mamamisi2005
31.01.09, 21:34
Mam problem. Moze sie to wydac z boku dziwaczne, ale tym problemem
jest moja niechęć do rodziny męża. Dodam: nieuzasadniona.
Oczywiscie, mogłabym powiedziec, ze tesciowa początkowo była
przeciwna memu małżeństwu, o reszcie tez jestem w stanie cos
wygrzebac z pamieci. Ale po pierwsze beda to zarzuty typu: tesc ma
niewybredne poczucie humoru, czyli zadne grzechy smiertelne, po
drugie gorsze rzeczy INNYM ludziom puszczałam w niepamięć.
Staram sie byc przyjaznie nastawiona do ludzi i chyba tak generalnie
jest... Moja niechec do rodziny mojego slubnego bardzo mi
przeszkadza i nie bardzo potrafie sie z nia uporac

To pewnie wazne, że moja matka nienawidzi rodziny mojego ojca. Z
błahych w sumie powodów (albo ja o czyms nie wiem, ale nic na to nie
wskazuje - mama chetnie rozpamietuje wszystkie swoje "krzywdy" i -
szczerze mówiac- sa to drobiazgi). Boje sie, ze ja skoncze tak
samo... Staram świadomie sterowac swoim zyciem, analizowac swoje
postepowanie i błedy, ale ta irracjonalna niechęć mnie przerasta.
Pomocy