w skali trudnosci- jak trudne jest macierzynstwo?

11.01.09, 22:00
oczywiscie calkowicie subiektywnie. W swietnie rzeczy, ktore robicie/
robilyscie w zyciu?
Bo ja nie robilam nic trudniejszego od bycia matka. Nic nie wymagalo ode mnie
takich kompromisow, tylu nieprzespanych nocy, nic nie wymagalo ode mnie
podejmowania trudnych decyzji, czasami wbrew sobie.
Co ma swoje mile konsekwencje- a mianowicie mam poczucie ze nic juz mnie nie
zdziwi i nie zaskoczy, oraz ze wszystko POZA wychowywaniem dzieci to male miki
w zwiazku z czym sobie poradze smile
    • pyzunia2007 Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 11.01.09, 22:06
      w skali 1;10 daję 9smile
      • narodziny_wenus Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 18.01.09, 12:39
        Zaczynam się zastanawiać, czy czytać dalej...
    • gonia28b Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 11.01.09, 22:09
      dokładnie, Gosia...
      jak dotąd mam tylko jedno dziecko, ale też uważam, że cała reszta
      pikuś (włącznie z samym porodem;p) i podpisuję się obiema rękami pod
      Twoimi słowami smile
      • owocoskala Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 17.01.09, 19:45
        Ja myslę odwrotnie. Gdybym miała jeszcze miec dziecko najgorzej bym
        bała się porodu. Jakoś bym załatwiała sobie cesarkę. Poza tym
        macierzyństwo nie różni się bardzo od życia w związku, co tez jest
        pewnie trudne. Dla jednych bardziej trudne, dla drugich mniej.
        Zależy jakie ma warunki. Najgorsza w macierzystwie i pewnie w
        tacierzyństwie jest ta ogromna troska. Zwłaszcza kiedy dziecko
        choruje. O inne osoby tak się nie marwię jak o własne dziecko.
        • id.kulka Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 17.01.09, 19:50
          U mnie wieczna huśtawka... od 3 do 11. Ostatnio wcąż oscyluje wokół
          10. Ciągłe poczucie odpowiedzialności, troska (te choróbska!),
          wątpliwości, co do słusznosci decyzji, metod wychowawczych (nic mnie
          tak nie dołuje, jak klęski na tym polu...)
          Całe mnóstwo skrajnych emocji.

          A panu, który twierdzi, że macierzyństwo to bułka z masłem i niemal
          fizjologia - proponuję stanąć oko w oko z tygrysem syberyjskim i
          zdać sie na instynkt wink
          • mama_kotula Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 17.01.09, 20:24
            Cytat
            proponuję stanąć oko w oko z tygrysem syberyjskim i
            zdać sie na instynkt wink


            O, to to!
            W końcu mężczyzna teges, instynktownie, obrońca panie dzieju i wojownik... tak to było? wink
            • id.kulka Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 17.01.09, 20:29
              mama_kotula napisała:

              >
              > O, to to!
              > W końcu mężczyzna teges, instynktownie, obrońca panie dzieju i
              wojownik... tak
              > to było? wink

              No ba. Kobieta z dziećmi, a on z dzidą, kolację i futro na pampersy
              upolować.
    • 18_lipcowa1 Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 11.01.09, 22:11
      wez mnie nie przerazaj...
      bo sie rozmysle
      • wieczna-gosia Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 11.01.09, 22:23
        lipcowa no co ty nie lubisz wyzwan? a ja myslalam ze ty ambitna jestes i
        wyzwania cie podniecaja smile
        • 18_lipcowa1 Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 11.01.09, 22:30


          > lipcowa no co ty nie lubisz wyzwan? a ja myslalam ze ty ambitna
          jestes i
          > wyzwania cie podniecaja smile

          hmm tak, racja
          ale przerazaja mnie rzeczy nieodwracalne
    • deela Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 11.01.09, 22:15
      w skali 1-10 daje 5
    • orissa Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 11.01.09, 22:15
      Przy horrorze przed rozwodem i rozwodzie, moje macierzyństwo to pikuś.
    • mearuless Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 11.01.09, 22:22
      a mi macierzynstwo dala jakas taka potworna, nieokielznana wolnosc.
      nie potrafie powiedziec jak jest trudne bo dzieki macierzynstwu poczulam ze
      zyje, mam dwie przyjaciolki. budze sie rano i czuje ze mam dla kogo zyc,ze
      zaraz gdzies pojdziemy, mam tysiace planow, setki gier, zabaw.
      dla mnie rola rodzica to .....jakis najwiekszy zaszczyt.
      • uruk.hai Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 18.01.09, 08:56
        mearuless napisała:

        > a mi macierzynstwo dala jakas taka potworna, nieokielznana wolnosc.
        > nie potrafie powiedziec jak jest trudne bo dzieki macierzynstwu poczulam ze
        > zyje, mam dwie przyjaciolki. budze sie rano i czuje ze mam dla kogo zyc,ze
        > zaraz gdzies pojdziemy, mam tysiace planow, setki gier, zabaw.
        > dla mnie rola rodzica to .....jakis najwiekszy zaszczyt.
        >
        Hmmm ... Twoje zycie przed dzieckiem musiało byc strasznie ubogiesad
    • judyta2000 Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 11.01.09, 22:38
      W skali trudności od 1 (najniższa) do 10 (najwyższa) daję 1. Dla
      mnie macierzyństwo to wielka przyjemność. Duży w tym udział mojego
      męża oczywiście – jesteśmy typowo partnerskim związkiem, bez
      podziału na obowiązki żony-męża itd. Uważam, że bez problemu można
      łączyć pracę i macierzyństwo (właśnie oczekuję 3 córeczki).
      Wszystko naturalnie wymaga dobrej organizacji i planowania, a ja
      jestem w tym „mistrzem”. Nie mam pojęcia co to są nieprzespane noce
      czy choroby dzieci (leczone są homeopatycznie i w ich przypadku leki
      dobrane są idealnie przez lekarza pediatrę, specjalizującego się w
      homeopatii). Naturalnie dużym plusem jest również babcia mieszkająca
      w tej samej miejscowości, która w razie konieczności zaopiekuje się
      dziewczynkami (9 lat i 1,5 roczku).
      • marychna31 OT o specjalizowaniu się w homeopatii 12.01.09, 00:05
        lekarz nie może się specjalizować w homeopatii bo na Akademiach
        Medycznych została zamknieta taka specjalizacja po artykułach w
        Lancecie demaskujących homeopatię jako typowy efekt placebo.
        • judyta2000 Re: OT o specjalizowaniu się w homeopatii 12.01.09, 14:30
          Może dla innych to typowe placebo. Dla mnie najważniejsze jest, że
          dziecko, nawet jeśli wieczorem ma 39 stopni gorączki, po podaniu
          leku budzi się rano zupełnie zdrowe lub z niewielką gorączką, która
          mija następnego dnia.

          Jeśli chodzi o specjalizację. Nie pytałam Pani doktor, gdzie ją
          robiła. Kobieta ma ok. 60 lat i leczy w ten sposób od ok. 15-20. Z
          tego co wiem, bardzo często bierze udział w różnych kursach w kraju
          i zagranicą.

          Kiedyś też nie wierzyłam w homeopatię. Wydawało mi się, że jak coś
          tak bardzo rozcieńczonego może pomóc. Nie obchodzą mnie opinie
          innych, którzy wolą wydawać majątek na antybiotyki, na zasadzie jak
          ten nie pomoże, to może zapiszemy ten itd. Wolą krytykować, niż
          spróbować.

          O fakcie, że lekarka do której trafiłam jest bardzo dobrym
          specjalistą może świadczyć fakt, że zapisuje nowych pacjentów
          jedynie przez 2 tygodnie w roku (czerwiec, grudzień). Aby się wtedy
          dodzwonić do niej trzeba mieć dużo szczęścia. Nam się udało,
          zapisywaliśmy małą w czerwcu i pierwszą wizytę miała w grudniu. Do
          tej lekarki przyjeżdżają ludzie z miejscowości oddalonych o 200-300
          km. Więc z pewnością jest dobrym specjalistą. Mnie przekonuje przede
          wszystkim fakt, że jest pediatrą, a nie "jakimś znachorem", który
          trochę poczytał o homeopatii i w ten sposób próbuje leczyć ludzi.

          Wiele razy spotkałam się z atakami na homeopatię. Naturalnie od
          ludzi, którzy nie mieli z nią nic wspólnego. Kupili sobie raz, drugi
          lek homeopatyczny w aptece, który oczywiście nie pomógł i już uznali
          że nie działa. My nigdy nie kupujemy tych leków w aptece, aby
          działały muszą być indywidualnie dobrane (pierwsza wizyta trwa ponad
          2 godziny i jest to szczegółowy wywiad nt. dziecka, rodziny, chorób
          przodków itd. dopiero potem jest dobierany lek).
          • croyance Re: OT o specjalizowaniu się w homeopatii 12.01.09, 17:15
            Jak dotad zadne badania naukowe nie udowodnily skutecznosci
            homeopatii. Za to face, ktory probowal, dostal - jak do tej pory 0
            dwie nagrody IgNobla.
            • croyance Re: OT o specjalizowaniu się w homeopatii 12.01.09, 17:17
              facet, mialo byc, i 2 nagrody smile
          • titta Re: OT o specjalizowaniu się w homeopatii 17.01.09, 19:11
            "Za moich czasow" wink zamiast homeopati byl syrop z cebuli i mleko z
            miodem i czosnkiem. (Antybiotyki bralam 3 razy w zyciu, juz jako
            osoba dorosla, przy ewidentnym zakarzeniu bakteryjnym - a
            do "zdrowych jak rydz" nie nalezalzalam). Syrop z cebuli ma to
            przewage, ze jest tanszy i jednak jakes tam wlasciwosci lecznicze
            posiada.
        • ledzeppelin3 Re: OT o specjalizowaniu się w homeopatii 12.01.09, 16:29
          Nie przypominam sobie takiej specjalizacji, choć niestety niektórzy
          lekarze z upodobaniem leczą homeopatią
      • zabers Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 18.01.09, 09:27
        "W skali trudności od 1 (najniższa) do 10 (najwyższa) daję 1. Dla
        > mnie macierzyństwo to wielka przyjemność."
        To poczekaj aż Twoje rozkoszniaki będą miały tak po 14-15 lat i wtedy pogadamy.
    • maurra Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 11.01.09, 22:43
      9/10

      najgorsze jest wieczne niedospanie, pobudki o 7 rano, których przez 30 unikałam
      jak ognia. po ponad 3 latach dalej tak naprawdę nie mam pojęcia jak to możliwe,
      że wstaję tak wcześnie, zasuwam do pracy a potem jestem na chodzie do północy

      za to
      pewności siebie nabyłam. skorupa mi stwardniała. nauczyłam się mówić "nie"
      zwłaszcza w pracy. pierdołami się nie przejmuję, nie rozdzieram szat, nie
      przeżuwam niemiłych rzeczy
      mam wrażenie, ze jak to wszystko przetrwałam to już z wszystkim dam radę.

      i jeszcze - wszelkie wyjazdy, urlopy, zagramanice zupełnie inaczej smakują, jak
      się na nie zabiera dzieci. ZU-PEŁ-NIE
      • lenka30a Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 11.01.09, 22:46
        9/10
        a najgorsze jest to,że nawet jak dzieci dorosną to człowiek się
        martwi i przeżywa...
    • myelegans Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 11.01.09, 23:10
      Ty powinnas byc jednostka wzorcowa odlana, i trzeba by sie mierzyc z Toba,

      Trudne, bardzo trudne, ogromny naklad emocjonalny, bo z fizycznym to djae rady,
      ale ja z tych z wysokim poziomem energii. Nikt nie wyzwala we mnie takich emocji
      pozytywnych i negatywnych i nie wystawia na proby jak moje dziecko. Wyciaga z
      nas najlepsze i najgorsze.
      • edycia274 Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 11.01.09, 23:12
        Dla mnie macierzyństwo jak do tej pory było i jest trudne. ale mam nadzieję ,że
        nadejdzie czas kiedy będzie lekkie łatwe i takie tam wink
        • monika19782 Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 11.01.09, 23:20
          Daję 10 na 10 i to nie przez nieprzespane noce czy jakieś tam
          ograniczenia lu niedogodności tylko przez odpowiedzialność. Jestem w
          prawie w 100 % odpowiedzialna za życie dwójki małych ludzi, za to
          jakie jest ich życie teraz a także za to jakie kiedyś będzie. Jeżeli
          ponoszę porażke w jakiejś dziedzinie to jestem zdołowana jak nigdy i
          z tąd ta 10.
        • gonia28b Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 11.01.09, 23:27
          Edycia, ja myślę, że są takie piękne "słoneczne" dni - pełne słońca
          i radości... i to one nas trzymają przy życiu wink

          pozdrawiam! smile
          • edycia274 Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 11.01.09, 23:32
            Tak Gosia masz rację smile pozdrawiam serdecznie
      • wieczna-gosia Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 12.01.09, 00:28
        > Ty powinnas byc jednostka wzorcowa odlana, i trzeba by sie mierzyc z Toba,
        >

        no jasne a ty tym odlanym wzorcem wez sie w glowe palnij smile
        • aetas Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 12.01.09, 00:34
          jak dla mnie to najtrudniejsza rzecz w życiu, co nie oznacza że nie
          najbardziej mnie kręcąca... wink
        • myelegans Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 12.01.09, 00:38
          wieczna-gosia napisała:

          > > Ty powinnas byc jednostka wzorcowa odlana, i trzeba by sie mierzyc z Toba
          > ,
          > >
          >
          > no jasne a ty tym odlanym wzorcem wez sie w glowe palnij smile

          Tys dla mnie macierzynska alpha i omega, zawsze zumuje wink
    • emigrantka34 Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 11.01.09, 23:32
      w skali od zera do dziesieciu 1. Ale dziecine mam aniola. Nie wiem
      ze dziecko mam. Nie placze, nie jest marudna, je, spi, jest wesola.
      Az mi sie to podejrzane wydaje.
      • kra123snal Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 12.01.09, 18:29
        Moja też taka była jeszcze tydzień temu. Chociaż sygnały były między
        Bożym Narodzeniem a Sylwestrem smile W mojego anioła wstąpiła czarna
        moc i ciągle wyje, buczy, wymahuje rękami, nic się nie podoba i
        jeszcze to "nieeeeeeeeeeeeeee" mnie rozwala.
    • ik_ecc Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 11.01.09, 23:38
      Dla mnie najtrudniejsze byly 4 mies kiedy moja corka byla b. chora i
      nie wiadomo bylo do konca na co. W skali od 1 do 10, daje temu 11.
      Nigdy nie dostalam takich batow jak wtedy - corka nie spala dluzej
      niz 20 minut na raz, trzeba ja bylo trzymac 24h/dobe (inaczej w
      ciagu kilku sekund rozdrapywala sie do chlustajacej krwi), nawet
      podczas snu musielismy ja trzymac. Schudlam wtedy ze 30kg, mdlalam,
      nabawilam sie czarnych worow pod oczami ktore do dzis (2,5 roku
      pozniej) nie chca zejsc. I nie jest tak, ze sama z tym bylam,
      pomagala mi moja matka, siostra, maz przejmowal corke kiedy tylko
      byl w domu (bral duzo wolnego wtedy).

      Ale, no, minelo. Teraz corka jest zdrowa - tzn. wiemy co jej jest i
      manewrujemy tak, zeby uniknac pojawiania sie objawow choroby - jest
      to trudne, ale mozna sie przyzwyczaic. Macierzynstwo to najlepsza
      rzecz jaka mi sie w zyciu przytrafila - a robilam w zyciu duzo
      ciekawych rzeczy, spotkalam wiele ciekawych osob, bylam w wielu
      ciekawych miejscach.

      Ale, tak, jest to i najtrudniejsza rzecz, z racji na
      odpowiedzialnosc, na to ze mnie stawia w pozycji zarzadzajacej (do
      czego nigdy sie nie pchalam) ale i tez w pozycji najwiekszego
      zaufania, ktorego nigdy nie chcialabym zawiesc. Wymaga ode mnie,
      introwertyka, przebywania z szalonym ekstrowertykiem. wink Wymaga ode
      mnie codziennego robienia prozaicznych rzeczy, ktorych robienia
      czesto udawalo mi sie uniknac przed dzieckiem (chocby zwykle
      robienie posilkow codziennie - wczesniej zdawalo mi sie np. nie jesc
      caly dzien nic, albo zyc miesiac na czekoladkach).

      Ale, no, nie ma nic lepszego. Chwilowo moim najwiekszych stresem
      zwiazanym z macierzynstwem jest to, ze drugie dziecko odmawia
      zaplegniecia sie...
    • aluc Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 11.01.09, 23:55
      w porównaniu z tym, co robiłam w życiu, macierzyństwo jest łatwe,
      przyjemne, niewymagające czasowo oraz możliwe do okresowego
      scedowania na inne osoby bez konieczności wprowadzania ich w
      najgłębsze tajniki i najdrobniejsze szczegóły sprawy

      macierzyństwo w cudowny sposób hierarchizuje rzeczy do zrobienia,
      wskazuje te najważniejsze i bezwzględnie konieczne poprzez ważne,
      acz mogące poczekać, po pierdoły, które można wykonać dla
      przyjemności oraz z braku lepszych zajęć, nie ma takiej możliwości,
      aby nagle z niezrozumiałych dla mnie powodów pierdoła znalazła się
      na czubku hierarchi ważności

      macierzyństwo pozwala mi się lenić i zbijać bąki bez dojmującej
      straty dla końcowego efektu

      nigdy nie miałam problemów ze snem z powodu dziecięć - no chyba, że
      mi ten sen czynnie zakłócały rykiem wink, nieprzespane noce z powodu
      innych rzeczy wykonywanych w życiu były normą

      macierzyństwo dotychczas nie zmusiło mnie do dokonania wyborów
      sprzecznych z moją wewnętrzną hierarchią wartości, wbrew sobie czy
      ewidentnie wbrew innym, nie przypominam też sobie żadnych bolesnych
      kompromisów, poza chodzeniem na mecze Legii w charakterze kibica tej
      ostatniej wink

      owszem, pozostaje kwestia odpowiedzialności, która w rodzicielstwie
      jest najwieksza, zupełna i bezwzględna - ale ta odpowiedzialność
      jakoś mi snu z powiek nie spędza, przyjmuję ją z dobrodziejstwem
      inwentarza

      co do zaś ostatniego zdania - mam nieodparte wrażenie,że
      macierzyństwo ćwiczy mnie wyłącznie w macierzyństwie i że jest
      doświadczeniem absolutnie nieprzekładalnym na inne sfery życia,
      wbrew głośnym kampaniom społecznym
      • guderianka Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 12.01.09, 06:58
        jeśli założyć ,że skala trudności jest w zakresie od 1-10, to
        wspinaczkę skałkową i skoki na linie stawiam na "5", egzaminy
        szkolne i na studiach "3", przeżycia związane ze śmiercią bliskiej
        osoby tudzież rozwód separację -"8". Macierzyństwo "10,5"
    • mamamonika Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 12.01.09, 07:33
      Hmm, są rzeczy dużo trudniejsze od macierzyństwa, ale jak sobie
      pomyślę jak je ocenić, podzieliłabym "punktację" na 2 sfery. Z
      punktu widzenia techniczno-organizacyjnego dałabym 6/10. Z punktu
      widzenia obciążenia psychicznego 8/10 - ja nie jestem typową mamuśką
      i czasem mnie to wszystko do białości irytuje. Nie znoszę zwłaszcza
      powtarzalności, nie jestem typem z rozkoszą realizującym czyjeś
      potrzeby - a do tego w dużej mierze sprowadza się obsługa małych
      dzieci. Na szczęście dzieci rosną - ja zdecydowanie wolę te większe
      od maluchów. Ludzie się boją "nadejścia" nastolatków, ja chyba coraz
      mniej. Nie czuję rodzicielstwa w centrum życia, raczej jako jedną z
      jego równorzędnych sfer.
      Może post wyszedł negatywnie, ale było o skali trudności, toteż
      pisałam o tym co uwiera i jak mocno tongue_out. Pozytywów na szczęście też
      ten biznes ma dużo.
      • ala_bama1 Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 12.01.09, 07:42
        Punktu nie przyznam bo nie mam pojęcia. To wszystko o czym piszecie to prawda.
        Dla mnie macierzyństwo to mieszanina: strachu, zmęczenia, niewyspania ale też...
        ogromnej radości i miłości i to jest przeważające smile
    • asia_i_p Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 12.01.09, 07:44
      Chciałam dać 9-10, ale jak zaczęłam utrącać punkty za to, że zdrowa,
      za to, że mamy pokój i względnie normalną sytuację w kraju, za to,
      że jedna i za to, że grzeczna, to mi zostało 5-6. Chociaż nie wiem,
      czy dość dużo utrąciłam za to, że zdrowa i względnie bezpieczna.
    • moofka Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 12.01.09, 08:18
      dla mnie jest trudne o tyle, ze mnie angazuje bez reszty smile
      a ja raczej z tych zdystansowanych jestem i zawsze bylam
      do wszystkiego i zawsze raczej luzik i olewka
      nie ta szkola to inna, nie ta praca to inna i chlopy srednio mnie porywaly
      zawsze - tego kwiatu jest pol swiatu
      a do dzieci sie nie da i to jest dla mnie meczace takie ogromne poklady emocji -
      strachu zwlaszcza - nigdy o nic tak sie nie balam jak o moje dzieci i nic nie
      jest dla mnie tak wazne jak ich dobro i bezpieczenstwo
      pod innym wzgledem raczej nie - mam dzieci zdrowe, kochane, spokojne,
      logistycznie tez raczej bez wiekszych problemow, a przy tym nie jest z tym sama

    • sanna.i Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 12.01.09, 08:57
      W skali do 10-dycha.Wiele rzeczy było trudnych,związanych z
      pracą,związkami,zdrowiem.Ale ta jest najtrudniejsza.
    • mathiola Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 12.01.09, 09:29
      Mam taki magnes na lodówkę z napisem: nic w życiu nie jest w stanie mnie
      przestraszyć. Przecież mam dzieci smile
      Dla mnie macierzyństwo również jest najtrudniejszym życiowym egzaminem. Takim
      niekończącym się egzaminem w dodatku....
      • noelka79 Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 17.01.09, 19:40
        mathiola, ja też chcę taki magnes!!! skąd masz? właśnie czekam na trzecie i
        dawno nic mnie tak nie podbudowało jak Twój post...
        moja ocena macierzyństwa to 10/10.
        • id.kulka Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 17.01.09, 19:45
          noelka79 napisała:

          > mathiola, ja też chcę taki magnes!!! skąd masz?

          Chyba w empiku takie widziałam...?
    • mama_kotula Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 12.01.09, 11:21
      Na etapie "mam niemowlaka" oceniam trudność macierzyństwa na 2/3 najwyżej.

      Na etapie "mam dwoje wiecznie drących koty przedszkolaków, w tym jednego zaburzonego" oceniam na 8.

      Zapewne na etapie "mam wiecznie foszącą nastolatkę i nastolatka żyjącego we własnym świecie, z którym nie ma kontaktu" ocenię na 11 wink
      • majmajka Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 12.01.09, 16:36
        Mama kotula, ujelas to bezblednie. Jestem na etapie drugim.
      • wieczna-gosia Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 12.01.09, 19:47
        byc moze dlatego ja to tak oceniam bo mam 2 foszace nastolatki, szkolniaka z
        buntem i przedszkolaka z buntem smile
    • mniamumniamu Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 12.01.09, 11:29
      Teraz daję piątaka, ale wiem,że to tymczasowe, bo dziecię jeszcze małe (piątak
      mimo nieprzespanych nocy, walki z alergią itp itd). Później będzie więcej. A
      skąd to wiem? Pomieszkuje ze mną moja siostra nastolatka, której jestem
      opiekunem. Skala do 10 to zdecydowanie za mało ; )!!!
    • kotbehemot6 Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 12.01.09, 11:34
      zdecydowanie max. Ze wzgledu na całkwoite i bezwarunkowe poświęcenie i oddanie
      si e temu zajęciu. Nie mozna "bycia mama " odłożyć na póxniej, zluzować, pójśc
      na chorobowe ......nie można pzrstac myśkleć .
    • koralik12 Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 12.01.09, 11:54
      U mnie stopień trudności macierzyństwa waha się w zależności od fazy rozwoju
      dziecia. Bywało ze podchodziło pod 9-10 obecnie jest błogo stopień trudności ok 3
    • babsee Re: 12.01.09, 12:06
      Dokladnie tak Kotbehemot.
      Nie mozna zluzowac.jestes rodzicem 24/dobe.
      jako ze mialam watpliwą przyjemnosc bycia samej w trudnych momentach-
      iscie filmowych czasem(czyli Sylwester-ja z 2 latnia corcia rzygając
      ą od kaszlu, 40stopni goraczki, diagnoza-zapalenie pluc,a za oknem
      fajerwerki,kolejna scena-nozwu rzyganie mi mna rekach tak mocne,ze
      chodzilam w smaych gacich bo nie oplacalo mi sie przebierac i
      podejmowanie decyzji o 4 rano czy juz jechac na pogotowie czy co
      robic???)stawiam na 10.
      Dziecko daje niewiarygodne mozliwosci bycia lepszym czlowiekiem-
      wyzbycia sie calkowicie egozimu,daje radosc dziką z mozliwosci
      lepienia jak z gliny-uczenia,pokazywania swiata.
      macierzynstwo wiec to radosc ogromna.
      Ale tez uważam ze to praca 24 na dobe i taka tez odpowiedzialnosc.
      Niewiarygodna wrecz odpowiedzialnosc-za wychowanie,utrzymanie przy
      zyciu,w zdrowiu, ukstzłtowaniu dobrgo czlowieka,przekazaniu
      pozytywnych wratosci, ochrony ale bez zbytniego wariactwa-(czyli
      trudna sztuka jak dac dziecku zbić kolano zeby nie zlamlo nogi)
      Wiec moze zmniejsze do 8 smile
    • daga_j Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 12.01.09, 12:18
      Zgodzę się z tymi kompromisami, nieprzespanymi nocami, obowiązkami, które MUSZĘ
      wykonać właśnie teraz, nie da się tego odłożyć "na jutro" - zmiana pieluchy,
      podanie leku, itp. to codzienność, i nie mogę zrobić sobie przerwy prawda. Także
      rodzicielstwo jest najbardziej wymagającą pracą, ale za to daje najwięcej
      satysfakcji - kształtujesz nowego człowieka smile
    • teraz_asia Re: w skali trudnosci- jak trudne jest macierzyns 12.01.09, 12:39
      W subiektywnej skali włożonego wysiłku i poczucia odpowiedzialności
      za pracę? 10 na 10. Jestem leniwa i wiele rzeczy robię w życiu na
      pół gwizdka. Z dziećmi się nie da. Są pod tym względem bardziej
      mobilizujące niż najgorszy szef, którego miałam, i bardziej męczące
      niż jakakolwiek praca, którą wykonywałam. Nie dlatego, że aż tak
      dużo wymagają wysiłku, ale od wszystkiego innego na świecie mogłam
      się jakoś wymigać. A w tym przypadku nieważne- 39 stopni gorączki,
      chory kręgosłup, ogólny życiowy wkurw- jesteś na posterunku i już.
      Ostatnio po operacji laserowej oczu zostałam sama z dziećmi na trzy
      dni- dzieci spore są, starały się jak mogły, żeby koło siebie
      zrobić, ale i tak, z zamkniętymi oczami, płacząc z bólu wymacywałam
      gary na kuchence, bo się bałam, ze się poparzą, odpytywałam
      starszego i usiłowałam zająć młodszą, równocześnie starając się ich
      nie przerazić, że matka z bólu wyje. Brrr, żadna inna praca ani
      ludzka istota nie byłaby w stanie wydobyć ze mnie tyle, ile wtedy
      włożyłam w to bycie z dziećmi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja