Niania nam wyżera

    • misiamama Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 22:07
      Sformułowanie faktycznie mało szczęśliwe, ale wg mnie jest coś na
      rzeczy. Niania ewidentnie naciąga rodziców, i to jest niefajne. Moim
      zdaniem, żywienie niani to bardzo indywidualna sprawa i nie ma co
      tak się oburzać, jak niektóre z Was powyżej. Dla jednych nie ma
      znaczenia talerz zupy i 5 kaw, bo mają zawsze spory zapas jedzenia,
      regularnie gotują, itp. itd. Dla innych dużym problemem jest
      zjedzenie kajzerki i plastra szynki - jeżeli było to jedyne
      jedzenie, zostawione na kolację dla wracającej z pracy mamy. I nie
      chodzi o koszt ani ilość, ale o problem z zapewnieniem tego
      prowiantu. U mnie było podobnie - początkowo mały jadł obiady
      słoiczkowe, myśmy jedli na mieście (w końcu tez byłam po 8 g. poza
      domem) i poza weekendami w lodówce były totalne pustki (tylko owoce,
      biszkopty, soczki dla dziecka, jogurciki czy serki dla dziecka -
      typu "dzieckowych"). Od razu wyjasniłam niani, że nie wyobrażam
      sobie robienia specjalnych zakupów i gotowania tylko dla niej, więc
      niech przynosi sobie obiad, kanapki, co chce, korzysta z kuchni,
      naczyń itp. - ale niech nie liczy na naswink Napoje do dyspozycji
      (kawa, herbata, mineralka). Niania przynosiła sobie kanapki, płatki,
      jogurty itp. Owoce też. Problemem - podkreslam - nie był koszt
      dodatkowego jedzenia, ale czas, jaki musiałabym poświecic na jego
      zakup i przygotowanie. Dlatego rozumiem zoi i proszę, powstrzymajcie
      się z komentarzami w rodzaju "żalujesz niani plastra szynki".
      • misiamama Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 22:10
        ach, a co do pytania -uważam, że bezwzględnie porozmawiać, na
        spokojnie. Wyjasnij, że dla ciebie jest to problem, jeżeli musisz
        pamiętac o tym, żeby robić zakupy specjalnie dla niani, i poproś,
        żeby przynosiła własne jedzenie. Komunikacja przede wszystkim.
        • betty_julcia No wybacz 23.01.09, 22:42
          ale ona właśnie żałuje plastra szynki i tego talerza zupy. To nie
          jest kwestia organizacji i robienia zakupów dla niani bo nikt tego
          od niej nie wymaga tylko to wszystko w lodówce jest tylko niania ma
          nie ruszać.
          • angazetka Re: No wybacz 23.01.09, 23:13
            > to wszystko w lodówce jest tylko niania ma nie ruszać.

            Jeszcze głupiej: raz może ruszać, a raz nie może. Nic dziwnego, że
            jest problem, skoro nie ma czytelnych zasad.
            • mamaemmy Re: No wybacz 23.01.09, 23:49
              angazetka napisała:

              > > to wszystko w lodówce jest tylko niania ma nie ruszać.
              >
              > Jeszcze głupiej: raz może ruszać, a raz nie może. Nic dziwnego, że
              > jest problem, skoro nie ma czytelnych zasad.

              No wiesz,bez jaj,jakie zasady.To chyba powinno byc wychowanie,ze nie grzebie sie
              w obcej lodówce??Mnie by do głowy nie przyszło cos takiego.Co za róznica ze ona
              pracuje w domu u kogos??
              • estelka1 Re: No wybacz 23.01.09, 23:53
                Idąc Twoim tokiem myślenia, niech mama zostawia jedzenie dla dziecka
                POZA lodówką. Najwyżej się zepsuje, ale niania nie będzie grzebać
                tam, gdzie nie powinna.
                Jasne zasady od pierwszego dnia pracy i życie będzie prostsze!!!
              • angazetka Re: No wybacz 24.01.09, 00:03
                Załozycielka wątku pisze dość jasno, że czasami mówi niani, że może
                się czymś tam z lodówki poczestować, a czasem o tym zapomina. Niania
                wtedy może czuć sie upowazniona do "grzebania w lodówce", skoro na
                ogól sie jej na to pozwala.
                • mamaemmy Re: No wybacz 24.01.09, 00:17
                  poczęstowac a wyzerac regularnie-to jest znaczna róznica
    • gacusia1 Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 22:53
      Jesli Ci to tak przeszkadza to zwyczajnie poinformuj,ze jesli
      zamierza sie u was zywic to bedziesz jej potracac z wynagrodzenia.
    • escribir Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 23:05
      Pierwsza niania mojej młodszej córki była właśnie taka wyżeraczką.
      Musiałam zatrudnić nianię, bo MUSIAŁAM pójść do pracy (ze względów
      technicznych). "Oddawałam" niani 8/10 mojej pensji. To co mi zostawało starczyło
      tylko na 1/2 opłaty na przedszkole starszej córki. Miałayśmy od początku umowę,
      że nie zapewniamy jej wyżywienia, bo nas po prostu na to nie stać. To co było w
      lodówce to były dosłownie 2 plasterki wędliny na kolację dla starszej córki
      (młodsza była na tyle malutka, że miała swoje niemowlęce jedzenie). Ja z mężem
      jedliśmy wówczas makaron, sam makaron (tylko w niedzielę wbijaliśmy w makaron
      jajko), bo taka była sytuacja.
      Ale to wszystko nie przeszkadzało niani wyjadać wędlinę przeznaczoną dla
      dziecka. Niby tylko jeden plasterek, ale dla małej była to połowa jej kolacji.
      Do niani to nie docierało.
      Dodam że ta niania pracowała u nas miesiąc, ale zwolniłam ją nie tylko z powodu
      "wyżerania".
    • irmaaa Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 23:48
      A może zrób tak: rano szykując dla siebie kanapkę, zupę mleczną, czy
      co tam jesz na śniadanie, zrób też dla niej i powiedz jej
      wyrażnie: "To jest śniadanie dla pani, na obiad proszę się
      poczęstowac zupą." Jeśli w tej sytuacji będzie dalej buszować w
      lodówce, moim zdaniemm, jest do zwolnienia- i nie chodzi tu o
      jedzenie, ale o kulturę osobistą kobiety, która przez kilka godzin
      dziennie wychowuje Twoje dziecko.
      • demarta Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 23:57
        moim zdaniemm, jest do zwolnienia- i nie chodzi tu o
        > jedzenie, ale o kulturę osobistą kobiety, która przez kilka godzin
        > dziennie wychowuje Twoje dziecko.

        aaaaaaaaahahahahaaaaaaaaaaaaaaaaaa, to ci dowcip! w ramach dbałości
        o wychowanie twojego dziecka w oparach kulturalności zwolnij
        (najlepiej na oczach dziecka!) opiekunkę argumentujac, że musi
        zniknąć z z domu, albowiem wyżera z lodówki. w ten oto sposób
        dziecię wyrośnie na super hiper specjalistę od savoir-vivre naszych
        czasówtongue_out
        • mamaemmy Re: Niania nam wyżera 24.01.09, 00:01
          wiesz,demarta,dla mnie branie czegokolwiek bez pozwolenia-z cudzego domu-nazywa
          sie kradziezą.I nie jest wazne czy ona kradnie płyty cd czy plasterki sera żółtego.
          • irmaaa Re: Niania nam wyżera 24.01.09, 00:10
            W dawnych czasach - jeszcze na studiach, zdarzało mi się dorabiać
            niańczeniem dzieci. Idąc do "pracy" kupowałam suchą bułkę i jogurt.
            Do głowy by mi nie przyszło,że mogę otworzyć lodówkę w celu innym,
            niż wyjęcie czegoś dla dziecka.
            • demarta Re: Niania nam wyżera 24.01.09, 00:17
              irmaaa napisała:

              >> Do głowy by mi nie przyszło,że mogę otworzyć lodówkę w celu
              innym,
              > niż wyjęcie czegoś dla dziecka.

              i równie intensywnie do głowy ci nie przychodzi, że różni ludzie
              różnie zasady wzajemnego funkcjonowania sobie ustalają. moje zasady,
              twoje zasady, jego, nie ma tu znaczenia, najistotniejszym jest
              konsekwentnie wyznaczyć granice i obopólnie ich przestrzegać. w tym
              wątku raczej nie chodzi o prześciganie się, kto deklaruje bardziej
              szlachetny sposób postępowania w swoim własnym życiu. no bo śmieszne
              to by było... jest, chciałam, powiedzieć.
              • irmaaa Re: Niania nam wyżera 24.01.09, 08:23
                Demarta- czy Ty nie jesteś nianią, którą jakiś czas temu zwolniłam ?
                Przepraszam, nie wiedziałam,ze to się skończy taka traumą dla Ciebie.
          • demarta Re: Niania nam wyżera 24.01.09, 00:10
            nie ma to jak poglądy "od jednego końca klapki na oczach konia do
            drugiego" bez wczytania się, że autor sam tak naprawdę znalazł już
            wyjście z sytuacji:

            "...postanowiliśmy z mężem, że
            po prosotu będę wychodząc mówić jej co może zjeść i wówczas nie
            będzie problemu..."

            i nie byłoby problemu, wystarczy tylko konsekwentnie stosować się do
            samodzielnie stworzonego planu. ale nie ma to jak samemu nawalać, a
            innym wytykać, że się nie stosują tongue_out
            • mamaemmy Re: Niania nam wyżera 24.01.09, 00:15
              no własnie to takie typowo polskie-zawsze winny pracodawca.Bo powiedział/nie
              powiedział.
              Ale to własnie kwestia wychowania-dla kogos jest to normalne,dla innego nie do
              pomyslenia.
              Nikt tej dziewczynie nie powiedział:Moze pani jesc i czestowac sie czym chata
              bogata...
              Do czego wiec sie ma stosowac autorka watku?
              To moze ma mówic jej np-prosze tez nie grzebac w moich szafach,ani nie prac
              swoich rzeczy w mojej pralce tongue_out
              • angazetka Re: Niania nam wyżera 24.01.09, 00:25
                Ale tu własnie w dużej mierze jest wina pracodawcy. Bo raz pozwala
                jeść, a raz nie pozwala. Zmienia ustalone zasady. Trochę to nie w
                porządku.
          • umasumak zwłaszcza, że taki plasterek żółtego sera 24.01.09, 00:13
            jest chyba droższy od płyty CD wink. Oczywiście "czystej" płyty CD.
            Ale wracając do tematu: oczywiste jest, że niania przygotowując dziecku posiłki
            MUSI otworzyć tę nieszczęsną lodówkę, więc jak najbardziej wychowawcze dla
            dziecka by było, gdyby mogło od wieku pacholęcego wyrastać w domu, w którym
            niania (która ma już chyba pochodnie zamiast uszu albo żabę na języku) jest
            traktowana na równi z innymi, oraz w takim, gdzie dziecko nie musi jadać
            samotnie, bo niani nie wolno usiąść do stołu przy wspólnym posiłku.
            • irmaaa Re: zwłaszcza, że taki plasterek żółtego sera 24.01.09, 00:20
              Uma, ale ja właśnie napisałam,że proponuję zaprosić nianię na
              posiłki, które są przygotowane dla innych członków rodziny. Ganię
              jedynie myszkowanie i podjadanie rzeczy, w stosunku do których pani
              domu mogła miec inne plany. Będac gościem też nie zaglądam do
              lodówki, ale częstuję się tym, co mi podano.
              • umasumak Re: zwłaszcza, że taki plasterek żółtego sera 24.01.09, 15:14
                No proszę, ale ja nie odpisywałam na Twój post, szczerze mówiąc teraz dopiero go
                przeczytałam.

                Generalnie się zgadzam, chodzi o ustalenie zasad, natomiast autorka wątku tych
                zasad nie ustaliła, a się czepia kobity.
                A że osobiście reprezentuję nieco inne poglądy na temat traktowania pracownika,
                zwłaszcza zatrudnionego w charakterze opiekuna dziecka, to już inna sprawa.
    • atra1 Re: Niania nam wyżera 23.01.09, 23:49
      A może nie o to chodzi ILE zje, ale że częstuje sie sama? Człowiek
      wraca z pracy chce coś zjeść, co wie, że w lodówce jest, a tu nie ma?

      Nasza niania to już przyszyta babcia mojego dziecka, która nie raz
      karmiła nas i była u nas (rzadzeij jednak, bo zabiera Mlodego do
      siebie) częstowana. Jeżeli coś brała sama to był np. banan jeden z
      wielu, ciastko jedno z wielu itd, zawsze zostawiała cos dla reszty.

      I nie ukrywam odpowiada mi bardzie poczęstowanie jej niz gdyby miała
      częstować się zawartością lodówki sama, mimo, że w grę wchodziłaby
      taka sama ilośc żarcia.
    • wieczna-gosia Re: Niania nam wyżera 24.01.09, 00:20
      moja niania nagminnie przynosila sobie kanapki a mnie to nagminnie wkurzalo ze
      jak odgrzewa zupe dziecku to sobie jesc nie zrobi.
    • umasumak Szanowny pracodawco! 24.01.09, 00:59
      Wprowadza Pani niepotrzebny dystans w relacjach na linii pracodawca - pracownik
      najemny.
      Jeśli ma Pani ambicje być dobrym pracodawcą, to proponuje co następuje:

      1. Nie robić zamieszania i mętliku w głowie niani, raz zezwalając w swej
      łaskawości na spożywanie posiłków pochodzących z Pani lodówki, innym razem
      "zapominając" udzielić pozwoleństwa. Nawet ja, mimo że jestem raczej kumata, nie
      wpadłabym na to, że pozwoleństwo nie działa, kiedy Pani w pośpiechu porannym
      "zapomni" zezwolić.

      2. Wydzielić półkę w lodówce na której znajdowałyby się prowianty dopuszczone do
      spożycia w godzinach roboczych niani, ewentualnie wydzielenie produktów które
      nie są przeznaczone do spożycia w tymże czasie, gdyż (i tutaj argumentujemy
      niani bądź nie argumentujemy, tylko informujemy, że pojemnik z kawiorem np
      kopie, a szampan pluje na nieupoważnionych), a w skrajnym przypadku wprowadzić
      całkowity zakaz "wyżerania" pod reżimem dyscyplinarki.

      Jeśli ustali Pani, szanowna pracodawczyni konkretne zasady i będzie ich
      konsekwentnie przestrzegać z uwzględnieniem zarówno praw, jak i obowiązków
      zatrudnionej, wielokrotnie wyżej wymienionej niani, ma Pani szanse na zyskanie
      dobrego pracownika.
      Nie od dziś bowiem znane jest przysłowie: jaki pan, taki kram.
      • myelegans Re: Szanowny pracodawco! 24.01.09, 03:07
        Mialam taki sam problem jak wieczna. Moja niania w dodatku gotowala dla nas
        obiady, sama przynosila sobie jedzenie na caly dzien, Nieustajaco widzialam
        puste opakowania w smieciach i nieustajaco ja prosilam, zeby zjadla z malym to
        co ugotowala nie targala ze soba zarcia przez pol miasta. NIe dalo sie przez 3
        lata ja zreformowac.

        Wszystko zalezy od umowy, jezeli pracodawca wyraznie zaznaczy, ze nie chce
        jedzeniem sie dzielic i niania taka zasade przyjmuje, to powinna sie tego
        trzymac. Rozumiem, ze kogos nie stac, ze nie chce, ze sobie nie zyczy, ale to
        trzeba ustalic. Jak Was stac, to bym olala.
    • chmielanka nam tez wyżerała 24.01.09, 08:58
      a najśmieszniejsze, że jadła również kaszki! gdy się jej zapytałam, czy robi
      małemu w dzień mleko, to powiedziała, że nie,że sobie te kaszki na mleku!
      znikały 2 litry dziennie, stąd moje pytanie było;
      potrafiła przygotowany przeze mnie obiad tłusto doprawić (sos z mąki, mąka do
      zupy), normalnie szlag mnie trafiał;
      ginęło wszystko z lodówki: wędliny, ser,jajka
      na szczęście już u nas nie pracuje
    • e.logan Re: Niania nam wyżera 24.01.09, 09:46
      Kiedy czytam wasze posty to jestem przerazona wrecz wasza
      drobiazgowoscia.dzieleniem wlosa na 4.Jak wy egzystujecie na
      codzien?Rozumiem ta ktora pisala ze niania wynosila jej zapasy z
      lodowki.Powierzacie kobiecie swoje dziecko a zalujecie talerza zupy
      albo kanapki?ZOstaje w waszy mieszkaniu i co papieru toaletowego
      tez nie powinna uzywac?A mydło mui przynosic swoje? MAm wrazenie ze
      wy tej niani nie lubicie.I zapewne przy takim stosunku do niej ona
      u was tez sie dobrze nie czuje. Wiec radze po rozmawiac i niech
      obydwie strony zaczna rozgladac sie za nowa pracowa/pracownica.

      A to oddzielanie "(raczej nie mam nic takiego co
      > chciałbym jej dać, bo nigdy przecież lodówka nie jest zupełnie
      > pusta)" takie typowe z chama na pana.

      Wydaje mi sie ze w innych kwestiach jestes ronie upierdliwa.
      • rita75 Re: Niania nam wyżera 24.01.09, 09:57
        > Kiedy czytam wasze posty to jestem przerazona wrecz wasza
        > drobiazgowoscia.dzieleniem wlosa na 4.Jak wy egzystujecie na
        > codzien?

        Bardziej jestem zniesmaczona, mi osobiscie kojarzy sie to z
        prostactwem.
        • e.logan Re: Niania nam wyżera 24.01.09, 10:17
          Mi tez ,zreszta zaznaczylam to na koncu.
    • morgen_stern Re: Niania nam wyżera 24.01.09, 10:01
      A autorka zniknęła i już nigdy nie dowiemy się, ile w końcu niania wyżera (chlip)
      • rita75 Re: Niania nam wyżera 24.01.09, 10:06
        > A autorka zniknęła i już nigdy nie dowiemy się, ile w końcu niania
        wyżera (chli
        > p)

        watek się udał- bardzo życiowy, w sumie mozna to przetransponowac
        na to, jak sie idzie do kogos z wizyta- jezeli internet to przekroj
        spoleczenstwa- to i ja sama nieswiadomie mam takich znajomych- jak
        na zalaconym obrazku- ciekawe, ile ciasteczek przysluguje na goscia
        i ile herbat? Ile listków srajtasmy?
        • angazetka Re: Niania nam wyżera 24.01.09, 10:49
          > to i ja sama nieswiadomie mam takich znajomych- jak
          > na zalaconym obrazku- ciekawe, ile ciasteczek przysluguje na
          goscia i ile herbat? Ile listków srajtasmy?

          Jak u L.M. Montgomery w którejś powieści: po plasterku sera na
          goscia i jeden do ozdoby.
          • umasumak :)) 24.01.09, 15:16
            Zwłaszcza ten dla ozdoby mnie zawsze rozbrajał przy tej lekturze smile.
      • attiya Re: Niania nam wyżera 24.01.09, 10:16
        morgen_stern napisała:

        > A autorka zniknęła i już nigdy nie dowiemy się, ile w końcu niania
        wyżera (chli
        > p)
        >

        mnie też ogarnął niewysłowiony żal, że juz się nie dowiem co i
        jak....szkoda, wielka szkoda...
        a tak na powaznie, to albo pozwalacie albo nie.
    • bj-k zatrudnić anorektyczkę ;))) 24.01.09, 11:12
      'Co wy na to. Olać? Zwolnić?
      Porozmawaić? Ale co powiedzieć?'

      Zwolnić i zatrudnić anorektyczkę wink))
    • ancah Re: Niania nam wyżera 24.01.09, 11:13
      Cale stronnictwo zwolenniczek wyliczania niani plasterkow szynki i
      sera oraz wydzielania miarek herbaty i drogocennej kawy - ale z Was
      skape i malostkowe istoty!! No, chyba, ze nie cierpicie swoich nian
      i macie im za zle, ze musicie im placic?
      Sama przerabiam juz trzecia nianie(pierwsza ma juz wlasne dziecko,
      druga sie wyprowadzila) i zawsze stosowalam polityke 'otwartej
      lodowki' - to co w niej jest mozna 1. obejrzec 2. zjesc, ale
      oczywiscie nie polityke 'otwartej szafy' czy 'szkatulki z
      bizuteria'.
      W kazdym razie, dla dobra dzieci, niania musi stac sie czescia
      rodziny, a nie pracownikiem, ktorego obowiazuja jakies rygory w
      stylu "w pracy sie nie je" czy podobne bzdury. A chcielibyscie, zeby
      jak Wy wracacie z jakiegos powodu pozniej niz fajrant niani do domu,
      to zeby niania odbijala karte o 17.30, tak jak w pracy, i
      wychodzila, nie baczac, ze dziecko zostaje same? Pewnie nie. Totez
      sprobujcie po prostu traktowac nianie jak ludzi, ktorzy opiekuja sie
      tym, co macie najcenniejszego, a nie jak kogos, kto jest Waszym
      wrogiem!
      • agatha61 Re: Niania nam wyżera 24.01.09, 11:49
        Moim zdaniem niania to nie jest zwykla praca (jak np, ja biore
        kanapoki do pracy) to w zasadzie troche czlonek rodziny, powierzacie
        jej swoje dziecko, czesto na caly dzien, ja chcialabym zeby niania
        czula sie u mnie jak u siebie w domu. Co innego gdyby wynosila
        zarcie do domu, a co innego jak zje obiad z dzieckiem, ma ochote na
        kawe itd...
        Boze, zostawiasz swoje dziecko na odpowiedzialnosc niani (na dodatek
        ciesz sie ze zadowolone, bo o to wcale nie tak latwo), a wyliczasz
        jej jedzenie. To masz do niej zaufanie czy nie?

        agata
        • rita75 Re: Niania nam wyżera 24.01.09, 11:55
          > Moim zdaniem niania to nie jest zwykla praca (jak np, ja biore
          > kanapoki do pracy) to w zasadzie troche czlonek rodziny

          w dawnych szlacheckich domach- nianie nawet jadly przy stole z
          panstwem...ale czasy sie zmienily, gdy tabuny parweniuszy zaczely
          wynajmowac nianie....
          • marty_chce_do_dzungli Re: Niania nam wyżera 24.01.09, 12:46
            Się zgodzę rita. No nie wyobrażam sobie, że miałabym niani wyliczać, chować
            puszkę z kawą czy herbatą, odmierzać talerze zupy.

            Niania to nie jest praca taka jak kasjer, logistyk, sekretarka, ona zajmuje się
            dzieckiem, powierza jej się to, co ma się najcenniejszego ( no chyba że zapasy w
            lodówce są ważniejsze od tego iż dziecko nianię lubi).

            Kiedyś moje dziecko zarzygało wszystko wokoło. Szafka z czystymi ubraniami
            świeciła pustką. My z mężem w drodze-będziemy za 4 godziny. Bateria jak na złość
            padła. Ja swojego telefonu zapomniałam. I co po przyjeździe miałam zrobić
            awanturę, że niania nastawiła pralkę a w szafkach poszukała kocyka, co by
            dziecko w coś ubrać?
          • marty_chce_do_dzungli Re: Niania nam wyżera 24.01.09, 12:47
            A zoi to troll. Przyszła, rzuciła kontrowersyjny temat i poszła w pizdu.
            • mearuless a gdzie to jest;)??? 24.01.09, 15:19

          • majan2 Re: Niania nam wyżera 24.01.09, 15:06
            Autorko wątku, przeczytaj co sama napisałas- dziecko ja lubi, ale wolisz ja
            zwolnic niz dac jej kanapkę. Widocznie szynka wazniejsza od potomstwa.
            • sympatyczna1980 Re: Niania nam wyżera 24.01.09, 15:57
              zenujacy watek, nie wyobrazam sobie zebym miala wydzielac niani kawalek szynki
              czy sera. Ile ona tego zje zeby ja rozliczac??? nie badzmy drobiazgowe.
    • mambolada Re: Niania nam wyżera 24.01.09, 18:39
      a ile jej placisz? moze pensja zmusza ja do glodowania?
    • johanab Re: Niania nam wyżera 24.01.09, 21:44
      w każdej pracy jakiej bym nie była-czy na noc czy na dzień czy na 8
      czy na 12 godzin zawsze miałam swoje jedzenie. takze wogóle nie
      rozumiem jak mozna komuś wyjadać - tez bym tak chciała, ile kasy
      wtedy zostaje w kieszeni.
      powiedzieć trzeba otwarcie że nie niewolno i zapytac czy jakby
      pracowała w sklepie to czy brała sobie jedzenie prosto z półki
      niepłacąc za nie. prosto i na temat
      • angazetka Re: Niania nam wyżera 24.01.09, 21:50
        > powiedzieć trzeba otwarcie że nie wolno

        Ależ w poście załozycielskim raz było wolno, a raz nie.
    • kasia_kasia13 Re: Niania nam wyżera 25.01.09, 11:10
      Jestem w szoku! Dla mnie zawsze bylo naturalne, ze opiekunka do dziecka mogla sobie u mnie zrobic herbate, zjesc kanapke i obiad razem z dzieckiem. Praca niani jest szczegolna i powinna byc dla dziecka czym w rodzaju cioci/babci i wspolne jedzienie sniadania/obadku sprzyjaja powstawaniu takiej relacji.
      A takie drobiazgowe zalowanie jedzenia jest typowe dla nowobogackich, zarabiaja sporo, stac ich na nianie, ale sloma wciaz wystaje z butow.
      • zoi Re: Niania nam wyżera 25.01.09, 12:59
        Założyłam ten wątek na innym forum i myślałam, ze spadł a tu proszę - spory odzew.
        Nie zdołam przeczytać wszystkich odpowiedzi, ale myślę, że te mocno krytyczne
        być może się zmienią, jeśli dopisze więcej szczegółów.
        Nasza niania pracuje na pół etatu, nieco ponad 4 godziny dziennie - max 4.5 ale
        to już w absolutnie wyjątkowych sytuacjach. Wynagradzana jest przyzwoici-w
        granicach średniej. Ma się tylko zajmować dzieckiem, nic ponad to. Może pić kawy
        i herbaty do woli, z tym, że kawy u nas nie pije (nie zmywa po sobie więc bym
        widziała) a jednak jej ubywa z pudełka - żadne z nas kawy nie pije, wniosek
        nasuwa się sam.
        Niania podaje dziecku tylko jeden posiłek, który ja przygotowuję - typowa zupka
        dla niemowlaka i tyle.
        Może sobie zrobić kanapkę jeśli chce i robi to, ale generalnie chodzi o to
        jedzenie, którym nie chcę ją częstować a konkretnie (i między innymi) o
        ekologiczny dżem się rozeszło smile - w piątek rano odłożyłam go specjalnie na
        najniższą półkę w lodówce z tyłu, za innymi słoikami, żeby mieć pewność, że
        niania go nie zje przez przypadek (co się już zdarzało) (dziecko ma alergię
        pokarmową i ten dżem to jedna z niewielu radości w moim postnym menu wink), tym
        bardziej, że na półce, był normalny dżem, jak najbardziej zjadliwy - i wiecie co
        wygrzebała ten ekologiczny. Może to świadczy o tym, że mi z butów słoma wystaje,
        może i całe snopy (da się z tym żyćsmile), ale sorry zdenerwowało mnie to. Co
        innego zrobić sobie kanapkę po prostu a co innego kompletny audyt lodówki.
        A wczoraj zrobiliśmy mini inwentaryzację na spożywce, i wyszło na to, że nie
        które rzeczy strasznie szybko u nas wychodzą jak się nad tym dłużej zastanowić.
        Ok, niania mogła np. jeść kanapki z miodem baaardzo, niewyobrażalnie grubo
        smarując, ale czy popijała to też oliwą z winogron wink, bo herbatą popijała
        zadziwiająco często.
        • umasumak Ha! 25.01.09, 14:31
          To zupełnie teraz inaczej wygląda. Jednak, sama napisałaś, że nie macie
          omówionych pewnych kwestii. Myślę, że nie warto zmieniać niani, jeśli dziecko ja
          wyraźnie lubi.

          Natomiast powinnaś wyraźnie wypunktować niani, czego jej nie można ruszać (tu
          warto dla podtrzymania poprawnych relacji uzasadnić, że tylko Ty to jadasz, bo
          alergia, czy coś innego), a czym może się poczęstować, ale w rozsądnych ilościach.
          Swoją drogą, to co napisałaś o olivie i miodzie, świadczy, że chyba wynosi... a
          to już wyglada nieciekawie. Niemniej na Twoim miejscu jeszcze bym pogadała i
          poobserwowała jaki to dało skutek.
    • guderianka Re: Niania nam wyżera 25.01.09, 11:53
      Przez kilka miesięcy byliśmy zmuszeni korzystać z usług niani. Młode
      dziwczę , studentka przyszła pierwszego dnia do pracy z swoją
      herbatą i kawą czym niepomiernie mnie zażenowała. Od razu
      zaznaczyłam, że lodówka i wszystko do picia jest całkowicie do jej
      dyspozycji, żeby nie przynosiła swoich rzeczy
      Skoro byliśmy w stanie wykarmić nas troje to damy rady i 4. Niania
      była na tyle kulturalna że czasem skubnęła jakiś owoc czy jogurt ale
      nigdy nie nadużywała gościnności
      • misiamama Re: Niania nam wyżera 25.01.09, 13:20
        Czyli nie trollwink)
        to trochę zmienia sprawę. Chodzi nie o
        wyjadanie/podjadanie/częstowanie się, tylko o wynoszenie z domu?
        dobrze zrozumiałam? podejrzewasz, że niania odlała sobie trochę
        oliwy i wyniosła do siebie, i to samo robi z innymi produktami?
        hmm.. znajomy kiedyś zatrudniał sprzątaczkę, która częstowała się
        (za jego wyraźnym pozwoleniem) tylko smakołykami, o ile akurat były,
        drogi serek pleśniowy francuski, owoc (nie jabłko, ale egzotyka
        owszem), tego typu rzeczy. W końcu ją zwolnił pod jakimś głupim
        pretekstem, bo nie wiedział, jak wytłumaczyć, że nie żałuje jej
        jedzenia, ale to nie dotyczy super sprawunków na uroczystą kolację z
        dziewczynąwink) jeżeli ty podejrzewasz, że opiekunka wynosi ci
        jedzenie z domu, to ją zwolnij w uprzejmy sposób. Może nie masz
        racji, ale nie przypuszczam, żeby udawało ci się nawiązać ludzką
        relację z tą panią.
        • zoi Re: Niania nam wyżera 25.01.09, 15:37
          Jeszcze do piątku chodziło o uporczywe podjadania, kanapki jej nie żałuję, ale
          te rzeczy ekstra typu owoce, ciasta itp mogłaby sobie darować zwłaszcza, że to
          TYLKO 4 godziny - np. niby owoc nikogo nie zrujnuje, ale za którymś razem można
          się trochę wzburzyć, kiedy dziecko przychodzi z przedszkola i chce banana a
          okazuje się, że niania zjadła ostatniego - to tylko przykład - nie myślcie, że
          kupuję po jednym bananie smile, ale też nie zamierzam robić zakupów z myślą o niani
          wilczym apetycie.
          Teraz wychodzi na to, że dokarmiamy jej rodzinę najwyraźniej, a ona ma nas za
          jakichś idiotów, którzy nie są w stanie zauważyć, że np. duża paczka herbaty
          upłynniła się w 2 tygodnie.
          I co najzabawniejsze (w sumie to tylko nam pozostało, bo ogólnie załamka - jak
          mam zaufać komuś, że dobrze się zajmuje moim dzieckiem, skoro nie mogę być pewna
          losu mojego miodu gryczanego uncertain), niani słoiczki po deserkach nadzwyczajnie się
          do czegoś przydają, tak, że zawsze już ma spakowane w torebce jak ja przychodzę
          do dziecka - ja już widzę jedno dla nich zastosowanie.
          • ibulka Re: Niania nam wyżera 25.01.09, 16:02
            o kurczę, no to faktycznie trochę średnio to wygląda...

            ale wiesz co?
            skoro zabiera sobie te słoiczki po gerberkach, to powiedz jej, żeby nie
            zabierała - segregujecie odpady i przydałoby się białe szkło, albo potrzebne wam
            do czegokolwiek. jak przestanie zabierać słoiczki, a jedzenie dalej będzie
            znikać, to wtedy interweniuj jakoś ostrzej.
Pełna wersja