Czy was dziwi

20.01.09, 08:22
traktowanie z jakim spotkała się ten młody ojciec (sam określił, że
nadano mu status "gorszego rodzica")?
kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,66725,6163495,Ja_tylko_nie_obcinam_paznokci_i_nie_karmilem_p
iersia.html

Wiem, że jemu jest nieprzyjemnie i akurat on na to nie zasłużył ale
niestety widuję jeszcze masę ojców którzy na pytania dotyczące
dziecka rozkładają ręce... co więcej często ojcowie zajmujący się
dziećmi spotykają się z kpinami (często ze strony najbliższych).

Niestety zbyt wielu ojców zaledwie "pomaga" w wychowaniu dzieci.
    • gagunia Re: Czy was dziwi 20.01.09, 08:29
      Nie dziwi. Własny osobisty mąż i ojciec mojego dziecka też wielu
      rzeczy nie wie. Przewijał, przebierał, karmił i zajmował się
      dzieckiem, ale wątpię czy potrafiłby odpowiedzieć na szczegółowe
      pytania dot. przebiegu ciąży. Kiedy idzie z młodym do alergologa
      zawsze wypytuje mnie co ma powiedzieć, chociaż wie czy młody
      chorował, kiedy i co mu dolegało, bo to raczej on chodzi na
      zwolnienia i do lekarzy. Po prostu w sprawach dziecka to ja mam
      większe wyczucie i ja jestem "autorytetem", jeśli można tak to ująć.
      Nie wiem czy znam faceta, który byłby obcykany w sprawach swojego
      dziecka tak jak matka. Nawet wśród tych, którzy są bardzo
      zaangażowani w opiekę i wychowanie.
    • kropkacom Re: Czy was dziwi 20.01.09, 08:38
      Trochę dziwi mnie takie traktowanie. W tych czasach dziwi. Bo owszem pokolenie
      moich rodziców miało tak że to matka była ta co wszystko wiedziała i robiła przy
      dziecku a tata z łaski pomógł. Teraz tatusiowie po prostu wychowują na równi z
      kobietami i dla mnie to norma.
      • mama-tyma Re: Czy was dziwi 20.01.09, 08:46
        Ja myślę, że mężczyźni lata całe pracowali na takie traktowanie, to
        teraz tak od zaraz to się nie zmieni. Teraz muszą zapracowac na
        status 'pełnoprawnego rodzica'. Gorzka prawda. A inna sprawa, że jak
        moje dziecko leżało w szpitalu, to mieliśmy odwrotnął sytuację, bo
        tam lekarze mówili tylko do mego małża, ja byłam dla nich jak
        powietrze. A dodam jeszcze, że on nic nie rozumie z medycznego
        języka i potem musiałam mu tłumaczyć na "nasze".
    • lubie.garfielda Z "Listu czytelnika" "Wysokich obcasów" 20.01.09, 08:47
      "Ja tylko nie obcinam paznokci i nie karmiłem piersią żadnego z
      naszych dzieci
      Politata 2009-01-18, ostatnia aktualizacja 2009-01-19 14:33

      Gdy pani ordynator z podaniem diagnozy stanu mojego
      czteromiesięcznego dziecka wstrzymuje się do powrotu żony z
      łazienki, myślę, że to miłe, i nie doszukuję się innych znaczeń

      Kiedy młoda pani doktor, relacjonując przebieg leczenia, odwraca się
      do mnie tyłem, tłumaczę sobie, że sala jest tak mała, że żeby mówić
      jednocześnie do żony i do mnie, musiałaby wcisnąć się w kąt pomiędzy
      łóżeczkiem i przewijakiem. Ale gdy po dwóch tygodniach pobytu syna w
      szpitalu (częściej pod moją niż żony opieką) dziewczyna z
      administracji informuje mnie, że musi koniecznie porozmawiać z matką
      dziecka, a zagadnięta o powód czyta mi listę pytań dotyczących
      przebiegu ciąży i porodu, na które bez trudu potrafię odpowiedzieć,
      nie mam wątpliwości, że jestem traktowany jak gorszy rodzic.

      Moje kompetencje, zaangażowanie w pielęgnację i wychowanie dzieci na
      pewno są mniejsze, bo jestem facetem. Jak dotąd były o tym
      przekonane wszystkie kobiety pracujące w służbie zdrowia, które
      spotkałem podczas czterech lat bycia ojcem. A ja tylko nie obcinam
      paznokci i nie karmiłem piersią żadnego z naszych dzieci. Pozostałe
      obowiązki wykonuję na równi z żoną. Kiedyś było inaczej. Ojcowie nie
      byli obecni przy porodzie, nie chodzili z dzieckiem do pediatry czy
      wreszcie nie spędzali nocy przy łóżku na oddziale. Ale to się
      właśnie zmienia. A kiedy za zmianą rzeczywistości podąży zmiana
      stereotypów w głowach Szanownych Pań? Co mamy zrobić, by stać się
      pełnoprawnymi rodzicami w Waszych oczach? Rodzić i karmić? Czy
      wystarczy, że zaczniemy obcinać te cholerne paznokcie?"
      • lubie.garfielda !!!!!!!!!!Artukuł jest linijkę wyżej!!!!!! n/t 20.01.09, 10:31

    • moofka Re: Czy was dziwi 20.01.09, 08:49
      piersia rozumiem, ale paznokcie to czemu nie?
      u nas to stary obcina paznokcie wink
      • kropkacom Re: Czy was dziwi 20.01.09, 08:57
        > u nas to stary obcina paznokcie wink

        U nas też smile
    • broceliande Re: Czy was dziwi 20.01.09, 09:00
      Nie mogę otworzyć artykułu.

      Ale powiem tak - niech wymrze pokolenie z komuny, gdzie kobieta
      zajmowała się dziećmi i domem i jeszcze pracowała. Praca mężczyzny
      zawsze była ważniejsza, a on zawsze jakoś bardziej zmęczony.

      Kiedy syn skończył pół roku, zrobiłam imprezę. Tekst mojego teścia
      do męża: Trzy kobity (sic!) w domu, a ty dziecko nosisz?!
      Nosz... Mąż się nie przejął.

      Generalnie robił wszystko. Nie karmił, ale przynosił do karmienia.
    • madame_edith Re: Czy was dziwi 20.01.09, 09:04
      Powiem Wam po chwili namysłu, że jak mój mały leżał w szpitalu i też ojciec z
      nim zostawał na noc i dzień, a ja przyjeżdżałam dopiero po pracy to też tak
      było, że lekarka rozmawiała tylko ze mną. Z roboty się musiałam zwalniać, bo ona
      coś tam chciała omówić. A jak on się spytał czy można już dać dziecku banana to
      mu powiedziała poważnie, tak tylko najpierw trzeba obrać. No i on się żalił, że
      go tam jak debila traktują, a ja się śmiałam, że przesadza, ale widzę, że
      przypadek nie jest odosobniony.
      Chociaż tak na co dzień to ja jestem rzeczywiście lepiej zorientowana w
      kwestiach zdrowotnych, lekach itd, ale wtedy to on ewidentnie lepiej wiedział co
      i jak, bo był tam cały czas a ja z doskoku.
    • kali_pso Nie dziwi... 20.01.09, 09:08


      ..podejście lekarek do ojca, dziwi, że od chwili kiedy mój syna był
      mały nic sie nie zmieniłowinkP
      Mój mąż do dzisiaj pamieta, jak był z dzieckiem na wizycie i lekarka
      usilnie prosiła go, aby po powrocie na pewno wszystko mamie
      przekazał, listę leków teżwinkP
      A mój facet to odpowiedzialny ojciec był i jest- nigdy nie miałam
      oporów, żeby zostawic z nim niemowalak, to on jeździł na
      szczepienia, bo ja studiowałam itd. No normalny gość a traktowano go
      jak półgłówka.
Pełna wersja