ola_mi
04.02.09, 14:12
Ostatnio czesto jest mowa o złych teściowych. To dla konry napiszmy
o ttych dobrych. ja z moja teściowa jestem po "przejściach". jak sie
synek urodzil (2 lata temu) ona bardzo chciala pomoc, ale mi nie o
taka pomoc chodzilo. Przychodzila do mnie bez zapowiedzi, malo tego
sama sobie drzwi otwierala swoim kluczem (mieszkalismy wowczas w
kawalerce tesciow), ja na przykad spalam zmeczona poczatkami
macierzynstwa, a ona z tesciem na sile probowali mi pranie robic
itp. itd...czyt. chalasowali

No i jednego razu wszytsko buchnelo.
Ale tego samego dnia maz mnie wysłuchal i mamay tez. Przywiosl ja do
nas i wszyto sobie wyjasnilysmy. Od tamtej pory pomoc tesciowej jest
nieoceniona. Przez rok czasu codziennie przywozila mi obiad, zebym
ja mogla myslec o spacerach i zabawie z dzieckiem a nie o gotowaniu.
do dzis dnia jest na kazde zawolanie. jak cos potrzebuje zalatwic,
to chocby miala z tesciem swoje sprawy do zalatwienia, odklada je,
bo chce sie zajac wnukiem. Nie robi nam problemow jezeli chcemy z
mezem wyjsc we dwojke, chodby do polnocy zostaje u nas w mieszkaniu
i pilnuje synka. Teraz, jak bylam chora, codziennie przyjezdzala
rano z tesciem, zabierala synka na caly dzien, zebym mogla sie
kurowac. A teraz jak synek jest chory to wpada do nas z jakimis
specyfikami dla wnuczka, zeby wyzdrowial. mamy do tej pory rozne
zdanie w wielku kwestiavh dotyczacych wychowywania dzieci, ale ona
jest z tych kobiet, ktore to rozumieja ze matka ma znaczace zdanie w
wychowaniu dziecka. jestem jej i teściowu bardzo wdzieczna za pomoc
jaka nam okazuja. A wnuczek bardzo kocha dziadków.