czasami życie bywa okrutne...(długie)

08.02.09, 15:45
od wczoraj nie mogę przestać myśleć o pewnej dziewczynie...ona jest ode mnie
młodsza, ale to nie istotne. Pracowała kiedyś razem z moim mężem w jednej
firmie i w tamtych czasach nie bardzo ją lubiłam. Nie lubiłam jej dlatego że
podrywała mojego męża(i nie tylko jego) wszyscy na około mówili o niej że jest
jakaś dziwna. W zasadzie nic złego nigdy na nią nie powiedziałam, może przez
to że nie miałam okazji spotkać jej osobiście, ale i tak pewnie nie
wiedziałabym co jej powiedzieć. Z resztą mój mąż nie był nią zainteresowany i
ona wkrótce odpuściła sobie. Ponad pół roku temu zrezygnowała z pracy bo
zaszła w ciąże. Wszyscy myśleli że zaszła z kimś z pracy, ale jak to się
okazało była w ciąży ze swoim facetem. W styczniu urodziła śliczną
dziewczynkę. Mój mąż nie pracuje już w tamtej firmie ale utrzymuje kontakt z
tą dziewczyną przez naszą-klase i jeszcze pare tyg wstecz oglądaliśmy zdjęcia
jej córeczki. Aż wreszcie, wczoraj zajrzałam na jej profil z ciekawości, czy
nie dodała nowych zdjęć i dodała...Ale to co zobaczyłam totalnie zmieniło moje
zdanie o niej. Jej dziecko umarło...Po dwóch tyg życia musiało przejść
operację wady serca i nie przeżyło.
Nie macie pojęcia jak jest mi głupio że kiedyś myślałam o niej źle a teraz
taka tragedia się wydarzyła. Nie wiem jak ona się czuję, czy ma jakieś
wsparcie ze strony innych i w ogóle, ale po prostu cała ta sytuacja sprawiła
że mogłabym teraz do niej pojechać, przytulić ją i powiedzieć że wszystko się
jakoś ułoży. Ona jest taka młoda, całe życie przed nią, a już teraz została
strasznie ukarana przez los...

Sorry ale po prostu musiałam to komuś powiedzieć, bo nie mogę przestać o niej
myśleć
    • morgen_stern Re: czasami życie bywa okrutne...(długie) 08.02.09, 15:51
      Musiało jej dziecko umrzeć, żebyś poczuła do niej sympatię?
      • bombastycznie Re: czasami życie bywa okrutne...(długie) 08.02.09, 16:00
        to nie jest tak że nagle zaczęłam ją uwielbiać, bo owszem wkurzała mnie kiedyś
        swoim zachowaniem ale raczej ogólnie była mi obojętna. chodzi o to że jest mi
        teraz głupio że kiedyś o niej źle myślałam, bo przecież równie dobrze i mi
        mogłoby się to przydarzyć. Nie życzyłam jej nigdy źle ale nie miała o niej
        dobrego zdania
    • balbina.x Re: czasami życie bywa okrutne...(długie) 08.02.09, 16:00
      cała ta sytuacja sprawiła
      > że mogłabym teraz do niej pojechać, przytulić ją i powiedzieć że wszystko się
      > jakoś ułoży.

      To zrób to. Albo napisz do niej, że jak ona chce i potrzebuje, to jesteś gotowa
      ją wesprzeć i po prostu być dla niej.

      Jak ja potrzebowałam wsparcia to moi bliscy nie potrafili mi pomóc i po prostu
      patrzyli w innym kierunku. Pomoc, wsparcie, ciepło i słowo otuchy przyszło z
      bardzo nieoczekiwanego kierunku. Człowiek ten jest teraz mi bliższy niż moi rodzice.
      • sanciasancia Re: czasami życie bywa okrutne...(długie) 08.02.09, 16:03
        Popieram. W takich sytuacjach czujesz się zupełnie sama i nawet mail od
        przypadkowych znajomych pomaga.
        • e.logan Re: czasami życie bywa okrutne...(długie) 08.02.09, 16:05
          Ona jest taka młoda, całe życie przed nią, a już teraz została
          strasznie ukarana przez los...


          Dlaczego sadzisz ze została za cos ukarana?..Czli zycie sklada sie
          z kar i nagród?
          • bombastycznie Re: czasami życie bywa okrutne...(długie) 08.02.09, 16:08
            po prostu tak napisałam, mając na myśli to że czasem ludzie którzy nie zasługują
            na takie cierpienie jednak go doznają.
            • kali_pso Re: czasami życie bywa okrutne...(długie) 08.02.09, 20:47


              że czasem ludzie którzy nie zasługują
              na takie cierpienie jednak go doznają.


              Czasem?
              A znasz kogoś, kto zasługiwałby na stratę dziecka?
              Czy tutaj w wogóle o jakiejś "zasłudze" moze byc mowa?
              Czy gdyby ta kobieta miała romans z Twoim mezem to zasługiwałaby na
              to, aby stracić dziecko?
              • jowita771 Re: czasami życie bywa okrutne...(długie) 09.02.09, 11:03
                > Czasem?
                > A znasz kogoś, kto zasługiwałby na stratę dziecka?

                No, ja nie byłabym taka łaskawa. uważam, że np. osoba, która zabiła jakieś
                dziecko i uniknęła kary, zasługuje, żeby stracić dziecko. inna sprawa, czy to
                dziecko zasługuje, żeby "zostać stracone".
                Przypomniała mi się historia z Anglii, dwóch czy trzech nastolatków tłukło
                kamieniami dwulatka, a potem zostawili go nieprzytomnego na torach. To było
                chyba w latach 80-tych. Teraz są już dorośli, mają rodziny i nowe nazwiska, aby
                ochronić ich przed jakimiś nieprzyjemnościami. A matka tamtego chłopca mieszka
                niedaleko i nie może się pozbierać od lat.
                Gdyby tym ludziom przytrafiła się strata dziecka, nie byłoby mi ich żal.
    • bea.bea Re: czasami życie bywa okrutne...(długie) 08.02.09, 16:24
      a co ma piernik do wiatraka...

      dziwna ta sympatia...

      przykre jest to, ze kogos dotyka nieszczęscie, ale nie zmienia to mojego
      stosunku do tych ludzi
      • pati9.78 Re: czasami życie bywa okrutne...(długie) 08.02.09, 18:28
        Zgadzam się z bea.bea w 100 procentach.
    • lola211 Re: czasami życie bywa okrutne...(długie) 08.02.09, 16:32
      Masz wyrzuty sumienia, bo myslalas zle o osobie, ktorej nie
      widzialas na oczy.Tylko dlatego, ze ponoc podrywala Twojego meza i
      innych (moze po prostu ma taki sposob bycia, ze jest bezposrednia i
      lubi sie podobac).A tu sie okazalo, ze umarlo jej dziecko i Tobie
      zrobilo sie głupio.
      Ale to co zobaczyłam totalnie zmieniło moje
      > zdanie o niej.
      Tego nie rozumiem.Smierc dziecka sprawila, ze zapalalas do niej
      sympatia?
      Masz nauczke, by nie osadzac kogos zaocznie, na podstawie plotek.
      I jakos nie sadze, abys mogla jej w jakikolwiek sposob pomoc.Ona
      sama musi uporac sie z tragedia.
    • madameblanka Re: czasami życie bywa okrutne...(długie) 08.02.09, 16:47

      no to mąż mógł sobie z nią romansować, śmierć dziecka ją rozgrzeszyła.
      • morgen_stern Re: czasami życie bywa okrutne...(długie) 08.02.09, 17:01
        Pokrętne są czasem koleje ludzkich sympatii wink
        • emigrantka34 Re: czasami życie bywa okrutne...(długie) 08.02.09, 20:53
          ja tez lubie slowo "pokretne" zwlaszcza w wydaniu "pokretnej logiki".
          musze sobie zapisac na boczku
    • 18_lipcowa1 Re: czasami życie bywa okrutne...(długie) 08.02.09, 17:05
      nie rozumiem- poczulas do niej sympatie bo umarlo jej
      dziecko???????????????
      • lubie_gazete Re: czasami życie bywa okrutne...(długie) 09.02.09, 11:16
        18_lipcowa1 napisała:

        > nie rozumiem- poczulas do niej sympatie bo umarlo jej
        > dziecko???????????????

        Najwyraźniej,bo teraz to jest biedna kobieta,a wcześniej "wstrętna podrywaczka"
        dybiąca na biednych i bez własnego zdania idealnych mężów.
        Ciekawe skąd takie informacje skoro nigdy jak przyznaje nie widziała jej na oczy uncertain.
        Zazdrość babska nie zna granic uncertain
    • liwilla1 Re: wspolczuje dziewczynie... 08.02.09, 17:05
      mysle, ze mozesz napisac jej kilka slow otuchy. a wyrzuty sumienia z twojej
      strony sa niemadre. mialas prawo nieprzychylnie byc do niej nastawiona. wazne,
      ze w tej chwili odrzucilas antypatie i wspolczujesz jej jak kobieta kobiecie,
      calym sercem. jestes dobra osoba. pozdrawiam!
      • doral2 Re: wspolczuje dziewczynie... 08.02.09, 17:49
        ja też nie widzę związku między śmiercią dziecka a niechęcią do jego matki.
        nie widzę i już.
        można komuś współczuć z powodu śmierci dziecka, ale to nie znaczy że trzeba go
        zaraz pokochać.
    • starapokrzywa Re: czasami życie bywa okrutne...(długie) 08.02.09, 18:45
      Myślę,że dobrym pomysłem jest jeśli napiszesz jej kilka miłych słów, bo skoro nie byłyście nigdy na złej stopie, to czemu nie..?

      Z drugiej strony- kto ogłasza śmierć swojego dziecka na N.K?!Psychoza...
      Pozdr.
    • jomil Re: czasami życie bywa okrutne...(długie) 08.02.09, 20:42
      patrząc z boku rzeczywiście bez sensu może się wydawać zmiana zdania
      o kobiecie tylko dlatego że straciła dziecko. Do czasu. Przeżyłam
      coś podobnego. Odczucia miałam podobne do autorki watku. Sama się
      wtedy zastanawiałam dlaczego i nie znalazłam odpowiedzi. Nie
      kontaktowałam się wtedy z dziewczyną która straciła dziecko. Nie
      wiedziałam jak i co powiedzieć. Wyglada na to, ze może powinnam...
      • kali_pso Re: czasami życie bywa okrutne...(długie) 08.02.09, 20:51

        Wyglada na to, ze może powinnam...


        Ale na co? Po co?
        Komu to miałoby ulżyć?
        Tobie, bo dałaś się ponieść irracjonalnej niechęci?
        Litości..toz zdarza się, że nie czujemy sympatii do kogoś z
        jakiegos, choćby wymyślonego sobie powodu, mamy do tego prawo. I
        zdarza się, że ludzie, których nie lubimy i źle im życzymy doznają
        krzywdy od losu, bez naszego współudziału- jakim trzeba być
        narcyzem, aby sobie przypisywać winę za to wydarzeniewinkP
        Dajcie spokój z tymi wyrzutami, bo hipokryzją jedzie...
    • deela Re: czasami życie bywa okrutne...(długie) 08.02.09, 20:48
      ano zycie bywa okrutne
      dobrych ludiz spotykaja dobre rzeczy
      zlych ludzi spotykaja dobre rzeczy
      zlych ludzi spotykaja zle rzeczy
      dobrych ludzi spotykaja zle rzeczy
      jakas ameryke nagle odkrylismy czy jak?
    • dlania Re: czasami życie bywa okrutne...(długie) 08.02.09, 20:51
      A to nie mozna podrywaczka i starcić dziecka równoczesnie?
      Kobiecie współczuje bardzo, za uczuciami autorki watku nie nadążam - chyba za
      dużą role przypisuje swoim uczuciom.
    • mama-maxa Re: czasami życie bywa okrutne...(długie) 08.02.09, 20:51
      no życie nie bywa, życie często jest okrutne... żadne wielkie
      odkrycie.

      A dla mnie twoja nagła sympatia dla tej dziewczyny jest dosyć
      obłudna, myslę, że po prostu ci jej żal i tyle, ale nie polubiłaś
      jej chyba co??

      nie wiem, czy to dobry pomysł, żebyś teraz do niej jechała i ja
      przytulałauncertain
    • emigrantka34 Re: czasami życie bywa okrutne...(długie) 08.02.09, 20:54
      piszac okrutnie - zycie to nie jebajka
      • czar_bajry Re: czasami życie bywa okrutne...(długie) 09.02.09, 11:26
        To takie obłudne co piszesz, najpierw jej nie lubisz a jak się dowiadujesz że
        dziecko jej umarło to nagle wielkie współczucie poczułaś i przytulać ją chceszsad
        • azile.oli Re: czasami życie bywa okrutne...(długie) 09.02.09, 12:34
          Rzadko mi się zdarza, żebym odczuwała wyraźną niechęć do osoby,
          której na oczy nie widziałam, chyba, że wyrzążdziłaby mi ona
          krzywdę. Gdybym wiedziała, że jakaś dziewczyna podrywa mojego męża,
          pewnie nie pałałabym do niej sympatią. Normalne jest, że w takiej
          chwili współczuje się jak kobieta- kobiecier, matka- matce. Nie
          znaczy to, że jeśli komuś przydarzy się nieszczęście, to go nagle
          polubię, ale współczuć mogę. W tym przypadku dziwna jest zmiana
          opinii o tej dziewczynie, strata dziecka nie ma nic wspólnego z
          przyczyną niechęci. Nie ma też sensu obarczanie się jakimiś
          wyrzutami sumienia, nasza niechęć do kogoś nie ma mocy sprawczej,
          wyrząśdzającej mu krzywdę. Ja bym w takiej sytuacji nie robiła nic.
          Jeśli ja nie widziałam tej dziewczyny , to i ona mnie nie zna.
          Zresztą, na czyjeś nieszczęśc\ie można zareagować współczuciem - to
          normalne, na ogół nie jest to jednak równoznaczne z tym, że kogoś
          polubię z takiej przyczyny.
          Ja rozumiem, że w oczach autorki wątku dziewczyna ta z etatowej
          podrywaczki nagle przeistoczyła się w nieszczęśliwą matkę. Ale to
          nie jest taki prosty mechanizm. Po prostu różnym ludziom
          przytrafiają się różne rzeczy- dobre i bardzo złe, czasem ich
          zmieniają, a czasem nie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja