romans sąsiedzki...

09.02.09, 18:31
mieszkam w 4-ro rodzinym szeregowcu na odludziu i wyobraźcie sobie,
ze sąsiad ma romans z sąsiadką. wszyscy wszystko wiedza,bo żona się
wściekła i wszystkim opowiedziała romansową historię. facetowi
zupełnie odbiło, ona nie lepsza. interweniowali jego rodzice, a ona
gwiazda powiedziała, ze nic ich nie rozłączy i tak będa razem. On ma
małe dzieci, ona wcześnie zaczela i prawie 18 latkowie, jej mąż
udaje że to nie ma miejsca. i jak siętu zachowywać?? ja trzymam
stronę zdradzanej żony, sąsiadkę ignoruje a co do niego to niestety
mamy wspólne sprawy sąsiedzkie i jakoś trudno mi normalnie z nim
rozmawiać sad tak nas mało i tak sie wszystko pop....
    • wespuczi Re: romans sąsiedzki... 09.02.09, 18:37
      nie wtracaj sie wcale!
    • karimea Re: romans sąsiedzki... 09.02.09, 18:52
      a co Tobie i innym sasiadom do tego ?
      niech sobie miedzy soba rozwiazuja sprawy, a Wy pilnujcie swoich
      nosow.
    • hrabina_murzyna Re: romans sąsiedzki... 09.02.09, 18:55
      Śmieci małpie jednej gupiej na schody podrzucaj. No maupa jedna ojca
      dzieciom odbiera, bezwstydna no! I to na oczach sąsiadów! To pewnie
      przez ten nowy teledysk Dody. kupiła sobie taką wulgarną bieliznę
      maupa jedna gupia i oderwała ojca dzieciom i męża w jednym od
      barchanowych gaci żony. A to zdzira! tfu tfu
      • wespuczi Re: romans sąsiedzki... 09.02.09, 18:57
        dodzie swinie podlozyc wiec,
        • hrabina_murzyna Re: romans sąsiedzki... 09.02.09, 19:00
          wespuczi napisała:

          > dodzie swinie podlozyc wiec,
          >
          Nie Dodzie, Doda to wiadomo zła kobieta jest, ale sąsiadka do
          kościoła powinna chodzić, trwam oglądać, a nie się maupie jednej
          gupiej tvn i neta zachciało!
          • aglesnik ale ona jest kościelna 09.02.09, 19:07
            na pielgrzymki maszerowała, w kółkach kościelnych wiodąca. co
            niedziela w pierwszej ławce siedzi. caritas jej nie straszny smile ale
            ciuchy a'a doda posiada, stringi na wierzchu przy wynoszeniu śmieci
            smile kuse kiecki i dekolty też smile
            strasznie mi żal tej żony, sama zostałam tak załatwiona przez romans
            biurowy niegdysiejszego małżonka.
            i dodatkowa zdradzana żona zawsze pod górkę, sama wychowywała swoje
            rodzeństwo, bo mama zmarła jak miała 18 lat, pracowita i fajna
            dziewczyna poprostu. a on kanapka, piwko i ciągle zmęczony.
            • mama-maxa Re: ale ona jest kościelna 09.02.09, 19:12
              normalnie monitor mało nie poplułam z tych głupot, co teraz
              przeczytałam.... jezzzzzu
    • 18_lipcowa1 Re: romans sąsiedzki... 09.02.09, 19:05
      ale dlaczego ingorujesz sasiadke? co cie obchodzi jej lozkowe zycie?
      dlaczego trzymasz strone zony? skad wiesz co sie dzialo w ich
      malzenstwie?
      w ogole jakim cudem mieszasz sie w te sprawy?

      • aglesnik Re: romans sąsiedzki... 09.02.09, 19:09
        jeśli wspieranie sąsiadki w wychowaniu dzieci i wysłuchanie jej jest
        wtrącaniem to owszem się wtrącam.
        • 18_lipcowa1 Re: romans sąsiedzki... 09.02.09, 19:14
          aglesnik napisała:

          > jeśli wspieranie sąsiadki w wychowaniu dzieci i wysłuchanie jej
          jest
          > wtrącaniem to owszem się wtrącam.


          ale jakim prawem ignorujesz tamta kobiete?zrobila ci cos?
          • aglesnik Re: romans sąsiedzki... 09.02.09, 19:33
            np. opowiedziała sąsiadom jak to mi płaciła za wozenie syna do
            szkoły, woziłam cały rok szkolny, poprostu chłopak codziennie stał
            obok samochodu i wsiadał , a nie dała ani grosza. nie chodzi o kasę,
            chodzi o prawdę.
            np. kiedyś pilnowała mi dziecka przez rok, byłyśmy przyjaciółkami,
            tylko mąż pracowal, małe dzieci itp. ale ilość pożyczonych ton
            cukru, mąki, jajek, leków itp. była niesamowita, woziłam ją na nocki
            do pracy, odbierałam, do szpitala, bo mąż nie jeżdzi po mieście i
            nigdy nie wziełam grosza a dowiedziałam się jaki to ze mnie
            kapitalista smile i tak wiele by pisać, teraz chyba skończyła mi się
            empatia smile
            • 18_lipcowa1 Re: romans sąsiedzki... 09.02.09, 19:35
              ale telenowela brazylijska
              wez dziewczyno zajmij sie czyms, jakis kurs szydelkowania moze?
              glupotami sie zajmujesz
              • aglesnik jestem zobowiązana 09.02.09, 19:37
                za poradę, od jutra zaczynam smile
    • mama-maxa Re: romans sąsiedzki... 09.02.09, 19:10
      bez sensu:

      - nie rozumiem co cie to obchodzi
      - co cie obchodzi kto z kim spi, póki to nie jest twój mąż, to nie
      powinno cię to interesować
      - trzymasz stronę żony? bo? wiesz może ona zołza mężowi nie dawała,
      to sobie wziął na boku?
      - ignorujesz sąsiadkę? bo? bo cię razi, że ktoś może być szczęśliwy
      czy może jej zazdrościsz?

      Dobrze że ja nie mam tak wścibskich sąsiadówuncertain
      • mamamira Re: romans sąsiedzki... 09.02.09, 19:12
        Dobra rada ,trzymaj się z daleka.On muszą to miedzy sobą załatwić.
      • aglesnik Re: romans sąsiedzki... 09.02.09, 19:17
        oj zazdroszcze!! szczególnie ciuszków smile
        • mama-maxa Re: romans sąsiedzki... 09.02.09, 20:38
          wiesz co ja tu nie piszę, żeby się wyżyć na kimś, ja oceniam
          sytuację z boku i niestety ale twoje pobudki nie są mi do końca
          znane, ani uczciweuncertain

          Wg mnie to nie twoja sprawa i nie powinnaś się nikomu do życia
          mieszać, a juz na pewno nie do sypialnii - moje zdanie.
      • hrabina_murzyna Re: romans sąsiedzki... 09.02.09, 19:28
        mamo Maxa czego ty nie rozumiesz? No przecież sąsiadka to zdzira
        jedna, maupa jednego chłopa zabrała to autorka boi się o swojego. No
        i zazdrości tej maupie, że ona taka zaradna- kościelna strasznie i
        wulgarna jak Doda zarazem. I tak wszystko maupie gupiej udaje się
        pogodzić. A ta żona taka sama została, wspułczuć jej dziecią trza
        no! A patrzeć to trzeba i interesować się, bo może jaki diabel, albo
        szatan do wsi zawitał to trza szybko księdza powiadomić coby chałupy
        poświęcił i złego ducha wygonił. No czego Ty kochana nie rozumiesz
        no.
        • aglesnik Re: romans sąsiedzki... 09.02.09, 19:36
          ksiądz był, pokropił, to i moze ku lepszemu idzie smile nawet sobie nie
          wyobrazacie jak ja jej tej zaradności zazdroszcze, ale co zrobić,
          nie każdy taki zdolny, ja niestety nieudacznica sad
          • madameblanka Re: romans sąsiedzki... 09.02.09, 19:40
            daj kobicie się popieprzyć, nie ona pierwsza nie ostatnia, żona też. A zona to
            sobie tymi gadkami chciała wyrobić w mieszkańcach poczucie współczucia, cwana
            bestia...

            >ja niestety nieudacznica sad

            i zazdrośnica.
            • lubie_gazete Re: romans sąsiedzki... 10.02.09, 10:18
              Hehe,umarłem big_grin - dajcie kobiety więcej!
        • mama-maxa Re: romans sąsiedzki... 09.02.09, 20:40
          no hrabino właśnie o tym pomyślałam... big_grin że też baby nie mają co
          robić, tylko komuś przez okno do sypialnii zaglądać, jezzzu ja bym
          taką sąsiadkę w kosmos posłałabig_grin
    • deela Re: romans sąsiedzki... 09.02.09, 19:38
      a co cie to obchodzi ty zalosna wredna plotkaro?
      • hrabina_murzyna Re: romans sąsiedzki... 09.02.09, 19:43
        deela napisała:

        > a co cie to obchodzi ty zalosna wredna plotkaro?

        jak to co Deela, a z czego się księdzu spowiadać będzie w niedzielę
        jak nie z romansu sąsiadkibig_grin
      • aglesnik Re: romans sąsiedzki... 09.02.09, 19:44
        no obchodzi, bo jestem wredną, załosną plotkarą smile
        • deela Re: romans sąsiedzki... 09.02.09, 19:53
          no to zachowaj to na okolicznosc spotkania moherowych beretow
    • emigrantka34 Re: romans sąsiedzki... 09.02.09, 19:46
      zachowywac sie normalnie. co cie to?
    • morgen_stern Re: romans sąsiedzki... 09.02.09, 20:45
      Jak to co zrobić? Na taczce zdzirę wywieźć, na taczce i na śmietnisko za
      osiedlem wyrzucić!
      • roksanaa22 Re: romans sąsiedzki... 09.02.09, 20:47
        O Jesusie...
      • deela Re: romans sąsiedzki... 09.02.09, 20:57
        znaczy - na rejmonta?
        • morgen_stern Re: romans sąsiedzki... 09.02.09, 20:57
          A juści tongue_out
    • kali_pso Re: romans sąsiedzki... 09.02.09, 20:55

      Ale wesoło przynajmniej macie- luty, ponuro jakoś, marazm taki a
      tutaj pacz pani romans się trafił na odludziu i jest o czym między
      mieszaniem w garze a zmienianiem pieluch, pogwarzyć z sąsiadką, ta
      praworządną i poczciwa, nie jakąś zdzirą przecież. No będzie miała
      czym żyć społeczność szeregowca przez jakiś czas..


      ja trzymam
      > stronę zdradzanej żony, sąsiadkę ignoruje

      A z pisemkiem kto za kim trzyma nie biegałaś po ludziach?wink

      Niezła jazdawink
      • lubie_gazete Re: romans sąsiedzki... 10.02.09, 10:16
        Haha!Dobre!
        Jeszcze niech napisze do wspólnoty osiedla,żeby zdzirę eksmitować za
        nieobyczajne zachowanie tongue_out.
    • osa551 Re: romans sąsiedzki... 10.02.09, 10:08
      ja trzymam
      > stronę zdradzanej żony, sąsiadkę ignoruje a co do niego to niestety
      > mamy wspólne sprawy sąsiedzkie

      Jejku, a co Cię to wszystko obchodzi????? To Twój mąż Cię zdradza z sąsiadką czy co?

      Chryste - ja nie mam nawet pojęcia czy moi sąsiedzi chodzą do kościoła ani czy
      sąsiadka nosi stringi jak idzie wynieść śmieci.

      Masz za dużo czasu???
      • czar_bajry Re: romans sąsiedzki... 10.02.09, 10:18
        Co Cię obchodzą sąsiedzkie romanse, nie wtrącaj się i nie opowiadaj po niczyjej
        stronie, oni mogą się dogadać a wtedy sytuacja będzie jeszcze głupsza bo o nagle
        znowu zaczniesz wszystkich lubićsmile
    • karola1008 Re: romans sąsiedzki... 10.02.09, 10:21
      Gdy czytam takie posty, jak nniejszy założycielski, to naprawdę mam
      ochotę wychować dzieci na introwertyków z tudnościam nawiązujacymi
      kontakty towarzyskie w sąsiedztwie. Przynajmniej wtedy będzie jakaś
      tam gwarancja, że żadna sąsiadka się z nimi nadmiernie nie
      zaprzyjaźni, a tym samym nie będzie im w gary, kąty ani do łóżka
      zaglądać. Ani zastanawaić się, co ma zrobić ze zdobytą w ten sposób
      wiedzą, komu współczuć, kogo wspierać, a kogo na gnoju wywieźć.
    • nenia1 Re: romans sąsiedzki... 10.02.09, 10:43
      A cóż wy tak na agleśnikową wsiadacie?
      Jakie to wszystko dzisiaj postepowe.

      A czy ona sąsiada śledziła, czy tez może
      jednak to sąsiadka sama jej się przyszła
      pożalić.

      Ja wiem, że "w życiu należy się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom" ale zdrada często gęsto niesie ze sobą wielkie emocje,
      sąsiadka przyszła, żali się, skarży, dusza jej wyje, a agleśnikowa
      co ma zrobić?

      Idźcie, idźcie sąsiadko, samiście pewnie sobie winni, mnie tam nic do tego, ja to lubię szydełkowac i ludzi mam w rzyci.

      A może agelesnik empatyczna jest, żal jej się sąsiadki zrobiło, przykro, małych dzieci szkoda, na bezmyslność ludzką i prymitywne żądze złość czuje, co?
      • montechristo4 Re: romans sąsiedzki... 10.02.09, 11:06
        też się nie mogę nadziwić, że tak po dziewczynie jedziecie. Nie
        widzę tu wstrętnego plotkarstwa, a w takiej małej społeczności
        trudno zachować dystans.

        Autorce się nie dziwię, że skoro sąsiadka jej się żali, to
        wysłuchuje i wspiera. Sama bym tak zrobiła, niezależnie od tego, kto
        ma rację. Sąsiadka cierpi i tyle.
        A Wy się nie wygłupiajcie.
        • morgen_stern Re: romans sąsiedzki... 10.02.09, 11:18
          A ja niestety widzę tu wstrętne plotkarstwo.
          Nikt jej nie broni wspierania, ale oceniać autorka to sobie może swoje
          małżeństwo, a nie czyjeś, bo w łóżku u nich nie siedzi, niezależnie od tego, ile
          sąsiadka jej wyklepała.
          Okropna mentalność, za 20 lat będzie wścibskim babsztylem obrabiającym tyłki co
          ładniejszym sąsiadkom tongue_out
          • nenia1 Re: romans sąsiedzki... 10.02.09, 11:30
            Ale gdzie widzisz to plotkarstwo, że pisze anonimowo
            na forum, pytając jak się zachować?

            Ona nie ocenia małżeństwa, tylko zdradę.
            A zdrada, jakbyśmy sobie pieknie nie tłumaczyli
            przyczyn, jak bardzo nie dawalibysmy sobie prawa
            do szczęścia, jak intensywnie nie widzielibyśmy
            wszelkich odcieni szarości, zawsze jest osobistą
            decyzją zdradzającego i świństwem robionym drugiej osobie.

            I nie trzeba siedzieć u kogos w łóżku, żeby o tym wiedziećsmile
            • morgen_stern Re: romans sąsiedzki... 10.02.09, 11:31
              Jedno proste zdanie do zapamiętania: TO NIE TWOJA SPRAWA.
              Koniec dyskusji wink
              • morgen_stern Re: romans sąsiedzki... 10.02.09, 11:32
                A poza tym jak to nie ocenia małżeństwa? Poczytaj jej posty, ona im już rozbiór
                psychologiczny zrobiła, oczywiście na poziomie baby z magla.
              • nenia1 Re: romans sąsiedzki... 10.02.09, 11:43
                morgen_stern napisała:

                > Jedno proste zdanie do zapamiętania: TO NIE TWOJA SPRAWA.

                Bo?

                Nie żyjemy w próżni społecznej, choć coraz bardziej do niej
                dążymy.
                Jakkolwiek faktycznie zdrada jest sprawą dwojga, no powiedzmy, trojga osób, to zdarza się, że jej odpryski spadają na najbliższe
                otoczenie.
                Nie zawsze da się zachować neutralność, nie zawsze pokazywanie - to nie moja sprawa i zachowanie jakby nic się nie stało, jest najlepszym wyjściem.
                • morgen_stern Re: romans sąsiedzki... 10.02.09, 11:45
                  > Nie zawsze da się zachować neutralność, nie zawsze pokazywanie - to nie moja
                  sprawa i zachowanie jakby nic się nie stało, jest najlepszym wyjściem.

                  Bo?
                  • nenia1 Re: romans sąsiedzki... 10.02.09, 11:48
                    Bo krzywdzi.
                    I tych, którzy krzywdzą, po pokazuje się im, że nic się nie stało.
                    I tych, którzy są skrzywdzeni, po pokazuje się im, że nic sie nie stało.
                    • morgen_stern Re: romans sąsiedzki... 10.02.09, 11:53
                      O rany, widzę masz poczucie misji.. jak chcesz, to się wtrącaj zatem, ale życzę
                      ci powodzenia, bo na wtrącaniu się do spraw małżeńskich najgorzej zazwyczaj
                      wychodzi właśnie ta wtrącająca się wink
                      • nenia1 Re: romans sąsiedzki... 10.02.09, 12:16
                        Poczucie misji? Łatwo trywializować.
                        Poza tym nie bardzo wiem co masz na myśli pisząc,
                        wtrącać się, przecież nie pójdę do pani/pana
                        nie palnę kazania i nie sklapsuję w pupę.

                        Ale nie muszę przecież szczerzyć do niego zębów,
                        życzyć szczęścia na nowej drodze życia i fajnego rypanka.
                        Podobnie jak nie gratuluję pomysłowości
                        i żyłki do interesów facetowi, który przepisuje
                        majątek na nową żonę, żeby nie płacić alimentów.
                        • morgen_stern Re: romans sąsiedzki... 10.02.09, 12:25
                          A nie można po prostu zachować neutralność? Nikt nie każe się jej do niego
                          szczerzyć.
                          Kulturalny człowiek nie wtrąca się w sprawy małżeńskie innych ludzi. Nie wydaje
                          publicznie osądów, myśleć sobie cokolwiek jeszcze nikt nie zabrania.
                          Poza tym jak łatwo się można na tym przejechać.. Państwo się pogodzą, znów sobie
                          będą z dzióbków jedli, a ta zostanie jak gupia cii... ze swoimi pełnymi oburzenia
                          osądami tongue_out
            • mama-maxa Re: romans sąsiedzki... 10.02.09, 12:18
              ona nie pyta się jak zachować, tylko mówi już, że tamtą ignoruje!
              • nenia1 Re: romans sąsiedzki... 10.02.09, 12:24
                Masz rację, powinna ją przytulićsmile
                • mama-maxa Re: romans sąsiedzki... 10.02.09, 12:25
                  tulić to nie powinna żadnej ze stron.
                  Przeczytaj poniżej, któś napisał, że autorka wątku to ma raczej
                  podwójną moralnośc, bo niiby ta zdzira jest beee, a mąż szanownej
                  koleżanki to już nie, bo ma z nim jakieś interesy... aha i do łóżka
                  go ta sąsiadka siłą zaciągnęła?? no proszę cię
    • wakacyjna_iguana Re: romans sąsiedzki... 10.02.09, 11:04
      Co Ciebie ten romans obchodzi? Ja mieszkam w bloku, z sąsiadami mówimy sobie
      tylko "Dzieńdobry", nikt o nikim nic nie wie, tak jest najlepiej.
      • montechristo4 Re: romans sąsiedzki... 10.02.09, 11:11
        wiesz, ale jest różnica: 4 budynki na wygwizdowie i mieszkanie w
        bloku. Blok daje anonimowość, mieszkanie w szeregówce już nie.
        • alexandra74 Re: romans sąsiedzki... 10.02.09, 11:34
          > wiesz, ale jest różnica: 4 budynki na wygwizdowie i mieszkanie w
          > bloku. Blok daje anonimowość, mieszkanie w szeregówce już nie.


          a dlaczego tak twierdzisz?
      • carrymoon Re: romans sąsiedzki... 10.02.09, 12:05
        wakacyjna_iguana napisała:

        > Co Ciebie ten romans obchodzi? Ja mieszkam w bloku, z sąsiadami mówimy sobie
        > tylko "Dzieńdobry", nikt o nikim nic nie wie, tak jest najlepiej.

        bravo tylko skąd później pełne świętego oburzenia jak się dramat za drzwiami
        rozgrywa, jak dzieci z głodu umierają. To wtedy wielkie zdziwienie, że nikt z
        sąsiadów nie zauważył. Nie zauważył bo tak jak Ciebie interesowało ich koniec
        własnego nosa.

        Autorka fakt nie jest zbyt obiektywna i na dodatek w zależności od pasującego
        jej układu ma podwójną moralność.
        Sąsiadka jest be i z nią nie rozmawia i a sąsiadowi tego odczuć nie da już bo ma
        z nim interesy. Moralność Pani Dulskiej
        Lepiej by było gdyby się zupełnie nie wtrącała, swoje przemyślenia zachowała dla
        siebie.
    • drinkit Re: romans sąsiedzki... 10.02.09, 11:34
      i jak siętu zachowywać?? j


      Najlepiej nie wtykać nosa w cudze sprawy.
    • mathiola Re: romans sąsiedzki... 10.02.09, 13:33
      ja trzymam
      stronę zdradzanej żony, sąsiadkę ignoruje a co do niego to niestety
      mamy wspólne sprawy sąsiedzkie i jakoś trudno mi normalnie z nim
      rozmawiać

      normalnie komedia.
      Jego też ignoruj, będzie sprawiedliwiej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja