Chrzciny jak rozwiąać?

30.12.08, 13:14
Niedługo będę chrzciła swoje dziecko. oczywiście będzie obiad w domu
i deser.Jak bym chciał zaprosić najbliższą rodzinę wyjdzie ok 20
osób.Niby 3 pokje z kuchnią ale wiadomo jak to w blokach
jest.Zastanawiam się czy czasem nie zaprosić tylko
chrzestnych.Byłoby mniej gwaru bałaganu i dla maluszka lepiej.Czy wy
jako najbliższa rodzina jakbyście nie były zaproszone to
poczułybyście się urażone.Nie chciałabym popełnić gafy.
    • w_miare_normalna Re: Chrzciny jak rozwiąać? 30.12.08, 13:22
      Ja na 38 m(1 pokój)robiłam chrzciny na 18 osób.Zaprosiłam chrzestnych,rodziców
      moich i męża i babcie z dziadkiem.Dałam sobie radę.Było pózniej trochę mycia
      naczyń,ale sobie poradziłam.Miałam kolacje i słodkie bo chrzciny miałam na 16.
    • iwonan11 Re: Chrzciny jak rozwiąać? 30.12.08, 13:23
      Oczywiście zrobisz tak, jak będziesz uważać za stosowne. My też mieszkamy w
      bloku, mieszkanie nie jest duże, więc zdecydowaliśmy z mężem zrobić przyjęcie w
      restauracji. Była zaproszona najbliższa rodzina, tzn. moi rodzice i męża,
      chrzestni z rodziną, ale i tak wyszło 16 osób. Wydaje mi się, że dziadkom
      dzieciątka byłoby przykro, że nie zostali zaproszeni na chrzciny swojego wnuka
      bądź wnuczki. A czy poczułabym się urażona, nie wiem, chyba nie. Gdybyś
      zaprosiła część rodziny, a pozostałych nie, to wówczas mogliby czuć się urażeni,
      że zostali z jakiegoś powodu pominięci. Może zaproście po prostu swoich rodziców
      i rodziców chrzestnych swojego dziecka. Pozdrawiam
      • bweiher Re: Chrzciny jak rozwiąać? 30.12.08, 13:36
        Śmiało zaproś dziadków i chrzestnych i tyle.To chrzciny,nie wesele.Sama robiłam
        w restauracji,bo mamy bliźniaki.Zaprosiłam TYLKO dziadków i chrzestnych z
        dziećmi i wyszło 18 osób.Nie zapraszałam braci ani rodzeństwa męża(moje siostry
        z mężami byli chrzestnymi).Nikt sie nie poczuł urażony.Sama też nie oczekuję że
        będę na jakiekolwiek chrzciny w rodzinie proszona.
        • ziutaksiuta Re: Chrzciny jak rozwiąać? 30.12.08, 13:39
          No właśnie twoje siostry były a męża nie. Nie wszystkie mogą być
          chrzestnymi więćc dlaczego zostały pominięte?
          • bweiher ziutaksiuta 30.12.08, 19:04
            Ale ja mam jeszcze 3 braci i każdy z nich ma rodzinę.Nie byli zaproszeni.Tak
            samo jak czwórka rodzeństwa mojego męża(też z rodzinami). Dodam jeszcze że jak
            starszy syn był chrzczony,to nikt z mojego rodzeństwa nie był,bo wtedy męża brat
            i siostra byli chrzestnymi.
    • smerfetka8801 Re: Chrzciny jak rozwiąać? 30.12.08, 13:56
      przechodziłam o w ostatnią niedzielę.
      zaprosiłam dziadków i prababcie oraz chrzestnego z zoną czyli moja ciotkę i
      wujka chrzestną z chłopakiem -czyli siostrę męża a chłopak zaangażowany został
      do robienia zdjęć no i jeszcze ciotka i wujek męża którzy przywieźli prababcię
      ponad 100 km razem z nami 13 osób dziecko i pies tongue_out ten jednak oddelegowany na
      podwórko.wszystko to na 45 m kw.
      dacie radę.o dziwo mała nie tęskniła za rodzicami i kiedy bawiły sie z nią
      ciocie my mogliśmy zająć się podaniem wszystkiego smile
    • mama_frania Re: Chrzciny jak rozwiąać? 30.12.08, 14:00
      Jak chrzciliśmy synka to zaprosiłam wszystkich do domu (też 3 pokoje z kuchnią)-
      ludzi ok. 30 osób. Jedzenie za zasadzie szwedzkiego stołu (bo zwyczajnie nie
      posadzilabym wszystkich). Wyszło nad wyraz w porządku. Teraz w lutym czeka mnie
      powtórka przy okazji chrztu córki.
      Akurat w przypadku mojej rodziny zaproszenie samych chrzestnych skutkowaloby
      obrazą majestatu większości osób.
    • aganioq Re: Chrzciny jak rozwiąać? 30.12.08, 14:07
      prowadzę restaurację, więc przyjęcie w domu jest dla mnie bez sensu, ale i tak
      będzie włącznie ze mną i mężem 16 osób: ja + mąż (2os), moi rodzice, rodzice
      mojego męża, że po rozwodzie to każde z nowym współmałżonkiem = 6os, brat mojego
      męża, mój brat - jako chrzestny z przyszłą żoną, moja kuzynka - jako chrzestna,
      z przyszłym mężem = 5os, moje 2 babcie i 1 babcia męża - to ich pierwsza
      prawnuczka i nie wyobrażam sobie, że mogłoby ich nie być (3os) i niepełnosprawny
      syn mojej babci, który mieszka z nią i jest dla mnie oczywiste, że też będzie
      (1os) - i dla mnie jest to absolutnie najbliższa rodzina, nie zapraszam
      rodzeństwa rodziców, bo po co (chociaż jedna babcia już czyni na ten temat
      uwagi, że jak to moja chrzestna - siostra mojego taty nie jest zaproszona, ale
      postanowiłam to olać, jak jej się nie podoba, to siłą nikogo ciągnąć nie będę)
      i ja bym się nie obraziła za niezaproszenie, pod warunkiem, że nie byłabym
      babcią tego maleństwa, bo jednak na chrzcinach swojego wnuka/prawnuka chciałabym
      być, aha, zaznaczam na chrzcinach, na przyjęciu potem już niekoniecznie smile
      pozdrawiam
    • bafami Re: Chrzciny jak rozwiąać? 30.12.08, 15:01
      ja zrobiłam tak - zaprosiłam wszystkich do knajpy, a najbliższej
      rodziny mam 20 osób. NIe trzeba sprzątać i gotować, a cenowo
      wychodzi podobnie. Druga opcja jest taka, że zamówisz sobie
      catering, też odpada gotowanie i częsciowo sprzątanie.

      Ja tam zapraszam zawsze najbliższą rodzinę, bo ja mam 3 rodzeństwa
      (każdy z małżonkiem i dziećmi), mąż 2 (na szczęście nie żonaci) i na
      dalszą rodzinę nie ma już miejsca u nas. A byłoby im przykro, gdyby
      nie mogli do nas przyjść, bo jesteśmy nauczeni, że wszystkie
      uroczystości obchodzimy razem.

      Zaproś, przeżyjeszsmile
      • lavia78 Re: Chrzciny jak rozwiąać? 30.12.08, 16:05
        zrób jak uważasz...ja bym się nie obraziła ale to ty wiesz kto jaki w
        rodzinie...ja akurat miałam 15 osób i choc mieszkanie niby 56 m2 to robiłam w
        knajpie-spokój sala ty;lko dla nas-bez bałaganu i latania po domuwink
    • eli81 Re: Chrzciny jak rozwiąać? 30.12.08, 18:05
      ja mam 34m2 i tylko 3 miejsca siedzące, więc była restauracja, a że my,
      chrzestni i dziadkowie + siostra męża i babcia męża (2 osoby zbędne, ale mąż nie
      chciał, żeby same siedziały w domu każda u siebie, trudno, niech mu będzie uncertain),
      robiliśmy tylko ciasto i lody ze względów finansowych, obiad w restauracji
      miałby kosztować 800zł (w domu 180zł, ale mieszkanko za małe), więc było bez
      obiadu i tylko teściowa marudziła, ale mam to gdzieś szczerze mówiąc, to nie jej
      impreza, więc nie ma nic do gadania. Tak to jest, że dużo zależy od możliwości
      finansowych oraz od stosunków z poszczególnymi członkami rodziny...
Pełna wersja