Jestem załamana - długie:((

14.01.09, 13:21
Bardzo przepraszam, że wracam do pewnego swojego rodzinnego
problemu, ale... mam strasznego doła i już nie wytrzymuję nerwowo.
Poza tym w wyniku infekcji zatok straciłam słuch w prawym uchu, choć
lekarka twierdzi, że samo ucho jest o.k. Jestem załamana, słaba,
wyjałowiona antybiotykami... Moja sytuacja z bratem męża i jego żoną
przypomina czeski film - nikt nie wie o co chodzi, bez urazy dla
czeskich filmów rzecz jasna... Jak się pogodzić z konfliktem w
rodzinie nie wiadomo o co?? Poniżej link do mojego watku z
listopada"08
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=86749090&v=2&s=0
My z mężem cierpimy, jest nam baaaardzo źle i mamy niesmak...2 dni
temu mąż wysłał do swojego brata maila o takiej treści:
"Cześć Jasiu !
Przyznam Ci się, że po ostatnim Twoim telefonie jestem w dużej
rozterce.
Dzwonisz i jakby nigdy nic się nie stało, pytasz się kiedy możesz
przyjść na urodziny Szymka.
Chciałem do ciebie zadzwonić, ale myślę, że moglibyśmy powiedzieć w
emocjach o jedno słowo za dużo i sytuacja między nami mogłaby uleć
jeszcze większemu zaostrzeniu, czego potem byśmy obydwaj żałowali.
Cały czas wydawało mi się, że problem polega na tym, że Twoja Kasia
nie lubi mojej Agnieszki i odwrotnie. Szczególnie, że Ty też to tak
przedstawiałeś.
Po Twojej ostatniej wizycie, z okazji Mikołaja, dotarło wreszcie do
mnie, że również Ty, a i tato też, nie akceptujecie mojej żony. Nie
potraficie jej przyjąć takiej jaką jest.
Wiem, oczywiście nie musicie jej kochać. Jednak to demonstracyjne
wyjście w czasie Waszej ostatniej wizyty spowodowało, że
przysłowiowy kielich goryczy się przelał.
Nie wiem czy Jasiu zdajesz sobie z tego sprawę , że po tym
niepotrzebnym incydencie nie mogliśmy z Agnieszką przez długi czas
dojść do siebie. Dlatego obawiamy się, żeby kolejna Wasza wizyta nie
skończyła się podobnie.
Musisz wiedzieć, że Agnieszka, a i ja też, mamy do Was bardzo duży
żal o to, że nie odwiedziliście jej w szpitalu, rok temu, po bardzo
skomplikowanej i ryzykownej operacji. Wystarczyło tylko zadzwonić i
wyrazić chęć pojechania.
Wiem, że Agnieszka ma trudny charakter, ale to jaka jest myślę w
dużej mierze nie zależy od niej.
Przypominam Ci, że Agnieszka przez pięć pierwszych lat życia żyła
praktycznie w szpitalach, gdzie przebywała sama bez rodziców.
Bardzo przeżywa wszelkie odrzucenia przez innych ludzi, a
szczególnie przez tych, którzy powinni być jej życzliwi.
Wiem, że nie miło jest słuchać negatywnych opinii na swój temat.
Jednak, jak to się mówi w każdej opinii może być ziarnko prawdy.
Dlatego myślę, że dopóki nie wczujesz się w to jak my się czujemy po
takim traktowaniu i nie zaakceptujesz nas takich jakimi jesteśmy nie
sądź, że będziemy Cię przyjmować z otwartymi rękami.
Oczywiście tato, może zawsze nas odwiedzać, ale jak już przekonałem
się, też ma problem z zaakceptowaniem nas takich jakimi jesteśmy i
nie wychodzi z własną inicjatywą.
Rozumiem, że chcesz się spotkać ze swoimi bratankami, czy
chrześniakiem, ale one nie żyją w próżni. Agatka i Szymek są nie
tylko moimi dziećmi, ale i dziećmi Agnieszki, która je urodziła i
bardzo kocha. Zatem trudno sobie wyobrazić poprawne kontakty z nie
małymi już dziećmi, które dużo rozumieją, bez unormowania kontaktów
z ich rodzicami.
Jeszcze sprawa naszych odwiedzin u Was.
Niestety z przykrością stwierdzam, a sięgam pamięcią dość daleko i
nie przypominam sobie, abyście nas zaprosili do siebie choćby na
przysłowiową herbatę. Ostatnie zaproszenie dotyczyło Twojego i Kasi
ślubu, ale z późniejszym zastrzeżeniem, że Agnieszka nie byłaby tam
mile widziana.
Nasze zaproszenia pozostawały bez odpowiedzi.
Nasze, w ostatnich latach, wizyty u Was były ZAWSZE z mojej
inicjatywy i były w zasadzie wymuszone.
Ostatnie wskazówki, że możemy Was odwiedzać wtedy kiedy nie ma Kasi,
uważam wręcz za kuriozalne.
Reasumując jak w tej sytuacji wyobrażasz sobie przyjście na urodziny
Szymka, bez oczyszczenia tej złej atmosfery jaka jest między nami.
Myślę, że wystarczy trochę miłosierdzia i wybaczenia drugiej osobie
i słowo przepraszam.
Jeśli i Wam, czyli Tobie Jasiu, Kasi i tacie to wystarczy, to
jesteśmy skłonni ja Paweł i Agnieszka złożyć takie deklaracje w
stosunku do Was i tego samego oczekujemy od Was.

W załączeniu przesyłam zaproszenie Agatki na jasełka dla dziadzia w
poniedziałek 19 stycznia 2009 r. o godz. 15.00
Szymek zaprasza dziadzia na jasełka w środę 21 stycznia 2009 r. też
o godz. 15.00.

Pozdrawiam
Paweł"

Dziewczyny, jestem załamana i nawet sama nie przypuszczałam, ze fakt
OBRAZENIA się szwagra na ww. maila tak załamie mnie i męża!! Sama
siebie przekonuję, że mamy dużo innych realnych problemów -
zdrowotnych, emocjonalnych i po co sobie dokopywać, a jednak...
Pomóżcie, wydaje mi się, że dosć obiektywnie przedstawiłam
cały "konflikt" - przynajmniej tak się starałam w zalinkowanym watku:
((
Agnieszka
    • olamka1 Uffffffffffff... przebrnęłam... 14.01.09, 13:37
      ... przeczytałam WSZYSTKO - także poprzedni post. Pierwsze co mi się nasuwa:
      Kobieto - ten mail Twojego męża do brata jest po prostu... MĘTNY. Mętny, pełen
      słów a treści tam bardzo mało. Jesteście pełni ŻALÓW ale nie potraficie
      rozmawiać. Przyznam, że miałabym ochotę zapytać: "Ale ło co się rozchodzi???"
      Non stop jedno i to samo: Że niby oni NIE lubią Ciebie - Ty nie lubisz Kasi. I w
      kółko Macieju sad Ja rozumiem jedno: taką mętną formą WYJAŚNIANIA - nie
      wyjaśnicie ... NIC. Same jakieś EMOCJE i uczucia. Faktycznie tego maila pisał
      Twój mąż czy może Ty. Jeśli druga strona jest równie NIEKOMUNIKATYWNA w
      wyjaśnianiu "o co kaman" to czarno to widzę. Proponuję spisać zarzuty i nauczyc
      się JASNO wyrażać swoje pretensje. Lubi - nie lubi - tak okreslają się dziciaki
      w piaskownicy. Plus trochę dystansu radzę. Rozmawiać konkretnie - a jak nie chcą
      czy mają w dupie - olać.
    • gryzelda71 Re: Jestem załamana - długie:(( 14.01.09, 13:39
      Nie byłoby proście i lepiej dla was dać sobie na wstrzymanie w kontaktach?Nie
      chcą nie zmusisz.
      • olamka1 Też tak uważam... 14.01.09, 13:42
        Wy wybitnie jesteście EMOCJONALNI - żądacie, żeby oni WCZUWALI się w Wasze
        emocje, stawiali się na waszym miejscu itp. ŻALE ŻALE i jeszcze raz różne
        pozapiekane żale. NIE da się tak zrobić, żeby WSZYSCY się lubili... zaakceptuj
        to i olej.
        • agacz2905 Re: Też tak uważam... 14.01.09, 13:52
          Właśnie tak się staram - olać, tylko mi coś marnie wychodzi. Maila
          do brata pisał mąż, nie ja. Starałam się konkretnie pisać w
          zalinkowanym wątku, onegdaj starałam się konkretnie pytać
          szwagra "ale o co chodzi?" - szwagier "konkretnie" wytknął mi
          wówczas wykształcenie wyższe, męża, dwoje dzieci i mieszkanie - o
          tym też pisałam w kolejnym poście zalinkowanego watku. Emocje...
          jest ich we mnie wiele, niewatpliwie, ale staram się zawsze
          rozmawiać o KONKRETACH - tak już mam, może z racji wykształcenia
          prawniczego. Oczywiście, powtarzam mężowi i samej sobie: "olać",
          ale...no właśnie - łatwo powiedziećsmile. Mimo wszystko dzięki
          za "przebrnięcie". Pozdrawiam, A.
          • olamka1 Nie przejmuj się pierdołami... 14.01.09, 13:57
            ... po prostu!!! Owa Kaśka wrednie trzaska drzwiami, mówi, że nie ma na Ciebie
            ochoty. To ZAAKCEPTUJ. Skreśli ich. To NIE prawda, że MUSISZ ich KOCHAĆ, bo
            jesteście rodziną. Gdyby to byli OBCY - chyba nie miałabyś ochoty na kontakty z
            nimi, prawda? Postaraj się nabrać psychicznego dystansu. Nie zmusisz ich, żeby
            TEŻ tak jak Wy przeanalizowali swoje WINY i nawet trochę przyznali Wam rację.
            Nie uda się. Odpuść.
    • triss_merigold6 Re: Jestem załamana - długie:(( 14.01.09, 13:47
      Nudzisz kobieto. Zajmij się swoim zdrowiem i dziećmi, nie każdy w
      rodzinie musi się lubić i spotykać.
    • madameblanka Re: Jestem załamana - długie:(( 14.01.09, 13:52
      No ale o co chodzi?

      bo ja też sie nie lubię z pewnymi osobami w rodzinie i kuźwa żadnych listów nie
      wysyłam. Zwłaszcza że jak już to wole pogadac bo chociaz widzę twarz i reakcję
      persony a to naprawdę ułatwia komunikowanie się.

      Ale jeżeli chcecie koniecznie porozumiewać sie za pomocą listów to moze helious
      wam pomoże, ha ha ha!
      • czar_bajry Re: Jestem załamana - długie:(( 14.01.09, 13:56
        jak nie lubię kogoś z rodziny to nie utrzymuję z nim kontaktu i tyle, po co te
        zapiekłe żale szkoda nerwów i zdrowia.
        • madameblanka Re: Jestem załamana - długie:(( 14.01.09, 14:06
          exactly.
          • duveen Re: Jestem załamana - długie:(( 14.01.09, 14:13
            jeżeli tak bardzo zależy wam na utrzmywaniu kontaktu ze zwaśnioną
            rodziną , to proponuje nie wysylac listów tylko
            zorganizowac "rodzinną naradę". Podczas niej każdy móglby
            wypowiedziec swoje zdanie, wyżalic sie , powiedziec co pasuje a co
            nie, no i zadeklarowac chęc , czy niechec do dalszych kontaktów.

            Ja rozumiem, że maz walczy o dobre stosunki z bratem ( tez bym
            walczyla) i ojcem. Byc moze to wasza najbliższa rodzina i fajnie by
            było żeby wszystko grało. Ale potrzebna jest tu powazna rozmowa , ze
            wszystkimi zainteresowanymi ( w tym ową Kasia). Sprobujcie, jak sie
            nie uda, przynajmniej bedziecie sobie mogli powiedziec "zrobiliśmy
            wszystko żeby było dobrze".

            A ten list , faktycznie taki jakis "strachliwy".
          • hancik5 Re: Jestem załamana - długie:(( 14.01.09, 14:14
            Mam okropną ciotkę, rodzoną siostrę mamy. Trzymamy się więc na dystans bez
            fochów i pretensji i tego Ci życzę. Nie analizuj, nie rozważaj, nie dręcz się,
            daj na wstrzymanie.

            A z ciotkę po wielu latach następuje powolne ocieplenie, jest już nawet
            cieplutko,tak to jest, nie wytłumaczysz toksycznej osobie o co Ci chodzi, bo i
            tak nie zrozumie.

            A więc, luz!!!!
    • asia_i_p Re: Jestem załamana - długie:(( 14.01.09, 14:18
      Jak na mój gust, list jest w porządku i dosyć jasny, mówi w waszych
      uczuciach i o tym, czego oczekujecie. Kolej na ich ruch, jeśli
      jedynym było obrażenie się, to chyba już czas na podejście "Baba z
      wozu, koniom lżej".
      • malila Moja opinia jest taka jak Asi n/t 14.01.09, 18:13

    • 18_lipcowa1 jezu jaka zenua 14.01.09, 14:22
      pokazujesz list ktory poslaliscie szwagrowi
      wypominacie jakies dziwne zachowania
      w ogole tlumaczysz sie czemu taka jestes
      ofkors TY bo nie wie wierze ze to twoj maz napisal ten list
      w ogole o co wam chodzi?
      dajcie ludziom spokoj
      • ala_bama1 Re: jezu jaka zenua 14.01.09, 14:40
        list długi, ale... przegadany i nie do końca jasny. Trochę dziecinne: nie lubi,
        nie odwiedza w szpitalu itp. Nie wszyscy muszą się kochać jeżeli o to chodzi.
        Jeżeli kogoś nie trawię i w drugą stronę - ucinam kontakty - ot filozofia. Masz
        swoją rodzinę skoncentruj się na niej, po co roztrząsanie jakiś tam zatargów z
        bratem i bratową. Ojca odzwiedzać jak najbardziej a brata olać.
    • croyance Re: Jestem załamana - długie:(( 14.01.09, 20:04
      A mnie sie list podoba, napisany jest IMHO jasno. Bardzo dobrze, ze
      maz pisze o swoich uczuciach - a o czym innym ma pisac? Wszyscy
      psychoterapeuci instruuja, ze lepiej mowic 'czulam sie zlekcewazona'
      niz 'Ty mnie lekcewazysz', bo z pierwszym - jako rzecza subiektywna -
      ciezko polemizowac (ciezko odpowiedziec na cos
      takiego 'nieprawda!), bo i nie jest atakiem.

      Nie z wszystkimi nalezy sie kontaktowac, ale ty w gre wchodza
      dzieci, ktore maja prawo do normalnych relacji z wujkiem, ciotka czy
      kuzynami (nie doczytalam, czy tacy sa). Jesli brat obraza sie na
      taki list, nie wiem, co jeszcze mozecie zrobic.

      (Uwazam tez, ze lepiej takie rzeczy miec na pismie - narada narada,
      ale co zapisane ..)
    • azile.oli Re: Jestem załamana - długie:(( 14.01.09, 22:15
      Moja rada - olej. Brat mojego męża nie odzywa się do niego już od
      kilku lat, obraził się przy okazji też na mnie. Olał mnie totalnie,
      udawał , że mnie nie widzi, choć poszło o sprawy zawodowe, więc mnie
      nic do tego. Ja rozmawiam normalnie z jego żoną, choć za sobą nie
      przepadamy, ale nasze stosunki są poprawne, aczkolwiek towarzysko
      się nie spotykamy, chyba, że przy okazji. Dodam, że mój mąż
      normalnie traktuje żonę brata, choć ten mnie lekceważył, ale nie mam
      pretensji, z nią się nie kłócił, nie będzie się zachowywał buracko,
      jak brat. Ale ostatnio przeżyłam szok na cmentarzu, bo się tak
      złożyło, że szwagier, chcąc uniknąć mojego męża nadział się na mnie.
      I wiesz co, zaskoczył mnie, powiedział ''cześć'' , jakby nigdy nic,
      na dodatek z jakąś taką sympatią, widać było, że mu głupio.
      Odpowiedziałam, bo on się obraził i on się odezwał. Nie będziemy
      utrzymywać towarzyskich kontaktów, ale czasem tak bywa.
      Brat męża też za mną nigdy specjalnie nie przepadał, ale w każdym
      razie zawsze okazywał mi szacunek, dokąśd się z mężem nie pokłócili.
      I mam go w nosie. To rodzina męża, więc nie podchodzę do tego
      emocjonalnie. Niech sobie nawet łby pourywają, nic mi do tego.
      Czasem lepiej zerwać kontakty, niż się denerwować, robiąc coś wbrew
      sobie.
    • bea.bea Re: Jestem załamana - długie:(( 15.01.09, 07:23
      ciekawe jak długo myslałas nad tym listem....bo za boga nie uwierzę ze to facet
      napisał....

      tatus mnie nie lubi...szwagierka mnie nie lubi...szwagier mnie nielubi...
      wiec czas sie nad soba zastanowic i zanim pozmieniac ich to moze spróbowac od
      siebie..
      bo mam wrazenie, ze jako osoba schorowana lubisz jak sie nad toba rozczulaja i
      wszelakie wady przykrywasz wymówką, ześ ty chora przeciez...mam taką w
      rodzinie...smutne to naprawdę
      • tabakierka2 olej... 15.01.09, 08:00
        tak, jak niektóre dziewczyny Ci pisały.
        To nie jest łatwe, wiadomo. Szczególnie jak ktoś jest bardzo
        emocjonalny, jak Wy.
        Jak widzisz, Wasze działania nie mają żadnego odzewu. Wam zalezy na
        spotkaniach, na dobrych relacjach - piszecie listy, na które oni się
        obrażają. I po co Wam to? Ile już razy wyciagaliście rękę do zgody?
        Z jakim efektem?z żadnym. Darujcie sobie kolejne kroki. Jesli brat i
        bratowa nie chcą utrzymywać z Wami dobrych relacji - nic na siłę.
        Masz swoją rodzinę - zajmij się nią, teścia odwiedzajcie jak nie ma
        tej kobiety, a nawet jeśli jest, to mieszka u teścia, a nie u
        siebie, więc macie prawo dowiedzać teścia kiedy chcecie... i kiedy
        jemu pasuje. Dajcie już spokój i nie wciskajcie na siłę "przyjaźni"wink

        Powodzenia,
        trzymaj się!
        • ruda_kasia Re: olej... 15.01.09, 08:55
          Agnieszko
          Przeczytałam wszystko dokładnie, szczególnie że kojarzę Cię z forum od dawna
          (jeszcze ze "starego" edziecka???).
          Stąd pozwolę sobie na dwie refleksje:
          - nie, rodzina nie musi się razem trzymać
          - odczuwalna w postach jest Twoja niechęć do "Kasi", jej wypowiedzi są raczej
          prostoduszne lub prostackie, być może reprezentujesz rzeczywiście typ
          emocjonalny, który krępuje ludzi, zwłaszcza gorzej wykształconych i sytuowanych,
          myślę że jej "niechęć" jest pochodną Twojego "dystansu" (skądinąd zrozumiałego i
          adekwatnego do sytuacji). Nieodparcie jawi mi się, że Ty chcesz dobrych
          kontaktów z rodziną, ale trochę na Twoich zasadach. A to tak nie działa

          Przemyśl to, czy na pewno musicie się spotykać oraz to, czy propozycja szwagra,
          że chce spotkać się z Szymkiem nie była z jego strony takim aktem dobrej woli i
          nakreśleniem stanowiska, jak list Twojego męża. Być może nie wszyscy umieją
          werbalizować emocje, a nawet precyzyjnie swoje stanowisko.

          Życzę uzdrowienia, takiego totalnego, ciała i ducha

          ps
          też jestem prawnikiem, w życiu niestety nie zawsze potrafię mówić o faktach i o
          emocjach; także samo mój mąż, również prawnik smile
          • agacz2905 @ruda_kasia 15.01.09, 10:53
            Dziękuję Ci za odpowiedźsmile, tak, "znamy się" jescze z całkiem
            starego "e-dziecka"smile Oczywiście, że odczuwam wielką niechęć do
            bratowej męża i myślę, że jest to zrozumiałe. Zaczęło się jeszcze od
            tego, że szwagier sms-em wezwał mojego męża do odbioru zaproszenia
            na ich wesele, od tego jak "Kaśka" publicznie, przy imieninowym
            stole teścia powiedziała pod moim adresem "taaa...jak se wypije"
            (kuzynka męża zaproponowała, żebym to ja zaintonowała sto lat, bo
            ładnie śpiewamsmile). "Kaśka" wiedziała, że jestem DDA (ona zresztą
            też), jak również, że sama mam problemy z alkoholem (od 2,5 roku mam
            terapię, co prawda pod kątem nerwicowo-osobowościowym - ale bardzo
            się kontroluję również w zakresie uzależnień). Uznałam to za
            chamstwo, zreszta nie ja jedna. Jeśli chodzi o mnie - ja tak
            naprawdę NIE CHCĘ się z nimi spotykać, obecnie nie widzę takiej
            mozliwości. Mój mąż wiele razy wyciągał rękę, ostatnimi czasy
            odwiedzaliśmy teścia wyłącznie pod nieobecność tej kobiety - na
            wyraźne życzenie teścia. Jakoś średnia to przyjemność widzieć, jak
            osoba na nasz widok, już wchodząc do mieszkania (tak było 23.06.08,
            na Dzień Ojca, weszła w trakcie naszej tam wizyty) mało wszystkich
            drzwi nie porozwala, tak trzaskasad. Ostatnio szwagier był u nas (u
            dzieci?) ok.6 grudnia - sam dość gwałtownie wyszedł, całkiem nagle -
            rozmawialiśmy o ich nieszczęsnym weselu, na którym nie byliśmy -
            rzekomo "Kasia" nie życzyła sobie żadnych dzieci na weselu - my nie
            mieliśmy z kim zostawić - szwagier był o tym uprzedzony 3 mce przed
            weselem- nie pojechaliśmy. Po fakcie dowiedzieliśmy się od rodziny,
            która tam była - ze dzieci i w kościele i na weselu było
            zatrzęsienie. Szwagier wyparł się tego faktu w żywe oczy, po czym
            powiedział do teścia:"ojciec, wychodzimy stąd" i wyszli. Moja
            psycholog od terapii stwierdziła, że cokolwiek bym powiedziała lub
            nie powiedziała - wyszedłby. Natomiast mój mąż bardzo nadal chciał
            naprawiać, uzdrawiać sytuację, wyciągać rękę itp. I tak naprawdę w
            dużej mierze dreczę się jego cierpieniem. Przy okazji: śmieszy mnie
            niewiara niektórych dziewczyn, że takiego maila nie mógł napisać
            chłop. Otóż mógł, nie mam żadnych powodów, żeby kłamać czy
            przeinaczać fakty - kogo mam niby oszukać? prawie anonimowe forum
            czy samą siebie? Otóż mój mąż, rocznik 1961, jak najbardziej
            techniczne wykształcenie - popełnił był takiego maila. W moim
            odczuciu napisał to ładnie, aż byłam zaskoczona, że "prosty
            informatyk" tak ciepło pisze do brata. Jutro Szymek ma urodziny, na
            które jego chrzestny nie przyjdzie. Moim zdaniem mała strata -
            przynajmniej mam gwarancję, że najpewniej nikt nie wyjdzie nagle
            obrażony w trakcie imprezysmile To wszystko jest przykre, smutne - choć
            zapewne też jest tak, że nieco wyolbrzymiamy, bo ciężko nam zdobyć
            się na dystans. Mojego męża bardzo to wszystko boli, mnie pewnie
            też. szwagier ciągle zasłania się swoją żoną "Kasia nie zmieniła i
            nie zmieni zdania" "my to jesteśmy łagodni, tylko żony mamy ostre".
            Mój Paweł pewnie tez trochę się mną podpiera - eksponując tak moje
            znerwicowanie, schorowanie, itd (choć osobną rzeczą jest, że po mnie
            to znerwicowanie niestety widać). Myślę, że problem jest niestety
            głównie między braćmi (dlaczego szwagier nie ma za złe bratu
            wyższego wykształcenia, tylko przyp...szył się onegdaj do mojego?).
            Do tego "czadu" daje teść, który mówi, że rodzina musi się razem
            trzymać i jak to my wszyscy się b. kochamy... Ciężko mi tego
            spokojnie wysłuchiwać. Uważam, że bratowa męża skłóciła nas
            wszystkich. Może jest to pewne uproszczenie, ale nie zmienia faktu,
            że naprawdę tak uwazam. Pozdrawiam, A.
    • betty_julcia Re: Jestem załamana - długie:(( 15.01.09, 09:42
      hmm, a ja przeczytałam pierwszy post a drugiego już nie. Napiszę ci jedno. Tak naprawdę to nei bardzo wiem o co tobie chodzi. O co ty masz zal do teścia, szwagra? Najpierw miałaś żal że za duzo kontaktów, później jak sie poajwiły dzieci i szwagierka ze za mało. Co chwilę o coś masz żal i nie wiadomo o co.
      CO do tego jak ci sie żałiła że teść nie chce się przeneiść do innego pokoju. Przecież z domu go nie wyrzuca. To, że dochodzi osoba, chce z mężem mieć troszkę intymności, stara się rozplanować ich pobyt w jednym mieszkaniu to chyba nic ci do tego. Przecież to ona nie ty mieszka z dwoma dorosłymi chłopami i poza starym kawalerem wzięła sobie na głowę jeszcze jego schorowanego ojca... Ona zapewne im gotuje, sprząta i dba o mieszkanie. Nie podoba mi się jak twierdzisz ze pojawiła się bo szwgier pozazdrościł zóny twojemu mężowi. Pojawiła się bo każdy chce sobie ułożyć życie - i ona i jej mąż. A co do spłaty mieszkania, szkoda gadać. W głowie mi się nie mieści że ojciec jeszcze żyje a wy już dzielicie się jego mieszkaniem i tak z mężem dbacie zeby przypadkeim was nic nei ominęło.

      To co sie dzieje w waszej rodzinie to jakieś głupie niedomówienia i wydumane zale nei wiadomo o co. Zastanów się czy warto tak strasznie się nimi zdręczać i załamywac się. Do problemów to Wam naprawdę daleko. No chyab ze sami je sobie tworzycie.
      • monika19782 Re: Jestem załamana - długie:(( 15.01.09, 10:10
        Daj sobie spokój, nigdy nie będzie już między wami dobrze, na siłę
        chcesz zmusić ich do miłości, usiądźcie wszyscy naprzeciw siebie i
        kawa na ławę powiedźcie co wam wszystkim leży na duszy, albo
        dojdziecie do jako takiego porozumienia albo nie, moim zdaniem
        sprawa nie jest warta takiego zadręczania się. Jak czuję że ktoś
        mnie gdzieś nie chce to sie tam na siłę nie pcham a pozatym nigdy
        przenigdy nie interesują mnie czyjeś pieniądze, nieważne czy mojej
        matki czy teściowej czy brata czy szwagra. To bardzo skuteczne.
        Pozdrawiam
    • agacz2905 Re: Jestem załamana - długie:(( 21.01.09, 22:27
      Urodziny Szymka szczęśliwie odbyły się w miniony piątek bez udziału
      brata męża, ergo= impreza udana, nikt nie wyszedł obrażony w
      trakcie, itpsmile Ojciec męża jest z nami w kontakcie, był dzień przed
      urodzinami Szymka, 2 dni temu po występie Agatki w przedszkolu na
      dzień Babci i Dziadka, i dzisiaj, po występie Szymka w przedszkolu z
      tej samej okazji, a na moje imieniny... Z bratem męża zero kontaktu,
      ale nie narzekamysmile Niestety słuch w prawym uchu straciłam pewno na
      trwalesad, tj. mam poważny niedosłuch i przewodzeniowy i odbiorczy...:
      ( i statystycznie tylko 30% szans, że to przejściowe - i powiem
      szczerze, tylko tym głównie się martwięsad Od jutra biorę serię
      silnych leków i zastrzykówsad, trzymajcie kciuki, kto chce...
      A.
      • arcus.caelestis Re: Jestem załamana - długie:(( 21.01.09, 23:03
        Wszystkiego Najlepszego Agnieszko! - to tak z okazji dzisiejszego twojego
        święta. Trzymam kciuki za leczenie - oby przyniosło efekty!

        A rodziną się nie przejmuj. Najważniejszy powinien być dla Ciebie Twój dom (mąż
        i dzieciaki) i Twoje zdrowie

        Jeszcze raz Najlepszego!
        • czar_bajry Re: Jestem załamana - długie:(( 21.01.09, 23:11
          Dużo zdrówka z okazji imieninsmile
          Kciuki trzymam teżsmile
Pełna wersja