24.12.08, 08:26
                      forum.gazeta.pl/forum/0,62605,1617503.html
                      Odpowiadając na post, cytuj tylko potrzebne fragmenty, a resztę
                      wycinaj. Nigdy nie cytuj sygnaturek (podpisów)!


                      Czyzby na emamie panowaly inne zasady niz na calej gazecie? Z
                      przytoczonego linku jasno wynika, ze wolno cytowac fragmenty, do
                      ktorych sie odnosi nasza wypowiedz.

                      Ciekawa jestem, czy ten post tez zniknie.
          • asia_i_p Re: Ale! 25.12.08, 08:57
            A ty na drugim roku studiów pracowałaś? Wszyscy studenci muszą
            pracować?
    • yoggi87 Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 23:54
      Jak urodzilam corke bylam po slubie i mialam niespelna 20 lat. Maz jest ode mnie
      2 lata starszy. Teraz mam niecale 22 i jestem w 9 tyg. ciazy. Obie ciaze planowane.
      Z tym, ze ja planowalam ciaze z moim mezem, nie z rodzicami i tesciami smile
      U nas nie bylo problemu, wszyscy widza, ze sobie radzimy pod kazdym wzgledem,
      wrecz tescie pytali czy myslimy jzu o drugim dziecku, bo im mniejsza roznica tym
      lepiej i takie tam smile
      Niewiem w czym problem, skoro sobie radzicie, nie brakuje Wam pieniedzy to nie
      rozumiem dlaczego mieliby zle reagowac na drugiego malucha?
      • lila1974 Re: jestem bardzo mloda mama... 23.12.08, 23:59
        Bo mają/mieli inny pomysł na życie swojej córki?
        • melindap Re: jestem bardzo mloda mama... 24.12.08, 00:03
          Myślę (ale to tylko gdybanie), że gdyby rodzice nie mieli uzasadnionych podstaw
          do obawiania się, jak córka sobie poradzi w powyższej sytuacji- przyjęliby
          decyzję ze spokojem i wsparciem.
          • lila1974 Re: jestem bardzo mloda mama... 24.12.08, 00:07
            rzeczywiście gdybanie. nie mamy pojęcia, czy przypadkiem rodzice
            autorki nie są z gatunku ambitnych i zamiast wnuków woleliby karierę?
            • ally Re: jestem bardzo mloda mama... 24.12.08, 00:10
              ich prawo.
              btw, ja bym była zawiedziona, gdyby moje dziecko po szkole średniej nie
              przejawiało chęci dalszej nauki. kariera i praca to już inna sprawa.
            • yoggi87 Re: jestem bardzo mloda mama... 24.12.08, 00:17
              To co oni wola to raczej ich problem.
              Kazdy niech zyje jak chce. Ja tak zyje i jestem szczesliwa. Ciesze sie, ze ciaza
              w mlodym wieku to byl moj swiadomy wybor, a nie jakis tam przypadek losowy... I
              rodzice z pierwszej ciazy tez nie byli zadowoleni, bo przeciez "TY MUSISZ ISC NA
              STUDIA". A G... wcale nie musze.
              Tylko ta dziewczyna ma chyba jakis wiekszy problem. Bo bac sie seksu przez jakas
              tam ciotke. troche nienormalne. I jesli przy relacjach z matka potrzebne sa
              tabletki na uspokojenie to trzeba zerwac relacje dla wlasnego zdrowia.
    • wieczna-gosia Re: jestem bardzo mloda mama... 24.12.08, 00:56
      jakbys nie wiedziala ze na emamie nie miewa sie dzieci zbyt wczesnie.
      Ewentualnie mozna zaliczyc wpadke i pozniej strasznie tego zalowac.
    • kali_pso Re: jestem bardzo mloda mama... 24.12.08, 09:39
      maz ma 22 lata i chcemy miec juz drugie dziecko i koniec. nie chcemy
      miec zbyt duzej roznicy wieku. mysle ze dalabym rade z dwojka dzieci
      bo maz pracuje cale dnie, stac tez nas



      To lepiej niz u mnie- mąż duuuuuzo starszywink drugiego dziecka nie
      chce za żadne skarby, bo twierdzi, że nas nie stac a w domu i tak go
      nie mawinkP
      • cudko1 Re: jestem bardzo mloda mama... 24.12.08, 10:48
        nie no litości... co to za argument "bo rodzice palnpwali lepsze
        zycie, alebo bardziej ambitne albo jeszcze cos" taaa to my mamy
        spełniac ich oczekiwania w tej kwestii nawet jesli naszym szczytem
        marzen nie sa studia itp. itd. i to im daje prawo do ciągłego
        krytykowania??? każdy jest inny, każdemu szczęście oznacza coś
        innego. Dla jednego stidia, kariera i pieniądze... dla innego mąż i
        dzieci nawet w wieku 18 lat, a jeszcze dla innego podróżowanie po
        andach...

        ah nie oceniajmy ludzi i ich postępowania przez pryzmat własnego
        życia, własnych pragnien i własnego przekonania. Nie każdy musi
        żyćtak samo.

        A do autorki wątku... na spokojnie porozmawiaj z rodzicom i staraj
        im sie wytłumaczyć, ze moze i wpadka nie była szczytem
        odpowiedzialności, ale stanęliście na wysokości zadania, zapewniacie
        sobie i dziecku wszystko co potrzebne i ze swiadomie chcecie miec
        drugie dziecko.

        co do infantylności autorki - ja mam 27 lat i tez mówie o swoim
        dziecku dzidzia, a na forum spotkałam się z tyloma określeniami
        różnymi ze raczej zdrobnienia dzidzia nie uznałabym za przejaw
        infantylności.
    • ma_dre Re: jestem bardzo mloda mama... 24.12.08, 11:37
      masz ogromna depresje??? ale jajka smile))) kobietom w depresji odroadzam
      zachodzenie w ciaze.
      • czar_bajry Re: jestem bardzo mloda mama... 23.01.09, 12:26
        Mając 17 lat wyszłam za mąż i urodziłam córkęsmile, moi rodzice stanęli na
        wysokości zadania i bardzo mi a w zasadzie nam pomogli, skończyłam szkołę
        zrobiłam maturę, rozwiodłam się i ponownie wyszłam za mąż oraz urodziłam jeszcze
        dwoje dzieci a i jeszcze studia były w między czasiesmile
        I nigdy ale to nigdy moi rodzice nie wtrącali się w moje życie a tym bardziej w
        moje ciążesmile wychodzili z założenie że jeżeli byłam ba tyle dorosła żeby zajść w
        ciąże to i do całej reszty też już dorosłam i sama muszę podejmować decyzję ich
        rola skończyła się w momencie wyjścia za mąż, a teraz mogą już tylko pomagać w
        miarę możliwości.
        Nie wiem czy sobie poradzisz czy nie ale wiem jedno jeżeli masz depresję to idź
        do lekarza a w żadnym razie nie zachodź w ciążę na to będzie czas jak uporasz
        się z depresjąsmile. Jeżeli boisz się współżycia bo możesz zajść w ciążę to pomyśl
        o antykoncepcji.
        Powodzeniasmile
    • zebra12 Monia 24.12.08, 12:02
      PO pierwsze to nie jesteś aż taką młodą mamą, bo bo bardzo młoda, to może mieć
      13 lat smile
      PO drugie to czy wpadłaś czy nie to nie ma znaczenia. Są babcie, które lubią
      dzieci i czekają niecierpliwie na wnuki i takie, które w ogóle dzieci nie
      tolerują. Ja wyszłam za mąż w wieku lat 23. Zaszłam w ciążę w miesiąc po ślubie
      - planowaną. A moja mama była załamana i już coś przebąkiwała o aborcji. Po
      porodzie, gdy do niej zadzwoniłam, zeby przyszła zobaczyć wnuczkę, to mi
      powiedziała, że nie przyjdzie, bo wszystkie noworodki są wstrętne i przypominają
      ropuchy... I nie przyszła zobaczyć małej przez kilka tygodni, choć mieszkała
      obok. Do dziecka przez lata nie mówiła po imieniu tylko: Kukuła lub Mała. Potem
      w wieku lat 27 urodziłam drugą córkę. Usłyszałam, że się rozmnażamy jak króliki.
      Do tej świeżo urodzonej mówiła: Małe Gó.... Akurat młoda bardzo chorowała i
      ledwo przeżyła, dlatego mamie w miarę szybko przeszło. Ale powiedziała mi jasno,
      że drugiego dziecka się nie powinno planować, tylko czekać na wpadkę. Najlepiej
      mieć jedno. Gdy miałam urodzić 3 dziecko, to już zupełnie był szok. Codzienne
      telefony, że mam usunąć, czy już się umówiłam na zabieg itp. Obiecałam, że oddam
      do adopcji. W ciąży mama mi stale dogryzała. Po porodzie jakoś nie mogłam małej
      oddać. Niestety choć mała ma teraz 2 lata, to mama dzwoni do mnie czasem i mówi:
      a nie mówiłam, żebyś usunęła?
      Więc miłość babci do wnuków czasem nie przychodzi NIGDY! Moja mama nie kocha
      moich dzieci nad życie. Nieraz mi mówi, że objedzie się bez nich, ze może ich
      nie widzieć latami i jest jej to obojętne. Nic im też nie kupuje, bo nie lubi...
      Dziś idę do niej na Wigilię i przed godziną dzwoniła, że ona prezentów dla
      dzieci nie przygotowała i nie przygotuje.
      Dlatego Monia, nie czekaj na słowa swojej mamy, bo może to taki typ jak moja,
      ale rób, jak Ci serce podpowiada. Radzę Ci jednak z własnego doświadczenia,
      znajdź pracę i zacznij też zarabiać, bo w życiu bywa różnie. Nie można
      bezkrytycznie polegać na mężu. choć życzę Wam wszystkiego najlepszego!
      • wilma1970 Re: Monia 24.12.08, 13:05
        Jesteś bardzo dzielna. Podziwiam Cię.
      • agataku Re: Monia 24.12.08, 13:29
        ja też Cię bardzo podziwiam
      • beatrix_kido zebra 24.12.08, 16:57
        Dziwie sie Tobie ze dalej masz kontakt ze swoja matka.Ja bym tak nie
        mogla ,po co twoim dzieciom taka babcia.Przeciez w koncu sie
        dowiedza co sadzi o nich ,przez co moga naprawde w przyszlosci
        cierpiec.Jakby ciebie naprawde matka kochala nigdy w zyciu nie
        powiedzialaby Ci tak przykrych slow...A jak twoj M na to patrzy po
        co ty jeszcze na wigilie do tej zmiji idziesz??Bylabys duzo
        szczesliwsza bez niej.A co do Moniki tez mysle ze to jej sprawa nie
        powinna przejmowac sie swoja rodzinka.Zreszta trzeba samemu zyc
        swoim zyciem,a nie pozwalac pisac komus innemu scenariusz do niego.
        • lary-sa37 Re: zebra 24.12.08, 19:29
          Tak sobie czytam Twoj post i jakos trudno mi zrozumiec Twoja matke.
          Ja rozumiem ze mozna nie lubic dzieci z różnych powodów ale trzeba umiec
          zachowac pozory.Nie obraz sie ale odnosze wrazenie ze mama jest bardzo prosta
          osoba skoro tak bezposrednio wyraza sie o swoich wnukach.Czy Ty w latach
          dzieciecych dostałas od swojej mamy odrobine miłosci?czy ona potrafi ja okazywac
          komukolwiek?
          Po co w takim razie organizuje rodzinna Wigilie a Ty w niej uczestniczysz
          skoro dla niej Twoje dzieci sa uciążliwe.
          Jak to sie ma do wiary katolickiej gdzie łamie sie z Wami opłatkiem a ciaza
          własnej córki jest utrapieniem dla niej.
          Dlatego ja nie chodze do koscioła bo w nim własnie sie modla takie osoby jak
          Twoja matka ktore krzywdza własne dziecko i bija głowa przed ołtarzem pokazujac
          sasiadom jakie to sa wierne Bogu.Modlic sie mozna w domu i byc dobrym
          człowiekiem,kochajac własne dzieci,wnuki
          • zebra12 Tu się mylisz - moja mama 25.12.08, 09:11
            Otóż moja mama była nauczycielką i dyrektorem. Sama usunęła ciążę. Taki ma
            charakter. Czasem się dziwie, że nie zna w ogóle psychologii i pedagogiki.
            Zachowuje się jak dzikus.
            A kontaktów zerwać nie mogę, bo mama mi pomaga, a sama nie mam szans.
            • lary-sa37 Re: Tu się mylisz - moja mama 25.12.08, 09:51
              Kotus to czy ktos jest dyrektorem,nauczycielem czy adwokatem to jego zdolnosci
              zawodowe a moze byc zyciowym prostakiem.To ze mama usunęla ciąże to jej sprawa
              ale o innych ciążach nie wolno jej decydować.
              W jednej kwestii ja moge zrozumiec ze córka zachodzaca w ciążę nie majac żadnych
              perspektyw na samodzielne życie podwiesza sie matce .
              Jesli jest to pierwsza ciaza czy tez druga mozna taka corke jeszcze
              zrozumiec,natomiast kolejne niech sobie daruje bo tak naprawde matka nie ma
              obowiazku pomagac córce jesli ta temperamentna bedzie rodzoc kolejne i zadac pomocy.
              • zebra12 lary-sa37 - źle mnie zrozumiałaś 25.12.08, 11:21
                Nie zachodziłam w ciąże nie mając perspektyw! Chyba musiałabym na głowę upaść!
                Miałam męża, pracę, dom. Niestety trzecie dziecko trafiło się nieplanowane.
                Zaraz po jej urodzeniu mąż się wyprowadził, teraz był rozwód i zostałam sama.
                Nie jestem temperamentna, tylko normalna. Nadal pracuję i wychowuję moje dzieci.
                Mama pomaga mi tylko w tym, że tata zajmuje mi się dzieckiem, gdy ja idę do
                pracy. Za ewentualne jedzenie i inne wydatki płacę, bo mama wystawia mi
                rachunki. To jest aż takie "podwieszanie się"? Od września mała idzie do
                przedszkola i tata będzie mi ja tylko zaprowadzał. Tyle.
                • ally Re: lary-sa37 - źle mnie zrozumiałaś 25.12.08, 13:07
                  zebra, matkę masz bardzo, bardzo dziwną (eufemizm), ale nie widzę analogii do
                  sytuacji, którą opisała autorka wątku...
                  • zebra12 Analogia jest taka, że 25.12.08, 13:36
                    Są ludzie, którzy nigdy nie dojrzeją do wypowiedzenia słów: "Kiedy córeczko
                    urodzisz dziecko/nam wnuka?"
                    A na te słowa czeka autorka wątku. Wyjaśniłam jej więc na moim przykładzie, że
                    to może nigdy nie nastąpić i że nie ma tu znaczenia wiek, stan majątkowy i inne
                    takie smile
                    • liliankaa77 Re: Analogia jest taka, że 25.12.08, 16:05
                      Takie słowa nie mają nic wspólnego z dojrzałością, wręcz świadczą o
                      infatylności, braku swojego życia i głębokiej potrzebie wpie****nia
                      się w życie innym.

                      Nie popieram zachowania Twojej matki, ale jeśli mieszkasz u niej to
                      w niewielkim stopniu ją rozumiem.
                      • zebra12 Nie mieszkam u niej od ponad 13 lat! 25.12.08, 19:45
                        Nie wiem, skąd Ci przyszło do głowy, że z nią mieszkam... Mieszkam na innym
                        osiedlu, sama sobie radzę finansowo. Tata mi tylko pilnuje dziecka, gdy idę do
                        pracy.
                        • liliankaa77 Re: Nie mieszkam u niej od ponad 13 lat! 25.12.08, 20:10
                          Wybacz, źle zrozumiałam Twój post o wystawianiu rachunków przez matkę.
                • lary-sa37 Re: lary-sa37 - źle mnie zrozumiałaś 25.12.08, 20:33
                  Zgadza sie ,moja odpowiedz była taka ogolna bo nie znałam Twojej sytuacji
                  rodzinnej.Nie mniej jednak matka zawsze jest matka jaka by nie była ale sama
                  bedac matka nie jestem zrozumiec tak zimnego człowieka jaka Ty ja
                  opisujesz.Gdyby to moja corka znalazła sie w takiej sytuacji zawsze zanalazłaby
                  oparcie uczuciowe i na moje mozliwosci finansowe a dzieci (wnuki)wiedziałyby ze
                  moga na mnie liczyc.Powiedz jak Twoj tato przezył w zwiazku z taka pozbawiona
                  uczuc osobą bo az mi sie wierzyc nie chce ze mozna nie lubic dzieci rodzac
                  wczesniej swoje.Czy kobiety rodza bo tak wypada pokazac swiatu ze jest sie płodną?
          • zebra12 A i dodam jeszcze 25.12.08, 09:17
            Moja mama nie jest katoliczką, nie chodzi do koscioła! Jak żyję nigdy tam nie
            była. Jest ateistką. Nie wierzy w nic i nigdzie nie chadza. Nie ma więc względu
            na osobę, ani Boga, na nikogo.
            • rita75 Re: A i dodam jeszcze 25.12.08, 10:38
              Nie wierzy w nic i nigdzie nie chadza. Nie ma więc względu
              > na osobę, ani Boga, na nikogo.

              I tak tzrymac.
              • rita75 Kosciól, czyli bog jest po to, by w w ryzach 25.12.08, 10:44
                trzymac plebs...
        • wieczna-gosia Re: zebra 24.12.08, 19:39
          zebra niestety do meza miala jeszcze mniejsze szczescie niz do mamy
          sad nie dziwie sie ze z mama kontaktow nie zerwala, ale mysle ze
          dobrze by mamie zrobilo kilka slow prawdy uslyszec....
      • p3nisista świetny tekst zebra 25.12.08, 09:54
        już go ukradłem i poszedłem nim trollować na inne forume
      • rita75 Re: Monia 25.12.08, 10:39
        bo bardzo młoda, to może mieć
        > 13 lat smile

        13 lat to prokurator i pedofilia
      • swie-tlik Re: Monia 23.01.09, 13:34
        zebra12 aż mi szczęka opadła sad
        dobrze że masz oparcie w mężu

        takie zachowanie babci to takie samo przegięcie jak wciskanie
        dziecka na siłę dziadkom bo "i tak przecież nic w życiu nie robią"
    • soemi Re: jestem bardzo mloda mama... 24.12.08, 12:28
      olać! to twoje życie. piszesz, że sobie radzicie więc komu chcesz udowadniać i
      co? masz rodzinę, jesteś szczęśliwa i chcecie kolejnego dziecka! POWODZENIA!!!
      • bweiher Re: jestem bardzo mloda mama... 24.12.08, 13:05
        Ja nie wiem co stoi na przeszkodzie skoro CHCECIE drugiego dziecka.Przecież do
        chol...ry jesteście małżeństwem prawda? Kogo obchodzi co się dzieje w WASZYM
        domu i w WASZEJ sypialni. Jeśli mąż jest dla ciebie podporą to tylko działać!!
        Wyszłam za maż mając lat 20,wszyscy gadali że wpadliśmy bo inaczej po co ślub?-a
        tu dupa,dziecko dopiero 1,5 roku "PO".no i też że za młodzi,ze nie wiemy co
        chcemy,że za rok będzie rozwód...ble,ble,ble
        Jeżeli jesteście pewni ze dacie radę to co Was obchodzą inni? I powtarzaj
        wszystkim-jesteście rodziną,a w rodzinie zazwyczaj są dzieci tongue_out
        • lolinka2 Re: jestem bardzo mloda mama... 25.12.08, 00:26
          bweiher, u mnie mniej więcej tak samo, jak u ciebie było - sąsiedzi
          twierdzili że wpadka na 100 proc., znajomi obeznani w sytuacji - że
          do łóżka nam się spieszy...

          Natalia urodziła się równo 11 m-cy po ślubie - zaplanowana, urodzona
          przeze mnie w wieku 20 lat ze względu na stan zdrowia (próba
          ratowania drugiego jajnika przed usunięciem, skuteczna zresztą). Z
          drugą córą zaczekaliśmy 4,5 roku. Należało w tzw międzyczasie
          skończyć studia itp. itd. Ale "odruch Pawłowa" pozostał: co dziecko -
          to fakultet. Ledwo urodziłam młodą, a już poleciałam się na
          podyplomowe zapisywać tongue_out

          A do rozwodu nam niespieszno... nie powiem, że zawsze było różowo, bo
          skłamałabym i to ostro. Zdecydowanie natomiast jakościowo nasz
          związek przedstawia się lepiej niż te wychodzone, wymieszkane razem
          przez tysiąc lat i rozwodzące się potem momentalnie albo wiecznie
          skłócone pary.
    • nataliam2 Re: jestem bardzo mloda mama... 24.12.08, 13:02
      My z mężem zafundowaliśmy sobie dziecko w troszkę starszym wieku. Ja miałam 21
      lat, mąż 24. Nie byliśmy małżeństwem, nie mieszkaliśmy razem i to tylko dlatego
      że rodzice krzywo patrzeli. Postawiliśmy wszystko na jedną szale, wiedzieliśmy
      że finansowo damy radę. Ja się uczyłam, mój (wtedy chłopak) mąż pracował i stać
      nas już wtedy było na wyjazdy za granicę, wycieczki itd.
      Zaszłam w ciąże, wzięliśmy ślub. Mąż pracuje całe dnie (wg mnie) czyli od 10 do
      17 w sobotę od 10 do 14. Niedziele oczywiście ma wolne. Jak trzeba np, przed
      świętami pracuje więcej żeby więcej zarobić (ma własną firmę i pracy ma naprawdę
      sporo ale woli ten czas spędzać z nami). Godziny pracy mojego męża to dla
      rodziców też jest kłopot bo co to za mężczyzna co śpi do 11 zamiast od 5 rano
      zarabiać na rodzinę. Mieszkamy sami, bez rodziców i teściów i tylko dlatego
      zdecydowaliśmy się na kolejne dziecko. A dokładniej, gdybyśmy mieszkali z
      rodzicami w życiu na kolejne dziecko byśmy się nie zdecydowali.
      Ja jestem zależna od męża, to znaczy nie pracuję ale skończyłam studia i choć
      miałam propozycję pracy oboje z mężem stwierdziliśmy że lepiej będzie jak
      zostanę w domu, zajmę się synem i urodzę kolejne dziecko. Potem (za 2-3 lata)
      zamierzam pójść do pracy, popracować 4-5 lat i znów zajść w ciążę (o ile się
      uda). Rodzina jest dla mnie najważniejsza i mogłabym mieć nawet 7 dzieci o ile
      było by mnie na nie stać.
      Ważne jest również to, żeby mieć odłożone tyle pieniędzy, że w razie utraty
      pracy przez męża, mielibyście za co żyć.
      Aktualnie jestem w 8 miesiącu ciąży, kończę kolejne studia i stać mnie na wiele
      rzeczy.
      Moja mama też nie była zachwycona kolejną ciążą, chociaż teściowie bardzo się
      cieszyli. Rodzicom nic do tego jak żyjemy, ile mamy dzieci, czy pracujemy (to
      moich rodziców boli najbardziej, że siedzę w domu)ważne żeby nam było dobrze.

      Niestety ciężko mi coś doradzić, ale tylko dlatego, że nie piszesz nic o
      dokładnych godzinach pracy męża i o tym gdzie mieszkacie.

      W moim otoczeniu wiele młodych małżeństw się rozpadło. Nie wiem jak będzie z
      nami, nie mogę zagwarantować że wszystko będzie ok bo tego nie wiem. Wiem jednak
      to, że w razie gdyby mnie mąż zostawił to dam sobie radę finansowo (mąż założył
      mi konto do którego on nie ma wglądu, może tylko wpłacać a nie wypłacać). Z
      mieszkaniem też nie miałabym problemu i to jest chyba najważniejsze.
    • i.w.o.n.k.a Doskonale cię rozumiem! 24.12.08, 22:25
      Przeczytałam cały wątek, i mało tu zrozumienia dla Ciebie, Monia.
      A ja trzy i pół roku temu byłam w podobnej sytuacji, miałam już
      synka, którego urodziłam mając 18 lat (na drugi dzień po ostatnim
      egz. maturalnym wink i bardzo chcieliśmy z mężem (4 lata starszy) mieć
      drugą dzidzię.Tylko że zanim na dobre podjeliśmy decyzję, to już
      byłam w ciąży ;D
      Ale z drżącym sercem mówiłam to rodzicom, oczywiście były głupie
      komentarze, docinki, ale było po fakcie i nie mogli już nic poradzić.
      I tobie radzę tak samo zrobić, nie martwić się na zapas, tylko
      działać, a rodzicom powiedzieć później i mądrze uzasadnić, tak żeby
      wiedzieli że to nie wpadka tylko świadoma decyzja.To zrozumiałe że
      boją się że będziecie zaliczać wpadkę za wpadką, za 15 lat będziecie
      mieć 10 dzieci i nie będziecie w stanie ich utrzymać, twój m.
      zacznie pić, itd... Przyjrzyj się może czy w waszym otoczeniu nie ma
      takiego "niechlubnego" przykładu?Może rodzice boją się, że z wami
      będzie tak samo... To głupie, wiem, ale może powinnaś z nimi o tym
      porozmawiać, że nie żałujesz tamtej wpadki i chcesz mieć kolejne
      dziecko?Może to ich uspokoi.
      • i.w.o.n.k.a P.S. 24.12.08, 22:30
        Jak chcesz pogadać, pisz na gazetowego smile
        Pozdrawiam, Iwonka.
    • asia_i_p Re: jestem bardzo mloda mama... 25.12.08, 08:50
      Po pierwsze, gratuluję, masz świetne podejście - tyle energii i
      optymizmu przy 9-miesięczniaku. Myślę, że jeżeli czujesz, że to czas
      na drugie dziecko, to obgadaj to z mężem i podejmujcie decyzję, a na
      twoją rodzinę nie patrz (chyba, że zamierzasz ich angażować do
      pomocy, ale jeśli nie, to chociaż młoda, jesteś już dorosła i nie
      ich sprawa). Z drugiej strony, zanim się zdecydujecie na drugie, weź
      pod uwagę kilka scenariuszy - że starsze może być zazdrosne, że
      młodsze może być trudniejsze od starszego, mieć kolki, słabo sypiać,
      itp. Że czasu będziesz miała dużo mniej niz przy jednym (niby tylko
      o te kilka chwilek mniej, ale to przynajmnie w pierwszych okresie
      będą twoje ostatnie wolne chwilki, bardzo trudno będzie ci
      wygospodarować czas dla siebie). Nie po to, żeby z góry rezygnować,
      ale po to, żeby nie być potem zaskoczonym.
      Co do akceptacji rodziny - wiem, że to strasznie trudne, bo
      chciałoby się, żeby się cieszyli, pochwalili, byli dumni - ale nie
      zawsze się tak da. Czasami pomysł na życie ma się o tyle różny od
      ich pomysłu, że pozostaje pogodzić się z krytyką i liczyć, że czas
      pokaże, że miałaś rację. Opłaca się też szczerze pogadać, pokazać,
      że masz pomysł na życie, że realizujesz plan, bo rodzice mogą się
      zwyczajnie bać, że się pakujesz w coś, z czym sobie nie poradzisz.
      Nie piszesz jeszcze nic o swojej nauce i ewentualnej karierze
      zawodowej. Myślę, że jak odchowasz trochę dziecko/dzieci, warto się
      tym zająć. Nawet jeśli planujesz być zawodowo mamą dopóki dzieci nie
      pójdą do szkoły, to warto mieć zawsze jakąś drugą opcję - nie chcę
      snuć czarnych scenariuszy, ale jesteśmy wszyscy śmiertelni i uważam,
      że chociaż rodzice współpracują tworząc rodzinę, każde z nich
      powinno być przygotowane, żeby, jeśli potrzeba zaistnieje, mogło
      stworzyć rodzinę samo z dziećmi. Co obejmuje zarówno utrzymanie
      rodziny, jak i bycie na bieżąco z rodzinnymi sprawami, a przy ostrym
      podziale jedno zarabia, drugie siedzi w domu trzeba tego pilnować
      szczególnie starannie - zawsze jest tendencja, że pracujący w domu
      traci kontakt z zawodem, a pracujący poza domem nie wie, gdzie są
      skarpetki i jak nazywa się najlepsza koleżanka córki. W sumie to
      masz szansę na niezłą sytuację - jeśli teraz zdecydujesz się na
      drugie i urodzisz je mając lat dwadzieścia, a w czasie ich
      dzieciństwa zepniesz się, żeby zdobyć jakiś zawód, będziesz mogła
      startować w wieku nie starszym niż większość na rynku pracy, mając
      równocześnie dwójkę odchowanych dzieci i mogąc szczerze
      zapowiedzieć, że na razie nie planujesz dalszych ciąży wink
    • kasiczek80 Szukam b.mlodych mam do programu tv 23.01.09, 11:25
      Poszukuje b.mlodych mam oraz nastolatek w ciazy do udzialu w
      popularnym programie tv.

      Kate_1980@interia.pl
      • sabina Re: Szukam b.mlodych mam do programu tv 23.01.09, 12:10
        Ja chyba jakas dziwna jestem bo dla mnie 20 letnia mama to nie
        bardzo mloda mama, to normalny wiek na dziecko. Jak dla mnie to
        dzieci trzeba miec albo ok 20 lat ablo po 30. Po miedzy najtrudniej
        podjac decyzje wink. A autorce watku zycze duzo radosci w staraniach i
        uodpornienia sie na upupianie rodziny, niektorych nigdy sie nie
        zadowoli i trzeba sie z tym pogodzic.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja