Nie kocham swojego męża :(

01.01.09, 22:38
Opowiem Wam swoją historię bo nie mam komu wyrzucić z siebie wszystkiego co
siedzi głęboko we mnie od dawna. Postaram się opowiedzieć swoją historię
krótko i na temat. Chciałabym abyście obiektywnym okiem wydały swoją opinię smile
Otóż- jestem mężatką od 3 lat. Na kilka miesięcy przed zaplanowanym ślubem
poznałam faceta z którym połączyła mnie jak to się mówi "chemia". Mój ślub był
już dawno zaplanowany, sukienka uszyta i wszystko gotowe, a poza tym ten nowo
poznany Pan X był już żonaty. To, co nas wtedy połączyło było piękne ale nie
dawałam szansy temu uczuciu bo wiedziałam, że początki zawsze są piękne i z
czasem by mi to minęło. Pisaliśmy do siebie e-maile, dzwoniliśmy itp, lecz
jako przyjaciele. Wyszłam za mąż. Myślałam, że moje uczucie do Pana X minie.
Przez cały czas miałam kontakt z Panem X, mailowaliśmy do siebie, wspieraliśmy
się, rozmawialiśmy o wszystkim... Parę razy podejmowaliśmy poważny temat o tym
co nas "łączy" i dlatego ta "chemia" nie mija... Uznaliśmy, że jesteśmy po
prostu świetnym przykładem super kumpli i tyle, ale oboje mamy rodziny. Rok po
ślubie urodziłam dziecko. Nie chciałam dziecka z miłości do męża lecz z samej
chęci posiadania dziecka, bardzo chciałam zostać matką. Nawet w tej chwili Pan
X był ze mną. Rozmawialiśmy o mojej ciąży itp. Zaznaczam, że z Panem X
starałam się widywać jak najmniej ponieważ gdy tylko byliśmy zbyt blisko
siebie od razu mieliśmy ochotę się do siebie tulić itp, staraliśmy się mieć ze
sobą tylko kontakt e-mail, gg, telefon. Mój mąż to dobry człowiek, bardzo mnie
kocha i nasze dziecko. Nie wiem jak to opisać- nie czuję i nigdy nie czułam
chemii do męża, nie pociąga mnie fizycznie, unikam seksu z nim, gdy wyjeżdżam
nigdy za nim nie tęsknię... Przez te 3 lata cały czas sobie wmawiałam, że z
każdym facetem po jakimś czasie tak jest bo tylko początki są piękne... Z
Panem X mam kontakt od 3 lat, rozmawiamy ze sobą o wszystkim, byliśmy "ze
sobą" w bardzo trudnych chwilach. On również ma dziecko (12 lat) i jest bliski
rozwodu, ponieważ był ze swoją żoną ze względu na dziecko a teraz twierdzi, że
dziecko i tak już widzi, co się dzieje w jego małżeństwie więc rozwód nie
będzie tragedią dla 12 letniego dziecka. Niedawno były święta, to o Panu X
myślałam podczas wieczerzy, za nim tęsknię, o nim myślę od 3 lata prawie
każdego dnia- myślicie, że to normalne? Sama nie wiem co siedzi w mojej
głowie, może Pan X to naprawdę miłość a ja nie pozwalam się się do siebie
zbliżyć? Ostatnimi czasy spędzam z Panem X coraz więcej czasu ze względu na
pracę, rozumiemy się świetnie prawie w każdej sytuacji. Czy robię coś źle, czy
to normalne, że mając męża myślę o innym, jak zapomnieć, jak mam wyrzucić Pana
X z mojej głowy???
    • doral2 Re: Nie kocham swojego męża :( 01.01.09, 22:46
      dziwię się, że zaplanowałaś i wyszłaś za człowieka którego nie kochasz.
      z premedytacją niszczysz jego życie.
      biedny facet.
    • tylna.szyba Re: Nie kocham swojego męża :( 01.01.09, 22:54
      To normalne jesli nie kochasz meza. Kochasz tego drugiego po prostu i
      to normalne, ze o nim myslisz. Tego faceta pewnie z glowy nie uda ci
      sie juz wyrzucic. Czy gdybys nie miala alternatywy w postaci tego
      "przyjaciela" odeszlabys od meza?
      • aaagrafka26 Re: Nie kocham swojego męża :( 01.01.09, 23:02
        Myślę, że gdyby nie Pan X też odeszłabym od męża by go dłużej nie męczyć-
        byłabym sama, ale może odeszłabym później ze względu na dziecko. Bosze, jaka
        moja sytuacja jest chora, serce swoje, rozum swoje... Rodzina widzi, ze z mojej
        strony nie ma miłości, mąż mnie tuli, całuje, ja się odchylam. Mąż się stara
        zbliżyć do mnie- ja robię uniki. Czy to ze względu na Pana X - nie wiem. Czy to
        normalne, że mąż przestaje Ci się podobać fizycznie a seks staje się katorgą?
        Może to ja jestem chora, albo wmawiałam sobie, że to minie. Przed ślubem nie
        było idealnie no ale przecież nie ma idealnych związków...
        • tylna.szyba Re: Nie kocham swojego męża :( 01.01.09, 23:14
          Ja tu widze dwa watki: jeden to brak milosci do meza a drugi to
          zwiazek emocjonalny z tym drugim i ewentualnie Twoja przyszlosc z
          nim. Wlasnie potwierdzilas, ze te dwie sprawy nie maja ze soba
          zwiazku. Popraw mnie jesli zle cie zrozumialam.

          Moim zdaniem utrzymywanie malzenstwa nie opartego na milosci jest
          bledem.Niezaleznie od istnienia Pana X nie kochasz meza, tak? Czy
          powiedzialas mezowi o braku uczucia do niego?
          • aaagrafka26 Re: Nie kocham swojego męża :( 01.01.09, 23:18
            Rozumiesz mnie świetnie. Mój problem z mężem nie dotyczy zupełnie Pana X.
            Rozmawiałam z mężem o rozwodzie, że lepiej byłoby dla nas i dla dziecka gdybyśmy
            lubili się nie mieszkając razem, on twierdzi, że warto próbować nasze małżeństwo
            bo każde małżeństwo przechodzi kryzysy... Ale czy miłość można wskrzeszyć?
            • tylna.szyba Re: Nie kocham swojego męża :( 01.01.09, 23:28
              Ale czy miłość można wskrzeszyć?

              Czy nie byloby dobrym rozwiazaniem po prostu sprobowanie osobnego
              zycia? Jesli masz dobre stosunki z mezem to dzieci na pewno nie
              ucierpia az tak bardzo - on bedzie przeciez mogl je widywac. A tobie
              bedzie latwiej spojrzec na wasze malzenstwo z dystansu. I
              przekonacie sie oboje czy wasza milosc mozna wskrzesic.
              • aaagrafka26 Re: Nie kocham swojego męża :( 01.01.09, 23:31
                Ja też tak uważam, ale jeżeli już się wyprowadzę to przecież powrót będzie chyba
                raczej niemożliwy z racji formalności. Teraz mieszkamy w jego domu więc ja
                musiałabym coś wynająć albo wziąć sama kredyt na swoje mieszkanie. Mąż jest taki
                honorowy, ze jak już podejmę decyzje o wyprowadzce to dla niego nie ma odwrotu...
                • bri Re: Nie kocham swojego męża :( 01.01.09, 23:38
                  Może spróbuj czegoś takiego. Rozstajecie się z mężem na dwa
                  tygodnie, które mają Wam dać czas na przemyślenie czy chcecie
                  kontynuować Wasz związek. Ustalacie jakieś ramy tej próby (np.
                  zawieranie nowych znajomości - OK, seks - nie OK. Umawiacie się z
                  góry, że po tych dwóch tygodniach spotkacie się w określonym miejscu
                  o określonej godzinie, ale tylko pod warunkiem, że podjeliście
                  decyzję, że chcecie nad tym związkiem pracować. To znaczy każdy tą
                  decyzję podejmuje samodzielnie i może być tak, że jedno na miejsce
                  spotkania przyjdzie a drugie nie. Może być równie dobrze tak, że
                  Twój mąż w ciągu tych dwóch tygodni pozna kobietę, która będzie dla
                  niego ciepła, której będzie odpowiadał seksualnie itd. i stwierdzi,
                  że z Tobą się męczył.

                  Dobrze to zrobić pod kierunkiem jakiegoś terapeuty.
                • tylna.szyba Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 08:47
                  Tak jak Bri napisala. Oficjalinie bedzie to wyprowadzka "na probe",
                  zeby wyklarowac sytuacje uczuciowa. Dwa tygodnie to malo - ja bym
                  dala sobie z pol roku i tak tez bym powiedziala mezowi.
                  Ja wiem, ze ciezko jest ta decyzje podja, szczegolnie jesli nie
                  chcesz zranic meza i masz dzieci.
                  Druga opcja jest paradoksalnie po prostu sprobowanie prawdziwej
                  bliskosci (czyt.: seksu) z tym drgim czlowiekiem i obserwowanie
                  wlasnej reakcji po fakcie. Wydaje mi sie ze fakt, ze przespalas sie
                  z tym czlowiekiem, ze "zdradzilas" meza - ulatwil by podjecie
                  wlasciwej decyzji.
                  Agrafka, mnie sie wydaje, ze ty dobrze wiesz, ze pewne rzeczy sa
                  nieuniknione i ze trzeba bedzie predzej czy pozniej decyzje podjac.
                  Masz maila?
                  • aaagrafka26 Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 11:56
                    Mam smile jkrystyna@op.pl
            • mamakingi Biedny ten Twój mąż ;( 02.01.09, 11:41
              Zrobiłaś wielkie świństwo swojemu mężowi wychodząc za niego.Nie dałaś mu szansy
              związac się z kimś kto go kocha na prawdę.Może mu zależało na tym żeby byc z
              kimś do końca życia,może nie miał w planie szybkiego rozwodu.A poza tym jak
              dziecko może byc zachcianką ....Nie twierdzę ,że jesteś złą mamą, ale fundujesz
              dziecku rozbitą rodzinę.Biedne dziecko,biedny mąż crying
      • arioso1 Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 12:21
        szkoda mi Twojego meza-skrzywdziłas go i to bardzo-ale co tam -
        prawda?
        • arioso1 Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 12:25
          moze twój maz pije bo wie ze go olewasz?
          • aaagrafka26 Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 12:26
            nie, problem z alkohole był od dnia kiedy się poznaliśmy, po alholou pojawia się
            agresja,z mienia się z anioła w diabła, na drugi dzien nic nie pamieta,
            przeprasza i tak w kółko...
    • bri Re: Nie kocham swojego męża :( 01.01.09, 23:04
      >jak zapomnieć, jak mam wyrzucić Pana X z mojej głowy???

      Na początek proponuję przestać się z nim spotykać i w ogóle
      kontaktować w jakikolwiek sposób.
      • aaagrafka26 Re: Nie kocham swojego męża :( 01.01.09, 23:06
        Próbowałam się z nim nie kontaktować, pożegnałam się z nim, powiedziałam, że
        chcę ratować swoje małżeństwo. Wytrzymałam 6 mcy bez kontaktu z nim, w końcu
        zadzwoniłam...
        • bri Re: Nie kocham swojego męża :( 01.01.09, 23:20
          Duże miałaś doświadczenie jeśli chodzi o mężczyzn przed ślubem?
          • aaagrafka26 Re: Nie kocham swojego męża :( 01.01.09, 23:26
            Myślę, że duże. Tzn tak- przed poznaniem swojego męża byłam 4 lata w
            młodzieńczym związku z chłopakiem z "sąsiedztwa". Po rozstaniu jakiś czas byłam
            sama, poznawałam wielu facetów, chodziłam na randki. W sprawach seksu nie byłam
            wielce doświadczona ale też nie kulawa. Gdy poznałam męża wiedziałam, że będzie
            dobrym mężem i ojcem (ma już syna z poprzedniego związku), bardzo się starał i
            długo mnie zdobywał, imponowało mi to, jego wytrwałość, miłość do mnie. Różne są
            rodzaje miłości, moja "miłość" do niego to szacunek dla niego i to, że nie chce
            go skrzywdzić i zależy mi na jego szczęściu, ale nie potrafię go tak kochać jak
            żona powinna kochać męża. Myśleć, kochać, tęsknić...
            • bri Re: Nie kocham swojego męża :( 01.01.09, 23:30
              A z tym nowym w łóżku już byłaś? Całowaliście się?
              • aaagrafka26 Re: Nie kocham swojego męża :( 01.01.09, 23:34
                Z Panem X wiele razy spędziliśmy ze sobą całe dnie. Seksu jako takiego typowego
                nie było bo ja nie chciałam, ale całowaliśmy się itp. To, co mnie dziwi a
                zarazem daje wiele do myślenia to fakt, że znamy się 3 lata, wiemy o sobie
                prawie wszystko a wiele razy po prostu widzimy się- tulimy przez 5 minut i
                wracamy do roboty. Tulenie... Bliskość, to trwa już tyle czasu i nie mija...
                • bri Re: Nie kocham swojego męża :( 01.01.09, 23:41
                  3 lata to nie tak długo, szczególnie, że nie skonsumowaliście
                  jeszcze ostatecznie tego związku. Może dlatego tak długo to trwa, że
                  powstrzymujecie się od seksu.
                  • aaagrafka26 Re: Nie kocham swojego męża :( 01.01.09, 23:44
                    Właśnie. Myślę, że i tak już zdradzam męża, czy seks jest czy nie to taka sama
                    zdrada. Marzy mi się seks z Panem X ale boję się, że tak nam się spodoba, że
                    wtedy będziemy już tylko szukać ku temu okazji. Obiecałam sobie rozmowę z mężem
                    w tym tygodniu, zobaczymy jakie on ma stanowisko z tej sprawie, myślę teraz o
                    tym odpoczynku od siebie i podjęciu decyzji co dalej... Z Panem X też pogadam,
                    chociaż u nas będzie trudniej się nie widywać ze względu na pracę...
                    • gacusia1 Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 01:03
                      Mysle,ze gdybys przespala sie z Panem X to decyzja bylaby
                      latwiejsza. Teraz zyjesz marzeniami i imaginacja. Mozesz tylko
                      przypuszczac i snujesz domysly jak byloby Wam razem w lozku i w
                      zyciu. Jesli natomiast okaze sie PO,ze cos sie nie "klei",ze nie ten
                      zapach,smak i wiele innych...to po prostu wrocisz do codziennosci z
                      mezem...Jesli bedzie inaczej,to pewnie zrobisz wszystko by byc z
                      Panem X. Zycze Ci Dobrego WYboru w tym Nowym Roku.
                • bswm Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 07:44
                  Wiadomo, że nie mija, bo Pana X idealizujesz... jakbyś pomieszkała z Panem X
                  kilka lat, widziałabyś jak rzuca śmierdzące skarpetki po kątach, jak jest chory,
                  jak wymiotuje, itp, itd.... to też być może już nie chciałabyś się do niego
                  tulić... zależy jaki masz charakter i jak postrzegasz związek - bo w żadnym nie
                  będziesz miała non-stop motylków w brzuchu.
                  I wiadomo też, że jeśli nie podejmiesz decyzji co do Pana X, że to koniec i
                  kontaktów fizycznych i internetowych, to do męża stosunku nie zmienisz.
                  • ala_bama1 Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 08:47
                    Zgadzam się z przedmówczynią. Zbytnio idealizujesz gościa. Nie neguję że jest
                    wartościowym czlowiekiem, ale... czy nie jest czasem tak że "trawa na obcym
                    pastwisku jest ZAWSZE bardziej zielona' Piszesz że mąż cie kocha i jest dobrym
                    człowiekiem. Nawet nie wiesz jak to dużo. Zastanów się dobrze czy chcesz to
                    stracić. E-maile, sms-y, przytulanie się - kiedyś się skończą i zostanie szara
                    rzeczywistość. Nie chce się wymądrzać, znam to poniekąd z autopsji wiem jak
                    cholernie trudno zapomnieć - bo przecież ktoś oferuje lepszy świat... tylko na
                    jak dlugo? Kiedyś te kolory też wyblakną - uwierz. A dobry kochający mąż i
                    ojciec to majątek. Zerwij z nim definitywnie. To moje zdanie jakkolwiek zrobisz
                    - życze szczęścia
    • insomnia0 a moze zyjesz wyobrazeniami o Panu X 02.01.09, 08:47
      uczucie nie mija-bo to milosc nie milosc- ja raczej bym stawiała na
      zauroczenie - zakochanie.. i jest to nie zrealizowane w pełni. Bo czym są 5 min
      przytulania..?
      Gacusia dobrze napisała zyjesz wyobrazeniami, marzeniami o Nim - idealizujesz..
      bo nie zyjecie na codzien...
      To wlasnie życie- takie codzienne weryfikuje wszystko.. to ono pozwala nam
      powiedziec czy to wlasnie miłość.
      Akceptujemy i kochamy mimo wad.. Życie odstałania przed nami rozne sytuacje...
      Nie w kazdym momencie zycia jestesmy piekni.. zadbani.. usmiechnieci.. Nie w
      kazdym momencie zycie nasz mąż jest wyrozumiały.. nie zawsze jest super -
      kumplem.. czasem jest wsciekły na zone.. mniej miły.. i nie usmiechniety.. Ty
      znasz swojego Pana X tylko z tej lepszej strony- kiedy to pociesza.. usmiecha
      się przytula.. ale on tak jak i kazdy mężczyzzna ma lepsze i gorsze chwile.. z
      tym ze te chwile zna jego zona.. U Ciebie ma azyl.. oaze szczescia.. Ty nie
      żadasz nic.. Ty nie egzekwujesz .. Nie dajesz prac do wykonania... Ty jestes od
      przyjemnosci tylko..
      Niestety tak to wygląda... Ty jego tez masz dla przyjemnosci- to Was łączy.. A
      życie nie jest tylko rozowe.. wiesz o Tym..
      Czy jestescie stworzeni dla siebie i czy to prawdziwa miłosc dowiedziałąbys się
      gdybyscie ze soba naprawde BYLI..a nie przebywali.

      Nie mniej jesli nie kochasz- nie kochałaś męza a wyszłaś za niego.. to wielki błąd.
      • insomnia0 Re: a moze zyjesz wyobrazeniami o Panu X 02.01.09, 08:53
        oczywiscie ze miłóść nie mija..ale zmienia się ewaluuje - chodziło mi o
        intensywnosc tego o czujesz przez te 3 lata- czemu to nie mija..
        • mamakingi Re: a moze zyjesz wyobrazeniami o Panu X 02.01.09, 11:44
          A ciekawe czy nadal byś była zafascynowana Panem X gdybyś miała go na co dzień i
          oprócz przyjemności łączyły by Was problemy.
          • aaagrafka26 Z Panem X spędzam 8 godzin dziennie... 02.01.09, 11:49
            Z Panem X spędzam 8 godzin dziennie i wierzcie mi, ze go nie idealizuję. Tez się
            kłócimy, mamy problemy, spędzamy ze sobą prawie 8 godzin dziennie w pracy i
            przeżyliśmy razem naprawdę wiele...
            • bswm Re: Z Panem X spędzam 8 godzin dziennie... 02.01.09, 12:09
              aaagrafka26 napisała:

              > Z Panem X spędzam 8 godzin dziennie i wierzcie mi,
              > ze go nie idealizuję.
              > przeżyliśmy razem naprawdę wiele...

              Tiaaa, jasne wink

              Jakoś Ci nie wierzę, bo poniekąd znam to z autopsji, z 10 lat temu przeżywałam
              coś podobnego. Mój ówczesny facet o tym wiedział, ale prosił o szanse, a że ja
              go wcześniej kochałam starałam się mu ją dać. Trwało baardzo długo, mimo, że
              kontakt został urwany natychmiast po uświadomieniu sobie co się dzieje. Nawet
              nigdy się nie pocałowaliśmy. Jak po roku zapytał co czuję i co słychać, bo on
              dalej mnie kocha, bolało jakby ktoś wbijał igły. Chciałam znowu biec do niego...
              to jest samonapędzający się mechanizm, ilekroć było coś nie tak w związku,
              myślałam, że z tamtym tak nie będzie itp... człowiek był młody i głupi... ale
              jestem w 100% pewna, że gdybyśmy stworzyli związek, on by nie wypalił...

              Musisz zdecydować czego chcesz, nie można tak żyć... bo krzywdzisz nie tylko siebie.
    • travka1 Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 08:47
      jak ja nie znosze takich kobit...nigdy go nie kochala ale wyszla za
      niego bo co? moze dobrze ustawiony byl, co?? dziecko nie z milosci a
      z checi posiadania...a pomyslalas chwile o tym dziecku zeby mialo
      fajna, kochajaca sie rodzine-a jak tu ma byc fajna rodzina jak matka
      ojca nie kocha i mysli o glabie, ktory twierdzi ,ze dla 12=latka
      rozwod to juz nie tragedia...Kurcze skad sie takie baby biora...duma
      o nim duma , mysli jak to wspaniale by bylo. Na co czekasz? Nie
      marnuj zycia mezowi, sobie no i panu x-skoro jemu tez zle w
      malzenstwie...
      • travka1 Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 08:52
        zagotowalam sie na poczatek dnia...nosz w morde jego gajowego
        • marzeka1 Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 11:26
          Mam w rodzinie osobę z podobną historią- pani wyszła za mąż, bo ciąża i facet,
          którego nie za bardzo kochała, no ale ślub zaplanowany itp. przed ślubem
          telefony i płacz do tego drugiego (dziecko na 100% męża, tzw. uderzające
          podobieństwo). Nieszczęśliwe w sumie małżeństwo i totalna idealizacja tamtego-
          jak mówią- uważaj, bo się twoje marzenia spełnią. No i co mamy- rozwód, wielka
          miłość odżywa i ....po 4 miesiącach pan rzuca, bo to nie to, on "musi sprawy
          przemyśleć". Pani na własne życzenia rozwaliła sobie życie, a także dziecku.
          Głupotą założycielki wątku było zarówno wyjście za mąż, jak i urodzenie
          niekochanemu człowiekowi dziecka, głupotą jest idealizacja pana X. Można całkiem
          głupio tak przeżyć życie, marnując je po drodze innym.Męża i dziecka szkoda.
          • mamakingi travka wyjęłaś mi to z ust ;))) 02.01.09, 11:47
        • aaagrafka26 travka 02.01.09, 12:17
          Travka wybacz za początek dnia smile, ale piszę szczerze co mnie trapi, po to jest
          to forum abysmy mogły szczerze pogadać, tak jak pisałam niżej-niczego nie
          robiłam z premedytacją, kochałam męża w inny sposób, bez motyli, może być? Ani
          ja, ani mąż, ani Pan X nie jestesmy idealni, nikt z nas nie jest, kwestia tego
          czy to uczucie do Pana X to prawdziwa miłość, ot co ;/
      • aaagrafka26 Re: Nie kocham swojego męża :( 04.01.09, 21:42
        Nie napisałam, że nigdy nie kochałam męża, napisałam w czasie teraźniejszym-
        teraz go nie kocham, byliśmy ze sobą długi czas, motyli nigdy nie było ale była
        miłość, szacunek, uczucie, które z czasem minęło... i nie chce kurna olo powrócić!
    • aaagrafka26 Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 12:00
      To nie to, że go nie kochałam, kochałam inaczej, kochałam przed ślubem bez
      chemii, nie wiem to wytłumaczyć, nie robiłam niczego z premedytacją, przecież
      mnie tez zależało na rodzinie. Myślałam, że jakoś nam się ułoży, że nie ma
      idealnych związków i wszędzie jest coś, ale teraz się męczę bez tej miłości...
      fizycznej, bez seksu, bez tęsknoty...
      • bswm Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 12:13
        Jasne, że nie ma chemii, bo chemia jest z Panem X.
        Jak skończysz historię z owym Panem, wszystko może być jeszcze pięknie i
        intensywnie z mężem, ale trzeba chcieć.
        Jak wstajesz myślisz o X, jak zasypiasz, myślisz... i masz mieć ochotę na męża? wink)
      • malila Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 12:18
        Wiesz co, Aaagrafka? Powiedz Ty wreszcie, czego konkretnie chcesz?
        Piszesz, że Ci źle. A kiedy byłoby Ci dobrze? Czy chcesz się rozejść
        z mężem? Czy może chcesz zostać z nim, ale niech się też pojawi
        pożądanie?
        • aaagrafka26 Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 12:20
          Oczywiście, że wolałabym zostać z mężem i tworzyć fajną rodzinę. Jedyna wada
          męża to problem z alkoholem (nie pije często ale jeśli juz pije to patologia)
          oraz fakt, iż zupełnie nie mam kontaktu z jego rodziną a jego rodzice uważają
          mnie za wyrodną matkę bo wróćiłam do pracy gdy dziecko miało 6 mcy, uważają, że
          moje miejsce jest w domu przy garach i że jestem niedobrą żoną skoro pracuję a
          nie jestem z dzieckiem w domu...
          • malila Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 12:31
            Za brakiem pożądania zazwyczaj kryje się jakiś problem. To, o czym
            piszesz tutaj na forum to zaledwie ta najcieńsza zewnętrzna warstwa
            cebuli.
            Oczywiście, że idealizujesz tamtego - bez względu na to, ile czasu
            ze sobą spędzacie. Czy wspominałaś wszystkie kryzysy, które
            przeszłaś ze swoim mężem? Pamiętasz, jak się kończyły? Czy
            zastanawiałaś się, co w takiej samej sytuacji zrobiłby pan X?
            Czy zastanawiałaś się, co sprawia, że nie pożadasz swojego męża? Czy
            to jego opiekuńczość? Może dojrzałość? Może widzisz w nim swojego
            ojca, a nie kochanka? Czy może patrząc na niego widzisz go pijanego?
          • miacasa Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 12:34
            moja prababcia miała takie powiedzenie "Jak Pan Bóg chce kogoś ukarać to mu
            najpierw rozum odbierze a później zwróci żeby zobaczył jakich głupot narobił"
            twój czas właśnie nadchodzi, jeśli mąż cię odrzuca i nie chcesz z nim żyć to się
            rozwiedź ale z tym panem x to zwyczajna głupota i śmieszność młodych mężatek
            -wielu facetów szuka łatwego i wygodnego łupu (przyjemności bez zobowiązań,
            konsekwencji i za darmo)
            piszesz 8h w pracy i dużo razem przeszliście, czyli co kontrakt się sypnął,
            klient kluczowy się wycofał czy może opiekowaliście się na zmianę umierającym
            ojcem/matką, czuwaliście w nocy nad dzieckiem z 40 stopniową gorączką czy może
            podawał ci miskę w czasie grypy żołądkowej? Co takiego wielkiego/ważnego stało
            się w pracy co przeważa wartość życia rodzinnego? Może skocz na głęboką wodę i
            sprawdź swoje szczęście u boku pana x ale zostawcie najpierw swoich ślubnych w
            spokoju i uwijcie gołąbeczki własne gniazdko, może proza życia nie zabije tej
            miłości.
            • aaagrafka26 Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 12:44
              Niedalej jak miesiąc temu pijany zrobił zadymę na 3 dni, spałam wtedy u
              teściowej bo się bałam co mu strzeli do łba, nawet do pracy nie poszedł. Tak,
              widzę go pijanego, jak mnie wyzywa, jak jest arogancki i bezczelny. ale jak
              wytrzeźwieje to jest spokojnym człowiekiem...;/
              • miacasa Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 12:51
                rozwiedź się z pijakiem jak ci źle, wyjdź za x i po kłopocie tylko coś mi się
                zdaje, że x do żeniaczki nie skory i tu cię boli, więc z mężem
                pijakiem/awanturnikiem/typem niepoczytalnym zostajesz a dziecko z wredną
                teściową zostawiasz i na skrzydłach do pracy fruniesz
                a teraz pomyśl: odchodzisz od męża-kanalii, sama organizujesz opiekę dziecku na
                czas gdy jesteś w pracy, po pracy pędzisz do domu by zmienić opiekunkę i do rana
                jesteś ze swoim dzieckiem, z x się nie spotykasz poza pracą bo nie masz z kim
                dziecka zostawić (eks mąż pijak się nie nadaje) a w pracy jest nowa młodziutka
                stażystka, do której tuli się przez 5 min x, więc bierzesz się do pracy a po
                pracy pędzisz do domu zmienić opiekunkę.....
              • malila Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 12:53
                On sie tak często zalewa?
                Ale obstrahując od częstotliwości, to wcale się nie dziwię, że Cię
                od niego odpycha. Wiem, ze przed ślubem pił, ale czy wtedy też się
                tak zachowywał?
                • aaagrafka26 Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 12:56
                  Często nie, czasem pól roku jest cisza bo nie ma okazji, ale nie chodzimy do
                  znajomych ani na żadne imprezy bo nigdy nie wiadomo czy nie będe potem sie
                  musiała wstydzić... Przed ślubem było jeszcze gorzej, jak zaszłam w ciąże to
                  jakoś sie uspokoił,m przy dziecku pomaga jak może, ale dziecko ma już ponad 2
                  latka i on już czuje trochę luzu bo w nocy wstawać nie trzeba i teraz raz na
                  jakiś czas sie to powtarza, potrafi sam w domu sie upic i spać na podłodze bo
                  nie doszedł do łóżka smile średnio raz na miesiąc, na dwa mce...
                  • malila Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 13:00
                    Liczysz na to, ze on się zmieni?
                    • aaagrafka26 Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 13:12
                      No właśnie, liczyć na to, że to się zmieni a wtedy może będę potrafiła
                      wskrzeszyć uczucie czy zaryzykować z Panem X? Z Panem X znamy się naprawde
                      bardzo dobrze, to nie tylko 8 godz i problemy z klientem jak ktos wyżej
                      wspomniał, znamy swoje rodziny, rodziców, spędzamy czas razem po pracy we
                      wspólnym towarzystwie itp.
                      • travka1 Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 13:49
                        dobrze kobieto to napisz o co Ci chodzi? Skoro dobrze Wam razem,
                        maza nie kochasz i chcesz zostawic , to w czym jest problem?? bo
                        nie rozumiem...
                      • malila Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 14:31
                        aaagrafka26 napisała:
                        > No właśnie, liczyć na to, że to się zmieni a wtedy może będę
                        potrafiła
                        > wskrzeszyć uczucie czy zaryzykować z Panem X?

                        Nikt Ci na to pytanie nie odpowie. Nikt za Ciebie decyzji nie
                        podejmie. Jest bardzo wątpliwe, że Twój mąż się zmieni, jeśli jest
                        mu wygodnie. Tzn. nic go nie uwiera, nie ponosi żadnych poważnych
                        dla niego konsekwencji swojego pijaństwa. Możliwe, że nawet Twoje
                        odejście od niego tego nie zmieni, jeśli mamusia się nim zaopiekuje.
                        Nie możesz też liczyć na to, że pan X zechce się z Tobą związać, ani
                        na to, że ten związek będzie udany. Bo tak być nie musi. Tak
                        naprawdę wybrać musisz między życiem ze swoim mężem takim, jaki on
                        jest, i życiem bez męża.
                  • luizjana87 Re: Nie kocham swojego męża :( 04.01.09, 22:39
                    Jak ja Cię dobrze rozumiem. Nie przejmuj się złośliwymi komentarzami u góry, niektórzy ludzie wchodzą tu tylko po to, aby się pocieszyć. Każdy może powiedzieć, jakie jest jego zdanie ale nikt nie ma prawa obrażać drugich. To nie w porządku.
                    Nad uczuciami i emocjami w takich wypadkach się nie panuje. Albo miłość jest albo jej nie ma. Niestety. Ja też stoję przed wyborem, czy rzucić wiele i zaryzykować (jak się odważę to napiszę o tym). Tak jak przeglądam to forum, to dochodzę do wniosku, że jestem chyba jedyną osobą, która wierzy Ci, że dobrze znasz tego mężczyznę. I ja wiem, że przed ślubem nie wszystko wiadomo, czasem staramy się gdzieś zamieść pod dywan nasze obawy, mówimy sobie, że to normalne, że minie, a z czasem jest niestety coraz gorzej. Na Twoim miejscu postawiłabym sprawę jasno: poszła porozmawiała z mężem szczerze. Że Ty nie żywisz do niego nienawiści, że uczucie wygasło. Możecie przecież zostać przyjaciółmi, dzielić się obowiązkami i wychowywaniem dziecka. Powinnać dać szansę swojemu uczuciu do Pana X. Jak sama widzisz, to uczucie coś znaczy, jest prawdziwe. I powiem Ci, że im wcześniej to zrobisz, tym lepiej dla Was. Twój mąż zamiast żyć w niepewności już może zacząć układać sobie życie na nowo. A Ty możesz wreszcie wyrwać się z tej okropnej sytuacji. A dla dziecka rozwód jest lepszy niż wychowywanie się w piekle małżeństwa rodziców. Po rozwodzie możecie stać się lepszymi ludźmi, grunt, żeby dziecko miało ojca. A wyobraź sobie swoje dziecko jak będzie starsze, jak będzie wyglądał jego powrót ze szkoły? Co tam spotka? Dom pełen miłości czy atmosferę niepewności, niechęci, oziębłości i udawania? Odpowiedz sobie na to pytanie. A dzieci są mądrzejsze niż nam się zdaje. Widzą więcej niż myślimy.
                    I, żeby nie było, sama jestem zwolenniczką ciepłego żaru, przy którym można się ogrzać a nie płomienia, który bucha a potem wygasa. Ale u Ciebie nawet nic się nie żarzy. I uważam, że Twoje uczucie do Pana X to właśnie jest to coś pewnego, przy czym możesz się ogrzać, to nie jest jakaś chwilowa fascynacja, ten ogień, który nagle wybuchł ale zaraz zgaśnie.
                    Pozdrawiam i życzę Ci powodzenia.
    • karambol45 uważaj! 02.01.09, 12:30

      chyba Pan X robi cię w karola bo czy rozwiódł się ze swoją żoną? nie
      dalej mimo wszystko mieszka z nią , bo jak by co ma gdzie wrócić i w
      pracy też ma jedną d..pkę do poprzytulania , przejrzyj na oczy
      dziewczyno!
      tak z zewnątrz wcale to kwitnąco nie wygląda
      pomoijaj fakt twojego malżeństwa i dziecka bo to już na osobny wątek
    • nombrilek Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 12:49

      Nie chce Cie osądzac i oceniac, ale sie zapytam, czy z samej chęci
      posiadania dziecka chcesz mu teraz zniszczyc zycie i rozwalic
      rodzine??? bo sie zakochalas w panu X? i to zanim zaszłas w ciaze z
      mężem? Uwazam ze jestes zwykła egoistka. powinnas urwac kontakt z
      panem X, trudno sie dziwic ze nie mija skoro kontakt jest stale
      utrzymywany, a i pomysl o zonie i dziecku tego pana a nie tylko o
      sobie
      • asiara74 Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 13:28
        Skoro mąż czuje że odrzucasz go jako faceta to czuje się jak śmieć. A że każdy
        orze jak może stara sie choć na chwilę o tym fakcie zapomnieć topiąc smutki w
        alkoholu(bo sam od czasu do czasu popija w domu, tak?)
        Podobno każdy ma takiego partnera na jakiego zasługujesad( Nie do końca zgadzam
        się z tą teorią ale coś w tym jest.
      • olga85 Re: Nie kocham swojego męża :( 17.05.09, 17:16
        a czy ktoś doczytał, że maż ma już jedno dziecko z poprzedniego małżeństwa?
    • edunia73 Niszczysz życie komus kto powinien byc ci 02.01.09, 13:35
      najblizszy a przy okazji własnemu dziecku,mało tego innej
      rodzinie !!!!!Próbuje zrozumieć twoja chemie ,ale sorrki moze zbyt
      ostro,jestes podła!!Zobacz ,rozejzyj sie ile osób wkoło
      krzywdzisz,to juz powinno byc wystarczajacym powodem by stracic
      chemie do pana X.Nie bede nic juz wiecej pisać bo nie mam dla takich
      ludzi szacunku,uwazam ze skoro jest xle,powinno sie odejść po to by
      móc ułożyc sobie życie FER ale też pozwolic je układac w tym
      przypadku mężowi.
    • 18_lipcowa1 Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 14:03
      padam jak czytam takie posty

      po co bralas slub?po co dalas zrobic sobie dziecko skoro wiesz ze
      pana nie kochalas juz duzo wczesniej?

      poza tym pan X wydaje sie taki super wlasnie dlatego ze jest panem X
      a nie codziennym, nudnym mezem
      zaloze sie ze jakbys z panem X pobyla na serio to tez by Ci szybko
      przeszlo
      • loloszantrape Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 14:19
        ło matko.czy Ty jesteś mną...?
        • mama-tyma Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 15:06
          Jak już zabrnełaś tak daleko, wyszłaś za mąż i masz dziecko to warto
          ratować związek, ale ... no właśnie jest ale, z tego co piszesz
          uważam, że twój mąż to jednak alkoholik i nie widze szans dla was
          jeśli nie weźmie się sam za siebie. Ja bym ratowała małżeństwo, ale
          mąż musi zacząć terapię. Uczucie do męża może wrócić, pewnie nie tak
          namiętne jak do "obcego", ale równie, jak i nie bardziej
          satysfakcjonujące, no i dla dziecka lepiej być z ojcem, który nie
          upija się i nie awanturuje.
    • misi24 Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 14:49
      Ciekawi mnie tylko dlaczego mąż pije...?? Zazwyczaj to z alkoholikami jest tak
      że nie robią tego bez powodu, to że jego ojciec tak ma może mieć wpływ, ale na
      pewno nie w 100%
      • arioso1 Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 14:53
        agrafko-duzo nieporozumień wynika z tego-że opisujesz w ratach męza-
        gdybym wiedziała od początku ze maz pije i wyzywa-to kazałabym ci
        zostawic dziada-byc samej z dzieckiem a pan X zrobi jak uwaza-czyli
        wtedy sie dopiero okaze jakim jest dla ciebie przyjacielem-nie
        sztuką jest mówic kocham, wielbie i szanuję jak sie razem nie
        mieszka-chcesz wiedziec jaki jest naprawde? zamieszkaj z nim
        Powiedz mu wprost-wyproadzam sie -chodz ze mną
        zreszta co to za pzyjaciel skoro spokojnie sie przyglada jak cie mąz
        poniewiera............
        • agatar-m Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 15:10
          mi tylko jedno przychodzi do głowy: po coś ty za niego wychodziła....!!!
    • pati9.78 Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 15:40
      Uważam, że życie za to co robisz powinno kopnąć Cie w
      d...Skrzywdziłaś co najmniej 2 osoby. Nie zazdroszczę sytuacji, do
      jakiej doprowadziłaś. W żaden sposób nie potrafie zrozumieć takich
      babek jak Ty. Przecież nikt Cię nie zmuszał do ślubu?
    • ja1ja1 Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 15:47
      bardzo to przykre. Szkoda mi Twojego męża.
    • madrepolaca [...] 02.01.09, 18:20
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • smerfetka8801 Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 18:50
      z całego serca współczuję Twojemu mężowi.Szkoda mi faceta od lat oszukiwanego i
      de facto zdradzanego.szczerze mówiąc dla mnie jesteś obrzydliwa
    • koleandra Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 20:09
      Twój mąż jest kochanym super mężem i ojcem. Ale jest też alkoholikiem i wyzywa
      Cię... tylko czasami smile No wybacz... tak to wygląda.
      Ale dobrze. Rozumiem że z tego powodu uciekasz w ramiona przyjaciela - Pana X.
      Proste jest, że potrzebujesz kogoś takiego. I ja to wszystklo rozumiem, na
      prawdę nie ma w tym nic dziwnego.

      Musisz się zastanowić nad zmianami w swoim życiu bo chyba dlatego napisałaś ten
      post tu na forum - bo już nie wytrzymujesz swego zycia takiego jakim jest.
      Pytanie - jakie te zmiany miały by być bo każde posunięcie wydaje się nie byc
      korzystne. Trwanie w sytuacji takiej jak teraz jest na pozór najbardziej wygodne
      ale też męczące. Strach przed zmianami nie pozwala Ci działać. Boisz się, że Pan
      X powie "spadaj mała" w kluczowym momencie? Czy jesteś raczej pewna jego i jego
      uczuć? To jest ważne...
      Trudno jest Ci porzucić męża w obawie przed zniszczeniem zycia dziecku? A może
      chcesz jednak dać szansę mężowi? A może on zacząłby się leczyć... Postawiłabyś
      mu warunek? Nigdy więcej nie weźmie alkoholu do ust albo wyprowadzasz się z
      dzieckiem...
      Coś musisz robić, nie możesz tak dalej trwać. Chyba że... właśnie tak żyć, mieć
      rodzinę, dziecko a Pana X jako przyjaciela? na zawsze "motylki w brzuchu" -
      idealne rozwiązanie wink

      Ty się zastanów, na poważnie - czego chcesz w tym swoim zyciu bo ono jest Twoje
      i tylko JEDNO. Napisałaś zbyt mało o całej sytuacji żeby ktokolwiek mógł dać Ci
      jednoznaczną odpowiedź. Sama widzisz jak wiele zmienił fakt o twoim
      mężu-alkoholiku, dziewczyny początkowo naskoczyły na Ciebie a potem były inne
      wypowiedzi. Zresztą i tak nikt za Ciebie nie podejmie decyzji.
      Pytasz jak wyrzucić z głowy Pana X. Ale z Twoich postów wynika że jednak wcale
      tego nie chcesz... więc?
      • marcysia51 Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 20:18
        Moim zdaniem {an X zwodzi cie,a jego małżeństwo wcale nioe jest pomyłką.
        OBUDŹ SIĘ!!!!!!
      • smerfetka8801 Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 20:31
        koleandro dużo wyrozumiałości dla tej pani w Twoim poście.
        ja napisałam to co napisałam po przeczytaniu całej dyskusji.
        ja sie facetowi nie dziwię ,że już nawet nie wychodzi z domu tylko zalewa pałę
        do lustra.jakbym miała taką babę to też bym się staczała,poza tym ona zasługuje
        na parę "ciepłych " słów od męża.
        jest egoistką wyszła za maż z wygody dziecko chciała mieć z chęci posiadania
        dziecka chyba od początku wiedziała,że w łóżku z facetem jest tak a nie inaczej
        a mimo to zdecydowała się na małżeństwo.teraz jest taka biedna...otoż nie!biedni
        są jej bliscy.skoro facet miał jakiś problem z alkoholem to ona o nim wiedziała!
        i co?i nic z tym nie zrobiła dla mnie jest zimną i wyrachowaną osobą być może
        ten alkoholizm nawet jej na rękę...
        z facetem jest przez nią coraz gorzej to nie małżeństwo trzeba ratować tylko
        jego gdyby go kochała nie było by problemu bo facet jednak nie najgorszy można
        by go zabrać na terapię i wyleczyć ale na to siły ma tylko kobieta która
        naprawdę kocha a ona nie wie co to miłość bo zna co najwyżej miłość własną.mam
        szczerą nadzieję,ze facet sie z tego jakoś wykaraska znajdzie kogoś kto go
        pokocha.szkoda mi w tym wszystkim dziecka.
        a ja...mam nadzieję ,ze idealny pan X kopnie w 4 litery gdy będzie już za późno
        by wrócić do męża
        • koleandra Re: Nie kocham swojego męża :( 02.01.09, 20:49
          Jestem wyrozumiała dla ludzi, to prawda. Ogólnie taka już jestem.
          Można na tą sytuację patrzeć z wielu różnych stron. A co to za gnojek, który
          jest słodki, kochający i miły, a kiedy się napije to baba z dzieciakiem musi
          przed nim z domu uciekać?

          Pan X tak samo jak założycielka wątku - są zagubieni i zdają się potrzebować
          siebie nawzajem. Piękne... ale niestety podejrzewam że zbyt piękne aby było
          prawdziwe. Takie rzeczy to się w filmach ogląda ale w zyciu bywa różnie. Jednak
          może... może... a jeśli? Nalezy się tego dowiedzieć.
          Sprawy się jakos tam potoczą same. Ważne żeby być w porządku przed samym sobą.
          Agrafka musi dążyć do takiej sytuacji aby poczuła że zrobiła dobrze, tak jak
          powinna była zrobić. Bo się męczy teraz.
          Nie oceniałabym tego co się już stało bo to nic nie da. Wiele z nas ma na koncie
          pomyłki, wiele z nas podjęło głupie decyzje w życiu.



          • aaagrafka26 Kolenadra dziękuję!!! 02.01.09, 23:15
            Kolenadra dziękuję za wszystko, za każde słowo. Może jutro napiszę więcej i
            odpowiem na zadane pytania bo w tej chwili ryczę jak bóbr smile Odezwę się jutro smile
            • smerfetka8801 Re: Kolenadra dziękuję!!! 03.01.09, 10:15
              powalająca wrażliwość.płaczesz bo zniszczyłaś faceta?
              • cathy1976 smerfusia 03.01.09, 17:31
                z całej tej dyskusji tylko jedna rzecz mnie udarzyła- Twoje
                niesmaczne komentarze.

                Agrafka podejmowała takie decyzje, jakie wydawały jej się słuszne.
                Przy ograniczonych danych. Życie to równanie z setkami niewiadomych,
                a nie prosty algorytm. Nie wiadmo jak nasze działanie wpłynie na
                przyszłość naszą i innych. Jeśli tego nie rozumiesz to znaczy, że
                słabo u ciebie ze zdolnością do myslenia.
                Nie wiem o co można się przywalić do autorki? O to, że wyszła za
                mąż, bez 'motyli w brzuchu'? Nie raz czytałam posty, w których
                krytykuje się małżeństwa powodowane fascynacją.
                Formułujesz arbitralne sądy, które nie wnoszą nic do dyskusji. Nie
                jesteś Bogiem i nie masz pojęcia jak potoczy sie Twoje Zycie i co
                Cię spotka za chwilę.
                • loloszantrape bingooooo! 03.01.09, 18:35
                  Nie
                  > jesteś Bogiem i nie masz pojęcia jak potoczy sie Twoje Zycie i co
                  > Cię spotka za chwilę.
                • bweiher wypij to piwo 03.01.09, 18:50
                  No niestety,decydując się na małżeństwo człowiek musi być świadom że nie będzie
                  zawsze różowo,ze czasami i wielka miłość się wypala,że żyjąc na co dzień z drugą
                  osobą trzeba ustępować(w obie strony),że mąz nie zawsze będzie
                  przystojnym,ciemnowłosym młodzieńcem.
                  Czego się spodziewałaś po tym małżeństwie jak je zawierałaś?Cudu? że coś sie
                  zmieni? owszem,zmieniło sie ale chyba nie tak jak chciałaś.
                  Sama sobie zaszkodziłaś,teraz albo odejdz i radz sobie sama,albo trwaj w tym
                  małzenstwie skoro sie na nie zdecydowałaś.
                  a taką ktora miała "przyjaciela" żonatego to znam osobiście.Jak odeszła od męża
                  to już przestała być ważna.Póki była mężatką ON był bezpieczny i pierdzielił jej
                  czułe słówka i tego typu....
                  • agatar-m szkoda ;) 04.01.09, 20:31
                    bweiher napisała:

                    >,że mąz nie zawsze będzie
                    > przystojnym,ciemnowłosym młodzieńcem.


                    kurcze ... nie musisz tego nam uswiadamiać hehe wink
                • smerfetka8801 Re: smerfusia 03.01.09, 20:25
                  to nie moje komentarze są niesmaczne lecz zachowanie agrafki.tak się składa,ze
                  miała wystarczającą ilość "danych" by podjąć decyzję, a koniec końców wzięła
                  ślub bo kiecka już była uszyta.
                  kompletnie nie dziwi mnie to,że facet się stacza-co on musi czuć gdy jego żona
                  sie od niego odsuwa?może nawet wie co "łączy ją " z panem X ona nawet o swojej
                  ciąży gadała z tamtym...a tym akurat powinna dzielić sie z mężem.
                  brzydzę sie takimi kobietami i nic na to nie poradzę.
                  a tak swoja drogą jak można idealizować faceta który chętnie porzuci żonę dla
                  pani X ? bo dla 12 latka rozwód to już pikuś...
          • czar_bajry Re: Nie kocham swojego męża :( 03.01.09, 20:41
            To po co za niego wyszłaś i zmarnowałaś życie trzem osobą ; sobie, mężowi i
            waszemu dziecku.
            Pan X jest taki wspaniały bo nie łączy Cię z nim prawdziwe życie tylko jakiś
            kiczowaty książkowy romans.
            On taki biedny żona go nie rozumie a Ty jak najbardziej........
            Dziewczyno ocknij się i zrób coś z sobą albo odejdź od męża albo zakończ
            definitywnie znajomość z X, jak znam życie to poinformowany o twoim odejściu od
            męża amant szybko zwinie żagle oczywiście dla dobra swojego dziecka przecież w
            taki trudny wiek wchodzi itp. powodów pewnie będzie wiele i co jeden to
            oryginalniejszysmile
        • malila Re: Nie kocham swojego męża :( 03.01.09, 21:50
          smerfetka8801 napisała:
          > gdyby go kochała nie było by problemu bo facet jednak nie
          najgorszy można
          > by go zabrać na terapię i wyleczyć ale na to siły ma tylko kobieta
          która
          > naprawdę kocha a ona nie wie co to miłość bo zna co najwyżej
          miłość własną.

          Kobiecość Ci się z boskością myli. Istnieje wprawdzie coś takiego
          jak kobieca siła, ale nie dość, że ją znacznie przeceniasz, to
          jeszcze wydaje Ci się, że służy ona głównie do uszczęśliwiania
          chłopa. Facet to nie piesek, że się mu zakłada obrożę, prowadzi do
          lekarza i żarcie do miski wydziela. Na terapię to on sam musi chcieć
          iść. Jak chleje, to na własną odpowiedzialność, a nie żony.
          A Ty jak lubisz, to sobie kochaj "naprawdę", ale nie rozpleniaj w
          kobiecych mózgach robaków, które wyjadają je od środka.
          • smerfetka8801 Re: Nie kocham swojego męża :( 04.01.09, 10:20
            nie mylę kobiecości z boskością.
            Naprawdę nie zauważasz zależności pomiędzy jej zachowaniem a tym,ze z facetem
            jest coraz gorzej?Bo dla mnie jest to jasne jak słońce.
            Oczywiste jest ,ze jeśli chodzi o leczenie to największe znaczenie ma podejście
            chorego ale chyba logicznym jest ,ze większe są szanse na wyleczenie kogoś kto
            ma wsparcie i kochającą rodzinę niż kogoś kogo żona potraktowała jak darmowy
            bank spermy a ciążę przeżywała z panem x...
            oczywiście są sytuacje dyskwalifikujące osobę chorą jak znęcanie sie and dziećmi
            czy współmałżonkiem wtedy trzeba olać sentymenty i ratować siebie i dzieci
            jednak najczęściej zanim to nastąpi jest czas na reakcję współmałżonka czas
            kiedy można alkoholikowi pomóc-nie w imię ratowania rodziny lecz w imię
            ratowania kogoś kogo kochamy.moja matka chciała ratować rodzinę nie ojca i
            leczenie sie nie powiodło raz ,ze ona może za mało chciała dwa ,ze ojciec chciał
            za mało...trudno bywa ale przynajmniej ja mam świadomość ,ze to nie moja matka w
            alkoholizm go wpędziła. A agrafka popycha faceta na samo dno.Nie będę jej
            współczuć.
            • malila Re: Nie kocham swojego męża :( 04.01.09, 10:52
              smerfetka8801 napisała:
              > Oczywiste jest ,ze jeśli chodzi o leczenie to największe znaczenie
              ma podejście
              > chorego ale chyba logicznym jest ,ze większe są szanse na
              wyleczenie kogoś kto
              > ma wsparcie i kochającą rodzinę

              Nie jestem pewna, czy logiczne. Jestem pewna, że nieprawdziwe.
              Uważam, że krzywdzi się Twoją matkę twierdzeniem, że za mało
              chciała - bez względu na to, jak bardzo chciała. Wkręcono ją w kanał
              przekonaniem, że to od niej zależy, czy jej mąż przestanie pić. Bo
              im bardziej kobieta się stara, tym wygodniej jest alkoholikowi
              zrzucić z siebie odpowiedzialność i tkwić w wygodnej dla siebie
              sytuacji: pije i jest mu z tym dobrze. Dlatego żeby nie wiem jak ona
              chciała, nigdy nie będzie chciała wystarczająco. To jest największa
              tragedia żon alkoholików.
    • mama_adasia Re: Nie kocham swojego męża :( 03.01.09, 21:44
      po co moja droga za niego wyszłaś, jeszcze teraz macie dziecko.masz
      dziecko faceta którego nie kochasz. po co to nie rozumiem, naprawdę.
      tak, szkoda mi twojego męża bo piszesz że to doby człowiek.naucz się
      może go kochać, skoro jest z tobą, kocha was.dziwi mnie że niczego
      nie zauważył, ja gdybym romansowała na necie mó mąż z miejsca by
      wyczaił.dziwne jest to co piszesz. jak rozbijesz swoją rodzinę
      możesz żałować i męża i dziecka.jak cie sex z nim nie łączy to po co
      wyszłaś za faceta??
    • olga85 Re: Nie kocham swojego męża :( 17.05.09, 17:31
      nie przeczytałam wszystkich wypowiedzi, wiec moge cos powtorzyc po kimś.
      wiekszość osob neguje panią agrafkę, ale mało kto napisał, że nawet taka agrafka
      ma prawo do szczęścia.
      dlaczego ma sie dusić w związku z mężczyzną, który ją odrzuca?
      ze niby skrzywdziła męża i dziecko?
      a czy dziecko nie będzie bardziej skrzywdzone jak będzie patrzyło na obrzyganego
      ojca, który nie jest w stanie podetrzeć sobie tyłka?
      powiem tak- jeżeli go nie kochasz, nie chcesz być ,myśl że masz z nim spędzić
      całe życie sprawia, że myślisz o samobójstiwe i STAĆ cię na to, żeby prowadzić
      samodzielnie gospodarstwo domowe, to odejdź od niego. Z resztą- może właśnie
      dzięki temu, dowiesz się co straciłaś.
      Mąż pozna trzecią (bo podobno ma już jedno dziecko) kobietę swojego życia, ból
      minie- z resztą juz raz to przeżył więc ma swoje sposoby na wyleczenie.
      Dziecko, będzie o wiele szczęśliwsze jeśli bedzie widziało, że ludzie mają prawo
      do szczęścia, a nie stłamszoną matkę uciekającą od męża ciut-alkoholika.
      Z Panem X może ci sie nie udać... ba! może nawet nigdy nie wyjdziecie ze stadium
      romansujących w pracy, ale tym się nie przejmuj.
      Pomyśl jak chcesz żyć za 30 lat i dąż do tego.
      • asiek_k Re: Nie kocham swojego męża :( 17.05.09, 22:43
        A skąd ty kobieto ten wątek wyciągnęłaś?
        Nadrabiasz zaległości na ematce od stycznia?
Pełna wersja