Cholera jestem rozdarta.....

19.01.09, 12:35
Kilkadziesiat minut temu dowiedziałam sie strasznej rzeczy...ktoś mi
bliski z rodziny,brał udział w morderstwie....głupia zakochana,nic
jej nie usprawiedliwia.Nie ma oficjalnych zarzutów,tylko
podejzenia,ale dość mocne i powazne...Kiedyś sie zsstanawiałam ,jak
bym zareagowała,gdybym sie dowiedziała ze moje dziecko zabiło...czy
nadal bym je kochała...wtedy myslałam ze w
życiu,znienawidziłabym.Widze co przeżywa jej matka,trudno mi ja
pocieszyc ,nie wiem jak....sama jestem w głupiej sytuacji.Myślę
sobie..jesli to prawda to chyba ja znienawidzę ....pisze od
rzeczy,ale jakoś musiałam sie wygadać ....
    • ma_dre Re: Cholera jestem rozdarta..... 19.01.09, 13:37
      mysle ze zanim ja znienawidzisz, musisz jej pomoc, byc obecna, nikt nie zabija
      ot tak sobie. Musiala sie otrzec o wielkie zlo. Pomoz jej matce, niech sie nie
      obwinia, bo na pewno sumienie nie daje jej zyc.
    • oklaska Re: Cholera jestem rozdarta..... 19.01.09, 14:04
      Nie jest łatwo być tak rozerwanym... myślę,że jako matka nie
      przestałabym kochać swojego dziecka choć czułabym
      rozgoryczenie,żal,wstyd,bezradnoś i wiele pewnie innych rzeczy
      • mama-maxa Re: Cholera jestem rozdarta..... 19.01.09, 14:07
        ciężko doradzać, jak się nie przeżyło takiej tragedii...a to jednak
        tragedia i nie wiem jak bym zareagowała.

        Gdyby to moje dziecko zabiło to czułabym bezradność, byłaby to dla
        mnie porażka wychowawcza chyba...

        A gdyby ktoś inny z rodziny lub znajomych? nie wiem pewnie bym
        musiała wszystko przemyśleć, dlaczego sie to stało, ale nie łatwo by
        mi było nadal ją lubić, tolerować...
    • lubie.garfielda Re: Cholera jestem rozdarta..... 19.01.09, 14:23
      Wiesz, co do podejrzeń to bywa że są mylne.

      Sytuacja może teraz rozwinąć się na kilka sposobów:
      -zarzuty zostaną postawione zupełnie komu innemu, ale ludzie i tak
      będą "wiedzieć swoje"
      -stanie przed sądem, niezależnie od werdyktu i tak przylgnie
      odpowiednia łatka bo przecież za nic ludzi się po sądach nie ciąga...

      Tak czy siak staraj się nie oceniać, bo nie sądze byś znała całą
      sprawę, a błędnymi oskarżeniami możesz bardzo skrzywdzić.

      Ale jeśli jednak niestety jest winna... to nie wiem co ci doradzić.
      Nie reaguj pochopnie.
    • renias75 Re: Cholera jestem rozdarta..... 19.01.09, 16:29
      Mam taką sytuację w rodzinie i jest bardzo trudno.Zwłaszcza,że to
      syn mojej siostry zabił chłopaka kilka lat temu.Strasznie mi się
      zrobilo.Nie wiedziałam jak zareagować.Chłopak dostał wyrok-
      poprawczak do pełnoletności ponieważ matka zabitego wstawila się za
      nim(!).Podobno chłopak był strasznym rozrabiaką,zabijaką(?),nie do
      opanowania.Mimo tego nie wiedziałam jak traktować mego
      siostrzeńca.Do tej pory(chłopak wyszedł)nie wiadomo dokładnie jak to
      było.Czy to naprawdę on zabił,czy zrobił to celowo,czy był to
      nieszczęśliwy zbieg okoliczności.Nadal nie wiem jak bym się
      zachowała gdyby poprosił o pomoc i np.zamieszkanie u mnie przez
      jakiś czas,czy nawet przenocowanie.
      Czasem zdarza się,że życie wystawia samo rachunek.Rok później jego
      brat(czyli drugi siostrzeniec) zginął na drodze.Sprawcy nie
      znaleziono.
      Trzymaj się,bo w takiej sytuacji jest trudno.
    • kotbehemot6 Re: Cholera jestem rozdarta..... 19.01.09, 16:37
      Nie wiem co musiałoby zrobic moje dziecko zebym je znienawidziła. zawsze będę
      stać po stronie mojego dziecko, choćby nie wiem co zrobiło. Gdyby zrobiło cos
      strasznego to zadawałbym sobie pytanie co takiego sie stało, kiedy popełniłam
      błąd, czego nie zauważyłam. Wydaje mi się,ze miłośc do dziecka jest
      bezwarunkowa-kocha sie za nic i pomimio wszystko.
Pełna wersja