a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić

04.02.09, 14:12
Ostatnio czesto jest mowa o złych teściowych. To dla konry napiszmy
o ttych dobrych. ja z moja teściowa jestem po "przejściach". jak sie
synek urodzil (2 lata temu) ona bardzo chciala pomoc, ale mi nie o
taka pomoc chodzilo. Przychodzila do mnie bez zapowiedzi, malo tego
sama sobie drzwi otwierala swoim kluczem (mieszkalismy wowczas w
kawalerce tesciow), ja na przykad spalam zmeczona poczatkami
macierzynstwa, a ona z tesciem na sile probowali mi pranie robic
itp. itd...czyt. chalasowali smile No i jednego razu wszytsko buchnelo.
Ale tego samego dnia maz mnie wysłuchal i mamay tez. Przywiosl ja do
nas i wszyto sobie wyjasnilysmy. Od tamtej pory pomoc tesciowej jest
nieoceniona. Przez rok czasu codziennie przywozila mi obiad, zebym
ja mogla myslec o spacerach i zabawie z dzieckiem a nie o gotowaniu.
do dzis dnia jest na kazde zawolanie. jak cos potrzebuje zalatwic,
to chocby miala z tesciem swoje sprawy do zalatwienia, odklada je,
bo chce sie zajac wnukiem. Nie robi nam problemow jezeli chcemy z
mezem wyjsc we dwojke, chodby do polnocy zostaje u nas w mieszkaniu
i pilnuje synka. Teraz, jak bylam chora, codziennie przyjezdzala
rano z tesciem, zabierala synka na caly dzien, zebym mogla sie
kurowac. A teraz jak synek jest chory to wpada do nas z jakimis
specyfikami dla wnuczka, zeby wyzdrowial. mamy do tej pory rozne
zdanie w wielku kwestiavh dotyczacych wychowywania dzieci, ale ona
jest z tych kobiet, ktore to rozumieja ze matka ma znaczace zdanie w
wychowaniu dziecka. jestem jej i teściowu bardzo wdzieczna za pomoc
jaka nam okazuja. A wnuczek bardzo kocha dziadków.
    • wilczycam Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 04.02.09, 14:17
      straszne!

      Nie mogę się pozbierać z zazdrości! SZCZEREJ!

      Nie mam co prawda powodów do narzekań bo teściową dzieli ode mnie
      200 km. Ale fajnie by było mieć taką Teściową jak Ty.....eeeeeech...
      • hellious Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 04.02.09, 14:20
        Ja tez zazdroszczesmile Moja tesciowa jak jestesmy chorzy, nawet nie zadzwoni z zapytaniem jak sie czujemy, nie mowiac juz o jakiej kolwiek pomocy.
        • mamaigiiemilki Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 04.02.09, 14:34
          dokładnie, moja też nie przyjdzie, żeby się nie zarazićsmile;
        • to_wlasnie_cala_ja Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 04.02.09, 14:42
          a moja wtedy dzwoni i mówi ze ona bardziej jest chora (chociaż nie jest) i żeby
          nie wymyślać głupot. Fajnie by mieć taką teściową jak w temacie
          • ggmadzik Do: To_wlasnie_cala_ja 10.02.09, 00:57
            To_wlasnie_cala_ja chyba napisałaś o mojej teściowej!!?? uncertain
            • czar_bajry Re: Do: To_wlasnie_cala_ja 10.02.09, 10:39
              ej a skąd znasz moją teściowąsmile
              Dodam jeszcze że na prośbę pozostania z ukochanym wnuczkiem albo jest chora albo
              sama gdzieś wychodzi chociaż w innym wypadku zawsze jest w domu i nigdzie się
              nie wybierasmile
              A i na dokładkę jak chce być bardzo złośliwa to zwraca się do mnie imieniem
              byłej od 17 lat żony mojegosmile a do naszego synka mówi imieniem starszego syna
              mojego msmile i twierdzi że jest stara i ma prawo się pomylićsmilesmilesmile
              • marva Re: Do: czar_bajry 11.02.09, 10:13
                Ale sucz...o ja Cię nie kręcę. Współczuję.
        • nutka07 Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 07.02.09, 17:55
          Na obiadek chyba nie liczysz wink
    • tijgertje Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 04.02.09, 14:35
      Faktycznie, tylko pozazdroscicwink Moja tesciowa tez jest superwink
      wprawdzie nie jest nam w stanie pomoc w opiece nad synem, bo ma 80
      lat, sama jest na tyle chora, ze z domu prawie sie nie rusza,
      mieszka 200km od nas i nie jest w stanie samodzielnie do nas
      dojechac ale jest przekochana. Jak mam problem, to z nia najlatwiej
      moge porozmawiac, wyslucha, doradzi i nie uwaza, ze jej zdanie jest
      jedynym slusznym. Nieraz godzinami wisimy na telefoniewink Nasz syn
      nie jest jej 'prawdziwym" wnukiem, to druga zona tescia, ale mlodego
      traktuje na rowni z wlasnymi, choc sporo starszymi wnukami, zawsze
      pamieta o jego urodzinach, na rozne okazje przyzyla mu prezenty,
      albo ma cos dla niego, jak przyjezdzamy do niej. Zazwyczaj wczesniej
      dzwoni i pyta, czym sie dzieciak interesuje, czy taka a taka zabawka
      jest dla niego odpowiednia. Mlody dosc dlugo byl na dosc oktojonej
      diecie, przed wizyta zawsze konsultowala, co mu moze dac do
      zjedzenia, zeby dziecku przykro nie bylo, jesli cos dostanie, co mu
      moze zaszkodzic albo nie bedzie mogl czegos przyjac. wiedziala,
      ktore ciastka moze kupic, zeby mlody po nich nie chorowal, zawsze
      gotowala dla niego super pycha zupe i nigdy nie czestuje nikogo
      czekolada w obecnosci mlodego. Nawet na mikolaja dajac paczuszki ze
      slodyczami kuzynom mlodego zaznaczyla, ktora jest dla naszego
      urwisa. Pozostale byly jednakowe, bylo w nich sporo czekolady, dla
      naszego babcia postarala sie znalezc sporo roznych "bezpiecznych"
      slodyczy. Relacje z tesciowa mam duuuzo lepsze niz z wlasna rodzina.
      na pwno bym jej na inny model nie chciala zamienicwink
    • betti.3 Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 04.02.09, 14:45
      a ja mysle, ze duzo zalezy od naszego podejscia i od ustalenia granicy zachowan
      na poczatku> moja tesciowa nie nalezy do najlatwiekszych, sama wychowala syna i
      jest w niego bardzo wpatrzona, dodatkowo jest z typu "ja wszystko wiem
      najlepiej". Na poczatku bylo ciezko. Postanowilam przeprowadzic rozmowe i jasno
      zarysowac jak wyobrazam sobie kontakty z nia. Pomoglo. Nie raguje na zaczepki
      slowne, jak temat mi nie pasuje to szybko ja zbywam, no i nie wchodze w glebsze
      dyskusje. A tak poza zazdroscia o syna to uwielbia wnuka, chetnie pomaga jak sie
      ja poprosi.
      • hellious Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 04.02.09, 14:53
        Z moja jest gorzej, bo nie da sie dogadac po ludzku. Ona wszystko traktuje jako atak na swoja osobe , nie pozwoli nawet skonczyc zdania i juz sie obraza, Mam wrazenie ze w moim mezu widzi tylko cechy ojca ( a nie byl fajnym facetem z tego co mi wiadomo) i traktuje nas jak goowniarzy.
    • kaeira Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 04.02.09, 15:54
      Gratulacje! Zazdroszczę.
      Moja [de facto] teściowa jest na drugiej półkuli ale szczerze wątpię, czy tak by
      się zaangożawała.

      PS. Mam nadzieję, że na bieżąco pamiętasz o wyrazach wdzięczności i doceniania wink
    • bluemadlen Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 04.02.09, 16:26
      hellious to chyba mamy ta sama teściową hihi moja dokładnie taka sama atak i
      atakuje do tego kłamie wprost w oczy ostatnio ponoć krzyczałam na nia biedulke
      przez telefon na szczescie przy tej rozmowie był maz i jak sie do niego żaliła i
      tak kłamała to sam zobaczył jaka jest.Nas dzieli 120 km a i tak na odległośc są
      kłamstwa kretactwo koszmar nie nawidze jej za to.Przepraszam za słowo ale tak jest.
      • hellious Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 04.02.09, 16:32
        Raczej nie ta sama, bo malzon to jedynak a tesciowa mieszka przez ulicetongue_out Ale przekretas nieziemski z niej tongue_out
        • bluemadlen Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 04.02.09, 16:34
          noooo to współczujeeee przez ulice sad
          moja 120 km odemnie a oddech czuje czesto
          • hellious Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 04.02.09, 16:36
            Nie no, wlasciwie odleglosc nie jest specjalnie uciazliwa, bo nie przylazi do nas prawie wcale, ale mendzi na odleglosctongue_out
      • marianna73 Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 09.02.09, 23:32
        bluemadlen napisała:

        > hellious to chyba mamy ta sama teściową hihi moja dokładnie taka sama atak i
        > atakuje do tego kłamie wprost w oczy ostatnio ponoć krzyczałam na nia biedulke
        > przez telefon na szczescie przy tej rozmowie był maz i jak sie do niego żaliła
        > i
        > tak kłamała to sam zobaczył jaka jest.Nas dzieli 120 km a i tak na odległośc są
        > kłamstwa kretactwo koszmar nie nawidze jej za to.



        pacz pani , to zupełnie jak moja,nie jest jednak taka oryginalnatongue_out

        jak sobie radzicie z nią? my skapitulowaliśmy i nie utrzymujemy praktycznie
        kontaktu,zmarnowała mi swoimi akcjami kilka lat życia i masę nerwów,dość już
        miałam kłamstw, wiecznych manipulacji, szantazy emocjonalnych,obzażania się o
        byle co,zabrakło sił ile mozna próbować dogadać się po ludzku,ona niezmiennie
        nie ma sobie nic do zarzucenia, uważa siebie za najlepszą teściową (i matkę
        pewnie też )pod słońcem,wina nigdy nie jest po jej stronie,przypomina o sobie od
        czasu do czasu, wylewa swój jad, żale ,pretensje,roszczenia , traktuje nas jak
        gó...arzy,męża jakby mogła przełozyłaby przez kolano i wprała mu,żeby pokazać
        ,że ona rzadzi i jest ważniejsza , a on ma się podporządkować(tak jak kiedyś),bo
        dzieci nieważne ,że dorosłe mają stać na baczność
        • anmoko Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 11.02.09, 22:42
          Piszesz o mojej, kochana siostro! big_grin My tez nie utrzymujemy
          kontaktow z tymi sk... Niedlugo sie znamy, ale duzo sie naskladalo:
          proba dyrygowania naszym zyciem, wykorzystywaniem (finansowym tez)
          wlasnego syna; Przez cala ciaze nie odebralam od nich ani pol
          telefonu! Niewazne, ze ciaza zagrozona, ze ja w szpitalu...DWa
          tygodnie przed slubem jad sie z tesciow wylewal wszystkimi otworami
          ciala:ze zlapalam meza na ciaze, na mieszkanie, ze wypralam mu
          mozg..."Ty sie z nia nie zen!Ona jest chora!" - tak rodzice radzili
          synowi... No to kazalam im spier... Maja problem z akceptacja
          synowej to nie zobacza syna ani wnuczki (chciaz nie wiem czy im w
          ogole na tym zalezy). Ale zazdroszcze autorce postu, jejku! sad
    • marlenka_p Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 04.02.09, 17:29
      Nie zawsze zdarzają się teściowe jak z koszmaru. I ja właśnie mam szczęście taką
      miećsmile Moja teściowa jest suuuper. Od samego początku liczy się z moim zdaniem,
      owszem powie co ma do powiedzenia ale zawsze powtarza, że to jej zdanie i ja
      zrobię jak będę uważała. Chwile kryzysu przechodziłyśmy po urodzeniu małej, gdy
      przez 3,5 m-ca mała miała okropne kolki. Wtedy wszyscy mieli zszargane nerwy i
      szukali przyczyny, a ona twierdziła, że to przez to że karmię piersią. No ale
      potem było już tylko lepiejsmile Mieszkamy w tym samym domu: teście na dole, a my u
      góry. Gotujemy na zmianę, bardzo dużo pomogła mi przy małej, zabiera ją na
      spacery, zostaje z nią kiedy muszę wyjść z wielką ochotą. I w ogóle super babka
      z niejsmile

      Dziewczyny jeżeli macie dobre teściowe - doceńcie to, wartosmile
      • vvipp Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 05.02.09, 21:44
        Gotujemy na zmianę, bardzo dużo pomogła mi przy małej, zabiera ją na
        > spacery, zostaje z nią kiedy muszę wyjść z wielką ochotą. I w ogóle super babka
        > z niejsmile

        Pozwalasz jej zabierać dziecko na spacery? Pewnie chce się tylko " przed
        sąsiadkami dzieckiem pochwalic"smileWiele mamuś z forum uznaje to za wielką wadę
        teściowych.
    • szachula30 Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 04.02.09, 17:56
      Ja też mam super teściową. Tzn. nie jest moją prawdziwą teściową, bo nie
      wzięliśmy z jej synem ślubu, ale od 7 lat jest dla mnie prawdziwym wsparciem,
      mimo, że mieszka ponad 100 km od nas.
      • nunik Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 04.02.09, 22:48
        Moja to super numer 6 latce kupuje zabawki dźwiekowe dla dzieci rocznych, zestawy do jedzenia plastikowe i słodycze a dziecko na diecie bezcukrowej.
        Takie glistyyyyyyy z biedronki.
        Może na zajączka córka dostanie puzle 10 elementowe to już będzie postęp.

        Nie da rady przetłumaczyć że to 6 latka.

        • izabeladrozd Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 04.02.09, 23:03
          hej ja tez mam super tesciowa choc poczatki nie byly rozowe ale moze to dlateo
          ze syn jedynak ale teraz zawsze moge ja o wszysko poprosic i pomoze choc ona w
          polsce my od lat w angli ale 6 tygodni na wakacje i swieta u niej wszysto ona
          kupuje zawiezie gdzie trzeba i przysyla paczki gdzy byla u nas bo miala bjopsje
          to robila wszystko ja lezalam na kanapie herbatka jedzonko pod nos jak dzwonie
          gadamy po 2 godzinny moge szczeze powiedziec ze jest lepsz niz moja mama
      • julamimi Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 05.02.09, 12:44
        szachula30 napisała:

        > mimo, że mieszka ponad 100 km od nas.

        nie mimo, tylko DZIEKI temu jest wsparciemsmile

        Moją tesciową znam +- 13 lat, 130 km odleglosci i tez bylo super - do
        czasu, az 5 lat temu urodzilo się pierwsze z moich dzieci i zaczeły
        się +- 10 dniowe naloty, przepraszam: odwiedziny tesciowej, srednio
        co 2 miesiace.
    • daga_j Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 05.02.09, 13:07
      Zazdroszczę! I Tobie odwagi by taką rozmowę przeprowadzić i teściowej, że nie
      obraziła się tylko zrozumiała i daje tyle od siebie ile jest w stanie a przede
      wszystkim ile sama che, no i oczywiście ile Ty przyjmiesz, nieźle to sobie
      ułożyłyście, a Ty masz "życie jak w Madrycie" wink (nieźle byłoby tak sobie
      pochorować gdyby ktoś zajął się dziećmi.. marzenie!...)
    • zaba133 Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 05.02.09, 13:31
      i ja tez powinnam, opiekuje sie w czasie mojej pracy juz 2 maluchem,
      gotuje dla nas.... zawsze służy pomocą i dobrym słowem, mam z nia
      lepszy kontakt niż z własna mamą
      nic z opowieści o okropnych teściowych do mojej Mamy nie
      przystaje !!!!!!
    • deela Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 05.02.09, 13:42
      widzisz ola jednego codzienny obiad od tesciowej ucieszy
      drugi uzna to za zamach na ich samodzielnosc i wtracaie sie
      synowym to nie dogodzisz smile
    • 230408k Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 06.02.09, 09:52
      Szczęściara z ciebie. Moja tesciowa to u swojego "ukochanego
      wnusia", który ma już 9 miesięcy była tylko 5 razy (na piechote ma 5
      minut drogi), ciążą moją to tak się interesowałą, że nawet nie
      widziała jak rodziłam i kiedy przestałam chodzić do pracy (pomimo
      informacji od męża, że jedziemy do szpitala na poród) a o ciąży i
      porodzie synowej swojej siostry to wszystko wie - łącznie z
      odwiedzinami u niej w szpitalu po porodzie (u mnie to nie była, bo
      podobno za daleko, a tamta rodziła w tym samym szpitalu co ja, i co
      teraz było blisko???) Poza tym to ma pretensje do dziecka, że mały
      płacze na jej widok jak tylko przychodzimy w odwiedziny do nich, i
      że nie zostawiamy jej synka do pilnowania. Ale same dziewczyny
      powiedzcie, jak mozna zostawić dziecko z osobą, której ono sie
      wyraźnie boi. Jak ja zapraszam teściową do nas to nigdy nie ma
      czasu, ale na dzieci swojego drugiego syna w tym samym czasie to
      zawsze ma czas. i prosze nie mówcie mi że jestem na nią cięta, bo
      jak niejeden raz zapraszałam ją do nas, to ona się wymigiwała, że
      jest zajęta, a zaraz ją widzę jak maszeruje do szwgierki i po dwóch
      godzinach wraca. (wiem bo widzę oba domy od siebie z balkonu)... Na
      prawdę olu_mi - tesciowa godna pozazdroszczenia. Życzę Ci aby się
      nigdy nie zmieniła wink)
      • 5_monika Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 06.02.09, 15:56
        moja lubi się wtrącać, niby rozumie,że i tak nasze zdanie jest
        najważniejsze wink
        co do porządków, to wysprzątałaby chętnie całe mieszkanie, ugotowała
        i co tam jeszcze się da.
        Nawet w środku nocy (miałam zapalenie piersi) znalazła właściciela
        sklepiku osiedlowego i otworzył jej sklep a ona przybiegła z
        kapustą.W sumie w potrzebie chyba nie mogłabym się zawieść.
        Na codzień mieszkamy 300 km więc pewnych sytuacji nie ma gdybiśmy
        mieszkali blisko siebie, tak jak kiedyś.
        pzdr
    • martusia_25 Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 06.02.09, 11:36
      Ja swoją też... I co z tego, że karmi dziecko ciastkami, że kupuje
      mu chińskie zabawki, a ugotowana przez Nią zupa ogórkowa smakuje
      tak samo, jak zacierkowa czy pomidorowa. Ona jest, w każdej chwili,
      kiedy tylko poprosimy, gotowa nam pomóc, wstać o 5:00 rano, żeby
      dojechać na koniec miasta, bo wnuczek chory, a potem wracać po nocy
      (nie daje się odwozić, bo nie chce nam robić kłopotu...). I obiad
      ugotować, taki na jaki Ją stać i jaki umie, bo synowa ma koniec
      kwartału w pracy i późno wróci, zmęczona i pewnie głodna. I kupić
      wnusiowi zabawkę, żeby się cieszył, najlepszą, jaka Jej się wydaje
      na jaką Ją stać (a niebogata jest, choć staramy się Ją wspomagaćna
      ile dajemy radę). I ciastko dziecku dać, bo nie chciało zupy, nie
      chciało drugiego, więc żeby nie był głodne. I godzić nas z mężem
      próbuje, kiedy się kłócimy, nieudolnie (i bywa, że efekt przeciwny
      od zamierzonego) - ale widać, że Jej zależy, żeby między nami było
      dobrze i żeby małżeństwo było trwałe. Wiele różnic zdań między
      nami, światopoglądy całkowicie odmienne, ale kocham Ją jak własną
      matkę i bardzo, bardzo cenię Jej zaangażowane i pomoc. Szczególnie,
      że moja własna mama, która, owszem, da dziecku porządny obiad,
      ubierze nie za ciepło, ale za to czysto - pomaga mi kilka razy w
      roku, choć mieszka dwie ulice dalej. I mam też porównanie z
      poprzednią teściową, która, kiedy ugotowała dla nas obiad, to potem
      dzwoniła z awanturą, że nie zadzwoniłam do niej z podziękowaniem, a
      przy każdej okazji pytała, kiedy wreszcie się rozwiodę z jej synem.
      I chyba właśnie o to chodzi, o intencje. Łatwo wyczuć, kiedy ktoś
      gotuje zupę z myślą "ona ma dwie lewe ręce, zrobię im obiad, bo
      przy niej mój syn z głodu umrze, biedak" a kiedy z myślą "odciążę
      ją, i tak jest jej cięzko". Mając do czynienia w życiu z tak
      wieloma złymi intencjami, zaczęłam cenić te dobre, nawet jeśli
      skutki działan nie są idealne.
      • mama-osama Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 06.02.09, 14:43
        Własnie Martusia, wiele zależy od intencji. Jak ktos popatrzy z boku
        to ja na swoją teściową tez nie powinnam nażekać. Przychodzi
        codziennie (mieszka piętro niżej), starszego do siebie czesto
        zabiera żeby malutka mogła się wyspać, jak ciasto upiecze to kawałek
        przyniesie... Tylko że to nie jest pomoc żeby pomóc tylko żeby
        ludzie widzieli jak ona się poświęca i wytłumaczenie dla jej "nie
        mogę iśc do pracy bo sie musze zająć wnukami" choc ja bym się bez
        jej pomocy obeszła bo sama nie pracuje. Nieraz niechcący słyszałam
        teksty w stylu: "te ku*wa wnuki to mnie do grobu wpędzą" albo "muszę
        się zajmować dziećmi bo ich matka sobie nie radzi". Mężowi czesto
        gada jakie to ja świństwa gotuję (bo obiad to są schabowe z
        kartoflami a nie brązowy ryż z tofu). Generalnie nikt nigdy nie
        słyszy od niej dobrego słowa, nigdy sie nie uśmiecha. Nawet jak
        czasem rodzona córka do niej przyjedzie to potem gada (mi i mężowi)
        że dobrze że sobie wkońcu pojechali bo wyżarli pół lodówki i 2 dni
        sprzątac po nich będzie trzeba. Nie znam nikogo bardziej fałszywego.
        Dobrze że mam kochaną mamę która jest na każde moje zawołanie, która
        kocha wnuki do szaleństwa i która mnie, starą krowę bierze na kolana
        i mówi jak bardzo mnie kocha.
    • mama-ola Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 06.02.09, 16:00
      Ja też mam bardzo dobre relacje ze swoją mamą i ze swoją tesciową.
      Pewnie, że bywają różnice zdań, a generalnie jest OK.
      Bardzo nam obydwie pomogły, gdy wróciłam do pracy na cały etat -
      brały Antka do siebie na 10 godzin dziennie od wieku 11 m-cy przez
      prawie 2,5 roku (aż poszedł do przedszkola). Darzą go wielką
      miłością i sympatią, bardzo dbały o jego rozwój (czytanie, spacery
      itp.).

      Jestem bardzo wdzięczna za to, nigdy im tego nie zapomnę i Antkowi
      też będę mówiła, jak podrośnie, kto się nim zajmował we wczesnym
      dzieciństwie. Teraz również mogę na nie liczyć, jak się źle czułam w
      ciąży, też mogłam Antka na parę godzin podesłać do mamy.

      Niniejszym przyłączam się do Klubu Tych, Co Powinny na Rękach Nosić
      smile
    • morelka80 Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 06.02.09, 22:38
      naprawdę przez rok przywoziła Ci obiady??
    • liwilla1 Re: ja moja rowniez 06.02.09, 22:54
      i tescia tez
      oboje sa nieocenieni, kochani i zyczliwi. traktuja mnie jak corke, ktorej nie
      mieli. szkoda tylko, ze sa PiSomaniakami. psuje mi to czesto radosc ze spotkan z
      nimi, niestety uncertain
      • cynchonidyna Re: ja moja rowniez 06.02.09, 23:40
        Przyłączam się do Klubu Tych, Co Powinny na Rękach Nosić. Teściowa jest ciepła,
        mądra, życzliwa, mówiąca swoje zdanie, ale nie narzucająca go. Wnukiem zajmuje
        się fantastycznie, kocha go nad życie, a on ją. Zawsze gdy do nas przyjeżdża ma
        dla nas obiad w torbie (wie, że synowa gotować nie znosi smile). I ciągle nam
        mówi, żebyśmy gdzieś wyszli sami, a ona zostanie z Małym. I wiem, że mówi to
        szczerze i wiem również, że mogę syna z czystym sumieniem z nią zostawić, bo
        będą się razem świetnie bawić. Kochana jest generalnie i już!
    • asialili Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 07.02.09, 09:02
      jeju to jest tak jakbym słyszała swoja historie tylko nie o
      tesciowej ale o mojej mamie. Ja obecnie mieszkam na kawalerce mam 9
      miesieczne dziecko i jest tak samo jak ty piszesz, moja mama jak sie
      dziecko urodziła na poczatku wpadała bez zapowiedzi, gdzie ja
      dokładnie zmeczona chciałam sie wyspac, prała mi , sprzątała , do
      dziś mi obiady robi, coprawda nie codziennie ale duzo mi pomaga, tak
      samo jak chce gdzies wyjsc zostaje z synem do 12 w mieszkaniu,
      poprostu mama szczere złoto, najlepsza mama na świecie i zyczy
      takich mam wszystkim
    • pola.cocci Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 07.02.09, 10:39
      Ja tam obiektywnie nie mam na co sie skarzyc, bo tesciowa malo sie
      wtraca, co prawda jest z tych co to mysla, ze jak wychowaly wlasne
      dzieci to i na wnukach "znaja sie" najlepiej, ale nie narzuca sie
      zbytnio i jakos tak dyskretnie sie wymadrza. Ale ja zwyczajnie nie
      zwracam uwagi i robie swoje - od czasu do czasu mnie wnerwi, ale da
      sie wytrzymac.
      Ale mam inny problem, bo moja tesciowa nie potrafi zrozumiec, ze ja
      CHCE zajmowac sie wlasnym dzieckiem, chce sama mu gotowac, ama go
      przewijac, sama wychodzic z nim na spacer, itd. Co innego jak
      zotawiam go pod jej opieka (co robi b. chetnie - w przeciwienstwie
      do mnie, bo ja wole zostawiac go niani, bo tesciowa mi go rozpuszcza
      i na wszystko mu pozwala, ale to inna sprawa)
      Wtedy niech robi co chce i jak chce - chociaz pyta mnie o zdanie.
      Niestety teraz mieszkamy razem (oby do maja smile dzis wlasnie
      montujemy oknabig_grin !!!) no i to jest problem, bo ja chce sama, a ona
      ciagle stoi mi za plecami i sluzy pomoca sad
      Ona chyba przyzwyczaila sie do swojej drugiej synowej, ktora urzadza
      jak najbardziej gdy tesciowa przejmuje obowiazki matki i wszystko za
      nia robi, a ja tak nie chce. Tesciowa niby to szanuje, ale na
      codzien ciezko jest to wprowadzic w zycie - to troche innaczej jak
      sie mieszka razem albo b. czesto sie spotyka, a co innego jak widzi
      sie rzadko.
    • agatracz1978 Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 07.02.09, 17:26
      Powinnaś kochana, powinnaś. Moja to taka laska, która na pokaz to oczywiście
      bardzo się martwi i pyta o mnie ale jak ludzie znikają to zupełny olew.Odwiedza
      nas jak chce zobaczyć nowe meble czy postępy w remoncie. Mam wrażenie, że chce
      ze mną rywalizować o to która będzie miała ładniej zrobione w domy albo której
      mój mąż będzie słuchał itp. Jestem w 31c a ona nawet raz do mnie nie zadzwoniła.
      Nawet jak byłam w szpitalu. Wizyty u niej to dla mnie męka i stres. Przeżywam je
      kilka dni wcześniej (a jadę max 4 razy w roku). Nie potrafi mnie wesprzeć,
      pogadać ze mną. Szkoda pisać co to za typ kobiety bo aż mnie nerw szarpie smile
      • malgosia.w Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 10.02.09, 09:53
        Zazdroszczę, ja o swojej mogę tyle dobrego powiedzieć, że uczy mnie
        jaką teściową nie chcę być w przyszłości
    • drinkit Jak zyskac poklask synowej 10.02.09, 10:07
      Już wiadomo jak zyskać sympatię synowej: trzeba robić za darmową służącą.


      ola_mi napisała:
      Nie robi nam problemow jezeli chcemy z
      > mezem wyjsc we dwojke, chodby do polnocy zostaje u nas w mieszkaniu
      > i pilnuje synka.
    • kowalikm Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 10.02.09, 10:41
      ola_mi napisała:

      > Ostatnio czesto jest mowa o złych teściowych. ...

      Ja Ci powiem, że moja jest taka sama...
      Tyle, że nigdy nie zdarzyło się, żeby "wdarła się" w naszą intymność.
      Po prostu złoty człowiek...
      Jest na każdą prośbę (aczkolwiek staram się max. uszanować to, że np. jest
      zmęczona czy coś załatwia). Też wiem, że mi nigdy nie odmówi.
      Jeśli chodzi o młodego ostanio przez tydzień byli u nas w domu...gotowała nam
      obiadki...zajmowała się małym.

      To na prawdę kochana osoba. Nie wiem jak jej to wychodzi, ale nigdy nie powie
      nic przykrego. Jeśli już musi być szczera to robi to tak delikatnie, że czasem
      trudno się zorientować że to jakiś problem.
      Zastanawiam się tylko jak ona to wytrzymuje, że jest w stanie zatrzymać pewne
      rzeczy dla siebie. Ja np. wolę powiedzieć (czasem za szybko) niż coś ma mnie
      "gryźć", nawet drobne rzeczy.
      Teściową jest od 10 lat i nigdy, nigdy nas nie zawiodła a ja zawsze czuję, że
      jestem członkiem rodziny.

      Dokładnie odwrotnie ma moja siostra. Teściowa - typ intelektualistki,
      nauczyciel, który nie szanuje elementarnych zasad kultury. Z wierzchu skorupa -
      miła, sympatyczna, osoba, a w środku ciągle żal, uraza za nie wiadomo co. Ciężko
      się też rozeznać o co jej chodzi. Zero poszanowania dla własnej teściowej, mimo,
      że mieszka w tym samy domu, nie odwiedza jej i boczy się na dzieci, czy moją
      siostrę, że zajrzą do 80 letniej babci, która jest jej teściową. Wychowała
      swoich synów tak, że nawet na dzień babci żaden nie zajrzał, bo i po co. Strach
      pomyśleć jakie będzie miała poglądy na wychowanie wnuków. Jej synowie zostali
      wychowani na egoistów, którzy mają dbać wyłącznie o siebie (jeden jest w trakcie
      "prania mózgu"). Ostatnio podczas rodzinnej rozmowy oświadczyła:
      "Ja nie mam zamiaru i czuję najmniejszej poinności, aby zajmować się moją
      teściową..."
      Moja siostra odpowiedziała:
      "...Mamo, a myślisz, że kto Tobą się zajmie na stare lata, jeśli będę miała
      takie same poglądy - masz dwóch synów" - nadmieniam, że synowie nie mieli
      dotychczas opiekuńczych zapędów, tak jak rodzice...

      No cóż, ale trzeba się starać jakoś dogadać - jedni mają prosto, a inni ciągle
      pod górkę...
      • kaska9943 Re: a ja moja teściowa na rekach powinnam nosić 10.02.09, 22:03
        moja tesciowa nie ma odrobiny ludzkich uczuc ani dla Swojego syna ani dla
        wnukow.nigdy nie zadzwoni gdy choruja ,nigdy nie wyszla z nimi na spacer.jezeli
        przyjezdza do nas to tylko na kawe i nie wstanie z fotela zeby pobawic sie z
        dziecmi-jest zmeczona bo opiekuje sie dzieckiem corki.ostatnio sie pytala czy
        syn ma brudny nos a on ma pieprzyk od urodzenia.wiecznie radzi zeby dzieciom
        dawac serki a maja skaze bialkowa o ktorej jej za kazdym razem mowie.sama uwaza
        sie za swietna babcie i krytykuje nieudolnosc drugiej babci swego
        podopiecznego.jego wlasnie otacza opieka,miloscia gdy juz nas zaszczyci to
        opowiada tylko o nim.zazdroszcze tesciowych o ludzkich obliczach....
    • paskudek1 też powinnam:) 11.02.09, 16:44
      kurcze, podstawowa wada mojej teściowej, i teścia też jest to, że mieskają 300 km od nassmile WYkluczone sa wyjazdy weekendowe bo 5 godzin jazdy w jedną stronę to trochę za duzo na dwa i pół dnia. POza tym teściowa jest skarbem. Swoje zdanie ma ale zawsze mogę powiedzieć dosadnie "głupoty mama gadasz" i tyle, nie obraża się. pedantka straszna, ale jak była u nas to słowa jednego nie powiedziała na temat bałaganu, dziecikocha do obłędu, starszą wnuczkę częściowo wychowała, teraz ma ją daleko, młodszy wnuczek (naszsmile tez daleko ale bliżej niż wnuczkaq, ma gorszy kontakt z babcią bo na co dzień sie nie widuja i mały słabo ich zna. Ale jak pojechaliśmy na wakacje, mały miał 1,5 roku to babcia dwoiła się i troiła żeby: zjadł cos co zechce (niejadek koszmarny), żeby miał się w co bawić, po murkach go prowadzała, na "barana" nosiła, ganiał, śpiewała, wierszyki mówiła. A jak dziecko samo się sobą zajęło to tylko wzdychała "jakie to jest grzeczne dziecko" choc generalnie wnuczek może babci na głowe wejść i tez będzie "grzeczny" smile Dziadek juz mniej tolerancyjny, ale tez jak trzeba to wnuczkowi nieba przychyli.
      Mieszkamy z moja mamą, tez jest wspaniala ale jakos nie umiem jej tak obciążac ciągła opieką nad dzieckiem, więc gdyby druga babcia była blizej moglibyśmy częściej gdzieś sami wyjść itp.
      Ale genralnie na teściową złego słowa powiedziec nie mogę bo ona z tych, co to dzieciom i wnukom serce na dłoni, szczerze i z pieśnia na ustach.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja