elfilia
11.01.09, 19:54
Nie wiem, może to wszystko jeszcze się zmieni, może to efekt nie uruchomionego
jeszcze instynktu macierzyńskiego, ale wiele z rzeczy które słyszę od
koleżanek / czytam na forach kompletnie mnie nie dotyczą. Jestem w 5 miesiącu
ciąży, mały jest planowany a mimo to:
- nie podniecam się na widok małych dzieci. Mało tego - nie dostrzegam żadnego
piękna w noworodkach (dokładnie odwrotnie), a płaczące niemowlę działa mi na
nerwy. Podobno mi się zmieni jak zobaczę swoje, ale jak na razie oznak nie
widzę....
- nie zgadzam się aby mój mąż uczestniczył w porodzie (zresztą on sam nie
chce) bo jest to dla mnie tak fizjologiczny moment, że nie wyobrażam sobie aby
widział to mój facet (a przecinanie przez niego pępowiny wydaje mi się być
czymś odrażającym)
- prawie nic nie dostrzegam na tych nieszczęsnych USG. Raz zobaczyłam rączkę,
bo mały nią zamachał, ale tak to widzę jakąś ciemną masę z wyraźnym kręgosłupem
- do powyższego - oglądałam w necie jak wygląda dziecko, które mam teraz w
brzuchu i nie umiem się wzruszyć - dla mnie to mały obcy
- o dziecku które noszę mówię albo "mały" albo "dziecko", wszelkie
pieszczotliwe "miauczenie" nad moim brzuchem mnie denerwuje
- nie podniecam się na myśl że będę matką. Mam raczej wizję początkowo wielu
nowych obowiązków i ogromnej redukcji snu
- do szału doprowadzają mnie koleżanki - matki, które wypytują mnie o objawy
ciążowe i dają miliardy rad (i rozpływają się nad swoimi dziećmi mówiąc mi, ze
będę taka sama - to mnie przeraża...)
- dbam o siebie (m.in. rezygnując z alkoholu i papierosów i nieco modyfikując
dietę), bo tak mi podpowiada rozsądek i lekarz - po prostu nie chcę mieć
później dodatkowych kłopotów, bo dziecko będzie ciągle chore (lub urodzi się
chore)
- wkurza mnie, że ciąża trwa aż 9 miesięcy i nie, nie uważam tego za jakiś
cudowny okres w moim życiu, raczej denerwują mnie te wszystkie ciążowe objawy
Biorę pod uwagę fakt, że może jeszcze nie dojrzałam do macierzyństwa, ale
wydawało mi się, ze te wszystkie macierzyńskie odruchy powinny przyjść wraz z
ciążą, a tak... kicha. Do wszystkiego podchodzę zdroworosądkowo i w zasadzie
bez emocji.... I nie mogę się zdecydować czy wolę to czy wolę być jedną z tych
matek, które w swoim dziecku widzą ósmy cud świata i tylko o nim potrafią
mówić....