Wychowywanie męża :)

    • mambalamba Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 11:39
      Tak czytam i czytam i az serce mi sie kraje... Gdzie mozna znalezc
      takie kobiety jak wy Drogie Panie... Bo poki co ja mam "szczescie"
      tylko do ksiezniczek, ktore nie skalaja rak praca w domu i wspolnym
      dbaniem o siebie?! sad
      • lucusia3 Re: Wychowywanie męża :) 13.02.09, 11:43
        No teź się z wychowywanie XD
    • leew1 "prania nie robi" 12.02.09, 11:47
      to pralki mu kupić nie możesz? i mikrofalówki? mężczyzna lubi gadżety i łatwiej
      go namówić do używania nowych urządzeń tłumacząc,że żona nie potrafi ich
      obsługiwać. moja żona tak zrobiła wiele lat temu i tak mi zostało. nie potrzebne
      były żadne krzyki i awantury, bo mąż chce pokazać zawsze swoją wyższość jeśli
      chodzi o technikę. prędzej będzie chciał obsługiwać odkurzacz niż sprzątać- a
      przecież na jedno wychodzi smile
    • jdbad Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 11:49
      Tresowanie to nie jest metoda na nikogosad

      Ty lubiłabyś być tresowaną???
      • chipsi Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 12:07
        jdbad napisała:

        > Ty lubiłabyś być tresowaną???

        O taaak ;P

        > Tresowanie to nie jest metoda na nikogosad

        Ja użyłam tego wyrażenia w formie żartu. Tak czy siak życze nietresowanego (najlepiej wściekłego) psa big_grin
        • stopomaniak1 Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 12:14
          a ja chcialbym być tresowany i trzymany pod pantoflem smile)
          gg11995583 smile)
        • jdbad Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 13:12
          Twoje zyczenie się nie spełni, bo ja mam po prostu normalnego męża i
          miło nam obojgusmile

          PS Zobacz jak twój 'żart' odebrali panowie.
    • london_in_use Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 12:33
      A moj mnie wychowuje smile Sam ma szafe z wieszakami w jednym kolorze i
      paski pozwijane w slimaki. I skarpetki na kupkach wg koloru i wg
      grubosci. Pod zlewem trzyma spraye do czyszczenia mieszkania
      ustawione wg klucza i z koncowkami zwroconymi w jedna strone oraz
      scierki poskladane w kosteczke. Prasuje mi nawet podkoszulki na
      naramkach, co by mi do glowy nie przyszlo.

      Szykuje mi kanapki do pracy, bo wstaje 15 minut wczesniej aby
      upewnic sie, ze kuchnia jest czysta. Przyszywa mi guziki do
      plaszcza, bo sa 'za luzne'. Pastuje mi buty.

      I wiecie co? Moje zycie wcale nie jest takie latwe. Ciagle sie
      pilnuje, zeby nie zostawic make-upu na reczniku, upewniam sie 5
      razy, ze umylam swoje kubki, zagladam do swojej szafy i dostaje
      zawalu... Permanentny stres. Ale to pewnie dlatego, ze nie jestesmy
      ze soba dlugo i mnie chce sie jeszcze starac, a on mnie nie
      opieprza wink Wiem, wiem, nie mam prawa narzekac smile

      Z pracy przychodze o 19.30 (on o 18), ale udaje mi sie cos jeszcze
      ugotowac. Albo czeka juz na mnie kolacja, jesli wie, ze mialam
      ciezki dzien. W weekendy to ja o niego dbam - obiad z dwoch dan plus
      deser, prasowanie koszul, zmiana poscieli, masaz. A on sie bawi
      kabelkami albo porzadkuje ogrod, bo go to relaksuje.

      Dzieci mam nadzieje bedziemy wychowywac wspolnie - ale juz wiemy, ze
      sobotni poranek (czyli do 11) nalezy do mnie, a on z dzieciakami
      bedzie biegal do parku albo na basen, bo jest rannym ptaszkiem smile

      I jest w tym calym swoim pedatyzmie najbardziej meskim facetem
      jakiego znam.

      Jestem chyba wielka szczesciara.
      • tabakierka2 london_in_use 12.02.09, 12:39
        ja Ci na prawdę współczuję.
        Może teraz Ci się wydaje, że złapałaś idealnego faceta, ale on jest
        gorszy od detektywa Monka uncertain Pedant do kwadratu. Nigdy bym z takim
        facetem nie wytrzymała - to już podpada pod zachowania obsesyjno -
        kompulsywne i nadmierne kontrolowanie siebie.
        Dzieci będzie tresował a nie wychowywał.
        • london_in_use Re: london_in_use 12.02.09, 13:09
          Nikt nikogo nie bedzie tresowal. Na szczescie on sam z siebie sie
          smieje.

          Owszem, nasza znajoma zartuje, ze moj ma OCD (obsessive compulsive
          disorder), ja twierdze, ze to OOOCD. Sprzatanie jednak nie sprawia
          mu satysfakcji, traktuje to jako obowiazek, ktory chetnie zcedowalby
          na kogos innego (od paru tygodni szukamy sprzataczki na pare godzin
          tygodniowo). On po prostu ma ladne, wymuskane mieszkanie, ktorym sie
          lubuje i chce go w takim stanie zachowac. Nic w tym zdroznego. Zaden
          brak poczucia bezpieczenstwa czy niepewnosc nie wchodza w gre w jego
          przypadku. Potrafi zostawic gary z kolacji na cala noc i rozwala
          ciuchy po calym pokoju gdy laduje ze mna w lozku. Po prostu wstaje
          rano wczesniej aby po przyjsciu z pracy miec swieze, posprzatane
          mieszkanie.

          Czy nalezy mi wspolczuc? Na razie tak, bo jestem balaganiara i nie
          wydzielilismy jeszcze linii miedzy jego porzadnictwem a moim la
          burdello, jak ladnie ktos tu powiedzial...

          smile
          • tabakierka2 Re: london_in_use 12.02.09, 13:12
            życie z perfekcjonistą jest udręką i utrapieniem, niestety.
            Jak długo z nim jesteś?
            • london_in_use Re: london_in_use 12.02.09, 14:50
              Fakt, jest perfekcjonista.

              Mowi, ze dlatego jest ze mna.

              A ja wiem, ze perfekcyjnie nauczy sie polskiego.

              Dam znac za 10 lat czy moje zycie to utrapienie i udreka.

              Pozdrawiam smile
              • truscaveczka Re: london_in_use 12.02.09, 16:35
                Ja jestem z obsesyjnym kompulsem 10 lat wink Przyzwyczaiłam się i jest fajnie smile
                Trudno, ze nie mogę misek w kuchni wrzucić byle jak do szafki wink
                • london_in_use Re: london_in_use 12.02.09, 19:33
                  Wiec jednak mozna.. smile

                  Tak, tak, te jego miski!! smile)
            • nikodem_73 Re: london_in_use 13.02.09, 00:10
              A to jest fascynujące po prostu. Kobieta utrzymuje większy porządek - "facet
              niechluj". Facet utrzymuje większy porządek - "męczący perfekcjonista". No jak
              się nie obrócisz d* z tyłu. Widać facet ma być DOKŁADNIE taki jakim wymyśli go
              kobieta. Przynajmniej dla niektórych.
      • alexandra74 Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 12:54
        dobrebig_grin
      • bbbbbbbbbbbbbbbbbb Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 15:27

        london_in_use napisała:

        > I wiecie co? Moje zycie wcale nie jest takie latwe. Ciagle sie
        > pilnuje, zeby nie zostawic make-upu na reczniku, upewniam sie 5
        > razy, ze umylam swoje kubki, zagladam do swojej szafy i dostaje
        > zawalu... Permanentny stres. Ale to pewnie dlatego, ze nie jestesmy
        > ze soba dlugo i mnie chce sie jeszcze starac, a on mnie nie
        > opieprza wink Wiem, wiem, nie mam prawa narzekac smile

        Tak sie czuje 90% facetow w towarzystwie 90% kobiet
        (rozpatrujemy tych porzadnych facetow , tzn. tych
        "poczuwajacych sie" - pomijam, 'kanapowcow'
        i sensowne babki).

        Czy to jest takie super - nie wiem...

        Jestem daleki od entuzjazmu dla modelu przyjetego
        przez naszych tatusiow, gdzie dom byl na glowie kobiety...

        Apeluje o jedno, drogie Panie, czasem odpusccie troche
        perfekcjonizmu. Nie ma nic bardziej odstreczajacego
        od zaangazowania w domowe sprawy, niz krytyka na kazdym
        kroku - np. ze nie robimy czegos tak "super" jak Wy Panie.

        Moim zdaniem czesto Panie same kreca w ten sposob na siebiee
        bata... (powtarzam, rozpatruje normalne przyjklady...)

        Pozdrawiam!
    • bbbbbbbbbbbbbbbbbb najpierw wybieracie 'macho' a potem zdziwione 12.02.09, 13:45

      Facetowi ogolnie trudno zrozumiec czasem kobiety w mniej i bardziej waznych
      kwestiach...

      Jednej rzeczy nie potrafie pojac... Wiele kobitek wybiera na wybrankow
      typy 'macho' (przyczyny oczywiste) i potem dziwi sie ze 'macho'
      pozostaje 'macho' nie tylko w obszarze gry towarzyskiej, w kwestiach
      zawodowych ale takze w domu...

      Nie rozumiem tego zdziwienia - moze ktoras z forumowiczek potrafi
      my wylozyc logike kobieca w tej dziedzinie?

      Pozdrawiam Panie...
      • szentopry Re: najpierw wybieracie 'macho' a potem zdziwione 12.02.09, 13:49
        wg mnie to tak z ćmami, lecą do ognia bo się błyszczy coś ładnego smile
    • 0-gramma Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 14:01
      Większość z wypowiadający się na tym forum Pań nie ma pojęcia o równouprawnieniu. Drogie Panie to co większość z was opisuje nazywa WYTRESOWANIE osiągane poprzez manipulację. Musicie zdać sobie sprawę że jest to skuteczne tylko na krótką metę, długoterminowe konsekwencje tych działań będą dla was straszne w skutkach. Pamiętajcie równouprawnienie jeden wielki kit który będzie wam leżał długo na żołądkach. Prawdziwy związek opiera się na równym uzupełnianiu. Pozdrawiam prawdziwe Kobiety.
      • szentopry Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 14:05
        dokładnie, facetowi dużo nie trzeba do szczęścia. Trzeba dać mu wolność wyboru
        między MOCNYM a PEŁNYM JASNYM. Możliwość spokojnego dokonania przemyśleń.
        MOŻLIWOŚĆ spotkania się z kumplami raz na tydzień. Częściej nie można się
        spotykać z debilami, bo można zwariować.
        Spełnienie tychże warunków powoduje że facet będzie osobnikiem współpracującym i
        cghętnym do współpracy.
        • kloszu Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 14:16
          Jak Was czytam drogie Panie to dochodzę do wniosku że wole być singlem.
          Tego typu próby w przypadku mojej jędzy skończyły się rozstaniem. Chciała być za
          wygodna to teraz baba jaga płacze.
      • chipsi Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 14:18
        Równe uzupełnianie? tzn? Wracamy z mezem z pracy, on siada na kanapie a ja uzupełniam jego talez i kufel z piwem?? smile
        Jeśli tak to możesz sobie taki związek "umieścic" ;P
      • czarna_wieza Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 14:22
        0-gramma, zgadzam się z Tobą całkowicie. Nie wyobrażam sobie wiązania się z
        dorosłym facetem, jeśli musiałabym go wychowywać. Tak samo nie chciałabym być z
        kimś, kto uważałby za konieczne mnie wychować. Dzięki Bogu - nie muszę. Mam
        wspaniałego męża i trójkę dzieci. Ale może my jacyś nietypowi jesteśmy....
      • anek80 Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 14:36
        A czym wg ciebie jest równouprawnienie oraz równe uzupełnianie?
        Śmieszą mnie tyrady w stylu "rolą kobiety jest...", "prawdziwe
        kobiety są takie czy takie". Tak sie składa, że każda kobieta jest
        prawdziwą kobietą i to jest chyba logiczne.
        Jeśli manipulacją jest próba wypracowania sensownego i uczciwego
        podziału obowiązków, to w takim razie manipulacją jest każdy ludzka
        relacja, w której człowiek, nawet nieświadomie, wywiera wpływ na
        innych. Jeśli ludzie dorośli umawiają się wspólnie na taki albo inny
        podział obowiązków, bo tak im pasuje, to jest normalna sprawa. Nie
        jest to żadne tresowanie - w końcu nie mówimy o ludziach
        ubezwłasnowolnionych, pozbawionych rozumu i woli.

        Zgadzam się, że wychowuje się dzieci a nie dorosłych facetów, ale
        nie czepiajmy się słów. Kobiety pracują, zarabiają i też chcą mieć
        czas wolny a nie tylko obsługiwać facetów. Tymczasem zderzają się z
        rzeczywistością, w której ciągle słychać "rolą kobiety jest...".
        Rola, jak sama nazwa wskazuje jest sprawą umowną (rolę się odgrywa)
        i scenariusz można zmieniać. To samo ma się do mężczyzn. Dwie
        dorosłe osoby mogą więc się umówić, w jaką chcą grać grę.

        Ja mam fajnego męża, z którym dogadałam się co do podziału
        obowiązków i jest nam obojgu z tym dobrze. Obojgu nam zależy na
        sobie, więc oboje się dla siebie staramy. I prawda jest taka, że mąż
        docenił ile pracy kosztują prace domowe bo sam je wykonuje i teraz
        już nie narzeka że "musić" coś zrobić. Po prostu jest mu głupio
        leżeć na kanapie i nic nie robić, gdy widzi że ja mam dużo pracy. Ja
        też nie widzę problemu, żeby go "obsłużyć" kiedy wraca zmęczony do
        domu. Trzeba być elastycznym.
        A sprawę tego, jak widzimy nasze role w małżeństwie omówiliśmy
        uczciwie przed ślubem i każde z nas wiedziało, w co sią pakuje...

        • chipsi ANEK80 na idola!! :) 12.02.09, 14:58
          Świetne podsumowanie, naprawdę. smile
          • nikodem_73 Re: ANEK80 na idola!! :) 13.02.09, 00:02
            Owszem. Tyle tylko, że ona nie pisała o wychowywaniu i tresurze a o budowaniu
            NORMALNYCH relacji międzyludzkich.

            A jeśli uważasz "wychowanie męża" za sukces, to naprawdę trzeba było sobie kupić
            psa i go tresować.
            • fenced_meadow Re: ANEK80 na idola!! :) 13.02.09, 10:41
              jesteś prostym mężczyzną tak? więc nie zrozumiałeś tego tekstu, zbyt zawiły?
    • triss_merigold6 I bardzo dobrze 12.02.09, 14:15
      I bardzo dobrze. Wprawdzie przez wiele lat i związków byłam
      maniakalną zwolenniczką tzw. rozmów i ustaleń kompromisowych oraz
      traktowania panów po partnersku ale się mi zmieniło. Znaczy, efekty
      były niewspółmierne do wkładanego wysiłku.
      Z aktualnym stosuję metodę z filmu "Moje wielkie greckie wesele" i
      bardzo ładnie się sprawdza.
      • krzywa_panna Re: I bardzo dobrze 12.02.09, 15:22
        mój mąż pochodzi z domu, w którym śmieci wyrzuca się do reklamówki ustawionej
        koło szafy w kuchni, naczynia zmywa się po jednym, dwóch dniach, na blacie
        kuchni stoi zresztą cały przybytek żywieniowy rodziny, a muszki, które po pewnym
        czasie pojawiają się wokół jabłek, tudzież pomidorów wciąga się odkurzaczem bez
        usuwania przyczyn. boazerię na korytarzu układa się tylko do połowy, bo coś nie
        wyszło, okien się nie myje, bo stare, podobna zasada dotyczy firanek... i
        mogłabym tak długo.
        teść nie robi sobie herbaty, bo robi to żona. zresztą żona robi w kuchni
        wszystko i zawsze. tacie nie zrobi też herbaty 22-letnia córka, bo (przysięgam)
        nie wie jak. i tu tekst teściowej: "nauczy się, jak wyjdzie za mąż, ja też tak
        miałam". teściowie wracali zresztą dwa dni wcześniej z wakacji, ponieważ owa
        córka wyjeżdżała sama w góry i trzeba było jej uprać rzeczy. owe rzeczy prane są
        tylko ręcznie (nawet jeansy) po ówczesnym długotrwałym namoczeniu, ponieważ
        mniej się niszczą, a pralka automatyczna wstawiana jest według teściowej raz na
        dwa miesiące.
        kiedy zamieszkaliśmy z jeszcze nie mężem, traktował mnie jak wariatkę, która
        ciągle sprząta. później zaczął dostrzegać subtelną różnicę między życiem w
        domowym chaosie, a zwykłym ładzie. kiedy córka zaczęła raczkować, poprosił mamę
        o posprzątanie podłóg, bo na punkcie bezpieczeństwa dzieci ma hopla. dzisiaj
        zmywa, robi odkurzaczem, ściera podłogi na mokro, wstawia pranie... kiedy podał
        kiedyś mamie obiad, podczas gdy ja stałam w kuchni z dzieckiem, myślałam że
        teściowa wybuchnie. ale wiem, bo czuję i widzę, że tak mu lepiej...
        • nikodem_73 Re: I bardzo dobrze 13.02.09, 00:04
          To teściowa chyba coś krzywo to "wszystko" robi skoro mąż wyniósł takie nawyki z
          domu?
      • fenced_meadow Re: I bardzo dobrze 13.02.09, 12:07
        u mnie było tak jestem z natury porywczą osoba i zdarzało mi sie podnieść głos
        na mojego męża czego on nie znosił i się obrażał (wychowywał mnie)gdy to
        zaakceptowałam i przestałam się złościć a tylko rozmawiać nie było żadnego
        skutku powiedział mi dlaczego...." nie krzyczałaś więc myślałem że ci na tym nie
        zależy" skarpetki mi opadły
    • rychu_taxi_drajwer Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 16:45
      I tak cię kiedyś zostawi dla młodszej, ładniejszej i nie drącej mordy.
      • minasz Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 17:24
        bedzie zadowolona nikt nie bedzie jej brudził hehehe

        kurcze ale te baby sa puste
    • corepl Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 17:05
      maja racje tj. nienormalne - wykastrowalas go poprostu
      • minasz Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 17:28
        kobiety wykorzystuja porzadek do władania i dominacji w zwiazku
        taki facet sprzatus to w zasadzie nie facet to jakis wykastrowany jelen hehe
    • minasz Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 17:23
      i mamy tutaj przykład przemocy psychicznej- darcie mordy na meza
      az sie podporzadkuje i bedzie spełniał wymogi paniusi

      - dobrze jeszcze jak jedna z druga ma jakies w miare normalne podejscie do
      porzadku a jak sie trafi sie na jakas psychicznie chora czyscioszke? hehehe
    • koleandra Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 19:21
      W niektórych sprawach trochę trzeba było powychowywać. Ale akurat nie była to
      kwestia gotowania, prania, sprzątania czy opieki nad dziećmi.
    • mamula66 Re: Wychowywanie męża :) 12.02.09, 20:30
      Nie wiedzalem ze takie idiotki, jeszcze z czasuw Dulskiej, sie
      uchowaly.

      Tresujcie, moje Panie, tresujcie. Ani sie oberzycie gdy zostaneicie
      same. Z Diziusiem, ewentualnie. Malzonek poszuka innej pani, dla
      ktorej "partnerstwo" zanczy "partnerstwo" a nie "zamordyzm"
    • o90 czego sie nie robi 12.02.09, 20:43
      zeby byl spokoj w domu
      i zeby mozna bylo bez zszarganych nerwow
      skoczyc sobie na dziwki
    • sandino Twój mąż to pizdek i kapeć. 12.02.09, 20:59
      Wychowywać to ty sobie dziecko możesz. Z resztą ... robisz jak uważasz, skoro
      masz ciapę w spodniach to go kształtuj.
      • alexandra74 Re: Twój mąż to pizdek i kapeć. 12.02.09, 21:48
        jak słowo daję - porąbało nam panów, na babskim forum siedzą i
        wydaje im się, że nam "dowalają". Zaiste - niewieścieje nam
        społeczeństwowink
        • minasz Re: Twój mąż to pizdek i kapeć. 12.02.09, 21:54
          jakby wasze głupawe wypociny nie były na głownej stronie gazety
          to nikt normalny by nie rozmawiał z takimi kurami domowymi hehe
          • alexandra74 Re: Twój mąż to pizdek i kapeć. 12.02.09, 21:59
            Cosi mi się widzi, że dzisiaj jakaś męska kur(.)a domowa pod nickiem
            minasz naklepała z nudów całkiem sporo postówwink

            Boszzz, dobrze, że mój nie taki błazen, żeby na forum siedzieć i
            stukać głupotysmile
            • pomarancza1977 Re: Twój mąż to pizdek i kapeć. 13.02.09, 02:15
              ja wogole nie rozumiem po co ta dyskusja
              w polsce z reguly mieszka sie na ok 60m2
              straszna filozofia codziennie wieczorem troche ogarnac rzeczy tzn odlozyc plyty,ksiazki na miejsce , przetrzec stol itp. Raz w tygodniu on przez 30 min odkurzy ona w tym czasie "przejedzie cifem" te kilka m2 lazienki. Gdy ona gotuje on pomoze pozmywac. Przy dzisiejszych pralkach automatycznych, porzadnych odkurzaczach, tosterach, mixerach i produktach gotowych (nie mowie tu o jedzeniu z proszku ale jak raz w tygodniu sie kupi pierogi i czy jakis sos do mies w sloiku tudziez zamowi pizze to swiat sie nie zawali...) to ja naprawde nie wiem co to praca w domu i te dyskusje o panach ktorzy nie umieja zrobic prania (mysle ze 7 latek potrafi oddzielic kolory, wlozyc do pralki, przekrecic galke na np 40stopni/bawelna i wcisnac 'play')
              no chyba ,ze ktos ma dzieci-wtedy ma przerabane, ale na wlasne zyczeniewink
            • jurek.pp Re: Twój mąż to pizdek i kapeć. 13.02.09, 09:28
              Niestety (albo i stety), ten post został hehe wystawiony na stronie
              startowej gazety. Co do wychowywania facetów, to niestety bardzo
              często zdarza się że panie kastrują mentalnie swoich partnerów, a
              później narzekają że świat niewieścieje. I najchętniej to chciałyby,
              żeby ich faceci zarabiali, utrzymywali, prali, gotowali, zmywali,
              sratatata. I nazywa się to 'wychowywanie'... Tak się składa, że
              skrajne zachowania zawsze są złe - nieistotne czy mąż jest
              ciiiiii...ą w każdym calu i w kapciach krząta się w domu, a
              następnie wesoło wstawia pranie. Czy jest podłym i brutalnym leniem.
              Każda z tych opcji jest zła.
              Mojego znajomego też żona chciała 'wychować', tak że prawie od niej
              odszedł do innej. W ostatniej chwili udało jej się go zatrzymać... I
              teraz RAZEM pracują nad swoim życiem - ale na pewno nie marudzeniem,
              wrzaskiem... Tylko po prostu traktują się NORMALNIE.
          • rychu_taxi_drajwer Nie takie znowu kury 13.02.09, 21:31
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=87069907&v=2&s=0
        • bbbbbbbbbbbbbbbbbb Re: Twój mąż to pizdek i kapeć. 13.02.09, 11:10
          alexandra74 napisała:

          > jak słowo daję - porąbało nam panów, na babskim forum siedzą i
          > wydaje im się, że nam "dowalają". Zaiste - niewieścieje nam
          > społeczeństwowink
          >

          moze by tak docenic ze sie interesuja co w Was siedzi?
          kobiety....
    • ednet04 Re: Wychowywanie męża :) 13.02.09, 09:57
      a ja tuz przed slubem uslyszalam od swojej tesciowej: "oddaje Ci go
      w pelni sprawnego - potrafi sprzatac, myc okna, gotowac i sam
      prasuje swoje rzeczy. Nie odzwyczaj go od tego..."
      no i nie odzwyczailam... smile))
      prasuje, gotuje (lepiej niz ja), jak trzeba sprzata...
      Ktos by powiedzial - IDEAŁ.., ale niestety.. do idealu daleko z
      innych wzgledow sad
      • jurek.pp Re: Wychowywanie męża :) 13.02.09, 10:04
        No bo nie ma idełów, a idealna osoba to na pewno nie taka, która
        sprząta, pierze, itd. Zbliżona do ideału osoba, to taka z którą nam
        dobrze. Dobry związek to taki w którym szanuje się wzajemną
        tosamość i wypracowane zostały takie metody komunikacji, które
        pozwalają na spokojne ustalenie co i jak powinno być.
        Tak naprawdę, to w każdym związku są tarcia, i tego się nie uniknie,
        jeżeli ktoś jednak za bardzo działa nam na nerwy w ten (brudzi i nie
        sprząta) czy inny (drze morde ciągle) sposób, to rozwiązaniem jest
        rozstanie, no bo co innego?
      • xezaq Re: Wychowywanie męża :) 13.02.09, 10:39
        To nikt Ci nie mówił, że idałów nie ma i że ZAWSZE jest coś za coś?
    • xezaq Re: Wychowywanie męża :) 13.02.09, 10:20
      Odpowiedzcie mi drogie panie, jak to jest.

      Wszyscy mamy swoje wady, to oczywista sprawa. Mamy je tak my,
      mężczyźni, jak i Wy, kobiety. Tylko że my, mężczyźni, mamy kochać
      nasze kobiety takie jakie są, bo są nasze, "widziały gały co
      brały", "nikt nie jest doskonały" i inne tego typu farmazony - jak
      kochasz to zrozumiesz... Wiele jest takich tekstów dla facetów,
      którzy ośmielą się narzekać na jakąś, choćby drobną upierdliwość
      swojej kobiety. Problem jest, kiedy mężczyzna zaczyna wymagać od
      kobiety jakiejkolwiek zmiany. Foch, bo przecież ona taka jest!

      Ale dlaczego to nie działa w obie strony? Wy, kobiety po prostu nie
      akceptujecie nas takich jakimi jesteśmy, chociaż tego od nas
      wymagacie. Nie zaprzeczajcie - tak właśnie jest! Przecież stąd ten
      wątek. Wam, kiedy się coś nie podoba, to po prostu próbujecie
      męża "wychować". Zmienić go na siłę. Ingerujecie w jego
      przyzwyczajenia. Dlaczego nie kochacie nas takich jakimi jesteśmy?
      Dlaczego, przecież "widziały gały co brały" a doskonali nie
      jesteśmy - tak samo jak Wy, szanowne panie.

      Nie liczę na odpowiedź, jedynie na rozwagę.
      • veritas Wychowywanie zony:) 13.02.09, 11:02
        Alez ten watek jest tez o tym, jak mezowie 'wychowuja' zony: oczekuja, ze
        kobieta ktora nie lubi gotowac, godzinami codziennie wypelniac roznych domowych
        obowiazkow itd., nagle plynnie przejmie wszelkie obowiazki, ktore w ich domu
        spelniala mamusia. Mezczyzna ktory wraca do domu i czeka az zona przyjdzie z
        zakupami, zeby zrobila mu kolacje, probuje ja 'wychowac' w dokladnie taki sam
        sposob.
        ------------------------------
        Kiedy gasną stosy, robi się jaśniej.
      • fenced_meadow Re: Wychowywanie męża :) 13.02.09, 11:05
        Dziwne bo mam dokładnie odwrotne wrażenie przecież od dziecka mówi się dziewczynkom żeby pracowały nad sobą były grzeczne i ustąpiły chłopcom bo "oni już tacy są " kobiety są bardziej skłonne do zmian a zwłaszcza dla swoich mężczyzn .
        co do wątku czy pomaganie w pracach domowych uważasz za jakiąś dziwną zachciankę? mamy się dla niego zacharować tylko dlatego że on ma "takie przyzwyczajenia?" ilu mężczyzn stara się zmienić swoje kobiety na takie których głowa nie boli zamiast pomyśleć że ona może ma "takie przyzwyczajenia" ?
        • xezaq Re: Wychowywanie męża :) 13.02.09, 11:43
          Akurat jestem tym dziwnym przypadkiem, któy pomiędzy "wyprowadzeniem
          od mamy" a ożenkiem mieszkał kilka lat sam, więc uwierz, że prace
          domowe nie są mi obce (choć ich nie lubię).
          U mnie narzekanie pojawiło się wraz z pojawieniem się dziecka. Żona
          zrezygnowała z pracy żeby zająć się małą. Sprzątanie nie stanowi
          większego problemu bo mieszkanie mamy małe, więc w sobotę mam
          zajęcie. Pranie czy zmywanie - nie te czasy, od tego są maszyny.
          Śniadanko oraz drugie do pracy robię sobie sam. Często jak wracam z
          pracy to nie ma obiadu. Nie posprzątane, nie wyprane (Czeka do
          soboty). Spoko. I kto tu kogo powinien wychowywać?
          • fenced_meadow Re: Wychowywanie męża :) 13.02.09, 11:48
            bardzo fajna wypowiedz tylko jak to sie ma do mojej odpowiedzi?
      • anek80 Re: Wychowywanie męża :) 13.02.09, 11:43
        Generalizujesz.
        Bycie ze sobą i mieszkanie pod jednym dachem rodzi problemy, obie
        strony muszą się przystosować. Czasem obie strony muszą pójść na
        kompromis, czasem ktoś musi ustąpić. Jak ludzie są dojrzali, to
        rozumieją takie rzeczy i nie robią z tego gigantycznego problemu.
        Ale jeśli obie strony są b. uparte to może być to bolesny zabieg...
        Może po prostu niektórzy panowie, wychowani w duchu "kobieta poda i
        obsłuży" pewne zmiany postrzegają wyjątkowo opresyjnie, jako zamach
        na ich wolność i męskość, i stąd to poczucie...

        Z moich obserwacji wynika, że to jednak kobiety są dużo bardziej
        skłonne do zmiany i do poświęceń, również w kwestii obowiązków
        domowych. Prawdą jest, że dziewczynki są często jeszcze wychowywane
        w duchu "bycia grzeczną i miłą" oraz uczone empatii, opiekowania się
        innymi. To nieprawda, że to facet wyłącznie jest tą
        stroną "urabianą" w związku, kobieta też jest poddawana różnym
        naciskom. Pewnie każda z kobiet taki przykład może podać. Mój mąż
        często podróżuje służbowo i oboje żartujemy, że ja mam wtedy
        wakacje - nikt mnie nie poucza, nie marudzi (mąż kochany ale maruda
        straszna), nie narzeka na moje przyzwyczajenia...

        A dlaczego nie kochamy Was panowie takimi, jakimi jesteście? Ależ
        oczywiście, że kochamy! Inaczej czasem naprawdę ciężko byłoby razem
        wytrzymaćsmile
        • xezaq Re: Wychowywanie męża :) 13.02.09, 11:50
          > Może po prostu niektórzy panowie, wychowani w duchu "kobieta poda
          > i obsłuży" pewne zmiany postrzegają wyjątkowo opresyjnie
          To już nie "te" czasy, dziś "prac domowych" na prawdę nie ma tak
          dużo, zwłaszcza dla niepracującej/go.

          > Z moich obserwacji wynika, że to jednak kobiety są dużo bardziej
          > skłonne do zmiany i do poświęceń,
          GENERALIZUJESZ

          > domowych. Prawdą jest, że dziewczynki są często jeszcze
          > wychowywane w duchu "bycia grzeczną i miłą" oraz uczone empatii,
          > opiekowania się innymi. To nieprawda, że to facet wyłącznie jest
          > tą stroną "urabianą" w związku
          Sama twierdzisz, że Was urabiają wasi rodzice - odreagowujecie?

          > A dlaczego nie kochamy Was panowie takimi, jakimi jesteście? Ależ
          > oczywiście, że kochamy!
          To jest samo ze sobą sprzeczne! Kochasz męża takiedo właśnie, ale
          chcesz go zmienić, żeby taki nie był? To jak się zmieni, to będzie
          już inni i przestaniesz go kochać - bo nie będzie już taki, jakiego
          pokochałaś!
          A może kochasz swój ideał a nie jego i próbujesz go na
          siłę "dostosować"?
          • triss_merigold6 Re: Wychowywanie męża :) 13.02.09, 12:06
            Każdy jest socjalizowany tylko dziewczynki bardziej w kierunku
            codziennych upierdliwych prac domowych.
            Modyfikacje partnera, a właściwie jego nawyków przeprowadza się po
            to, żeby było przyjemniej i bardziej niekonfliktowo. Jeśli obie
            strony pracują to obie mają w takim samym stopniu zajmować się
            dzieckiem i obowiązkami domowymi. Panu może to nie pasować, bo
            niewygodne, nudne i mało efektowne ale to jego cholerny problem z
            ktorym powinien się uporać we własnym zakresie rozwiązując
            zagadnienie celowości wrzucania brudnych gaci do kosza.
          • anek80 Re: Wychowywanie męża :) 13.02.09, 12:44
            Mam wrażenie, że czytasz nieuważnie albo na siłę próbujesz dopasować
            moje wypowiedzi do swoich teorii.


            xezaq napisała:

            > > Może po prostu niektórzy panowie, wychowani w duchu "kobieta
            poda
            > > i obsłuży" pewne zmiany postrzegają wyjątkowo opresyjnie
            > To już nie "te" czasy, dziś "prac domowych" na prawdę nie ma tak
            > dużo, zwłaszcza dla niepracującej/go.
            >
            Niby czasy inne, ale kwestia prac domowych jest ciągle w wielu
            domach powodem wielu napięć, więc widać nie do końca... A moja myśl
            miała zupełnie inny sens: próbowałam zrozumieć, dlaczego niektórzy
            panowie tak bardzo się żalą na "urabianie" ze strony kobiet i to był
            jeden z argumentów. Nie ma związku z ilością prac domowych i nie
            dotyczy tylko spraw domowych. Są panowie, którzy najmniejszą uwagę
            pod swoim adresem traktują jako zamach na swoją wolność, godność,
            itp. Nie rozumieją, że każdy związek w pewnym stopniu wymaga
            dostosowania się obu stron, kompromisu. I o to mi chodziło.


            > > Z moich obserwacji wynika, że to jednak kobiety są dużo bardziej
            > > skłonne do zmiany i do poświęceń,
            > GENERALIZUJESZ

            Owszem. Napisałam też, że na podstawie swoich obserwacji i z moich
            obserwacji tak właśnie wynika. Czyli mówiąc językiem logiki,
            dokonałam indukcji enumeracyjnej niezupełnej.

            >
            > > domowych. Prawdą jest, że dziewczynki są często jeszcze
            > > wychowywane w duchu "bycia grzeczną i miłą" oraz uczone empatii,
            > > opiekowania się innymi. To nieprawda, że to facet wyłącznie jest
            > > tą stroną "urabianą" w związku
            > Sama twierdzisz, że Was urabiają wasi rodzice - odreagowujecie?

            Nie. Po prostu podałam możliwą przyczynę stanu opisanego jako
            generalizacja, czyli próbowałam zrozumieć z czego to może wynikać
            (większa skłonność kobiet do poświęceń). Tu już można by się
            podeprzeć wiedzą naukową. To temat wielokrotnie podnoszony przez
            psychologów, socjologów.
            >
            > > A dlaczego nie kochamy Was panowie takimi, jakimi jesteście?
            Ależ
            > > oczywiście, że kochamy!
            > To jest samo ze sobą sprzeczne! Kochasz męża takiedo właśnie, ale
            > chcesz go zmienić, żeby taki nie był? To jak się zmieni, to będzie
            > już inni i przestaniesz go kochać - bo nie będzie już taki,
            jakiego
            > pokochałaś!
            > A może kochasz swój ideał a nie jego i próbujesz go na
            > siłę "dostosować"?

            Zupełnie mnie nie zrozumiałeś, nie ma tu żadnej sprzeczności: kocham
            męża takiego jakim jest. Nigdzie nie napisałam, że próbuję go
            zmieniać na siłę. Nie muszę tego robić, mam wspaniałego mężasmile I
            zgadzam się, gdybym go całkiem zmieniła - to by nie był już sobą a
            tego bym jednak nie chciała. Aczkolwiek ideałem nie jest, ma swoje
            wady. A ponieważ go kocham to staram się go akceptować pomimo wad -
            dlatego właśnie z nim wytrzymujęsmile

            • xezaq Re: Wychowywanie męża :) 13.02.09, 13:04
              > Nie. Po prostu podałam możliwą przyczynę stanu
              Taka wredna analogia mi się nasuwa - to, że jestem monogamistą, to
              dlatego, że tak rodzice mnie wychowali, takie wpoili zasady, taki
              dali przykład. A może czasem chciałbym mieć 3 żony, mimo, że tej
              pierwszej nie uśmiecha się mieć konkurencji? Możeby ją "wychować"?

              > A ponieważ go kocham to staram się go akceptować pomimo wad -
              > dlatego właśnie z nim wytrzymujęsmile
              Ale PO CO go zmieniasz? Skoro on taki własnie chce być, akceptuj to.
              • anek80 Re: Wychowywanie męża :) 13.02.09, 14:02
                Po co zmieniać faceta? Ja tam nie jestem wcale
                zwolenniczką "wychowywania (zmieniania) męża" tylko normalnych
                relacji partnerskich. Pisałam o tym już w pierwszym poście.
                Ciągle przeinaczasz sens moich wypowiedzi.

                W każdym małżeństwie ludzie muszą się dotrzeć i iść na pewne
                ustępstwa. Choćby po to, żeby żyć ze sobą w zgodzie i nie frustrować
                się wzajemnie. Czasem wymaga to pracy nad sobą (dotyczy i kobiet i
                mężczyzn)i zmiany nie tyle pewnych nawyków co sposobu patrzenia na
                pewne sprawy. Każdy sam musi stwierdzić, co jest dla niego ważne, co
                jest skłonny zmienić a czego nie (i ze względu na jakie wartości).
                Twierdzenie, że można się kochać i w ogóle nie próbować wpływać na
                siebie to takie pobożne życzenie. Ludzie przecież różnią się od
                siebie, mają różne oczekiwania a jeśli i kochają do tego i chcą być
                razem to coś z tym fantem trzeba zrobić. Oczywiście, można się
                okopać na swojej pozycji i trwać tam za wszelką cenę. Tylko że wg
                mnie to megaegoistyczna postawa. Jeśli kocham to myślę nie tylko o
                tym co dobre dla mnie, ale też jakie są potrzeby mojego partnera.
                Ludzie dojrzali naprawdę potrafią się dogadać w sprawie podziału
                obowiązków a nawet czerpać z tego powodu satysfakcję. Jakoś tak się
                składa, że ludzie dojrzali nie mają większego problemu z
                komunikowaniem swoich potrzeb, ale też z akceptacją swojego partnera
                i siebie samego.

                • xezaq Re: Wychowywanie męża :) 13.02.09, 15:02
                  > Czasem wymaga to pracy nad sobą

                  oraz

                  > Oczywiście, można się okopać na swojej pozycji i trwać tam za
                  > wszelką cenę

                  Odnieś te 2 zdania do tematu wątku - i to chyba wystarczy w ramach
                  komentarza.

                  Idę do domu, cześć wszystkim.
                  • anek80 Re: Wychowywanie męża :) 13.02.09, 18:38
                    Nie umiesz słuchać. Wybierasz pojedyncze zdania z kontekstu i przeinaczasz ich sens. W tym miejscu wszelka rozmowa traci sens.
                    Mimo to dziękuję bo miałam impuls by sobie i mojemu mężowi zadać pytanie czy ja go wychowuję, czy czuje się tresowany.
                    Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja