kiedy i jak poznałyście swoich mężów?

    • jogaj Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów? 17.11.03, 23:26
      W jacht klubie ja robilam patent na sternika,ON na zeglarza,znalismy sie z
      widzenia,potem noc swietojanska kumpela podeszla do jakis kolesi,ON tm byl,a ja
      z nia i tak juz sie bawilismy razem do rana,ale ja z jego kumplem,bo wczesniej
      zaczal. Mialam 18 lat,chlopaka w wojsku,zakochana bylam w jeszcze kims
      innym.Trzy szalone dni imprez,ON dobry czlowek,kumpel,przyjaciel,ale nie w miom
      typie i myslalam,ze zajety.Wyplynelysmy z kumpela w miesieczny rejs jachtem i
      pisalysmy do Niego smieszne listy-pamietniki,bo byl taki kumpel,
      bezinteresowny.Wrocilam,on od razu przyjechal,pojechalismy na plaze do
      Sopotu,wrocilismy o 2 rano.Byl taki,ze przez mysl mi nie przeszlo,ze to moze
      trwac dluzej niz przez wakacje. 5 lat pozniej, w grudniu zabral mnie na ta
      plaze,w to samo miejsce i sie oswiadczyl.W sierpniu minely 4 lata od slubu,w
      lipcu 9 lat jak jestsmy razem,od 10 miesiecy mamy cudownego synka. Sa dobre i
      zle chwile,ale wiem,ze to TEN jedyny i mi przeznaczony.ON to wiedzial duzo
      wczesniej niz ja,bo jak pierwszy raz zobaczyl mnie na jachcie podobno
      powiedzial:"to jest moja zona"
      Pozdrawiam-Jola,Grzes& Szymon(24.01.2003)
    • iwonapa Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów? 18.11.03, 20:00
      piszcie, piszcie
    • kasiazacharska Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów? 19.11.03, 08:39
      Swojego Dominika poznałam w pracy. któregoś dnia pojawił się jako 21 letni
      komputerowiec, długie włosy, punkowy styl ubierania, 50 kg żywej wag przy 172
      cm wzrostu... Absolutnie nie rozważałam jego kandydatury na potencjalnego
      faceta. Ale dużo gadalismy. Ja rozstalam sie ze swoim facetem aktualnym wtedy
      akurat, on ze swoja dziewczyna... Pierwsza randka... Zamieszkalismy razem po
      miesiacu znajomosci, slub wzielismy niecaly rok pozniej. jestesmy juz razem (o
      chryste!) 6 lat, z czego 5 po slubie. 4 miesiace temu pojawila sie Majka...
      Kasia
      • silije.amj Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów? 19.11.03, 13:11
        10 lat już minęło smile. W wakacje 1993 roku miałam 15 latek i pojechałam na
        cudowny obóz harcerski wśród pięknych lasów i jezior. A w podobozie męskim był
        taki mniam zastępowy, oczywiście z gitarą. Towarzyszyliśmy sobie na nocnych
        wartach kryjąc się przed komendantem... ach te wschody słońca... Mieszkaliśmy
        daleko od siebie więc następne lata to wspólne wakacje i stosy słanych listów
        (do czasu upowszechnienia się internetu), które pieczołowicie przechowuję,
        noce w pociągach, żeby siebie zobaczyć. Ślub był w sierpniu 1999 i od tamtego
        czasy nareszcie nie musiałam za nim tęsknić.
    • iwi.c Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów? 19.11.03, 17:20
      Strasznie fajny pomysł na posta. Szkoda,ża sama na niego nie wpadłam hi,hi,hi.
      Tez jestem Iwona.
      Mojego tomka poznałam w liceum, ale droga do małżeństwa była długa i żmudna,
      okupiona wieloma cierpieniami, które jak ciepłe bułeczki serwowałam zakochanemu
      po uszy Tomkowi. A było tak:
      Wrzesień 1993 roku. Ja w dżinsach(może tak być?) i ponaciąganym miodowym
      swetrze wchodzę do szatni w mojej (i jego) nowej szkole. Jestem jeszcze troche
      zagubiona, ale podoba mi sie liceum. No wiec wchodze z kumpelką do szatni a tam
      na ławeczce siedzi chłopak. Taki sobie co prawda, ale nie najgorszy. (Potem
      zreszta okazało sie, ze i tak najprzystojniejszy ze wszystkich ośmiu, jacy byli
      w mojej klasie.) Ja sie rozebrałam i wychodzę, ale rzucam jeszcze okiem na
      nieznajomego. Uśmiecha sie do mnie, wiec odwzajemniam jego uśmiech i wychodzę.
      Jak sie póżniej okazało ten mój uśmiech obudził amora. Dziwna sprawa bo ja nic
      nie czułam a Tomek kochał mnie od tego dnia. Później była szkoła, ja
      niezwracałam na niego większej uwagi, choć w miarę upływu lat wiedziałam juz,że
      Tomek mnie kocha. Nasze drogi jednak rozeszły sie daleko od siebie. każde z nas
      zaangażowało sie w związki z innymi partnerami. Mój trwał aż 6 lat(byłam nawet
      zaręczona). Kiedy mój związek zaczął się rozpadać zjawił sie Tomek. Szarmancki,
      romantyczny, pełen miłości. Dał mi wszystko czego potrzebowałam i...rozpalił
      uczucie, choć nie od razu. zerwałam zaręczyny, postanowiłam spróbować, cos w
      swoim życiu zmienić. To był bardzo trudny okres dlacałej trójki. Zapędziłam sie
      w kozi róg, w pewnym momencie sama nie wiedziałam czego chcę, ale Tomek był
      blisko. cierpliwy, kochający, choć coraz bardziej raniony. W koncu
      zdecydowałam, podjęłam ostateczna decyzję. Dzis ten chłopiec spotkany 10 lat
      temu w szkolnej szatni jest moim mężem, mamy 3,5 miesieczną Majeczkę, swoje
      mieszkanko i MIŁoŚĆ. jestesmy małżeństwem dopiero od marca tego roku, ale znamy
      sie już 10 lat. Kocham mojego męża ponad wszystko na świecie, kocham go za
      rodzinę jaka stworzył dla mnie i naszej córeczki. mamnadzieję, że tak będzie
      zawsze. Narazie mija miłość wciąż rosnie. Za miesiąc pierwsze swieta razem, z
      naszym dzieckiem, w naszym domu, tylko ja, tomek i Maja. jestem bardzo
      szczęśliwa. Pozdrawiam ciepło. Iwona

      • iwonapa Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów?do iwi.c 20.11.03, 10:07
        piękna historia. Zyczę Ci wszystkiego naj na te i przyszłe świeta. A tak poza
        tematem, piękne imię ma Wasza córeczka. Niech rośnie zdrowo. Pozdrawiam. Iwona
    • wilga_kasia Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów? 20.11.03, 11:18
      My też znamy się z liceum, mój mąż jest o rok ode mnie starszy. Najpierw
      przyjaźniliśmy się, gadaliśmy o książkach i sobie je pożyczaliśmy, a potem, gdy
      on skończył szkołę, a ja byłam w czwartej klasie, zaczęliśmy być parą. Rok
      później zdałam maturę i ponieważ byliśmy przekonani, że chcemy być z sobą na
      zawsze, powiedzieliśmy rodzicom, że chcemy się pobrać i zamieszkaliśmy razem.
      Był to ogromny szok dla naszych rodziców, nie obyło się bez łez. Po roku
      wyjechaliśmy razem na studia. Ślub wzięliśmy po dwóch latach wspólnego
      mieszkania, gdy mój mąż skończył 21 lat. A 3 lata później urodziła się nasza
      pierwsza córeczka, która teraz ma 3 lata, pół roku temu druga smile Jesteśmy razem
      9 lat, 8 lat mieszkamy razem, 6 lat temu wzięliśmy ślub. I jesteśmy bardzo
      szczęśliwi.

      ---------

      Natura lubi się ukrywać
    • alfa36 Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów? 20.11.03, 21:56
      Męża poznalam 4 lata temu u koleżanki. Od początku nie było latwo. On starszy o
      8 lat wdowiec z dzieckiem, ja wyksztalcona panna, bez zobowiązań. Uparłam sie
      jednak, a może inaczej - zakochałam. Był płacz mój, rodziców, były tłumaczenia,
      nikogo nie słuchałam. W koncu ulegli, zaakceptowali. Dziś jestem prawie dwa
      lata po ślubie, nie mogę dogadać się z nastoletnim synem mojego meża. Jest mi
      ciężko. Czasami żałuję, ostatnio coraz cześciej. Nie wiem co bedzie dalej. Mam
      nadzieję, że będzie dobrze, tym bardziej, że za kilka miesięcy urodzi sie nasze
      wspólne dziecko.
    • kin2 Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów? 21.11.03, 15:48
      jak miałam 9 lat przeprowadziłam się do nowego mieszkania,mieszkaliśmy w bloku
      w sąsiednich klatkach. należeliśmy razem do harcerstwa,, potem poszliśmy razem
      do liecum (inne klasy) jako kumple. od 2 liceum (16 lat) jesteśmy razem a po
      ślubie prawie 4,5 roku. a nasz synek ma 8 m-cy.
      często z przyjaźni rodzą się prawdziwe miłości.
    • iwonapa Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów? 26.01.04, 12:57
      wyciągnęlam ten stary wątek, może ktoś się jeszcze dopisze?
      iwona
      • donatta Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów? 26.01.04, 15:00
        Będzie mało romantycznie.
        Chodziliśmy do jednej klasy w liceum. W połowie - mieliśmy po 17 lat - zaczęło
        coś iskrzyć. Zaczęliśmy chodzić ze sobą, robiąc pokazowe awantury na całą klasę
        (oj, te temperamenty). Wybraliśmy ten sam kierunek studiów (anglistyka),
        byliśmy w tej samej grupie. Rzostaliśmy się, by znów do siebie wrócić. Po
        czwartym roku wzięliśmy ślub. Latem minie 9 lat. Dwa lata po ślubie (dzień
        przed drugą rocznicą) urodziła się Inga, Dwa lata po niej Jeremi, w lipcu
        Dagna. Jesteśmy najbliższymi sobie przyjaciółmi. Nadal jest namiętnie, nadal
        się bardzo kochamy. Mamy podobne zainteresowania, lubimy podobnie spędzać
        czas. Jest super.
        Donata
    • sabina74 Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów? 26.01.04, 15:43
      Dobry pomysł.
      Ja swojego męża poznałam w 96r. On wówczas student drugiego roku przyjechał na
      wakacyjną pracę do małej, turystycznej miejscowości, nad jeziorem i tak się
      stało, że wynają pokój w domu moich rodziców. Ja wówczas studentka trzeciego
      roku byłam na wakacyjnych praktykach poza domem. Gdy wróciłam, nowy lokator już
      się bardzo zadomowił. Gdy go zobaczyłam serce zaczęło bić mi trochę szybciej,
      już wówczas bardzo mi się spodobał. Spędziliśmy tu razem około miesiąca w
      bardzo romantycznej scenerii: wspólne spacery, ciepłe noce nad jeziorem, łódka,
      wycieczki rowerowe. Bardzo się w sobie zakochaliśmy. Wakacje sie skończyły.
      Każdy ruszył w swoją stronę. Studiowaliśmy w zupełnie różnych miejscowościach
      oddalonych około 180 km od siebie, ale to nie przeszkadzało by się spotykać.
      Widywaliśmy się niezbyt często, bo studiowalismy trudne kierunki i nauki było
      dużo. Trwało to tak około 4 lata na odległość. Potem on przeniósł się do mnie,
      zamieszkalismy razem, a po około 2 latach kupiliśmy swoje mieszkanie i się
      pobralismy. Małżeństwem jesteśmy 1,5 roku i mamy cudownego 5-miesięcznego
      synka. Stanowimy bardzo zgraną rodzinę, kochamy się bardzo i oby trwało to jak
      najdłuzej.
    • catalinka Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów? 26.01.04, 16:51
      Prawdziwa randka w ciemno, którą zorganizowała szkolna koleżanka mojej mamy.
      Pojechałam do Krakowa, bo dawno tu nie byłam. Ale miałam nosa!!! Jesteśmy po
      ślubie już 4 rok. Mamy dwie córeczki. Pozdrawiam
      Kasia
    • ruta8 Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów? 26.01.04, 17:07
      w pracy zorganizowalismy sobie wypad na narty, ON niedawno zaczal u nas
      pracowac, tak wyszlo ze u nikogo nie bylo juz miejsca tylko w jego samochodzie,
      prawie od razu zgadalismy sie ze on ma dziewczyne, ale i tak nie mialam ochoty
      na blizsza znajomosc. po powrocie zaczelismy do siebie pisac e-maile mimo ze
      pracowalismy obok siebie, ktoregos wieczora napisalam ze ide do domu i zrobie
      sobie spagetti, on odpisal ze tez bardzo lubi spagetti, odpisalam jak trafisz
      do mnie to zapraszam. oswiadczyny w Venecji, juz 4 lata po slubie, i dwoch
      synkow. ostatnio mi powiedzial ze nadal bardzo lubi spagetti. kochamy sie.
    • anika11 Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów? 26.01.04, 21:11
      Mialam 20 lat i zdawalam egzamin do koledzu jezykowego. Egzaminatorow byla
      trojka - dwie panie i jeden chlopak - nowy nauczyciel ze Stanow. Strasznie sie
      go balam, bo mowil tak bardzo po amerykansku i prawie nie moglam go zrozumiec.
      Po wakacjach wyjazd na studia. Stalam na dworcu i zaczelam myslec o tym
      Amerykancu z koledzu, i tak jakos cieplo zrobilo mi sie na duszy. Czulam sie
      troche winna, bo przeciez mialam juz chlopaka i to o nim powinnam byla myslec.
      Zaczelam studia, po pierwszych zajeciach z owym amerykaninem bylam olsniona,
      czulam wrecz telepatyczna wiez z nim. Jednoczesnie wiedzialam, ze "za wysokie
      progi na lisie nogi". Dlaczego mialby sie mna zainteresowac, w okolo tyle
      pieknych dziewczyn, a ja taki sobie niesmialy szaraczek (w dodatku koles mial
      juz dziewczyne). Tak na wzdychaniach minal mi caly rok. W wakacje caly rok
      pojechal na wakacje do Anglii, tam zaczelismy troche rozmawiac. Bylo
      cudownie. Poczulam wrecz metafizyczna pewnosc, ze kiedys bedziemy razem. Po
      wakacjach zaczelismy sie spotykac od czasu do czasu wieczorami na pogaduchy.
      No i ktoregos wieczoru te pogaduchy skonczyly sie u niego w lozku. Bylismy
      nierozlaczna para. Potem bylo troche problemow, bo on chcial jechac do Stanow,
      a ja nie dostalam wizy. Koniec koncow pobralismy sie w Polsce i rok pozniej
      oboje wyjechalismy do stanow. Jestesmy juz osiem lat po slubie, a w sierpniu
      2003 urodzila nam sie dlugo wyczekiwana coreczka. Zycie nie moze byc
      piekniejsze.
    • yola66 Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów? 27.01.04, 09:51
      Mojego męża poznałam w lipcu 2000 roku. Na Suwalszczyznie na spływie kajakowym
      Czarną Hańczą. Pojechałam tam z przyjaciółką, a on pracował tam jako ratownik i
      prowadził z kolegą nasz spływ... Nie ma jak zakochać się w ratowniku na
      wakacjach, hi hi hi!!!!! Najpierw było wielkie szaleństwo i wielka namiętność -
      zamiast wrócić wraz z końcem mojego turnusu, zostałam dłużej... Potem było
      długie rozstanie - po 16 dniach od momentu poznania Hubert wyjechał na wyprawę
      do Chin (nie było go 3 miesiące)... Czekałam, tęskniłam, i co raz bardziej
      kochałam (z każdym mailem, z każdym telefonem - zresztą piekielnie drogim - co
      raz bardziej). Potem był wyczekany powrót i kolejne rozstania. Mieszkaliśmy w
      dwóch róznych miastach (300 km nas dzieliło). Gigantyczne rachunki
      telefoniczne, tysiące maili, godziny przesiedziane w pociągach, żeby chociaż
      chwilę pobyć razem. Potem znowu było lato i znowu pojechaliśmy na Hańczę. A
      potem proza codzienności: przywiatnia i rozstania. Tak pewnie chyba trwało by
      jeszcze długo, bo ciężko była nam podjąć decyzje o przeprowadzce. Ale latem
      2002 znowu była Hańcza tym razem nie co inna, bo od pewnego szalonego wieczoru
      już w trójkę... Teraz jesteśmy 1,5 roku po ślubie - mamy 10 miesięcznego
      synka... I w tym roku znowu jedziemy na Hańczę...

      Jola i Hubert

    • aarabeska Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów? 27.01.04, 14:09
      to ja tez sie dopisze smile)

      kwiecien 2001 - pierwszy raz "oko w oko"
      poznalismy sie dzialajac w jednej organizacji studenckiej smile choc w dwoch
      roznych miastach...

      od grudnia 2001 - przegadane noce, gigantyczne rachunki telefoniczne -
      powinowatosc dusz

      16 luty 2002 - pierwsza "randka"

      czerwiec 2003 - zareczyny smile

      czerwiec 2004 - slub

      Podsumowujac: kobieta po przejsciach, mezczyzna z przeszloscia doszli do
      wniosku, ze oboje "znaja Józefa" (pamietacie Anie z zielonego wzgorza? smile ), ze
      dobrze sie rozumieja, ze chce sprobowac byc razem mimo 200 kilometrow
      odleglosci miedzy miastami i ze odwaza sie jeszcze raz sprobowac zaufac w imie
      milosci, ktora ich polaczyla na przekor wszystkiemu...

      Trzymajcie za nas kciuki!

      Agnieszka
    • eu-iza Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów? 27.01.04, 22:27
      To ja też;
      On robił doktorat a ja magisterkę u tego samego profesora.
      Ja sobie wczesniej wymarzyłam, że mój przyszły mąż ma być starszy o parę lat,
      ma mieć szeleszczące imię (takie z "sz" lub "rz"), i ma chodzic w płaszczu, no
      i ma mówić do mnie per pani na poczatku. Wszystko się sprawdziło, słowo w
      słowo. Jak go zobaczyłam, to pomyślałam: to ten, ale to nie możliwe.
      Co ja sie namęczyłam, ale w końcu zaprosił mnie do kina...
      Zaręczyliśmy sie po 2 miesiącach, a w rocznicę pierwszej prawdziwej randki
      wzięliśmy ślub kościelny.
      On zrobił doktorat, ja jestem w trakcie swojego. Mamy dwuletniego synka Krzysia
      (też szeleszczące imię)
      Fajnie nam razem.

      Jak zmieniłam uczelnię i opowiedziałam tę historię mojej bezpośredniej
      szefowej, ona powiedziała: "A mój mąż robił u mnie prace magisterską...".
      Przebiła mnie.
      Iza
    • socka2 Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów? 27.01.04, 22:58
      W maju 2001 otworzylam kafejke internetowa, troche wchodzilam na czat, ale
      zawsze mowilam, ze faceta z netu nie chce. 1 listopada 2001 na czacie z kamera
      zaczal zaczepiac mnie chlopak, Wloch - sympatyczny, wesoly, ale prawie nie znal
      angielskiego a ja ledwo co wloski. Zadzwonil juz po 2 dniach i od tej pory
      dzwonil po kilka razy dziennie, po 2 tygodniach mial juz bilet na samolot -
      spedzilismy cudowne 10 dni w Polsce i juz wiedzielismy, ze nie mozemy zyc bez
      siebie. W kwietniu mi sie oswiadczyl, w maju juz wyslalismy dokumenty do
      ambasady, a w lipcu wzielismy slub. Mamy cudowna roczna coreczke i jestesmy
      szczesliwi, ze tak sie potoczyly nasze losy.
      pozdrawiam
      Ania
      • alex05012000 Re: coś naprawdę niekonwencjonalnego ... 29.01.04, 11:50
        witam,
        pytacie: kiedy? późno, ja miałam 28 lat, a on 39.... bylismy wolni jak ptaki...
        jak? ano, w bardzo niekonwencjonalny sposób, jako, że było to 11 lat temu nie
        było czatów, internetu i kafejek internetowych i wszystkich tych wynalazków,
        a więc po powrocie z dłuższego pobytu za granicą nagle zapragnęłam z liczby 1
        przejść do 2 i ... po prostu dałam ogłoszenie w odpowiedniej gazecie w rubryce
        matrymonialne!!!, wśród korespondencji był list od NIEGO, spotkaliśmy się kilka
        razy w kawiarni, potem u mnie..., a po trzech tygodniach przyszedł do mnie w
        jedną jesienną niedzielę... i tak już zostało do dziś, ... w tym roku minie 11
        lat od naszego poznania się a w czerwcu będziemy obchodzić 10-lecie małżeństwa!
        Oleńka ma 4 lata.... przyznacie, że niebanalne???
    • madzikowa Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów? 30.01.04, 10:52
      Przez internet. Wyszukalam go na tronie Randka Przyszlosci. Jego "reklamowka"
      byla bardzo urocza, wiec odpisalam i juz na drugi dzien sie spotkalismy.

      I zaiskrzylo!!!smile
    • odalie Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów? 31.01.04, 20:13
      Kiedyś był juz taki wątek, dobrze pamiętam? To się powtórzę smile

      Mojego mam z ogłoszenia. On wywiesił w akademiku ogłoszenie, że szuka graczy na
      sesję RPG i że prowadzi m.in. system, w który bardzo chciałam zagrać. To i
      złożyłam mu wizytę. Poraził mnie swoim niewysłowionym męskim pięknem - jak raz
      facet w moim typie, mniam, mniam. Jezusiczku.

      Zapowiadało się przyjemne z pożytecznym, zgodnie zresztą ze stereotypem
      krążącym w środowisku, że baby to na sesje łażą ino chłopów rwać smile)))))))

      Umówiliśmy się na sesję - jedną, drugą. A potem zaczęliśmy robić za wystrój
      wnętrza w pobliskiej studenckiej knajpie, dzień w dzień wieczór przy piance w
      oparach tego, co tam akurat reszta wystroju wnętrza paliła. Bardzo wtedy
      potrzebowałam kogoś normalnego, a raczej nienormalnego, po moim ultra
      konformistycznym exie, który raczył spławić mnie jakiś niedługi czas przedtem,
      co mocno odchorowałam.

      Więc dałam się porwac fali dekadencji. Jednym z prezentów od mojego był na
      przykład spray, którym pod jego ojcowskim okiem pobazgrałam na ścianch w pewnym
      przejściu podziemnym. Któregoś dnia moja wątroba nie wytrzymała i już po drugim
      piwie zaczęłam się słaniać i chorować, a mój zajął się mną troskliwie i bez
      żadnego tam obrzydzenia. Akceptował i moją duszyczkę, i moje ciało, jedno razem
      z drugim. To było coś.

      Na dodatek były mrozy i samemu pod kocykiem się marzło. No i ja byłam trochę
      zagłodzona, a mój (wtedy jeszcze nie mój) facet robił świetne kanapeczki i wege-
      flaczki. I jak na takiego młodego szczawia, to świetnie głaskał po szyi (tak
      mimochodem...), zaglądał w oczy (tak niewinnie...), całował, no i ten tego,
      nooooo.... Wreszcie dowiedziałam się, jak wygląda seks bez podręczników,
      Playboy'a i instrukcji obsługi w podpunktach (cytat z eksa: "powinnaś teraz
      zareagowac tak i tak, nie reagujesz, więc należysz do tych x% kobiet które nie
      odczuwają xxx, szkoda" - zresztą hahaha, jak się okazało ex się mylił smile)))) )

      Jak facet mówi rano: "Jak ty ślicznie wyglądasz, Różyczko" i pisze na twoją
      cześć opowiadania... to mrrrrrr, jak go nie pokochać, jak nie pokochać...?

      ................

      Co do sesji, to hmmmm.... trafiały się tez bardzo specyficzne one-on-one czyli
      solówki, w takiego Wampira na ten przykład... :]

      Aha, całą głębię sytuacji zrozumieją tylko emamy grające/posiadające grających
      facetów (boższ, ale nie w cRPG!), ale czy są tu takie????
    • martini_very_bianco Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów? 08.02.04, 01:24
      ja miesiąc temu byłam na slubie przyjaciół, których wyswatała moja
      przyjaciółka, kładąc ich po prostu razem do łóżka. ale nie tak po prostu, bo to
      intrygantka. to było po całonocnym graniu w karty, 7 osób, 6 łóżek, ciągnęliśmy
      zapałki - kto wyciągnie najkrótszą, śpi z Kaśką. Wiadomo, jak się to musiało
      skończyć, skoro Anetka już wcześniej ich namierzyła...
    • ese1 Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów? 08.02.04, 15:31
      A my poznalismy sie w pracy. Polaczyla nas praca nad wspolnym projektem dla VW.
      On we Francji, ja w Polsce. Najpierw czesto rozmawialismy przez telefon,
      pozniej on przyjechal sluzbowo do naszego zakladu. To byla milosc od pierwszego
      wejrzenia. Jeszcze kilka wspolnie ukartowanych wyjazdow, spotykalismy sie
      glownie na wyjazdach sluzbowych lub ja kombinowalam pretekst aby go sciagnac do
      naszego zakladu. Wreszcie sie dowiedzialam (nie od niego!), ze prosil o
      kontrakt w Polsce i go dostal. Szok! Za pare dni sam sie przyznal - przyjezdza
      na 2-letni kontrakt do Polski. Bylismy juz para. Przyjechal na stale w 2001 w
      kwietniu, w sierpniu 2002 wzielismy slub, a we wrzesniu 2003 urodzila nam sie
      coreczka. Moj maz ma przedluzony kontrakt do 2006, a pozniej chyba razem do
      Francji wyjezdzamy. Buu... A moze drugie dziecko za rok? Chcialabym jeszcze
      urodzic je w Polsce. I jeszcze dodam, ze nie swietujemy 14 lutego na Walentego,
      u nas Walentynki nadal sa codziennie! Bardzo kocham mojego meza i z tego co
      widze i czuje, on mnie tez. A klotnie zdazaja sie zadko, glownie jak ktores ma
      zly dzien, ale jestesmy w stanie rozmawiac na ich temat z humorem. Pozdrawiam.
      Ewa mama Audrey

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9521152&v=2&s=0
    • mycha70 Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów? 14.02.04, 00:15
      Akurat skończyłam studia i poszłam do pracy. Trafiłam do jednego pokoju z takim
      chłopaczkiem - no bo jak inaczej to nazwać - na oko to z 16 lat. Ale jak go
      wyliczyłam, to miał 23. Nie wyglądał. Nikt ciekawy.
      Moi znajomi ze studiów zaprosili mnie na wesele. Z osobą towarzyszącą. Mój
      ówczesny chłopak brzydko mnie załatwił, mówiąc, że nie pójdzie ze mną i jeszcze
      nie chciał uzasadnić. Nie miałam innych pomysłów, więc zła na mojego umówiłam
      się z kolegą z pracy na spacer na starówkę. No i zaprosiłam go na wesele. A
      on... się zgodził. No i tym mnie zaskoczył.
      Przyznam się, że było trochę głupio, bo jak juz pisałam, młodo wyglądał. Nawet
      panna młoda pytała mnie, ile on ma lat. Odpowiedziałam jej, żeby się nie
      martwiła, bo nieletniego nie uwodzę. I jeszcze nie umiał tańczyć. I był
      przerażony. Potem przyznał mi się, że niedużo brakowało, a w ostatniej chwili
      chciał zrezygnować z tego wyjścia. Mama wypchnęła go siłą z domu. Ale było w
      nim coś takiego, co sprawiło, że został. Jakiś błysk w oku, pasja, ciepło,
      uczuciowość. W kwietniu minie nam 7 lat małżeństwa. Do jego wyglądu chyba się
      przyzwyczaiłam, bo nie postarzał się. Najwyżej trochę utył. Jeszcze niedawno
      jedna pani nie mogła uwierzyć, że tak wygląda 30-letni facet. Dawała mu ze 20.
      Jest tak słodki, że pomimo mojego ciężkiego charakteru ani razu jeszcze się nie
      pokłóciliśmy. Potrafi rozładować każdą sytuację.
      Nasz synek (2,8) uwielbia go. Jest najwspanialszym ojcem na świecie.
      Moja mama też go uwielbia. Jest najlepszym ZIĘCIULKIEM. Podobno z nim łatwiej
      się dogadać niż ze mną.
    • merigold_triss Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów? 14.02.04, 10:00
      hmmm a my na nimfomancesmiletaka stronka erotycznasmilepo 4 miesiacach slubsmilea
      miesiac po slubie wlasnie w walentynki dowiedzialam sie ze bede miec dzidziesmile
    • makube Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów? 14.02.04, 15:33
      w mojej opowieści jak poznzłam swojego męża przewija się wiele elementów z
      Waszych historii. Czerwiec, Noc Świętojańska, niedawno rozstałam się z
      chłopakiem (z którym byłam 4 lata !) i skończyłam studia. Pada deszcz, dzwonię
      do koleżanki czy pójdzie ze mną na koncert szantowy na cyplu czerniakowskim.
      Nie pójdzie. Postanawiam nie dać się chandrze, wziąć swój los we własne ręce,
      zakładam żółty sztormiak i idę. Stoję pod mostem, bawię się średnio i nagle
      kogo widzą moje oczy ? Kozi ? Tak to kolega z liceum ! Jak miło spotkać kogoś
      znajomego. W szkole co prawda był chyba ostatnim facetem, którego traktowałabym
      jako kandydata na męża ale rozmawia się miło. Okazuje się że wiele nas łączy
      poza szantami. Poznaję jego znajomych. Odprowadza mnie do domu ale choć
      Kupalnocka, mnie amory nie w głowie(zresztą on też nie niczego nie inicjuje).
      Potem spotykamy się coraz częściej a ja nadal traktuję go jak kumpla. Całe lato
      szalałam na imprezach z jego znajomymi i ludżmi z liceum, z którymi przez te
      lata utrzymał kontakt (a ja nie). W listopadzie pierwszy pocałunek.Za rok w
      lutym oświadczyny. Potem ślub, oczywiście w czerwcu, oczywiście w deszczu. we
      wrześniu podróż poślubna do Chorwacji na żagle.Małżeństwem jesteśmy od 1,5
      roku. W pażdzierniku urodził się nam synek.
      chyba musiałam dojrzeć żeby docenić zalety mojego obecnego męża.
      I widzicie, wszystko już było: spotkanie po latach, kolega z liceum, noc
      świętojańska, początkowa nechęć...
      • go.yq Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów? 14.02.04, 21:25
        Pewnej soboty będąc u mojej siostry wyszłam po gazetę. Z braku tej, której
        szukałam, kupiłam "Sztandar Młodych" (coś takiego kiedyś wychodziło). Ponieważ
        moja najlepsza koleżanka spędzała wówczas większość czasu na korespondowaniu z
        facetami z najróżniejszych rubryk matrymonialnych w gazetach (co mnie
        rozluźniało, bo uważałam, że mamy czas, poza tym ciągle trafiała na jakichś
        buców) zaczęłam z moją siostrą - tak dla jaj - czytac anonse... No i znalazłam
        taki, który mnie urzekł (strrrasznie mnie bierze słowo pisanewink Miałam
        wrażenie, że to głupie w moim wieku (19/20 lat) odpowiadać na anonse z rubryk
        martymonialnych, ale ten tekst nie dawał mi spokoju, zresztą moja siostra
        powiedziała, że gdyby ona była wolna, to do takiego faceta na pewno by
        napisała... No i odpowiedziałam mu... Nie mieszkałam już pod adresem, na który
        do mnie napisał (oj, nieprędko!), ale list jakoś do mnie dotarł.
        Korespondowaliśmy ze sobą prawie pół roku, później spotkanie, coraz częstsze
        spotkania, wspólnie wynajęte mieszkanie, przeprowadzka, przeprowadzka... Obecne
        mieszkanie jest siódmym z kolei (mam nadzieję, że szczęśliwym!), jesteśmy osiem
        lat po ślubie, mamy siedmioletniego syna i nie mam żadnych wątpliwości co do
        tego, że mąż jest facetem mojego życia... A "Sztandar Młodych" przestał się
        ukazywać niedługo po tym, jak wysłałam swój pierwszy list. Aż strach pomyśleć,
        co by było, gdyby ten tytuł zakończył żywot wcześniej, mogłabym nie zdążyć na
        najważniejszy pociąg swojego życia!
    • iwonapa Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów? 09.03.04, 10:20
      wszystkim dziękuję za posty i proszę o jeszcze
      Iwona
      • isma Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów? 09.03.04, 10:35
        Taaak. Moj maz byl moim studentem. Na poczatku zreszta niezbyt pilnym. Ale
        kiedy zaczal bardzo sie starac, to bylo to tak pocieszne (zajecia byly zwiazane
        z pisaniem, a moj maz jest cudzoziemcem), ze nie sposob bylo na niego nie
        zwrocic uwagi...
        A powazniej, to cala sprawa zaowocowala mnostwem perturbacji, i tylko chyba
        Bozej opiece zawdzieczamy, ze dzisiaj jestesmy razem i jestesmy szczesliwi.
    • moi_betti Re: kiedy i jak poznałyście swoich mężów? 09.03.04, 16:38
      Zobaczyłam go zaraz na drugi dzień po moim półmetku, w czerwcu 1995. Usiadł z
      kumplem przy ognisku, normalnie mój typ, ideał. Wysoki, długie włosy, śnada
      karnacja, starszy, no i grał na gitarze.
      CHyba mnie zauważył, mnie szarą myszkę, taką brzydką Betti.
      Nie wierzyłam, że się we mnie zakocha, to że zwrócił uwagę nic jeszcze nie
      znaczyło.

      Później burzlilwe wakacje nad morzem, gdzie poznałam fajnych facetów,
      pielgrzymka-tam też było w czym wybierać wink
      Jesienią znów go zobaczyłam, patrzył na mnie, ale ja byłam pewna że na
      koleżankę.
      Całą jesień podkochiwałam się w nim, koleżanka aranżowała spotkania grupowe,
      inne dziewczyny chciały zdobyć go, a on ... zaczął mnie ignowrować.
      Zresztą ja go też, bo nawet nie sądziłam, że taka dziewczyna jak ja może był z
      takim facetem jak on.

      Pocałował mnie na sylwestra, tak jak się całuje kogoś kogo kocha.
      I co z tego skoro nic nie pamiętał, ja też byłam w sylwestrowym nastoju, ale tą
      chwilę zapamiętałam.Miał kaca moralnego, bo nie wiedział co się działo. Wtedy
      dopiero zaczął mnie unikać.
      Unikaliśmy się dwa bite miesiące. Aż ostatniego lutego poszedł mnie odprowadzić
      i znów mnie pocałował, z tym że już pamiętał wink i od tamtej pory jesteśmy
      razem.
      Właśnie stuknęło nam 8 lat.
      Czy jestem szczęśliwa? Bardzo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja