sąsiadka brrrr :-(((((((((

14.11.03, 18:03
Pół roku temu zdarzyło mi się zalać przypadkiem sąsiadkę z dołu. Byłam wtedy
tuż przed porodem i z tym ogromnym brzuchem scierałam wodę z całego
mieszkania. Zeszłam do zalanej sąsiadki z zamiarem dogadamia się, że my na
własy koszt wymalujemy jej sufity w mieszkaniu. Ale ta baba zdążyła już być
na PZU. mieszkanie, w którym mieszkamy nie jest ubezpieczone, gdyż my ja
tylko wynajmujemy. A dziś przyszło mi zawiadomienie, że mam do zapłaty 550
zł!!!!!Dodam, że powierzchnia zalana to dwa małe sufity(łazienka i kuchnia)i
do tego małe plamki. Musze teraz pokryć taką sumę a moja sytuacja materialna
jest fatalna- wczoraj chleb kupowała mi mama. Jestem tak załamana, że żyć mi
się nie chce. Do wypłaty daleko a mam któtki czas
    • aniahrabi Re: sąsiadka brrrr :-((((((((( 14.11.03, 18:06
      do wpłacenia tej kwoty. PZU i moja sąsiadka to złodzeje!!!Już lepiej.Ania
    • ligia76 Re: sąsiadka brrrr :-((((((((( 14.11.03, 18:16
      Hej smile
      Ja niestety też kiedyś zalałam mieszkanie sąsiadce z dołu, i też nie miałam
      ubezpieczonego mieszkania. Po jakimś czasie przyszedł mi regres do zapłacenia
      w wysokości 850 zł. Napisałam do PZU aby płatność rozłożyli mi na raty.
      Zaświadcznie z RUP, potwierdzające fakt że byłam wtedy osobą bezrobotną dla
      ZUS-u był niewystarczający. Ale i tak postawiłam na swoim. Sama sobie
      rozłożyłam na dwie raty, pierwszą zapłaciłam ok. 1/2 roku po przysłaniu pisma
      z regresem, natomiast drugą po roku. Straszyli mnie wcześniej sądem, ale nigdy
      nie dostałam żadnego wezwania.
      Teraz mam już ubezpieczone mieszkanie i dodatkowo OC (na wypadek gdyby moje
      dzieci coś tam zepsuły, stłukły itp.).

      Pozdrowienia
      Ligia
      • ligia76 Re: sąsiadka brrrr :-((((((((( 14.11.03, 18:18
        oczywiście nie dla ZUS-u, a dla PZU.

        Ligia
    • aniahrabi Re: sąsiadka brrrr :-((((((((( 14.11.03, 19:52
      Właśnie mnie też straszą sądem.yślałam o rozłożeniu na dwie raty i dziwi mnie,
      że PZU wymaga jakiegoś zaświadczenia.A nie wystarczyło samo podanie?Czy
      naprawdę trudno uwierzyć, że ludziom w Polsce jest ciężko pod względem
      finansowym? Ciekawe czy ubezpieczyłaś swoje mieszkanie w PZU? smile)Dziękuję, że
      odpisałaś.Przynajmiej nie czuję się samotna.Ania
      • ligia76 Re: sąsiadka brrrr :-((((((((( 15.11.03, 16:01
        Hej smile

        Niestety nawet zaświadczenie dla PZU nie było wystarczające, aby rozłożyć mi
        płatność na raty.
        Ubezpieczyłam mieszkanie w Alianz, mam dziwne smile uprzedzenie do PZU.
        Ale byłam na 200 leciu PZU, wielka impreza na 10 tys ludzi, wszystko za darmo
        (piwo, cola, inne napoje, szaszłyczki, łososie pieczone i wiele, wiele innego
        jadła i napitku), na scenie m.in. Marylka Rodowicz, Golce, itd. Podobno PZU
        wydało na ta imprezkę 20 mln (!) zł, już wiesz teraz na co idą pieniążki smile

        Pozdrawiam
        Ligia
        • ligia76 Re: sąsiadka brrrr :-((((((((( 15.11.03, 16:14
          Uważam że rozłożenie przeze mnie tej kwoty na raty wcale nie było bezprawne.
          Bezprawne moim zdaniem było żądanie tej kwoty na już i to w całości. Jeśli
          zaświadczenie o bezrobociu nie było dla nich wystarczające to już niestety nie
          moja wina, ja zgłosiłam chęć zapłaty, tyle że w ratach. Na szczęście wiem że
          takie sprawy w sądach toczą się latami. Znajoma miała sprawę dot. zaległości
          za telefon (Telekomunikacja), sprawa toczyła się ok. 2 lat, efektem czego w
          końcu i tak była ugoda, umorzenie odsetek i rozłożenie kwoty na raty. Także
          jak widać czasami przydaje się odrobina dobrej woli.


          Ligia

          P.S. A tak poza tym Alicjo unikanie eksmisji np. przez samotną matkę z trójką
          małych dzieci też jest bezprawne. Świadczy to tylko o tym że prawo w naszym
          kraju doskonałe nie jest.
    • flo5 Re: sąsiadka brrrr :-((((((((( 14.11.03, 21:10
      A czy PZU nie powinno przedstawić Ci jakiegoś rozliczenia skąd wzięła się taka
      kwota? Jak za malowanie to trochę dużo.
      Pozdrawiam
      • libra.alicja Re: sąsiadka ??? brrrr :-((((((((( 14.11.03, 21:33
        Dziewczyny zastanówcie się co byłoby w sytuacji odwrotnej.
        Sąsiadka zalewa wam sufity, musicie remontować mieszkanie, nawet jesli to tylko
        pomalowanie sufitów, to kosztuje, ponadto jest uciążliwe, trzeba znależć
        fachowców, wziąć urlop, żeby ich pilnować, itd.

        Byłoby miło, gdyby sąsiadka załatwiła sprawę ugodowo, może sami
        pomalowalibyście jej te sufity (bo jednak ponosicie za to odpowiedzialność),
        ale nie zrobiła tego, może nie wierzyła że się dogadacie, a może miała inne
        powody. Miała prawo udać się do swojego ubezpieczyciela i domagać się
        odszkodowania, a ten ma regres do sprawców szkody, czyli do was.

        Co do ubezpieczenia mieszkania wynajmowanego, to się da. Ja właśnie obawiając
        się takich sytuacji (miałam stare rury) ubezpieczyłam wynajmowane mieszkanie za
        zgodą własciciela. Raz w roku płaciłam niewielką składkę, oczywiście
        ubezpieczonym był własciciel, a ją osobą ubezpieczającą.

        >>Ligia76 napisała:
        "Sama sobie
        rozłożyłam na dwie raty, pierwszą zapłaciłam ok. 1/2 roku po przysłaniu pisma
        z regresem, natomiast drugą po roku. Straszyli mnie wcześniej sądem, ale nigdy
        nie dostałam żadnego wezwania."
        >>Aniahrabi napisała:
        "Czy
        naprawdę trudno uwierzyć, że ludziom w Polsce jest ciężko pod względem
        finansowym?"

        Cóż, będąc w trudnej sytuacji można się starać o różne ulgi, ale generalnie tak
        juz jest, ze podatki, kredyty i inne zobowiązania trzeba płacić, a żeby mieć
        tych zobowiązań mniej można się dobrowolnie ubezpieczyć, jak ktoś tego nie
        robi, to ponosi potem przykre konsekwencje. A samowolne rozkładanie sobie na
        raty, jak napisała Ligia76, jest bezprawne.

        I jeszcze jedno, dlaczego złość autorki postu skupia się na sąsiadce ("PZU i
        moja sąsiadka to złodzeje"), która tak naprawdę jest osobą poszkodowaną i nawet
        jeśki dostała zwrot kosztów malowania, to miała z tego tytułu kłopot.
        Postawcie się w jej sytuacji.
    • aniahrabi Re: sąsiadka brrrr :-((((((((( 14.11.03, 22:55
      Dziękuje Alicjo za Twoją wypowiedź ale chcę coś jeszcze dodać. Ja jak już
      przestałam płakać i jakos się otrząsnęłam, zeszłam do sąsiadki żeby się
      dogadać. Nie przeszło mi nawet przez myśl nie ponosić odpowiedzialności za to
      co się stało z mojej winy(obiektywnie mojej, bo w rzeczywistości to przypadek)
      i dlatego obarczyłam tą panią takim epitetem bo nawet nie chciała słyszeć o
      tym, że my jej wymalujemy sufity ale poleciała jeszcze tego samego dnia do
      PZU! A wiem, że z poprzednimi ludźmi mieszkającymi w tym mieszkaniu zrobiła to
      samo.Chyba normalnym ludzkim odruchem w takiej sytuacji jest rozmowa. A te
      szkody widziałam na własne oczy: dwa zacieki w miejscu pęknięcia na suficie,
      niewielkie, jasne. Ale rozumiem- mogą przeszkadzać. Ja jednak tą powierzchnię
      wymalowałabym za 100 zł-farba i 100 zł robocizna. Dlatego PZU też obdarzyłam
      takim epitetem, bo za co płacę 550 zł?! I mam prawo się denerwować jak mam 3
      zł w portfelu a przychodzi mi takie ultimatum z sądem w założeniu. Dziękuję
      tym, którzy wczuli się w moją sytuację. Ania
      • ju8 Re: sąsiadka brrrr :-((((((((( 15.11.03, 00:04
        Kochana!!!!
        Z całego serca ci współczuję, ale niestety musze powiedzieć, że ja też
        poszłabym do ubezpieczyciela. z trzech powodów:
        1. Raz się "dogadałam", bo pani bardzo płakała, i na tym sie skończyło, że
        wszelkie koszty ponosiliśmy z mężem sami, a tamta się z nas smiała.
        2. z powodu ww. ubezpieczamy zarówno mieszkanie jak i samochód AC. Dla nas to
        bardzo duży wydatek , ale w razie czego odzyskamy swoje pieniądze.
        3. Mamy tak urządzone mieszkanie, że nawet niewielkie zalanie sufitu powoduje
        konieczność odmalowania calego pomieszczenia, a to już nie jest mała kwota

        Ostatnio moja znajoma z pracy zalała sąsiadów aż do parteru ( coś tam ze
        spłuczka od wc ), ona mieszka na 8. I co? Miała szczęście, nikt nie pobiegł do
        ubezpieczyiela,bo ona łzy wylewła przed sąsiadami a w rezultacie wymalowała
        JEDNO mieszkanie, bo tam ją postraszyli mocniej. A z reszty się smiała! a
        przecież to porządne zalanie, bo woda z ciśnieniem gdzieś po rurach poszła (
        nie znam się na tym), więc zalane ściany z góry na dół!

        No i jeszcze piszesz, że poprzedni właściciele też zalali waszą sąsiadke. Może
        jeszcze wcześniejsi też i baba ma po prostu dość?

        Wiem, że mój post Ci się nie spodoba, z góry przepraszam i mocno pozdrawiam
        • kssia Re: sąsiadka brrrr :-((((((((( 15.11.03, 09:57
          Ja bym się przede wszystkim zastanowiła nad tym czy to napewno Ty ponosisz
          odpowiedzialność za to zalanie. Jeżeli przyczyną awarii i w konsekwencji
          zalania były stare rury to odpowiada za to właścicel mieszkania i to on
          powinien ponieść koszty remontu u sąsiadki. Właścicel mieszkania z regóły
          odpowiada za stan techniczny mieszkania (chyba że masz coś na ten temat
          napisane w umowie najmu albo dokonałaś samowolnie jakiś przeróbek instalacji)
          Kto jest właścicielem mieszkania osoba prywatna, gmina czy spółdzielnia? Ja bym
          od razu wezwała inspektora nadzoru z administracji budynku żeby spisał
          protokół. Teraz to już za późno ale zostaje Ci zawsze roszczenie przeciwko
          właścicielowi o zapłate tych 550 zł.

          pozdrawiam
    • kasia_mm Re: sąsiadka brrrr :-((((((((( 15.11.03, 11:44
      hmmm ja się szczerze mówiąc sąsiadce nie dziwię
      po pierwsze- skoro sama się, a raczej swoje mieszkanie ubezpieczam to także po
      to żeby w takich sytuacjach pieniądze za remont odzyskać no i oczywiście być
      zabezpieczoną gdyby u mnie rura poszła i ja bym zalała
      po drugie - to że widoczna jest plamka nei oznacza że sufit nei nasiąkł i po 2-
      3 dniach wyschnie i płatami odpadnie cała farba - dlateog rzeczoznawca z PZU
      wycenia bardziej szczegółowo niż nam się to może wydawać potrzebne; przeważnie
      też ich wyceny i tak są na 95% za małe na faktyczne koszty jakie się poniesie -
      w dobrym interesie PZU jest jak najmniej zapłacić poszkodowanemusad
      po trzecie - ja np mam pomalowany i przedpokoj i pokój dziecięcy łącznie z
      sufitem - tzn kolor ściany+ kolor sufitu i gdyby mnie zalało "tylko na
      suficie" i tak musiałabym skrobać i malować WSZYSTKIE ściany
      po czwarte - zapewnienia wybacz - to zadna gwarancja - sąsiadka zresztą miała
      jużprzykre doświadczenia, poza tym skoro cię widziała z mega brzuchem to na
      zdrowy chłopski rozum wiadomo że lada moment urodzisz i sama nie pomalujesz a
      mąż pewnie pracuje a pozostały czas też we własnym domu będzie miał zajęty
      i po piąte - mimo wszystkiego - to jakby mnie ktoś zalał to jakim bym nie była
      opanowanym człowiekiem - miła i spokojna chybna bym być w takiej sytuacji nei
      umiała więc się kobicie nie dziwię że cię nie przyjeła z uśmiechem na ustach i
      chęciami "dogadania" się

      poza tym - piszesz że wody było u ciebie bardzo dużo że zbierałaś ją szmatami -
      to wybacz ale jeśli tej wody było tak dużo to u sąsiadki na dole nie mogła być
      1 czy 2 plamki na suficie ale musiało byc dużo więcej....
    • aniahrabi Re: sąsiadka brrrr :-((((((((( 15.11.03, 12:11
      Przykro mi,że zamiast słów pocieszenia wysłuchałam tylko opinie przemawiające
      za tym,że nie mam racji.Nie poprawiło mi to i tak podłego humoru. Miałam
      nadzieję, że odezwie sie ktoś kto trochę mnie pocieszy. Szkoda, że większość
      Was tak podeszła do tej sprawy. Ania.
      • pyzapyza Re: sąsiadka brrrr :-((((((((( 15.11.03, 13:00
        Myślę, że dziewczyny mają rację, bo nie postawiłaś się w sytuacji sąsiadki.
        Szwagra też już naciął gość po stłuczce samochodowej, żeby nie wzywać policji,
        a on spisze oświadczenie, którym się potem mógł (szwagier) podcierać.

        Rozumiem, że Ci ciężko, dlatego rozważ, czy to nie wina "mieszkania", może
        starej rury, albo rozwalonego rezerwuaru? No chyba, że rzeczywiście przelałaś
        wodę w wannie i stało się. Zawsze możesz też poprosić PZU o podstawę wyceny. No
        i chyba nie odkryję Ameryki jeśli powiem, że po to sąsiadka się ubezpieczyła,
        żeby dostać kasę w takiej sytuacji od ubezpieczyciela, a nie dogadywac się z
        Wami. Po to płaci składki i takie jej prawo.
      • kasiask Re: sąsiadka brrrr :-((((((((( 15.11.03, 13:17
        Rozumiem Twoje rozgoryczenie i żal! Nie ma nic gorszego niż nagłe,
        nieprzewidziane wydatki zwłaszcza jak nie starcza do pierwszego. Jedyne co
        możesz teraz zrobić to faktycznie zwrócic się do PZU o rozłożenie platności na
        raty. Nie ma sensu robić unikow bo jeszcze dowala odsetki. A tak gwoli
        informacji, nie po to zeby jeszcze zdolować bardziej, to mieszkanie wynajmowane
        tez może być ubezpieczone. Ubezpiecza się wtedy ruchomości domowe, ktore
        zazwyczaj nie należą do właściciela mieszkania oraz odpowiedzialność cywilna w
        zyciu prywatnym która nie ogranicza się tylko do mieszkania, ale do całej
        działalnosci niezawodowej! Możesz jeszcze sprobować dowiedzieć się z czyjej tak
        na prawde winy powstało zalanie, bo jest szansa ze to np. wina spodzielni i nie
        ty musisz za to placic! Powodzenia! Moze się uda z tego wyktecic!
      • kasia_mm Re: sąsiadka brrrr :-((((((((( 15.11.03, 14:48
        cały czas Aniu myślisz "emocjami" i nei stawiasz się w sytuacji osoby
        faktycznie poszkodowanej... przecież tu nikt cię nie oskarża, nikt ci na złość
        nie robi - ale z boku z perspektywy obserwatora to naprawdę innaczej wygląda
        niż byś chciała... nie wiem czego oczekiwałaś - potępienia dla sąsiadki?
        każdej emamie która się wypowiedziała na pewno ciebie szkoda bo teraz musisz
        wywalić spore pieniądze za to co się stało - ale winy sąsiadki nijakiej tu nie
        ma i nie ma powodu żeby ją oskarżać czy wyzywać od złodzeisad
        na przyszłość po prostu się ubezpieczaj tzn mieszkanie. Podstawowy pakiet z PZU
        z tego co wiem kosztuje 50 zł rocznie - nie jest to dużo a zaoszczędza wiele
        jak widać kłopotu, nerwów, czasu i ... pieniędzy.

        pozdrawiam i głowa do góry -wystąp o raty i zaprzyjaźnij się z jakimś ajentem
        PZU raz w roku!!!
    • aniahrabi Re: sąsiadka brrrr :-((((((((( 15.11.03, 15:45
      Zgadzam się z Wami co do faktu,że wina jest moja. I wiem, że muszę zapłacić
      ale załamała mnie wysokość kwoty. Widzialam te szkody i albo wycena szkody
      była naciągnięta albo nie wiem co jeszcze mogło ją tak podwyższyć. Tak się
      składa, że niedawno sami wymalowaliśmy jeden pokój w tym mieszkaniu, więc wiem
      jakie sa koszty zamalowania na biało. Raczej, drogie e- mamy chciałam
      pocieszenia-nawet banalnego. A co do sąsiadki to same piszecie, że istnieją
      ludzie, z którymi można się dogadać. Zapewniam Was, że z pewnością nie
      oszukalibyśmy tej kobiety- nie mam takiej natury. Ta sąsiadka nie dała nam
      żadnej absolutnie żadnej szansy na dogadanie się. Tego samego dni poleciała do
      PZU. I to spowodowało moje wzburzenie. Nie wiem czy Wy drogie mamy nie
      zdenerwowaybyđcie si w takiej sytuacji Ania
      • anma Re: sąsiadka brrrr :-((((((((( 15.11.03, 19:53
        Wiesz co? Ja byłam zarówno w sytuacji Twojej jak i Twojej sąsiadki. Kiedyś,
        jeszcze w poprzednim mieszkaniu, zalał nas sąsiad. Żona z dziećmi gdzieś
        wyjechała na wakacje, on został sam i robił pranie, no i waż od pralki włożył
        do sedesu, przelało się no i...miałam zalany przedpokój i trochę pokoju.
        sąsiad przybiegł, zaczął przepraszać, oferował oczywiście pomoc przy
        malowaniu...ale ja nie bardzo sobie to wyobrażam. Znaczy jak? Sąsiad
        przychodzi do mnie, rozkłada się z robotą, skrobie tynk, wyrównuje, maluje
        sufit, tapetuje (mieliśmy wtedy tapetę i woda po niej spłynęła w jednym miejsu
        a zmieniac trzeba było całą)? Nie chciałabym tego. Więc odmówiłam, zgłosiłam
        szkodę do ubezpieczyciela i prawdę mówiąc nawet nie wiem czy sąsiad jakoś
        odczuł to w swoim portfelu czy nie (moze był ubezpieczony, nie wiem). Po to
        się ubezpieczam, zeby w takich sytuacjach spokojnie bez stresu uzyskać co mi
        się należy. Do sąsiada nie mam pretensji, jak się mieszka w bloku to takie
        rzeczy moga się zdarzyć.
        I druga sytuacja: my zalaliśmy sąsiadkę z dołu, to znaczy pekła rurka w
        łazience, ale nas wtedy nie było w domu. Zalanie spore, sąsiadka pod nami i
        jeszcze sąsiadka pod nią też. Z tym, ze ta dwa piętra nizej juz nie tak
        bardzo. I nawet do głowy mi nie przyszło oferować, ze pomogę w usuwaniu szkód!
        Ja się z naszymi zniszczeniami nie mogłam połapać!! Oczywiscie przeprosiłam,
        chociaz do końca winna się nie czułam (pekła rurka nie mogłam tego
        przewidzieć). Sąsiadki zgłosiły sie do ubezpieczyciela ja zresztą też. Ja
        uzykałam wtedy około 800 zł odszkodowania, sąsiadka pode mną nie wiem, bo
        korzystała ze swojego ubezpieczenia, ale ta dwa piętra nizej dostala aż ponad
        4 tys. z mojej polisy!!! No i co? Nalezało się to dostała, tyle ze je ponoć to
        moje zalanie zniszczyło pół dorobku zyciowego (telefon, telewizor, buty,
        dywaniki itp.) Nie wnikam, rzeczoznawca uznał jej roszczenie i koniec.
        Dlaczego to piszę...bo myślę, ze Ty czujesz się w tej sytuacji pokrzywdzona, a
        naprawdę pokrzywdzona jest sąsiadka. Ty jesteś rozżalona, bo nie masz
        pieniędzy, bo wydaje Ci się ze to dużo...masz do tego prawo. ALe musisz uznać
        prawo sąsiadki do dochodzenia swoich praw u ubezpieczyciela, bo po to ona się
        ubezpieczyła, a nie po to zeby dogadywac się z sąsiadami. A co do
        kosztów...mówisz ze to dwie plamki. Moze. Ale takie plamiki po zalaniu sa
        nieraz okropnie wredne i nie chcą sie zamalować, wychodza spod farby latami.
        Wiem, bo mieliśmy taką plamę. I czasem to naprawde moze tyle kosztować,
        osuszenie , zdrapanie tynku, połozenie nowego tylnu, pomalowanie, robocizna.
        Reasumując: współczuję Ci, bo dla Ciebie to duża suma, spore obciązenie, ale
        nie wiń sąsiadki, bo tu jej winy nie ma.
        Trzymaj się!!Pozdrawiamsmile
      • sasha3 Re: sąsiadka brrrr :-((((((((( 16.11.03, 01:34
        Piszesz, że załamała Cię wysokość kwoty.
        To ja mam dla Ciebie coś na pocieszenie:
        Nas kilka m-cy temu zalał sąsiad. Byliśmy wtedy na urlopie, gdy wróciliśmy,
        straty okazały się katastrofalne. Woda przez kilka godzin lała się z całej
        powierzchni sufitu i po ścianach na dębowy parkiet i meble. On u siebie szybko
        zadziałał, u nas nie miał kto sad Rzeczoznawca wycenił szkody na 7400 PLN,
        sąsiadom spod nas na 4000 PLN. Nie byliśmy ubezpieczeni, sąsiad też nie. Sprawa
        poszła do sądu. Mamy nadzieję uzyskać przynajmniej te 6000 zł (plus odsetki).
        Sąsiad z klatki obok zalał biura, które znajdują się na parterze. Straty
        100 000 PLN. Nie był ubezpieczony, spłaca w ratach....
        Mądry Polak po szkodzie - mieszkanie ubezpieczyliśmy, na wypadek gdyby i u nas
        kiedyś wężykowi zachciało się pęknąć. I po to, aby więcej nie użerać się z
        takimi ludźmi, jak nasz sąsiad....
      • kasia_mm Re: sąsiadka brrrr :-((((((((( 16.11.03, 10:20
        Aniu... to normalne że "od razu się leci" do PZU zgłosić! przecież oni często
        nie mają od ręki ajenta do przysłania do wyceny i i tak się czeka kilka nawet
        dni żeby przyszedł; poza tym co - miała czekać miesiąc zebyś ty ochłonęła i
        dopiero pójść zgłosić? popatrz co piszesz - twoje rozgoryczenie przerasta
        logiczne myslenie - niestety jak się zawczasu człowiek nie ubezpieczy to potem
        tak wlaśnie bywa , może to przykre ale możecie mieć pretensję tylko do siebie
        że nie pomyśleliście o małej chociazby ale zawsze polisie... zwłaszcza jak się
        wynajmuje czy mieszka w starym bloku czy domu gdzie ryzyko awarii jest duże
        • e.beata Re: sąsiadka brrrr :-((((((((( 18.11.03, 10:32
          A ja mam wątpliwości co do twojego postu. Naprawdę to wszystko tak wyglądało?

          Piszesz, że po zalaniu byłaś u sąsiadki ale ona nie chciała waszej pomocy i
          poszła po rozmowie do PZU.
          A w pierwszym poscie;"Zeszłam do zalanej sąsiadki z zamiarem dogadamia się, że
          my na własy koszt wymalujemy jej sufity w mieszkaniu. Ale ta baba zdążyła już
          być na PZU."

          Jż. widzę że mam zalewany sufit, to najpierw gnam na piętro wyżej dowiedzieć co
          się stało, poprosić o ewentualne zakręcenie wody itp. a nie z marszu do PZU.

          "mieszkanie, w którym mieszkamy nie jest ubezpieczone, gdyż my ja tylko
          wynajmujemy"
          To nie ma nic do rzeczy.

          Teraz jesteś wściekła ale epitety którymi obdarzasz sąsiadkę są nie na miejscu.
          I nie obrażaj się że my ciebie nie rozumiemy i nie pocieszamy. Wiadomo, że
          biednemu wiatr w oczy...
          Moze pociesz się sama, co by było gdyby szkody okazały się znacznie większe?

Pełna wersja