Dziecko na pogrzebie???

25.12.08, 18:25
Dziś w nocy zmarł Dziadek mojego męża. Mamy 3-letnią córeczkę. Czy
mała powinna uczestniczyć w pogrzebie Pradziadka? Miała z nim bardzo
dobry kontakt i go lubiła. Czy nie zrobimy jej krzywdy ze względu na
jej wiek i niedojrzałe emocje? Bardzo proszę o rady.
    • b.bujak Re: Dziecko na pogrzebie??? 25.12.08, 18:44
      to, niestety dość powszechny dylemat:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=85308585&v=2&s=0
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=70543119&v=2&s=0
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=37200980&v=2&s=0
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=74998589&v=2&s=0
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=47834349&v=2&s=0
      • agarem Re: Dziecko na pogrzebie??? 25.12.08, 19:03
        dwa tygodnie temu zmarl moj tesc, tak sie zlozylo ze bylam wtedy u
        tesciow z wizyta. Tesc zmarl poznym wieczorem jak dzieci juz spaly.
        Bylam pelna obaw jak wytlumaczyc to dzieciom i czy pokazac zmarlego.
        Przygotowalam sie do rozmowy z nimi, moje dzieci (6 i 3) przyjely
        wszystko bardzo naturalne i zadawaly duzo pytan. Poszlismy takze
        zobaczyc dziadka do pokoju, bardzo sie tego balam ale dzieci
        przyjely wszystko bardzo spokojnie,ze smutkiem ale glownie smucily
        sie ze babcia bedzie teraz sama mieszkac. Zaczely mu rysowac laurki
        i rysunki (wlozylismy potem do trumny). Potem sie zaczely
        przygotowania do pogrzebu na ktorym dzieci byly. Starsze dziecko
        oczywiscie bardziej swiadomie uczestniczylo we wszystkim i zadawalo
        mnostwo pytan mlodsze do dzisiaj nie rozumie wszystkiego co sie
        stalo.
        My rodzicie instynktownie chcemy ochronic dzieci przed wszelkim zlem
        i smutkiem, sama tego doswiadczylam. Ale jak sie dzieciom
        odpowiednio wszystko wytlumaczy to mozna je tylko wzbogacic w ich
        dojrzewaniu. Uwazam ze jak wszystko odbedzie sie naturlanie bez
        histerii i placzu, szczegolnie jak corka miala dobry stosunek do
        pradziadka, to uczestniczenie w pogrzebie jest jak najbardziej
        naturalne.
        • lolinka2 Re: Dziecko na pogrzebie??? 25.12.08, 19:18
          fakt, jedyna kwestia godna zastanowienia to gwałtowne wybuchy
          rozpaczy innych uczestników pogrzebu, której mogliby ulec rodzice
          dziecka. Wtedy może mu runąć całe poczucie bezpieczeństwa. Jeżeli
          natomiast rodzice wiedzą, że swój żal wyrażą w sposób niespecjalnie
          wybuchowy, to rzeczywiście jest tak, jak pisze agarem.
        • kropkacom Re: Dziecko na pogrzebie??? 25.12.08, 19:18
          Absolutnie uważam że małych dzieci nie powinno się brać na pogrzeb. Co nasze
          dziecko z tego pożegnania wyniesie i zrozumie to tak naprawdę nie wiemy a nie
          muszą to być pozytywny wspomnienia.
          • protozoa Re: Dziecko na pogrzebie??? 25.12.08, 20:26
            Wyjątkowo się z Tobą zgadzam. I to w 100%!Targanie małych dzieci na pogrzeb jest
            bezsensowne a już pokazywanie zmarłego to barbarzyństwo. A potem ten i ów dziwi
            się, że z dzieckiem dzieje sie coś złego. Ba nawet nie kojarzy tego z pogrzebem
            i jego otoczką.
            A do zwolenników teorii, że umieranie i śmierc to tez część życia mam pytanie.
            Czy Wasze dzieci uczestniczą także w innych aspektach życia np. są świadkami
            narodzin rodzeństwa, przyglądają się Waszym stosunkom płciowym itd? Pewnie nie,
            więc może darować im inne przeżycia, które mogą okazać się traumatyczne.
            • patik110 Re: Dziecko na pogrzebie??? 26.12.08, 21:03
              Dobrze napisane.
              Ja tam bym mojej 3.5 letniej córce nieboszczyka nie pokazywała, nawet
              najmilszego dziadka, czy babci (odpukać w niemalowane...). Nie zawsze zmarły
              wygląda naturalnie, a dzieci (moja córka szczególnie) są bardzo spostrzegawcze.
              I po co potem niepokoje i leki. A i czasem - smutna prawda, ale samo życie -
              jest już pewien "zapach" i to też może u dziecka wywołać niepokój. A poza tym
              moja córka jest w wieku zadawania wielu pytań, nie zawsze na miejscu. Staram
              się jej wytłumaczyć, że nie zawsze wypada głośno coś powiedzieć ale jeszcze tego
              nie łapie. A umarłabym chyba ze wstydu jakby się na głos w kaplicy spytała, co
              tak okropnie śmierdzi.
              No i poza tym kwestia ewentualnego strasznego płaczu na pogrzebie - rzecz
              zupełnie naturalna, a dla dziecka dodatkowe nieprzyjemne przeżycie. Bo jak
              tatuś, mama lub ciocia tak bardzo rozpaczają, to coś jest w końcu w oczach
              małego dziecka nie tak, prawda...
              I jeszcze jedna kwestia - powaga chwili. Nie każde dziecko się nadaje na pogrzeb
              także i z tego powodu, dzieci się nudzą, wiercą, biegają po kościele (kaplicy).
              Nie wszystkie ale są takie. A tu trzeba także uszanować pragnienie innych do
              pożegnania zmarłego w ciszy. Byłam na pogrzebie, gdzie dzieci tabunami biegały
              po kościele i kaplicy pogrzebowej, żenada.
              Tak więc zdecydowanie małe dzieci w domu. A i w przypadku starszych bym się
              zastanowiła. Mój brat miał 10 lat jak zmarł nasz ukochany dziadek, na pogrzebie
              trumna była otwarta, no i potem były cyrki, brat bał się duchów i ... dziadka
              właśnie. Długo dochodził do siebie. Bał się zasypiać sam itd.
              • isma Re: Dziecko na pogrzebie??? 26.12.08, 23:12
                Alez z ta "powaga chwili" to sprawa jest raczej prosta. Msza sw. pogrzebowa nie
                jest dluzsza od zwyklej Mszy sw. niedzielnej. Zazwyczaj nawet krotsza jest.
                Dziecko, ktore co niedziele bywa z rodzicami w kosciele jest chyba raczej
                przewidywalne pod tym wzgledem?

                No chyba ze mowimy o okazyjnej wizycie w kosciele: z okazji chrztu (wlasnego) i
                pogrzebu czlonka rodziny, to to faktycznie moze byc klopot...
                • hanna26 Re: Dziecko na pogrzebie??? 27.12.08, 02:03
                  isma napisała:

                  > Alez z ta "powaga chwili" to sprawa jest raczej prosta. Msza sw. pogrzebowa nie
                  > jest dluzsza od zwyklej Mszy sw. niedzielnej. Zazwyczaj nawet krotsza jest.
                  > Dziecko, ktore co niedziele bywa z rodzicami w kosciele jest chyba raczej
                  > przewidywalne pod tym wzgledem?


                  Niestety, nie jest to takie proste. Msza pogrzebowa jest trochę inna niż msza specjalna dla dzieci, na którą chodzimy w niedzielę z naszymi córkami. Dlatego np. moje starsze córki (5 i 3 lata) raczej nie są "przewidywalne" jeśli chodzi o zachowanie w kościele podczas zwykłej mszy "dla dorosłych".
                  Oczywiście zgadzam się, że bywają dzieci wytrenowane, które co niedziela chodzą na mszę dla dorosłych, gdzie nawet nie bardzo są w stanie zrozumieć kazania. I być może siedzą tam cięgiem przez 45 minut nie marudząc ani odrobinki. Moje córki do takich nie należą.
        • protozoa Re: Dziecko na pogrzebie??? 25.12.08, 20:40
          Jestem głęboko wdzięczna moim rodzicom, że nie "wzbogacali" w ten sposób mojego
          dojrzewania. Jestem wdzięczna, że nikt nie pokazywał mi zmarłego i nie targał na
          pogrzeby gdy byłam dzieckiem.
          Zmarłego po raz pierwszy zobaczyłam jako studentka medycyny, na pogrzebie byłam
          po raz pierwszy na miesiąc przed 18 urodzinami. Nikt nie ukrywał przede mna
          faktu śmierci. Ze względu na zawód rodziców i dziadków byłam z nią osłuchana od
          zawsze, umierali także członkowie rodziny, starsi chodzili na pogrzeby.
          Moi synowie byli po raz pierwszy na pogrzebie teściowej w wieku 17 lat. Nie
          widzieli jej agonii ( choc umierała w domu), do głowy nam nie przyszło pokazywać
          chłopcom zwłok ( przypomnę były to 17(!!!) latki a nie przedszkolaki, otwierać
          trumny itd. Co więcej - mąż ( lekarz) praktycznie nie widział swojej matki po
          śmierci. NIE CHCIAŁ, CHCIAŁ JĄ ZACHOWAĆ W PAMIĘCI ZYWĄ. Ja stwierdzałam zgon i
          ja poprosiłam lekarza z hospicjum o potwierdzenie tego w sposób
          urzędowy.Podobnie z teściem - mąż nie potwierdzał tożsamości zmarłego - zrobiło
          to któreś z moich rodziców.
          Oboje wielokrotnie i wcześniej i póxniej mieliśmy kontakt ze zmarłymi (
          reanimacje, stwierdzanie zgonu, uczestnictwo w sekcjach zwłok), ale jako lekarze.
    • ewelinaph Re: Dziecko na pogrzebie??? 25.12.08, 20:41
      Mała Pradziadka w trumnie nie zobaczy. Będzie skremowany. Taka była
      Jego wola. Ale nadal, czy brać ją na tą uroczystość?
      • protozoa Re: Dziecko na pogrzebie??? 25.12.08, 20:49
        Po co? Dla sensacji? Co ma to dać dziecku? Strach? Lęk, że z pradziadka została
        urna? Sama, gdy byłam po raz pierwszy na pogrzebie z urną czułam się jakoś
        niepewnie, a miałam juz za soba trzydzieste urodziny i sporo w życiu widziałam.
        Chcesz fundować dziecku widok twarzy uczestników pogrzebu - ludzi bliskich?
        Chcesz pokazywać zapłakana babcie, ciocię, tatę?
        Możesz zabrać, ale potem, nawet po latach, nie dziw się jak pojawią się "dziwne"
        problemy.
        • lola211 Re: Dziecko na pogrzebie??? 25.12.08, 21:25
          Mialam 6 lat, gdy bylam na pierwszym pogrzebie- zmarl moj
          dziadek.Widzialam go dokladnie lezacego w trumnie i jedyne co
          pamietam, to moja ciekawosc, nie lęk, płacz czy smutek.Po prostu
          dziecieca ciekawosc.
    • mearuless moje chodza 25.12.08, 20:54

      jesli umiera ktos bliski to ide na pogrzeb.
      poniewaz moije dzieci naleza do mojej rodziny ida razem ze mna.
      smierc jest naturalna - kazdy umrze.
      nie wiem po co robic z tego tajemnice.
      najpierw jest msza, pozniej ceremonia na cmentarzu- nie wprowadzam dzieci pod
      sam dol, ale tez nie zakrywam im oczu.
      mysle ze to co ludzkie nie powim=nno byc nam obce.to my dorosli mamy zle
      skojarzenia i fobie- dzieci sa czyste.dajmy im szanse by takie pozostaly...
      • kropkacom Re: moje chodza 25.12.08, 20:58
        > mysle ze to co ludzkie nie powim=nno byc nam obce.to my dorosli mamy zle
        > skojarzenia i fobie- dzieci sa czyste.dajmy im szanse by takie pozostaly...

        A myślisz ze skąd te fobie jak nie z dzieciństwa właśnie.
        • mearuless Re: moje chodza 25.12.08, 21:05
          ja mialam tyo nieszczescie ze umarl moj dziadek i drugi dzidek , babcia jak
          bylam mala
          bylam na pogrzebach ich.
          fobi nie mam. nie boje sie nieboszczykow.
          rodzice nie robili z tego " horroru"
          wiedzialam ze ktos wazny odszedl, ze teraz trzeba go pochowac.
          to taka tradycja......jesli jest dla was taka traumatyczna moze zacznijmy
          mumifikowac zwloki i ustawiac je w pokojach goscinnych- a dziecku mowmy ze
          babcia, dziadek spia.....???
          a zreszta spojrz w sygnaturke :czy moje dzieci wygladaja na przestraszonesmile???
          • kropkacom Re: moje chodza 25.12.08, 21:08
            > bylam na pogrzebach ich.
            > fobi nie mam. nie boje sie nieboszczykow.

            Ale to Ty a inni niekoniecznie muszą mieć tak samo.
          • protozoa Re: moje chodza 25.12.08, 21:10
            Kontakt ze zmarłym, zwłaszcza bliskim zmarłym, jest sytuacją traumatyczną.
            Traumatyczną dla każdego normalnego człowieka. Przestaje być traumatyczna jeśli
            szuka się sensacji.
      • protozoa Re: moje chodza 25.12.08, 21:03
        Pomiędzy tajemnicą a ceremonią pogrzebową z udziałem małych dzieci lub co gorsza
        pokazywaniem osoby zmarłej w trumnie - jest kolosalna róznica.
        To co ludzkie napewno nie powinno być obce, ale nie wszystko trzeba eksponować i
        dzieci nie we wszystkim powinny uczestniczyć. Akt poczęcia jest jak najbardziej
        ludzki - więc czy dzieci mają być jego świadkiem?
        • mmda4o Re: moje chodza 25.12.08, 22:05
          A mi się zaraz przypomina chłopczyk może 3-letni,który na pogrzebie swojego
          dziadka widząc jak trumna zostaje włożona do ziemi krzyczał i prosił ludzi wokół
          żeby nie zakopywali dziadzia,że on się tam głęboko udusi,że to go musi bardzo
          boleć i tam jest ciemno i zimno itd.Po tej scenie już wiem,że moje dzieci na
          pewno nie będą na pogrzebach...
          Wracając do opowiedzianej historii-ów chłopczyk długo nie mógł zrozumieć o co w
          tym wszystkim chodzi a matka była zdziwiona,że przecież on był taki dojrzały
          ,mądry,czemu tak zareagował.
          • agarem Re: moje chodza 25.12.08, 22:18
            rodzice popelnili blad, ze nie przygotowali dziecka - w odpowiedni
            do dziecka wieku sposob- na to co sie bedzie dziac.
            • mmda4o Re: moje chodza 26.12.08, 08:28
              agarem napisał:

              > rodzice popelnili blad, ze nie przygotowali dziecka - w odpowiedni
              > do dziecka wieku sposob- na to co sie bedzie dziac.

              Dziecko mieszkało z tym dziadkiem i od roku było wiadomo,że dziadek
              umiera-zarówno on sam mu opowiadał,że kiedyś odejdzie do aniołków i z góry
              będzie na niego patrzył ,jak również często matka rozmawiała z dzieckiem o tym
              dniu ,w którym dziadzia już nie będzie.I właśnie maluch chciał dokładnie
              wiedzieć jak to będzie wyglądało.Matka mówiła o pogrzebie,trumnie,złożeniu zwłok
              do grobu i wydawało się,że on jest dobrze przygotowany do odejścia dziadka a
              jednak tak nie było.
        • isma Re: moje chodza 26.12.08, 20:02
          Nnnno, subtelna roznica jest taka, ze zazwyczaj do uczestnictwa w akcie plciowym
          nie zaprasza sie osob trzecich, obojetne, czy sa one pelnoletnie, czy nie.

          Natomiast pogrzeb jest (jeszcze ciagle) wydarzeniem publicznym (w koncu mozna by
          zmarlego firma kurierska odeslac na cmentarz i glowy sobie nie zawracac, bo jemu
          juz i tak wszystko jedno).

          Bez demagogii, pani doktor.
          • lolinka2 Re: moje chodza 26.12.08, 20:17
            podejrzewam, że zwłoki pacjentów pani doktor traktuje... ekhm...
            instrumentalnie, więc ją to nie rusza, ale ponieważ psychologii zbyt
            mało na medycynie uczą, a terapii własnej, niestety, też nie zalecają
            - nie przepracowała problemu radzenia sobie ze śmiercią. Projekcja
            zejść pacjentów na najbliższych.... strach, obrzydzenie...i wszystkie
            modelowe etapy radzenia sobie ze śmiercią...
            • protozoa Re: moje chodza 27.12.08, 19:00
              Gdy stwierdzam zgon moja rola się kończy. No chyba, że z jakiegoś powodu musze
              iść na sekcję. Staram się nie wchodzić potem do pomieszczenia, w którym jeszcze
              przez 2 godziny przebywa ciało bo nie mam po co.
          • protozoa Re: moje chodza 27.12.08, 18:58
            Tak, jest subtelna róznica, ale idac tropem, ze nic co ludzkie mozna zaprosic do
            sypialni osoby trzecie - czemu nie?
            Nie nazwałabym pogrzebu wydarzeniem(!) publicznym lecz raczej pożegnaniem
            zmarłego. No chyba, ze ktos - moim zdaniem taki ktos powinien pójść do
            psychologa lub psychiatry - lubi chodzić na pogrzeby.
            Pożegnaniu zmarłego towarzysza róznego rodzaju emocje - co jest rzeczą normalną,
            zwłoki pachną specyficznie, zmarły , nawet po zabiegach kosmetycznych, wygląda
            inaczej, zwykle nienaturalnie, jest zmieniony. Po co takie widoki i zapachy
            fundowac dzieciom? Jaki jest tego cel? Sensacja? Taka sama jak ta gdy przy
            wypadku komunikacyjnym gromadzą się gapie, bo a nuż zobaczy się zmarłego,
            rannego, reanimację. Chyba tak, bo innego wytłumaczenia nie widzę.
            Agonia - ktos napisał, ze dzieci oglądały jak dziadek robił "aaaa". Dla mnie,
            choc widziałam całkiem sporo agonii, reanimacji, zgonów nie jest to miły widok,
            a dla dziecka musi(!) być traumatyzujący. Szczególnie gdy widzi kogos bliskiego.
            Po co pokazywać dziecku męczącego się bliskiego? Po co pokazywać mu otoczke
            zgonu? Dla sensacji?
            I jest róznica między wysłaniem ciała na cmentarz przesyłka kurierska a
            robieniem z pogrzebu widowiska i właśnie sensacji.
    • anika772 Re: Dziecko na pogrzebie??? 25.12.08, 21:57
      ja bym zabrala
    • ewcia1980 Re: Dziecko na pogrzebie??? 25.12.08, 22:09
      W lutym zmarł moj tato i moja córka była na jego pogrzebie.
      Mało tego - przez prawie pół roku widziała w domu ... właściwie
      powolne umieranie (mój tato zmarł na raka).
      I nie ma z tego powodu jakis leków i nie sadze zeby miała w
      przyszłosci.

      Chociaz ma dopiero skonczone 2 lata to do dzis pamieta gdzie leżał
      dziadek (chodzi o łózko wypozyczone z hospicjum, które przez ostatni
      miesiac stalo w salonie), wie, ze dziadek juz teraz robi "aaa", że
      na cmentarz chodzi własnie do dziadka, wie, ze dziadek patrzy na nia
      z nieba i idac na spacer potrafi pomachca w kierunku nieba i
      powiedziec, ze macha do dziadka.

      W dniu pogrzebu była z nami w kościele, pózniej na cmentarzu i przy
      grobie.
      Fakt - nie była za mna przy otwartej trumne bo nie uwazam, zeby było
      to konieczne (została z mezem przed kaplica)
      Pogrzeb nie jest miłym wydarzeniem ale jest to cześc zycia i jesli
      dziecko sie do tego odpowiednio przygotuje to nie sadzie ze przezyje
      jakis wstrzas.

      ja moja córke przygotowuja na wszystko:
      - idac do lekarza - wie, gdzie i po co idzie i co pani doktor bedzie
      robiła
      - pzred podaniem leku wie gdzie mama psiknie/posmaruje i czy to
      bedzie bolało (nie oszukuje, ze np syrop jest dobry jesli tak nie
      jest czy, ze zastrzyk nie bedzie bolal)
      - wie, ze kielbaska (która uwielbia) jest robiona ze świnki,
      itd, itd.
      teraz uswiadamam ja (na ile jest to w stanie zrozumiec) skad sie
      biora dzieci (jestem w ciazy) a za jakis czas zaczne ja oswajac z
      mysla, ze ludzie nam bliscy umieraja.
      ja nie widze w tym nic złego.
      • nika222 Re: Dziecko na pogrzebie??? 25.12.08, 22:37
        Też jestem tego zdania. W ubiegłym roku zmarł mój teść, moje córki
        (wtedy 10 lat i 2 lata) wiedziały, że dziadek jest bardzo chory.
        Obie były na pogrzebie, nie pozwoliłam im oglądać zwłok w otwartej
        trumnie, nie były jedynymi dziećmi na pogrzebie, bo w rodzinie jest
        dużo małych dzieci. Wszystkie zachowywały się normalnie, a dla mnie
        to oczywiste, że dzieci biorą udział w pogrzebie bliskich osób i to
        od nas dorosłych zależy jak to zapamiętaja i przeżyją.
        • mazoka Re: Dziecko na pogrzebie??? 25.12.08, 23:27
          moze i zabierac ale zeby widziało nieboszczyka w trumnie to
          niekoniecznie. ciezko mi powiedziec, sama mam traume, zle znosze
          pogrzeby, a nawet bardzo zle mimo ze jestem dorosła, rodzina
          tweirdzi ze mam uraz z dziecinstwa, bylam 10 letnim dzieckiem kiedy
          zmarl moj ojciec, babcia, a nieboszczyka pierwszy raz zobaczylam w
          wieku 7 lat - sasiada. i nie mam dobrych wspomnien....
          • maga_luisa Re: Dziecko na pogrzebie??? 26.12.08, 10:49
            Mój Tato zmarł w lipcu. Syn mojej siostry miał wtedy 4,5 roku. Było oczywiste,
            że będzie na pogrzebie (bardzo z dziadkiem był związany, wiedział jak ciężko
            choruje), ale nikt nie chciał go zabrać, żeby zobaczył dziadka w trumnie.
            Pytano mnie o zdanie (moja siostra bardzo się liczy z moją opinią ) - byłam
            przekonana, że nie należy go zabrać.
            Kacper usłyszał o tej decyzji, rozpłakał się i zapytał, czemu nie pozwalamy mu
            pożegnać się z dziadkiem.
            Wtedy zmieniliśmy zdanie.
            Przeżył to bardzo , był bardzo smutny, ale jestem głęboko przekonana, że
            zabraniając mu tego "pożegnania" zrobilibyśmy wielki bład.
            Pewnie w takich chwilach budzi się wrażliwość, empatia... nie powinniśmy za
            wszelką cenę chronić dzieci przed smutkiem, bo przecież nie chcemy, żeby wyrosły
            na ludzi, którzy smutku nie odczuwają i nie rozumieją.
        • babcia47 Re: Dziecko na pogrzebie??? 26.12.08, 11:02
          Wszystkie zachowywały się normalnie, a dla mnie
          > to oczywiste, że dzieci biorą udział w pogrzebie bliskich osób i
          to
          > od nas dorosłych zależy jak to zapamiętaja i przeżyją.
          ..jako 4-latka byłam dzieckiem dobrze rozwinietym, komunikatywnym,
          typem łobuzicy..i dostałam takiej histerii w momencie zamykania
          trumny z ukochanym dziadkiem, że o zabraniu mnie na cmentarz nie
          było mowy ..i z emocji zsikałam się w majtki, czego nie robiłam od 3
          lat! Pamiętam to przezycie dokładnie("pamiętam" odkąd miałam
          niespełna 2 lata)..owszem, rodzice mówili, tłumaczyli, ja za nimi
          powtarzałam, ze dziadek umarł i poszedł do nieba a my żegnamy tylko
          jego "cielesną powłokę"..ale tak naprawdę myslałam, że smierć jest
          odwracalna i moze dziadek za mna zatęskni, wróci do swojego ciała i
          wstanie z trumny..moment gdy zamknięto wieko i mężczyźni zaczęli je
          zabijać gwoździami był dla mnie nie do zniesienia..Dziś jestem sama
          babcią ale niespecjalnie wrażliwą, z krucha psychiką lub skłonną do
          emocjonalnego przezywania wszystkich zdarzeń..raczej typ
          obserwatora..ale nawet dziś moment spuszczania trumny do grobu,
          zasypywania grobu ziemnego lub sypania ziemi na trumnę w grobowcu a
          potem zasłanianie go płytami jest dla mnie wyjątkowo przykry..a co
          dopiero mówić o dzieciach, które niewiele jeszcze rozumieja..lub
          sprawiaja takie wrażenie powtarzając jak papużki to co mówią
          rodzice?. Ja uważam, że udział w pogrzebie powinny brać dzieci w
          wieku szkolnym, moze nawet dopiero gimnazjalnym..i to gdy wyrażą
          taką chęć..w innym przypadku jeszcze wbrew pozorom nie rozumieją
          tego co własciwie się stało i jest im to obojetne albo właśnie
          rozumieją i nikt z nas nie jest w stanie ocenic jak to
          przeżyją.."widowiskowo" jak ja na pogrzebie dziadka..albo co
          gorsza "po cichu" i nie będzieli wiedzieć jakie spustoszenia to
          przeżycie uczyniło w ich psychice tak naprawdę..to że ja jestem
          smiertelna i moji najbliżsi "odkryłam" gdy byłam w pierwszych
          klasach podstawówki, dotarło to do mojej świadomosci jako
          nieunikniony pewnik..zadawałam pytania mamie, ta uspokajała
          i "bagatelizowała", że to jeszcze długi czs minie, wiele lat przed
          nami..co przeżyłam i ile to trwało "wewnątrz"..niestety pamiętam do
          dziś
    • asiam10 Re: Dziecko na pogrzebie??? 26.12.08, 00:29
      Oglądałam niedawno program z udziałem psychologa, który wypowiadał
      sie w tej sprawie w kontekście dziecka 4-5 letniego. Stwierdził, że
      takie dziecko jest za małe na takie uroczystości. Rozmowa,
      przekazanie informacji o śmierci przez rodziców- tak, w przystępnej
      dla dziecka formie. Uczestnictwo w pogrzebie- nie.
      • maga_luisa Re: Dziecko na pogrzebie??? 26.12.08, 18:42
        Nie każdy psycholog jest krynicą mądrości, niestety.
    • smerfetka8801 Re: Dziecko na pogrzebie??? 26.12.08, 10:09
      owszem powinna iśc a śmierć powinna przestać być w rodzinie tematem tabu znasz
      swoje dziecko i powinnaś wiedzieć jakimi słowami jej to wytłumaczyć tak aby
      zrozumiała.
      • smerfetka8801 Re: Dziecko na pogrzebie??? 26.12.08, 10:20
        dodam,ze gdy miałam 4 latka widziałam zmarła prababcię w trumnie i nie mam
        traumy!pamiętam to dość mgliście i nie sądzę aby mialo to na mnie negatywny wpływ.
    • soemi Re: Dziecko na pogrzebie??? 26.12.08, 10:45
      moja 3 latka uczestniczyła w pogrzebie swojej prababci, znała babcię więc nie
      chciałam by powstała w jej życiu "czarna dziura pt babcia zniknęła", a przecież
      nie wytłumaczyłabym jej co się stało. najpierw rozmawiałam z córą, powiedziałam
      że babcia umarła tzn zasnęła na zawsze i pójdziemy na pogrzeb. tam zobaczyła
      trumnę, wokół trumny wystawała koronka więc wykorzystałam to jako akcent
      pozytywny całej sytuacji i powiedziałam , że babcia leży na ładnej białej
      pościeli i sobie śpi. trumna była zamknięta, nie chciałam by zobaczyła nieżywą
      babcię. potem poszliśmy na złożenie trumny do grobu. całą ceremonię zajmowałam
      się córką, tłumaczyłam dlaczego bliscy płaczą. dzięki temu wie ż babci nie ma i
      co się z babcią stało, można powiedzeić ze poznała zjawisko śmierci jak na swój
      rozum.
      jeśli twoja córa nie znała babci nie zabierałabym jej na pogrzeb, tak zrobiłam w
      przypadku mojego wujka, nie znała go więc i nie byłą na pogrzebie.
    • patka_s Re: Dziecko na pogrzebie??? 26.12.08, 20:17
      Moim zdaniem nie powinnaś się sugerować tym co inni o tym sądzą tylko sama to
      przemyśl i zdecyduj. Wypowiedzi mam tutaj są tak różne jak zapewne różne jest
      ich podejście do kościoła i prawd wiary...

      A cokolwiek zrobisz - w tym przypadku zrobisz dobrze...
    • ewelinaph Re: Dziecko na pogrzebie??? 30.12.08, 09:15
      Mała nie poszła wczoraj na kremację, za to narysowła dla Pradziadzia
      rysunek, bo przecież "jak pomożemy się Mu "przprowadzić" do nieba to
      musi mieć coś w nowym domku". Dzisiaj na pogrzeb też nie idzie, ale
      chyba bardziej ze względu na pogodę i odległość. A wczoraj dobrze,
      że nie była.
      Dziękuję za wszystkie wpisy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja