przegrałam z kochanka

08.01.09, 12:15
Potrzebuje psychicznego wsparcia i rozmowy.
P 15 latac odchodze od meza. Ciezko mi z tym ale jeszcze ciezej zyc
mi przy nim. Mamy 3 dzieci, maz dobra prace, dom i niby powinno byc
ok ale juz nie mam sil byc jego zona.
Po raz 1zdradzil mnie 12 lat temu nst. 4lata temu.Od tej ostatniej
kolezanko przyjaciolki sie nie potrafi uwolnic. Nie potrafilam sie
uwolnic takze od poczucia ze znowu wbija mi w plecy noz. Wiec spr.
mu poczte i lelefon co 3-5 mc. Raczej na zasadzie checi
potwierdzenia ze mnie nie rani.Ze nie ma kobiety wazniejszej niz ja
i nasza rodzina. Kiedy znajdywalam oznaki ze ona nadal do niego
pisze, chodzby smiesznostki to mu to mowilam.( A umowilismy sie ze
Zero konkatow. ) Kiedy widzialam ze do niego pisze,ziemia usowala mi
sie spod nog. Nie mialam sil na nic.Mile rozmowy i takie samo
spedzanie czasu wzieli diabli. Plakałam, mowilam ze nie chce tak
zyc, ze ta przyjazn ma wplyw na nasze zycie bo je totalnie rozbija.
A w zamian slyszalam masz probelm idz do lekarza, zrob cos z tym.
No coz. Penie i tak.Ale juz nie mam sil, tak zyc.Ciagle tlumaczyc
sobie. NAwet jesli to jakas przyjazn to ona rozbijala spokoj w
naszym domu, wiec warto bylo? pewnie tak .POwiedzilam mu ze gdyby
nie bylo nawet minimalnej proby podtrzymywania tej znajomosci , to
by zdechla sama. A jest.
Przegrałam z kochanka mojego meza. Byłam mniej wazna. No coz zdarza
sie.

Ktos zaczynal od nowa podobnie jak ja?Zmecony sytuacja?Upodleniem?
NAprawde to moja wina?
    • tabakierka2 Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 12:22
      Ja nie rozumiem za wiele z tego, co napisałaś.
      Napisałaś, że to przyjaciółka, a piszesz, że Cię zdradza?
      To zdradza czy się przyjaźni?
      • samazsoba Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 12:42
        Kiedys byli kochankami.Romans trwal pól roku.Od tamtego czasu ,
        podobno sa przyjaciolmi, znajomymi.Pracuja razem wiec on uwaza ze
        dlatego nei ma mozliwosci definitywnego zerwania wiezi.Ale ja w to
        nie wierze.On juz nawet nie chce rozmawiac o tym bo to moj problem,
        bo to ja robie problemy itd.Ale te wszystkie sytuacje mialy miejsce
        po tym jak dowiadywalam sie ze on nada utrzymuje z nia jakis
        kontakt. A tak bylismy zgodni i sam mowil ze dobrze sie
        dogadujemy.Podobno bylismy jak te naczynia polaczne.(jego slowa)
        • tabakierka2 Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 12:45
          Ale myslisz, że oni nadal mają romans? Masz możliwość wyprowadzenia
          się albo jego? Zarabiasz? jesteś w miarę samodzielna? Ile lat mają
          Twoje dzieci?
          • samazsoba Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 12:59
            Poradze sobie.Tylko tak jakos psychicznie mi ciezko.
            • tabakierka2 Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 13:07
              samazsoba napisała:

              > Poradze sobie.Tylko tak jakos psychicznie mi ciezko.

              a Ty masz pewność, że on Ciebie zdradza? Czasem kobiety mają takie
              schizy.... Rozmawiałas z meżem? Pogadaj, bo możliwe, że on wcale z
              nią nie śpi.
              • madeleine.b Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 19:11
                Oczom nie wierzę. Jeśli z nią śpi albo sypiał, to mogłabym wybaczyć. Ale jeśli
                ma "przyjaciółkę", z którą kiedyś spał i nie potrafi zakończyć tej znajomości to
                jeszcze gorzej? Kurde no... Akt fizyczny można wybaczyć, ale zdradę duchową???
                Uważam, że to jeszcze gorzej.

                Trzymaj się kochana i myśl o sobie i dzieciach.
                • croyance Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 19:27
                  To ja mam zupelnie inaczej: wiezi duchowe mi zwisaja, ale za akt
                  fizyczny - chociazby pocalunek - bym zabila.
                  • dlania Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 20:40
                    Ja za jedno i drugie nie zabiłabym, ale odeszła bez prób ratowania związku. Howgh.
                    • croyance Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 20:56
                      No, dobrze im tak big_grin
    • s.z-n Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 12:32
      Gdybys przyszla otworzylabym barek i wodke ...

      gutspik.wrzuta.pl/audio/iTiGog4UBo/gloria_gaynor_-_i_will_survive_1978
      andante.wrzuta.pl/audio/6KJEgs7ngt/madonna_-_you_ll_see_edit
      dano2005.wrzuta.pl/audio/f8Av9SZlGA/seweryn_krajewski_-_najpiekniejsza
      albertville.wrzuta.pl/audio/pJFmBFvSUz/pink_-_so_what
      macisc.wrzuta.pl/audio/2GyoFGsckj/seweryn_krajewski_-_nie_jestes_sama
    • madameblanka [...] 08.01.09, 12:41
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • samazsoba Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 12:47
        hmmm, facet cie zdradzał a ty jeszcze pozwoliłaś sobie na trójkę
        dzieci? Co
        teraz zrobisz?

        Przepraszam ale co tobie do tego ile mam dzieci?Jakbym miala jedno
        to co innego niz 3?..Dzieci powolalismy do zycia bo tak chcielismy,
        mielismy byc rodzina i realizowalismy jakies nasze marzenia.
        I co kochanka ma wspolnego z nimi?
        1 mielismy wtedy gdy nie bylo jeszcze zdadnej. A nst blizniaki przed
        kolejna .Wiec o co chodzi z tymi dziecmi. ?

        A na nerwy proponuje NERVOSOL, albo meliske.
        • id.kulka Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 12:55
          Samazsoba, nie do końca rozumiem: masz pewność, że on ma z nią
          romans teraz? Bo zrozumiałam, że raczej utrzymują kontakt ze sobą na
          płaszczyźnie koleżeńsko-zawodowej?
          Jeżeli tak, to według mnie nie warto o to szat rozdzierać, serio.
          Bo z tego, co piszesz, wynika, że nie przegrałaś z kochanką, tylko z
          samą sobą i nie potrafisz zaufać facetowi, który już cię zdradził.
          No, chyba że rzeczywiście coś ich łaczy, to odszczekuję. Ale maile
          ze śmiechostkami tego nie dowodzą.
        • artemisia_gentileschi Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 16:23
          samazsoba napisała:

          > hmmm, facet cie zdradzał a ty jeszcze pozwoliłaś sobie na trójkę
          > dzieci? Co
          > teraz zrobisz?
          >
          > Przepraszam ale co tobie do tego ile mam dzieci?Jakbym miala jedno
          > to co innego niz 3?..Dzieci powolalismy do zycia bo tak
          chcielismy,
          > mielismy byc rodzina i realizowalismy jakies nasze marzenia.
          > I co kochanka ma wspolnego z nimi?
          > 1 mielismy wtedy gdy nie bylo jeszcze zdadnej. A nst blizniaki
          przed
          > kolejna .Wiec o co chodzi z tymi dziecmi. ?

          Pewnie chodzi o to, ze zdecydowalas sie na kolejna dwojke juz PO
          odkryciu jego zdrad, a trzeba bylo od razu go w d. kopnac. Sorry,
          ale jestes idealnym przykladem na bezsens wiary w to ze warto
          przeczekac, wybaczyc, bo misio-pysio na pewno sie zmieni.
          • samazsoba Re: przegrałam z kochanka 09.01.09, 09:32
            > Pewnie chodzi o to, ze zdecydowalas sie na kolejna dwojke juz PO
            > odkryciu jego zdrad

            1 Zdrade oddzieilam gruba czerwona linia i zaczelismy o jakims
            czasie zyc normalnie. 2ciaza blizniacza jak sie pozniej okazala,była
            zaplanowana , jednak w momencie poczecia albo rczej pracy nad nia
            nie wie nikt ze np. beda blizniaki. Mielismy zyc tak jakby tatej
            sytuaji nie bylo .A czy wy ,nie planujecie ciazy drugiej?Skad mialam
            wiedziec za 2 lata fundnie mi powtorke z rozrywki? . A jaki sens
            mialo zycie przeszloscia i mowienie czy planowanie- nigdy wiecej
            dziecka, domu, bo moze kiedys znowu mnie zdradzisz i co wtedy?Jakbym
            wiedziala ze sie przewroce to bym se polozyla i tyle.
            • artemisia_gentileschi Re: przegrałam z kochanka 09.01.09, 20:15
              Ja mam dzieci w liczbie mnogiejsmile i to zupelnie nie o ilosc
              potomstwa chodzi, tylko wlasnie o to oddzielanie gruba kreska. Skad
              moglas wiedziec, ze znow sie pusci? Ano wlasnie stad, ze zrobil to
              juz raz, wiec naprawde bylo to do przewidzenia. Dosadnie i trafnie
              to kiedys Orwell ujal, ale daruje sobie cytaty zeby juz Cie nie
              dobijacwink Trzymaj sie.
      • madameblanka dlaczego mój post został usunięty? 08.01.09, 17:49
        jak wyżej
        • iwles Re: dlaczego mój post został usunięty? 08.01.09, 20:36

          za wulgaryzmy
          • madameblanka Re: dlaczego mój post został usunięty? 09.01.09, 09:47
            coz za nadgorliwość, a kiedy niby tych wulgaryzmów użyłam? Można prosić listę
            moich wulgaryzmów na priv?
            • vibe-b Re: dlaczego mój post został usunięty? 09.01.09, 22:49
              madameblanka napisała:

              > coz za nadgorliwość,

              ja tez mam wrazenie, ze im zaczeli placic prowizje od lebka big_grin
    • makurokurosek Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 14:02
      Czy masz 100 % pewność, ze to zdrada, a nie przyjaźń? Sms czy telefony nie sa na
      to dowodem, sama rozmawiam na gg, czasami przez telefon, rzucamy sobie
      dwuznaczności z facetem z którym łączyło mnie coś 6 lat temu, ale to całkowicie
      nie oznacza, że ze sobą sypiamy. Odnoszę ostatni wrażenie, że dużo mężatek chce
      być dla męża pierwszą i ostatnią, wyklucza wszystkie kobiety które były przed
      nią, a jakikolwiek kontakt z nimi oznacza dla niej zdradę. Jak dla mnie problem
      leży w dużej mierze po twojej stronie, związek kończy się gdy pojawia się brak
      zaufania, a ty od lat nie ufasz mężowi
      • tabakierka2 Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 14:09
        makurokurosek napisała:

        związek kończy się gdy pojawia się brak
        > zaufania, a ty od lat nie ufasz mężowi

        oraz gdy pojawia się zdrada - czasami. Jak zaufać człowiekowi, który
        już raz to zaufanie zawiódł? Konsekwencje sa takie właśnie, ze
        takiej osobie trudno ponownie zaufac a ona musi na to zaufanie
        pracować - mąż, który utzrymuje kontakt( przyjaźń) z dawną kochanka
        na pewno nie zachowuje się tak, jakby zależało mu na zaufaniu żony -
        IMO.
        • makurokurosek Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 14:35
          koleżanka z pracy czy żonie się to podoba czy nie będzie w jakiś sposób w życiu
          męża ( z tego powodu uważam za idiotyzm wikłać się w romanse w pracy ). Druga
          sprawa jeżeli dajemy komuś druga szansę, to z wszystkimi konsekwencjami tego
          czynu, jeżeli wiemy że nie jesteśmy w stanie zapomnieć o zdradzie to nie ma
          sensu tego związku ciągnąć.
          • sabciasal Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 15:05
            makurokurosek napisała:

            jeżeli dajemy komuś druga szansę, to z wszystkimi konsekwencjami
            tego czynu, jeżeli wiemy że nie jesteśmy w stanie zapomnieć o
            zdradzie to nie ma sensu tego związku ciągnąć.

            intensywna "przyjaźń" z byłą kochanką nie jest normalną konsekwencją
            przebaczenia zdrady i wspólnego życia. Normalną konsekwencją w takim
            wypadku jest zerwanie kontaktów z kochanką. Szczególnie że chyba
            takie były ustalenia między autorką watku i jej męzem.
        • makurokurosek Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 20:20
          Po pierwsze żądanie całkowitego zerwania kontaktu jest nierealne, ci ludzie
          pracują w tej samej firmie , spotykają się na wspólnych imprezach
          integracyjnych, muszą sobie wspólnie pomagać. W takiej sytuacji nie ma miejsca
          na niesnaski, złą współpraca oznacza zły team, zły team oznacza złe
          prosperowanie firmy.
          Jeżeli autorka postawiła warunek zero kontaktu z byłą kochanką, konsekwencją
          powinna być zmiana pracy, a nie wymaganie aby mąż nie rozmawiał z współpracownicą.
          "mąż, który utzrymuje kontakt( przyjaźń) z dawną kochanka
          > na pewno nie zachowuje się tak, jakby zależało mu na zaufaniu żony -
          > IMO."

          żona na każdym kroku sprawdzająca męża również nie zachowuje się tak jakby
          zależało jej na odbudowie zaufania. Dając drugą szansę, oddzielasz grubą linią
          to co było,jeżeli nie potrafisz tego zrobić, nie ma sensu ciągnąć związku,
          autorka nie potrafiła tego zrobić.

          Czy wyjścia za mąż, oznacza że nie możesz już się umówić na kawę czy piwo ze
          swoją pierwszą miłością, na widok której czujesz ukucie w sercu. Wszystko jest
          kwestią zaufania, jeżeli partnerzy sobie nie ufają takie spotkanie jest dla nich
          niewyobrażalne.

          • azile.oli Re: przegrałam z kochanka 09.01.09, 08:58
            Makurokurosek, po pierwsze, jest wyraźna różnica, między pierwszą
            miłością a kochanką, która pojawiła się już w trakcie małżeństwa. Po
            drugie, choć też uważam, że facet powinien zmienić pracę, to skoro
            już w niej został, to mógłby się ograniczyuć jedynie do służbowych
            kontaktów z tą panią. Wcale nie trzeba się przyjaźnić ze
            wspólpracownikiem, a już na pewno nie ma obowiązku uyrzymywania z
            nim kontaktów prywatnych. Tak więc mąż autorki może robić wspólny
            projekt z kochanką, jeśli musi, ale wcale nie ma obowiązku spędzać z
            nią czasu na kawie i pogawędkach. Jakiekolwiek pozasłużbowe kontakty
            telefoniczne są całkowicie zbędne i niewskazane.
            Szczerze powiedziawszy, to mimo, że ufam mężowi nie byłabym
            zachwycona, gdyby umawiał się na kawę z byłą partnerką, nawet taką,
            która była z epoki przede mną. Mąż też nie widzi potrzeby takich
            kontaktów, bo w zasadzie w jakim celu. Żeby powspominać? A po co?
            • makurokurosek Re: przegrałam z kochanka 09.01.09, 11:24

              Szczerze powiedziawszy, to mimo, że ufam mężowi nie byłabym
              > zachwycona, gdyby umawiał się na kawę z byłą partnerką, nawet taką,
              > która była z epoki przede mną.

              Wszystko zależy od tego co łączyło was z byłymi, jeżeli oprócz seksu była to
              przyjaźń i zrozumienie, to mimo iż nie jest się razem pozostaje się
              przyjacielem. Rozmawiam i spotykam się ze swoimi byłymi, owszem wspominamy to co
              było, ale przede wszystkim rozmawiamy tak jak rozmawia się z przyjaciółmi.
              Szkoda by mi było tracić tak fajnych przyjaciół, tylko dlatego że kiedyś
              połączyło nas coś więcej.
              "Mąż też nie widzi potrzeby takich
              > kontaktów, bo w zasadzie w jakim celu. Żeby powspominać? A po co?"

              Każdy ma inne potrzeby smile
              • azile.oli Re: przegrałam z kochanka 09.01.09, 11:50
                Otóż to. Każdy ma inne potrzeby. Będąc w związku ważne też jest,
                żeby te moje potrzeby nie raniły uczuć partnera.
      • azile.oli Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 14:29
        Szczerze mówiąc, to rozumiem autorkę wątku, z tym , że ja bym już
        pierwszej zdrady nie wybaczyła. Tu nie chodzi o to, że utrzymuje
        kontakt z kobietą, z którą kiedyś był, ale z byłą kochanką, z którą
        miał romans w trakcie trwania małżeństwa. Jeśli mąż widzi, że to
        żonę rani, to absolutnie powinien ograniczyć się do kontaktów
        służbowych. Może nie ma teraz zdrady w dosłownym tego słowa
        znaczeniu, ale kochanka to nie jest materiał na przyjaciółkę, jeśli
        chce się utrzymać małżeństwo.
        • makurokurosek Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 14:45
          Może nie ma teraz zdrady w dosłownym tego słowa
          > znaczeniu, ale kochanka to nie jest materiał na przyjaciółkę, jeśli
          > chce się utrzymać małżeństwo.

          Na pewno nie na przyjaciółkę domu smile. Sądzę, że jest niewiele osób które
          spotykają się, a później o sobie zapominają, chcąc nie chcą nasi byli partnerzy
          zawsze będą w naszej pamięci. Zawsze mnie śmieszyła zazdrość kobiet, gdy tylko
          partner rozmawiał z inną, nie koniecznie byłą u co niektórych kobiet załączał
          się agresor, każdy choć najbardziej idiotyczny teks z podtekstem czy tez bez
          traktują jako próbę odebrania jej własności.

          • rita75 Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 20:36
            Zawsze mnie śmieszyła zazdrość kobiet, gdy tylko
            > partner rozmawiał z inną, nie koniecznie byłą u co niektórych
            kobiet załączał
            > się agresor,


            TO JEST JEGO BYŁA KOCHANKA! z ta babą zdradzal zone- nie wymagaj od
            kobiety, by tolerowala kontakty meza z tą osobą.
            • makurokurosek Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 21:32
              to należało wymagać zmiany pracy
      • croyance Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 19:31
        No przestan, zaakceptowalabys przyjazn meza z kobieta, z ktora mial
        romans w trakcie trwania Waszego malzenstwa? Moze jeszcze bys ja na
        kawe zaprosila?
        • makurokurosek Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 20:22
          zaproponowała bym trójkącik smile. A poważnie, prawdopodobnie nie dałabym drugiej
          szansy.
    • ferg_666 Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 14:58
      znam osobe w podobnej sytuacji, która probuje zapomniec i wybaczyc, ale maz nie
      zawsze wyraza skruche, nie jest pokorny, czesto jest pogardliwy i wg mojej
      obiektywnej oceny za mało sie stara po prostu. ja jestem za tym zeby ta znajoma
      odeszla wraz z dziecmi i zaczela od nowa (jest po 40-tce), chociaz wiem ze łatwo
      jej nie bedzie.

      ona tez chce odejsc ale nie ma sil na to, mnie to przypomina uzaleznienie od ...
      wlasnie od czego - od udręczyciela i poniżacza. czas sie od tego wyleczyc!

      p.s. wiem, ze byle kochanki potrafia dzialac po zakonczeniu rozmansu na zasadzie
      "przegrałam, ale bede im zycie upkrzyczac, żeby zona go zostawila" - a taka kara
      na faceta co wolał zone.

      p.s.2 nie przegralas z kochanka, tylko zwykła q...wą, co to nie ma szacunku dla
      rodziny, a tak naprawdę to ON przegrał....
      • angazetka Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 16:00
        Co do ps2. On przegrał? On sie okazał sq...wielem, skoro już
        posługujemy się tym słownictwem, a nie przegrał. Skoro ona q..., to
        on co - biedny uwiedziony?
        • ferg_666 Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 16:39
          angazetka napisała:

          > Co do ps2. On przegrał? On sie okazał sq...wielem, skoro już
          > posługujemy się tym słownictwem, a nie przegrał. Skoro ona q..., to
          > on co - biedny uwiedziony?

          nie, oczywiscie najwinniejsza jest żona, która w pore nie dostrzegła znaków na
          niebie i ziemi uncertain.
          Facet miał 3 dzieci i zonę, czyli rodzinę i to własnie przegrał.
          • makurokurosek Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 21:44
            jak zauważyłaś facet ma trójkę dzieci, a nie kochanka. To nie kochanka powinna
            tym dzieciom zapewnić dom , stworzyć miłą rodzinną atmosferę tylko facet. Wina
            nigdy nie jest jednostronna.
            • fergie1975 Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 21:49
              makurokurosek napisała:

              > jak zauważyłaś facet ma trójkę dzieci, a nie kochanka. To nie kochanka powinna
              tym dzieciom zapewnić dom , stworzyć miłą rodzinną atmosferę tylko facet. Wina
              nigdy nie jest jednostronna.

              tak jak napisalam powyżej - najwinniejsza wszystkiemu jest zawsze żona... uncertain
              (pewnie zrzędziła i złe zupy gotowała a sex raz na tydzień), a nie ta biedna
              kochanka, co ją ten mąż zmuszał zapewne do rozbijania cudzego małżeństwa i
              rozwalania rodziny... -ta najmniej winna
              • makurokurosek Re: przegrałam z kochanka 09.01.09, 00:12
                według ciebie to kochanki wpychają się facetowi do łóżka ? czy to one zdradzają?
                czy to one nie dotrzymują przysięgi małżeńskiej ?
                Największą winę ponosi osoba zdradzająca czyli mąż, natomiast powodów dlaczego
                zdradził może być tysiące, niestety najczęściej jest to poszukiwanie tego czego
                brakuje, lub co w natłoku obowiązków domowych zanikło. Kochanka w całym tym
                układzie jest najmniej ważna, dość rzadko kochanka jest wielką miłością,
                zazwyczaj ma spełniać rolę odskoczni, nie ta to inna ta rolę spełni.
      • makurokurosek Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 21:41
        To nie kochanka jest Qurwą tylko mąż bo to on sie Qu..., to on ma rodzinę i on
        przysięgał wierność. kochanka autorce wierności i miłości nie obiecywała. Druga
        sprawa warto zastanowić sie z jakiego powodu mąż szuka ucieczki i ukojenia w
        ramionach innej kobiety ?
        • azile.oli Re: przegrałam z kochanka 09.01.09, 09:08
          Nie przesadzaj, bo zaraz nam tu ta kochanica na pocieszycielkę
          uciemiężonych mężów wyjdzie. Facet jest winny , ale to babsko
          również.
          • makurokurosek Re: przegrałam z kochanka 09.01.09, 11:29
            To babsko jest tak samo winne jak żona. Problemy małżeńskie nie wynikają z winy
            jednej strony.
            • malila Re: przegrałam z kochanka 09.01.09, 11:39
              makurokurosek napisała:

              > To babsko jest tak samo winne jak żona. Problemy małżeńskie nie
              wynikają z winy
              > jednej strony.

              A od kiedy problemy małżeńskie zmuszają do zdrady?
              • makurokurosek Re: przegrałam z kochanka 09.01.09, 12:21
                Nie zmuszają, wręcz w związku w którym się o problemach rozmawia zdrada nie
                powinna być ucieczką. Winny jest tu mąż i to on zdradził, natomiast co do winy
                kochanki, według mnie jest mniejsza niż wina żony, gdyż to żona i mąż tworzą
                związek i jezeli któreś z nich ucieka w ramiona innej/ -ego, to znak że w ich
                związku jest źle, a za to jaki jest ich związek odpowiadają obydwoje. Kochanka
                jest miejscem ucieczki, ale nie przyczyna ucieczki, czy może w takim razie
                odpowiadać za przyczynę ?
    • osa551 Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 15:21
      Ja tam nie wiem czy mąż Cię nadal zdradza czy nie. wiem jedno - jeśli już
      przeżyłaś kiedyś to że Cię zdradził to jak mogłaś dopuścić do tego, żeby facet
      nadal pracował razem z "byłą" kochanką? No niestety teraz zbierasz żniwo - to
      trudno rozsądzić czy kontakty są koleżeńskie czy raczej innej natury.

      Poza tym nie dziwne, że mąż usiłuje sprawę rozmyć jak ma w perspektywie alimenty
      na 3 dzieci i wyprowadzkę z domu.
      • sir.vimes Jak mogła dopuścić :D 08.01.09, 22:01
        ROTFL.

        Do kaloryfera powinna przywiązać? I co - to jej wina , że mąż się puścił?
        • vibe-b Re: Jak mogła dopuścić :D 09.01.09, 09:22
          sir.vimes napisała:

          ? I co - to jej wina , że mąż się puścił?

          Zakladajac, ze facet nie jest typem nalogowego podrywacza, to z cala
          pewnoscia autorka ma swoj wklad w tym, ze facet zdradzil. Tym
          bardziej- jesli istotnie jest tak, ze wprawdzie incydent z kochanka
          w roli kochanki wystapil 4 lata temu, natomiast sprawa z kochanka w
          roli przyjaciolki powierniczki trwa nadal. Trudno ocenic, co facet
          dostal u kochanki, a czego nie dostal od zony. Tyle z
          powierzchownych spostrzezen. Natomiast jak we wszystkim, i tu moze
          byc drugie dno .
        • osa551 Re: Jak mogła dopuścić :D 09.01.09, 09:29
          sir.vimes napisała:

          > ROTFL.
          >
          > Do kaloryfera powinna przywiązać? I co - to jej wina , że mąż się puścił?

          Chodziło mi raczej o to, że jak się puścił w pracy i ona mimo wszystko mu
          wybaczyła to powinien tę pracę zmienić, żeby codziennie się z tą laską nie
          spotykać. Teraz żona nie jest w stanie sama odróżnić czy on ją dalej puszcza
          kantem czy to po prostu normalne koleżeństwo w pracy. Właśnie z tego powodu. A
          mąż zawsze ma wymówkę, że praca i tyle.
          • malila Re: Jak mogła dopuścić :D 09.01.09, 11:37
            osa551 napisała:
            > Teraz żona nie jest w stanie sama odróżnić czy on ją dalej puszcza
            > kantem czy to po prostu normalne koleżeństwo w pracy.

            Esemesy z byłą kochanką na gruncie prywatnym to nie jest normalne
            koleżeństwo w pracy. Żona, owszem, mogła postawić warunek pt: "zmień
            pracę", ale nie jest żadną jej winą, jeśli postanowiła tego z
            jakichś względów nie robić. (Zresztą tu już nawet ktoś marudzi, że
            mąż ma prawo nie tylko do pracy z byłą kochanką, ale i do kontaktów
            z nią towarzyskichwink)
            To, że mąż daje sobie prawo do wszystkiego, nie oznacza, że żona
            winna jest istnienia wymówki. Jak nie będzie tej wymówki, to facet
            znajdzie sobie inną.
    • zebra12 Ale co chcesz zacząć od nowa? 08.01.09, 16:18
      Ja jestem w podobnej sytuacji do Twojej. Rozwiodłam się w grudniu. Mam 3 dzieci
      - też tu usłyszałam to i owo na ten temat. Mąż mnie zdradził, ale dowiedziałam
      się o tym tuż przed rozwodem, bo i tak miałam się rozwieść.
      Cóż, teraz normalnie żyję, pracuję, wychowuję dzieci i tyle. Nie szukam faceta,
      choć był czas, że chciałam szukać. Ale jestem osobą wierzącą i wiem, że to byłby
      grzech. Dlatego raczej zostanę sama.
      Co masz na myśli pisząc o zaczynaniu od nowa.
    • fajka7 Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 17:09
      A dlaczego maz Cie zdradzal? W jakich okolicznosciach powstaly te
      zdrady?
      • ywwy Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 17:40
        faceci zdradzają zasadniczo z jednego powodu wink

        jeśli raz już pozwoliłaś zdradzić mężowi to teraz będziesz z tym
        żyć! Lepiej sama poszukaj sobie kochanka.
        • samazsoba Re: przegrałam z kochanka 09.01.09, 09:35
          y....... bo zupa była za słona?Sadzisz ze w 100% wina zdardzonej
          kobiety lezy po jej stronie.A juz napewno 50% no bo jak mogla nie
          zauwazyc sygnałow?A slyszalas czasami o facetach ktorym sie poprostu
          w D poprzewracalo albo przechodza kryzysy wiekowe?
          • makurokurosek Re: przegrałam z kochanka 09.01.09, 11:38
            Rozumiem, ze ten kryzys wiekowy przyszedł 3 lata po ślubie, hm w bardzo szybkim
            tempie starzeje się twój mąż. W chwili pierwszej zdrady, należało rozważyć
            przyczyny zdrady, a nie robić sobie kolejne dzieci. Będąc matką jesteś
            odpowiedzialna również za dzieci i za to co im fundujecie, jeżeli wam się nie
            układało właściwie od początku pożycia, to co myślałaś że kolejne dzieci
            zatrzymają faceta. Facet który trzy lata po ślubie znajduje sobie stałą kochankę
            nie rokuje poprawy i świadczy to o tym, że prawdopodobnie w jego małżeństwie coś
            jest nie tak.
            • samazsoba Re: przegrałam z kochanka 09.01.09, 12:01
              Rozumiem, ze ten kryzys wiekowy przyszedł 3 lata po ślubie, hm w
              bardzo szybkim
              > tempie starzeje się twój mąż

              Facet który trzy lata po ślubie znajduje sobie stałą kochank
              > ę
              > nie rokuje poprawy i świadczy to o tym, że prawdopodobnie w jego
              małżeństwie co
              > ś
              > jest nie tak.


              Nigdzie tego nie napisalam.Ale napisalam ze powody zdrady sa
              rozne.Ale jesli juz bardzo chcesz wiedziec gdy pytalam wtedy
              dlaczego ?mowil ze poprostu z ciekawosci bo byłam jego jedyna
              partnerka dotychczas i liczył ze nigdy sie nie wyda, bo dzielio
              mnie od niej jakies 300km.Ot i wielka tajemnica.


              Będąc matką jesteś
              > odpowiedzialna również za dzieci i za to co im fundujecie, jeżeli
              wam się nie
              > układało właściwie od początku pożycia, to co myślałaś że kolejne
              dzieci
              > zatrzymają faceta.



              Kolejny stereotyp.Nie zatrzymalam meza a dziecko .Ale jakbys
              policzyla to malolaty urodzily sie wiele lat po zdradzie. I co
              powinnam byc ciagle czujna , zwarta i gotowa bo a noz maz mi numer
              wywinie?To na tym polega malzenstwo?

              Zaufałam budowalam dalej zwiazek.Teraz juz nie wierze w niego i
              postanowilam ze njlepszym rozwiazaniem bedzie sie rozstac.
              Dlaczego tyle lat od ostatniej zdrady.Bo 2 szansa byla bledem.JAk
              ktos napisal nawet nie przegralam z nia a sama z soba.

              Teraz pewnie bedzie ze za duzo sie tlumacze .No coz ..
              • makurokurosek Re: przegrałam z kochanka 09.01.09, 12:35
                Przepraszam, czego nie napisałaś. Tego że mąż cię zdradził trzy lata po ślubie,
                czy tego że coś w małżeństwie było nie tak?
                Trzy lata to bardzo mało, jeżeli facet po trzech latach jest juz znudzony żoną i
                szuka wrażeń to za dziesięć nie będzie lepiej.

                "I co
                > powinnam byc ciagle czujna , zwarta i gotowa bo a noz maz mi numer
                > wywinie?To na tym polega malzenstwo? '

                A czy tak nie robisz, sama pisałaś o sprawdzaniu komórki i maili.

                "Bo 2 szansa byla bledem.JAk
                > ktos napisal nawet nie przegralam z nia a sama z soba.
                >
                > Teraz pewnie bedzie ze za duzo sie tlumacze .No coz .."

                Trudno powiedzieć co konkretnie było błędem, macie dzieci i za nie jesteście
                odpowiedzialni. W przypadku gdyby nie było dzieci odpowiedziałabym, że błędem
                było danie pierwszej szansy, zdrada trzy lata po ślubie oznacza że wasz związek
                nigdy nie stał na mocnych fundamentach.
              • benignusia do autorki wątku.... 09.01.09, 21:46
                ostatnio mam wrażenie ze na tym forum,szanowne kolezanki potrafią
                obrócić wszystko....np teraz,z niektórych wątków wynika ze to Twoja
                wina,te wybryki męża,ty zwróciłaś sie o pomoc i zrozumienie,poprostu
                chciałaś sie wygadać,a niektóre forumki potrafią bronić Twojego męża
                a Tobie dać w kośc...no comment
                trzymaj się
                • makurokurosek Re: do autorki wątku.... 10.01.09, 00:51
                  Małżeństwo to nie związek jednej osoby lecz związek dwóch osób. Brak szczerych
                  rozmów, niezauważanie potrzeb drugiej osoby, lekceważenie problemów to bardzo
                  częste błędy jakie wszyscy popełniamy i za które niektórzy płacą wysoką cenę.
                  Winę za zdradę ponosi facet, ale powody zdrady to juz inna sprawa i nad tymi
                  powodami należało by się poważnie zastanowić.
                  Należało by się zastanowić dlaczego facet zamiast spędzać czas w domu i pomagać
                  przy opiece nad małym dzieckiem wolał spędzać czas z kochanką.
                  Może to okrutne ale niestety autorka postu nie jest bez winy.
          • ywwy Re: przegrałam z kochanka 09.01.09, 17:56
            oczywiście i dlatego ich unikam!

            PO prostu tacy ludzie się nie zmieniają...
    • kasiuchna_symphonica [...] 08.01.09, 17:51
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • vibe-b Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 17:54
        kasiuchna_symphonica napisała:

        >z trujką dzieci??


        przepraszam coo to jest trujka dzieci? to jakas kobieta, co truje
        dzieci? olaboga!
        • id.kulka Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 18:19
          vibe-b napisała:

          > kasiuchna_symphonica napisała:
          >
          > >z trujką dzieci??
          >
          >
          > przepraszam coo to jest trujka dzieci? to jakas kobieta, co truje
          > dzieci? olaboga

          Heh big_grin
    • vibe-b Re: przegrałam z kochanka 08.01.09, 17:57
      Przykra sytuacja. Nie chodzi nawet o to czy spal z nia czy nie spal.
      Jak slusznie zauwazylas, okazalas sie mniej wazna. Mozna rowniez
      przegrac z kolegami, z nalogami i to tez jest forma zdrady. Jesli
      ciebie ta znajomosc rani, a mezowi nie sprawia zadnej przykrosci ze
      on ciebie rani to...po co ci taki maz?
      • kasiuchna_symphonica Re: o matko wielkie mi co bol się po myliłam... 08.01.09, 19:24
        Dziecko karmiłam to miałam prawo się pomylić Pani Idealna. Jak
        dziecko się karmi jedną a pisze drugą ręką to nie trudno o błąd.
        • 18_lipcowa1 Re: o matko wielkie mi co bol się po myliłam... 08.01.09, 19:48
          kasiuchna_symphonica napisała:

          > Dziecko karmiłam to miałam prawo się pomylić Pani Idealna



          buaahahaaaa!!!!!!!!!!!!!!!.
        • ledzeppelin3 Re: o matko wielkie mi co bol się po myliłam... 08.01.09, 20:53
          Jak
          > dziecko się karmi jedną a pisze drugą ręką to nie trudno o błąd.

          Dziecko się PIERSIUCHNĄ karmi a nie ręką!!! Sodomia....!!!!
          • lora78_pl Re: o matko wielkie mi co bol się po myliłam... 08.01.09, 22:01
            o Jezusicku, co tu sie na tym forum ematkowym dzieje??? Dzieci karmi sie rekami,
            powoluje sie do zycia matki-trujki... lolaboga, a u mnie dzieciarnia tak
            poprzestawiala kompiuter ze polskich liter nietu...sad
    • majmajka Re: przegrałam z kochanka 09.01.09, 09:13
      Faceci to jednak pustaki. Jak mozna zdradzac i zostawiac smsy, maile? To tak w szczegole.
      Odnosnie glownej sprawy. Zdrady nie potrafilabym wybaczyc i zyc normalnie. Przyjazni z byla kochanka rowniez. Mysle, ze akurat rozwod jest najlepszym rozwiazaniem i pozwoli Ci odnalesc siebie z powrotem i ze odzyjesz po czasie. Co Ci po takim zwiazku? Trzymaj sie.
    • gonia28b Re: przegrałam z kochanka 09.01.09, 14:22
      hmmmmm..... a mnie się wydaje, że radość życia w rodzinie zabija nie
      tyle sama zdrada, do której doszło kiedyś tam, ale wiedza o tym
      fakcie...
      myślę, że to nie jest tak całkiem, że przegrałaś z kochanką, że to
      ONA okazała się ważniejsza od Ciebie. Sam fakt jej istnienia i do
      jakiegoś tam stopnia utrzymywania z nią kontaktów przez Twojego męża
      nie oznacza przecież, że dla niego Ty i Wasza rodzina zeszła na
      dalszy plan.
      Żaden normalny człowiek nie wytrzyma całego życia w sztywnych ram
      terroru (uuuu... modne słowo ostatniowink) w sensie: żona, dzieci, dom
      rodzina, praca, zakupy, sprzątanie, teściowie itd. itp.

      moja rada:
      po pierwsze: pomysł, zaproponuj jakiś wspólny rodzinny wypad w góry,
      tak, żebyście i Wy i dzieci miały z tego frajdę...
      ale stanie się tak jeśli choć na chwilę przestaniesz zadręczać się
      tamtą drugą - mniej ważną...
      po drugie: odpuścić z terrorystycznym kontrolowaniem męża, bo jak
      się będzie czuł tak ciągle kontrolowany, on sam nie czuje się dobrze
      w takiej atmosferze i Ty i dom rodzinny automatycznie zacznie mu się
      kojarzyć z przykrym obowiązkiem i... odejdzie do jeszcze innej
      kochanki...
    • koleandra Re: przegrałam z kochanka 09.01.09, 21:58
      Zmiana pracy może przynieść jakiś efekt ale jeśli będą chcieli to i tak będą się
      spotykać.
      Najlepszy sposób - zaprzyjaźnić się z kochanką męża i umiejętnie nastawic ją
      przeciwko niemu smile

      Ale... zranił Cię, tego nie da się zapomnieć. Bo można wybaczyć z czasem ale
      zapomnieć sie nie da. Tutaj wszystkie dobre rady tracą sens.
      Trzymaj się i nie zadręczaj. Dbaj o dzieci i o siebie.
    • lukimama Re: przegrałam z kochanka 10.01.09, 00:42
      zadna twoja wina kobieto! długo bym mogla pisac o "barwach" zdrady ale prawda jest tylko jedna - są zasady, są przysiegi małżeńskie, jest rodzina. Jesli ktos tego nie szanuje to w d.pie z nim! Zycze ci wiary w lepsze jurto i daj sobie spokuj z facetem który tak cie traktuje.
      • morekac Re: przegrałam z kochanka 10.01.09, 01:07
        I ja się dołączam - olej gościa i przestań się zadręczać. Wiem, że
        to boli, sama nie tak dawno przez to przechodziłam i już mi nieco
        lepiej. Najlepiej pana do kochanki wystawić - niestety, istnieje
        pewme niebezpieczeństwo, że go odda z powrotem (w ramach reklamacji?)
        • agatar-m Re: przegrałam z kochanka 12.01.09, 22:50
          jakby mąż miał kochanke to by mnie przygniotło, ale jakby później się z nią
          przyjaźnił to by mnie już zabiło. w dupie bym miała czy do tej przyjaźni teraz
          sypiaja ze sobą ,czy nie
          trzymam za ciebie kciuki! nie poddawaj sie, zycie masz jedno, nie możesz go tak
          przeżyć,...na zadręczaniu się!!!
    • aqua_allegoria Re: przegrałam z kochanka 12.01.09, 22:53
      Niczego nie przegrałaś. Pozbyłaś się patafiana i masz szanse na
      normalne i szczęśliwe życie.Przegrała ta, która z nim będzie.
Pełna wersja