konwalka
07.01.09, 12:18
W poprzednim poście, na samym końcu, wyjasniłam, dlaczego w ogóle
zdecydowałm się go założyć. Rozumiem jdnak, że nie każdy dopisujący
czyta od dechy do dechy kolejne wpisy. Czuję się w obowiązku
wyjaśnić więc wszuystkim, o co chodziło, ale w nowym wątku.
Nie zaśmiecam forum, tłumaczę już.
Dowiedziałam się, że taki sms przyszedł, bo mi hasbi pokazał
telefon.
I wyjaśnienie:
Mieszka ze mną od niedawna moj tata. Do mojego ojca dwonią ludzie, a
konkretnie Sharon z agencji pracy, żeby mu powiedzieć, czy ma iść do
roboty. Ponieważ padre nie dorobił się na razie w UK własnego
telefonu, podał kontaktowy numer do zięcia.
I dzisiaj małż spytał smsowo Sharon, czy jest praca dla teścia.
"Nie dzisiaj" przyszła odpowiedź, która razem odczytaliśmy.
I tak mi przyszło do głowy, gdy leżąc w łózku odebralismy smsa
z "agencji", że gdybym o tym nie wiedziała, to przeież zdrada byłaby
ewidentna.
Tak, jak była oczywista po zadaniu tematu na forum.
"Są na ziemi i niebie rzeczy, o których nie śniło się filozofom"
Zabiłabym chłopa, zanim zdążyłby usta otworzyć do wyjasnienia
sprawy.
Oczywistej sprawy...
I tak mi sie fraszka mała przypomniała, wyjsniona dopiero, zdaje
sie, przed skłądem sędziowskim w sprawie rozwodowej, że sms do
faceta o treści (sms o treści, nie facet): "(...) w końcu to ona
robi ci laske, a nie ja" nie jest żadnym dowodem w sprawie.
Albowiem w telefonie nijak nie da się wystukać litery ł...
pzdr