Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem

05.02.09, 09:54
www.tvn24.pl/-1,1584551,0,1,znecali-sie-nad-nauczycielem,wiadomosc.html
www.tvn24.pl/-1,1584775,0,1,przycieloby-mu-rogi--gdyby-wyniosl-20-sedesow,wiadomosc.html
Pierwszy link - dla naświetlenia sprawy, gdyby ktoś nie znał.
Ja odnoszę się bardziej do drugiego, zwróćcie uwagę na kary wymierzone i zaproponowane; aha i jeszcze to szukanie winy we wszystkich wokół, a najmniej w samych uczniach... sad
    • ewcia1976 Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 05.02.09, 10:29
      Zgadzam się z psychologiem, powinni odbyć kare pracując społecznie w
      hospicjum . A winni są rodzice, którzy nie nauczyli szacunku dla
      ludzi. Mój kolega w podobnej sytuacji , wyprowadził 16-latka za
      drzwi, przyłożył i......... zyskał szacunek .
      Szkoła w takich sytuacjach nie wie jak sie zachować, pamięta się o
      prawach ucznia, zapomina o obowiązkach. Nasi rodzice żeby mieć
      średnie musieli się natrudzić .Teraz każdy ma się uczyć, każdy
      kończyć studia.Tylko, że poziom kształcenia niski i sprzedawców z
      wyższym pełno. Magistrzy nie czytają ksiażek, nie potrafią obliczyć
      najprosych dział matematycznych . Chyba nie tędy droga. Nie chce -
      nie musi. Nie umie sie zachować niech "spada" ze szkoły. Zmądrzeje
      pójdzie się uczyć, nie zmądrzeje - jego problem.
      • amoreska Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 05.02.09, 12:58
        CytatA winni są rodzice, którzy nie nauczyli szacunku dla
        > ludzi.


        Właśnie. W przeciwnym razie nauczyciel, zamiast skupiać się nad tym, jak sobie "radzić" mógłby po prostu skupiać się na tym, jak uczyć.
    • triss_merigold6 Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 05.02.09, 10:37
      Zgadzam się z psychologiem.
      Szkoły nie są przygotowane do pracy z trudniejszą młodzieżą. Uczniów
      pojedynczo można dość łatwo spacyfikować, są techniki, są metody,
      nauczyciele w ramach studiów i szkoleń powinni mieć zajęcia z
      psychologami.
      • madeleine.b Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 05.02.09, 10:51
        I w tym problem, że nauczyciele w ramach przygotowania pedagogicznego mają
        zajęcia z psychologii, ale niestety muszą się uczyć (jak to na polskich
        uczelniach) bzdurnych rzeczy typu kto kiedy co powiedział, a nie praktycznego
        sposobu radzenia sobie z dziećmi i młodzieżą.

        A co do sprawy. Mnie bulwersuje wypowiedź matki, którą słyszałam wczoraj w TV, a
        którą to wygłosiła w obecności swojego synalka, utwierdzając go w przekonaniu,
        że ona go popiera...Oczywiście powiedziała, że to do nauczyciela ma większe
        pretensje za tą całą sprawę, bo co to za nauczyciel, który nie potrafi zapanować
        nad uczniami. Nie chce mi się tego nawet komentować.
        • triss_merigold6 Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 05.02.09, 10:57
          Paradoksalnie ma trochę racji. Mam nieraz okazję obserwować
          dzieci/młodzież z nauczycielami i są tacy, którzy ewidentnie sobie
          nie radzą. Zwłaszcza młodsze nauczycielki starają się być bardzo
          kumpelskie, przyjacielskie, nie reagują na chamskie zagrywki i w
          ogóle sprawiają wrażenie jakby się wyrostków bały. A ich łatwo
          usadzić, naprawdę.
          • angazetka Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 05.02.09, 11:03
            Triss, chyba rozumiem, co chcesz powiedzieć, ale... Nauczyciel na
            pewno był słaby i sobie z mlodzieżą nie radził, co jednak w żaden
            sposób uroczych młodzianków nie usprawiedliwia.
            • triss_merigold6 Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 05.02.09, 11:08
              Nie usprawiedliwia.
              Niemniej mam ochotę powiedzieć GET REAL - dokuczanie nauczycielom
              ocierające się o sadyzm zdarzało się ZAWSZE (zaglądamy do uroczej
              powieści "Sposób na Alcybiadesa") i jedni nauczyciele sobie
              pozwalali a inni nie.
              Szkoła to struktura hierarchiczna, w każdej grupie w klasie jest
              hierarchia, to problem nauczyciela, żeby uczniów ustawić. I problem
              dyrekcji.
              • jomil Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 05.02.09, 11:50
                racja. Łobuzów nie bronię, ale dlaczego w tego typu sytuacjach
                spotyka to tylko jednego nauczyciela na co najmniej kilku uczących
                daną klasę? Bo jeden sobie na to pozwolił a reszta nie. Nauczyciel,
                który nie radzi sobie z małolatami powinien zmienić zawód. Osobną
                sparawą są rodzice ślepo zapatrzeni w swoje "pociechy" - przydałoby
                się im jakoś otworzyć oczy.
                • asia_i_p Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 05.02.09, 14:42
                  To nie jest takie proste. Zazwyczaj na najsłabszego psychicznie z
                  nauczycieli takiej klasy jest najsilniejszy atak, nie taki sam, jak
                  na innych. Po drugie, bardzo często inni nauczyciele takiej
                  klasy "radzą sobie" sposobami, którymi nie powinni sobie radzić -
                  przemocą psychiczną, terrorem, czasem nawet groźbami przemocy
                  fizycznej. I to nie raz - na zasadzie ja ci pokażę, że jestem
                  silniejszy od ciebie, a potem ci pokażę, jak się ludzi szanuje -
                  tylko stale. To jest mniej spektakularne i o tym się nie da nakręcić
                  efektownego filmiku komórką, ale to uczy tych uczniów, że przemoc
                  jest rzeczywiście jedynym sposobem ustalania stosunków
                  międzyludzkich, no i wtedy rzeczywiście lepiej być tym, który się
                  znęca niż tym, nad którym się znęcają.
                  Normalny 18-letni człowiek zdrowo funkcjonujący w zdrowym układzie
                  nie znęca się nad kimś tylko dlatego, że może to robić bezkarnie.
                  Tutaj cały układ jest chory, a przy słabszym nauczycielu to
                  wychodzi, ale to nie znaczy, że wymienienie tego nauczyciela na
                  takiego, co sobie "radzi" załatwi sprawe.
                  • dropkick_murphys Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 05.02.09, 17:48
                    "Normalny 18-letni człowiek zdrowo funkcjonujący w zdrowym układzie
                    nie znęca się nad kimś tylko dlatego, że może to robić bezkarnie."
                    to nie jest takie proste. nie wiesz jak działa grupa? najstraszniejsze jest to,
                    że nigdy na 100% nie możesz przewidzieć, jak zachowasz się ty czy twoi bliscy.
                    patrz
                    pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_wi%C4%99zienny
                • ewcia1980 Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 05.02.09, 16:16
                  jomil napisała:
                  > racja. Łobuzów nie bronię, ale dlaczego w tego typu sytuacjach
                  > spotyka to tylko jednego nauczyciela na co najmniej kilku uczących
                  > daną klasę? Bo jeden sobie na to pozwolił a reszta nie.

                  mylisz sie i to bardzo.
                  po prostu wiekszosc nauczycieli woli nie mówiac na głos, ze cos jest
                  nie tak bo ktos inny (dyrekcja/inni nauczyciele/rodzice uczniów)
                  stwierdza, ze "Nauczyciel, który nie radzi sobie z małolatami
                  powinien zmienić zawód"
                  wiec po co sie wychylac.

                  ja jestem młoda nauczycielka i pracuje w szkole typowo meskiej -
                  wiec łatwo nie jest.
                  i zawsze gdy cos sie dzieje to ja o tym mówie na głos.
                  i w rezultacie wychodzi na to, ze tylko ja nie radze sobie bo zaden
                  inny nauczyciel nie przyznaje sie do tego.
                  chociaz wiem z bezposrednich rozmów z nauczycielami, ze tez nie
                  wiedza co robic z dana klasa lub wiem od samych uczniów (bo to jest
                  powód do chwalenia sie) któremu nauczycielowi dokuczaja najbardziej.
                  ale nigdy nikt nie przyznaje sie do tego.
        • angazetka Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 05.02.09, 10:58
          > Oczywiście powiedziała, że to do nauczyciela ma większe
          > pretensje za tą całą sprawę, bo co to za nauczyciel, który nie
          potrafi zapanować nad uczniami.

          I jeszcze, że ma większe pretensje do osoby, która pokazała te
          nagrania w sieci i zrobiła z tego aferę, niż do synka.
          • lubie_gazete Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 05.02.09, 11:14
            To pewnie jedna z tych mamusiek dla których nikt inny oprócz ich samych nie ma
            prawa zwrócić uwagi jej dzieciom,był tu nawet taki jeden wątek.
            A potem z takiego 5-latka wyrasta 10 -latek a w końcu 16-latek.
    • madameblanka Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 05.02.09, 12:52
      przyzwolenie społeczeństwa, w klasie nikt nie reagował, nauczyciel też ciapa. Na
      jego miejscu wysłałabym największych prowodyrów /dwóch?/ do szpitala na pare
      miesięcy. W klasie bez tych baranów by się uspokoiło. Wróciliby, znowu by
      zaczęli - znowu szpital.
      • mama-maxa Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 05.02.09, 13:00
        Cytat Na jego miejscu wysłałabym największych prowodyrów /dwóch?/
        do szpitala na pare miesięcy. W klasie bez tych baranów by się
        uspokoiło. Wróciliby, znowu by zaczęli - znowu szpital.


        taaaa tylko jak nauczyciel uderzy dziecko, to afera na całą Polskę,
        że sadysta i jest spalony w każdej pracy z dzieckiem, a takie gnojki
        potrafia to wykorzystać, wierz mi.

        jak wyprosisz za drzwi, a młodzieniec sobie pójdzie i np przejedzie
        go auto, to nauczyciel odpowiada za jego wypadek, bo zostawił go bez
        opieki, nawet jak on 16 latuncertain

        paranoja jakaś, ale jak się coś złego dzieciakom staje, to wszyscy
        trąbią, że szkoła powinna spełniać funkcję wychowawczą, ale ja te
        dzieciaki komus coś złego robią no. nauczycielowi, to zapominamy, że
        najważniejszą funkcję wych. spełnia jednak rodzina - i może ją
        powinno się zająć?? Czy nauczyciel sobie nie dawał z nimi rady? Nie
        wiem, perwnie też, ale napewno rodzice to zawiedli na całej linii i
        nasz chory system edukacjiuncertain
      • rita75 Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 06.02.09, 13:02
        N
        > a
        > jego miejscu wysłałabym największych prowodyrów /dwóch?/ do
        szpitala na pare
        > miesięcy.


        taaa? w jaki sposob ?
      • amoreska Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 06.02.09, 13:10
        A w jaki sposób chciałabyś to formalnie przeprowadzić - w sytuacji, kiedy
        nauczycielom wytrąca się z ręki narzędzia dyscyplinowania uczniów?
        • madameblanka Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 06.02.09, 13:20
          a kto powiedział że formalnie?
          Przecież nie mówię że ma zrobić na lekcji bo by go zlinczowali.
          Miałam na myśli wpieprzenie gościom, nie koniecznie własnoręczne. Niech przez
          pobyt w szpitalu główkują /jeżeli to potrafią/ kto im spuścił manto.
          Nie mam litości dla takich bydląt.
          • rita75 Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 06.02.09, 13:28
            > Miałam na myśli wpieprzenie gościom, nie koniecznie własnoręczne.
            Niech przez
            > pobyt w szpitalu główkują /jeżeli to potrafią/ kto im spuścił
            manto.

            za przeproszeniem z pier...la bys nie wyszla
            • madameblanka Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 06.02.09, 13:33
              taa, a kto by mnie zapodał??
              napad w ciemnej bramie. Po dwóch pierwszych ciosach juz by byli tak zamroczeni
              że o składaniu zeznań nie było by mowy /bo nie widzieliby ofiary tudzież nie
              wiedzieli by w ogóle co się z nimi dzieje/
              A oni pewnie kartoteki pustej nie mają, więc na policje by im się nie spieszyło.
              • rita75 Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 06.02.09, 13:35
                > taa, a kto by mnie zapodał??

                malo jest mozliwosci?
                • madameblanka Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 06.02.09, 13:43
                  rita, no trzeba mierzyć siły na zamiary. Jeżeli facet nie ma takich pleców /tzn
                  nie ufa aż tak kolegom/ albo boi się wynająć czeczeńców przykładowo, albo ma
                  wątpliwości co do powodzenia "misji" to rzeczywiście niech da sobie spokój.

                  Nie mówię że teraz ma to zrobic kiedy sprawa rozdmuchana. Już za późno.

          • amoreska Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 06.02.09, 14:00
            Źle Cię zrozumiałam - byłam przekonana, że masz na myśli szpital psychiatryczny,
            dlatego spytałam, jak przeprowadziłabyś to formalnie (np. w celu sprawdzenia
            poczytalności dręczycieli).
    • patka_s Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 05.02.09, 13:25
      Ale pamiętajcie, ze poniekąd i obowiązkiem nauczycieli jest
      wychowywać, nie tylko nauczyć. Nie dotyczy to tylko rodziców. I w
      tym cały problem. Jak mam wychowywac kiedy wszystko co robie w tym
      celu jest deptane. Jak mam to robic kiedy nauczyciele mają co raz
      więcej obowiązków i zakazów, a uczniowie i rodzice co raz więcej
      praw. I kiedy źle się dzieje z uczniem do rodziców to nie dociera, a
      gdy zdaża się tragedia wówczas pretensje są m. in. do nauczycieli.
      Błędne koło.
    • anik801 Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 05.02.09, 13:43
      Tylko jak nad tymi uczniami zapanować,gdy dziś nic nie wolno? Słyszy
      się tylko o prawach dziecka i prawach ucznia.Rodzice mają bardzo
      roszczeniowe postawy i ciągłe pretensje.Jak moja koleżanka
      rozasadziła parę przeszkadzających na lekcji dzieciaków,to na drugi
      dziń była już matka z awanturą!Jak w ogóle nauczycielka śmiała
      przesadzić jej córkę?Jej córka jest teraz rozstrojona psychicznie,bo
      siedzi z kimś innym!Szkoła swoje,a rodzice swoje.Najgorszy jest brak
      współpracy między szkołą,a rodzicami.Drugi przypadek-nauczycielka
      napisała notkę do rodziców.Na drugi dzień pyta chłopca,co na uwagę
      rodzice powiedzieli?a chłopiec na to "tata powiedział pokaż co tam
      pani za głupoty napisała?"Jeśli w domu nauczyciel postrzegany jest
      jako głupek i tak przedstawiany dziecku przez rodziców,to czego się
      można spodziewać?Jak ja chodziłam do szkoły,to nauczyciela mogło się
      lubić lub nie,ale nikt by się nie odważył na ubliżenie mu.
    • malila Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 05.02.09, 13:49
      Te relacje zawala się od podstaw. Od przedszkola. Matka chłopaka
      powiedziała dokładnie to samo, co można było wiele razy przeczytać
      na wątkach dotyczących przedszkola: co to za nauczycielka, która nie
      radzi sobie z grupą przedszkolną. Oczekuje się od nauczyciela, że
      zapanuje nad zbiorem dwudziestu kilku czy trzydziestu osób
      wychowywanych w różnych systemach wartości. Oczekuje się, że
      nauczyciel zrobi takie fiku-miku i każde z tych dzieci przystosuje
      się szybko nie tylko do szkolnego systemu wartości, ale też zacznie
      spełniać oczekiwania wszystkich innych rodziców (czyli Michaś będzie
      wiedział, że mojej Marysi nie wolno opowiadać o pająkach, a Zosia
      będzie wiedziała, że Kuba ma skłonność do obrażania się, ale to
      tylko chwilowe i ona nie powinna się tym przejmować). A to wszystko
      najlepiej bez udziału samych rodziców.
      Kompletnie zapomina się o tym, że szkoła i dom to dwie niemal równie
      istotne siły działające na dziecko i że potrzebna jest współpraca
      rodziców z nauczycielami, żeby wypadkowa tych sił była jakaś
      sensowna. A tu albo rodzicom się nie chce i oczekują, że szkoła czy
      przedszkole będzie takim przedłużonym ramieniem rodzica, albo
      nauczyciel znajduje się nie na swoim miejscu i jedyne, czego chce,
      to święty spokój i wypłata (co wyraża się stwierdzeniem: pani córka
      się nie uczy i przeszkadza mi w lekcjach, niech pani coś z nią
      zrobi), albo uczniów jest za dużo i nie ma już miejsca na żadną
      wspólną koncepcję wychowawczą, albo w ogóle nikomu nie przychodzi do
      głowy, że taka koncepcja powinna istnieć. I zamiast szkoły, w której
      rodzicom zależy, nauczycielom zależy, a dzieciaki wiedzą, że tamtym
      zależy, powstaje taka, w której nikomu nie zależy, a wszyscy mają
      pretensje.
      • anik801 rodzice 05.02.09, 14:00
        Zaraz mi się jedna matka przypomniała.Syn 7 lat(łobuz jakich mało).
        Rozwalał całą klasę,więc nauczycielka już nie wiedząc co robić
        zaprosiła na rozmowę mamę.Mama była zdenerwowana,że musiała się
        pofatygować do szkoły i niczego nie chciała słuchać.Nauczycielka
        chciała się czegoś więcej dowiedzieć o dziecku(czy w domu też są
        problemy itd.)oraz poprosić matkę o współpracę.Wiecie co usłyszała
        od matki "Ja się z nim męczyłam prze 7 lat teraz wy się pomęczcie"
        Niestety jest wielu rodziców,którzy mają w nosie jak ich dziecko
        zachowuje się w szkole.Oni przez 5 godz.mają święty spokój i
        oczekują,że szkoła wychowa im dzieciaka.Albo tekst chłopaka z
        podstawówki"Mój tata to powiedział,że jak pani sobie nie umie ze mną
        poradzić,to jest pani głupia i to pani problem".A najgorsze,że już w
        przedszkolu są dzieci,które są "najmądrzejsze",a ich rodzice są
        ślepo w nich zapatrzeni.Czasem wierzyć się nie chce,jak rodzice są
        podporządkowani kilkulatkom.A co będzie później?
        • lubie_gazete Re: rodzice 05.02.09, 14:12
          > poradzić,to jest pani głupia i to pani problem".A najgorsze,że już w
          > przedszkolu są dzieci,które są "najmądrzejsze",a ich rodzice są
          > ślepo w nich zapatrzeni.Czasem wierzyć się nie chce,jak rodzice są
          > podporządkowani kilkulatkom.A co będzie później?

          Niestety widać to nawet na tym forum,nawet gdakanie nad tym 16-latkiem, a
          wcześniej ta sama mamusia pisze,że żaden inny dorosły nie ma prawa zwrócić uwagi
          (np. mówiąc :proszę o spokój) ich dziecku.
          A potem takie efekty.
      • patka_s Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 05.02.09, 14:01
        Słuchajcie, przypomniały mi sie dwie sytuacje, których z reszta
        codziennie jest tysiące.

        Pracowałam kiedyś w gimnazjum masowym, na przerwie nauczycielka
        krzyknęła do kilkunastu chłopców, którzy rozrabiali w toalecie "wio
        mi stąd!". Nie wyobrazacie sobie jaka z tych trzech słów zrobiła się
        zadyma w szkole, bo uczniowie poszli do dyra, ze nauczycielka do
        nich jak do konia, że nie mogła normalnie, no strasznie się zrobiło
        nieprzyjemnie, w rezultacie zamiast opierniczyc uczniów to zrobił
        kazanie nauczycielce, żeby panowała nad ty co mówi. No tragedia! Po
        czym po kilku tygodniach uczniowie zepsuli zlew i na radzie dyrektor
        zrobił kazanie 50 osobom jak to się mogło stać!

        Kiedyś przysłuchuję się w autobusie rozmowie dwóch panów. Opowida
        jeden jak to jego córka (podstawówka) cały czas musi do ubikacji, i
        za piątym razem pani jej juz na to nie pozwala. Podobno tatuś
        poradził córce żeby wyszła z klasy bez słowa, nie zwracała uwagi na
        co mówi do niej nauczycielka, a jak jej wpisze uwagę to on się z nią
        policzy. ten drugi mówi: A to może ma coś z pęcherzem, zrób jej
        badania, z tym nie ma żartów. A tatus: No coś ty, przecież to
        normalne, że 13 latka tak sika, pije to sika, a co ku...
        nauczycielka ma do tego, ona ma obowiązek ją wypuścić z sali 10 razy
        jak mała tego chce!

        Ręce opadaja...

        Trzeba być nauczycielem na miarę swoich możliwości... Pewnych rzeczy
        się nie przeskoczy...
      • marzeka1 Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 05.02.09, 14:04
        Ta sprawa pokazuje 2 rzeczy"
        - wpływ wychowania w domu na zachowanie (patrz: relacja matki tego zwierzaka)
        - a także to, że nie każdy na nauczyciela się nadaje, tu obok wierzy i
        umiejętności przekazywania wiedzy trzeba mieć predyspozycje psychiczne. A tego
        nie ma każdy nauczyciel- niestety. Jestem nauczycielką wiele lat, uczę młodzież
        licealną, ale kiedyś uczyłam także klasy wyrównawcze, gdzie trafiały naprawdę
        trudne dzieciaki. Było trudno, ale nigdy nie spotkałam się z przypadkiem
        chamstwa w takim nasileniu, ba, moim uczniom (nawet tym wyjątkowo trudnym) do
        głowy by nie przyszło, by przy mnie tak się zachować, a nigdy nie stosowałam
        zamordyzmu. To raczej psychika. Uczniowie jak rekiny krew wyczuwają słabego
        psychicznie nauczyciela i często gdy mogą, wypróbowują ile i na ile mogą.
        No i nigdy nie będzie sensownego wychowania gdy rodzice i szkoła nie
        współpracują ze sobą.Nigdy.
        • zebra12 Marzeka, w liceum to jest już elita 05.02.09, 14:38
          To dzieci wybrane. Zapewne i tam zdarzają się ci, bardziej krnąbrni, ale nie ma
          porównania do gimnazjum czy zawodówki. Ujarzmić grupę, która popisuje się przed
          sobą, walczy o hierarchię w grupie, gdzie imponuje siła, nie wiedza, gdzie ocena
          bardzo dobra to obciach i wstyd, to jest naprawdę sztuka. I podziwiam
          nauczycieli, którzy sobie z tym radzą.
          • oli.nek Re: Marzeka, w liceum to jest już elita 05.02.09, 15:14
            to powinna być dla nas lekcja jak wychować lub nie wychować dziecko, by nie
            wyrosło na takiego nastolatka, człowieka.

            pracuję od 8 lat w gimnazjum. najgorszy był pierwszy rok. ten jest najlepszy.
            nie ma mowy o sytuacjach sprzed 8 lat. ale musiałam się nauczyć tego, jaką być
            wychowawczynią (nie nauczycielką) i jak sobie radzić. no, ale na chamstwo nie ma
            rady. są uczniowie, którzy są tak samo chamscy do wszystkich nauczycieli, nie
            tylko wybranego.

            ...i najczęściej winny jest nauczyciel w oczach dyrekcji, rodziców i samych uczniów.
    • nangaparbat3 pracuje w szkole 05.02.09, 15:39
      i od tej strony patrzę na problem.
      potrzeba:
      1. Testów osobowosciowych przed przyjeciem do pracy, tak aby nie pracowały w
      szkole osoby dramatycznie nieasertywne (w obie strony - i zbyt ulegle, ale tez
      te agresywne)
      2. Treningów umiejetnosci komunikacyjnych oraz pracy z grupą - i to treningow z
      prawdziwego zdarzenia, a nie odfajkowania jako "szkolenie rady pedagogicznej".
      3. Zdrowych relacji miedzy nauczycielami - wzajemnego wspierania sie, a nie
      obojetnosci lub co gorsza - i całkiem powszechne - rozgrywek o popularnosc wśrod
      mlodziezy i podnoszenia sobie samooceny kosztem kolegów.
      • triss_merigold6 Re: pracuje w szkole 05.02.09, 18:26
        ROTFL. A kto mocno asertywny idzie do pracy za 1500 zł? Bo chyba
        młody nauczyciel po studiach więcej nie dostanie...
        Treningi komunikacyjne profesjonalne i z prawdziwego zdarzenia
        kosztują i chyba nie sądzisz, że nauczyciele tak chętnie opłacaliby
        je z własnej kieszeni.
        • anik801 triss_merigold 05.02.09, 19:09
          A ja chcę pracować z dziećmi pomimo marnych zarobkówwinkNawet 1500 na
          początek nie dostanęwinkI mam w planach(po uzyskaniu mgr) dalszą
          edukację,za którą będę musiała sama zapłacić.Można powiedzieć,że
          praca z małymi dziećmi to takie hobbywinkWyżyć się z tego nie da(więc
          muszę robić coś jeszcze),ale daje niesamowitą satysfakcję!To nie
          jest kwestia tego,czy jestem asertywna,czy nie.
        • kai_30 Re: pracuje w szkole 06.02.09, 00:47
          triss_merigold6 napisała:

          > ROTFL. A kto mocno asertywny idzie do pracy za 1500 zł? Bo chyba
          > młody nauczyciel po studiach więcej nie dostanie...

          ROTLF z mojej strony smile Jakie 1500, Triss? Tyle to ma mianowany, czyli
          nauczyciel po jakichś 10 latach pracy smile Stażysta z tytułem magistra i
          przygotowaniem pedagogicznym ma 1400 z kawałkiem BRUTTO. Czyli koło tysiąca na
          rękę. Jeśli nie ma magistra, tylko np licencjat, to 1200, nadal brutto.

          Nie ma się co dziwić, że do tego zawodu trafiają ludzie o, hmmm, nienajwyższych
          kwalifikacjach.
        • wieczna-gosia Re: pracuje w szkole 06.02.09, 05:54
          ja tam znam wielu asertywnych nauczycieli, ktorzy jak widac poszli do pracy za
          te pieniadze. W ogole uwazam, ze nauczyciel, ktory daje sobie nawrzucac na
          lekcji i daje sie zastraszyc to jednak wyjatek a nie regula. Czyli jednak ida do
          pracy za te pieniadze.
          • asia_i_p Re: pracuje w szkole 06.02.09, 08:02
            To prawda. Tylko z drugiej strony, Gosia, ilu z nauczycieli tej
            klasy radzi sobie z nią asertywnością, a ilu jeszcze większą
            agresją? Pamiętam, jak w pierwszym roku pracy, mając kłopoty z
            dyscypliną, udałam się do starszych koleżanek i usłyszałam,
            że "trzeba ośmieszyć gó...arza". Radzenie sobie z trudnymi
            dyscyplinarnie klasami poprzez stawianie jedynek za gadanie i
            ubliżanie uczniom albo właśnie ośmieszanie ich jest nagminne. A
            jeśli są przyzwyczajeni do takiego traktowania, nauczyciel nie
            mający tych środków w swoim repertuarze jest w trudnej sytuacji
            (choć przyznaję, nie beznadziejnej - w końcu jakoś sobie poradziłam -
            ale może dlatego, że pracuje w liceum). Wiem, że czasem trzeba być
            bardzo ostrym i nie można z uczniami zawodówki postepować jak z
            przedszkolakami - ale zawsze myślałam, że ewentualnie można
            sterroryzować na początku, żeby pokazać, że się człowiek nie boi, a
            potem traktować z szacunkiem, żeby pokazać, że przewagi nie trzeba
            wykorzystywać a ludzi się szanuje. Ale większość nauczycieli jeśli
            sterroryzuje raz, to potem terroryzuje dalej, a klasa odreagowuje na
            nauczycielach słabszych psychicznie.
    • amoreska Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 05.02.09, 15:41
      Wiele piszecie o prawdopodobnych przyczynach w/w sytuacji; a co myślicie o
      sposobie karania tak zachowujących się uczniów?
      • kali_pso Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 05.02.09, 18:00


        Wyroki w zawieszeniu to jakaś pomyłka- czego to nauczy tych młodych
        ludzi? W jaki sposób pozwoli się im zrehabilitować, wyciągnąć z tej
        sprawy pożądane wnioski?
        Tej grupie potrzebny był kozioł ofiarny i znaleźli go w osobie
        nauczyciela, nie mają empatii, zachamowań, szacunku dla innego
        człowieka- prace społeczne to byłby dobry pomysł.
        • anik801 Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 05.02.09, 18:10
          Jeśli prace społeczne,to takie a'la kamieniołomywinkja bym się bała
          posłać taką młodzież np.do hospicjum,bo mogliby tam narobić więcej
          szkody jak pożytku!Sprzątanie ulicy,tak żeby ich wszyscy znajomi
          widzieli-to byłaby dla nich kara(w ich pojmowaniu świata byłby to
          obciach niesamowity).
          • kali_pso Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 05.02.09, 18:24


            Generalnie z sensowną karą dla nich byłby kłopot, jak to
            zorganizować?- kara przecież nie powinna ośmieszać skazanego, bo to
            rodzi w nim dalszy bunt przeciw społeczeństwu- dlatego, te "20
            basenów" wspomnianych przez psychologa uważam za coś
            nieodpowiedniego- jeśli ich pomoc w hospicjum ograniczałaby się
            jedynie do wynoszenia nieczystości, to marny skutek miałaby taka
            kara.
            • mamaemmy Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 06.02.09, 08:54
              A 'prospos autorytetu..
              Chodziłam do podstawówki,gdzie równoległa klasa była klasą składająca się z 7
              dziewczynek na 32 dzieci.Zbiorowisko łobuzów,jakos tak ich przypadkowo do jednej
              klasy dali-dodam,że teraz czesc z nich siedzi,czesc wyszła na ludzi-jeden na
              przykład jest dosc znanym piłkarzem..Ale generalnie klasa-dramat smile
              Potrafili do nauczyciela takimi tekstami rzucac ..że aż uszy więdły,szalali na
              lekci,rzucali kredą,bili sie na srodku sali..
              I wiecie,dyrektorka była wzywana na prawie kazdej lekcji,bo oni nikogo nie
              słuchali...oprócz..No własnie.Kiedy nauczyciele juz wyczerpali wszystkie
              możliwosci-wzywali jednego matematyka.Pan W. Mały(!),szczupły,spokojny.Genialny
              matematyk,chodziłam do niego na kółko szachowe.Dziewczyny,wystarczyło ,że on
              wszedł spokojnie do klasy i nieco ostrzejszym ,spokojnym tonem spytał :Co sie
              tutaj dzieje?I tylko POPATRZYŁ po klasie.Nie wiem co on miał w sobie i jego
              fenomen zachwyca mnie do dziś.W momencie w klasie robiła sie cisza jak makiem
              zasiał.Wyobrazcie sobie,że on nigdy nie krzyczał,nigdy nie obraził nikogo...To
              był nauczyciel z prawdziwym autorytetem.
              Potrafił zabijac tym wzrokiem smile
    • rita75 Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 06.02.09, 12:34
      Rozbroila mnie ta mamuska, ktora ubolewala, ze ta sprawa znalazla
      swoj finał w mediach...
      Poza tym, coz to za dyrektor, ktory nie wie, co sie dzieje w klasach?
      • sanna.i Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 06.02.09, 13:59
        Prawdopodobnie synalek jest jej odzwierciedleniem. Nie nauczyła go szacunku do
        ludzi,bo sama jest źle wychowana.
        • rita75 Re: Wina i kara; o znęcaniu się nad nauczycielem 06.02.09, 14:03
          > Prawdopodobnie synalek jest jej odzwierciedleniem. Nie nauczyła go
          szacunku do
          > ludzi,bo sama jest źle wychowana.

          tak- na jej obraz i podobiestwo- typ ludzi, ktorych trzeba lac po
          pyskach, bo inaczej oni leją.
Pełna wersja