madame_zuzu
10.01.09, 23:57
Zawsze tak jest, że jak sobie zaplanuję wraz z mężem, że wieczorkiem wypijemy
winko, to :
- Mąż zwleka z tym otwieraniem wina do późna,
- Otwiera je (chyba celowo) tak, że korek wciśnie do środka
- Wypija ze mną lampkę
- Bardzo szybko znika w poduszkach i śpi.
Ja to jestem z tych, co to takie wieczorowe winka lubią pochłonąć do ostatniej
kropli. Nigdy nie udało nam się go wypić w całości. Jak ja otwieram wino, to
zawsze korkociągiem, bo wiem, że mąż zaśnie po jednej lampce, więc wino
korkuję spowrotem i problemu nie ma. Jak otwiera mąż to korek wciska do środka
i po wypiciu lampki oczywiście idzie spać, a ja reszte wina najczęściej
wylewam do zlewu
Dzisiaj butla dobrego, greckiego, białego wytrawniaczka i korek w środku. Mąż
oczywiście śpi. Co mam robić? Wychlapać je samotnie w towarzystwie emam? Czy
czymś zakorkować, co by nie zwietrzało do jutra? Czy starym zwyczajem wylać?
Skłaniam się z każdym łykiem do wypicia go w całości...bo cholerstwo dobre...