Nie rozumiem kobiet , które...

26.01.09, 10:09
Nie rozumiem kobiet, które wiążą się z mężczyzną, mającym już za
sobą związek małżeński i dwójkę dzieci, po czym żalą się, jak to im
te dzieci w życiu przeszkadzają. Przykład mojej znajomej: doskonale
orientowała się w sytuacji, obecnie sama urodziła dziecko. Nie może
zrozumieć, że tamte dzieci są dla jej faceta tak samo ważne. Dodam,
że nie jest obciąśżana opieką nad tymi dziećmi, ojciec odwiedza je w
domu, choć najczęściej na neutralnym gruncie. Dzieci nie chcą
kontaktu z nową rodziną ojca, bo są już w tym wieku, że mają
świadomość, że owa znajoma przyczyniła się do rozpadu związku
rodziców. No, ale kobieta jest zazdrosna o cza, jaki jej facet
spędza z własnymi dziećmi. Wiedziała o tych dzieciach od początku,
to chyba normalne i zdrowe, że ojciec stara się nimi zajmować.
Oczywiście z przyczyn obiektywnych i tak większość czasu poświęca
jej i ich dziecku, bo z nimi mieszka. Nie wiem, czy do tej kobiety
nie dociera, że też może zostać kiedyś porzucona i nie przyjdzie jej
do głowy, że chyba chciałaby, aby utrzymywał kontakty z ich
dzieckiem. Ja rozumiem, że może jest zazdrosna, ale o takich
sprawach myśli się zanim wpakuje się w związek z dzieciatym facetem.
    • arioso1 Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 10:15
      Faktycznie-widziały gały co brały.
      u mnie jest odwrotnie-to ja mialam dzieci z poprzedniego zwiazku.
      Miałabym jednak opory aby dawca nasienia potrzebnego do ich
      zapłodnienia-odwiedzał je u nas w domu.
      Nie rozumiem tej kobiety-ona pewnie by chciała aby facet zajmował
      sie tylko ich dzieckiem i nia-ale niestety ma pecha-z dziecmi nie
      wygra.
      • mamamira Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 10:24
        Masz racje widziały gały co brały.Pewnie należy do tych co myślała ze jak się
        ożeni to się odmieni.Zazdrośnica i tyle ale kosztem dzieci,najprawdopodobniej
        gdyby mogla to by mężowi zabroniła kontaktu z dziećmi.
        • dlania Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 10:29
          Kobietę rządzi aktualnie troska o geny - dba o swoje, obcej baby odsuwawink
          Głupie i krótkowzroczne działanie.
      • cudko1 Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 10:39
        dawca nasienia??

        ja również tego nie rozumiem, i chyba nikt rozsądny nie zrozumie. To
        tylko dobrze świadczy o facecie, ze wraz założeniem nowej rodziny
        nie przestał interesowac się starszymi dziećmi z poprzedniego
        związku - a wiemy ze tak bywa - a nawet lepiej - dzieciom niemówi o
        przyrodnim rodzeństwie.
        Kobieta powinna cieszyc się. Nie moze przezcież miec pewności ze ten
        facet zawsze z nią będzie ale za to moze miec pewność ze zawsze
        będzie z ich dzieckiem - nawet jezeli się rozstaną.

        Ja byłam w takim związku- facet po rozwodzie i z dzieckiem - i
        powiem szczerze ze układało się świetnie z jego dzieckiem
        (abstrahując od byłej żony oczywiście). nie miałam z ttym żadnego
        problemu a mało tego wiedziałam jakim jest ojcem - a był i jest
        rewelacyjnym - tylko była zona mu na to nei pozwala, jakos nie moze
        zniesc dobrego jego kontaktu z dzieckiem- tego tez nie rozumiem- toz
        to chore zwyczajnie jest. A rozstalismy się z zupełnie innych
        przyczyn, mało tego do dnia dzisejszego mam kontakt z jego
        dzieckiem - moze nie jakis aktywny ale potrafimy do siebie napisac
        wiadomosci co tam slychac i w ogóle.
        No chyba ze przed nią te dzieci jakos ukrywałsmile podobno tak tez sie
        czasami zdarzawink
      • mallard Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 11:13
        arioso1 napisała:

        > mialam dzieci z poprzedniego zwiazku.
        > Miałabym jednak opory aby dawca nasienia potrzebnego do ich
        > zapłodnienia [...]

        Arioso, przeczytaj jeszcze raz co napisałaś i zastanów się dobrze!
    • 18_lipcowa1 Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 10:38
      ja w ogole nie rozumiem kobiet wiazacych sie z panem z bagazem
      • cudko1 Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 10:42
        lipcowa a dlaczego? oni jacyś gorsi są?
        • 18_lipcowa1 Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 16:25
          cudko1 napisała:

          > lipcowa a dlaczego? oni jacyś gorsi są?

          bagaz maja

      • jolusia20 Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 10:48
        ja też
      • lineczkaa Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 12:12
        a co złego w panu z bagażem?
        • agnieszkapokim Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 12:39
          Dla mnie jako kobiety bez bagażu małżeńskiego pan z bagażem jest nie do
          przyjęcia. Wolę nieprzechodzone towary.
          • lineczkaa Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 12:41
            Nieprzechodzone towary to w seminarium są.
            • agnieszkapokim Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 12:44
              Nie tylko. Poza tym facet bez zobowiązań i bagażu jest lepszą partią.
              • lineczkaa Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 12:49
                Skoro już się licytujesz jaka partia jest lepsza, to zapewne wygrywa,
                bogaty_jedynak_sierota.

                A w czymże facet bez zobowiązań i bagażu jest lepszy od kawalera bez
                potwierdzonego ojcostwa. No i prawiczek, bo wspomniałaś, że ma być towarem
                nieprzechodzonym.
                • agnieszkapokim Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 12:54
                  Niekoniecznie prawiczek, po prostu wolą być pierwszą żoną niż którąś z kolei.
                  Mam faceta, z którym właśnie będę tworzyć rodzinę i jestem dumna z tego, że
                  jestem miłością jego życia, że nie kochał wcześniej żadnej kobiety itp.
                  Ale skoro wolisz być kolejną partią, to twój problem.
                  • lineczkaa Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 13:02
                    agnieszkapokim napisała:


                    > Mam faceta, z którym właśnie będę tworzyć rodzinę i jestem dumna z tego, że
                    > jestem miłością jego życia, że nie kochał wcześniej żadnej kobiety itp.

                    Tak twierdzi? oby mu się nie zachciało sprawdzić czy inne też są fajne do kochania. Nie zawsze brak porównania jest błogosławieństwem ;>.


                    > Ale skoro wolisz być kolejną partią, to twój problem.

                    Ja już zaobrączkowana, więc nie wiem skąd ta sugestia.

                    Zadziwia mnie takie ostateczne i dość krzywdzące twierdzenie. Wolny bezdzietny facet może się okazać po kilku latach sku...synem, a rozwodnik z dziećmi wspaniałym partnerem dla innej kobiety.

                    Bycie już z kimś kiedyś w związki i posiadanie dzieci nie robi z ludzi osobników gorszej kategorii. A tak wynika z Twojego rozumowania, czyli idąc twym torem, jak tylko zostaniesz żoną i matką spadniesz o szczebel niżej w Twojej hierarchii społecznej.
                    • agnieszkapokim Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 13:03
                      Wolę być pierwszą i jedyną, której facet ślubuje, to chyba nie jest dziwne.
                      Wolałabym być sama niż którąś z kolei żoną. I tyle.
                    • 18_lipcowa1 Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 18:05
                      mozna trafic na dobrego faceta bez obciazen
                      • moofka Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 18:06
                        18_lipcowa1 napisała:

                        > mozna trafic na dobrego faceta bez obciazen

                        tylko trzeba szybko zaklepac tongue_out
                        • 18_lipcowa1 Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 18:44

                          > tylko trzeba szybko zaklepac tongue_out


                          ee tam nie trzeba
                          na cale szczescie nie wszyscy marza o rodzinie w wieku lat 21 i nie
                          wszyscy ja wtedy zakladaja
                          • moofka Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 18:57
                            >
                            > ee tam nie trzeba
                            > na cale szczescie nie wszyscy marza o rodzinie w wieku lat 21 i nie
                            > wszyscy ja wtedy zakladaja

                            no wsrod moich znajomych tez nie, a jednak co ciekawsze i tak juz bylo zajete tongue_out
                    • findopindo Re: Nie rozumiem kobiet , które... 13.05.09, 19:42
                      SPADNIE NIZEJ W SWOJEJ HIERARCHII, ALE DOPIERO PO ROZWODZIEsmile))))
                  • nangaparbat3 agnieszko 26.01.09, 18:40
                    > Mam faceta, z którym właśnie będę tworzyć rodzinę i jestem dumna z tego, że
                    > jestem miłością jego życia, że nie kochał wcześniej żadnej kobiety itp

                    To ile on ma lat?
                    I jaki to powod do - dumy?
                • vibe-b Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 17:44
                  lineczkaa napisała:


                  >
                  > A w czymże facet bez zobowiązań i bagażu jest lepszy od kawalera


                  no wlasnie w tym, ze nie ma zobowiaan i bagazu. to chyba oczywiste,
                  ze dzielnie kasy i uwagi meza na "cudze " dzieci nie jest radosne?
                  • nangaparbat3 Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 18:46
                    vibe-b napisała:
                    > no wlasnie w tym, ze nie ma zobowiaan i bagazu. to chyba oczywiste,
                    > ze dzielnie kasy i uwagi meza na "cudze " dzieci nie jest radosne?

                    Kazdy ma JAKIŚ bagaż, a zazwyczaj czałą stertę.
                    Dzioeci to jeszcze nie jest najgorsza mozliwośc.
                    Poza tym nigdy nie pojme, jak o dzieciach faceta, ktorego podobno sie kocha,
                    mozna myślec "cudze dzieci".
                    • vibe-b Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 19:14
                      nangaparbat3 napisała:

                      >
                      > Kazdy ma JAKIŚ bagaż, a zazwyczaj czałą stertę.


                      Oczywiscie, ale bagaz w postaci np. zlych wspomnien to nie to samo
                      co wyplyw jednej czwartej pensji co miesiac i dwa wieczory w
                      tygodniu spedzone z kims innym.




                      > Poza tym nigdy nie pojme, jak o dzieciach faceta, ktorego podobno
                      sie kocha,
                      > mozna myślec "cudze dzieci".


                      A mnie sie nie chce tlumaczyc.
                      • nangaparbat3 Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 19:57
                        > > Poza tym nigdy nie pojme, jak o dzieciach faceta, ktorego podobno
                        > sie kocha,
                        > > mozna myślec "cudze dzieci".
                        >
                        >
                        > A mnie sie nie chce tlumaczyc.

                        I chyba słusznie.
                • 18_lipcowa1 Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 18:04
                  w tym jest lepszy ze nie ma obciazen finansowo- czasowych
            • 18_lipcowa1 Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 18:04
              lineczkaa napisała:

              > Nieprzechodzone towary to w seminarium są.



              nie, wystarczy zeby bezdzietny byl i bez obiazenia kredytem wspolnie
              z zona
        • 18_lipcowa1 Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 16:25
          lineczkaa napisała:

          > a co złego w panu z bagażem?
          a dzielic jego milosc, czas i kase
      • wespuczi Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 16:37
        ja nie rozumiem kobiet wiazacych sie z blondynami ;p
      • rybka.marcowa Re: Nie rozumiem kobiet , które... 27.01.09, 11:05
        Moze czytałas moja historie?(np w Twoim wątku o zdradzie).

        Facet z dwójką dzieci i z alimentami przez najbliższe kilkanascie lat.
        Facet który zamrnował firme odziedziczona po rodzicach...
        Gość który w pijackim amoku zlał swoją żone tego samego dnia,gdy wróciła do domu
        po urodzeniu córki...Który poniżał i dokuczal przy każdej okazji...Kazał szukac
        frajera...Zwiał za granice zostwiajac żone i dzieci z kupa długów...który bez
        słowa zabierał zarobione przez nią w tym czasie pieniądze....
        Taki gość rzekomo teraz jest kochany,uwielbiany i doceniany...
        Dziewczyna świata poza nim nie widzi.Inna sprawa że ona 99 proc nie wie bo
        przeciez nie powie co wyprawiał ale już mi jej szkoda.
      • lilka69 lipcowa- zgdzam sie 13.05.09, 21:24
        celowo pakowac sie w klopoty?
        bo wiadomo, ze mniejsze lub wieksze zawsze bada.
      • seniorita_24 Re: Nie rozumiem kobiet , które... 14.05.09, 09:21
        Ja rozumiem kobiety, które szukają faceta już po 30tce, 40tce - w tym wieku
        trudno o fajnego pana tym bardziej bez żadnych związków - "sprawdzić czy nie
        ksiądz". Natomiast jako 20latka skreślałam od razu rozwodników, nie-rozwodników
        z dzieckiem - w ogóle nie mieli u mnie szans.
    • insomnia0 Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 10:41
      mam znajomą która jest w związku z facetem dieciatym. Sami nie mają dzieci i nie
      zamierzają.
      Oczywiście są afery że mimo alimentów- na które też zła jest- to ten facet jak
      jedzie do dzieci zawsze cos kupuje im.. lub daje pare groszy na przysłowiową
      drożdżówkę ..a jak zabierze dzieci na zakupy.. to wscieka się ze ich wspolny
      budzet topnieje..zapomina tylko że ów pan ma swoją firme i sporo zarabia i to
      jego sprawa jesli chce wydawac swoją kase na dzieci.. Pani nic do tego ..
      wlasnie przeciez wiedziłygały co brały.. no chyba ze liczyła ze to bedzie wredny
      ojciec..który bedzie jeszcze tylko chciał obnizac alimenty..
      Zreszta kolezanka..straszna materialistka.. moze dlatego nie moze patrzyc jak
      kasa wychodzi z ich domu na cudze dzieci.. sad
      Żali się sie strasznie.. al ma problem .. bo nie znajduje zrozumienia..
    • moofka Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 10:47
      bo to glupie kobiety sa
    • angazetka Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 10:54
      Też nie rozumiem. U mnie (potencjalny) pan z dziećmi z
      wcześniejszego związku, który by te dzieci olewał, byłby skreślony
      na starcie za niespełnienie standardów moralnych. Odwrotne
      rozumowanie jest dla mnie nie do przyjęcia.
    • croyance Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 11:24
      Moj maz ma 17-letniego juz syna z pierwszegp malzenstwa. I musze
      powiedziec, ze jakkolwiek uwazam opisane przez Ciebie manipulacje za
      karygodne i kompletnie niepotrzebne, to jestem w stanie zrozumiec
      (chociaz nie usprawiedliwic) podobne myslenie (i powtarzam, nie
      popieram takiego dzialania, ale w tytule watku jest mowa
      o 'zrozumieniu').

      IMHO czesto bywa tak, ze kobieta nie zdaje sobie sprawy z tego, w
      jaki sposob te dzieci beda uczestniczyc w jej zyciu. To znaczy, wie,
      ze sa, i akceptuje to istnienie - ale w praktyce okazuje, ze g.
      wiedziala, jak to bedzie wygladalo na co dzien. Doskonale
      orientowanie sie w sytuacji przed moze dramatycznie sie zmienic:
      czasami druga zona swietnie dogaduje sie z dziecmi meza przez jakis
      czas, a potem dochodzi do konfliktow; czasem zmienia jej sie
      perspektywa, gdy urodzi wlasne dziecko, a czasem zaczyna miec zle
      nastawienie, gdy np. nie moze zajsc w ciaze.

      Oczywiscie, czlowiek powinien przemyslec sobie wszystko, ale
      zawczasu wszystkiego sie nie przewidzi. Wiele kobiet jest
      przekonanych 'teoretycznie', ze dzieci nie stanowia zadnego
      problemu, a potem same sa zaskoczone, ze jednak sa zazdrosne, albo
      cos tam.

      Wiele tez zalezy od dzieci. Azile.oli, 'wiedzenie wczesniej' to jak
      wiedza o tym, ze bedzie sie mieszkalo z 'dwojgiem sublokatorow'. I
      swietnie, ale oni moga okazac sie fajnymi ludzmi, albo wprost
      przeciwnie, spiewac cala noc i rozwalac chate, wiec trudno
      powiedziec, ze moglo sie przewidziec, ze mieszkanie z ludzmi tak sie
      moze skonczyc. I jakkolwiek ktos nic przeciwko sublokatorom jako
      takim nie ma, a nawet podoba mu sie idea dzielenia mieszkania z
      innymi, ci konkretni wyprowadzac go moga z rownowagi.

      Dlatego, jestem w stanie zrozumiec kobiety, ktore nie mogly
      przewidziec, w co sie pakuja smile To zreszta jak ze wszystkim:
      wychodzac za maz czlowiek WIE, ze na dobre i na zle, i teoretycznie
      jest na to przygotowany, ale kiedy przychodzi moment zmieniania
      pampersa choremu malzonkowi czy malzonce, wiele osob - ktore
      wczesniej deklarowaly, ze chetnie beda to robic - nagle sie wykrusza.

      Osobiscie uwazam takie manipulacje za skandaliczne, a utrudnianie
      ojcu kontaktow z dziecmi za moralnie nie do przyjecia. Nie wyobrazam
      sobie czegos takiego u mnie, takze z przyczyn ekonomicznych -
      latwiej jest pewne rzeczy akceptowac, niz robic afery, bo zabiera to
      wiecej energii. Mysle tez, ze faktycznie wiedza o sytuacji
      zobowiazuje do dostosowania sie do niej, bez proby przeginania w
      swoja strone, tak ze cierpia na tym dzieci. Ale, jestem w stanie
      zrozumiec tez kobiety, ktore przezywaja nagle emocje, ktorych sie po
      sobie nie spodziewaly - co innego wiedza, co innego konkretne
      dziecko na co dzien - uwazam jednak, ze powinny sobie z tymi
      emocjami jakos poradzic, a nie dzialac na szkode relacji ojca z
      dziecmi.

      Co do 'mezczyzny z bagazem' - he he, Lipcowa, miejmy nadzieje, ze
      nigdy nie odwdowiejesz, bo nikt Cie nie zechce.
      • azile.oli Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 11:46
        Ale ja też rozumiem sprzeczne uczucia. Ale co innego uczucia, a co
        innego pretensje. W zasadzie i tak jest w komfortowej sytuacji - nie
        zajmuje się pasierbami, nie jest skazana na ich różne niezbyt
        przyjazne zachowania, bo dzieci nie chcą kontaktu z nią.
        Uświadomiłam ją, że powinna była sobie to wszystko dokładnie
        przemyśleć, bo jeszcze życie może ułożyć się tak, że będzie te
        dzieci oglądała na co dzień, będzie musiała naocznie sobie
        uzmysłowić, że ojciec te dzieci kocha, i to nie mniej, niż wspólnego
        syna. Takie podchodzenie do sprawy, że jakoś się ułoży, a facet
        odchodząc od żony weźmie rozwód z dziećmi jest niepoważne.
        Dlatego ja osobiście nie związałabym się z facetem z przeszłością,
        właśnie ze względu na tę nieprzewidywalność nawet moich reakcji, a
        co dopiero faceta i jego dzieci.
        Nie rozumiem tej kobiety właśnie dlatego, że na razie nie odczuła
        jeszcze w pełni konsekwencji bycia macochąż, a już ma pretensje.
        Fakt istnienia dzieci jak i istnienie emocjonalnego związku z ojcem
        był jej znany. Pewno myślała, że urodzenie wspólnego dziecka coś
        zmieni. No , niestety, ale chyba się tylko rozczarowała, że ojciec
        zamiast oszaleć na punkcie niemowlęcia poświęca czas starszym
        dzieciom.
        • sanna.i Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 12:54
          Myślę,że kluczowe jest to,co croyance napisała.Uczucia i emocje mogą być
          różne,człowiek nie komputer,który się programuje.Ale to jest dorosła kobieta,a
          po drugiej stronie są dzieci,więc to ona powinna być tą stroną,która sobie z
          zaistniałą sytuacją poradzi i nie zadziała na czyjąś szkodę.
        • e_r_i_n Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 21:07
          azile.oli napisała:

          > Nie rozumiem tej kobiety właśnie dlatego, że na razie nie odczuła
          > jeszcze w pełni konsekwencji bycia macochąż

          A co to znaczy odczuć w pełni konsekwencje bycia macochą?
          Macocha nie musi się z dziećmi spotykać i nimi zajmować.
          • azile.oli Re: Nie rozumiem kobiet , które... 27.01.09, 09:57
            Pewnie, erin, że nie musi. Ale życie różnie się plecie. Gdyby eks
            coś się stało, to jak myślisz, co zrobiłby ojciec dzieci. Bo
            przypuszczam, że taki, który o dzieci dba i je kocha wziążłby je do
            siebie. I niestety, albo macocha pełnoetatowa, albo można od faceta
            odejść, bo nie widzę innej opcji. Trzeba brać taką sytuację pod
            uwagę, wiążąc się z dzieciatym facetem. Pomijając już fakt, że
            dziecko może chcieć zamieszkać z ojcem, matce mogą ograniczyć prawa
            rodzicielskie. I uważasz, że co, dobry ojciec odda te dzieci do
            placówki opiekuńczej bo nowa żona tak chce?
            • e_r_i_n Re: Nie rozumiem kobiet , które... 27.01.09, 10:08
              Nawet w sytuacji 'dzieci przy ojcu' macocha w stosunku do dzieci
              meza nie musi miec zadnych obowiazkow.
              • azile.oli Re: Nie rozumiem kobiet , które... 27.01.09, 10:18
                Obowiązków nie ma, ale oglądać te dzieci musi. Chyba, że się będzie
                izolować we własnym domu, ale i to nierealne. Nie musi przejąć
                odpowiedzialności za dzieci, ale załóżę się, że jednak gotować dla
                nich będzie, prać ich ciuchy też, zwłaszcza, jak dzieci małe. Chyba,
                że chce zrazić do siebie faceta. To jego dzieci i on je kocha. Nie
                sądzę, żeby przychylnie patrzył, że aktualna partnerka je lekceważy.
                Pomijając oczywisty fakt, że w codziennym życiu istnieją sytuacje,
                że męża trzeba zastąpić, bo wraca późno i ktoś tym pasierbom musi
                dać jeść , przypilnować itd.
                • e_r_i_n Re: Nie rozumiem kobiet , które... 27.01.09, 10:45
                  azile.oli napisała:

                  > Nie musi przejąć odpowiedzialności za dzieci, ale załóżę się, że
                  > jednak gotować dla nich będzie, prać ich ciuchy też, zwłaszcza,
                  > jak dzieci małe.

                  Dla nich przy okazji, jesli juz - niekoniecznie tylko dla nich.
                  I znowu - moze byc takie ustalenie, ze to wszystko robi ojciec
                  dzieci. W koncu nie tylko kobiety gotuja i piora.

                  > Chyba, że chce zrazić do siebie faceta. To jego dzieci i on je
                  > kocha. Nie sądzę, żeby przychylnie patrzył, że aktualna partnerka
                  > je lekceważy.

                  No własnie - jego dzieci i ON je kocha. Nie przejmowanie obowiazkow
                  nie rowna sie lekcewazeniu.
                  Oczywiscie pewnie w zyciu jakies tam obowiazki na macoche spasc
                  moga - ale nie musza. Wszystko kwestia ustalen miedzy partnerami.
                  • pitahaya1 Ale przyznasz e_r_i_n ... 14.05.09, 08:40
                    e_r_i_n napisała:



                    > I znowu - moze byc takie ustalenie, ze to wszystko robi ojciec
                    > dzieci. W koncu nie tylko kobiety gotuja i piora.

                    Jasne, jasnesmile)
                    Ale przyznasz, że ewentulną przestrzenią życiową (czytaj: metraż domu, mieszkania)
                    musiałby się podzielić. I nagle okazałoby sie, że nowa żona z nowym dzieckiem ma o dwa pokoje mniej do dysponowania. Nie zawsze bowiem jest tak, że byla żona zostawia w spadku metrażsmile))

                    A może wariant mniej optymistyczny: żona żyje, ma się dobrze ale z jej psychiką coś na bakier. W końcu rozwód i szarpanina mogą żywego do rozpaczy doprowadzić. Odebranie praw rodzicielskich, przekazanie ich ojcu.

                    Jasne, że ojciec ciuchy upierze, obiad ugotuje, dziećmi się zajmie...bądź wynajmie opiekunkę, zrezygnuje z części nadgodzin. A na wczasy pojadą jako wielodzietni? No chyba, że mąz urlop podzieli na nowe i poprzednie dzieci smile))))

                  • kropkacom Re: Nie rozumiem kobiet , które... 14.05.09, 08:46
                    Nie wyobrażam sobie takiego układu e_r_i_n. Nawet kobiety niepiorące i
                    niegotujące jednak coś od siebie dokładają do dzieci.

                    > Dla nich przy okazji, jesli juz - niekoniecznie tylko dla nich.
                    > I znowu - moze byc takie ustalenie, ze to wszystko robi ojciec
                    > dzieci. W koncu nie tylko kobiety gotuja i piora.
                    • e_r_i_n Re: Nie rozumiem kobiet , które... 14.05.09, 10:54
                      Pewnie tak, ale jestem w stanie sobie wyobrazić nic_nierobienie next wokół
                      dzieci męża. Da się to na pewno tak zorganizować - inna sprawa, że pewnie bez
                      sensu byłoby takie kombinowanie. Ale teoretycznie realne.
                      • pitahaya1 Re: Nie rozumiem kobiet , które... 14.05.09, 10:58
                        Teoretycznie realne, w końcu kobieta może się nogami zaprzeć i nie pomagać.
                        A wtedy tata dzieci sam zakasa ręce do pracy. A co, jeśli poprosi obecną żonę o pomoc? A ona powie, że nie pomoże?
                        Jeden stwierdzi, że w końcu nie ma obowiązku. Drugi już nie i wojna gotowasmile)
                        • e_r_i_n Re: Nie rozumiem kobiet , które... 14.05.09, 11:08
                          No cóż, to jest wtedy rozgrywka między partnerami i ewentualnie stwierdzenie, co
                          jest priorytetem. Jeśli małżeństwo jest super zgodne, a to będzie jeden punkt, w
                          którym jest inne zdanie, to pewnie sobie poradzą.
    • madame_zuzu Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 11:42
      mój mąż jest "z odzysku" big_grin Ma dziecko z pierwszego małżeństwa, jednak kontaktu
      z nim nie ma żadnego. Matka dziecka b.skutecznie utrudniła kontakty min.wywożąc
      młodego za granicę, bez podania żadnych namiarów na siebie. A ja na przykład b.
      chciałabym poznać syna męża, zapraszać go do nas na wakacje i wszelkie inne
      możliwe okazje i bez okazji. Jego syn pewnie się nigdy nie dowie, że ma
      przyrodniego brata...
      • croyance Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 11:45
        Na szczescie u nas matka nie robi trudnosci, moglismy nawet zabrac
        mlodego na wakacje do Polski big_grin
        • madame_zuzu Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 11:54
          i właśnie nie jestem w stanie pojąć, że jedne matki walczą o to, żeby ojciec
          spotykał się z dzieckiem a inne utrudniają takie spotkania.
          Jak czasami popatrzę na relacje mojej młodszej siostry z synkiem jej partnera,
          to aż mi żal dupę ściska, że ja takich relacji z synkiem mojego M nie będę
          miała... Ona i Młodziak sa jak najlepsi, szaleni kumple. Aż dziw bierze smile
      • majka150 Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 11:49
        Spadłaś mi z nieba M-Z.Sytuacja podobna do naszej.Powiedz czy Twój
        mąż robi lub zamierza coś zrobić w tym kierunku? Mój jeszcze gdy
        jest sam to ma szansę spotkać sie z dzieckiem ale gdy chciał
        przedstawić przyrodniego brata to zastał zamkniete drzwi i psa
        wypuszczonego z klatki.
        • madame_zuzu Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 11:58
          majka działa Twój @ gazetowy? nie chce tutaj o tym pisać, bo jest kilka innych "ciemnych" stron sprawy. A jak je wywlokę na forum to mnie zjedzą z butami surprised
          • majka150 Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 12:03
            Niesad ale podam maila, maja-starsky@wp.pl
        • azile.oli Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 12:10
          Tu jeszcze może być taka sytuacja, że to nie zawsze matka zabrania
          spotkań z przyrodnim rodzeństwem, ale dziecko samo nie chce, nie
          jest na to po prostu gotowe. Mam przyjaciółkę, którą mąż zostawił z
          dwójką dzieci, przeprowadziła się do kochanki (nie mieli jeszcze
          rozwodu) i urodziła mu się z tego związku córka. Jako, że odwiedzał
          dzieci , napomknął o nowej siostrze. Córka - młodsza, popędziła z
          tatą oglądać siostrzyczkę i wróciła zachwycona. Starszy syn odmówił
          jakichkolwiek kontaktów z nowąś rodziną ojca. Zapewniam, że
          przyjaciółka w żaden sposób nie wpływała na dzieci. Po prostu jedno
          z nich odczuło zdradę ojca niejako osobiście.
          Poza tym, przykro mi to powiedzieć, ale uwierzcie, że pierwsza żona
          może mieć poczucie krzywdy i ma prawo nie chcieć oglądać w swoim
          domu kolejnego potomka swego byłego męża. Jeśli jest jednak mądrą
          matką i widzi, że jej dzieci chcą poznać rodzeństwo powinna
          zaangażować spotkanie na neutralnym gruncie.
          • majka150 Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 12:58
            Ta teoria odpada.My poznaliśmy sie juz po rozwodzie( którego to ona
            sobie zażyczyła)mój facet go nie chciał.Poza tym dziecko bardzo chce
            poznać brata.Wiemy to od niej samej,to eks robi wszystko by to
            utrudnić a wrecz uniemożliwić.
    • mama-maxa Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 12:45
      bez sensu...zło powraca tak samo jak dobro i oby, oby nie ściągła na
      siebie podobnej sytuacjiuncertain

      a jak zajmuje się tamtymi dziećmi, tzn. że dobry tata jest i tyle,
      nic tylko sie cieszyćsmile
    • be_em Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 12:47
      jestem z mężczyzną która ma za sobą związek + dziecko, teraz mamy wspólnych 2
      dzieci, i nic mi nie przeszkadzasmile tworzymy wielką fajną rodzinę modelowo 2+2
      oraz co drugi weekend, święta, wakacje i ferie 2 + 3big_grin
      • moofka Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 18:06
        be_em napisała:

        > jestem z mężczyzną która ma za sobą związek + dziecko, teraz mamy wspólnych 2
        > dzieci, i nic mi nie przeszkadzasmile tworzymy wielką fajną rodzinę modelowo 2+2
        > oraz co drugi weekend, święta, wakacje i ferie 2 + 3big_grin

        a do takiego ukladu to madra trza byc i klase trza miec wink
        za to zyski - bezcenne
    • burza4 Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 13:20
      sytuacja widziana z boku nigdy nie jest do końca wiarygodna.

      nie wiemy, czy kobicie przeszkadzają dzieci w ogóle czy w szczególe.
      Różnie z tym bywa. Większość kobiet nie ma nic przeciwko normalnym
      kontaktom, natomiast większość ma coś przeciwko sytuacjom
      wynikającym z grania na poczuciu winy ojca. Nie ma tu znaczenia, z
      jakiego powodu i przez kogo nastąpił rozwód - część kochających
      tatusiów dostaje po prostu małpiego rozumu i stara się wszelkimi
      siłami wynagrodzić rozpad rodziny. I np. "pierwsze" dzieci są
      traktowane na specjalnych warunkach, ich zachcianki spełniane bez
      zwracania uwagi czy aktualną rodzinę na to stać, "nowe" dziecko może
      poczekać, poprzednie muszą mieć wszystko i to natychmiast kiedy
      zgłoszą zapotrzebowanie itd. Trudno o brak złych emocji kiedy np.
      ojciec jest na każde skinienie pierwszych dzieci, a kwestie związane
      z nowym dzieckiem są jedynie na głowie matki.

      Sytuacje są bardzo różne, i nie sposób na podstawie kilku zdań
      wyrobić sobie prawdziwego obrazu.
      • azile.oli Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 13:39
        Ale biorąc sobie faceta, który ma dzieci trzeba się liczyć z tym, że
        może właśnie próbować tamtym dzieciom coś zrekompensować, min brak
        ojca na co dzień. Niestety, nie ma się pewności, że tak nie będzie.
        Nie w porządku jest także oczekiwanie, że mąż postawi wspólne
        dziecko na pierwszym miejscu. Tego się nie da przewidzoieć, można
        ewentualnie negocjować, ale wiązanie się z takim facetem to jedna
        wielka niewiadoma. Poza tym , nie można z góry zakładać, że tamte
        dzieci wykorzystuja sytuację. A nie można przyjąć założenia, że to
        dzieci, którym nagle zawalił się świat i walczą o uczucia ojca, jak
        potrafią?
        • burza4 Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 18:23
          Ty założyłaś że twoją koleżankę dzieci irytują tylko dlatego, że są.
          Ja założyłam że jest jakieś drugie dno, o którym niewiele wiesz.
          Wszystko można założyć, ale niezależnie od wykazanego zrozumienia -
          po pewnym czasie jest to tak samo irytujące. Podobnie jak dobre
          intencje teściowej nie przesłaniają tego, że jest wkurzająca.

          Paradoksalnie im lepszy, bardziej dbający ojciec - tym trudniej w
          takim układzie odnaleźć się kolejnej partnerce. Początki są fajne -
          patrzy się na zaangażowanie widząc w tym przejaw odpowiedzialności
          partnera. Zakochujesz się, bo widzisz w tym pozytywną cechę. Potem
          obserwujesz uważniej, i pewne rzeczy zaczynają cię razić. Np. to
          że "tam" facet leci na każdy gwizdek, choćby się nosem podpierał, w
          swoim domu dla swoich dzieci go nie ma, choćbyś ty się nosem
          podpierała i dogorywała z grypą... Czasem to zaangażowanie przybiera
          naprawdę chore rozmiary. Moją koleżankę chłop zostawił samą tuż po
          śmierci siostry, bo dzieciom trzeba było "natychmiast" kupić nintedo
          czy równie niezbędą rzecz.

          Problem w tym, że w takich układach nie istnieją stany pośrednie,
          czyli "normalne"; przynajmniej ja takich ojców nie znam, są dwie
          skrajności - albo olanie dzieci, albo kompletna głupawka.
          • moofka Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 18:25
            > Problem w tym, że w takich układach nie istnieją stany pośrednie,
            > czyli "normalne"; przynajmniej ja takich ojców nie znam, są dwie
            > skrajności - albo olanie dzieci, albo kompletna głupawka.

            tak mysle ze te skrajnosci to sie glownie w glowach neksi roja
          • nangaparbat3 Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 19:00
            > Problem w tym, że w takich układach nie istnieją stany pośrednie,
            > czyli "normalne"; przynajmniej ja takich ojców nie znam, są dwie
            > skrajności - albo olanie dzieci, albo kompletna głupawka.

            A moze Ty po prostu na takie "posrednie" stany nie trafiłaś?
            Ja na przykład mam poczucie, ze mój ex zachowuje sie akuratnie - jest zawsze,
            kiedy naprawdę tego potrzebujemy (choroba corki czy moja, śmierc psa, ważne
            uroczystości). Fakt - do byle czego wzywany nie jest, wiec wychodzi na to, że
            poza regularnymi spotkaniami jeszcze kilka razy w roku.
            Za to został juz tymczasem exem Next - jej dzieci są malutkie, więc jest u niej
            codziennie - rano odprowadza małą do przedszkola, wieczorem kąpie dzieci.
            Uważam, ze tak się nalezy - trudno zrzucic wychowanie dwojki małych dzieci na
            jedna osobę, poza tym dzieci zwyczajnie tęsknią za ojcem, i taki regularny
            kontakt im sie po prostu należy.
            No ale Ex jest sam (jak sądzę) - wyobraźmy sobie teraz, ze spotyka kobietę,
            zakochuja się, zaczynaja razem mieszkac. Zalózmy nawet, ze nie ma juz kolejnych
            dzieci - jak owa Post-Next by reagowała na te codzienne wieczorne kapiele, na
            przykład? A czy sa one objawem poczucia winy? A moze nalezy wszystko zrzucic na
            Next?
            • burza4 Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 21:28
              nangaparbat3 napisała:

              > > Problem w tym, że w takich układach nie istnieją stany pośrednie,
              > > czyli "normalne"; przynajmniej ja takich ojców nie znam, są dwie
              > > skrajności - albo olanie dzieci, albo kompletna głupawka.
              >
              > A moze Ty po prostu na takie "posrednie" stany nie trafiłaś?

              toż to właśnie napisałam - że JA nie znam normalnych ojców, którzy
              potrafią to wszystko ułożyć jak trzebasmile, choć jakby się przyjrzeć
              to możnaby mojego eks zaliczyć do tych normalniejszychsmile

              może mam skrzywione spojrzenie, bo większość znajomych jest
              porozwodzona, ale i dzieci ma odchowane. Zupełnie inne problemy i
              inne zachowania wchodzą w grę, a przykłady grania na poczuciu winy i
              ojcowskiej głupawki są jaskrawe.
              • nangaparbat3 Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 21:38
                Bo Ty sama jestes "ta normalniejsza" wink
                Na moje oko to na "normalne" uklady pracuja co najmniej 3 osoby.
        • e_r_i_n Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 21:09
          azile.oli napisała:

          > Ale biorąc sobie faceta, który ma dzieci trzeba się liczyć z tym,
          > że może właśnie próbować tamtym dzieciom coś zrekompensować

          Liczyć się dobrze, niekoniecznie trzeba się na każde zachowanie męża godzić.
          I to tyczy się ogólnie związków, nie tylko związków z panami dzieciatymi.
      • nangaparbat3 Burzo 26.01.09, 18:51
        Czasem warto moze by sie zastanowic nad źródłem tego poczucia winy, nieprawdaż?
        • burza4 Re: Burzo 26.01.09, 21:08
          Nangaparbat, warto, ale w kontekście wychowania dzieci nie ma to
          żadnego znaczenia. A przynajmniej nie powinno.

          wydaje mi się, ze każdy rodzic w takiej sytacji ma jakiś cień
          poczucia winy, że dziecku życie zagmatwał rozwodem, nawet jeśli to
          było najlepsze w danej sytuacji wyjście.

          Tylko że uważam, że niezależnie od tego czy się poczucie winy ma czy
          nie - ogromnym błędem jest kierować się nim w relacjach z dzieckiem
          bo to prowadzi do chorych sytuacji.

          Przykro mi że moja córka nie miała pełnej rodziny, ale to jeszcze
          nie powód żebym sobą dała manipulować, była na jej każde
          gwizdnięcie, podporządkowywała jej swoje poczynania, dawała gwiazdkę
          z nieba, czy całe życie wynagradzała jej to, że nam się z jej ojcem
          nie ułożyło. Uważam, że musi nauczyć się żyć z tym "defektem", tak
          samo jak z tym, że ma krzywy kręgosłup, czy niebieskie oczy.
          Nie mam zamiaru kultywować w niej poczucia krzywdy (szczegónie że
          jej życie po rozwodzie było znacznie normalniejsze niż w pełnej
          rodzinie).
          • nangaparbat3 Re: Burzo 26.01.09, 21:53
            Wiesz, problem polega na tym, ze działamy powodowani poczuciem winy raczej bez
            świadomosci, co nami powoduje.
            Mnie na przyklad na poziomie świadomym nawet przykro nie jest, ze corka nie
            chowa sie w pelnej rodzinie - ale tam pod spodem - cholera wie.
            Ale ja ją mam na co dzień, nikt jej przeciwko mnie nie nastawia, nie
            wyprowadziłam sie z domu, w ktorym ona mieszka.
            A jeśli ktos wyprowadził sie z domu dla innej osoby, a spotkania z dziecmi są
            dozowane, a do tego porzucona żona częśc swojej frustracji przelewa na dziecko?
            Co wtedy jest poczuciem winy, a co tęsknotą, rozpaczą, bezsilnoscią pokrywaną
            idiotycznymi czasem akcjami?
    • karcia85 Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 13:59
      Napisz to na forum "macochy" to Cię zlinczująwink.
      BTW, zgadzam się z tematem przewodnim - też nie rozumiem takich kobiet.
      Pozdrawiam.
      • nangaparbat3 Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 19:02
        E, tak znowu od razu nie linczują, macochy sa rożne, jak i wszyscy wink
        • karcia85 Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 22:04
          Masz rację, ale jak nieraz wchodzę tam z ciekawosci to az wlos mi się jeży na głowie co też kobiety wymyśleć potrafią. Niemniej sporo tam madrych osob, ktore potrafią przywrócić do pionu,D.
          Mam kuć do egzaminu a na forach siedzę, to już uzależnienie...;/
    • przeciwcialo Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 14:15
      Wiążąc sie z zonatym czy rozwodnikiem bierze sie go z całym
      inwentarzem- ex zona, dziećmi. Trudno wymagać aby facet o dzieciach
      zapomniał.
      • lubie.garfielda Re: Nie rozumiem kobiet , które... 14.05.09, 12:11
        są kobiety które potrafią do tego doprowadzić (zarówno next jak i
        ex) jadnak taki dawca spermy który da się tak ustawić by "zapomniał"
        o własnych dzieciach jest nic nie warty
    • kawka74 Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 16:38
      Prawdopodobnie pani przypuszczała, że jej męża zajmie bez reszty nowy potomek,
      ze świeżutkiego związku, a dzieci z poprzedniego małżeństwa pójdą - po urodzeniu
      przyrodniego brata czy siostry - w odstawkę. No i się przejechała.
    • myelegans Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 18:37
      Tu trzeba madrosci, dojrzalosci i umiejetnosci spojrzenia poza
      czubek wlasnego nosa i mozna dojsc do consensusu, zamiast robic z
      dzieci mieso armatnie.
      poczekaj jeszcze az dorosna, a ukladziki sie nie zmienia, to bedzie
      przepychanka, kto z kim, kiedy spedza swieta, na kogo mowic dziadek,
      babcia, a na kogo inaczej itd, itp.
      Mam wiele przyjaciolek z rodzin po rozwaodach, w roznych
      konfiguracjach, laczone rodziny, oba malzonkowie po rozwodach z
      przychowkiem, jedno po rozwodzie z przychowkiem, wspolne dzieici
      albo nie. I Ci moi przyjaciele najbardziej narzekaja wlasnie w
      swieta, kiedy, do kogo pojsc, z okazji: slubow, wesel, urodzin
      swoich i dziecka, kogo zapraszac i w jakich zestawieniach.
      To jest sytuacja na cale zycie, nawet jak dzieci beda mialy dzieci,
      warto popracowac nad tym, zeby jak juz sytuacja zaistniala, nie
      stawiac w srodku dzieci.

      Z mojego podworka: tesciowie rozwiedzeni, tesc drugi raz sie ozenil,
      dzieci brak. Tesciowa NIGDY nie zabraniala kontaktow z ojcem i jego
      zona, jezdzili razem na wakacje, do dziadkow, spedzali u ojca co
      drugi weekend (caly) i co drugie swieta. Tesciowa postawila sobie za
      cel nie robic z dzieci centrum konfliktu. Na teraz, wszyscy sie
      przyjaznia, razem obchodzimy swieta tesc, tesciowa, zona tescia.
      Obie panie sie lubia, zapraszaja wzajemnie na urodziny do knajpy,
      kupuja prezenty gwiazdkowe. Ostatnio wszyscy przyjechali do nas
      jednym samochodem na swieta i zostali 5 dni. Bonus dla nas, nie
      jestesmy rozdarci, odwiedzajac np. tesciowa, gdzie sie zatrzymac,
      jak podzielic czas itd. jak zeby bylo bez urazy.
      Ale na to potrzeba dojrzalosci, schowania bzdurnego honoru i egoizmu
      do kieszeni.
      Nowe dziecko moze tylko zyskac na kontakcie z przybranym
      rodzenstwem.
      Amen.
      • toniesamowite Re: Nie rozumiem kobiet , które... 26.01.09, 19:49
        bylam kiedys z facetem dzieciatym, z wlasnego doswiadczenia
        powiem,ze ciezko jest w takim zwiazku.Dziecko jezt czesto zazdrosne
        o nowego partnera i testuje macoche/ojczyma na rozne
        sposoby.Staralam sie byc mila wobec tamtego dziecka,ale szczerze
        pwiem,ze cieszylam sie, kiedy nie musialam wspolnie spedzac z nim i
        jego tata czasu.
        • mokrascierka ja te nie 14.05.09, 22:34
          Nigdy nie wzielabym sobie faceta z dzieckiem/dziecmi.
          Chciazz sama jestem matką i oczekiwalambym akeptacji mojego dziecka
          przez druga strone.

          Tak mam.
          • e_r_i_n Re: ja te nie 14.05.09, 22:40
            Ale gdzie byś nie wzięła? Pod pachę?
            • mokrascierka Re: ja te nie 14.05.09, 22:42
              Ani pod pache i ani do oltarza
              • e_r_i_n Re: ja te nie 14.05.09, 22:45
                No do ołtarza to zazwyczaj trudno będzie wink
                Też bym nie wzięła - a szkoda wink
    • ahhna Re: Nie rozumiem kobiet , które... 15.05.09, 00:45
      Też nigdy tego pojąć nie mogłam.
Pełna wersja