echo1111
07.01.09, 17:00
Zauważyłam że ilekroć ktoś tu rozpoczyna wątek dotyczący "siedzenia"
w domu z dzieckiem (dopóki nie pójdzie do przedszkola) zaraz zostaje
atakowany przez wiele forumowiczek. Pomijając oczywistą kwestię że
jest to najlepsze rozwiązanie dla rozwoju dziecka faktem jest że dla
osoby, która ma małe dziecko i nie ma babci chętnej do opieki nad
wnukiem powrót do pracy jest bardzo często niemożliwy choćby z tego
względu że opiekunka + dojazdy = pensja. A w żłobkach wiadomo dzieci
chorują. Jeżeli pracuje się w firmie prywatnej to zazwyczaj nikogo
tam nie obchodzi że ma się chore dziecko (w żadnej z firm, w których
pracowałam nie mogłam zostać z chorym dzieckiem w domu). Jednak
osoby które krytykują uważają że jeżeli matka nie może podjąć pracy
to znaczy że nie chce, jest leniem, wykorzystuje męża itd Dochodzę
więc do wniosku że większość osób wypowiadajacych się na takie
tematy to:
- osoby bezdzietne (takie mają zwykle najwięcej do powiedzenia)
- osoby, którym dziecko wychowuje babcia
- osoby pracujace w państwowych zakładach gdzie są inne zasady
A jeżeli chodzi o sytuację gdzie kobieta faktycznie nie chce
pracować - kobieta, która nie pracuje zawodowo a opiekuje się
dzieckiem najczęsciej odwala kawał dobrej roboty (pomijam serialowe
mamusie)Zakończyła się radziecka moda na tzw zimny chów gdzie
dziecko od maleńkości wychowywało się w żłobkach i tygodniowych
przedszkolach. Teraz wiadomo jak ważny jest czas spędzany z
rodzicami i jakie znaczenie mają pierwsze 3 lata dziecka dla jego
dalszego rozwoju. Są to fakty ogólnie znane wszystkim a jednak kiedy
jakaś matka odważy się tu powiedzieć że podjęła taki wybór to od
razu na jej głowę sypią się gromy i uznawana jest za lenia. Wiele
kobiet idzie do pracy tylko po to aby odpocząć sobie od dziecka i
jezeli miałabym coś potępiać to prędzej takie zachowanie. Bo małe
dziecko jest bardzo absorbujace a często praca polega na siedzeniu w
necie, plotkowaniu z kolezankami i raz na jakiś czas obsłużeniu
petenta. Mam koleżanki które otwarcie przyznają że to praca jest
właśnie przykrywka dla ich lenistwa. Więc proszę nie potępiajcie
matek, które same chcą (albo muszą) zająć się wychowaniem swoich
dzieci zamiast powierzać to innym osobom/instytucjom. Pogłębiacie w
nich tylko poczucie bezwartościowości - jak bardzo niesłuszne.