O wzywaniu policji do płączących dzieci

18.01.09, 17:12
Jakiś czas temu na tym zacnym forume był flamewar czy wzywać policje do płaczących dzieci. W końcu nie wiadomo czy bachor ma kolkę czy tate napierdziela go kablem od prodiża. Co sądzicie o wzywaniu policjantów i prokuratore po przeczytaniu tego:[mocne]

wyborcza.pl/1,76842,6171423,Dziewczynki_zmarly_z_glodu.html
    • fogito Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 18.01.09, 17:16
      Czytałam o tym rano. To chyba stało się w Rosji w jakimś środowisku
      alkoholików. Nie wyobrażam, sobie żeby trzeźwi sąsiedzi zignorowali
      ciągły płacz dzieci.
      Ja jestem za wzywaniem policji nawet jeśli nie jestem pewna swoich
      podejrzeń, bo lepiej przesadzić niż coś zignorować.
    • sanna.i Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 18.01.09, 17:21
      Ja mam mieszane uczucia,bo moje dziecko z tych płacząco-krzycząco-buntujących
      się i histerie są u nas na porządku dziennym.Z drugiej strony sąsiedzi trochę
      nas już znają i wiedzą,że to nie ja terroryzuję dziecko,tylko dziecko
      terroryzuje mnie...
      Nie wiem,czy od razu wzywac policję,ale próbować jakoś wyjaśnić sprawę.
    • ania.silenter Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 18.01.09, 17:25
      Sąsiadka kiedyś omal nie wezwała policji do moich dzieci, które były z nianią.
      Ada strasznie ryczała bo ząbkowała bardzo boleśnie, niania bała się dać jej zbyt
      dużo leków przeciwbólowych i nosiła ją po ogrodzie. Podziękowałam sąsiadce za
      "czujność rewolucyjną" bo takie oko sąsiadów to rzecz bezcenna. My mieliśmy
      ogromne szczęście, ponieważ nasza niania bardzo lubiła moje córeczki ale gdyby
      rzeczywiście robiła im krzywdę?
      P.S. Po przeczytaniu zalinkowanego artykułu nie mogę dojść do siebie ale tym
      bardziej jestem za sąsiedzką kontrolą choćby była niewiadomo jak wkurzająca.
      • wieczna-gosia Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 18.01.09, 17:46
        lepiej raz za duzo zadzwonic niz raz za malo.
    • vibe-b Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 18.01.09, 17:52
      jestem za, ale akurat w przykladzie z linku watpie, czy te
      dziewczynki bardzo (i dlugo) plakaly. Po pierwsze raczej nie umarly
      z glodu tylko z pragnienia. Ile potrzeba malemu dziecku zeby sie
      odwodnilo, jesli jeszcze poplakuje? pol dnia, zanim straci
      przytomnosc? Sasiedzi mogli akurat nie byc w domu. W tym wypadku
      nagana dla milicjantow bo "zidentyfikowali ciało, ale nie pomyśleli
      o losie dzieci, które osamotnione zostały w zamkniętym mieszkaniu w
      bloku"
      straszne sad
      • memphis90 Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 20.01.09, 21:14
        Ile potrzeba malemu dziecku zeby sie
        > odwodnilo, jesli jeszcze poplakuje? pol dnia, zanim straci
        > przytomnosc?
        No, jednak troszkę więcej, niż pół dniauncertain Zresztą 2-latka to już wody sobie
        naleje...
    • lola211 Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 18.01.09, 17:53
      W polskich warunkach jakos trudno mi sobie taka sytuacje wyobrazic-
      przeciez skoro kobieta zginela, to rodzina zostaje poinformowana,
      urzadza pogrzeb itd.Wiesc sie niesie.Od razu by bylo wiadomo, ze
      trzeba sie zajac dziecmi, nawet gdyby nikt placzu nie slyszal.
    • starapokrzywa Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 18.01.09, 17:55
      Kiedyś powiedziałabym: wzywać, a niech sprawdzą, może serio coś się dzieje.
      Sama wielokrotnie pukałam do "głośnych sąsiadów".
      Dopiero gdy mój mały szaleniec daje mi popalić i sąsiadka przychodzi do mnie z byle powodu- mam mieszane uczucia!
      Przecież mój syn potrafi zrobić taki chaos, że się w głowie nie mieści, a w połączeniu z naszymi głośnymi rozmowami (żeby tamtego przekrzyczyć) wygląda jakby tu było rodeo na całego uncertain
      Z jednej strony nie ma co być znieczulonym, a z drugiej...nie wyjść na palanta!
      Wątek typu: wejść albo nie wejść-oto pytanie!
      wink
    • cygarietka Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 18.01.09, 17:56
      Jeśli chodzi o wzywanie policjantów do płaczących dzieci jestem jak najbardziej
      na tak, jak poprzedniczki juz napisały lepiej, że przyjadą o 100 razy za dużo,
      niż o raz za mało.
      Nie rozumiem tylko jednego. Matka dziewczynek z artykułu GW zginęła w wypadku
      samochodowym, córki były w tym czasie w domu, z kim? same?
      • vibe-b Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 18.01.09, 17:58
        Nie rozumiem tylko jednego. Matka dziewczynek z artykułu GW zginęła
        w wypadku
        > samochodowym, córki były w tym czasie w domu, z kim? same?


        pewnie wyszla do sklepu za rogiem po mleko. pisze ze wpadla pod
        samochod (chyba?)
        • verdana Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 18.01.09, 18:09
          No, przepraszam bardzo - wzywanie do placzących dzieci oznaczaloby
          nieustanna obecność policji w kazdym mieszkaniu, gdzie jest dziecko
          ponizej siedmiu lat.
          Warto wzywać, gdy mamy podejrzenia, ze coś z placzem jest nie w
          porzadku - jest bardzo długi, dziwny, dziecko krzyczy. Inaczej
          policja przestanie w koncu przyjeżdzać - bo dzieci zazwyczaj płacza
          bardzo, bardzo czesto.
          • cygarietka Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 18.01.09, 18:43
            > Warto wzywać, gdy mamy podejrzenia, ze coś z placzem jest nie w
            > porzadku - jest bardzo długi, dziwny, dziecko krzyczy.

            Dokładnie to miałam na myśli.
        • cygarietka Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 18.01.09, 18:45
          Chore. Jak można zostawić tak małe dzieci same w domu, nawet na 5 min.
          • kropkacom Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 18.01.09, 18:55
            Masa osób tu zawiniła a sąsiedzi dopiero na końcu. Czemu matka zostawiła dzieci
            same? Dlaczego policja i ojciec nie zajęli się dziećmi?

            Jeżeli będziecie do każdego płaczu wzywać policję to przestaną brać poważnie
            takie zgłoszenia. Czasami wystarczy samemu zapukać do drzwi.
            • arioso1 Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 18.01.09, 19:08
              ZAWSZE wzywam-
              dzwonie i mowie,ze nie jestem pwna-ponieważ słysze płacz i nie wiem
              co sie dzieje-prosze sprawdzic.
              Mieszkam w bloku gdzie notoryznie ktos kogos wali po pysku, katuje
              psa czy dziecko.
              Wiem mniej wiecej kto i jaki mieszka i co ew mogłoby wydazyc sie
              pod wskazanym adresem.
              Nie wzywam policji do małego dziecka sasiadki gdyz wiem ze
              ząbkuje,wcześniej miało kolki, ale do jednego wzywam i opieke tez
              wzywam-albo wyje do 4 rano, albo drze sie w lazience, albo stuka mi
              czyms w sufito 2 w nocy, lub poprostu na korytarzu na mnie szczeka-
              jest to uposledzone dziecko którego rodzice nie leczą i jeszcze
              chleją -po ostatnim wezwaniu- pozbylam sie tablicy rejestracyjnej
              wyrwalimi po złosci- ale znalazłam.
              Nigdy nie pukam sama do drzwi-niestety nie wiem kto mi otworzy i co
              mi zrobi-naleze do osób wątłych raczej i spotkanie z pieścia sąsiada
              mogloby sie zle skończyc.
              WZYWAM i mam nadzieje ,ze kiedy moje dziecko zostanie samo z nianią
              a sasiedzi uslysza długotrwaly płacz, krzyki - tez zadzwonia na
              policje.
              • exmaas Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 18.01.09, 19:21
                Jestem za interwencja,ale bez przesadyzmu.Nie popadajmy w
                skrajnosci.Kazdy z nas wie,jakich ma sasiadow,kto mieszka za
                sciana.Jesli faktycznie patologiczne rodziny i widzimy ,ze dzieje
                sie krzywda to dzwonic lub chocby zapukac samemu.Ale jesli
                blok "normalny" to raczej zapukajmy i zapytajmy:czy w czyms nie
                pomoc?Moze chore,zabkuje czy po prostu ma dzieciaczek
                kaprys.Wezwanie Policji to niekiedy lancuszek konsekwencji
                (poinformowanie szkoly,przedszkola,Prokuratury...)I mozna kogos
                nieslusznie narazic na problemy.Z glowa wszystko.Najpierw wywiad
                srodowiskowysmile
          • lola211 Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 18.01.09, 19:22
            Bywa, ze trzeba.Samotna matka bez nikogo do pomocy- w razie np.
            koniecznosci kupienia lekarstwa, dziecko chore, na dworze mroz- albo
            wyskoczy na 5 min albo bedzie planowac cala wyprawe z 2 malych
            dzieci.Mnostwo matek zostawi na chwile dzieci, raz na tysiac zdarzy
            sie jakas nieprzewidziana sytuacja- takie jest wlasnie zycie.Gdyby
            te dzieci byly z nia, mogłyby zginac w tym samym wypadku.
            • cygarietka Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 18.01.09, 20:35
              > Bywa, ze trzeba.Samotna matka bez nikogo do pomocy- w razie np.
              > koniecznosci kupienia lekarstwa, dziecko chore, na dworze mroz- albo
              > wyskoczy na 5 min albo bedzie planowac cala wyprawe z 2 malych
              > dzieci.


              I co za problem? Dłużej to potrwa, ale nie wyobrażam sobie zostawić tak małych
              dzieci samych w domu.


              >Gdyby te dzieci byly z nia, mogłyby zginac w tym samym wypadku.
              Noo pewnie, a tak zostały w domku i nic się im nie stałouncertain
              • lola211 Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 18.01.09, 21:00
                > I co za problem?

                Nie, no zaden, faktycznie.

                ale nie wyobrażam sobie zostawić tak małych
                > dzieci samych w domu.
                >
                Jak spia, to sobie wyobrazam.

                > Noo pewnie, a tak zostały w domku i nic się im nie stałouncertain

                Wyjatkowo paskudny zbieg okolicznosci-zdarza sie.
            • prologica Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 19.01.09, 08:34
              lola211 napisała:

              > Bywa, ze trzeba.Samotna matka bez nikogo do pomocy-

              jestem samotna matka. nie wyobrazam sobie zostawienia takich malych
              dzieci samych w domu...
              • lola211 Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 19.01.09, 13:37
                Nie znasz konkretnych warunkow, w jakich zyja inne matki, prawda?
                Zdarzaja sie rozne sytuacje,o jakich ci sie nie sniło,cos naglego,
                nieprzewidzianego, z czym sama osobiscie nie musialas sie
                zmierzyc.Jestes z dziemi 24 na dobe? To z czego zyjecie?
                • prologica Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 20.01.09, 08:22
                  lola211 napisała:

                  > Nie znasz konkretnych warunkow, w jakich zyja inne matki, prawda?
                  > Zdarzaja sie rozne sytuacje,o jakich ci sie nie sniło,cos naglego,
                  > nieprzewidzianego, z czym sama osobiscie nie musialas sie
                  > zmierzyc.Jestes z dziemi 24 na dobe? To z czego zyjecie?
                  >
                  >

                  teraz nie, jak dziecko bylo mniejsze bylam sama z dizeckiem 24h/dobe
                  w obcym miescie. zreszta to obracanie kota ogonem w tej rozmowie.
                  przezylam naprawde sporo sytuacji w ktorych musialam sobie sama
                  poradzic, i to DUZO trudniejsze niz wyjscie do apteki z chorym
                  dzieckiem.
                  nie wiesz z czym musialam sie mierzyc i ''o jakich sytuacjach mi sie
                  nie snilo'' wiec odpusc sobie taki ton.

                  przezylam sporo i mimo wszystko naprawde nie wyobrazam sobie
                  zostawienia tak malego dziecka samego w domu.

                  • marina2 Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 20.01.09, 08:41

                    ollele 19.01.09, 14:39 Odpowiedz dziwne to dla mnie. matka
                    zginęła ale jakaś rodzina chyba była. ktoś pogrzeb
                    musiał wyprawić kobiecie. zapewne tamtejsze władze udały się do domu
                    kobiety
                    celem powiadomienia rodziny i czyżby odeszli od drzwi bo nikt im nie
                    otworzył?

                    ta okropna historia wydarzyła się w Rosji,a tam (mówię to na
                    podstawie własnego doświadczenai i przeżyć) życie ludzkie niewiele
                    znaczy.Rozmawiałam kiedyś z tamtejszym dyplomatą w kryzysowej dla
                    mnie sytuacji i powiedział mi w odpowiedzi na moje logiczne
                    wywody "tak ma pani rację w normalnym świecie tak jest ,ale to jest
                    Rosja,tu akt zgonu człowieka waży więcej niż sam człowiek".
                    Myślę,mam nadzieję,że jednak u nas taka sytuacja nie miałaby miejsca.
                    Rosja to specyficzny kraj .Spotkałam się tam z totalną pogardą dla
                    drugiego człowieka.Dzieci są traktowane jak psy.Pamiętacie film o
                    bezdomnych dzieciach żyjących na moskiewskim dworcu?macie
                    odpowiedź.Dziecko ich nie obchodzi to rzecz,śmieć.Rosja jest w
                    czołówce aborcyjnej.Wiele lat temu rozmawiałam z Rosjankami i
                    zupełnie spokojnie opowiadały,ze nie liczą swoich aborcji.Zachodzą w
                    ciążę nie chcą dziecka ,usuwają ciach bach i po sprawie.Zatem
                    myślę,że i są sąsziedzi wiedzieli i policja i ich ojciec,ale
                    zwyczajnie mieli to gdzieś,bo to JEST ROSJA.
          • sanna.i Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 18.01.09, 19:43
            Dokładnie to samo pomyślałam,że jest to kolejny argument za tym,żeby nie
            zostawiać w domu małych dzieci bez opieki, nawet na "10 minut".
            • lola211 Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 18.01.09, 19:45
              Pewnie gdyby nie musiala, to by ich samych nie zostawila.
              • titta Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 20.01.09, 21:20
                Pomyslcie jak bylo w Polsce w latach 70. Zostawialo sie dzieci same
                w domu? Dwulatki same bawily sie na dworze? Z kluczem na szyi
                biegaly 7 latki? Wszyscy doskonale wiedzieli kto jest pijakiem i
                tlucze zone i dzici? Patologia nikogo nie obchodzila?
                Tak jest w wielu regionach Rosji. Dobrze, ze w Polsce zmienila sie
                metalnosc.
                O tych dzieciach pewnie wszyscy wiedzieli, ale nie byl to "ich
                problem".
    • cudko1 Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 18.01.09, 20:09
      nie czytałam nie brałam udziału w ostatniej dyskusji ale stoje na
      stanowisku ze niech rodzice 100 tłumaczą sie bezzasadnie niż niech
      jednemu dziecku stanie się krzywda. jezeli chodzi o reakcje ze
      strony państwa to bardzo bodoba mi się system amerykański - jasne
      stwaza pole do naduzyć dla dzieciaków ale nie ma tez tak że
      sąsiedzi słuchają płaczłów, krzyków i nie reagują bo to nie ich
      sprawa...

      ale zaraz przeczytam może zmienie zdanie
    • cudko1 Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 18.01.09, 20:15
      właśnie przeczytałam... tak straszne ze az trudno sobie
      wytłumaczyć....i wypbazić ile te dzieciaczki musiały płakać, jak
      bardzo ciperpieć... ( A sąsiedzi pewnie nic bo to nie ich sprawa)
      jeżeli chodzi o prawo tak samo powinno być bezlitosne jezeli chodzi
      o krzywde dzieci... Jestem pewna ze nasze władze również nie miałyby
      zielonego pojęcia ze jakies takie maluchy 8 i 24 miesiące są bez
      opieki i nie wiadomo coby się stało...
    • gacusia1 Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 18.01.09, 20:18
      Boze jedyny....nie wiem co napisac.Po prostu nie wiem i ryczec mi
      sie chce...Jedyne pocieszenie to takie,ze teraz sa w JAKIMS lepszym
      swiecie z mama.Niech tak bedzie,wole tak myslec,bo to po prostu
      potworna smierc...
      Te biedne maluszki musialy strasznie plakac i dlaczego NIKT "nie
      slyszal"?????? Dlaczego nikt nie pomyslal,ze kobieta,ktora zginela w
      wypadku ma rodzine???Czy nikt nikogo tam nie poinformowal????Koszmar.
      • bweiher Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 19.01.09, 14:02
        A ja wam powiem ze nie wiem jak się ustosunkować do tego.Bo z jednej strony
        jestem ZA wzywaniem policji do płaczących i krzyczących dzieci(różne są
        sytuacje) ale z drugiej strony sama mam dzieci i to bliźniaki niespełna roczne,i
        wiem jak potrafią wyć gdy coś idzie nie po ich myśli.Gdy rano płacza bo chcą
        wyjść z łóżeczka a mama się wlecze z mlekiem,gdy przebieram pampersa a im
        wygodnie w kupie siedzieć,gdy wyjmuje z wanny po kapieli a oni by chcieli
        jeszcze ....
        Gdyby sąsiedzi mnie nie znali i wezwali policją to chyba bym się ze wstydu spaliła.
        I jak tu rozróżnić czy ktoś dziecko bije czy po prostu maluszek płacze bo jest
        śpiący albo ma kolkę,albo idą mu zęby....
    • ollele Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 19.01.09, 14:39
      dziwne to dla mnie. matka zginęła ale jakaś rodzina chyba była. ktoś pogrzeb
      musiał wyprawić kobiecie. zapewne tamtejsze władze udały się do domu kobiety
      celem powiadomienia rodziny i czyżby odeszli od drzwi bo nikt im nie otworzył?
      • andaba Re: O wzywaniu policji do płączących dzieci 20.01.09, 14:17
        ollele napisała:

        > dziwne to dla mnie. matka zginęła ale jakaś rodzina chyba była. ktoś pogrzeb
        > musiał wyprawić kobiecie. zapewne tamtejsze władze udały się do domu kobiety
        > celem powiadomienia rodziny i czyżby odeszli od drzwi bo nikt im nie otworzył?


        A no właśnie. Kto tę kobietę pochował? Nawet jeżeli nie rodzina, to chyba był jakiś znajomy, koleżanka, ktokolwiek, kto wiedział, że ma dzieci. A sąsiedzi? Nie wiedzieli, że kobieta zginęła i że dzieci miała? Ja tu przede wszystkim widzę niedopatrzenie władz i bliskich tej kobiety, na na sam płacz jako taki nie wiem czy zwróciłabym uwagę, zwłaszcza, że moja najmłodsza potrafi sie drzeć jakby ją ze skóry łupali, dlatego bo chce... komórkę. A już ze dwa razy zastanawialiśmy się czy na pogotowie nie jechać, bo niemożliwe, żeby dziecko się TAK darło bez powodu.
    • liwilla1 Re: ... 20.01.09, 15:04
      masakra... brak mi slow...
      • agatar-m Re: ... 20.01.09, 15:09
        a ja wam powiem tak,że mój mąż już pracuje tyle lat w policji i nigdy nie miał
        interwencji przez płaczące dziecko!! tak naprawde nikt nie dzwoni...no może
        jednostki....
        • glosmo Re: ... 20.01.09, 21:01
          Zawsze byłam ZA wzywaniem. Aż urodził mi się mega krzykacz. Sąsiadów
          mam świętych, bo mają krzykacza nad sobą i 2 krzykaczki pod sobą
          (jakaś żyła wodna czy co?). Ostatno była awantura z wrzaskami (nie!!!
          nie!!!) bo dziecko chciało śpiewać na klatce schodowej, a ja nie
          chciałam.
          Hit sezonu: Zaispirowany bajką o braciach koala gdzie jeden z
          bohaterów bawił się w policjanta stał na balkonie i
          wrzeszczał "pomocy policja".
          Sąsiadka krzykaczka dopadła z tym zawołaniem do radiowozu...
          O awanturach na placyku nie wspomnę, chociaż tutaj zawsze podlizie
          jakaś "babcia dobra rada" kiedy ja książkowo ignoruję.

          Inna sprawa: pracowałam swego czasu jako pracownik socjalny i szlag
          mnie trafia kiedy widzę, że wiedza mediów o tym co wolno pracownikom
          socjalnym opiera się na amerykańskich filmach. A prawda jest taka,
          że nie wolno nic. Można sobie co najwyżej pismo do sądu złożyć, sąd
          odrzuci... dziecko w szpitalu? Matka odwiedziła i według
          lekarzy "się interesuje" a ta socjalna niech "nie będzie taka
          nadgorliwa". Podopieczny może ci w każdej chwili pokazać drzwi i
          można sobie z tego co najwyżej notatkę służbową zrobić. A potem w
          razie czego wielkie halo bo w amerykańskim filmie widzieli...
          • kiraout Re: ... 21.01.09, 11:40
            straszne. Przeryczałam cały wieczór i pół nocy z powodu tej historii. W ogóle
            mam dość mocno rozwiniętą empatię ale teraz w ciąży to w ogóle... Poukręcałabym
            łby wszystkim, którzy nie dopatrzyli i Boga też postawiłabym do raportu
Inne wątki na temat:
Pełna wersja