Coś podobnego....

18.01.09, 11:35


....prawie południe, większośc pań juz po obejrzeniu DDTVN a tutaj
jeszcze żadnych obłudnych westchnień współczucia nad losem dziecka
Martyny Wojciechowskiej. A wyznała ci ona w tym programie, że facet
jej, a ojciec tego nieszczęsnego, porzuconego już przecież przez
matkę dziecięcia, właśnie wyruszył robić jakiś kurs nurkowania po
jaskiniach w Meksyku- noż czy nie naraża tam siebie i dzidzi na
zycie bez tatusia?


Ciekawe dlaczego?
Oczywiście, jak na temat wszystkiego mam swoja teorię:

- bo to TYLKO ojciec
- bo to AŻ facet, któremu wybacza się i z wyrozumiałością kiwa
głową, nad tym samym, za co kobietę równa się z błotemwinkP


Miłego dnia drogie kruki i wronywinkP
    • anulka.p Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 11:40
      Hmm, może jednak większość pan nie ogląda z zapartym tchem DDTVN i
      nie słyszało tej - jak rozumiem - kapitalnej wagi wiadomościtongue_out
      • angazetka Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 14:26
        Ale wiadomści równie wielkiej wagi o Martynie W. jakoś tu
        docierały... wink
    • gryzelda71 Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 11:50
      Stawiam na AŻ facet.
      • guderianka Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 11:58
        Nie oglądałam programu ale mam podobne spostrzeżenia do twoich z
        własnego podwórka
        Gdy mój mąz jeździł w delegacje kawał drogi od domu to "kształcił
        się i podnosił kwalifuikacje zawodowe" a ja sobie radziłam. Gdy
        teraz ja mam wyjechać na kilka dni to "zostawiam go samego z
        obowiązkami", " a co z dziećmi", "może nie powinnaś " tongue_out
        • net79 Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 12:25
          big_grin
          Wyrodna matko!!!
          • guderianka Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 12:27
            No nie ?big_grin
        • kali_pso Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 14:45

          Gdy
          > teraz ja mam wyjechać na kilka dni to "zostawiam go samego z
          > obowiązkami", " a co z dziećmi", "może nie powinnaś " tongue_out


          O tak i jeszcze to zatroskanie w głosie, bedące wielowiekową
          naleciałością traktowania faceta jak świetą krowę i jednoczesnie
          upośledzoną jednostkę " Jak on sobie da radę?"wink
          Nawet jak nie dotyczy to opieki nad niemowlakiem, tylko ciut
          starszym dzieckiem.
    • kropkacom Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 12:05
      > A wyznała ci ona w tym programie, że facet
      > jej, a ojciec tego nieszczęsnego, porzuconego już przecież przez
      > matkę dziecięcia, właśnie wyruszył robić jakiś kurs nurkowania po
      > jaskiniach w Meksyku

      Jak im pasuje takie życie to w porządku. I tyle w temacie.
    • be_em Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 12:06
      oglądałam Martynę i popieram ją w 100%. Zazdroszczę, ze ma pasje, że je
      realizuje, ze jest odważna, że nie zrezygnowała z siebie, swoich marzeń! I nie
      uważam ze kosztem dziecka... Jest spełniona, jest szczęśliwa.
    • beata118 Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 12:06
      Dodaj do tytułu nazwisko Martyny i posypią się posty
      Ja słuchałam jej wypowiedzi nie zgadzam się z nią i tyle. Nie jestem
      kura domową i nie jestem biznesłummen która 2 dni po porodzie idzie
      do roboty. Też byłam zmuszona (warunki materialne) do pójścia do
      pracy po macierzyńskim ale... Trzeba znaleźć złoty środek i nie
      przeginać. Wg mnie Marytna przegina a chce aby wszyscy to
      zrozumieli. A inne Mamusie zostawiające dzieci to po prostu
      patologia. Ona nie bo ona się tylko realizuje.
      • gryzelda71 Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 12:09
        No ale po macierzyńskim ruszyła na wyprawę ?
      • chicarica Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 12:10
        A facet Martyny teraz przegina, czy nie przegina?
      • pati9.78 Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 13:47
        Zgadzam się z beatą 118 w 100 procentach.
    • graue_zone Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 12:10
      Jakby tu... nie oglądam DDTVN, więc nie jestem na bieżąco z najnowszymi
      plotkami, ale pisałam, że uważam takie zachowanie zarówno ze strony matki jak i
      ojca malucha za gruby brak odpowiedzialności, egoizm i głupotę.
      • dlania Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 12:18
        Ja sobie wypraszam! Nie oglądam DDTVN!wink Tylko romantycznego Ivahoewink
        Cholera, czy kazdy w tym kraju musi mieć zdanie na temat Wojciechowskiej i jej
        dziecka?
        • czajkax2 Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 21:42
          dlania napisała:
          Cholera, czy kazdy w tym kraju musi mieć zdanie na temat
          Wojciechowskiej i jej
          > dziecka?


          ja nie mam zdania. ja nawet nie wiedziałam ze ona dziecko masmile Ale
          to chyba dlatego ze nie oglądam DDTVN. ja jak oglądam tv to głównie
          Scooby Doo na CN tongue_out
      • agysa Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 12:23
        Oj będzie tutaj się działo.
        Wg mnie należy siedzieć w domu z dzieckiem do osiągnięcia pełnoletności, całować w pupę i podawać mleczko wink
        A matka powinna zrezygnować ze swoich pasji i marzeń już na wieki po wybrała macierzyństwo. Może być sfrustrowana, nieszczęśliwa, ale powinna oddać się dziecku w 200%.
        Głupotą było zostawienie dziecka OJCU i spełnienie pasji. Należało siedzieć w domu gapić się w TV i pierdzić w stołek a i jeszcze wrzeszczeć na męża. Ale dla mnie jest warta zacytowania jedna wypowiedz: beata 118 "Nie jestem
        kura domową i nie jestem biznesłummen która 2 dni po porodzie idzie
        do roboty" No tak jakie społeczeństwo takie wypowiedzi smile
        • sanciasancia Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 13:38
          > A matka powinna zrezygnować ze swoich pasji i marzeń już na wieki po wybrała ma
          > cierzyństwo. Może być sfrustrowana, nieszczęśliwa, ale powinna oddać się dzieck
          > u w 200%.

          No chyba żartujesz - nieszczęśliwa matka krzywdzi dziecko. Matka musi być
          szczęśliwa, żeby dziecko było szczęśliwe. Ona powinna po prostu znaleźć sens
          swojej egzystencji w macierzyństwie i obsłudze dzieci i męża, bo nie zapominajmy
          o tym, że mąż nie może się czuć zaniedbany, bo wtedy wymieni żonę na nowszy
          model. I powinna też pracować, żeby nie spsieć i mieć emeryturę, jakby mimo jej
          starań mąż jednak wymienił ją na nowszy model. A także jako takie horyzonty,
          żeby lepiej wychowywać dzieci.

          To jest jakaś współczesna odmiana niewolnictwa, do której jesteśmy
          przygotowywane i wychowywane.

          Drogie Panie, proponuję zmienić model wychowania córek i nie przekazywać im
          takich wzorców.
        • pati9.78 Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 13:51
          Nie, no najlepiej olać dziecko i się zrealizować. Mam ochotę się
          zrealizować w branży pornograficznej, co wiąże się z 2 miesięcznym
          wyjazdem i zostawieniem 8-miesięcznego dziecka, to tak zrobię.
          Najważniejsze, że JA będę szczęśliwa, a inni niech sie całują w d...
          • agysa pati9.78 18.01.09, 14:11

            pati9.78 napisała:

            > Nie, no najlepiej olać dziecko i się zrealizować. Mam ochotę się
            > zrealizować w branży pornograficznej, co wiąże się z 2 miesięcznym
            > wyjazdem i zostawieniem 8-miesięcznego dziecka, to tak zrobię.
            > Najważniejsze, że JA będę szczęśliwa, a inni niech sie całują w d...

            A jeśli uważasz, że realizacja się poprzez zdobywanie szczytów czy podróżowanie
            to to samo co pornografia to gratuluję inteligencji.....nic dodać nic ująć
            • vibe-b Re: pati9.78 18.01.09, 15:00
              czy ona twierdzila ze te dwie rzeczy sa tozsame? Nie zauwazylam wink,
              natomiast wydaje mi sie ze zajarzylam mysl glowna. Jesli ci przyklad
              porno nie pasuje no to wezmy cos szlachetnego- na przyklad
              kilkuletni wolontariat w jakims biednym afrykanskim kraju? Powiedzmy
              ze mam powolanie i cisnienie zeby sie w taki sposob realizowac. Chce
              sie realizowac mimo ze naraze dziecko na kilkuletnia rozlake i na
              zarazenie sie HIV na przyklad. Pasi?
              • kali_pso Re: pati9.78 18.01.09, 15:03


                Kilkuletni wolontariat nadal ma się nijak do miesiecznej rozłąki,
                nie uważasz?
                Ciekawi mnie, że nie podałaś miesięcznego wolontariatu jako czegos
                tozsamego z wyjazdem Martyny?winkPPPPPP
                • vibe-b Re: pati9.78 18.01.09, 15:08
                  kali_pso napisała:

                  >
                  >
                  > Kilkuletni wolontariat nadal ma się nijak do miesiecznej rozłąki,
                  > nie uważasz?
                  > Ciekawi mnie, że nie podałaś miesięcznego wolontariatu jako czegos
                  > tozsamego z wyjazdem Martyny?winkPPPPPP


                  Chcialam jakos sensownie zbalansowac "koszta" jednej i drugiej
                  eskapady. Jesli miesiac (krotki czas) w gorach (duze
                  niebezpieczenstwo) to zestawmy to z kilkoma latami (dlugiczas) z
                  wolontariatem (male niebezpieczenstwo) zeby bylo sprawiedliwie. KPW?
                  • sanciasancia Re: pati9.78 18.01.09, 15:21
                    To jest kiepska analogia.
                    Dobrze przygotowana wyprawa górska nie jest aż tak niebezpieczna, jak ją się
                    maluje (nie mówiąc o tym, że pudelek podkoloryzował całą sprawę), w końcu
                    Reinhold Messner żyje i ma się dobrze.
                    Wolontariat może być bardzo niebezpieczny - abstrahując od zagrożenia
                    zdrowotnego, kraje trzeciego świata mają nieprzyjemną tendencję do różnego
                    rodzaju zamachów stanu.
                    Jeżeli już mamy to porównywać, to porównałabym to z przejazdem z konwojem pomocy
                    humanitarnej np. do Afganistanu. Może się okazać, że utkniesz na pół roku, ale
                    raczej wrócisz w terminie.
                    • vibe-b Re: pati9.78 18.01.09, 15:54
                      chodzilo mi zasadniczo o fakt konsekwencji dokonywanych wyborow. No
                      qrde, nie mozna zjesc ciastko i miec ciastko. Tak jak np. dopoki
                      bylas/es singlem dopoty moglas sypiac codziennie z innym facetem.
                      Ale jesli weszlas w zwiazek malzenski/staly to naturalna
                      konsekwencja jest iz juz nie mozesz codzienie sypiac z innym
                      facetem. Podobnie jestli chodzi o role rodzicow- dopoki jestes
                      odpowiedzialna tylko za siebie to mozesz nawet trenowac skoki do
                      basenu bez wody jak masz taka pasje, ale powolujac na swiat dziecko
                      trzeba ponosic tego konsekwencje i wypadaloby zakceptowac fakt ze
                      pewne dziedziny sa (przynajmniej na jakis czas) niedostepne.
                      To co pisze , pisze z pespektywy "wydaje mi sie ze pasje Martyny sa
                      cholernie ryzykowne". Jesli zas udowodnicie mi, ze zdobywanie
                      szczytow jest mniej wiecej jak spacer po parku, wtedy odszczekuje
                      wszystko.
                      • vibe-b ps. 18.01.09, 15:57
                        to samo odnosze do mezczyzn, ojcow rzecz jasna.
                        Osobiscie -jesli chodzi o meza- nie umialabym zakceptowac ani
                        niebezpiecznej pasji ani niebezpiecznego zawodu.
                      • sanciasancia Re: pati9.78 18.01.09, 16:24
                        a) nie porównywałabym ryzykownych zachowań seksualnych do chodzenia po górach
                        (szczególnie przy zapalonych taternikach, to jest dość ryzykowne zachowanie,
                        szczególnie jak się ma małe dzieci wink ), nie wspominając o tym, że zdarzają się
                        tzw. otwarte małżeństwa, a zdrady są dość powszechne (na pewno bardziej niż
                        wchodzenie na Kilimandżaro)
                        b) wydaje mi się, że Martyna wywiązała się ze swojego "podstawowego obowiązku" -
                        karmienia piersią (nie twierdzę, że każda kobieta musi karmić piersią), więc
                        jakoś tam wzięła pod uwagę, że jest okres, kiedy musisz poświęcić się dziecku,
                        c)zależy po jakim parku się przechadzasz i w jakie góry jedziesz, tu jest duże
                        pole do wytykania nietrafionych analogii, a poza tym MW ma dość profesjonalnie
                        przygotowane wyprawy
                        d) to mile, ze chcesz tak samo traktowac mezczyzn i kobiety, rozumiem, że
                        potępiasz wyjazd jej partnera na kurs nurkowania w jaskiniach?
                      • pati9.78 Re: pati9.78 18.01.09, 21:11
                        O dokładnie o to mi też chodzi...
                        • pati9.78 Re: pati9.78 18.01.09, 21:14
                          To było do vibe-b
          • kali_pso Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 14:48


            Najważniejsze, że JA będę szczęśliwa, a inni niech sie całują w d...


            Ech daj spokój w branzy porono i Ciebie ktoś pewnie by cmoknął,
            jakbyś chciała, więc nic straconegowink

            Twój sposób argumentacji godny jest Nagrody Darwinawink
    • emigrantka34 Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 12:56
      a myslisz ze my takie pamietliwe jestesmy, zeby do konca zycia
      pastwic sie nad martynka?
      poza tym ja ddtvn nie ogladal
      bo w ogole tv nie ogladam
      bo jest gupia i tyle
    • agao_72 Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 12:57
      no facet, to może wink.

      a poza tym, tam jest ciepło, wiec nie zamarznie. poza tym realizacja pasji jest
      ważna, conie wink?
    • 18_lipcowa1 zle zatytulowalas watek.... 18.01.09, 13:01
      daj jej nazwisko albo cos to zobaczysz
    • jkk74 Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 13:09
      Nie oglądam DDTVN, więc nawet nie wiem co mówili akurat dzisiaj.
      Zasadniczo nie wypowiadam się w takich wątkach jak ten o M.W. - ale moje zdanie
      jest takie - jeśli masz dzieci, to nie znaczy, że masz rezygnować z własnego
      życia. Niemniej warto byłoby wziąć pod uwagę posiadanie dziecka i to, że się
      jest za nie odpowiedzialnym. A to w pewnym stopniu generuje pewne ograniczenia,
      nie tyle rezygnację z pewnych naszych planów ile pewne przesuniecie w czasie.
      Dotyczy to zarówno matek jak i ojców.
      Na koniec dodam, że jestem stanowczo przeciwna propagowaniu modelu - matka i
      ojciec noc stop w pracy, żadnych macierzyńskich, bo to ogranicza rozwój, żadnych
      wychowawczych, bo to poświęcenie. Sorry ale jeśli rodzice dają dziecku buziaka
      na dzień dobry i na dobranoc, a w weekendy dziecko nadal jest pod opieką niań
      lub babć, bo rodzice odpoczywają po tygodniu pracy, to czy po latach ci rodzice
      mogą w pełni świadomie mówić, że WYCHOWALI swoje dziecko? że je czegoś NAUCZYLI?
      Nie każe wszystkim siedzieć po X lat w domu skoro im to nie pasuje, ale jakiś
      kompromis trzeba umieć znaleźć. I niekoniecznie kompromis musi znajdować matka,
      bo sama sobie tego dziecka nie zrobiła przecież.
      • kropkacom Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 13:19
        > Niemniej warto byłoby wziąć pod uwagę posiadanie dziecka i to, że się
        > jest za nie odpowiedzialnym.

        Powiem tak, jak chcesz mieć dziecko (świadomie zaplanowane) to oprócz kasy
        trzeba mieć na berbecia i czas. Poza tym dziecko to zawsze jakieś wyrzeczenia i
        ograniczenia zarówno dla matki jak i ojca. Ale życie Martyny to jej osobiste
        wybory i nie uważam żeby trzeba było to tak omawiać. No i ona też mimo wszystko
        pewnie z wielu rzeczy (jej mąż też) zrezygnowała tylko mając tak aktywne życie z
        boku wygląda to inaczej.
        • jkk74 Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 13:27
          kropkacom napisała:

          > > Niemniej warto byłoby wziąć pod uwagę posiadanie dziecka i to, że się jest
          za nie odpowiedzialnym.
          > Powiem tak, jak chcesz mieć dziecko (świadomie zaplanowane) to oprócz kasy
          trzeba mieć na berbecia i czas. Poza tym dziecko to zawsze jakieś wyrzeczenia i
          ograniczenia zarówno dla matki jak i ojca. Ale życie Martyny to jej osobiste
          wybory i nie uważam żeby trzeba było to tak omawiać. No i ona też mimo wszystko
          pewnie z wielu rzeczy (jej mąż też) zrezygnowała tylko mając tak aktywne życie z
          boku wygląda to inaczej.

          Kropkacom - dokładnie tak. Dla mnie subiektywnie jej wyczyny są ekstremalne, ale
          potrafię spojrzeć na to też bardziej obiektywnie i wiem, że gdyby nie dziecko
          zrobiłaby coś bardziej szalonego i to po wielokroć.
          Ale polskie społeczeństwo ma inne spojrzenie na takie zachowania - matka ma
          siedzieć na dupie przy dziecku.
          Nie chce być wredna - ale jakoś nikt psów na pewnej sportsmence nie wieszał, że
          postawiła na szali własne życie, aby urodzić dziecko.

          Inna sprawa jest taka, że łatwo jest oceniać osoby publiczne. Są na świeczniku,
          pisze się o nich, mówi. Jak wiemy, że sąsiad spod 5 bije żonę to nie mamy odwagi
          nic zrobić, ale opluć taką Wojciechowską to już każdy potrafi i ma odwagę.
          • kali_pso Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 15:16

            Ale polskie społeczeństwo ma inne spojrzenie na takie zachowania -
            matka ma
            siedzieć na dupie przy dziecku.


            Polskie społeczeństwo czy jego, rzekomo, piękniejsza część?;0P
            Interesujące jest to, że to przede wszystkim kobiety wieszają na
            niej psy( co, w sumie zgadza się z moimi obserwacjami, że to one są
            strażniczkami patriarchatu)- zrobiłam nawet mały eksperyment wśród
            znajomych facetów- większość z nich podkreślało szacunek dla jej
            odwagi, ambicji i determinacji, zazdroszcząc jej możliwości. Jeden
            pan był zdziwiony, że jej facet został na tak długo sam z dzieckiem,
            ale argument o wyrodności nie pojawił się ani razu. Próbka badawcza
            10 facetów- mało, ale przecież to mój mikroświatwinkP


            No więc jak to jest- egoiści z tych facetów, niewiedzący co dobre a
            co złe? Czy to panie, które nie potrafią zrozumieć, że nie ma
            jednego modelu macierzyństwa, jednego i jedynie słusznego, i które
            uważają, że maja prawo do oceniania innych za ich wybory, które tak
            naprawdę nikogo nie krzywdzą, mają poważny problem?
            • guderianka Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 19:59
              Czy to panie, które nie potrafią zrozumieć, że nie ma
              > jednego modelu macierzyństwa, jednego i jedynie słusznego, i które
              > uważają, że maja prawo do oceniania innych za ich wybory, które
              tak
              > naprawdę nikogo nie krzywdzą, mają poważny problem?


              Myślę, żśe wszystko to wynika nie z braku zrozumienia. Ale z czystej
              zazdrości, leżącej u podłoża wszelkich wypowiedzi piętnujących
              zachowania uważane za np.ekscenryczne. To nie chodzi o to, że ktoś
              (np. M.W.)zachowała się wbrew obowiązującym kanonom i zasadom. Ale o
              to,że pani Zosia księgowa i pani Ela biurwa mogą tylko marzyć o
              takiej sławie, figurze,odwadze,poklasku,pieniądzach,niezależności
              jak np. M.W.
              Wot i cała filozofia wink
            • vibe-b Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 21:22
              kali_pso napisała:


              i które
              > uważają, że maja prawo do oceniania innych za ich wybory


              Kali_pso ale przewrotne dziewcze z ciebie tongue_out. Zakladasz watek jak
              sadze nie po to zeby przeszedl bez echa, jeno liczac na spora ilosc
              wpisow idyskusje, a nastepnie potepiasz uczestniczki dyskusji za
              posiadanie wlasnego zdania, coz za przebieglosc, zlamalas nas big_grin big_grin
        • to.ja.kas Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 13:37
          Prolem jest ciekawy. Pisałam o tym już kilka razy w paru miejscach.
          Byc może tu również dlatego z góry przepraszam za ewentualną
          powtórkę.
          Mam 17 letnią corkę. Staram się ją wychować tak by wiedziała, że ma
          takie same prawa do realizowania siebie jak mężczyzni i takie same
          obowiązki jak oni.\
          Przeraza mnie, że w naqszej kulturze słowo "feministka" traktowane
          jest jak obelga i wiekszość pań w przestrzeni publiczej mówi "nie
          jestem feministką, ja lubię mężczyzn" Dżizas, a czy feminizm polega
          na nienawiści do mężczyzn?

          Dlaczego jest tak, że jak facet ma plan pojechać w weekend/urlop na
          rybyy to bierze wedki, daje całusa zonie i dzieciom i jedzie a jak
          żona na dwa dni planuje pojechac do koleżanki to najczęściej okupuje
          to wyrzutami sumienia, a jesli juz sie złamie i pojedzie bez męża i
          dzieci, mimo utyskiwan całej rodziny włacznie z własną matką i
          teściową to najpierw organizuje dla dziecka opiekę, gotuje i mrozi
          żarcie na te dwa dni, prosi matkę by wpadła i dojrzała czy wszystko
          w porządku.
          Jak kobieta idzie brudna i zaniedbana do pracy to fleja, jak facet
          idzie brudny i zaniedbany to fleją jest jego żona.
          Facet jak prowadzi bogate zycie erotyczne, to normalne, a kobieta to
          puszczalska.
          To kobiety wykorzystuje się seksualnie i porzuca (bo kobieta z seksu
          nic nie ma) a facetom się oddajemy a oni ta darowiznę w postaci nas
          mogą ewentualnie przyjąć lub własnie porzucają nas wykorzystane.

          I dlatego Martyna zebrała joby za to, że pojechała w góry realizowac
          swoje marzenia mimo, że córkę zostawiła z ojcem (troskliwym i
          kochającym) a jej partnerowi, ojcu dziecka nikt nie powie ani słowa
          bo to normalne.

          Mam nadzieję, że moja córka będzie feministką, nie że bedzie
          nienawidziła mężczyzn...mam nadzieję, że będzie uważała się za
          partnerkę, za jednostkę godną takiego samego traktowania jak
          mężczyni , za osobę która ma prawo do decydowania o swoim zyciu
          osobistym, seksualnym i zawodowym i nikt z powodu tego, że wyjedzie
          np. w góry na miesiąc zdobywać alepjskie szczyty nie bedzie robił
          jej wyrzutu pt "jestes matką, zejdz na ziemie".
          • kropkacom Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 13:45
            > Dlaczego jest tak, że jak facet ma plan pojechać w weekend/urlop na
            > rybyy to bierze wedki, daje całusa zonie i dzieciom i jedzie

            No widzisz, u mnie to nie przechodzi. Tylko że tu zastanę nazwana wyrodną żoną
            co się mężowi nie da rozerwać.
            • to.ja.kas Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 13:51
              Nie piszę o żadnej z Was konkretnie. Piszę o tym co można "gołym"
              okiem zaobserwować w społeczeństwie. Choćby czytając rózne fora
              niekoniecznie to ze wzorowymi matkami...które czasem też jednak maja
              problem by spotkac sie z koleżanka.
              Ja tez nie mam z tym problemu...i co z tego?
              Jednak problem w naszym kraju istnieje.
              Podział na płec co moze wiecej i tą która ma powinności istnieje co
              pokazują chocby posty dotyczące Wojciechowskiej.
    • moofka Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 13:37
      byly juz conajmniej dwa watki o biednej martynie,nie moszna bylo wyciagnac
      zamiast trzeci raz bic te sama piane? wink
    • vibe-b Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 14:20
      dobrze ze jezdza chociaz zamiennie a nie oboje naraz. Jakby Martyna
      zamarzla a mezus zaliczyl zalom jaskini to by byly jaja jak berety.
      Nie?
      • majka150 Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 14:37
        Powinni dzieciaka zabierać ze sobą i był by git,taki head &
        shoulders.Było by to niewątpliwie najsłynniejsze dziecko w Polsce i
        jakie programy można by z tego zrobić.
    • umasumak Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 14:35
      Nie oglądam programu, ale oczywiście coś tam słyszałam o ostatniej jej wyprawi i
      o głosach potępienia.
      Nie myślę o tej sprawie obsesyjnie, ale skoro trafiłam na ten wątek, to powiem tak:
      Żeby uznać, że Martyna postępuje głupio, musiałabym jednocześnie uznać, że
      istnieją takie sfery w życiu, które są dla kobiety niedostępne, z tego powodu,
      że jest matką. Nie uważam, że jest powód bagatelny i z pewnością w jego
      kontekście wszelkie decyzje powinno się się podejmować z większym namysłem,
      jednak ten powód nie może zamykać NIKOMU
      • umasumak Za szybko poszło 18.01.09, 14:37
        A więc wracając do mojej wypowiedzi - fakt posiadania dziecka nie powinien
        zamykać nikomu drogi do samorealizacji.
    • wieczna-gosia Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 17:49
      o facecie Martyny mam taka sama opinie jak o Martynie- czyli lagodna smile)
      poza tym sama robilam kurs bedac dzieciata a oboz nurkowy zaliczalam co 3
      godziny karmiac dziecko nieletnie gdyz moj maz dusza czlowiek pozwalal mi na
      realizacje pasji
    • atra1 Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 21:18
      nie oglądałam, ale zdanie mam o obojgu takie samo, wg mnie trąci egoizmem, niezaleznie od płci

      i mimo, że wiem, że utopić się można w łyżce wody, mam szacunek do mojego chłopa, który pewne swoje względnie bezpieczne marzenia odkłąda na czas, kiedy nasze najmłodsze będzie miało conajmniej naście lat

      kwestia odpowiedzialności, zgoda nie wszytsko nalezy dla dzieci poświęcić, ale jak już człowiek sobie je robi świadomie albo przynajmniej jak się bzyka i wie skąd są dzieci i jesyt wpadziocha to musi sie liczyć z tym, że trzeba uważać też na siebie, bo jest się dla dzieci ważnym i tyle
      • kali_pso Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 21:37


        mam szacunek do mojego chłop
        > a, który pewne swoje względnie bezpieczne marzenia odkłąda na
        czas, kiedy nasze
        > najmłodsze będzie miało conajmniej naście lat



        I robi tak, bo sam chce czy to reakcja na Twoje przekonania, że
        realizowanie pewnych marzeń trąci egoizmem?wink
        Bo wiesz z punktu widzenia dziecka strata rodzica teraz czy za X lat
        to jedno i to samo, więc?
        • atra1 Re: Coś podobnego.... 18.01.09, 22:11
          sam chcesmile Rozmawialismy o tym kilka lat lemu, jeszcze zanim pojawił sie syn i zadziwił mnie tą deklaracja bardzo - in plus. Co prawda po jego deklaracji ja wyraziłam swoje zdanie, i owszemsmile

          Natomiast wiem, że strata rodzica jest zawsze paskudna, ale nie musze chyba tłumaczyć że lepiej mieć matkę/ojca chociaż przez jakiś czas niż w ogóle. Przynajmniej dla mnie jest to oczywistość i nie umiałabym - szczerze powiedziawszy - szukać argumentów. U mnie było tak z dziadkami - wiem, że to niewspółmierne - jednych dziadków miałam krótko, miałam 7 i 11 lat jak umarł dziadek i babcia. ALe zdązyli mnie nauczyć kilku rzeczy, mam wspomnienia z nimi związane i cieszę się, że miałam szansę ich poznać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja