starusieńki komputer- łzy szczęścia-przeczytajcie!

02.01.09, 17:44
tuż przed świętami dostałam w prezencie od Cioci jej "stary" dwuletni
komputer, dla mnie wielka radocha bo to co miałam dotychczas a na wyrost zwało
się komputerem było....delikatnie rzecz ujmując prehistoryczne-pamięć 5GB.
od kilku miesięcy mieszkam pod Poznaniem, w malutkiej popegeerowskiej wiosce,
bieda tu okropna. na wywiadówce w szkole jedna z mam mówiła o swojej
córeczce-4 klasa- która nie chce chodzić na lekcje informatyki, ponieważ
strasznie ją inne dzieci wyśmiewają, bo nie wie jak trzymać myszkę i
kompletnie nie ma pojęcia o komputerze.... szkoła ma dwa komputery, dzieci w
klasie 20, więc czas przypadający na dziecko jest iluzoryczny. wybrałam się
więc do tej pani z propozycją ze oddam jej mój komputer. boże, gdybyście
widziały miny jej dzieci!!!!!! łzy i niczym nie opisana radość!!!!! głupio mi
było, bo ten mój komputer był naprawdę stary, a monitor to istna kobyła. ale
wiecie warto było! mąż zawiózł im go, zainstalował i też się wzruszył.
kilka dni później opowiadałam znajomej o tym, i okazało się, że jej koleżanka
też ma problem z takim komputerowym staruszkiem. znaleźliśmy mu dom. warto się
rozejrzeć! sporo osób wymienia komputery, a to chyba najlepsza droga na ich
zagospodarowanie!
    • marzeka1 Re: starusieńki komputer- łzy szczęścia-przeczyta 02.01.09, 17:52
      Fajnie zrobiłaś smile
    • robatchek Dobra robota :) 02.01.09, 18:54
      Która to wioseczka? I która szkoła? Pisz, mam kompa na zbyciu, i wcale nie
      staruszka, może się dzieciakom przyda smile
      • sonix73 Re: Dobra robota :) 02.01.09, 19:25
        taką właśnie miałam nadzieję, że ktoś jeszcze komuś..wink
        mieszkam w Objezierzu, około 25km od Poznania.
    • denea Re: starusieńki komputer- łzy szczęścia-przeczyta 02.01.09, 20:29
      Piękny wątek smile Wprawdzie nie mam kompa na zbyciu, ale miło było
      przeczytać i już wiem, co ewentualnie zrobić ze "starym" kiedyś...
    • insomnia0 Re: starusieńki komputer- łzy szczęścia-przeczyta 02.01.09, 20:44
      smile az się usmiechnełam... super pomysł.
      • sonix73 Re: starusieńki komputer- łzy szczęścia-przeczyta 02.01.09, 21:09
        wiecie, to rzecz nie tylko "komputerowa". kiedyś oddałam dwudziestoletnią
        lodówkę produkcji ZSRR rodzinie która nie miała żadnej, nawet to sprawiło im-a
        takze mi- radość. oddaję ubranka i zabawki po dzieciach, a także inne
        niepotrzebne mi już rzeczy. u mnie się nie przelewa, spodziewam się piątego
        dzidziusia, nie pracuję i często ktoś z rodziny/znajomych nam pomaga, a to
        komputerwink, czasem zastrzyk finansowy-zawsze mile widziany, ubranka po
        dzieciach przyjaciółek, i jakoś się kręci.. wydaje mi się, że przyjmując
        jakąkolwiek forme pomocy jestem "moralnie" zobowiązana do pomagania innym. bo
        choć nielekko, radzimy sobie. a są przecież osoby które mają rzeczywiście
        tragiczną sytuację. przemieszczając się po Polsce mieszkaliśmy kiedyś w
        pipidówce której nie ma nawet na mapach, w sąsiedztwie mielismy rodzinę z
        dziesięciorgiem dzieci, dom mieli bez wody, toalety, w ścianach upchana
        tektura..brr!!!! przy nich czułam się jak Rockeffeler. zabraliśmy kiedyś ich 14
        letnią córkę do Olsztyna. pierwszy raz była w mieście! potraficie to sobie
        wyobrazić?! w centrum handlowym najpierw bała się wejść na schody ruchome, a
        potem nie chciała z nich zejść! orzez znajomego księdza załatwiłam jej kolonie,
        do wyboru było Zakopane lub Hel. pokazałam jej na mapie gdzie są góry, a potem
        gdzie półwysem helski, na co krzyknęła: TAKIE CIENKIE!!!!!! JA TAM NIE
        WEJDĘ!!!!1 no i pojechała w góry.
        chyba wystarczy się rozejrzeć żeby znaleść kogoś komu można pomóc. a wierzę, że
        pomoc dana wraca do darczyńcy w jakiś dobry sposób...
Pełna wersja