Problem z mamą i babcią

13.01.09, 09:41
Moja babcia jest już po 80- tce. Mieszka sama w domu, w okolicy dość
odległej od sklepów i ogólnie centrum, zresztą od paru lat wychodzi
jedynie na podwórko. Ma dwie córki, jedną jest moja mama (starsza 7
lat od siostry). Otóż babcia wymaga opieki, a już na pewno pomocy,
więc obie córki dostarczają jej zakupy, muszą posprzątać itd.
Problem w tym, że babcia jest bardzo źle nastawiona do mojej mamy,
zawsze faworyzowała młodszą córkę, a teraz babcia stała się
podejrzliwa i ogólnie się mamy czepia. Ta jej coś tłumaczy, do babci
to nie trafia, a ciotka nigdy nie poprze siostry, to są istotne
sprawy, dotyuczące zdrowia babci, bezpieczeństwa, opieki lekarskiej.
Ostatnio mama wygarnęła siostrze, że przytakuje babci dla wygody i
spycha na nią wszystkie decyzje. To jest prawda, bo ciotka zawsze
taka była. Jednocześnie matka jest osobą wybuchową i czasami zrobi
awanturę. O tym też wiem, bo nieraz wydarła się na mnie o nic.
Wczoraj byłam u babci i żaliła się, że moja matka na nią krzyczy.
Widzę też, że matka jest wykończona psychicznie, jeździ do matki
kilka razy w tygodniu, ciotka tylko w niedzielę, obie pracują,
tyle , że mama jest sama, ciotka ma męża i dwie córki, ale już
dorosłe. Ostatnio doradziłam mamie, żeby przez jakiś czas nie
odwiedzała matki, przynajmniej z siostrą, tym bardziej, że jak
babcia czegoś potrzebuje, to zadzwoni. Moja mama ma obiekcje, choć
babki ma dość. Ja jej mówię, żeby odpuściła, babcia ma ukochaną
córkę, niech ona się trochę nią zajmie, bo jest dobrze traktowana, a
nie wyzywana itd. Czy uważacie, że mama ma prawo pomyśleć trochę o
sobie i odetchnąć od własnej matki ? Tym bardziej, że babka jej nie
przyjęła do domu, gdy musiała się wyprowadzić z dotychczasowego
lokum i chciała się babką zaopiekować? Ja kupiłam jej mieszkanie,
proponowała babci, żeby z nią tam zamieszkała, babcia nie chce, i to
głównie z tego powodu, że chce dom zapisać ciotce, a trochę głupio
siedzieć u jednej córki, a dom dać drugiej. Sytuacja patowa. Co
radzicie, bo jak tak dalej pójdzie, to na mnie spadnie opieka nad
matką i babką, a jestem jedynaczką, mam męża, dzieci w wieku
szkolnym, pracuję i na dłuższą metę nie wytrzymam ani z jedną, ani z
drugą?
    • malila Re: Problem z mamą i babcią 13.01.09, 10:00
      Azile, oczywiście, ze Twoja matka ma prawo pomyśleć o sobie. Ale
      mnie uderzyło przede wszystkim jedno: radzisz swojej mamie, żeby
      odpuściła trochę z tą opieką, a równocześnie piszesz, że niedługo to
      na Ciebie spadnie obowiązek opieki nad babką - piszesz o tym tak,
      jakbyś Ty sama nie potrafiła podejść do tej opieki racjonalnie,
      jakby Cię coś do niej zmuszało i nie mogłabyś się od niej uwolnić.
      Nasuwa się stwierdzenie, że z Twoją mamą jest podobnie, tylko
      bardziej. Nasuwa się też wniosek, że najwyraźniej Ty nie chcesz tego
      dziedzictwa - i nic w tym dziwnego - oraz że wolałabyś, żeby to
      Twoja mama się z nim uporała, bo jeśli ona tego nie zrobi, to Ty
      będziesz musiała dźwigać ten rodzinny krzyż.
      Proponuję jednak, żebyś nie czekała na rozwiązanie problemu przez
      matkę, bo się możesz nie doczekać. Uporaj się z własnym poczuciem
      winy. Matczyne pozostaw mamie.
      • azile.oli Re: Problem z mamą i babcią 13.01.09, 11:07
        Ja nie mam poczucia winy. Babcia była zawsze osobą apodyktyczną, a
        mama z ciotką pozwoliły jej sobie wchodzić na głowę. Wobec mnie
        babcia jest trochę inna, ale to pewnie dlatego, że jakoś jej się
        wydaje, że ja nie czyham na jej majątek. Na dobrą sprawę to moja
        matka też tego nie robi, ale to córka i babcia ma poczucie winy. Co
        do mojej matki - wiem, że czeka mnie opieka nad nią, ale to nie jest
        problemem. Ja po prostu chcę, żeby ona miała trochę spokoju i po
        prostu podchodziła do babci z większym dystansem. Ja nie zamierzam
        żadnego rodzinnego krzyża przyjmować, bo nie będę z ciotką uzgadniać
        metod opieki nad babcią. Ja chcę pomóc teraz - dałam propozycję, aby
        babcia zamieszkała z mamą w moim mieszkaniu. Niestety, na relacje
        między matką a córką nie mam wpływu. Żal mi mamy po prostu. Nie wiem
        też, z czym mama miała by się uporać, z jakim dziedzictwem? To nie
        tak, że to na mnie spadnie opieka nad babcią w takiej formie, jak
        dotychczas, bo ja tej formy nie akceptuję. Uważam, że babcia nie
        może mieszkać sama, ciotka twierdzi, że może. Decyzja należy jeszcze
        tylko do mojej mamy, a nie do mnie. Na razie nie mam nic do
        powiedzenia. Babcia słucha tylko ciotki i tylko z niąś, lub z jej
        starszą córka mogłaby zamieszkać ( w swoim domu). One nie chcą i
        wmawiają babci, że da sobie radę, a ja widzę, że sobie nie daje.
        Gdyby ciotka namówiła babcię, zapłaciłabym za opiekunkę, co trochę
        odciążyłoby mamę, poza tym obcej osobie babcia by nie ubliżała. Ale
        ciotka nie!- a ona jest dla babci wyrocznią.
        • malila Re: Problem z mamą i babcią 13.01.09, 12:52
          Ok, przyjmuję, że nie masz poczucia winy. W takim razie nie wiem, w
          czym tkwi Twój problem. Opisałaś pokrótce rodzinną sytuację,
          przedstwaiłaś swoje rozwiązanie, ale nie powiedziałaś, co tak
          naprawdę Cię martwi. Spróbuję to wyjaśnić najlepiej, jak potrafię.
          Problemy moich rodziców nie są moimi problemami. Co nie znaczy, że
          mnie nie obchodzą. Jak najbardziej pomogę moim rodzicom w potrzebie,
          ale sama tych problemów nie dźwigam. Chyba że ... No właśnie, chyba
          że będę musiała ponieść konsekwencje tych nierozwiązanych problemów,
          czyli np. będę musiała się opiekować ojcem, który nie chce się
          leczyć; będę musiała dokładać się do budżetu rodziców, którzy całą
          kasę oddają rozrzutnemu wujkowi, dziadkowi, bratu; będę musiała
          znosić wyzwiska ojca za każdym razem, kiedy odwiedzę matkę, bo matka
          nie chce odejść od psychopaty; będę samotna, jeśli ona odejdzie, itd.
          Takie motywy zazwyczaj kryją się za stwierdzeniami "bo chcę, żeby
          było jej (mu) dobrze".
          Pierwsza zasada pomocy brzmi: nie uszcześliwiaj nikogo na siłę.
          Bo tego się nie da zrobić. Każdy sam najlepiej wie, co mu jest do
          szczęścia potrzebne. Kiedy jest się uszczęśliwianym przez innych,
          nie można nauczyć się dbania o własne szczęście.
          Dlaczego tak Ci zależy na tym, by babcia mieszkała z Twoją mamą? I
          to w Twoim mieszkaniu? Skoro twierdzi, że sobie daje radę, to może
          niech sobie daje radę. IMO i Ty, i Twoja mama bierzecie na siebie za
          dużo. Pytanie brzmi: w jakim celu to robicie? W sensie: co WY z tego
          macie?
          • hellious Re: Problem z mamą i babcią 13.01.09, 12:58
            A to trzeba cos miec z tego, ze pomaga sie bliskim?
            • malila Re: Problem z mamą i babcią 13.01.09, 13:07
              hellious napisała:

              > A to trzeba cos miec z tego, ze pomaga sie bliskim?

              Tak, jeśli pomaga się na siłę. Ma się kontrolę nad sytuacją np.
              • hellious Re: Problem z mamą i babcią 13.01.09, 13:10
                Co rozumiesz, przez pomaganie na sile? Wciskanie pomocy komus, kto jej nie chce/nie potrzebuje, czy pomaganie wbrew sobie? Wydaje mi sie, ze matka autorki wcale nie czula by sie lepiej, przestajac pomagac matce.
                • malila Re: Problem z mamą i babcią 13.01.09, 13:15
                  hellious napisała:

                  > Co rozumiesz, przez pomaganie na sile?

                  Wciskanie pomocy komuś, kto tej pomocy nie chce albo oczekuje innej.
                  Wywieranie presji na kimś, żeby zrobił to, co zdaniem pomagającego,
                  będzie dobre dla tego, komu próbuje pomocy udzielić.

                  Wydaje mi sie, ze matka autorki wca
                  > le nie czula by sie lepiej, przestajac pomagac matce.

                  No właśnie. Chodzi o to, żeby NIE zgadywać, kiedy matka czułaby się
                  lepiej. Chodzi o to, żeby jej pozostawić decyzję o tym, co ona
                  powinna, a czego nie powinna.
                  • hellious Re: Problem z mamą i babcią 13.01.09, 13:22
                    Autorka pisze, ze jej matka jest typem cierpietnicy, czyli ze odczuwa moralny obowiazek by matka sie zajac, bez wzgledu na to, czy matka tej pomocy od niej chce. Ciekawa jestem, jak zareagowala by babcia, gdyby matka autorki sie na nia wypiela? Co w takiej sytuacji zrobila by ciotka- ukochana coreczka? Watpie, by przejela obowiazki swojej siostry.
                    Ale rowniez nie rozumiem, dlaczego autorce zalezy na wspolnym mieszkaniu babki i matki, skoro nie palaja do siebie sympatią..
          • azile.oli Re: Problem z mamą i babcią 13.01.09, 13:25
            Ja chcę tylko ulżyć matce. niczego więcej nie chcę. Babcia może
            sobie twierdzć, że daje sobie radę, ale tak nie jest, ona to robi w
            interesie ciotki. Mieszka sama, na zadupiu, z sąsiadami skłócona,
            ledwo chodzi, zwłaszcza zimą, może się przewrócić na dworze,
            zamarznie i nikt nie będzie wiedział. Ma zimno w domu, bo oszczędza
            węgiel(a nie musi), gaz podłączony, ale nie chce skorzystać, może
            się zaczadzić, spalić dom i siebie, po prostu nie daje rady. Jest to
            jednak osoba mi bliska, poza tym moja mama się martwi. Jeśli babcia
            nie chce u siebie nikogo, prócz ciotki, ciotka nie pójdzie do niej
            mieszkać, mojej matki nie zaakceptuje u siebie, bo za dużo wody się
            zużyje itp, to jedyne wyjście widziałam w tym, żeby mama wzięła ją
            do siebie, przynajmniej na zimę. Ponieważ jest to moje mieszkanie,
            to wypadałoby, żebym jednak ja decydowała, kogo tam zapraszam i
            zaprosiłam babcię, bo uważam, że elementarne poczucie przyzwoitości
            nakazuje, żeby się zająć starszą osobą. Zresztą nie widzę
            przeciwskazań, żeby to ciotka wzięła babcię do siebie, ale ona nie
            chce. Moja matka jest pielęgniarką, mieszka sama w 3 pokojach z
            kuchnią, ma warunki lokalowe. Gdyby moja matka się tak nie
            przejmowała to wogóle bym mogła sobie odpuścić, ale też mi ciężko.
            Martwię się o babcię, o matkę też, tym bardziej, że płacze mi w
            słuchawkę. Nie mam żadnego interesu, na majątek nie czyham.
            • hellious Re: Problem z mamą i babcią 13.01.09, 13:29
              Twoja ciotka jednym slowem ma matke w dupie. Przykre jest to, ze babcia nie docenia waszej pomocy i to, ze ciotka ma w nosie oddanie wlasnej matki sad Jedyne rozwiazanie, to rozmowa z ciotka, ale czy to cos da...
            • malila Re: Problem z mamą i babcią 13.01.09, 13:36
              O majątku w ogóle bym nie pomyślałasmile
              Mnie chodzi raczej o interes emocjonalny.
              Bierzesz na siebie zmartwienia swojej matki. Tak jak Twoja matka
              bierze na siebie odpowiedzialność za swoją matkę. Rozwiązaniem nie
              jest podporządkowanie się babci matce.
              • azile.oli Re: Problem z mamą i babcią 13.01.09, 17:56
                To moja matka zwala mi te zmartwienia na głowę. Mogę przejść obok
                tego obojętnie i czasem tak robię, jeśli widzę, że sytuacja jest
                patowa. Tłumaczę swojej matce, żeby sobie trochę odpuściła, bo głową
                muru nie przebije. O tym, żeby babcia podporządkowała się mamie nie
                ma mowy. Natomiast cały czas powtarzam, żeby wstrząsnęła trochę
                ciotką, ja jestem tylko wnuczką, córki same babkę rozpuściły - moja
                matka będąc na jej posyłki (pyskowała, ale robiła), ciotka nic nie
                robiąc, ale przytakując. Problem niby nie mój, ale musiałabym
                przestać odbierać telefony. W dodatku jak jesteśmy u mojej mamy, to
                ona zaczyna ten wątek przy moim mężu, on uważa tak jak ja, że
                powinna sobie odpuścić. Jednocześnie jednak jest zdania, że babcia
                nie powinna być sama - i też ma rację. Wychodzi na to, że bardziej
                mu zależy, niż rodzonej córce (ciotce). Na co dzień staram się o tym
                nie myśleć, mam nadzieję, że nie dojdzie tam do jakiegoś
                nieszczęścia. A jak babcia się położy? Wiele nie brakuje. Ciotka
                żyje złudzeniami, ale ile można?
    • czarnataka Re: Problem z mamą i babcią 13.01.09, 10:04
      Bardzo dobrze doradziłaś mamie. Babka jest po prostu niewdzięczna.
      Może jak Twoja mama przestanie Ją odwiedzać to się kobieta
      otrząśnie. Strasznie nie lubię czegoś takiego..Ja też ciągle pomagam
      mojej mamie (tylko ja), ale to moja siostra jest tą lepsząuncertain
      Ludzie nie doceniają czasami pomocy.To przykresad
      • azile.oli Re: Problem z mamą i babcią 13.01.09, 11:12
        No więc właśnie, tylko jak wytłumaczyć to mamie? Tym bardziej, że
        pojedzie , a potem płacze mi w słuchawkę? Żal mi jej , ale mam też
        na nią nerwy. Wiem, że babcia ma swoje lata, tyle, że ona zawsze
        taka była, a na starość po prostu nad sobą nie panuje.
        • tylna.szyba Re: Problem z mamą i babcią 13.01.09, 11:18
          Moim zdaniem, jezeli mama tkwi w tej sytuacji to nie moze byc az tak
          zle jak sie tobie wydaje. Ja, na twoim miejscu, ucielabym placze mamy
          w sluchawke, stwierdzeniem, ze jesli od lat tylko placze a nic nie
          robi w kierunku poprawy sytuacji to ja nie chce wysluchiwac zali.
          • azile.oli Re: Problem z mamą i babcią 13.01.09, 11:48
            Jest źle, tylko moja mama to taki typ męczennicy, będzie robić i
            narzekać. Natomiast ja jej powiedziałam wyraźnie, że jeśli nie
            słucha moich rad, to niech mi się nie żali. W dodatku ja już dawno
            mówiłam, że obie z ciotką są zbyt uległe, jak można bać się całe
            życie swojej matki i robić wszystko pod jej dyktando?
            • tabakierka2 Re: Problem z mamą i babcią 13.01.09, 12:00
              azile.oli napisała:

              jak można bać się całe
              > życie swojej matki i robić wszystko pod jej dyktando?

              mozna, niektóre matki ( i nie tylko, bo również szefowie i inne typy)
              mają taki... powiedzmy wpływ, bo nie wiem, jak nazwać tę silę
              nieczystą, że po prostu ludzie się przed nimi płaszczą i nie ma
              zmiłujtongue_out nie wspomnę już o toksycznych matkach.
    • kra123snal Re: Problem z mamą i babcią 13.01.09, 12:03
      Niektórzy przez całe życie będą robić wszystko, aby zasłużyć na
      miłość rodzica. Moim zdaniem taka jest Twoja mama.
      Spróbuj ją przekonać, zeby równo z siostrą podziliły się obowiązkami
      (skoro siostra przychodzi w niedzielę, to Twoja mama np. w środę).
      Może dotrze do babci, że jednak nie poradzi sobie sama i zniknie
      złudzenie, że do tej pory była samodzielna.
      • hellious Re: Problem z mamą i babcią 13.01.09, 12:13
        kra123snal napisała:

        >
        > Może dotrze do babci, że jednak nie poradzi sobie sama i zniknie
        > złudzenie, że do tej pory była samodzielna.

        Moze dotrze to rowniez do ciotki... Bo skoro Twoja mama pomaga babci non stop, a siostra tylko w niedziele, to nie odczuwa wcale tego, jak jest to ucazliwe.
        • azile.oli Re: Problem z mamą i babcią 13.01.09, 12:33
          Ciotka wogóle ma taki charakter, że woli przytaknąć największej
          głupocie, byle nie podpaść i nie przysporzyć sobie pracy. Dla niej
          najwygodniej jest babci przytaknąć. Dla ciotki nie jest to może tak
          uciążliwe, ale jest fakt, którego nie rozumiem. Otóż ciotka ma męża.
          Jest to facet dość uparty, z charakterem, ale jednego nie mogę
          pojąć. Babka go nienawidzi, traktuje gorzej, niż moją matkę,
          podejrzewa go o wszystko, co najgorsze np kradzież, niszczenie
          różnych rzeczy, nawet podtruwanie (oczywiście to wszystko jest
          nieprawdą). I ten mój wujek mimo tego tam przychodzi i robi różne
          rzeczy (z reguły z moją matką, a ciotka siedzi). Nie mogę zrozumieć
          dlaczego on wogóle przychodzi i dlaczego ciotka go nie broni. Wiem,
          że potrafi ją zjechać o coś drobnego, a tu pozwala teściowej sobą
          pomiatać i żonie też nie zwróci uwagi. Nie wiem, na spadek dla córki
          liczy, czy co? Normalny chłop by nie poszedł do takiej teściowej, a
          żonie zrobiłby awanturę, że pozwala matce go obrażać.
          • madame_zuzu Re: Problem z mamą i babcią 13.01.09, 12:36
            wujek może babcię forumowo "wygasił" i zastosował wobec niej totalnego ignora.
            Tak jak mój tata na swoja teściową smile
            • azile.oli Re: Problem z mamą i babcią 13.01.09, 12:54
              To jest pewne, że on ją ignoruje. Tyle, że w jego przypadku jest to
              takie dziwne, bo z własną córką potrafi się o byle co kłócić i w
              każdej dyskusji udowadnia, że to on ma rację, nawet jak już wszyscy
              przestają go słuchać. W każdym razie jak ciotce w domu obrywa się za
              mamusię, to nie ma tak komfortowo. Tym bardziej się dziwię jej
              biernej postawie. Jest ona jedyną osobą, która byłaby w
              stanie ''ustawić'' babkę, bo tak naprawdę to tylko ją babka kocha,
              lubi mnie i starszą córkę ciotki , mojego męża i syna, nie lubi
              młodszej córki ciotki i mojej córki, nienawidzi mojej matki i
              swojego młodszego zięcia. O dziwo, bardzo lubiła mojego ojca.
              • aleksandrynka Re: Problem z mamą i babcią 14.01.09, 02:04
                Abstrahując od rodzinnych zawiłości skupię się na jednym: Twoja mama jest
                dorosłą osobą, babcia tym bardziej. Jeśli babcia nie ma problemów "mentalnych"
                to niech gada po swojemu, natomiast mama niech sobie też... radzi po swojemu smile
                Wieeem, mądrość życiowa z tego postu kapie i spływa na podłogę smile Ale tak to
                działa! Nie przejmuj odpowiedzialności za to, co się dzieje w tej sytuacji.
                Piszesz, że nie masz poczucia winy, ale z drugiej strony chcesz przetłumaczyć
                mamie coś, czego ona nie jest w stanie przyjąć. Martwi Cię to i gryzie... Jednak
                Twoja mama przez -dziesiąt lat układała sobie relacje rodzinne i jest jak jest,
                nie zmienisz tego, sama widzisz, że pewne rzeczy nie trafiają. Mama wypłakuje
                się w słuchawkę, ale z tyłu głowy czuje się zobowiązana... Nie załatwisz jej
                emocjonalnych spraw, swoje powiedziałaś, jak dla mnie to i tak spooooro, że
                oferujesz dach nad głową babci i mamie. Mama jest dużą dziewczynką
                (przepraszam), być może ma swoje powody żeby myśleć i postępować tak, a nie
                inaczej. To jej sprawa. Możesz jej po cichu kibicować, możesz ją całkiem głośno
                dopingować (co robisz) ale decyzje należą do niej.
                Dla mnie temat "mamowo-babciowy" jest dość bliski: mama mojej mamy, osoba żyjąca
                w swoim paranoicznym świecie, rodzinna od świąt do świąt nagle w wakacje
                zachorowała. Miała jedyną córkę i więcej nikogo. Nas. Skromne grono. Miesiąc w
                szpitalu, pozorne zdrowienie, próby samodzielności w domu, z tygodnia na tydzień
                co raz mniej skuteczne. Opiekunka? Nie! Poradzę sobie. Niestety, babcia radziła
                sobie co raz gorzej. Do tego wszystkiego cały czas wierzyła, że jak weźmie
                więcej silimarolu, to wreszcie jej się polepszy. Niestety tak się nie stało.
                Ostatecznie mama podjęła decyzję o umieszczeniu babci w hospicjum,
                (zaakceptowane) ale to już na dłuższą opowieść.
                Co chcę przez to powiedzieć: najwięcej zależy w tej sytuacji od Twojej mamy. Tu
                sytuacja jest inna, bo córki dwie, opieka powinna się rozkładać. Powinna...
                Kwestia: jak mama sobie poradzi ze świadomością, że być może zawiodła, odpuściła
                sobie... To już nie chodzi tylko o babcię, o jej bezpieczeństwo, teraz piszę o
                reszcie, o rodzinnych relacjach. Czy Toja mama pomyślała o naradzie rodzinnej? O
                skonsultowaniu tej sytuacji z ciotką? Ciocia jest faworyzowana przez matkę, ale
                to nie znaczy, że nie może się dobrze skomunikować z mamą. A może w tym sęk...
                Jeśli babcia mówi, że dobrze jest, jak jest, to wystarczy wpadać raz-dwa razy w
                tygodniu i obserwować sytuację. Skoro sobie radzi to OK! Jeśli jednak mama nie
                będzie mogła spać spokojnie, to niech jeździ i codziennie, to jest jej decyzja,
                jej sumienie. Jeśli czujesz się obciążona mamy rozterkami to spróbuj się od tego
                odciąć, tym bardziej, że i tak nie masz wpływu na jej decyzje i sposób myślenia.
                • azile.oli Re: Problem z mamą i babcią 14.01.09, 09:38
                  Też myślałam o naradzie rodzinnej, ale ciotka od tego ucieka,
                  również emocjonalnie, tak, jakby w momencie, gdy się przestanie o
                  czymś mówić problem zniknął. Ja oczywiście też staram się trochę
                  nabrać emocjonalnego dystansu, bo oprócz mamy i babci mam też, a
                  może przede wszystkim męża, dzieci i codzienne problemy, z którymi
                  muszę radzić sobie sama, staram się za bardzo mamy w to nie
                  wtajemniczać, bo po co ma się jeszcze martwić, poza tym daje mi rady
                  jak z księżyca. Chyba muszę przyjąć taktykę odpowiadania jej, że mi
                  przykro, ale nic więcej jej nie poradzę i tyle. Ja wiem, że ona ma
                  tylko mnie, żeby się wyżalić, ale jednocześnie jeśli nie stosuje się
                  do moich rad, to mogłaby mi tego oszczędzić. To nie moja wina, że
                  nie dogaduje się z siostrą, a szczerze powiedziawszy trochę jej, bo
                  ja uważam, że trzeba powiedzieć prawdę prosto z mostu i ciotka nawet
                  obrazi. Matka zarzuca mi, że jestem mało rodzinna, ale ja nie widzę
                  potrzeby utrzymywania kontaktu z kimś tylko dlatego, że jest moją
                  rodziną, jeśli tak naprawdę ma mnie gdzieś i nie mogę na niego
                  liczyć. Dla mnie to sztuczne i tyle. A mama zaprasza siostrę,
                  troszczy się o siostrzenice (dziewczyny po 20-tce), a oni mają ją w
                  nosie i widzą tylko wtedy, gdy czegoś potrzebują.
                  • malila Re: Problem z mamą i babcią 14.01.09, 13:25
                    azile.oli napisała:
                    > Chyba muszę przyjąć taktykę odpowiadania jej, że mi
                    > przykro, ale nic więcej jej nie poradzę i tyle.

                    Ani jej nie poradzisz, ani nie podejmiesz za nią decyzji czy, tym
                    bardziej, działań. Chyba przy każdym tego typu żalu skierowanego w
                    Twoją stronę, przyda jej się informacja o tym, że to, co robi, robi
                    z własnej woli. Bo odnoszę wrażenie, że Twojej mamie się wydaje, że
                    ona tak musi. Zawsze musiała sie starac o miłość swojej matki,
                    babcia nigdy nie była z niej zadowolona, więc Twoja mama całe życie
                    starała się zasłużyć na miano "dobrej", o ile nie o miano "nie
                    takiej złej". Całe życie upłynęło jej więc na dbaniu o innych,
                    poświęcaniu się, a przede wszystkim, a właściwie tak naprawdę na
                    dbaniu o to, żeby nie była za mało rodzinna, żeby zawsze
                    przestrzegała zasad przyzwoitości, żeby dobrze o sobie myśleć. Rzecz
                    w tym, że takie określenia są bardzo niejasne i niekonkretne. Z tego
                    względu łatwo wmówić dziecku, że jest niegrzeczne, niemoralne albo
                    niegodziwe, bez względu na to, co robi i jak się stara. Łatwo
                    wmówić, że dobre i przyzwoite będzie dopiero wtedy, jak flaki z
                    siebie wypruje i zapomni o sobie. Tego rodzaju przekaz dostała Twoja
                    mama i to miałam na myśli pisząc o dziedzictwie, którego nie chcesz
                    (słusznie zresztą nie chcesz). Nie jesteś mało rodzinna, ale Twojej
                    mamie wmówiono, że ktoś, kto nie chce zrobić wszystkiego dla innego
                    członka rodziny bez względu na koszty - jest.
                    Z tej perspektywy może się okazać, że Twoja ciotka wcale nie jest
                    taka zła. Że ma swoje powody, by jak najrzadziej odwiedzać
                    rodzicielkę i że babci nic by się nie stało, gdyby Twoja mama robiła
                    tyle samo, co ciotka. Być może ciotka nie jest wielką egoistką, a
                    przejawia jedynie zdrowy egoizm, który każe jej robić dla babci, co
                    należy, ale - dla własnego zdrowia - nic więcej. Być może konflikt
                    wynika z tego, że Twoja mama próbuje wymusić na siostrze takie
                    zachowanie, które sama uważa za słuszne, ale które wcale słuszne być
                    nie musi. Innymi słowy: być moze Twoja mama chce, żeby jej siostra
                    poświęcała się dla babci tak samo, jak ona, tyle że to poświęcenie
                    jak sama zauważyłaś, przekracza pewną normę. Nie piszę, że tak jest,
                    ale może warto się nad tym zastanowić i albo wykluczyć, albo
                    stwierdzić, że coś może być na rzeczy.

                    Jakby się sprawy z ciotką nie miały, dla Ciebie ważne jest jedno:
                    nie jesteś odpowiedzialna za swoją matkę, jej los spoczywa w jej
                    rękach, nie w Twoich.
    • sanna.i Re: Problem z mamą i babcią 14.01.09, 09:33
      Na miejscu twojej mamy ograniczyłabym się do towarzyskich wizyt raz na dwa
      tygodnie. Naprawdę paskudna sytuacja.Niech się twoją babcią ciotka zajmie skoro
      ma dostać dom i jest wiecznie faworyzowana. Niestety, znam takie sytuacje, kiedy
      rodzice do końca wspierali i kochali tylko jedno dziecko,ale to od drugiego
      wymagali poświęceń i pomocy.Szkoda twojej mamy.
      • azile.oli Re: Problem z mamą i babcią 14.01.09, 09:59
        Wiesz na czym polega cały dowcip? Ano na tym, że babka, chociaż by
        chciała, całego domu ciotce nie da, bo zmarł dziadek i mama po nim
        dziedziczy, co jest wielką zgryzotą babki i ciotki. Jednocześnie
        ciotka teraz tego domu nie chce, liczy na zapis w testamencie, bo
        jakby teraz dostała dom, to opieka spadłaby na nią, a mama mogłaby
        ograniczyć się do odwiedzin towarzyskich w niedziele i święta.
        Babka jest zła na moją matkę właśnie z tego powodu, że nie może
        rozporządzać całością, co przecież nie jest matki winą, takie jest
        obowiązujące prawo. Na dodatek ja zapowiedziałam już mojej mamie, że
        jeżeli ciotka nadal będzie tak postępować to niech jej przypadkiem
        nie przyjdzie do głowy zrzekać się części po dziadku. Ja nie chcę
        ani grosza z ewentualnej spłaty, ale samotnej kobiecie, coraz
        starszej te parę groszy się przyda. Tak, moja matka jest taka
        święta, że gotowa jest podarować swoją część siostrzenicy, pytała
        mnie kiedyś, czy bym miała coś przeciwko temu. Mnie zatkało, bo
        jestem jej jedyną córką, ma wnuki, a to, że mnie się lepiej powodzi
        niż ciotce nie ma nic do rzeczy, bo nie dostaliśmy z mężem spadku,
        tylko ciężko na wszystko pracujemy. Teraz matce już te pomysły
        wywietrzały z głowy, ale sam pomysł jak dla mnie był chory. Nie
        wpadła na to, że na stare lata pieniądze by jej się przydały,
        chociażby na leczenie czy wypoczynek, czy na tzw ''czarną godzinę''.
        Do matki nie dociera, że ja nie jestem mało rodzinna, tylko nie chcę
        być obłudna, nie będę kogoś zapraszać na kawkę, jeśli mam do niego
        żal.
        • sanna.i Re: Problem z mamą i babcią 14.01.09, 13:31
          azile,ja cię z góry przepraszam, ale z tego co piszesz,twoja babcia wydaje się
          być jakąś straszną jędzą.Twoja mama zaś zachowuje się jak mała odrzucona
          dziewczynka,która do końca próbuje zasłużyć na miłość rodzica.Dla twojej
          mamy-psycholog.Odnośnie twojej babci - brak odwiedzin.Podłe? Nie sądzę.Ktoś,kto
          tak postępuje wobec własnych dzieci (skłócenie ze wszystkimi sąsiadami i
          wybieranie osób w rodzinie,które lubi i które nienawidzi też nie świadczy o niej
          dobrze), nie zasługuje potem na ich pomoc.Pomóż twojej mamie się z tego
          uwolnić.Po stokroć psycholog dla niej.
          • azile.oli Re: Problem z mamą i babcią 14.01.09, 20:33
            To prawda, że babcia ma okropny charakter. Jednocześnie nie potrafię
            się od niej całkowicie odwrócić. Kiedy byłam mała mieszkaliśmy z
            dziadkami kilka lat. Terroryzowała wszystkich wokół, ale dla mnie
            była świetną babcią (z punktu widzenia dziecka), bo całe szczęście ,
            że z natury byłam grzeczna i spokojna, bo inaczej robiłabym, co mi
            się podoba. Po prostu babcia z tych, która na wszystko dziecku
            pozwala, da, co dziecko chce, choćby się miało pochorować. Dlatego w
            życiu nie zostawiłabym z nią swoich dzieci. Jednocześnie była wobec
            mnie dość wymagająca, bardzo wcześnie potrafiłam czytać, ogólnie
            pozytywnie wpływała na mój rozwój intelektualny. Potem ubolewała nad
            dziećmi ciotki, której się nic nie chciało, córki jej zawsze na
            wszystko miały czas i były za małe. To chyba jedyna rzecz, za jaką
            babcia krytykowała młodszą córkę, ale i tak większość zwalała na
            zięcia.
            Zatem prawda jest taka, że babcia była przez wiele lat dla mnie
            osobą ważną, najpierw z powodu częstego z nią przebywania, później
            niestety postawa matki sprawiała, że robiłam coś, bo tak wypada.
            Dorosłam i chyba tylko ja uwolniłam się od wpływu babci. Tylko o
            mnie nie wydaje opinii. Cały problem polega na tym, że krzywdziła i
            krzywdzi moją matkę, natomiast mnie daje święty spokój od dnia
            mojego ślubu. Wcześniej próbowała ingerować, ale ja się nie
            dawałam,byłam w końcu dorosła.
        • paskudek1 Re: Problem z mamą i babcią 14.01.09, 16:25
          od strony prawno=spadkowej to wygląda to tak: jeżeli dom nalezał do Twoich dziadków to oboje mieli po 50% udziałów w nieruchomości. Babci zostaje 50% jej i połowa po mężu cyzli 25%. Druga połowa po tatsiu przechodzi na córki czyli 25% na pół. Po śmierci babci będzie jeszcze fajniej bo tak na prawdę trzeba będzie przeprowadzic całe postępowanie spadkowe od dziadka poczynając. Nie zazdroszczę. Ale w rezultacie babcia rzeczywiście na razie nie moze przekazać córce domu, chyba ze te 75% jej udziału w nim.
          Generalnie nie zazdroszczę Twojej mamie. Jedyna recepta - nabrać dystansu.
    • kosmitka06 Re: Problem z mamą i babcią 14.01.09, 20:58
      U nas była podobna sytuacja...
      Tyle tylko, że ciotka (siostra mojej mamy) była starsza o 11 lat.
      Babcia też zawsze faworyzowała swoją starsza córkę- bo jej zawsze
      było cieżko, bo miała złego męża, bo nie ma pracy i co za tym idzie
      pieniędzy.
      Do mojej mamy też zawsze się czepiała pomimo, iż mama gotowała jej
      obiady, prała, sprzątała... moja babcia gdy zmarła miała 90 lat.
      Ciotka natomiast kompletnie nic nie robiła- czasami było tak że
      nawet babci przez 2-3 mies nie odwiedziła sad
      Kiedyś mama stwierdziła, że sobie da spokój! Nie chodziła do
      babci... Serce żal jej ściskało, pamiętam to jak dziś, a ciotka
      miala się zajmować babcią.
      Babcia chodziła brudna i głodna... Wyrywała zawsze od niej emeryturę
      bo jak zwykle nie miała na nic pieniędzy! Babcia wychodziła na ulicę
      i prosiła się ludzi o kromkę chleba! Ale wkońcu doceniła moją
      mamę smile I nawet tuż przed śmiercią (zmarła w listopadzie) ciotka
      była niezadowolona że musi siedzieć przy matce- bo mówiła że ona ma
      inne zajecia a to były raptem 2 noce.

      Może warto i z Waszą babcią pomyśleć o czymś takim- może po prostu
      wziąć ja na stracha wink
      Pozdrawiam
      • azile.oli Re: Problem z mamą i babcią 14.01.09, 21:50
        Właśnie to mamie doradzam. Żeby babcię trochę nastraszyła. Niech
        powie, jak ciotka, że chora i niestety, nie przyjdzie. Ciotka
        egoistka, ale ruszy wtedy tyłek, bo nie dopuści, żeby ją sąsiedzi
        obgadali. Ale moja matka to taki egzemplarz, który wiecznie ma
        skrupuły, ja wiem, że ciotkę zmobilizuje chwilowy ''urlop'' matki,
        ale ona sama nie jest w stanie w to uwierzyć. Zamiast powiedzieć
        babci, jak dzwoni, że ona dziś nie może, to jedzie , trzęsąc się ze
        strachu, co znowu babcia wymyśli.
        W każdym razie dziś zapowiedziałam mojej mamie, że ostatni raz
        wysłuchuję jej żalów na ten temat, że mogę jej pomóc, ale konkretnie
        np wyręczając w zakupach dla babci, natomiast nie będę więcej dawała
        żadnych rad, bo ona i tak mnie nie słucha. Chce się dać poniżać -
        jej sprawa. Zresztą tłumaczyłam jej, że albo niech babkę ignoruje i
        traktuje jak duże i złośliwe dziecko, albo niech przestanie tam
        jeździć. Autentycznie, zamierzam ucinać wszelkie rozmowy prowadzące
        w kierunku jej żalów.
Pełna wersja