asobutka
14.11.03, 10:55
Potrzebuję Waszej rady! Sprawa dotyczy pracy i wygląda tak:
Ani ma rok, a ja od września zaczęłam pracować na pół etatu (były to dwa
długie dni). w tym czasie mała była u opiekunki (dowozona przez męza).
Niania nie zarabia u Nas kokosów, ale ja więcej nie moge jej dać ,a ona sie
zgodziła a taka kwotę. Taki układ byl wszystkich w porządku..
W tej chwili okazała się, że:
1. Ja muszę pracować 3 razy w tygodniu ok 6 godzin + dojazdy
2. mąż ma regularną pracę i nie może już odwozić Ani (jedzie na drugi koniec
miasta i wczesniej)
3. niania chce zrobić zaległą maturę i przebakuje, ze mam malo czesu
Okoliczności dodatkowe sa takie, że chcemy drugą dzidzię, więc urlop
macierzyński był by super (ale starania moga potrwać), ja przyzwyczaiłam się
już do tego, że nie siedze wuyłacznie z Anią. I praca jest fajna (poza
szefami

....
i tu powstaje pytanie czy jest sens się szarpać dla w sumie zerowych
pieniędzy (jeśli dam niani podwyżke, a chyba nie mam wyjścia to zostanie
tylko na pampersy)?
każda rada mile widziana
pozdr