smierć- kierowca -dziecko

03.02.09, 12:00
sorki za tytuł ale nie mam innego pomysłu. sytuacja taka: przejście dla
pieszych, mama z dwulatkiem na wózku, nagle dziecko wstaje i wbiega prosto pod
samochód [smierć na miejscu], bardzo szkoda dziecka ,matki -ALE co z kierowcą,
w ogóle co z kierowcami którzy nie z własnej winy a nieumyslnych pieszych
zabili kogos
ja po takich przejściach chyba nigdy bym wiecej nie wsiadła za kierownice
jak życ z takim brzemieniem
    • czar_bajry Re: smierć- kierowca -dziecko 03.02.09, 12:20
      okropne aż brak słów, szkoda wszystkich uczestników wypadku.
      Tylko tu nasuwa mi się taka myśl, jak to możliwe że dziecko mogło samo wstać z
      wózka i wbiec prosto pod samochód?
      Mój w wieku dwóch lat jak jechał wózkiem nie przypięty to zawsze ale to zawsze
      przed ulicą go przypinałam a jeżeli była to mniejsza uliczka to trzymałam za
      chabety i nie było od tego wyjątku i zawsze powtarzałam teraz przechodzimy przez
      ulice i proszę grzecznie siedzieć i nie wstawać.
      Synek ma cztery lata i jak idę chodnikiem przy ulicy to zawsze trzymam go za
      rękę, stojąc na stacji metra lub przystanku tramwajowy lub autobusowym też nie
      puszczam go luzem, i zawsze patrzę się ze zgrozą na dzieci latające samopas po
      chodniku albo przystanku i ich rodziców beztrosko zajętych czym innym tylko nie
      dzieckiem.
      Może jestem przewrażliwiona ale..... no właśnie same wiecie co.
      • monia420 Re: smierć- kierowca -dziecko 03.02.09, 12:25
        Moje były uciekające straszniesad Był nawet moment, że na smyczy prowadziłam
        (naprawdęsmile - byłam w ciąży, ciężko było biec i gonić, a taki za nic miał
        wrzaski, że ulica, samochód i stop. Leciał przed siebie, ale ja byłam "sprytna"
        i miałam smycz.. ha, ha, ha...". Dzieci uciekają, a my rodzice musimy o tym
        wiedzieć i zapewnić im bezpieczeństwo. Tutaj doszło do jakiegoś nieszczęśliwego
        zaniedbania. Ale ten kierowca, to też nie bez winy, sądzę.
    • irima2 Re: smierć- kierowca -dziecko 03.02.09, 12:28
      Skoro byli na przejściu dla pieszych to niby gdzie jechał ten
      samochód?
      Jeżeli np. w przeciwną stronę, a matka z wózkiem nie doszła jeszcze
      do osi jezdni to była to wina kierowcy i do konca życia POWINNIEN
      mieć wyrzuty sumienia, że zabił dziecko bo nie przestrzegał
      przepisów.
      Ja codziennie przechodzę przez ulicę na przejściu tuż przy żłobku(
      tuż obok jest też szkoła podstawowa i przedszkole). I chyba tylko
      raz na 20 razy zdarza się żeby ktoś mnie przepuścił. W większości
      przypadków nawet nie zwalniają.
      Trzeba mieć trochę wyobraźni jak się siada za kierownicą.
    • jowita771 Re: smierć- kierowca -dziecko 03.02.09, 12:28
      Pewnie miałabym wyrzuty sumienia będąc na miejscu kierowcy, mimo, że nie moje wina.
      Na miejscu matki, nie wybaczyłabym sobie takiego braku wyobraźni. Jak można
      wozić w wózku dziecko niezabezpieczone? Ja bardzo się bałam takiej sytuacji, jak
      tylko zauważyłam, że dziecko zaczyna się interesować pasami od wózka, to oprócz
      zapinania zaczęłam jeszcze wiązać węzeł z końców pasków. Córka nauczyła się
      odpinać, ale węzła nie dała rady rozwiązać.
      • sylwiawkk Re: smierć- kierowca -dziecko 03.02.09, 12:48
        kierowca miał zielone, matka z dzieckiem czerwone- dziecko nieupilnowane
        wyobraż sobie że jedziesz 20 na godz tuz przed twoją maske wybiega skądkolwiek
        malutkie dziecko robisz mu krzywde -ja nie umiałabym z tym zyc nawet jesli to by
        była ewidentnie nie moja wina
        sama jestem matka i niewyobrażam sobie niepilnowac nieprzypinać dziecka w wózku
        na chodniku nawet w parku [biegajacy samotnie pies]
        • gryzelda71 Re: smierć- kierowca -dziecko 03.02.09, 13:47
          sylwiawkk napisała:

          >-ja nie umiałabym z tym zyc nawet jesli to by
          > była ewidentnie nie moja wina
          Znaczy odebrałabys sobie życię?
    • sylwiawkk Re: smierć- kierowca -dziecko 03.02.09, 12:57
      mnie na kursie uczono jeździc przepisowo ale oprócz tego mój doświadczony
      kierowca nauczył mnie bardzo waznego zachowania
      nieważne ze ty jedzisz zgodnie z przepisami ale ktos nie musi koniecznie tego
      robic tak samo pieszy, dzieci i zwierzeta wcale nie musza sie zachowawac
      poprawnie i jadąc trzeba sie rozgladac co robia inni uzytkownicy drogi czy chodnika
      • graue_zone Re: smierć- kierowca -dziecko 03.02.09, 13:53
        To się nazywa "zasada ograniczonego zaufania" i uczą jej na każdym kursie na
        prawo jazdy, a powinien stosować ją każdy kierowca.
      • lola211 Re: smierć- kierowca -dziecko 03.02.09, 16:39
        Jak sie kierowca tylko bedzie na boki rozgladal to stluczka
        murowana.Nie da sie jednoczesnie prowadzic auta i widziec wszystko
        dookola.Owszem, trzeba jak najbardziej zwracac uwage na to co sie
        wokol dzieje, ale nie mozna wymagac od kierowcy , by przewidzial i
        zdazyl zareagowac w kazdym wypadku.Nie tylko on jest uczestnikiem
        ruchu drogowego, ale piesi takze.I na nich rowniez spoczywa
        obowiazek wlasciwego zachowania na drodze.
        • nangaparbat3 nie grzesz. Lola 03.02.09, 17:26
          Pouczanie pieszych w Polsce, gdzie kierowcy z zasady ignoruja przejscia, jest
          delikatnie mowiac nieprzyzwoite.
          Natomiast warto pieszych przestrzegac przed obledem kierowcow, to tak.
          • lola211 Re: nie grzesz. Lola 03.02.09, 17:31
            Zarowno kierowcy jak i piesi łamia przepisy.Przechodzenie na
            czerwonym swietle, przebieganie przez jezdnie, wybieganie zza
            autobusu czy zaparkowanego samochodu to najczestsze grzechy
            pieszych.Stwarzaja niebezpieczne sytuacje, sami pchaja sie pod kola,
            ale wszyscy z automatu winia kierowcow.
            • 18_lipcowa1 Re: nie grzesz. Lola 03.02.09, 18:48
              zgadzam sie
              wsrod pieszych tyle samo kretynow co wsrod kierowcow
              tylko wydaja sie bardziej bezbronni
              a bo to raz mamusia z dziecmi wtrynila mi sie pod auto ? a bo to raz
              jakis pijany menel? szczytem IQ jest otwieranie na szerokosc drzwi
              auta zaparkowanego na ulicy bez spojrzenia czy jedzie auto....
              • nangaparbat3 Re: nie grzesz. Lola 03.02.09, 20:26
                18_lipcowa1 napisała:

                szczytem IQ jest otwieranie na szerokosc drzwi
                > auta zaparkowanego na ulicy bez spojrzenia czy jedzie auto....

                Ale to juz nie "pieszy" tylko "spieszony".
              • memphis90 Re: nie grzesz. Lola 03.02.09, 20:50
                Zgadzam się- u nas kultura zachowania na drodze jest niska i tyle. Dotyczy to
                zarówno kierowców-morderców, pieszych- świętych krów i rowerzystów, których
                przepisy nie dotyczą i na drogach robią co chcą. Nie każdy wypadek jest winą
                kierowcy- zdarzyło mi się, że pod koła wbiegła mi jakaś idiotka z oczami
                utkwionymi w tramwaju, dziecko nieupilnowane przez rodzica czy włączający się do
                ruchu rowerzysta. Rowerzyści zresztą nagminnie jeżdżą jednokierunkowymi pod
                prąd, co doprowadza mnie do pasjiuncertain

                W temacie wątku- zakładam, że w opisanej sytuacji nie byłoby mojej winy, ale już
                do końca życia pozostałaby mi świadomość, że zabiłam człowieka. Nie specjalnie,
                nikt by mnie za to do więzienia nie wsadził- ale fakt jest faktem. Zabiłam...
            • nangaparbat3 Re: nie grzesz. Lola 03.02.09, 20:25
              Lola, jeżdżę juz parę dobrych lat, dzień w dzień. Przez ten czas parę, dosłownie
              parę razy widzialam, jak pieszy robi cos idiotycznego. Kierowcy - co chwile.
              • iwles Re: nie grzesz. Lola 03.02.09, 21:04


                No to chyba tylko ja mam takiego pecha, że prawie codziennie trafiam
                na "inteligentych" pieszych, którzy ścinają sobie drogę przy wejściu
                lub zejściu z pasów, zwłaszcza, kiedy zielone już "miga", a ja np.
                skręcam w prawo uncertain
              • chicarica Re: nie grzesz. Lola 04.02.09, 08:15
                No widzisz, ja jeżdżę również parę lat i moje wnioski są takie, że debili bez
                pomyślunku jest procentowo tyle samo w każdej grupie - rowerzyści, kierowcy, pieszy.
                U nas po prostu ludzie dopiero co poprzesiadali się z furmanek na samochody,
                przecież całe to towarzystwo jeszcze lada chwilę temu na świniach na oklep
                jeździło, a teraz nagle ma auta i jeździ. Piesi i rowerzyści z kolei chyba nadal
                nie uświadamiają sobie, że przy takiej ilości samochodów na drogach są narażeni
                10x bardziej na niebezpieczeństwo niż jeszcze parę lat temu. W kwestii kultury
                motoryzacyjnej jesteśmy niestety 50 lat do tyłu w stosunku do krajów za naszą
                zachodnią granicą.
    • protozoa Re: smierć- kierowca -dziecko 03.02.09, 13:04
      Gdy jeżdziłam z Pogotowiu miałam do czynienia z podobnym przypadkiem. Niestety,
      brak wyobraxni niektórych ludzi jest zastraszający. Co było potem z kierowcą nie
      wiem.
      • mama-maxa Re: smierć- kierowca -dziecko 03.02.09, 13:19
        tragedia dla wszystkich, a poza tym niewyobrażalna głupota
        matki...ale życia dziecku to nie zwróci niestety.

        A kierowca pewnie boryka się z problemami psychicznymi do konca
        zycia i aż żal człowiekauncertain
    • mama_frania Re: smierć- kierowca -dziecko 03.02.09, 13:42
      To co czuje ten kierowca musi być straszne. My kiedyś z mężem nieomal nie
      potrącilismy dzieciaka na rowerze. Sytuacja taka: uliczka osiedlowa, z lewej tuz
      przy krawedzi jezdni (chodnik tylko po prawej stronie ogrodzenie z siatki,
      jakieś chaszcze na 2 metry, nic nie widać), za tym ogrodzeniem jest ściezynka
      między dwoma posesjami. Jedziemy z mężem wolno (są progi zwalniające więc więcej
      niż 20 nie pojedziesz) i nagle zza tego ogrodzenia wypada dzieciak na oko jakieś
      7-8 lat na rowerze. Nawet nie spojrzał, nawet nie zwolnił, a od naszego
      samochodu dzieliły go centymetry. Zaraz za nim wylecial drugi, ale ten się
      zatrzymał. Nie dojechaliśmy do domu. Mąż się zaraz zaparkował i wróciliśmy
      pieszo. Nie był w stanie prowadzić auta, a przeciez nic się takiego nie stało.
      • alyeska Re: smierć- kierowca -dziecko 03.02.09, 14:01
        Ja mialam kiedys podobna sytuacje.Przechodze na zielonych swiatlach
        przez pasy ( droga dwupasmowa w tym samym kierunku). NA pierwszym
        pasie zatrzymal sie duzy samochod ( chyba dlatego kierowca z
        sasiedniego pasa nas nie widzial). Pcham wozek jedna reka, przypiete
        jedno dziecko siedzi, druga reka trzymam starszego synka ( 4
        lata).Dochodzimy do srodka jezdni,nagle starszy synek wyrywa mi
        swoja dlon i wybiega podskokami przed wozek wprost przed
        przejezdzajacy samochod. Tylko krzyknelam i dzieki Bogu synek sie
        zawahal na sekunde tak, ze auto przejechalo mu prawie po stopach.
        Oczywiscie wina kierowcy. Jakos doszlam do chodnika. Nawet teraz po
        roku jak o tym mysle to rece zaczynaja mi drzec... Kierowca sie
        zatrzymal, podszedl do nas , zaczal przepraszac i kleknal przed moim
        synkiem. Dlatego go nie ukatrupilam...
        • protozoa Re: smierć- kierowca -dziecko 03.02.09, 14:09
          Starszy synek wyrywa Ci sie z dłoni i wybiega podskokami przed wózek!!!!! Już
          sam ten opis swiadczy o tym, że nie upilnowałas dziecka! 4 latek NIE MA PRAWA
          WYRYWAC SIE NA JEZDNI. Kierowca klęknął przed Twoim synem? Ja bym tego nie
          zrobiła. Nawet jesli była wina kierowcy - Ty jako opiekun zawiniłas nie mniej.
          Nad dzieckiem mozna zapanować.
          • sylwiawkk Re: smierć- kierowca -dziecko 03.02.09, 14:15
            boze co ty za głupoty wypisujesz- ale nieupilnowała i co ma za to byc na
            cenzurowanym do konca zycia , i tak los ja oszczedził i jej dziecko
            ja zawsze byłam przeciwniczka smyczy dla dziecka ale odkąd mam dwoje to zaczynam
            sie nad tym zastanawiac powaznie
          • alyeska Re: smierć- kierowca -dziecko 03.02.09, 14:17
            .. a czy ja mowie, zem niewinna ??? Winnam , winnam . Na szczescie
            przeogromne tylko niedopilnowania. Kierowca natomiast nie ma prawa
            przejezdzania na zielonych swiatlach ( dla pieszych) pomiedzy
            przechodzacymi ludzmi. Czyz nie??
            • seniorita_24 Re: smierć- kierowca -dziecko 03.02.09, 14:50
              Jeśli skręca w prawo i on ma zielone i piesi, tyle, że piesi maja pierwszeństwo.
              Mam nadzieję, że twoje dziecko miało długa pogadankę na temat posłuszeństwa po
              tym wydarzeniu.
            • nangaparbat3 Re: smierć- kierowca -dziecko 03.02.09, 17:31
              I bez świateł miał obowiązek zatrzymac się, skoro na prawym pasie samochod stał
              przepuszczajac pieszych.
              Ale nasi kierowcy maja odruch poruszania sie jak najszybciej, cos stoi - trzeba
              błyskawicznie ominac, zanim się przekonamy, dlaczego. Mnie sie zdarzyło zostac w
              ten sposob ominieta własnie kiedy zatrzymalam sie zeby przepuscic pieszych.
              W ogole przepuszczanie pieszych wielu kierowcow doprowadza do furii.
          • id.kulka Re: smierć- kierowca -dziecko 03.02.09, 16:20
            protozoa napisała:

            > Starszy synek wyrywa Ci sie z dłoni i wybiega podskokami przed
            wózek!!!!! Już
            > sam ten opis swiadczy o tym, że nie upilnowałas dziecka! 4 latek
            NIE MA PRAWA
            > WYRYWAC SIE NA JEZDNI. Kierowca klęknął przed Twoim synem? Ja bym
            tego nie
            > zrobiła. Nawet jesli była wina kierowcy - Ty jako opiekun
            zawiniłas nie mniej.
            > Nad dzieckiem mozna zapanować.

            A znasz choć trochę przepisy?
            Absolutnie nie wolno wyprzedzać czy mijać samochodów dojeżdżających
            do przejścia dla pieszych/stojących przed nim. dlatego też nie wolno
            parkować tuż przed przejściem.
            Mama powinna zapanować nad dzieckiem, ale kierowca złamał przepisy.
        • sylwiawkk Re: smierć- kierowca -dziecko 03.02.09, 14:12
          no pewnie bym sobie zycia nie odebrała ale za kierownice to był wiecej nie siadła,
          a co do tego postu nade mną to az mi sie słabo zrobiło, jak zycie pokazuje ,że
          niewiele trzeba do tragedii
        • czar_bajry Re: smierć- kierowca -dziecko 03.02.09, 14:40
          Jakieś to dziwne jak miałaś zielone to i tak samochód powinien się zatrzymać,
          jak świateł nie było a jeden samochód stanął to ten drugi tym bardziej powinien
          stanąć. Pomijając już winę kierowcy, nie rozumiem jak dziecko mogło wyrwać się
          Tobie na jezdni, jak nie dajesz rady z dwójką dzieci to spaceruj po parku. Może
          nie jest to zbyt miłe ale jak już pisałam wyżej szlag mnie trafia jak widzę
          rodziców którzy nie potrafią zachować się odpowiedzialnie a potem mają pretensje
          do wszystkich tylko nie do siebie. Ostatnio słyszałam o tym jak czterolatek
          wyrwał się matce i wbiegł pod tramwaj, straszne ale niestety jakby mocno
          trzymała to by się nie wyrwał.
          • alyeska Re: smierć- kierowca -dziecko 03.02.09, 15:45
            Wina kierowcy ewidenta bo sie nie zatrzymal na zielonym tylko myslal ,
            ze sie przemyknie miedzy pieszymi i przede mna a maly wyskoczyl
            znienacka.
            Masz racje nie jest to zbyt mile ale daruj sobie dobre rady i
            "wspolczucie moim dziecia"
            • czar_bajry Re: smierć- kierowca -dziecko 05.02.09, 10:23
              ani dobrych rad ani tym bardziej współczucia dla Twoich dzieci w swoim poście
              nie zauważyłam.
          • nangaparbat3 Re: smierć- kierowca -dziecko 03.02.09, 17:37
            omijając już winę kierowcy, nie rozumiem jak dziecko mogło wyrwać się
            > Tobie na jezdni, jak nie dajesz rady z dwójką dzieci to spaceruj po parku.

            Ja mam park viv a vis domu, trzeba tylko przejsc na drugą strone ulicy. Jak
            córka była w wozku, chodzilam na spacer z nią, psem na smyczy (duzym) i babcia
            pod rękę (90).
            Na godzine przed spacerem, a czasem i wczesniej, myślałam tylko, jak ja przejdę
            - po dwa pasy z kazdej strony, a babcia chodzila powolutku.
            Przez cały spacer myślalam tylko, jak wrocę.
            To byl horror.
            Jak zrobili wysepki, jakis rozwscieczony facet zadzwonil do lokalnego radia, ze
            "jak ktos smie robic wysepki na drodze szybkiego ruchu".
            Ulica nie jest żadną drogą szybkiego ruchu, tylko zwykła ulica łączącą dwa
            osiedla - ma tylko po dwa pasy w każdą stronę, za to przejscia dla pieszych co
            200 metrow.
    • aga_rn Re: smierć- kierowca -dziecko 03.02.09, 16:01
      Mojej kolezanki wujek mial przed wielu, wielu laty taki przypadek,
      jeszcze w czasach kiedy pasy nie byly obowiazkowe, a o fotelikach
      nikt nie slyszal. Jechal autostrada (czyli szybko), a przed nim
      jechalo wieksze auto, typu van czy furgonetka. Nagle tylne drzwi sie
      otworzyly i na jezdnie wypadla dziewczynka, moze 4-5 letnia (pare
      dzieci urzadzilo sobie zabawe i skakaly z tylu auta, dziewczynka
      poleciala na drzwi i je przez przypadek otworzyla). . Wujek nie mial
      po prostu szansy jej ominac, i zabil to dziecko na miejscu. Chociaz
      nie bylo to jego wina, do konca zycia sie po tym nie pozbieral -
      depresja, alkohol, itd. Bardzo smutne to bylo sad
    • emigrantka34 Re: smierć- kierowca -dziecko 03.02.09, 16:51
      Sytuacja potworna

      A jezeli chodzi o kwestie prawne, to na pewno bedzie wszczete
      postepowanie w sprawie, bedzie musial zostac powolany biegly w celu
      zbadania okolicznosci wypadku, i albo zostanie ono umorzone, albo
      zostanie wniesiony akt oskarzenia do sadu.
    • wiatraczek0 Re: smierć- kierowca -dziecko 03.02.09, 18:04
      Witam Was.Miałam taką sytuację w swojej rodzine.Mój brat wracał do
      domu samochodem ze swoją żoną i córką(10 lat).Był luty akurat
      pierwszy dzień ferii zimowych.Ślisko na ulicy,brat jechał powolutku
      i nagle pod koła samochodu wjechał mu chłopiec na sankach(kolega ze
      szkoły jego córki).Ciągnął go pod samochodem kilkanaście metrów
      zanim opanował samochód.Chłopiec zmarł w szpitalu na drugi
      dzień.Brat dostał grzywne,wyrok w zawieszeniu(to nie była jego wina)
      za nie dostosowanie się do warunków atmosferycznych oraz zabrali mu
      prawko na 11 miesięcy.Od wypadku minęło już prawie pięć lat.Do
      chwili obecnej brat nie może się z tym pogodzić.Leczył się
      psychiatrycznie przez dłuższy czas.Był wytykany palcami w swojej
      miejscowosci.Matka zmarłego chłopca rzucała się z pięściami na niego
      (tu się jej nie dziwie),wkońcu wyjechał do Szwecjii i tam jest do
      tej pory.Aha za kierownica nie siedzial od tamtego wypadku.
    • ccamomilla Re: smierć- kierowca -dziecko 03.02.09, 19:40
      straszne te wszystkie historie, aż ciarki przechodzą...
      ja kiedyś jechałam w sporym korku, bardzo wolno się poruszamy, droga
      2 pasmowa, pas zewnętrzny stoi, a ja jadę wolno wewnętrznym i nagle
      zza stojącego na sąsiednim pasie auta wybiega małe dziecko, prosto
      przede mną przebiega na drugą stronę ulicy.... to było szczęście że
      udało mi się zahamować bo mimo "prędkości" jaką miałam było
      ciężko... dziecko wybiegło prosto pod koła, dobrze że się nie
      zatrzymało bo .... a mama stała na chodniku i coś tam do niego
      krzyczała. Miałam ochotę wybiec z auta i wtłuc matce!! było od włos
      od tragedii. Potem kolana mi się zaczęły trząść i ....... popłakałam
      się z nerwów. nie było w tym żadnej mojej winy ale nie wiem jakbym
      żyła po czymś takim...
    • jasnorzewska Re: smierć- kierowca -dziecko 03.02.09, 20:23
      Słyszałam o takim wypadku- kilkuletnie dziecko wbiegło na jezdnię
      prosto pod auto prawidłowo jadącego kierowcy. Śmierć na miejscu.
      Kierowca został pobity, niemal rozszarpany przez przechodniów, choć
      w zdarzeniu nie było jego winy...
    • minerallna Re: smierć- kierowca -dziecko 04.02.09, 01:07
      Mama zawiniła i tyle. Jaka w tym wina kierowcy???
      I to z winy bezmyślnej matki do końca życia ten kierowca będzie z tym żył.

      A cenzura działa, i niektóre posty (nie moje, ale czytałam) usunęła.
      Dlaczego?

    • minerallna Re: smierć- kierowca -dziecko 04.02.09, 01:21
      Też miałam podobną sytuację, z własnym dzieckiem, niestety, tyle że to była
      Starówka, gdzie nie ma ruchu aut. Dojazdy z cyklu zaopatrzenie i tyle. A jednak
      mało dziecka nie straciłam.
      I tu zadziałało wbijanie dziecu do mózgu STÓJ!
      To wspomnienie chciałabym zapomnieć.
      • in-ca Re: smierć- kierowca -dziecko 04.02.09, 08:59
        Głupie matki! Dopilnować nie potrafią, to niech żyją z faktem, że zabiły własne
        dziecko. Tragedie to są okropne, ale matkom NIE współczuję.
        Współczuję kierowcom, którym przydarzają się takie zdarzenia, a którzy,
        oczywiście, jadą prawidłowo.
        • alyeska Re: smierć- kierowca -dziecko 04.02.09, 13:25
          Nie sadze aby jakakolwiek matka chciala twego wspolczucia jednakze
          twa bezdusznosc jest powalajaca
          • in-ca Re: smierć- kierowca -dziecko 05.02.09, 09:28
            Wiele z pewnością można o mnie powiedzieć, ale na pewno nie kest to jedna z tych
            rzeczy smile
        • id.kulka Re: smierć- kierowca -dziecko 05.02.09, 17:25
          in-ca napisała:

          > Głupie matki! Dopilnować nie potrafią, to niech żyją z faktem, że
          zabiły własne
          > dziecko. Tragedie to są okropne, ale matkom NIE współczuję.

          Paskudne to, co napisałaś.
          Pewnie, że należy pilnować dzieci, ale taka kara... Twoim zdaniem
          adekwatna do winy? Według mnie nikt nie zasłużył na śmierć swojego
          dziecka.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja