czy jestem (będę) wyrodną matką?

11.01.09, 19:54
Nie wiem, może to wszystko jeszcze się zmieni, może to efekt nie uruchomionego
jeszcze instynktu macierzyńskiego, ale wiele z rzeczy które słyszę od
koleżanek / czytam na forach kompletnie mnie nie dotyczą. Jestem w 5 miesiącu
ciąży, mały jest planowany a mimo to:

- nie podniecam się na widok małych dzieci. Mało tego - nie dostrzegam żadnego
piękna w noworodkach (dokładnie odwrotnie), a płaczące niemowlę działa mi na
nerwy. Podobno mi się zmieni jak zobaczę swoje, ale jak na razie oznak nie
widzę....
- nie zgadzam się aby mój mąż uczestniczył w porodzie (zresztą on sam nie
chce) bo jest to dla mnie tak fizjologiczny moment, że nie wyobrażam sobie aby
widział to mój facet (a przecinanie przez niego pępowiny wydaje mi się być
czymś odrażającym)
- prawie nic nie dostrzegam na tych nieszczęsnych USG. Raz zobaczyłam rączkę,
bo mały nią zamachał, ale tak to widzę jakąś ciemną masę z wyraźnym kręgosłupem
- do powyższego - oglądałam w necie jak wygląda dziecko, które mam teraz w
brzuchu i nie umiem się wzruszyć - dla mnie to mały obcy
- o dziecku które noszę mówię albo "mały" albo "dziecko", wszelkie
pieszczotliwe "miauczenie" nad moim brzuchem mnie denerwuje
- nie podniecam się na myśl że będę matką. Mam raczej wizję początkowo wielu
nowych obowiązków i ogromnej redukcji snu
- do szału doprowadzają mnie koleżanki - matki, które wypytują mnie o objawy
ciążowe i dają miliardy rad (i rozpływają się nad swoimi dziećmi mówiąc mi, ze
będę taka sama - to mnie przeraża...)
- dbam o siebie (m.in. rezygnując z alkoholu i papierosów i nieco modyfikując
dietę), bo tak mi podpowiada rozsądek i lekarz - po prostu nie chcę mieć
później dodatkowych kłopotów, bo dziecko będzie ciągle chore (lub urodzi się
chore)
- wkurza mnie, że ciąża trwa aż 9 miesięcy i nie, nie uważam tego za jakiś
cudowny okres w moim życiu, raczej denerwują mnie te wszystkie ciążowe objawy

Biorę pod uwagę fakt, że może jeszcze nie dojrzałam do macierzyństwa, ale
wydawało mi się, ze te wszystkie macierzyńskie odruchy powinny przyjść wraz z
ciążą, a tak... kicha. Do wszystkiego podchodzę zdroworosądkowo i w zasadzie
bez emocji.... I nie mogę się zdecydować czy wolę to czy wolę być jedną z tych
matek, które w swoim dziecku widzą ósmy cud świata i tylko o nim potrafią
mówić....
    • anick5791 Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 11.01.09, 20:06
      Mam dokładnie tak samo. Tylko, że - inaczej niż Ty - jestem z tego b. zadowolona
      i wcale mnie to nie niepokoi smile
      Inaczej tylko podchodzę do porodu rodzinnego - chcę, żeby mąż "trzymał mnie za
      rączkę" (i w żadnym razie nie patrzył między nogi!), bo najzwyczajniej w świecie
      się boję, a nie dlatego, że to takie "wzniosłe doświadczenie".
      Wcale nie sądzę, aby zdrowy rozsądek świadczył o braku instynktu
      macierzyńskiego. Myślę, że kobieta z takim normalnym podejściem do ciąży i
      dziecka, jest w stanie zaoferować mu więcej niż taka, która w swoje małe jest
      wpatrzona jak w obrazek. Uważam też, że prawdziwa miłość do dziecka przychodzi z
      czasem, a nie pojawia się w tajemniczy sposób po zobaczeniu dwóch kresek na teście.
      Dodam jeszcze - zapewne narażając się na sporą dawkę krytyki - że wg mnie te
      zdjęcia z usg 3D są okropne tongue_out
      • anick5791 Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 11.01.09, 20:11
        Aha...A co do emocji, to pojawiają się niezmiennie przed każdym usg, albo jak
        dłużej nie czuję ruchów. I są b. silne... smile
      • dzieciuszek Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 11.01.09, 20:49
        anick5791 napisała:

        > Myślę, że kobieta z takim normalnym podejściem do ciąży i
        > dziecka, jest w stanie zaoferować mu więcej niż taka, która w swoje małe jest wpatrzona jak w obrazek.

        Jestem wpatrzona w moje dziecię jak w obrazek. I to święty. I nie uważam, aby moje podejście do macierzyństwa nie było "normalne".

        Ciekawe także - czego, według twojej teorii, moje dziecko nie dostaje?

        To tak ogólnie.
        Może rozwiń swoje przemyślenia.
        • anick5791 Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 11.01.09, 21:07

          >
          > Ciekawe także - czego, według twojej teorii, moje dziecko nie dostaje?
          >
          > To tak ogólnie.
          > Może rozwiń swoje przemyślenia.

          Nie miałam zamiaru nikogo urazić. Chodzi mi o to, że dzieci takich mam miewają
          czasami w życiu dorosłym problemu np. z uzyskaniem niezależności, albo nie
          potrafią na siebie spojrzeć z dystansem. Oczywiście to kwestia znacznie bardziej
          skomplikowana. W każdym razie nie zarzucam nikomu personalnie, że jest złą mamą,
          szczególnie osobom, których nie znam smile
          >
      • rastalioness Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 13.01.09, 14:43
        Ja mialam dokladnie tak samo z moim pierwszym dzieckiem, malo tego,
        gdy mala sie urodzila, tez nie czulam nic specjalnego. Po porodzie
        chcialam, zeby wszyscy dali mi po prostu swiety spokoj. Mala
        urodzila sie o 12:53 po poludniu ale dopiero okolo 22:00 pomyslalam,
        ze moze by tak wypadalo isc i zobaczyc ja w inkubatorze. No i
        poszlam...i od tego momentu wszystko sie zmienilo...Ale tak mialam
        tylko z pierwszym. Nastepne...instant love...
      • adamik20 Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 13.01.09, 21:27
        Zupełnie nie rozumiem dlaczego o tym piszesz na forum,nie chcesz o ciąży
        rozmawiać,wkurza Cię gdy Cię o niej zagadują.Trzeba było poczekać z dzieckiem aż
        poczujesz instynkt macierzyński.Jeśli jeszcze nie kochasz tego dziecka w Tobie
        to będzie mu żle na świecie.Ostatnie badania dowodzą,że maluszek już w brzuchu
        czuje czy jest kochany,on jest Twój i szybko go pokochaj.Nic bardziej Twojego w
        całym życiu nie będzie!!!!
        • annika.h jasne ,niech pstryknie palcami 13.01.09, 22:38
          i pokocha.Tak jak z wyciąganiem królika z kapelusza : nie było go a za moment
          już jest.Też mi rada ,lepiej już nic więcej nie radź.
        • dominik.olsztyn Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 14.01.09, 00:17
          adamik20 napisała:

          > Zupełnie nie rozumiem dlaczego o tym piszesz na forum,nie chcesz o ciąży
          > rozmawiać,wkurza Cię gdy Cię o niej zagadują.Trzeba było poczekać z dzieckiem a
          > ż
          > poczujesz instynkt macierzyński.Jeśli jeszcze nie kochasz tego dziecka w Tobie
          > to będzie mu żle na świecie.Ostatnie badania dowodzą,że maluszek już w brzuchu
          > czuje czy jest kochany,on jest Twój i szybko go pokochaj.Nic bardziej Twojego w
          > całym życiu nie będzie!!!!

          Jak to nie ? Lodówka, toster, samochód. Te wszystkie rzeczy są w 100 %
          przywiązane do właściciela i w odróżnieniu od bachora nie śmierdzą, nie
          wrzeszczą i nie uciekają z domu w wieku 20 lat. Czy badania na które się
          powołujesz nie były robione przez jakiś prolife-terrorystów ?
          • siwy388 Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 14.01.09, 22:46
            jesteś biedny. Wychowałeś się jako egoista i nie jesteś wstanie poczuć czegoś wiecej niż własne ja. Lodówka nie śmierdzi, ale ty jak robisz kupę, to owszem, tak i to jest właśnie normalne. To jest życie, rodzina, przyjażń, życzliwość, miłość, a lodówka, komputer...,to tylko rzeczy. Wiele osób teraz jest wrażliwych, ale tylko na siebie, to smutne. Szukając partnera trzeba uważać, czy nie stykamy się z zadbanym cyborgiem, bo on nas nigdy nie zrozumie, nie będziemy mnogli na niego liczyć i jego zreoozumienie, a nie daj boże będzie oczekiwał ciągłej konserwacji, bo człowiek sam tyko może się zmienić.
        • pavvka Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 14.01.09, 17:32
          adamik20 napisała:

          > Nic bardziej Twojego w
          > całym życiu nie będzie!!!!

          Brrr, trzęsie mnie jak czytam coś takiego. Dziecko jest człowiekiem,
          a nie własnością rodziców.
        • zettrzy Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 20.01.09, 22:24
          .Ostatnie badania dowodzą,że maluszek już w brzuchu
          > czuje czy jest kochany,

          no normalnie

          ROTFL!!!!
      • llidkaa Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 16.01.09, 18:43
        Tak bedziesz wyrodną matką.
    • szampanna Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 11.01.09, 20:13
      Spoko. Ja też jestem z tych zdroworozsądkowych, nie kwiczałam nigdy
      nad bobaskami, nigdy nie użyłam słowa dzidziuś, nie płaczę na usg,
      itd. Też nastawiam się na swój komfort, bo o dziecko i tak dbam - a
      kto zadba o mnie, jak nie ja sama? Ale mimo to, urodziłam dwoje,
      trzecie w kolejce, kocham najmocniej na świecie, choć może tego
      wylewnie nie okazuję, i wszytstko gra. Dodam jeszcze, że ja ogólnie
      nie lubię dzieci - tylko własne, więc ciąże i posiadanie potomstwa
      jakoś mi charakteru nie zmieniły.
      Nie wszysctkie kobiety muszą być ciepłymi, domowymi mamusiami,
      wymieniającymi się radami i żyjącymi życiem swoich dzieci. Mimo to
      uważam się za wystarczająco dobrą matkę - brak silnego zaangażowania
      emocjonalnego nadrabiam rozsądnym podejściem do dzieci i poczuciem
      humoru. A chwile wzruszenia też były mimo wszystko, więc wybrakowana
      całkiem nie jestem nawet w tej dziedzinie wink
      • dzieciuszek Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 11.01.09, 20:51
        szampanna napisała:

        > nigdy nie użyłam słowa dzidziuś...

        ...ale w zamian, wpisałam sobie w sygnaturce Bobik wink Niech zgadnę - to od bobaska? smile
        • szampanna Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 11.01.09, 21:44
          nie, nie lubię ani dzidziusia, ani bobaska, ani dzieciatka czy czego
          tam jeszcze. Bobik to takie określenie rodzinne na wszystkie dzieci
          w wieku prenatalno-niemowlęcym wink
          • dzieciuszek Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 11.01.09, 22:40
            szampanna napisała:

            > nie, nie lubię ani dzidziusia, ani bobaska, ani dzieciatka czy czego tam jeszcze. Bobik to takie określenie rodzinne na wszystkie dzieci w wieku prenatalno-niemowlęcym wink

            smile Określenie fajne, ale dla mnie z tej samej półki co wszystkie dzidziusie (dzieciuszki, bąbelki itp.) z uwagi na swoją zdrobnieniową formę smile

            Ja akurat nie mam nic przeciwko "dzidziusiowi" i lubię tak mówić do mojej córki ("ha-ha-ha! nie umkniesz dzidziusiu przed mamusią i atakiem całusów!" wink), chociaż i tak najczęściej jest małą larwą, skumbrią, spaślunkiem albo grubensem smile
    • krztyna Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 11.01.09, 20:21
      Mój syn ma dwa lata i nad nim rozpływam się codziennie. Mogłabym go
      ściskać i przytulać non-stop. FRozmawiam z nim, bawię się itd. Obce
      dzieci (czy to siostrzenica czy dziecię sąsiada) zupełnie mnie nie
      wzruszają. Nie bawię się z nimi, nie rozmawiam, nie interesują mnie
      za bardzo.

      Ale tego, ze nie rajcuje Cię własna ciąża Ci współczuję. Pierwsza
      ciąża była dla mnie najpiękniejszym okresem w życiu (tak
      egoistycznie). Nic wokół nie było ważne tylko mój brzuch. Teraz
      ważny jest wielki brzuch, ale uwaga musi być podzielona między niego
      a biegającego syna. Na razie cierpi na tym brzuch (nie sądzę, że
      dziecko w nim też). Za chwilę będę musiała sie postarać żeby nikt
      nie ucierpiał.

      -----------
      Platek, Skorpek i Hans Helmut
    • sokhna Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 11.01.09, 20:24
      To czy bedziesz wyrodna matka to sie dopiero okaze, ale na chwile
      obecna wszystko w normie. Moge sie zalozyc, ze baaaaaaaardzo wiele
      kobiet tego doswiadcza tylko otoczenie nie pozwala nam sie do tego
      przyznac sad
      Ja mialam dokladnie to samo. Niby cieszylam sie na samym poczatku
      jak test pokazal... i to bylo wszystko smile
      Mieszane uczucia mialam jeszcze jakies 2 miesiace po porodzie. Do
      tego czasu robilam wszystko automatycznie, bo tak "trzeba". Karmilam
      piersia wbrew sobie bo tak "trzeba". Za to do dzis sie nie lubie.

      Jednak nadszedl taki moment... corcia zrobila sie bardziej
      kontaktowa, wesola, zaczela sie usmiechac. No i wtedy jakbym czyms
      dostala w leb smile
      Jest to najwspanialsza istotka na ziemi smile Nie wyobrazam sobie ani
      sekundy bez niej. Czasem jak spi to jest tak slodka, ze mam ja
      ochote obudzic tylko po to, zeby ja przytulic! Naprawde!

      Wierze, ze u Ciebie tez sie to zmieni. Predzej czy pozniej, ale to
      nastapi smile

      PS: Ciaze do dzis uwazam za najgorszy okres w moim zyciu smile
      • hanulllka Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 11.01.09, 21:20
        Moja teoria jest taka, że w takim przypadku kobieta ma w sobie więcej
        pierwiastka męskiego niż żeńskiego. Zachowanie jakie opisujesz jest typowe dla
        młodych ojców. Faceci zazwyczaj nie potrafią złapać kontaktu z noworodkiem od
        razu, żywić do niego takie silne emocje jak matka, rozczulać się na jego widok,
        tęsknić itd., dopóki dziecko nie staje się bardziej kontaktowe. Mówię tu o wieku
        kilku miesięcy, kiedy dziecko reaguje już na to, że sie do niego mówi, zaczyna
        siadać, raczkować, chodzić i mówić. Z każdym takim postępem relacja między nimi
        się pogłębia, ale na początku jest raczej oschła i z dystansem.
        Podobnie jest z niektórymi kobietami, może to także wynikać także z innych
        czynników - temperamentu, atmosfery w jakiej się matka wychowała, to czy rodzice
        okazywali uczucia, czy wychowała sie w dysfunkcyjnej rodzinie, a także w dużej
        mierze od dojrzałości emocjonalnej.
        Ja swoją pierwszą ciążę przeżyłam bardzo emocjonalnie, byłam na niej i dziecku
        bardzo skupiona, przygotowywałam się do porodu i bycia mamą bardzo staranie (mam
        na myśli teorię oczywiście). Teraz w drugiej ciąży trochę mi tego brakuje, tych
        emocji, żądzy wiedzy, tego podniecenia. Teraz po pierwsze głównie skupiam się na
        córce, po drugie nie jest to już dla mnie takie novum, choć nadal stan bardzo
        wyjątkowy w sensie pozytywnym.
        I jeszcze jedno - trochę denerwuje mnie takie skrajne myślenie, że albo jest sie
        oschłą i wyzutą z emocji ciężarną albo w srającą w majki z podniecenia i
        rozczulenia, słodko pierdzącą matka, która świata poza swoim dzieckiem nie
        widzi. To już po środku nic nie ma?
        • elfilia Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 11.01.09, 21:27
          tak sobie czytam i czytam i może rzeczywiście nie jest tak źle jak mi się
          wydaje. Bo to rzeczywiście coś w tym jest, że wszyscy dookoła oczekują ode mnie
          pewnych zachowań i określonych emocji więc jak ich nie odczuwam, to zaczynam
          świrować, że coś ze mną nie tak.

          Rzeczywiście dopiero czas pokaże jak i czy się to wszystko zmieni, chociaż
          podejrzewam, że taką "niuniającą" mamusią raczej nigdy nie będę - zawsze byłam
          bardziej racjonalna niż emocjonalna i bardziej kierowałam się w życiu rozumem
          niż sercem. Ale wierzę, że jak mały pojawi się na świecie to wiele nowych emocji
          (może nie od razu, ale z czasem) powoli się pojawi. I jestem nawet ciekawa jak
          to będzie smile
        • ally Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 12.01.09, 12:23
          > Podobnie jest z niektórymi kobietami, może to także wynikać także z innych
          > czynników - temperamentu, atmosfery w jakiej się matka wychowała, to czy rodzic
          > e
          > okazywali uczucia, czy wychowała sie w dysfunkcyjnej rodzinie, a także w dużej
          > mierze od dojrzałości emocjonalnej.

          że niby co? sugerujesz, że kobiety, które będąc w ciąży nie roztkliwiają się nad
          niemowlętami, pochodzą z dysfunkcyjnych rodzin lub są niewystarczająco dojrzałe?
          dla mnie niedojrzałością jest raczej fasolkowanie i dzidziusiowanie.
      • patysia00 Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 11.01.09, 21:30
        No cóż... moja ciąża planowan ie była, nie płakałam ze szczęścia jak
        się dowiedziałam, że jestem w ciąży. Z początku podchodziłam do niej
        tak samo jak Ty. Dopiero jak poczułam pierwsze ruchy, coś się we
        mnie zmieniło. Wtedy dopiero dotarło do mnie, że w moim brzuchu jest
        maleństwo! Jednak nie rozpieszczałam siebie, nie byłam przesadnie
        uważna, robiłam wszystko to co robiłam przed ciążą. Nie potrafiłam
        się wzruszyć na usg, rozmawiać z brzuchem i godzinami się po nim
        głaskać. Jednak, jak położyli mi nowonarodzone dziecko na piersi, to
        popłakałam się ze szczęścia. Ciąża była dla mnie przyjemnym stanem,
        dobrze się czułam będąc w ciąży.Poród też był dla mnie przyjemnym
        przeżyciem. I ciążę i poród wspominam miło.
        I też nie jestem z tych, które rozpływają się nad dziećmi, wkurzają
        mnie ryczące dzieciaki, ale jednak swoje dziecko to co innegowink Nie
        potrafię się wkurzyć, bo mała płacze, bo chce jeść czy dlatego, że 5
        min po przebraniu znowu zrobiła kupę. Tobie też się wszystko
        pozmienia i nie będziesz wyrodną matką! Będziesz najlepszą matką dla
        swojego dziecka!
    • madeleine.b Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 11.01.09, 21:37
      Nie ma co panikować. Ja jestem z tych, co to 'dzidziusiują' i się rozczulają,
      ale ja tak miałam już od dawna, więc kiedy zaszłam w ciążę, to byłam
      wniebowzięta. Ale nie uważam, żeby kobiety, które myślą i czują tak jak Ty były
      jakieś inne czy gorsze. Kobieta nie musi się na siłę wpisywać w rolę, jaką jej
      narzuca społeczeństwo. Moja szwagierka np. wogóle nie chce mieć dzieci i tak
      jest jej dobrze. Też się ciągle miota, bo rodzina naciska, a bo to wypada, a to
      już kilka lat po ślubie. Ja ją przekonuję, że nikomu nic do tego. Jeśli nie
      chce, to nie musi. I to samo jest z Tobą. Jeśli nie masz potrzeby
      'dzidziusiowania' to się nie zmuszaj i nie załamuj, że będziesz złą mamą. Natura
      wie co robi wink
    • korrra Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 11.01.09, 21:54
      Powiem krótko: nie martw się, zmieni Ci się po porodzie, nie przeraź
      się, jesli od razu to nie nastąpi (można jeszcze bardziej na
      początku doła złapać przy nieprzespanych nocach),ale wszystko w
      swoim czasie smile i masz rację, niech Twój mąż nie uczestniczy przy
      porodzie, mam na myśli ostatnią fazę, przy bólach partych powinien
      sobie pójść - takie jest moje zdanie smile
    • balsamina-niecierpek Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 11.01.09, 21:54
      Też tak mam. Na widok cudzego dziecka jestem w stanie pomyśleć "ale
      fajny brzdąc" i to wszystko, nie ćwierkam nad własnym brzuchem, choć
      o kotłującym się tam życiu myślę ciepło i nazywam je po imieniu - bo
      już wiem, że będzie dziewczynką i jak się będzie nazywało. Dbam o
      dziecko i o siebie na chłodno - wpadam w panikę jedynie na myśl, że
      mogłoby mu się coś stać smile Bo tak, niewątpliwie chcę je mieć. Chcę,
      żeby żyło, było zdrowe, rosło bez większych kłopotów i komplikacji -
      ale to nic nadzwyczajnego, tego chce chyba każdy rodzic, prawda?
      Na USG się nie wzruszam, ale bardzo lubię patrzeć, bo to fajny
      widok - taki ruchliwy, malutki ludzik. Pomału zaczynam być dumna z
      mojej córki smile
      Koleżanki sprowadzam na ziemię konkretnymi pytaniami: co trzeba, co
      robią żeby, jak sobie radzą z, co im pomogło w takiej czy innej
      sytuacji.
      Nienawidzę kiedy ktoś nazywa mnie "mamą" czy nie daj Boże "mamusią" -
      mamą jestem dla swojego dziecka i tylko ono będzie mnie tak
      nazywać. Owszem, jest to perspektywa, po której obiecuję sobie
      mnóstwo przyjemności, i mam wrażenie, że będę swoje dziecko ogromnie
      kochać - ale czuję, że na to jeszcze za wcześnie, że wszystko w
      swoim czasie. Tym bardziej, że podobnie jak Elfilia spodziewam się
      na początku mnóstwa ciężkiej pracy, stresu, niedosypiania.
      Doceniam uroki ciąży. To naprawdę zupełnie "odmienny stan"! Czuję
      się dobrze, pławię się w powszechnej życzliwości i dobrych
      uczuciach, nikt (odpukać!) z powodu ciąży nie był dla mnie niemiły
      ani nie potraktował mnie źle. Nawet babcia w autobusie, której
      powiedziałam, że chętnie zrobiłabym jej miejsce, ale ten szeroki
      płaszcz noszę nie bez powodu smile

      Tak więc staram się zachować zdrowy rozsądek, a zarazem jakoś tam,
      póki mogę, cieszyć się swoim stanem. Tak, myślę trochę po męsku. Ale
      z drugiej strony progesteron też zrobił swoje smile
    • atra1 Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 11.01.09, 22:41
      w pierwszej ciązy zaplanowanej do bólu
      - załamałam się, że zaszłam i świat się zmieni (a rozpaczałam miesiące, że się nie udaje)
      - z obrzydzeniem przyjęłam pierwsze ruchy - COŚ się we mnie rusza, a mną nie jest ergo, pasożyt
      -z obrzydzeniem patrzyłam na swoje ciało, nie znosiłam siebie w ciązy, bo ograniczało mnie to do roli inkubatora
      -nie byłam sie w stanie odezwac do brzucha, ani potem do noworodka, wszystko "myślałam" do niego
      - po porodzie przez kilka tygodni obsługa dziecka "bo trzeba"

      a teraz - zachwyca mnie widok na usg, z przyjemnością przyjmuję kopniaki, nadal do brzucha nie gadam za bardzo ale myślę, że do Glizduchy odezwę się szybciej, ciało znów ohydne, ale przewidywalnie, ciązy jako stanu nadal nie lubię
    • deela Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 12.01.09, 00:43
      jestes normalna
      mialam tak w pierwszej ciazy mam tak teraz
      aha przy pierwszym dziecku "redukcja snu" sie nie spelnila, spala
      caaaaaaaaaalkiem sporo
    • majeczka_27 Nie jesteś:) 12.01.09, 08:09
      Dla mnie ciąża też nie była jakimś cudownym, najpiękniejszym w moim życiu
      okresem. Dla dobra dziecka i żeby sobie potem nie pluć w brodę, tak jak Ty,
      zrezygnowałam z alkoholu i papierosów. Natomiast ciąża, to po prostu jakieś mega
      obciążenie dla organizmu kobiety. Choć nie powiem, cieszyły mnie ruchy dziecka,
      jak już się zaczęły.
      Podczas wizyt u ginekologa, też nie rozczulałam się nad zdjęciami. Interesowało
      mnie przede wszystkim, czy dziecko jest zdrowe i czy wszystko ok ze mną.
      Chciałam porodu rodzinnego, ale niekoniecznie dla tej wielkopomnej chwili, lecz
      by partner był przy mnie, bo to ciężki moment w moim życiu i ma mi pomóc.
      Aczkolwiek, jak już mały wyszedł, to byłam przeszczęśliwa.
      Inne dzieci, ni mnie grzeją, ni ziębią. Własne kocham i to bardzo.
      Ale mój świat nie ograniczył się do dziecka. Myślę o sobie, o swoich
      przyjemnościach, o swoim partnerze. I dlatego myślę, że jestem dobrą matką. Bo
      dobra matka to taka, co jest szczęśliwa i zadowolona ze swojego życia, a nie
      taka, co to wszystko podporządkowuje dziecku.
    • maggie32-1 nie jesteś 12.01.09, 09:03
      matko a ja już myślałam że to tylko ja tak mamsmile czuje się dokładnie
      tak samo!!!! jestem w 30 t i nie mogę się doczekać końca...ciąża to
      dla mnie najgorsze 9 miesiecy.. nie potrafie zaakceptować tego co
      się dzieje z moim ciałem. dodam że nie mam ja dotąd żadnych
      problemów, żadnych wymiotów przytyłam 8 kg narazie , ale szybo się
      męczę.
      zawsze bylam super aktywna osobą a teraz zwolniłam o jakies 80% ...
      nie zrozumcie mnie żle, chce tego dziecka czekam na nie, ale sam
      stan ciąży jest dla mnie udręką.
      naprawde podziwiam kobiety które (np. moja mama) wymiotuja przez
      pare miesięcy, tyją po 30 kg(mama +35kg - bliżniaki)itd.. i nie
      narzekaja jak ja...sad
      ale kazdy ma inna psychike...nie czuje się gorsza przez to co
      myśle.. po co kłamać ze czuję się w ciąży super skoro tak nie jest..
    • mathiola Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 12.01.09, 09:23
      nie dostrzegam nic niepokojącego w twojej postawie. A na usg to normalny
      człowiek zazwyczaj nic nie widzi smile
    • moofka Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 12.01.09, 09:38
      nie za bardzo zaczailam o czym post jest
      ze masz zal do siebie ze nie kochasz swojego dziecka i nie masz instynktu
      macierzysnkiego?
      ciezko kochac cos czego sie nie zna i nie widzi
      a instynkt macierzynski dochodzi do glosu kiedy sie jest juz matka - jak sama
      nazwa wskazuje
    • teraz_asia Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 12.01.09, 10:03
      Masz duże szanse na to, że twoje życie z maluchem ułoży się
      doskonale. W końcu im mniejsze oczekiwania, tym mniejsze
      rozczarowanie. Chyba najbardziej przerąbane maja kobiety, które
      zakładaja różowe okulary , kiedy tylko zobaczą dwie kreski na
      teście, i szepczą do brzuszka, planują czułe ciche godziny z
      maleństwem i marzą o słodyczy macierzyństwa. Niemowlęta mogą być w
      takim wypadku niezłym szokiem- zaślinione, z woniejącą pieluszką,
      dużo krzyczą i mało śpią. Ale kochana, hormony to potężna siła.
      Zawsze deklarowałam obrzydzenie w stosunku do niemowląt, a mój
      kumpel potrząsał wtedy ze smutkiem głową i mówił proroczo- jeszcze
      będziesz po tyłku całować....
      No cóż, miał rację. Prędzej czy później i ciebie dopadnie (teraz ja
      robię za proroka). Póki co, ciesz się wolnością, póki jesteś w
      stanie manewrować brzuchemsmile
      • aetas Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 12.01.09, 10:08
        chyba jestes zupełnie normalną matka, której nie dopadło
        przedwczesne pieluchowe zapalenie mózgu... wink
        masz zdroworozsądkowe podejście, co nie znaczy, że będziesz złą
        matka dla swojego dziecka, nie każdego kręci zdrabnianie wszystkich
        słów wokołodzieciowych od momentu ujrzenia dwóch "kreseczek" (też
        zdrobnienie... wink))
        co do porodu, Twoja wola, jak czujesz, że chcesz tak, nie ma co sie
        napinać, bo wszystkie rodzą z facetem...

        w rozróżniać cokolwiek na usg nauczyłam się dopiero przy czwartej
        ciąży, wzrok mam nieżły i troche wyobraźni, ale do tego to po prostu
        chyba wprawy potrzeba... wink

        tak OT zastanawiam sie, ile taki lekarz musi obejrzeć na usg
        malutkich ciałek, żeby sie nauczyć nie tylko, co jest czym, ale tez
        np. czy ma prawidłową budowe, no dla mnie to sa kosmiczne
        umiejętności... wink
    • desdemona987 Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 12.01.09, 10:05
      Nie ma się co przejmować, wcale nie musisz być taką mamuśką co to świata poza
      swoimi dziećmi nie widzi. I całe szczęście, bo to i dal dzieci i dla matki o
      wiele zdrowiej wink.
      A USG 3D też dla mnie jest obleśnie (takie golumowate te dzieci)i w związku z
      tym go nie robiłam.
    • faq wyluzuj :) 12.01.09, 10:20
      Ja dzieci nie lubie i nigdy nie lubilam, wkurzaja mnie, mecza i przeszkadzaja -
      a mam dwojke i te konkretne lubie smile nawet bardzo.

      Sajgonem sa wakacje, bo ze wzgledu na latorosle ich czesc spedzamy z rownie
      obdzieciowanymi znajomymi - wtedy miewam momenty kryzysowe, bo osmioro
      biegajacych potworow to juz nadmiar tongue_out

      Ciaze moje obie choc bez komplikacji i raczej z dobrym samopoczuciem wcale nie
      byly stanem blogoslawionym, odchorowalam (mentalnie) zmiany w wygladzie, w
      komforcie zycia.

      Nie mialam metafizycznych przezyc, nie rozmawialam z brzuszkiem, wkurzala mnie
      egzaltacja rodziny i znajomych a czasem i nieznajomych (o Boze w ciazy!!!), do
      szalu doprowadzaly proby dotykania brzucha, peany na czesc mojej urody ( na
      pewno chlopak bedzie! - obie corki)

      Jak dostalam mala jedna a potem za trzy lata druga na brzuch, to poczulam sie
      dziwnie - jakbym nagle miala sie zaprzyjaznic z kims obcym, nie wiedzialam co
      mowic i jak..

      Hormony za kazdym razem robily swoje, wlaczal mi sie tryb: opieka. Nie bylam w
      stanie dzieci oddac na noc w szpitalu.. Milosc duzo pozniej sie pojawila.
      Spotkania z drugim dzieckiem sie balam (nie pamietalam jak bylo z pierwszym), a
      przez kontrast z rezolutna trzylatka - wszelkie niemowlaki wydawaly mi sie
      takimi troszke interaktywnymi warzywami - a tu sie okazalo, ze dzieci nawet
      noworodki jakos kontaktowe sa.

      Konczac - lubie MOJE dzieci, kocham, jak juz sie troche poznalam z nimi smile
      ciaza byla meczacym okresem inkubatora i aliena we wnetrzu.

      Stosnek do dzieci innych sie nie zmienil smile Obce dzieci mnie lubia, byc moze
      wlasnie ze wzgledu na dystans traktowalam je zawsze jak doroslych troche,
      normalnie z nimi rozmawialam, a teraz jeszcze umiem sie nimi zajac smile
      wygenerowac im jakies fajne zabawy.
    • mniamumniamu Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 12.01.09, 11:38
      Nie przejmuj się, wiele tak ma, ale niewiele się przyznaje ; )
      Jak się już małe pojawi, będziesz kochać do upadłego, jestem pewna w 100%. smile
      I nie bierzmy za normę tych, które po porodzie tylko o dziecku umieja mówić i
      dla których ulubioną rozrywką jest wymiana doświadczeń z innymi rodzicielkami.
      Nie to jest miarą miłości.
    • exotique Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 12.01.09, 12:27
      Jakbym siebie czytala smile
      tyle ze u mne maz bedzie przy porodzie- przy glowie- w razie problemow z
      tlumaczeniem przyda sie.
      Jestem w 9 miesiacu, nie ciesze sie na zmienianie pieluch (sorry ale kupa to
      kupa i wsio ryba czy to mojego dziecka czy nie), dzisiaj zakonczylam brac srodki
      wstrzymujace skurcze i zabralam sie za pranie dzieciowych ciuchow. nie cmokam
      nad nimi. po prostu dziecko w cos trzeba ubrac.
      Ciaza zrobila ze mnie duza kobite, brzuch mi zawadza w normalnym zyciu, chodze
      ze stopami w pozycji 10.10, butow sama nie zawiaze...
      A czekalam na ciaze kilka lat. Nie bede na pewno mowila, ze to piekny czas-
      podobno sa kobiety co takowa piekna i mistyczna ciaze mialy- ale to jak ze
      swietym mikolajem- podobno istnieje a nikt go nie widzial.

      Nie przejmuj sie, bo to znaki, ze masz nadal dobrze funkcjonujacy mozg smile Ja
      sobie tak tlumacze. No i zdrowy dystans pomaga- mniej paniki w rozliczeniu
      koncowym.

      a tez nie gadam do brzucha- mysle do niego smile
    • deodyma Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 12.01.09, 12:39
      e tamsmile mialam tak samo i nie uwazam, zeby to bylo cos
      nienormalnegosmile jeszcze 3 msc przed porodem nie docieralo do mnie,
      ze juz niedlugo bede matka a jak kolezanki mowily mi o instynkcie
      macierzynskim, ktory odezwie sie we mnie, gdy tylko dziecko sie
      urodzi, umieralam ze smiechusmile co do ostatniego, to cieszylam sie
      ciaza przez bite 9 mscsmile czulam sie swietnie, ciaza mi sluzyla,
      tylko juz pod koniec zaczynalo ciezko sie robicsmile dzis moje dziecko
      ma 14 msc i wyrodna matka nie jestemsmile
    • dzieciuszek Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 12.01.09, 12:42
      Dziewczyny wiele już napisały.
      Ja tylko dodam, że z obrzydzeniem i zażenowaniem wręcz słuchałam i czytałam na forach teksty typu fasolka, przytulanko, cycuś, ubranko dla dzidziusia, i te wszystkie inne kici kici usi usi pierdu pierdu... Zupełnie jakby ciąża, poród i posiadanie dziecka odmóżdżało te kobiety.

      Eksplozję uczuć macierzyńskich przeżyłam gdzieś w 3okolicach 3 miesiąca małej - jak zaczęła się do mnie uśmiechać, gapić na mnie tak cudnie i ufnie...

      I zaczęłam do tej mojej upasionej kruszyny mówić per pani dzidziuś, chodź na cycusia, posmarujemy buziunie kremiczkiem... no masakra... najwyraźniej mnie też odmóżdżyło, ale ona wyzwala we mnie teraz takie pokłady czułości, tkliwości, że nie mogę się powstrzymać przed tymi wszystkimi usi usi pierdu pierdu smile
    • ma_dre Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 12.01.09, 12:55
      "mały jest planowany"... a co niby ma to udowodnic, zmienic, znaczyc? Planowany
      nie znaczy od razu ze chciany... przynajmniej nie sercem. Wkalkulowalas dziecko
      w zyciorys, bo pewnie teraz odpowiedni zawodowo i prywatnie moment, ale to nie
      musi znaczyc ze twoja podswiadomosc automatycznie godzi sie na cala te impreze
      jaka jest ciaza i dziecko... czlowiek jest bardziej skomplikowany niz jego
      rozklad zajec.
    • daga_j Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 12.01.09, 13:16
      Myślę, że będziesz dobrą matką, miłość do dziecka jest jakaś taka naturalna,
      pokazują Ci tego pomarszczonego "kosmitę" a Ty mówisz "jaki on piękny!" - no
      dobrze obiektywnie wiesz, że jest .. brzydki, ale jakby Ci pokazali (zresztą na
      oddziale zobaczysz) te kojce z noworodkami to najwspanialszy i to całkiem
      obiektywnie będzie dla Ciebie tylko Twój! Myślę jednak, że z takim podejściem
      jakie masz teraz nie staniesz się nagle jedną z tych matek rozpływających się
      nad niemowlaczkiem, będziesz taka jak jesteś, więc nie martw się. A kochać i
      opiekować się będziesz na tyle samo procent co wszystkie inne matki, po prostu
      nie musisz o tym tyle mówić w towarzystwie, widocznie taka jesteś.
      ALE - może już Cię pocieszyłam, ALE dodam, że niewiadomo - może jednak Ci się
      odmieni wink Ja pierwszej ciąży też nie potrafiłam wiązać z posiadaniem dziecka
      (hm, tak osobliwe.. wink ale bynajmniej niemowlęta mi się podobały, ciąża też
      była fajnym okresem, a poród tylko z mężem.
      Spokojnie - będziesz najlepszą matką jaką właśnie Ty możesz być smile
    • kra123snal Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 12.01.09, 13:17
      Ja z tych co nie wierzą w instynkt macierzyński. Ciąży dla mnie było
      za mało, zeby się przyzwyczaić. Fasolki się je, nigdy nie nazwałam
      tak zygoty (mówiłam "zygocia"), mówiłam do brzucha, bo wiedziałam,
      ze tak trzeba, ale jakoś wbrew sobie... W szpitalu położne do mnie
      mówiły "co z Ciebie za matka", "po co sobie zrobiłaś" itp. - jakoś
      nie docierało do kretynek, że niektórzy mają hormony trochę inaczej
      działające smile Karmiłam piersią, bo tak wyszło (a wyszło długo, ale
      nie przeszkadzało mi to), zresztą jako jedyna miałam nawał na sali.
      Bałam się noworodków i dopiero straszny ryk zmusił mnie do wzięcia
      córki na ręce (i tak mąż przez tydzień ją przebierał, bo ja się
      bałam. On też, ale chyba mniej smile ). Uczucia macierzyńskie zaczęły
      do mnie docierać bardziej jak córka jako noworodek trafiła do
      szpitala i też nie od razu, dopiero jak spanikowana pielęgniarka
      zaczęła biegać wokół sprzętu, to zorientowałam się, że jest coś nie
      tak, że mogę ją stracić. Później już zachowywałam się jak kwoka smile
    • asia_i_p Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 12.01.09, 21:42
      Nie jesteś wyrodna. Jesteś innym typem. Tym co ja, więc nie
      nastawiaj się na falę emocji po porodzie, bo może też będziesz
      potrzebowała dłuższego okresu przyzwyczajania się do bycia mamą.
      Pocieszyłaś mnie z USG, bo już myślałam, że tylko ja jestem ślepa.
      Też widziałam głównie kręgosłup, a raz nawet dwa.
      I rzeczywiście, ciąża jest za długa, ale może to po to, żeby się
      trochę wyspać na zapas?
Pełna wersja