mearuless
28.12.08, 20:49
kurka wodna zdenerwowalam sie.....ale od poczatku.
byly swieta wiec w wigilie nakazalam corce by zadzwonila do chrzestnego i
zlozyla mu zyczenia.
tak uczynila- bardzo grzecznie i taktownie [czyli jak mamusia

]
chrzestny zapowiedzial sie na wizyte w dniu 27- ok.
czekalismy caly dzien, kupilysmy ciasteczka i owoce -wieczorem zadzwonila do
niego olka -powiedzial ze nie da rady ze wpadnie jutro[ czyli dzis] no i znowu
ten sam scenariusz....bla bla bla.
no i mam rozterke tz czy zadzwonic do niego i powiedziec mu zeby bujal worki
ze swoja wizyta bo nie mam zamiaru czekac na ksiecia przez kolejne dni czy dac
sobie spoks bo corka czeka na niego......
wkurzaja mnie ludzie ktorzy nie potrafia dotrzymac slowa 9- letniej
dziewczynce......