Czy Wy też macie taki rygor?

07.02.09, 13:06
Wczoraj byłam u koleżanki. Znam ja jeszcze z podstawówki, ale teraz z racji własnych rodzin spotykamy sie tak około dwa razy do roku. Ona ma dwoje dzieci: 3 lata i 7 miesięcy. Starsze chodzi do przedszkola, młodsze z mamą w domu. Mąz pracuje, wychodzi o 6.30 rano, wraca po 19.00. Ona zaniedbana (co nigdy jej się nie zdarzało), zmęczona, wręcz nieszczęśliwa. Aż się popłakała jak ze mną rozmawiała. Ona niezbyt była chetna na drugie dziecko, ale mąż głęboko wierzący, chce miec ich minimum 3. Zaraz po urodzeniu drugiego, namawiał ja na kolejne. O antykoncepcji innej niż kalendarzyk nie ma mowy. Ona siedzi już prawie 4 lata w domu. Z wykształconej dziewczyny o ciekawej pracy, zamieniła sie w kurę domową. Nie pracuje, bo maż uważa że to lepsze dla ich dzieci. Jej obowiązkiem jest codzienne ugotowanie obiadu z dwóch dań, które ma sie za czesto nie powtarzać, wszelkie pierożki i.t.p. tylko własnej roboty. Młodsze dziecko ma nauczyć samodzielnego zasypiania i nie budzenia sie w nocy, wszystko jedno jakimi metodami, oby skutecznymi. Po jego przyjściu z pracy dzieci mają lezeć juz w łóżkach, a najlepiej spać, bo ona ma mieć czas dla niego. W weekend też nie zajmuje sie dziećmi, bo przeciez cały tydzień pracował i jest zmęczony. Ze starszym do tej pory był SAM tylko raz na dworzu, z dwójką nigdy. Razem tez raczej nie wychodzą, jedynym cotygodniowym rytuałem jest chodzenie w niedzielę w czwórkę do koscioła. Ostatnio kłócą sie codziennie.
Dla mnie jest to przerażające. Jestem ze swoim męzem kilkanaście lat, w tym około połowy w związku małżeńskim. Zawsze wszystkie decyzje podejmujemy wspólnie, mamy równe prawa i obowiązki, mam dziecko, ale nie wyobrażam sobie aby nie miec czasu na przyjemności, wspólnie z meżem czy też osobno. Gotuję to co chcę i nie często są to obiady dwudaniowe. I stad moje pytanie, czy Wy też macie taki rygor w domu, czy meżczyzna decyduje o tym co Wam wolno a co nie?
    • triss_merigold6 Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 13:09
      Nie.
      Niech łyka pigułki, bo przy kalendarzyku szybko w trzecią ciąże
      zajdzie. Mężowi nie musi się chwalić. Dziecko do żłobka albo
      opiekunka, ona do pracy a pan mąż się dostosuje albo nie. Jak się
      nie dostosuje to trudno, najwyżej się rozwiedzie.
      • czar_bajry Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 21:14
        Jak wierzący to się nie rozwiedziesmile
        Nie wyobrażam sobie takiej musztry,triss ma raję niech pigułki łyka i do pracy
        pójdzie, nawet na 1/2 etatu.
        Pan i władca po pierwszym szoku pewnie się dostosuje a jak nie to mała strata
        przecież i tak sama dzieci wychowuje a od męża pomocy żadnej kasę też pewnie on
        trzyma i wydziela.
    • mathiola Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 13:19
      Aż mi się włos zjeżył na głowie. W sumie koleżanka sama sobie jest winna, w
      takich związkach, gdzie mężczyzna ewidentnie chce rządzić, od małych ustępstw
      się zaczyna, kończy się na zniewoleniu kobiety.
      Podbuntuj ją trochę. Powiedz, żeby poszła po receptę na pigułki, skoro nie chce
      mieć 3 dziecka. Powiedz jej, że źle wygląda. Wyciągnij do fryzjera, na
      zakupy.... Nie wiem co jeszcze. Pewnie nic, bo ja też mam takie znajome i co z
      tego, że się żalą, skoro wszelkie argumenty trafiają jak grochem o ścianę...
      pojęczy jedna z drugą i dalej ciągnie swój kierat.
      • majmajka Re: Czy Wy też macie taki rygor? 08.02.09, 08:23
        Tak, Mathiola ma racje. To sie zaczyna od malych ustepstw. Ciekawy model rodziny. Nieh zwija zagiel i ucieka, bo szczesliwa to ona nigdy nie bedzie.
    • mama-maxa Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 13:25
      ja myslałam, że to już dzisiaj jest raczej niespotykane...

      niech bierze pigułki, bo mąż może sobie dużo chcieć, a to ona się
      zajmuje dzieciakami, to ona siebie zaniedbuje... A potem ona całkiem
      się zaniedba, mężowi przestanie się podobać i sobie ją wymieni na
      lepszy model i wiara jakoś pójdzie w kąt w tym momencieuncertain

      niech dziewczyna pomysli o sobie, o tym, jak jej życie wygląda, a
      jak może...
    • marzeka1 Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 13:28
      Nie, bo nigdy w życiu bym się z takim facetem, jak mąż koleżanki nie związała.
      Jestem zwolenniczką związków partnerskich, żadnych tak: mąż-pan i władca,ja-
      kuchta i matka-rodzicielka.
      W sumie sama jest sobie winna,że pozwoliła siebie sprowadzić do takiej roli,
      chociaż pewnie to też wina charakteru, mam zbyt silny, by pozwolić sobie na
      takie traktowanie przez kogokolwiek,że o życiowym partnerze nie wspomnę.Wiem
      jedno, jeśli czegoś z tym nie zrobi (bo jak rozumiem, nie pasuje jej ta
      sytuacja), będzie coraz bardziej przypominała skrzyżowanie zaniedbanej "naszej
      Frani" z macicą na usługach męża-tyrana.Dla mnie z opisu- koszmar.
    • kropkacom Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 13:31
      > Wy też macie taki ry
      > gor w domu, czy meżczyzna decyduje o tym co Wam wolno a co nie?

      Nie, my nie mamy smile U nas (mimo iż jestem też w domu) są luzy i zawsze tak było.
      A obiady dwudaniowe nie bywają w ogóle bo to dla nas za dużo jedzenia na raz
      (starczy jedno danie) smile

      A koleżance dziwie się że wpakowała się w tak toksyczny związek. Człowiek zawsze
      ma wybór tylko trzeba z niego skorzystać (najlepiej w odpowiednim momencie).
    • chicarica Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 13:33
      W życiu.
      Współczuję tej kobiecie, jej mąż to zwykły tyran psychiczny, wiara to jedno, a
      to że jest świrem to drugie. A ona, no cóż, dała się wpędzić w kierat.
      Nie rodziłabym temu panu już ani jednego dziecka oraz szybko rozejrzała się za
      pracą, usamodzielnieniem, a z czasem za możliwościami rozstania się. Im
      szybciej, tym lepiej.
    • rybka.marcowa Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 13:35
      Na miejscu dziewczyny łykałabym pigułki po kryjomu i zrobiła wszystko żeby iść
      do pracy.
      Swoja droga to często się słyszy o takich przesadnie religijnych tyranach domowych.
      • kropkacom Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 13:37
        > Na miejscu dziewczyny łykałabym pigułki po kryjomu i zrobiła wszystko żeby iść
        > do pracy.

        Ja nie widzę tu innego wyjścia jak rozwód. A koleżanka to nie wiedziała kim jest
        facet za którego wychodzi?
        • madeleine.b Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 13:54
          a ja bym właśnie nie łykała po kryjomu, tylko otwarcie powiedziała, że nie chcę
          3 dziecka. Bo to jest tak samo jej wybór i jej ciało. On ma prawo od niej
          wymagać, a ona niby co? I co to za argument, że on jest wierzący????? Chyba
          zdewociały, bo facet wierzący szanowałby swoją żonę jak każdego bliźniego i
          liczył się z nią a nie tyranizował. Ależ mnie wkurzyło to co tu przeczytałam.
          Ale prawda jest taka, że to mnie wkurzyło, a taka kobieta, która wdała się w
          taki związek nic z tym nie zrobi tylko pozostanie jej narzekanie i płacz po
          kryjomu uncertain
    • insomnia0 Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 13:37
      Straszne sad
      Nigdy bym się na to nie zgodziła... wcale nie dziwie się dziewczynie.. ze się
      popłakała...
      dla mnie takie rodziny są nieliczne.. w mim otoczeniu, kobiety maja swoje prawa
      i nie są zaszczute..
      Dziecmi zajmują się obydwoje rodzice...a tu jakiś horrorsad

      Zmienić to powinna natychmiast!!! tak nie da sie zyc..
      Ona zostając matką nie przestała byc kobietą !!
      Co ta Twoja koezanka robi z wlasnego zycia???!!!!
    • kali_pso Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 13:37
      Nie. Moje małżeństwo nie jest więzieniem bez krat, gdzie role są
      ściśle podzielone i brak miejsca na dyskusje.

      Współczuję kobiecie, udusiłabym się żyjąc w takim związku.

      Pytanie, czy ona jeszcze ma siłę i odwagę na zmiany, które trzeba by
      było wprowadzić? Bo bez szoku u pana-męża, który może skutkować
      agresją werbalną( oby tylko), dreczeniem psychicznym i uzalaniem sie
      po rodzinie, jaka złą zonę ma, pewnie się nie obejdzie.
    • kitka20061 Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 13:47
      Pigułki raczej nie wchodzą w grę, własnie z powodu tej religijności. Nie mam nic przeciwko wierze, ale to on ja tak nastawił. Dziewczyna znerwicowana na maxa, karmi dziecko, które ściaga to wraz z pokarmem, a potem albo nie śpi w ogóle albo płacze przez sen. Wczoraj zabrałam dzieciaka na 2 godz na spacer, a matce kazałam robić to na co ma ochote. Obydwum zrobiło sie lepiej, ale to kropla w morzu. Ona jest z tych które lubia byc prowadzone za raczkę, ale współczuję jej że tak jej sie trafiło. Podobno zanim nie było dzieci wszystko wyglądaało inaczej. A swoją drogą, to zastanawiam sie czemu nie ma go w domu aż 13 godz./dziennie, bo z racji jego pracy nie jest to konieczne. Zastanawiam sie czy on oby nie robi Tego specjalnie, zamknąć żonkę w domku i "zniszczyć", a sam hulaj dusza, pod przykrywką że on taki religijny i co złego to nie on.
      • kropkacom Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 13:50
        > ale współczuję jej że
        > tak jej sie trafiło.

        Trafiło to chyba złe słowo.
    • lola211 Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 13:52
      Gdyby nie chciala kolejnych dzieci to by miala 1.Kobieta jest w
      stanie sie tak zabezpieczyc, by mezczyzna o tym nie wiedzial,
      prawda? Czyli jakos nie bardzo wierze, ze wbrew sobie urodzila
      drugie.O anty
      > koncepcji innej niż kalendarzyk nie ma mowy

      Przepraszam, ale jak niby on sprawdzi, jaka anty ona stosuje?

      Ni
      > e pracuje, bo maż uważa że to lepsze dla ich dzieci.

      Ja tez uwazam, ze dla dzieci tak jest lepiej.Zwlaszcza dla mlodszego.
      Jej obowiązkiem jest codzi
      > enne ugotowanie obiadu z dwóch dań, które ma sie za czesto nie
      powtarzać, wszel
      > kie pierożki i.t.p. tylko własnej roboty

      A jak nie ugotuje to co? Bije ja, wrzeszczy?
      Domowy obiad , wlasnorecznie wykonany jest duzo lepszy niz
      gotowiec.Co takiego trudnego jest w ugotowaniu obiadu? maz w tym
      czasie zarabia na utrzymanie rodziny, tez sie nie leni.
      W weekend też nie zajmuje sie dziećmi,
      > bo przeciez cały tydzień pracował i jest zmęczony. Ze starszym do
      tej pory był
      > SAM tylko raz na dworzu, z dwójką nigdy

      Znam takich ojców, nadrabiali za to, gdy dzieci podrosly, tak od
      szkolnego wieku.

      ale nie wyobrażam sobie aby nie miec
      > czasu na przyjemności, wspólnie z meżem czy też osobno.

      No to niech dziewczyna poszuka kogos do opieki nad dzieci i tym
      sposobem wygospodaruje sobie wolny czas.

      Jakas taka niemota z tej baby.
      • kitka20061 do lola211 07.02.09, 14:25
        > Ja tez uwazam, ze dla dzieci tak jest lepiej.Zwlaszcza dla mlodszego.
        Pewnie, ze lepiej jak małe dziecko jest z matką w domu, ale musi to byc również wybór kobiety, a nie przymus!!!

        > A jak nie ugotuje to co? Bije ja, wrzeszczy?

        Na bitą nie wygląda, ale jeśli nie ugouje to ma z tego powodu awantury. Pewnie, że lepszy obiad domowy, ale od kupnych pierożków raz na jakis czas jeszcze nikt nie umarł.

        > Znam takich ojców, nadrabiali za to, gdy dzieci podrosly, tak od
        > szkolnego wieku.
        Tylko za te 6 lat, to ona się zupełnie wykończy tym siedzeniem w domu. A skoro on chce dzieci, to chyba je kocha, więc od czasu do czasu mógłby się nimi zająć, szczególnie starszym, zwłaszcza ze dzieci nie tylko matki do szczęścia potzrebują. A w tym przypadku jest tak, że w tygodniu nie widuje ich wcale, no przepraszam w łóżkach jak śpią, a w weekend traktuje je jak powietrze. To po co mu one? Żeby sie pochwalić, ze jest w stanie je zrobić?

        > No to niech dziewczyna poszuka kogos do opieki nad dzieci i tym
        > sposobem wygospodaruje sobie wolny czas.
        Niestety na dziadków nie może liczyć, a na płatną opieke nie może sobie pozwolić, bo mąż na wszystko wydziela jej pieniądze, no bo w końcu to on pracuje na rodzinę. Z tych samych względów nie może pozwolic sobie na tabletki antykoncepcyjne niestety.





        • lola211 Re: do lola211 07.02.09, 14:31
          Czyli została ubezwlasnowolniona.
          Jesli jej takie zycie nie odpowiada to musi zaczac po prostu sie z
          tego wyzwalac.Nawet kosztem rozstania z mezem.Choc moze sie okazac,
          ze powoli on ustapi.Najwazniejsze to wlasne pieniadze.Czyli musi
          wrocic do pracy.I absolutnie nie wpadac w 3 ciaze.
        • sanciasancia Re: do lola211 07.02.09, 14:45
          pozwoli
          > ć, bo mąż na wszystko wydziela jej pieniądze, no bo w końcu to on pracuje na ro
          > dzinę. Z tych samych względów nie może pozwolic sobie na tabletki antykoncepcyj
          > ne niestety.
          To trzeba jej zrobić zrzutkę na tabletki, np. wśród znajomych.
        • mathiola Nie wierzę... 07.02.09, 22:05
          bo mąż na wszystko wydziela jej pieniądze, no bo w końcu to on pracuje na ro
          > dzinę. Z tych samych względów nie może pozwolić sobie na tabletki antykoncepcyj
          > ne niestety.

          Aż tak jej wydziela, że nie może uskrobać 30 złotych na tabletki??? Nie
          wyobrażam sobie takiego życia.

          Lola: niby masz rację w wielu punktach, ale w normalnych warunkach. W tym
          przypadku to jakaś patologia.
    • rita75 Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 14:29
      Wy też macie taki ry
      > gor w domu, czy meżczyzna decyduje o tym co Wam wolno a co nie?

      nie, poniewaz nie bylabym z takim kims
    • sanciasancia Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 14:46
      Nie. Nie po to wychodziłyśmy za mąż za ateistę (i feministę), żeby być
      ubezwłasnowolnione przez jakiegoś bubka.
    • deela Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 14:47
      oswiadczam wszem i wobec ze to nie polowa kobiet ma posranych mezaow tylko
      jakies 70 %
      serio nie wierze ze takie rzeczy sie dzieja :o
      • lola211 Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 14:53
        A tam, po prostu ludzie zle sie dobieraja.Innej pani by pasował.
        Mnie sie wydaje,ze po prostu ludzie w sporej czesci maja w sobie
        potrzebe dominacji i to wlasnie widac w zwiazkach.Kobieta
        niepracujaca, zajeta wychowywaniem dzieci jest od swojego partnera
        uzalezniona i bardzo czesto facet to wykorzystuje.
        • dlania Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 14:57
          Okropne. Wczesne średniowiecze, a może jesień.
      • marzeka1 Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 14:57
        Oj dzieją się, tylko naprawdę nie rozumiem, co dziewczynę- wykształconą, nie
        jakąś zahukaną bidulkę- trzyma przy panu, który ją ubezwłasnowolnił.
        Też jesteśmy z mężem wierzącymi ludźmi, ale to, co pan i dziewczyna tłumaczą
        religią- jest chore (patrz- listy św. Pawła, tam stosunek męża o żony do siebie
        jest zupełnie inaczej opisany!!!).No i coś takiego jak kalendarzyk, to żadna metoda.
        • rita75 Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 15:00
          to, co pan i dziewczyna tłumaczą
          > religią- jest chore (patrz- listy św. Pawła, tam stosunek męża o
          żony do siebie
          > jest zupełnie inaczej opisany!!!).No i coś takiego jak
          kalendarzyk, to żadna me
          > toda.

          wydziela jej kase, trzyma w domu, kaze rodzic dzieci- brakuje mi tu
          tylko czadoru na co dzien
          • marzeka1 Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 15:05
            Facet jest chory, że taki jest dla własnej żony i dzieci, ona, że zgadza się na
            to potulnie.
        • lola211 Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 15:04
          > Oj dzieją się, tylko naprawdę nie rozumiem, co dziewczynę-
          wykształconą, nie
          > jakąś zahukaną bidulkę- trzyma przy panu, który ją
          ubezwłasnowolnił.


          Jak to co ja trzyma? Koniecznosc.A co ona niby zrobi z 2 malych
          dzieci po ewentualnym rozstaniu?
          • mamamira Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 15:20
            To tyran.Nie rozumiem jak młoda wykształcona dziewczyna godzi się na takie
            traktowanie.Pisze ze on jest wierzący, jestem ciekawa jaka wiara zezwala na
            takie traktowanie kobiety.Najlepiej dzieci narobić a potem niech ona się
            martwi,niech pierze gotuje,sprząta itp a na koniec w każdej chwili gotowa do
            "łózka" to by mu pasowało
            • rita75 Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 15:23
              Najlepiej dzieci narobić a potem niech ona się
              > martwi,niech pierze gotuje,sprząta

              on tez sie martwi- utrzymuje te slodka gromadkę...tak dla oddania
              sprawiedliwosci
            • lola211 Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 15:31
              Najlepiej dzieci narobić a potem niech ona się
              > martwi,niech pierze gotuje,sprząta itp a na koniec w każdej chwili
              gotowa do
              > "łózka" to by mu pasowało

              No, to taki meski odpowiednik kobiet zameczajacych meza o kolejne
              dziecko( bo jej hormony graja) i wymagajacych, by urocza gromadke
              utrzymywal.
              • mamaemmy Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 18:12
                Zgadzam sie z Lola co do każdego słowa..

                Mam kilka znajomych które z kolei chetnie by sie z nią zamieniły i cieszyły sie
                z takiej sytuacji.
                • kali_pso Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 18:27

                  > Mam kilka znajomych które z kolei chetnie by sie z nią zamieniły i
                  cieszyły sie
                  > z takiej sytuacji.



                  Hm....na zasadzie- mam proste włosy, chciałabym mieć kręconewinkp

                  Swoją drogą- co w sytuacji tej kobiety byłoby tak szczególnie
                  pociągającego dla innych?

                  Że dach nad głową posiada i faceta, który na jej podpaski zarabia,
                  nie dając nic więcej tak naprawdę, żądając w zamian full serwisu? No
                  fakt, wiele pań się na takie życie godzi, niektóre nawet przekonują
                  same siebie, że to jest to, o czym zawsze marzyływink Zapłacą za to
                  najprawdpopodobniej pełzającym poczuciem własnej wartości, brakiem
                  szacunku dla samej siebie, depresją, unieszczęśliwią siebie i
                  otoczenie...
                  • mamaemmy Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 18:34
                    nie wszystkie kobiety maja parcie na pracę ,karierę itp.Niektóre po prostu są
                    stworzone do utrzymywania domu,wychowywania gromadki dzieci i dogadzania
                    mężowi.I są z tym szczęsliwe.
                    • kali_pso Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 18:56

                      Ok. ale szczęśliwe są dlatego, że najprawdopodobniej dostają jakieś
                      wyrazy wdzięczności mężowskiej za to, co robią- słowem lub czynem.
                      Nie mów, że kobieta-kucharka, praczka, niańka i kochanka,
                      sprowadzona tylko do tych czynności w imię wartości wyznawanych
                      przez męża, kobieta, która ma obowiązek zrobienia pewnych czynności,
                      bo ich brak rodzi jego fochy, z której zdaniem on niewiele sie
                      liczy, jest tak naprawdę szczęsliwa. Najprawdopodobniej taki model
                      zycia odziedziczyła i nie zna innego.

                      Ja nie piszę o zdrowych związkach, w których kobieta jest w domu,
                      mąz zarabia na rodzinę a wszystko to uszczęsliwa oboje, bo pomimo
                      jej niepracowania zawodowego, czuje się ona pełnoprawnych członkiem
                      tego duetu. W opisanym przez autorkę małżeństwie jakoś tego brakuje.
                      • mamaemmy Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 19:12
                        Ok,ale znasz tylko zdanie jednej strony,tak?Nie wiadomo jak to wyglada od strony
                        męża..Kazdy trochę wyolbrzymia opowiadając jak mu jest zle.Mało kto przyzna-to
                        moja wina..
                        Wiesz,my kiedys mielismy kryzys i uwierz mi jakbys rozmawiała ze
                        mną-przyznałabys mi racje,a gdybys posłuchała jego-to jemu wink
                        A potem on sie trochę zmienił-choc moze nie troche,a dużo,ja się zmieniłam-i
                        kryzys się skończył.Oczywiscie zupełnie inne kliematy niz tu opisane smile
                        • lola211 Re: Czy Wy też macie taki rygor? 08.02.09, 09:08
                          Ano wlasnie, kazdy ma swoja wersje i uwaza ja za prawdziwsza.

                          Mialam kiedys kolezanke w trudnym zwiazku.On zarabial, on
                          decydowal.Ona z dzieckiem w domu.Wydzielal jej pieniadze,
                          krytykowal, malo sie z nia liczyl.Bylam oburzona, jak mozna.Po
                          blizszym poznaniu sytuacji juz wiedzialam, ze niestety, ale on ma
                          wiele racji.Panna okazala sie infantylna, zero poczucia obowiazku, w
                          ogole ja nie obchodzilo, skad ma sie znalezc kasa na utrzymanie
                          rodziny(on prowadzil dzialalnosc i w dodatku czesto mial problemy z
                          wyjsciem na swoje), za to potrafila wydac (lata temu) 800 zl na
                          kurtke.Mnie szczeka opadla, bo wiedzialam ze kasy za duzo nie
                          maja.Dziecku kupowala ciuszki najdrozsze w miescie, bo takie ladne i
                          jakosciowo swietne.A facet w tym czasie dwoil sie i troil, by
                          rodzina miala co jesc.No i moja ocena jego postepowania juz nie byla
                          taka ostra.On musial ja kontrolowac, bo byla nieodpowiedzialna.

                          Co do ubezwlasnowolnienia- naprawde sa kobiety, ktorym bedzie
                          odpowiadala sytuacja, gdy facet podejmuje za nie decyzje, one
                          skupiaja sie na zyciu rodzinnym, nie martwiac sie o zarabianie
                          pieniedzy.A ze w zamian za to beda musialy ugotowac obiad? Ugotuja,
                          no problem.
    • emigrantka34 Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 15:34
      moj nalezy do tych, ktorzy uwazaja, ze zona to nie worek treningowy;
      a maz autorki - "piep.... katolik", elektorat Rydzyka najgorszej
      masci;
      powina go kobita przeczolgac i rzucic; choc zdaje sobie sprawe, ze
      taka niemota tego pewnie nie zrobi
    • 18_lipcowa1 Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 16:28
      Nie mam takiego rygoru i nigdy bym sobie na to nie pozwolila.
      Na miejscu tej pani po cichaczu bym jadla pigulki, albo zeby maz nie
      znalazl robila ten zastrzyk antykoncepcyjny co 3 miesiace.
      Do pracy, dzieci do zlobka, troche niezaleznosci.
      • asia_i_p Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 19:14
        No tak, jedzenie cichaczem tabletek i martwienie się, żeby mąż ich
        nie znalazł to bunt jak cholera. Silnie wyzwolona jesteś.
        • 18_lipcowa1 Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 21:27
          asia_i_p napisała:

          > No tak, jedzenie cichaczem tabletek i martwienie się, żeby mąż ich
          > nie znalazł to bunt jak cholera. Silnie wyzwolona jesteś.



          Napisalam NA JEJ MIEJSCU. Na swoim miejscu nie wyszlabym za takiego
          prorodzinnego pana.
    • agatracz1978 Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 16:28
      Ja tak nie mam i nie wyobrażam sobie żeby ktoś kiedyś tak mnie potraktował. Nie
      jestem niczyją służącą. Nie ma tu nic do rzeczy czy ktoś jest czy nie
      katolikiem. Ja jestem, mój mąż też a nigdy nie wpadłby nawet na pomysły jakie ma
      ten facet. To niewyobrażalne. Tyran jakiś.
    • gacusia1 Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 16:35
      Obiady gotuje zawsze jak maz jest w pracy.Jak ma wolne to zwyczajnie
      ja nie mam kiedy gotowac,bo zawsze trzeba gdzies
      jechac,zalatwic,bla,bla. Wtedy jemy albo cos gotowego albo cos z
      zamrazalnika-mojego.
      Odnosnie zasypiania samodzielnego i lezenia w lozku o danej porze,to
      jest moj wlasny rygor-dla mojej wygody. Ja o 21 juz padam ze
      zmeczenia i jakbym jeszcze miala sie uzerac z mlodym,ktory nie spi
      to wyladowalabym u czubkow.
      DO kosciola nie chodzimy. Wszelkie decyzje podejmujemy wspolnie.
      Wszelkie zakupy konsultujemy miedzy soba.
      Ale jak sobie przypomne to tez mialam kryzys tak okolo
      kilkumiesiecznego mlodego. Czulam sie jak w klatce,tylko dom,dzieci
      i nic poza tym. Teraz jakos tak to wszystko inaczej wyglada.
    • aniuta75 Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 16:39
      Nic nowego nie napiszę - po cichaczu bym łykała tabletki i po odchowaniu
      młodszego dziecka poszłabym do pracy.
      A tak ogólnie to nie mogłabym być z takim facetem. Żal babki bo sobie ją
      podporządkował a ona się na to zgodziła. I dzieci też w sumie żal...
      • mijaczek Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 17:07
        Nie, nie mamy... sa pewne rzeczy, ktore wymagamy od siebie, ale u mnie by nie
        przeszlo zadne rozstawianie po katach, bo ja mam po prostu zbyt silny
        charakter... mnie sie nie da "ustawic"... to juz predzej ja ta ustawiajaca bym
        byla...

        Anyway... wiecie... to sie tak mowi, ze widzialy galy co braly, ze najlepiej to
        sie rozwiezc itd., ale naprawde czasami sytuacje sa tak pokomplikowane, ze nikt
        nie wie o co chodzi...

        Sama znam kilka takich dziewczyn, ktore nawet czasami maja brzeblyski
        swiadomosci i wiedza, ze faceci nimi pomiataja, ale po prostu nic nie moga
        zrobic... nie moga, bo uwazaja, ze sa w sytuacji patowej... ze standard zycia im
        sie obnizy, ze gdzie sie podzieja, ze on ja przeciez kocha, ze ona tego dziecku
        nie zrobi, ze to takie ponizajace przyznac sie przed wszystkimi, ze ten facet co
        to mial byc ksieciem z bajki okazal sie kompletnym bucem...

        zycze kolezance wystarczajaco sily, zeby kopnac Pana I Wladce w d.pe i pokazac
        mu drzwi.
      • madeleine.b Ale czemu po cichaczu? 07.02.09, 17:16
        Tego nie umiem zrozumieć. Nic się nie zmieni, bo ona kryjąc się będzie dalej pod
        jego kontrolą. Ma prawo wybrać i to mnie wkurza, że nie może. Chowanie się jest
        jeszcze gorsze niż poddawanie tyranii.
        A jeśli jemu to nie pasuje, to trudno. Ma koleś problem.
    • vibe-b Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 17:17

      Na forum az sie roi od silnych i wladczych kobiet jak widze big_grin
    • gryzelda71 Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 17:35
      W sumie ostatnia chwila,żeby coś zmienić,postawić się o ile oczywiście chce
      tego.Z 3,a potem z kolejnym dzieckiem,będzie jej coraz trudniej.
    • kali_pso Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 17:57

      Nie. Moje małżeństwo, coby o nim nie mówić, więzieniem bez krat dla
      mnie nie jest- dyskusje są dopuszczane a i brak obiadu z dwóch dań
      nie wymaga ode mnie usprawiedliwieńwinkP

      Współczuję kobiecie- pytanie brzmi, czy po 4 latach ona ma jeszcze
      odwagę i siłę na wprowadzanie zmian. Bo najprawdopodobniej bez bólu,
      łez i szoku dla pana-męża sie nie obejdzie. I nie chodzi o rozwód,
      bo to ostatczenośc, może zupełnie zbędna.
      Czasem jest tak, że człowiek nie napotykając specjalnego oporu u
      partnera, nakręca się życzeniowo- "Twoim obowiązkiem jest...." itp.
      natomiast w chwili usłyszenia wyraźnego STOP, spuszcza z tonu.
      Pan ma wyraźne, autorytarne zapędy satrapy, aczkolwiek nie
      powiedziane jest , że nic sie z tym nie da zrobić. Może być z jego
      strony śmiertelna obraza, fochy i dąsy a nawet rodzina może się
      dowiedzieć, ze "zła żona mu się trafiła", ale warto chociaż
      powalczyć o bycie wolnym człowiekiem w małżeństwie.

      Cieżko radzić, bo czasem oprócz poużalania sie taka kobieta nic nie
      chce, albo nie potrafi zmienić w swoim życiu, angazowanie sie wieć w
      jakąs pomoc dla niej może byc niepotrzebną strata czasu.
      • mamaemmy Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 18:32
        Słuchaj,a skoro on wierzacy,moze niech ona z nim pójdzie do poradni
        małzenskiej?Tylko niech koniecznie pojdzuie najpierw sama,bo w jednych mogą im
        powiedziec,że kobieta ma byc uległa i podobne bzdury,za to w innej mogą miec
        nowoczesniejsze poglady wink i moze jak to mąz usłyszy od osoby trzeciej-zastanowi
        się?Nie ma pewnosci ,ale spróbowac mozna..
        znam jedna parę,wcale nie byli bardzo wierzący,a jednak poradnia-pomogła im.Może
        warto spróbowac?
    • jomil Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 19:17
      tak własciwie to mogłaby młodsze zapisać po kryjomu do żłoba - i
      tak faceta nie ma cały dzień w domu i jak sądzę ma głęboko w d....
      to co się dzieje jak go niema - dla niego liczy się efekt finalny -
      dzieci w łózkach o 19.00 posprzątane, ugotowane itp. Jak dzieciaki
      będą w żłobku/przedszkolu dziewczyna może pójść do pracy chociażby
      na pół etatu. Gościu z opisu jest tak beznadziejny, że pewnie się
      nie zorientuje. Kobitka stanie na nogi i z innej perspektywy będzie
      mogła spojrzeć na swoje życie i podjąć decyzję - reformować faceta
      czy odejść od niego.
    • rudakoza Re: Czy Wy też macie taki rygor? 07.02.09, 19:28
      Ja nie żałuje Twojej koleżanki. Nikt siłą jej nie zmusza do takiego
      życia. Piszesz, że wykształacona, obyta w świecie itp. I taka
      głupia. Dziewczyn dobrze mówią, niech leci do ginekologa po
      antykoncepcje, bo inaczej co rok to prorok.Pigułki nie są takie
      drogie, to średnio wydatek ok 25 zł/m-c. Przeliczyc to na ilosc dni
      w m-cu mysle ze pan i władca nie skojarzy ze ubylo tyle pieniążków.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja