Urlop wychowawczy - jak sobie radzicie?

IP: *.aster.pl / *.acn.pl 12.11.03, 19:30
Witam, jestem drugi rok na urlopie wychowawczym i mam wrażenie, że zaczynam
dziczeć. Ciągle w domu, kontakty ze znajomymi sporadyczne, mąż większość
czasu spędza w pracy, a ja w domu z szalonym dwulatkiem. W ciągu dnia nie ma
mowy, żebym wykroiła dla siebie chwilę - czytanie książki czy coś w tym stylu
zakrawa na cud przy tak żywiołowym dziecku. Kupienie czegokolwiek dla siebie
(kosmetyku, ciucha) mało cieszy, bo i tak niby gdzie mam to włozyć/użyć.
Ciągle w domu, gotowanie, pranie, sprzątanie, sprzątanie, sprzątanie ....
Zaczynam się zamykać w sobie, i nie o to chodzi, że mam dosyć własnego
dziecka, że go nie kocham i szkoda mi czasu, który z nim spędzam. Jak jest u
was, czy jestem wyjątkiem, który czasami za czymś, wśród wyrzutów sumienia,
tęskni?
    • Gość: anma Re: Urlop wychowawczy - jak sobie radzicie? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.11.03, 19:45
      U mnie jest tak: na wychowawczym jestem już czwarty rok (łącznie z
      macierzyńskim i jeszcze 2,5 roku przede mną). W domu mam podobnie jak Ty, to
      znaczy mąz wraca późno, bo taka ma pracę a pracowac musi, skoro ja nie
      pracujęsmile Z czegoś trzeba żyć. Jeśli chodzi o kontakty towarzyskie to już
      jest dobrze, chociaz tez tak do dwóch lat było ich mniej, ale teraz sytuacja
      się unormowała. Wychodze czasem do kina z przyjaciółką. Z mężem nie chodzę do
      kina ,bo lubimy tak dalece różne filmy, ze jedno z nas i tak by spałosmile)
      W ciągu dnia nie mam czasu, bo oprócz jednego dnia w tygodniu w pozostałe
      jeżdżę z synkiem na zajęcia: logopeda, rehabilitacja, muzykoterapia, itd. I to
      nam zajmuje całe przedpołudnie, potem spanie małego, obiad, wyjscie na
      podwórko lub jakaś wizyta znajomego dziecka u nas (lub odwrotnie), ćwiczenia
      zalecone do wykonania w domu... i do wieczora czas nam zleci. Wieczorem synek
      anektje tatę na wyłączność a ja wtedy nadrabiam zaległosci domowe. Jak mały
      zaśnie mamy czas dla siebie, nie za wiele tego czasu jest ale najważniejsze ze
      jest. Nie mam czasu się nudzić, za pracą nie tęsknię, kontakty towarzyskie
      utrzymujemy na takim poziomie jak nam odpowiada (czyli umiarkowane), ksiązki
      czytam, planuję studia podyplomowe...generalnie nie jest źlesmile)
      • ariana1 Re: Urlop wychowawczy - jak sobie radzicie? - Anma 14.11.03, 19:42
        Gość portalu: anma napisał(a):

        > U mnie jest tak: na wychowawczym jestem już czwarty rok (łącznie z
        > macierzyńskim i jeszcze 2,5 roku przede mną).

        Sorry,że nie na temat ,ale nie mogę się powstrzymać ,żeby cię nie zapytać: ile
        ty masz tego wychowawczego? 6 lat?! Bo tyle mi wyszło odejmując pół roku
        macierzyńskiego. Myślałam ,że urlop wychowawczy trwa tylko 3 lata.
        • Gość: anma Re: Urlop wychowawczy - jak sobie radzicie? - Anm IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.11.03, 21:00
          No własnie tyle - 6 latwink3 lata normalnego i 3 lata dodatkowego związanego ze
          zdrowiem dziecka. Te kolejne 3 lata mam prawo wykorzystać w dowolnym momencie
          do ukonczenia przez dziecko 16 lat. Ja zdecydowałam się teraz, kiedy mały
          wymaga dużo tzw. zachodu, dodatkowych zajęć, terapii.
          pozdraiwmsmile
          • ariana1 Re: Urlop wychowawczy - jak sobie radzicie? - Anm 14.11.03, 21:39
            Gość portalu: anma napisał(a):

            > No własnie tyle - 6 latwink3 lata normalnego i 3 lata dodatkowego związanego
            ze
            > zdrowiem dziecka. Te kolejne 3 lata mam prawo wykorzystać w dowolnym momencie
            > do ukonczenia przez dziecko 16 lat. Ja zdecydowałam się teraz, kiedy mały
            > wymaga dużo tzw. zachodu, dodatkowych zajęć, terapii.
            > pozdraiwmsmile


            Teraz rozumiem smile
            pzdr.również
    • Gość: luciam Re: Urlop wychowawczy - jak sobie radzicie? IP: *.tele2.pl 13.11.03, 10:25
      Czuję to samo co Finka, chociaż na urlopie jestem od pół roku. Mąż ciągle w
      pracy, czasami nocuje na drugim końcu Polski, tak że są dni kiedy porozmawiać
      z dorosłym czlowiekiem mogę tylko przez telefon. Do tego mieszkam w nowym
      miejscu, więc sąsiedzi jeszcze nie oswojeni, a do znajomych daleko. Ostatnio
      zauważyłam, że zmniejszył mi sie zasób słów, bo na czytanie brak czasu, a z
      niemowlakiem nie pokonwersuję. Z tej desperacji po 13 latach przerwy zaczęłam
      jeździć samochodem i jest już trochę lepiej. Czasami biorę dziecko i jadę do
      centrum handlowego tylko po to, żeby trochę ludzi zobaczyć.
      Dwa miesiące temu odkryłam to forum i od tej pory zaglądam tu nałogowo, jest
      to mój kontakt ze światem.
      W podsumowaniu - chyba szybko zdecyduję się na drugie dziecko, bo jak wrócę do
      pracy to już mnie nikt nie namówi na siedzenie w domu kolejne trzy lata.
      • Gość: luciam Re: Urlop wychowawczy - jak sobie radzicie? IP: 213.17.224.* 06.10.04, 14:51
        Temat wrócił, więc się pochwalę, za 6 tygodni będę na urlopie wychowawczym z
        dwójką dzieci.
    • renius2 Re: Urlop wychowawczy - jak sobie radzicie? 13.11.03, 15:54
      Hej, ja już rok na wychowawczym i też nie najlepiej to znoszę, najgorsze jest
      to, że nie mam czasu dla siebie. Czasami miałabym ochotę gdzieś wyjść, ale jak
      już się wyrwę to zaraz się zastanawiam czy w domu wszystko ok. Dobrze, że można
      przez internet się komunikować, bo chyba cofałabym się trochę w rozwoju.
      • stankiee Re: Urlop wychowawczy - jak sobie radzicie? 13.11.03, 16:14
        Dorzućcie do tego jeszcze komentarze rodziny i znajomych:
        - nie nudzisz się w domu?
        - jak ty to wytrzymujesz?
        - dla własnego dobra powinnaś pójść do pracy
        - zaniedbujesz się, tylko dom i dziecko, mąż niedługo cię zostawi
        itd.

        Wszyscy w tym czasie oczywiście robią oszałamiającą karierę w zawodzie,
        realizują się w pracy, mają stale powiększające się grono znajomych, rośnie
        perspektywa niekończącego się awansu,kolezanki biegają od fryzjera do
        kosmetyczki, nie zapominając przy tym o fitnesie, basenie i spotkaniu w pubie z
        koleżankami, których ty już niedługo nie będziesz miała.
        Koniec marudzenia.
        • Gość: danwik Re: Urlop wychowawczy - jak sobie radzicie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.03, 20:50
          Wszędzie dobrze - gdzie nas nie ma!!!
          Ja wróciłam do pracy (czyt. musiałam! - wiadomo jak teraz jest na rynku pracy -
          coraz gorzej, finansowo też byłoby krucho z jednej pensji wyżyć). Córeczka ma
          teraz 10 m-cy (syn 9 lat). Wracając do pracy wyłam w samochodzie, bo ...
          dałabym wszystko, żeby być w domu. Choć nie mam ciężkiej, fizycznej pracy
          (praca umysłowa) i dziećmi zajmuje się moja mama to naprawdę wolałabym być w
          domciu. Nie wiem jak to sobie wyobrażacie (bez urazy!) ale kobiety-matki
          pracujące nie przychodzą po pracy, siadają na kanapie przy książce i
          odpoczywają! Ja muszę zrobić to samo co Wy ... tylko w znacznie krótszym
          czasie: sprzątanie, gotowanie, pranie, prasowanie, lekcje ze starszym synem itd
          itp. a gdzie czas na zabawę z małą, na rozmowę z mężem, spacer, książkę,
          prasówkę, TV ?!!! Nie wspomnę o klubach fitness, kosmetyczkach, fryzjerach itd.
          bo doba musiałaby mieć chyba z 40h !
          A będąc w domu - nigdy nie wyglądałam jak babsko w papilotach z petem w ustach -
          codzienny delikatny makijaż, ubierałam się też "normalnie" a nie straszyłam
          starym rozciągiętym dresem, spotykałam się ww miarę regularnie z przyjaciółmi i
          było mi (nam) naprawdę baaaaardzo dobrze. Dodam, że mój syn byl (i nadal jest)
          żywym dzieckiem a córeczka ... dwa razy bardziej (od niespełna 8-go miesiąca
          chodzi, raczkowała od 5 m-ca życia)! Pozdrawiam i przepraszam jeśli kogokolwiek
          uraziłam :o))
          • lola211 Re: Urlop wychowawczy - jak sobie radzicie? 13.11.03, 23:30
            Byłam z dzieckiem w domu przez 3 lata, tez marudziłam, choc z ludzmi
            spotykałam sie czesto- oczywiscie z innymi matkami przewaznie,potem poszłam do
            pracy na rok, i ...z radoscia wróciłam znowu do roli całodobowej mamy.
            Ostatnie mies. w pracy to była mordega, miotałam sie miedzy robota a domem,
            dziecko "szło" do babci, bo nie moze do przedszkola, babcia je troche
            rozpusciła.Było mi bardzo źle.Teraz od 3 mies. jestem z dzieckiem w domu i
            jestem spokojniejsza, radosna, bez tych nerwów, pospiechu.
            Tak ze dziewczyny cieszcie sie, bo dzieci sa małe tylko raz w zyciu, skupcie
            sie na nich,o ile mozecie pozwolic sobie na niezarabianie.
            • stankiee Re: Urlop wychowawczy - jak sobie radzicie? 14.11.03, 00:03
              Ja, bynajmniej, nie poczułam się urażona. Jestem w domu z kilku powodów: mój
              syn wymaga opieki (pomimo swoich 6lat i chodzenia do przedszkola,ciągną się za
              nami wieczne wizyty u lekarzy), nie chcę by starszy syn chodził z kluczem na
              szyi (jego tydzień wypełniają zajęcia dodatkowe), mam czas na zabawę z dziećmi,
              fryzjera, zakupy, sprzątanie i inne, czasami nużące, rzeczy podczas dnia a nie
              w weekendy czy po południu. Pisząc wcześniej miałam raczej na myśli naciski ze
              strony usłużnych koleżanek i rodziców. Takie duchowe wsparcie z ich strony.
              Ale niestety bardzo często można spotkać się ze słowami krytyki ze strony mam,
              które wróciły do pracy zaraz po urodzeniu dziecka. To ich wybór, nie mam
              zamiaru nikogo krytykować ani uzasadniać wyższości Wielkanocy nad Świętami
              Bożego Narodzenia.Wystarczy jedynie założyć wątek o zaniedbaniu kobiet
              siedzących z dziećmi w domu i zobaczycie, co się będzie działo.Można poczytać i
              pośmiać się jednocześnie, do jakiego poziomu można zepchnąć potrzebę bycia z
              dzieckiem i świadomy wybór z ich strony.
              • luciam Re: Urlop wychowawczy - jak sobie radzicie? 14.11.03, 11:12
                Mam sprawdzony sposób na teksty w stylu <powinnaś wrócić do pracy> odpowiadam
                <to Ty zajmij się moim dzieckiem, bo do żłobka nie oddam> skutkuje.
                Dobre rady są jak olej rycynowy, łatwe do dawania ale trudne do przyjęcia.
                Pozostanie z dzieckiem było moim wyborem, nie muszę pracować ze względów
                finansowych więc po co się miotać pomiędzy dzieckiem a pracą. Pracujące matki
                myślą w pracy o dzieciach (np. buszując na forum) a w domu myślą o pracy.
                Rozumiem sytuacje, kiedy pracują ze względów finansowych, ale znam też matki,
                które wróciły do pracy żeby się rozerwać, żeby udowodnić mężowi że są
                profesjonalistkami, żeby na męża zrzucić część obowiązków domowych.Znam też
                ich dzieci...
                Ja nie mam ambicji zrobienia kariery, mam ambicję być dobrą matką i niczego
                nie żałować w życiu. Jedyne czego mi brakuje to życie towarzyskie, ale dziecko
                rośnie i myślę że będzie coraz lepiej.
                • Gość: stankiee Re: Urlop wychowawczy - jak sobie radzicie? IP: *.chomiczowka.waw.pl 14.11.03, 12:42
                  Olej rycynowy strasznie przypadł mi do gustu. Muszę przy okazji zjazdu
                  rodzinnego wypróbować. Kiedyś powiedziałam koleżance, że jestem w domu,
                  ponieważ możemy sobie na to pozwolić. Ona zaś stwierdziła, że jestem
                  zarozumiała i w ten sposób próbuję ukryć prawdziwy powód bycia w domu (brak
                  pracy).
                  Niemniej jednak te komentarze faktycznie zaczynają być nudne i czasami przykre,
                  zwłaszcza z ust osób, które z ledwością potrafią związać koniec z końcem przy
                  pomocy babć i opiekunek.
                • judytak Re: Urlop wychowawczy - jak sobie radzicie? 14.11.03, 13:08
                  luciam napisała:

                  > Dobre rady są jak olej rycynowy, łatwe do dawania ale trudne do przyjęcia.

                  Zgadza się.

                  > Pozostanie z dzieckiem było moim wyborem, nie muszę pracować ze względów
                  > finansowych więc po co się miotać pomiędzy dzieckiem a pracą.

                  Chcesz, żeby uszanowano Twój wybór, a sama nie potrafisz uszanować wyboru tych,
                  które są matkami pracującymi z wyboru?

                  Pracujące matki
                  > myślą w pracy o dzieciach (np. buszując na forum) a w domu myślą o pracy.

                  Przepraszam, ale skąd wiesz? I skąd bierzesz prawo do uogólnień?
                  Są osoby, które nie potrafią lub nie chcą rozdzielać różnych sfer życia, a są
                  takie, które chcą i potrafią to zrobić. Ja znam i takich, i takich.

                  > Rozumiem sytuacje, kiedy pracują ze względów finansowych, ale znam też matki,
                  > które wróciły do pracy żeby się rozerwać, żeby udowodnić mężowi że są
                  > profesjonalistkami, żeby na męża zrzucić część obowiązków domowych.Znam też
                  > ich dzieci...

                  A ja znam matki, które pracują, bo uważają, że właśnie tak ich życie jest pełne
                  i normalne. I znam też ich dzieci. Są normalne.

                  > Ja nie mam ambicji zrobienia kariery, mam ambicję być dobrą matką i niczego
                  > nie żałować w życiu.

                  Ja mam ambicję być dobrą żoną, dobrą matką, dobrą córką, wykształconą,
                  wszechstronną osobą, dobrym pracownikiem, człowiekiem zdolnym do utrzymania
                  rodziny w razie czego, no i atrakcyjną kobietą. Nie twierzdę wcale, że wszystko
                  udaje mi się w stu procentach na co dzień, ale ambicje mam. I się staram. I
                  jeśli któryś aspekt życia odpuściłabym zupełnie, to pewnie bym póżniej żałowała.

                  Pozdrawiam
                  Judyta
                  • luciam Re: Urlop wychowawczy - jak sobie radzicie? 14.11.03, 15:20
                    > Chcesz, żeby uszanowano Twój wybór, a sama nie potrafisz uszanować wyboru
                    tych,
                    Żebyśmy się dobrze zrozumiały: szanuję wybory innych ale nie mogę spokojnie
                    patrzeć, jak dziecko wymaga rehabilitacji a matka właśnie robi karierę i nie
                    ma czasu. To dobrze, że chcesz dużo osiągnąć we wszystkich aspektach życia,
                    ale opieka nad dzieckiem nie jest czymś co można robić z zaangażowaniem 70-80%.
                    >Przepraszam, ale skąd wiesz?
                    Czasami analizuję godziny wysyłania postów, ponadto przed wychowawczym
                    pracowałam przez 5 lat.
                    I tak jeszcze z własnych obserwacji żeby rodzina dobrze i szczęśliwie
                    funkcjonowała, ktoś musi o to zadbać, a na to potrzebny jest czas. W rodzinie
                    tylko jedna osoba może robić karierę, druga może ewentualnie pracować w
                    budżetówce i zająć się ogniskiem domowym.
                    Na koniec polecam lekturę ,Nie wiem, jak ona to robi, Allison Pearson.
                    Pozdrawiam
                    Lidka
                  • motxxx Re: Urlop wychowawczy - jak sobie radzicie? 17.09.04, 15:32
                    a ja nie wyobrażam sobie być aż trzy lata na urlopie wychowawczym, U mnie jest
                    w domu bardzo dobra sytuacja finansowa ale ja nie wyobrażam sobie zajmowania
                    sie tylko domem, z tym ,że ja mam własną kancelarie prawną i jestem niezależna
                    zarówno czasowo jaki i finansowo. Robie tzw., krytykowana tu przez niektórych
                    karierę zawodową ale mogę byc tez dobra matką ,cała moja rodzina , włącznie z
                    moim mężem sa ze nie bardzo dumni!!!! ale pozdrawiam te niepracujące zarówno te
                    które nie moga jak i te które nie chcą
                • Gość: Kasia Re: Urlop wychowawczy - jak sobie radzicie?do luci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.11.03, 14:38
                  tak czyma między innymi Twoją wypowiedź i innych mam oczywiście też. Ale co ja
                  mam zrobić? Potwornie chciałabym być mamą w domu, być z dzieckiem i móc sobie
                  na to pzowolić. Piszesz ze do żłobka nie oddasz, ja niestety zostałam zmyszona
                  do tego sytuacją finansową-zarabiam więcej od męża, który przez ostatnie dwa
                  lata zarabiał tylko i wyłącznie na oplate swojego Zus'u a czasami i brał od
                  mnie na to i niestety spłacam kredyt mieszkaniowy w wysokosci 1000 zł
                  miesięcznie. Do tego normalne zycie, kazda z Was wie ile kosztuje. I nie mam
                  wyjscia innego ja żłobek, a mam okropne wyrzuty sumienia, ze zaprowadzam tam
                  moje dziecko. I tak neistety jestem rozdarta między dwie skarjności- dom,
                  dzicko z którym bym chciała jeszcze posiedzieć ze 2 lata, ale z pieniedzy meza
                  wyzyć się nie da. I to jest jakas prawda niestety, ze w pracy myślę o dziecku.
                  Tym bardziej że instutucja żłobnka mnie samą osobiscie przerazą. Moze
                  niedkłądny ten mój post-ale ta właśnei myślę.Pracowć muszę anie chcę, i jestem
                  chyba zzłasnei złą matką bo z dzieckiem widuje sie mało, a neistety wpływa na
                  to tez praca, bo często wlaśnei w wolne weekendy opada stres , emocje i
                  wydarzenia tygodnia odreagowuję na mezu, i choć sama tego nie chcę zdarza mi
                  sie podnieść głos na mełego. To po prostu obłed. I później myślę o sobie znowu,
                  ze jestem matka do kitu i tak to się kręci.....
    • misinka81 Re: Urlop wychowawczy - jak sobie radzicie? 14.11.03, 12:37
      moje dziecko ma dopiero 9 miesięcy, ale doskonale wiem, co czujesz. u mnie
      zaczęło się to już, kiedy byłam w ciąży:nie wychodzimy, bo mi niedobrze, bo w
      knajpach palą, a to szkodzi dziecku, bo wszędzie, gdzie nie pójdę zasypiam o
      20-tej. później, jak urodził się Michał, zaczęła się jazda na maxa. jestem
      studentką i zawsze gdzieś wychodziłam i coś gdzieś robiłam. teraz non stop
      siedzenie w domu i karmienie piersią 24 godziny na dobę. już wtedy, mimo
      chronicznego zmęczenia i zupełnego braku czasu postanowiłam, że nie wezmę
      urlopu dziekańskiego, tylko jakoś inaczej zaliczę następny rok. dzięki pomocy
      rodziny to mi się udało. teraz chodzę już na ćwiczenia, co pomaga mi się
      oderwać od domowej codzienności i mimo, że nie na wszystko mam czas, cieszę
      sie, bo mogę się wreszcie spotkać z ludźmi i porozmawiać o czymś innym niż
      zupki, pranie i szczepienia ochronne. ważne, aby znaleść czas dla siebie, bo
      wtedy dziecko i mąż też na tym skorzystają.
    • Gość: kasia Re: Urlop wychowawczy - jak sobie radzicie? IP: *.chello.pl 14.11.03, 15:44
      Ja mam wogóle komfortową sytuację bo pracuje w domku (ile mogę, w
      systemie "wierszówkowym" formalnie jestem na wychowawczym - wolny zawód
      dziennikarz wink ) i mam panią opiekunkę. W zasadzie mogłabym wrócić na pełen
      etat ale ... prawda jednak jest taka że mam wrażenie że sama siebie okradam z
      mojego dziecka. Choć czasem mam spleen'a, że moje przyjaciólki robią karierę,
      ze maż spotyka w swojej pracy agresywne "biznesłomeny" w dobrze skrojonych
      kostiumikach i z 6 zagraniczymi dyplomami; mam poczucie, że życie dzieje się
      obok i że nie nadążam (ze zwykłego zmęczenia) z dawnym życiem towarzyskim,
      wystawami, premierami itp.... to w gruncie rzeczy ...... W gruncie rzeczy wiem,
      ze teraz to co najbardziej chcę oglądać to kolebiące się pierwsze niezdarne
      kroki mojego Miśka. Pozdrawiam wszystkie mamy, szczególnie te, które z
      konieczności musiały oddać swe pociechy do żłobka. Wiem, jak bardzo musi być
      Wam ciężko na sercu; ale podziwiam Was, bo przecież to właśnie dla tych
      szkrabów, prawda? Kasia
    • Gość: mama 2latka Re: Urlop wychowawczy - jak sobie radzicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.04, 15:15
      czesc powiem ci tak ze ja tez mam syna 2 letniego i czasem dostaje na głowe
      przy nim powiem ci co ja robie .sprzatam sobie jak on spi a jak mi marudzi to
      ide z nim na spacer i sie niewkurzam w domu mój maz tez wiecznie jest w pracy
      ale cóz trzeba dawac sobie rade wiec musimy sie jakos trzymac pozdrowionka
      nieopadaj z sił
      • Gość: AGA Re: Urlop wychowawczy - jak sobie radzicie? IP: *.wios.bialystok.pl 07.09.04, 14:38
        Witajcie dziwczyny,a jednak...Nie do końca jesteście tolerancyjne , mimo , że
        za takie się uważacie (przepraszam za uogólnienia - zwłaszcza utkwił mi w
        pamięci post Lidki).Popieram w pełni Judytę - bardo wyważony, rozsądny post -
        tak trzymać.Nie uważam , że okradam swoje dziecko z czegoś ważnego, wręcz
        przeciwnine.Mimo ,że pracuję poświęcam mu wiele czasu i wcale nie uważam ,że to
        coś złego, że dziewczyny pracujące zaangazują męża do pomocy, to
        najnormalniejsze w świecie partnerstwo .Moja córeczka z radością chodzi do
        przedszkola, wraca pogodna i wesoła, czasami staramy się gdzieś wyjechać we
        troje(to jest czas tylko nasz).Nie wierzę też , że matka mogłaby zaniedbywać
        dziecko i nie rehabilitować go jak któraś z Was wspomniała - to tylko takie
        Wasze usprawiedliwienie dla samych siebie, swojego trybu życia.Moja córeczka
        była chora od urodzenia, leczona była w CZD, teraz ma kontrolne wizyty w
        Bydgoszczy (to bardzo daleko od naszego miejsca zamieszkania) i uwierz mi Lidko
        na wszysko jest sposób mimo ,że pracuję (od 9 miesiąca życia małej )zawsze
        byłam przy niej w szpitalach, u lekarzy itp.A żłobki (mała nie uczęszczała ,
        ale koleżanek dzieci tak i one nie narzekają) i przedszkola są dla ludzi, to
        dla dzieciaczków zostały stworzone i są im przyjazne.Czuję się zrealizowaną i
        szczęśliwą kobietą i Matką (przez duże "M")najukochańszej córeczki - którą już
        wyleczyliśmy .
        Życzę pogody ducha i mniej analizowania, o której zostały wysłane nasze posty ,
        bo to niczemu nie służy.
        Pozdr. Aga
    • lch74 Re: Urlop wychowawczy - jak sobie radzicie? 07.09.04, 15:56
      Rysiaczek jest naszym pierwszym dzieckiem i do momentu jego urodzenia pracowałam (10lat), teraz jestem na urlopie wychowawczym i jeszcze trochę pobędę, bo planujemy z mężem drugie dziecko (różnica wieku 2-2,5 roku). Wiadomo, że moje życie zmieniło się diametralnie ale zawsze staram się znaleźć czas dla siebie: siłownia, książki, internet, filmy, spotkania z koleżankami itp. Staram się znaleźć czas na rozwijanie swoich zainteresowań. Obie babcie i dziadek chętnie na 2-3 godzinki zostają z wnukiem (nawet gdy śpi)smile Oczywiście nie każdy ma taki układ ale można przecież wynająć opiekunkę. Jeśli matka jest nieszczęśliwa, to i dziecko nie będzie szczęśliwe. Dziecko jest jak barometr... Jeżeli matkę może uszczęśliwić praca, to lepiej żeby pracowała niż czuła się jak więzień opiekując się cały dzień dzieckiem. Każda z nas jest inna, ma inne potrzeby i powinna je realizować a nie robić za wszelką cenę z siebie cierpiętnicę. Ja zostałam w domu z dzieckiem, bo po pierwsze stać nas na to, a po drugie mam potrzebę realizacji jako matka i praca przeszkadzałaby mi w tym. Synek w wieku 3 lat pójdzie do przedszkola, bo uważam, że jest to dobre dla rozwoju i samodzielności malucha oraz przygotowuje do szkolnego życia, ja wtedy jeszcze pewnie będę na wychowawczym z drugim dzieckiem, które również w odpowiednim wieku pójdzie do przedszkola. Czyli gdzieś za około 5 lat wrócę do pracy, chyba że nasza sytuacja życiowa się zmieni...
      Pozdrówkismile
      • magda_poland Re: Urlop wychowawczy - jak sobie radzicie? 28.09.04, 09:13
        Wczoraj byłam w parku świadkiem rozmowy mamy z ok. 3 letnią córką. Mama była
        znudzona i odburkiwała córeczce, szkoda mi było tej małej pyzuni. Naprawdę,
        niech ta mama idzie do pracy i tam się realizuje. "Ich 74" ma rację, każdy z
        nas ma inne potrzeby, i nie podlega to dyskusji. Mnie kończy się już
        macierzyński, specjalnie nie mam wyboru, co robić dalej, bo w pracy chyba na
        mnie nie czekają, a dziecko wymaga rehabilitacji. A dla mnie jego zdrowie jest
        najważniejsze, bo to ja je sprowadziłam na świat i jestem za nie
        odpowiedzialna. I nie trapi mnie nuda, bo wiadomo, że w domu jest co robić, a z
        tym życiem kulturalnym jest tak, że można to szybko nadrobić. Teraz to
        najbardziej trapi mnie zdrowie dziecka i z czego opłacimy lekarzy sad
Pełna wersja