azile.oli
27.12.08, 10:58
Dowiedziałam się wczoraj, że kolega z klasy córki popełnił
samopójstwo (podobno). Nie będę pisała niesprawdzonych wiadomości,
faktem jest, że rzucił się (wpadł, został wepchnięty) pod pociąg.
W Wigilię był pogrzeb, na którym większość klasy nie była, bo
wszyscy dowiedzieli się po fakcie, część jeszcze nie wie, bo
wyjechała. Co musi dziać się w głowie dziecka, które odbiera sobie
życie tuż przed świętami. Dodam, że był to chłopak bardzo lubiany
przez kolegów, w szkole nie sprawiał problemów wychowawczych. Za to
miał, niestety, problemy z alkoholem, trochę specyficzną sytuację
rodzinną (dziecko moje i dziecko nasze). Znałam jego matkę, nie
potrafię sobie wyobrazić, co ona teraz czuje.