agacz2905
14.01.09, 13:21
Bardzo przepraszam, że wracam do pewnego swojego rodzinnego
problemu, ale... mam strasznego doła i już nie wytrzymuję nerwowo.
Poza tym w wyniku infekcji zatok straciłam słuch w prawym uchu, choć
lekarka twierdzi, że samo ucho jest o.k. Jestem załamana, słaba,
wyjałowiona antybiotykami... Moja sytuacja z bratem męża i jego żoną
przypomina czeski film - nikt nie wie o co chodzi, bez urazy dla
czeskich filmów rzecz jasna... Jak się pogodzić z konfliktem w
rodzinie nie wiadomo o co?? Poniżej link do mojego watku z
listopada"08
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=86749090&v=2&s=0
My z mężem cierpimy, jest nam baaaardzo źle i mamy niesmak...2 dni
temu mąż wysłał do swojego brata maila o takiej treści:
"Cześć Jasiu !
Przyznam Ci się, że po ostatnim Twoim telefonie jestem w dużej
rozterce.
Dzwonisz i jakby nigdy nic się nie stało, pytasz się kiedy możesz
przyjść na urodziny Szymka.
Chciałem do ciebie zadzwonić, ale myślę, że moglibyśmy powiedzieć w
emocjach o jedno słowo za dużo i sytuacja między nami mogłaby uleć
jeszcze większemu zaostrzeniu, czego potem byśmy obydwaj żałowali.
Cały czas wydawało mi się, że problem polega na tym, że Twoja Kasia
nie lubi mojej Agnieszki i odwrotnie. Szczególnie, że Ty też to tak
przedstawiałeś.
Po Twojej ostatniej wizycie, z okazji Mikołaja, dotarło wreszcie do
mnie, że również Ty, a i tato też, nie akceptujecie mojej żony. Nie
potraficie jej przyjąć takiej jaką jest.
Wiem, oczywiście nie musicie jej kochać. Jednak to demonstracyjne
wyjście w czasie Waszej ostatniej wizyty spowodowało, że
przysłowiowy kielich goryczy się przelał.
Nie wiem czy Jasiu zdajesz sobie z tego sprawę , że po tym
niepotrzebnym incydencie nie mogliśmy z Agnieszką przez długi czas
dojść do siebie. Dlatego obawiamy się, żeby kolejna Wasza wizyta nie
skończyła się podobnie.
Musisz wiedzieć, że Agnieszka, a i ja też, mamy do Was bardzo duży
żal o to, że nie odwiedziliście jej w szpitalu, rok temu, po bardzo
skomplikowanej i ryzykownej operacji. Wystarczyło tylko zadzwonić i
wyrazić chęć pojechania.
Wiem, że Agnieszka ma trudny charakter, ale to jaka jest myślę w
dużej mierze nie zależy od niej.
Przypominam Ci, że Agnieszka przez pięć pierwszych lat życia żyła
praktycznie w szpitalach, gdzie przebywała sama bez rodziców.
Bardzo przeżywa wszelkie odrzucenia przez innych ludzi, a
szczególnie przez tych, którzy powinni być jej życzliwi.
Wiem, że nie miło jest słuchać negatywnych opinii na swój temat.
Jednak, jak to się mówi w każdej opinii może być ziarnko prawdy.
Dlatego myślę, że dopóki nie wczujesz się w to jak my się czujemy po
takim traktowaniu i nie zaakceptujesz nas takich jakimi jesteśmy nie
sądź, że będziemy Cię przyjmować z otwartymi rękami.
Oczywiście tato, może zawsze nas odwiedzać, ale jak już przekonałem
się, też ma problem z zaakceptowaniem nas takich jakimi jesteśmy i
nie wychodzi z własną inicjatywą.
Rozumiem, że chcesz się spotkać ze swoimi bratankami, czy
chrześniakiem, ale one nie żyją w próżni. Agatka i Szymek są nie
tylko moimi dziećmi, ale i dziećmi Agnieszki, która je urodziła i
bardzo kocha. Zatem trudno sobie wyobrazić poprawne kontakty z nie
małymi już dziećmi, które dużo rozumieją, bez unormowania kontaktów
z ich rodzicami.
Jeszcze sprawa naszych odwiedzin u Was.
Niestety z przykrością stwierdzam, a sięgam pamięcią dość daleko i
nie przypominam sobie, abyście nas zaprosili do siebie choćby na
przysłowiową herbatę. Ostatnie zaproszenie dotyczyło Twojego i Kasi
ślubu, ale z późniejszym zastrzeżeniem, że Agnieszka nie byłaby tam
mile widziana.
Nasze zaproszenia pozostawały bez odpowiedzi.
Nasze, w ostatnich latach, wizyty u Was były ZAWSZE z mojej
inicjatywy i były w zasadzie wymuszone.
Ostatnie wskazówki, że możemy Was odwiedzać wtedy kiedy nie ma Kasi,
uważam wręcz za kuriozalne.
Reasumując jak w tej sytuacji wyobrażasz sobie przyjście na urodziny
Szymka, bez oczyszczenia tej złej atmosfery jaka jest między nami.
Myślę, że wystarczy trochę miłosierdzia i wybaczenia drugiej osobie
i słowo przepraszam.
Jeśli i Wam, czyli Tobie Jasiu, Kasi i tacie to wystarczy, to
jesteśmy skłonni ja Paweł i Agnieszka złożyć takie deklaracje w
stosunku do Was i tego samego oczekujemy od Was.
W załączeniu przesyłam zaproszenie Agatki na jasełka dla dziadzia w
poniedziałek 19 stycznia 2009 r. o godz. 15.00
Szymek zaprasza dziadzia na jasełka w środę 21 stycznia 2009 r. też
o godz. 15.00.
Pozdrawiam
Paweł"
Dziewczyny, jestem załamana i nawet sama nie przypuszczałam, ze fakt
OBRAZENIA się szwagra na ww. maila tak załamie mnie i męża!! Sama
siebie przekonuję, że mamy dużo innych realnych problemów -
zdrowotnych, emocjonalnych i po co sobie dokopywać, a jednak...
Pomóżcie, wydaje mi się, że dosć obiektywnie przedstawiłam
cały "konflikt" - przynajmniej tak się starałam w zalinkowanym watku:
((
Agnieszka