aaagrafka26
01.01.09, 22:38
Opowiem Wam swoją historię bo nie mam komu wyrzucić z siebie wszystkiego co
siedzi głęboko we mnie od dawna. Postaram się opowiedzieć swoją historię
krótko i na temat. Chciałabym abyście obiektywnym okiem wydały swoją opinię

Otóż- jestem mężatką od 3 lat. Na kilka miesięcy przed zaplanowanym ślubem
poznałam faceta z którym połączyła mnie jak to się mówi "chemia". Mój ślub był
już dawno zaplanowany, sukienka uszyta i wszystko gotowe, a poza tym ten nowo
poznany Pan X był już żonaty. To, co nas wtedy połączyło było piękne ale nie
dawałam szansy temu uczuciu bo wiedziałam, że początki zawsze są piękne i z
czasem by mi to minęło. Pisaliśmy do siebie e-maile, dzwoniliśmy itp, lecz
jako przyjaciele. Wyszłam za mąż. Myślałam, że moje uczucie do Pana X minie.
Przez cały czas miałam kontakt z Panem X, mailowaliśmy do siebie, wspieraliśmy
się, rozmawialiśmy o wszystkim... Parę razy podejmowaliśmy poważny temat o tym
co nas "łączy" i dlatego ta "chemia" nie mija... Uznaliśmy, że jesteśmy po
prostu świetnym przykładem super kumpli i tyle, ale oboje mamy rodziny. Rok po
ślubie urodziłam dziecko. Nie chciałam dziecka z miłości do męża lecz z samej
chęci posiadania dziecka, bardzo chciałam zostać matką. Nawet w tej chwili Pan
X był ze mną. Rozmawialiśmy o mojej ciąży itp. Zaznaczam, że z Panem X
starałam się widywać jak najmniej ponieważ gdy tylko byliśmy zbyt blisko
siebie od razu mieliśmy ochotę się do siebie tulić itp, staraliśmy się mieć ze
sobą tylko kontakt e-mail, gg, telefon. Mój mąż to dobry człowiek, bardzo mnie
kocha i nasze dziecko. Nie wiem jak to opisać- nie czuję i nigdy nie czułam
chemii do męża, nie pociąga mnie fizycznie, unikam seksu z nim, gdy wyjeżdżam
nigdy za nim nie tęsknię... Przez te 3 lata cały czas sobie wmawiałam, że z
każdym facetem po jakimś czasie tak jest bo tylko początki są piękne... Z
Panem X mam kontakt od 3 lat, rozmawiamy ze sobą o wszystkim, byliśmy "ze
sobą" w bardzo trudnych chwilach. On również ma dziecko (12 lat) i jest bliski
rozwodu, ponieważ był ze swoją żoną ze względu na dziecko a teraz twierdzi, że
dziecko i tak już widzi, co się dzieje w jego małżeństwie więc rozwód nie
będzie tragedią dla 12 letniego dziecka. Niedawno były święta, to o Panu X
myślałam podczas wieczerzy, za nim tęsknię, o nim myślę od 3 lata prawie
każdego dnia- myślicie, że to normalne? Sama nie wiem co siedzi w mojej
głowie, może Pan X to naprawdę miłość a ja nie pozwalam się się do siebie
zbliżyć? Ostatnimi czasy spędzam z Panem X coraz więcej czasu ze względu na
pracę, rozumiemy się świetnie prawie w każdej sytuacji. Czy robię coś źle, czy
to normalne, że mając męża myślę o innym, jak zapomnieć, jak mam wyrzucić Pana
X z mojej głowy???