azile.oli
26.01.09, 10:09
Nie rozumiem kobiet, które wiążą się z mężczyzną, mającym już za
sobą związek małżeński i dwójkę dzieci, po czym żalą się, jak to im
te dzieci w życiu przeszkadzają. Przykład mojej znajomej: doskonale
orientowała się w sytuacji, obecnie sama urodziła dziecko. Nie może
zrozumieć, że tamte dzieci są dla jej faceta tak samo ważne. Dodam,
że nie jest obciąśżana opieką nad tymi dziećmi, ojciec odwiedza je w
domu, choć najczęściej na neutralnym gruncie. Dzieci nie chcą
kontaktu z nową rodziną ojca, bo są już w tym wieku, że mają
świadomość, że owa znajoma przyczyniła się do rozpadu związku
rodziców. No, ale kobieta jest zazdrosna o cza, jaki jej facet
spędza z własnymi dziećmi. Wiedziała o tych dzieciach od początku,
to chyba normalne i zdrowe, że ojciec stara się nimi zajmować.
Oczywiście z przyczyn obiektywnych i tak większość czasu poświęca
jej i ich dziecku, bo z nimi mieszka. Nie wiem, czy do tej kobiety
nie dociera, że też może zostać kiedyś porzucona i nie przyjdzie jej
do głowy, że chyba chciałaby, aby utrzymywał kontakty z ich
dzieckiem. Ja rozumiem, że może jest zazdrosna, ale o takich
sprawach myśli się zanim wpakuje się w związek z dzieciatym facetem.