jak sobie poradzić z KOTEM?

05.11.03, 19:08
Czy są wśród Was mamy, które pogodziły współistnienie kota i noworodka?
Spodziewam się pierwszego maleństwa w lutym, kota nie chciałabym się
pozbywać, ale boję się trochę, jak to będzie... Znając kocie upodobanie do
pościeli, czy nie będzie próbował wskakiwać do łóżeczka? Przecież mógłby
zrobić dzieciątku krzywdę. No a poza tym a nuż jakieś choróbsko zawlecze
(siedzi w domu więc nie powinien, ale nigdy nic nie wiadomo...) Jest też
kwestia alergii, ale ta chyba nie zdarza się zbyt często?
Psa można wytresować, a ta bestia się nie daje.Czy macie jakieś sposoby na
kota?
Pozdrawiam!
Joanna
    • ropusia Re: jak sobie poradzić z KOTEM? 05.11.03, 19:31
      Witam!
      Mam w domu kota (od ponad 3 lat) i 5-miesięczne niemowlę. Kot lubi pościel
      (sypia z nami), ale z dziecięcego łóżeczka nie korzysta. Wchodzi tam czasem,
      ale tylko wtedy, gdy jest puste. Nie wiem czemu - jakoś samo tak wychodzi.
      Szczepimy go regularnie, dbamy o czystość kuwety i nic złego (odpukać) się nie
      dzieje. Jedyne momenty niepewne to jak ogarnia go "głupawka" i zaczyna szybko
      gonić po mieszkaniu (łóżeczko nie stoi na jego trasie). Wtedy muszę uważać,
      żeby mała nie leżała na trasie jego biegu i żeby po niej nie przebiegł.
      Co do alergii to w naszych rodzinach nie ma takich przypadków, więc nie miałam
      wielkich obaw, a poza tym ostatnio wyczytałam, że alergeny astmy są niszczone
      przez alergeny kocie...
      To tyle co mi przychodzi do głowy. Jeśli chcesz wiedzieć więcej - pytaj.
      Pozdrawiam.
      • rozbawiona.baba Re: jak sobie poradzić z KOTEM? 05.11.03, 21:24
        Cześć!
        Moje dwa koty tolerują maluszka od samego początku, synek niedawno zaczął
        stawiać pierwsze kroczki i zaczęło mu się podobać gonienie kotów)))
        Do łóżeczka czasem wskakiwały ale były odrazu wyganiane ze stanowczym 'nie
        wolno' i w końcu po paru tygodniach przestało je interesować co jest w
        łóżeczku. Niedawno mały zaczął chodzić i koty uciekają troche przed nim))) ale
        ogólnie żadna krzywda go nie spotkała ani alergia, ani nic.
        Natomiast moja koleżanka zaraz po urodzeniu dziecka musiała oddać kota, bo się
        zrobił bardzo zazdrosny i okazywał swoją niechęć gdy koleżanka brała dziecko
        na ręce czy do karmienia.
        Myślę, że w pierwszym tygodniu zauważysz sama czy dziecku coś grozi ze strony
        kota.
        Pozdrawiam,
        Baba.
        • aina80_80 Re: jak sobie poradzić z KOTEM? 05.11.03, 21:45
          A ja mam 3 kotki i 10-miesięcznego synka. Koty są z nami od 6 lat. Pozwalają
          mojemu dziecku tarmosić się za futerka i głakać po pyszczku. Nam (dorosłym)
          tego nie wolno smile Do łóżeczka wskoczyły może kilka razy (jak było puste) ale po
          stanowczym "nie" z mojej strony- zaprzestały. Co do alergii- nic takiego się
          nie pojawiło, a kotki są typowo domowe -wogóle nie wychodzą na dwór, są
          czyściutkie i zdrowe, szczepione.
          A mój syn potrafi już pokazac gdzie jest kotek smile
      • mamasita Re: jak sobie poradzić z KOTEM? 06.11.03, 11:37
        mam kota i byl z nami od poczatku. Synek ma teraz 10 miesiecy a kot 5 lat.
        staram sie uwazac zeby malego nie drapnał jak go synek sciga po całym domu i
        tuli iściska i kąładzi na nim główkę bo w środku kota coś mruczy, jak kot nie
        mruczy to probuje go uruchomic wsadzajac palce w oczy czy uszy kota.
        Na poczatku kot by go drapał ale teraz leży zrezygnowany i czeka na
        tarmoszenie. Czasem jak synek przesadzi to go drapnie jesli nie uda mi sie go
        na czas złapać za łapy. Ogólnie frajda dla dziecka z kota czy psa jest
        niesamowita. Moj synek piszczy z radosci na cały dom jak go widzi. NIkt z
        ludzi nie pobije kota w plebiscycie popularnosci. Polecam bo dziecko zażywa
        dużo ruchu latajac za kotem i mając kogoś puchatego swoich rozmiarów.
    • mamajul Re: jak sobie poradzić z KOTEM? 05.11.03, 21:37
      hm. też mamy kota i dzidziusia z lutego smile!
      Rozumiem Twoje obawy..... Kot to kot. Tymbardziej, ze pewnie traktowany był do
      tej pory jak "dziecko" więc zozpieszczony jest, ze hej wink.
      Ja kota wymeldowałam z łóżka-po prostu nie pozwalaliśmy mu siedzieć na pościeli
      i juz. Nauczył się. Tam gdzie leżała julka tam kładłam pieluszkę flanelkową i
      dopiero julę na niej. nie zostawialiśmy ich na początku sam na sam. a w nocy
      kot spał za drzwiami sypialni. przez jakiś czas-póki nie nabraliśmy do niego
      zaufania. acha. kuwetę do tej pory sprząta mąź. i czesze go. ja julę jeszcze
      karmię i tak wydaje mi się rozsądniej. dwa razy w roku odrobaczamy kota (mimo,
      ze siedzi w domu).
      A tak naprawdę kot był potwornie o nią zazdrosny smile. Teraz jest zrezygnowny-
      pieszczoty go wykańczają smile (nauczyliśmy julkę, zeby robiła mu mój kotek
      kochany a nie dokuczała).
      KOty nie lubią dzieci- a jak płaczą czy piszczą bolą je uszy. Więc pewnie i
      Wasz raczej maleństwa będzie unikał.
      Trzymajcie się zdrowo.
      Acha alergia na śiersć jest mniej prawdopodobna tam gdzie dziecko ma z nią
      kontakt "od zawsze".
      Pozdrawiamy serdecznie
      Monika Jula (21mies.) Zygmunt i Pafnucy
    • marudzik Re: jak sobie poradzić z KOTEM? 05.11.03, 22:42
      Ja miałam w domu noworodka i 2 koty. Koty rozpieszczone maksymalnie ciężko
      przeżyły pierwsze miesiące życia dziecka, bo na trochę były zamykane w drugim
      pokoju (wcześniej miały dostęp wszędzie). Byłam sama, ledwie żywa po porodzie i
      z niewyspania, nie miałam siły na przeganianie kotów z niedozwolonych miejsc. A
      ich ulubione miejsca to wózek i łóżeczko, no i ja z noworodkiem przy cycu
      (lubią poleżeć na człowieku pieszczochy).
      Sytuacja zmieniła się po 3 mies., bo dziecko zaczęło dostrzegać świat wokół,
      wkrótce wylądowało na podłodze razem z brykającymi kotami. Na początku ani
      dziecko, ani koty nie wykazywały żadnego zainteresowania sobą, ale to się
      stopniowo zmieniało. Półroczne dziecko już stanowiło poważne zagrożenie dla
      kotów i tak jest do dziś (21 mies.).
      Małgosia uwielbia koty, przytula je, całuje, ujeżdża, a one znoszą to dzielnie,
      tzn. jeden poddaje się i nie ucieka, drugi raczej unika bliższych kontaktów.
      Czasami muszę interweniować, żeby kotom nie stała się krzywda. Nigdy nie
      pokazały pazurów, a gdy muszą lekko bronią się zębami i piszczą z bólu (nigdy
      nie ugryzły do krwi).
      Moje dziecko jest alergiczne, miało skazę białkową, wg alergologów nie powinno
      być w domu zwierząt (podobnie jak kwiatów - pleśnie, dywanów, zasłon,
      pluszaków - roztocza itp.). Jednak alergia przebiega na razie tak łagodnie, że
      nie zdecydowałam się na pozbywanie się kotów.
      Podobno w przypadku kotów domowych i noworodka większym zagrożeniem jest
      przyduszenie przez kota (gdy położy się na dziecku) niż jakieś choroby.
      Co do tresowania kotów, moje też się nie dają, choć doskonale wiedzą o co
      chodzi. Nie udało mi się nauczyć ich, że nie wolno spać w wózku i łóżeczku, a
      miałam na to sporo czasu jeszcze w ciąży. Za to w mig nauczyły się otwierać
      drzwi wskakując na klamkę, bo nie podobało im się przebywanie w osobnym pokoju.
      Nasze koty są lepsze niż jakiekolwiek zabawki, a widok kota czy to żywego, czy
      na obrazku wywołuje okrzyki radości. Ulubiona książeczka to „Pan kotek był
      chory”, a wszystkie kotki na ilustracjach muszą być wycałowane. Inne zwierzęta
      nie są aż tak wyróżniane...
      Marudzik
    • youst Re: jak sobie poradzić z KOTEM? 05.11.03, 23:04
      Potwierdzam wszystko to, co napisały wyżej dziewczyny.
      Kota i dziecko da się pogodzić w jednym mieszkaniu, jedno dla drugiego jest w
      naszym przypadku ogromną atrakcją. Nasz półroczny Michaś dosłownie kwiczy i
      śmieje się w głos jak widzi kota, robi mu "ajku ajku" (co kot o dziwo znosi!) i
      patrzy porozumiewawczo na mnie jakby chciał mi powiedzieć "Mamo, zobacz jaki
      fajny stwór włochaty" smile))
      Kot - 8-latek z wiecznie młodą duszą i ciałem - zachowuje się jak starszy brat
      Małego, jak jego strażnik. Owszem, czasem bywa zazdrośnikiem i włazi mi na
      kolana jak trzymam Michasia i mruczy, że on też chce się trochę popieścić.
      Kiedy Młody krzyczy albo ryczy, kot ze stoickim spokojem po prostu przykrywa
      uszy... Podniecenie i żyłka detektywistyczna ("co to jest to małe i skąd się tu
      wzięło?"), które opanowały go na samym początku, kiedy Michaś pojawił się w
      domu, już mu dawno minęły. Ataków zazdrości wymierzonych w Michasia nie
      stwierdziliśmy, łożeczko obadał sobie jak jeszcze stało puste, dziecko nie
      zdradza najmniejszych objawów alergii.
      Wszyscy są szczęśliwi, a kot nawet zaprzyjaźnił się z nianią, która "na
      żądanie" wypuszcza go na balkon, taka fajna jest smile))

      Pozdrawiam,
      Justyna mama Michasia (30.04.03.)
      • mamamajki Re: jak sobie poradzić z KOTEM? 06.11.03, 00:04
        mam kota 5 lat i roczną Maję kot jest uparty zawzięty niszczy pazurami kanapę
        ze skóry co doprowadza mnie do białej gorączki jak ma brudną kuwetę robi na
        dywan jak ma pustą miskę sika pod drzwiami gdy kupiliśmy kiedyś myszkę taką
        śliczną malutką pewnej nocy odgryzł jej nogi i ogonek na nocki ucieka sobie z
        domu ALE Majusi nie tyka nie wchodzi do jej łóżeczka i wogóle boi się jej a
        ona go lubi i robi mu cacy cacy jeśli chodzi o alergię to koty czy psy mają
        na swojej sierści tyle zarazków,że w tej ilości działają one jak szczepionka
        więc tylko pozostaje nam mieć i sprzątać po tych kocurkach naszych psotnych i
        kochanych pozdrawiam mama Mai
    • edytkus Re: jak sobie poradzić z KOTEM? 06.11.03, 01:36
      W naszym wypadku kot wchodzil do lozeczka i wozka zanim pojawilo sie dziecko.
      Potem zdarzylo mu sie kilka razy ale pilnowalismy. Gorzej ze chodzil po meblach
      i podlodze zostawiajac mase siersci. No i w nocy, gdy mala spala z nami, kot
      probowal klasc sie na niej (byl trzy razy ciezszy od dziecka). Najwieksze
      problemy zaczely sie wraz z raczkowaniem i chodzeniem, kot wrecz atakowal
      dziecko (nawet gdy go nie zaczepialo). W koncu zdecydowalismy sie oddac go do
      schroniska ale tamtejsza opiekunka przekonala meza ze sama ma dzieci i piecioro
      kociakow i zadnych problemow. Po paru dniach kot zostal przeniesiony do
      piwnicy, czasem spaceruje po klatce lub odwiedza moich tesciow (a czasem ucieka
      w poszukiwaniu przygod). W przyszlym miesiacu przeprowadza sie do mojej siostry
      (w piwnicy obsiusial kartony z zabawkami i ubrankami po dziecku). Moj kot jest
      niesamowitym szkodnikiem (niedawno wparowal do mieszkania i pozrywal zaluzje)i
      daleko mu do wizerunku spiacego milusinskiego z filmow.
      Ale takie problemy jak nasze sa rzadkoscia, wiekszosc posiadaczy kotow nie ma
      klopotow. Czytalam niedawno ze niemowle wychowujace sie z kotem ma mniejsze
      szanse zachorowania na astme.
    • dorotakatarzyna Re: jak sobie poradzić z KOTEM? 06.11.03, 09:06
      Mój kot ma półtora roku, bobas 7 miesięcy. Chociaż starsze dzieci gryzie, to
      malucha po prostu omija z daleka. Owszem, zdarzało się kotu spać w wózku, ale
      gdy bobasa tam nie było. Do łóżeczka tylko zagląda, ale nie wchodzi. Teraz
      bobas już raczkuje, pakuje łapki do kociej miski, gania za futrzakiem. Kot po
      prostu ucieka, nawet ciągnięty za ogon nie jest agresywny. Z natury ma paskudny
      charakter, ale maluch jest piod ochroną. Gdy np. dziecko płakało, a my nie
      reagowaliśmy, kocur biegł pierwszy sprawdzić co się dzieje.
      Mój kot też nie wychodzi z domu. Tylko go odrobaczyliśmy, myślę że nic dziecku
      nie grozi.
      Co do alergii. Cała rodzina oprócz mnie to alergicy. Mąż wziewny, dzieci
      pokarmowe. Na kota żadne z nich nie reaguje alergią.
      Jakoś to będzie, na pewno nie warto pozbywać się zwierzaka.
    • wilga_kasia Re: jak sobie poradzić z KOTEM? 06.11.03, 09:26
      Ja mam dwie kotki i 4 miesięcznego malucha. Nauczyliśmy je, że nie wchodzi się
      do łóżeczka dziecięcego, do łóżeczka starszej córeczki też nie wolno im
      wchodzić i nie robią tego, za to do oporu śpią w naszym łóżku. Maluchem są
      średnio zainteresowane. Przy pierwszym dziecku zamykałam pokój córeczki na noc,
      żeby nie wchodziły, teraz tego nie robię. Jedna moja kotka przybiega do małej,
      jak tylko zapłacze i bardzo ją to niepokoi. Z tym, że my koty dostaliśmy
      półtora roku temu odchowane, pięcioletnie, i w domu było już jedno dziecko.


      ---------

      Natura lubi się ukrywać
      • mamasita Re: jak sobie poradzić z KOTEM? 06.11.03, 11:40
        Nasz kot nigdy nie wchodzi do łózeczka synka co najwyżej wchodzi do jego
        pokoju ale wie ze drzwi sie tam zwykle zamykaja i juz nie ma drogi odwrotu od
        małych łapek, wiec sie nie podkłada sam. Wie tez ze synek ma jakiś mega status
        w domu i że nawet babcia tzn jego pani gdyby drapnal synka nie bedzie
        szczesliwa i kot powedruje do piwnicy lub na dwor. Wiec juz wie ze musi zyc w
        symbiozie. koty sa madre i pragmatyczne.
    • isma Re: jak sobie poradzić z KOTEM? 06.11.03, 10:24
      Jestem kociara, niestety, od kilku lat platoniczna. Oboje z mom ojcem jestesmy
      alergikami, tata ma ciezka postac astmy. Nasze koty kochalismy miloscia szczera
      i serdeczna, testy nie wykazywaly alergii na nie, ale kiedy ostatni z nich
      zakonczyl zycie (po kociemu, marnial, chorowal, az w koncu wyszedl i nie
      wrocil) i nie wzielismy nastepnego, zwlaszcza zdrowie taty bardzo sie
      poprawilo, a ja zaczelam lzej przechodzic sezon pylkowy. Moja wiedza w tym
      zakresie jest raczej powerzchowna, ale alergolog twierdzil, ze byc moze mialo
      to zwiazek z alergia krzyzowa i nasilaniem sie objawow reakcji na jeden alergen
      w obecnosci innego.
      Teraz mam mala coreczke i - mimo ogromnej sympatii do futrzakow, uznalismy, ze
      kota w domu nadal nie bedzie.
      Reasumujac - trudno byloby mi pozbyc sie zwierzecia, ale kolejnego bym juz nie
      brala, jesli w rodzinie wystepuja sklonnosci do alergii. Jesli nie - to chyba
      mozna zaryzykowac.
      • tjoanna Re: jak sobie poradzić z KOTEM? 06.11.03, 13:31
        Dziękuję Wam bardzo!
        Czyli większość z Was ma dobre doświadczenia... Mam nadzieję, że i u mnie tak
        będzie. Na pewno będę drania bardzo pilnowała na początku. To kocur i choć
        męskości go pozbawiliśmy, nadal ma swoje 'fazy' - np. bez (znanego nam) powodu
        skacze na nas i drapie. Ale kiedy przychodzą znajomi z dwuletnim synkiem, który
        go oczywiście gania, przydusza itp, kot nawet się nie broni. Po prostu zwiewa
        ile sił w nogach. Pocieszam się, że może instynktownie czuje, że dziecku nie
        wolno robić krzywdy... co Wasze listy by potwierdzały.
        Pozdrawiam Was serdecznie!
        Joanna
    • zuzmaj Re: jak sobie poradzić z KOTEM? 06.11.03, 14:07
      ja radze kotka zostwic i po prostu uważać na niego, nie pożałujesz, jak za parę
      miesięcy zobaczysz jak Twoja dzidzia chętnie sie bawi z kociakiem. Moja Zuzka
      za Ramonesem przepada, i mimo ze mnie i męża gryzie (oczwiście zabawowo) Zuzki
      nie tknie i nie wyciaga pazurów. Kochaja sie niesamowicie, i aż miło na to
      popatrzeć.
      Pozdrwiam
      Iza mama Zuzi
    • agnisiaz Re: jak sobie poradzić z KOTEM? 06.11.03, 14:53
      miałam kota kiedy byław w ciąży wszyscy na około mówili żebym się go pozbyła
      ponieważ na pewno zrobi dziecku krzywdę i ja się zaraże od niego(pomijając fakt
      iż zrobiłam wcześniej badania na toksoplazmozę i wszystko wyszło ok)
      postanowiłam mimo wszystko go zatrzymać i był to strzał w 10
      jeszcze bedac w ciązy zauważyłam iż lubi przytulać się do kupionych dla malucha
      rzeczy zastaliśmy go ze dwa razy w łózeczku przygotowanym dla dzidziusia ale to
      wszystko po porodzie bała się zę kotka bedzie zazdrosna ale kiedy wróciłam do
      domu pierwsze co zdrobiła przy wejściu to pogłaskałam kota a potem dałam mu
      powąchać małe zawiniątko z dzidziusiem
      nowy domownik nie zrobił na nim żadnego wrażenia oczywiście przychodziła
      oglądać niunię ale zawsze z daleka nigdy nie podchodziła blisko i nie miała
      żadnych złych zapędów póżniej wika strasznie ją tarmosiła więc biedna uciekała
      i chowała się w najdalszy kąt a teraz wika ma 4,5 roku i tylko od czasu do
      czasu dostanie od kota lanie wtedy kiedy go za bardzo przyciśnie tak że mu oczy
      wychodzą albo go kopnie złośliwie ale wtedy to kotka ma powód
      takie są moje doświadczenia z kotem
      aga i wika 27.04.1999
    • kingaiola Re: jak sobie poradzić z KOTEM? 06.11.03, 16:54
      My mielismy trochę inną sytuację. jak Ola się urodziła to w domu był pies.
      Niestety zdechł i z powodu przeprowadzki do bloku zdecydowaliśmy się na kotka
      (nie wyobrażam sobie domu bez zwierzaka). Na początku bardziej bałam się o
      koteczkę niż o Olę, a później jakoś się dogadały. Chociaż kotce obcinam pazury
      bo potrafi zapolować i nie robi jej różnicy na kogo.
      Natomiast chciałam o alergii. Jak zaczęliśmy mieć kota to mąż zaczął mieć
      ciągły katar - chociaż nigdy alergikiem nie był. Byłam uparta smile)) i kotka
      została. Niedawno postanowiłam dla zdrowia kotki zmienić jej żwirek z
      sysntetycznego na naturalny drewniany i .... katar mężowi przeszedł.
      Życzę powodzenia w wychowywaniu kotka żeby dziecku nie robił krzywdy. A zaraz
      później odwrotnie.
      Kinga i Ola (3 i pół)
    • grzalka Re: jak sobie poradzić z KOTEM? 06.11.03, 20:33
      Ja sobie niestety nie poradziłam. Kot nie zaakceptował noworodka mimo naszych
      starań. Mam nadzieję, że u Ciebie będzie lepiej.
Pełna wersja