znowu o psich kupach...zagotowałam

12.02.09, 15:07
dziewczyny!!! jak wyegzekwować od kogoś żeby pozbierał po swoim
pupilku jego kupkę??? Ide sobie dzisiaj po starsza do przedszkola i
widzę pancie,na oko ma ze 23 lata,z pieskiem na smyczy...pancia stoi
sobie na chodniku w obcasikach a piesek obok na trawke zaraz przy
krawedzi chodnika fajt swoje potrzeby załatwia.Więc mówie do panci
ze cos zgubiła a ona do mnie o co mi chodzi,więc jej grzecznie
tłumaczę że piesek napaskudził to wlaściciel ma obowiazek posprzatac
a ta do mnie z szyderą że co to mnie obchodzi i wogóle naskoczyła na
mnie z pyskiem!!!wiec jej tylko odpowiedziałam że jak chce to moge
po policje zadzwonic bo to 500 zeta kosztuje i taka tam dyskusja sie
wywiazałam...
I moje pytanie jest takie...jak egzekwowac i czy faktycznie policja
by pancie ukarała,nawet nie mandatem ale zeby psie gówienko chociaż
zebrała...Dlaczego właściciele piesków nie poczuwają sie do
odpowiedzialności???
    • katka_tk Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 12.02.09, 15:12
      Nie poczuwają się, ponieważ nikt nigdy od nich nie egzekwował tego. Śmiecenie na
      ulicy też jest karalne mandatem i co? Widziałaś kiedyś straż miejską czy
      policję, która by za to wypisywała mandat? Smutne ale prawdziwe.
      A dlaczego Ci ludzie się nie poczuwają? bo nie wynieśli kultury z domu, ot co. I
      jeszcze potrafi napyskować, jakby matka ja kultury nauczyła to by przynajmniej
      przeprosiła i zrobiłoby jej się wstyd.
      • jowita771 Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 14.02.09, 09:58
        Moja koleżanka zapłaciła, nie pamiętam kwoty, 100 albo 200zł to było, za psią
        kupę właśnie. Bardzo oburzona mi to opowiadała, a jak się ucieszyłam, że coś z
        tym robią, oburzyła się jeszcze bardziej. Najbardziej mnie rozwalił jej tekst
        "to na co idzie podatek za psa, no, ja co prawda nie płacę, ale koleżanka
        płaci". Niezłe, prawda?
    • lubie_gazete [...] 12.02.09, 15:14
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • maniolka05 Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 12.02.09, 15:21
        a jakbym sie nie przestraszyła to by mnie twój piesek pogryzł???
        Powiem ci tak,ze mam dość czyszczenia butów swoich i moich dzieci po
        psich odchodach... mam dość takich cwanaiaków własnie... troche
        kultury i zrozumienia dla jednej i drugiej strony i żylibyśmy
        lepiej...
      • madameblanka Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 12.02.09, 15:21
        >że delikatnie bym ściągnął kaganiec z pyska mojemu Aresowi i od razu
        odniechciałoby Ci się policji,sm i co tam jeszcze

        psa psem straszyć?? Jakieś walki ustawiasz czy jak, he he
    • hellious Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 12.02.09, 15:17
      Eh, ja codziennie chodzac do sklepu ( jedynego duzego na osiedlu) musze u3wazac gdzie staje, bo cale schody do niego prowadzace sa zafajdane rowno i dokladnie. Zwrocilam na to uwage obsludze sklepu, ale stwierdzili ze w goownie sie babrac nie beda. ale ktos to posprzatac musi, jak nie wlasciciel, nie obsluga to kto?
      • lubie_gazete Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 12.02.09, 15:19
        Zależy do kogo należy droga do sklepu-jeżeli do wspólnoty mieszkaniowej (sklep
        na przykład w bloku należącym do wspólnoty) to sprzątacze lub pracownicy zieleni
        wynajęci przez tę wspólnotę a nie właściciel sklepu.
        • hellious Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 12.02.09, 15:27
          Jest to sklep na osiedlu domkow, nie ma zadnych wspolnot a o zielen dbaja wlasciciele ogrodkow. ale ja nie pisze o drodze do sklepu, tylko o schodach nalezacych do sklepu.
        • iziula1 Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 12.02.09, 15:33
          lubie_gazete napisał:

          > Zależy do kogo należy droga do sklepu-jeżeli do wspólnoty
          mieszkaniowej (sklep
          > na przykład w bloku należącym do wspólnoty) to sprzątacze lub
          pracownicy zielen
          > i
          > wynajęci przez tę wspólnotę a nie właściciel sklepu.

          Po piesku sprzata właściciela nie zatrudniona sprzataczka przez
          wspólnotę.

          Może zadzwoń tez do zieleni miejskiej i powiedz gdzie i o której
          wyprowadzasz swego Areska to będą za nim chodzić i kupki zbierać!
          • lubie_gazete Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 12.02.09, 15:48
            Zieleń miejska i osoby sprzątające wynajęte przez wspólnotę sprzątają wszystko z
            danego rejonu: nie ma znaczenia czy jest to psie gó...,butelka po piwie,pet
            papierosowy czy papierek po cukierku rzucony np.przez Twoje dziecko tongue_out .
    • deela Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 12.02.09, 15:22
      chyba trzeba za nimi zbierac i im na drzwiach rozsmarowac bo inaczej nie trafi
      • maniolka05 doobreee ;p 12.02.09, 15:23
        • k1234561 Re: doobreee ;p 12.02.09, 15:41
          Trawniki,to swoją drogą.Ale ja z racji tego,że mam bliską rodzinę w
          Sopocie,jestem tam dośc często,zarówno w wakacje jak i sezonie
          jesienno-zimowym.Otóż głownie w sezonie póżnej jesieni i zimy,niemal
          wszyscy wyprowadzją swe psy na plażę właśnie (A trójmiasto to jakies
          zagłębie psiarzy,tam prawie każdy ma pieska lub psisko).Kiedyś
          zwróciłam jednemu panu uwagę,że pies zrobił kupe i trzeba posprzątać
          bo potem w tym piasku dzieci się bawią,to mnie tak zbluzgał ów
          właściciel psa,że pół wybrzeża chyba to słyszało.Oczywiście
          właścicile piesków wchodzą na plaże mijąc znak zakazu wprowadzania
          psów,ale kto by się takimi pierdołami przejmował.
          Zresztą w mieście też nie jest lepiej.Rozdeptane psie kupy leżą co
          krok niemal na chodnikach.
          Dodam,że w moim mieście,psich kup nie ma na chodnikach,to pewne,ale
          na trawnikach wokół bloków i owszem.Nikt nie sprząta po swoim
          pupilku.
          • liwilla1 Re: masz racje 17.02.09, 08:54
            sopot jest zasrany. niby sa ostrzezenia, ze za niepostrzatanie po swoim pupilu
            grozi mandat 50 zl, ale nie widzialam by Straz Miejska komukolwiek takowy
            wlepila. wkurza mnie, bo nie ma dla psiarzy zadnej swietosci, obsrane sa nawet
            place zabaw dla dzieci (ktore trzeba ogradzac plotami). po parkach i trawnikach
            miejskich chodzi sie jak po polu minowym. jedynym zielonym miejscem, gdzie kupy
            nie uraczysz jest stadion rugby.
            a na plazy niejednokrotnie zwracalam uwage wlascicielom psow (jest zakaz
            wyprowadzania pupili). oczywiscie albo bylam ignorowana albo pelna agrecha. nie
            rozumiem jak mozna miec tak gleboko w doopie innych.
    • denea Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 12.02.09, 15:37
      Po policję bym nie dzwoniła, bo im Schetyna tyle kasy zabrał, że nie
      mają paliwa do radiowozów, więc zanim przyjdą...
      Po Straż Miejską zadzwoń, na 986.
      Z tym, że dużo zależy od Ciebie, bo panna po pierwsze ucieknie, więc
      dobrze by było, żebyś wiedziała gdzie mieszka, poza tym pewnie
      powie, że to wcale nie jej pies nasrał, więc musiałabyś świadczyć. A
      jak ona się nie przyzna i nie przyjmie mandatu, to sprawa pewnie
      pójdzie do Sądu Grodzkiego. Chyba, że akurat monitoring tam jest.
    • lubie_gazete Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 12.02.09, 15:46
      Założe się,że to była laseczka z małym lub średniej wielkości psem.
      Ciekawe czy miałabyś tyle animuszu,żeby w podobny sposób zaczepić
      sympatycznego karka z Ast-em lub On-kiem ze złotym łańcuchem na szyi
      idącego na spacer z kolegą o podobnym wyglądzie wink ?
      Ale dziewczynę,zapewne z niedużym lub łagodnym psem czemu nie,prawda?
      Ona jest łatwiejszą ofiarą.
      Jakoś mnie żadna Paniusia nie zwróciła nigdy uwagi,ale nieraz byłem świadkiem
      jak zwracały uwagę głównie młodym dziewczynom.
      Do młodej dziewczyny jakoś były bardziej odważne,haha tongue_out
      • maniolka05 Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 12.02.09, 16:15
        gdyby twój pies robił w tym miejsu co tej panci to tez bym zwróciła
        uwagę...co pobijesz mnie za to czy twój pies mnie pogryzie???
      • memphis90 Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 15.02.09, 21:34
        > Ciekawe czy miałabyś tyle animuszu,żeby w podobny sposób zaczepić
        > sympatycznego karka z Ast-em lub On-kiem ze złotym łańcuchem na szyi
        > idącego na spacer z kolegą o podobnym wyglądzie wink ?
        No to Cię zaskoczę- bo ja ochrzaniłam. Stał taki dresiarz z psem typu "killer",
        i tenże piesek srał sobie w najlepsze w kąpielisko dla maluchów. Więc zwróciłam
        uwagę, żeby psa nie wyprowadzał do jeziora, a tym bardziej w miejsce, gdzie
        bawią się dzieci. Rzecz jasna był "zaskoczony", bo kiedy piesek srał, to celowo
        odwracał głowę, żeby przypadkiem tego nie zauważyć. Kupy nie wyłowił, ale się z
        burkiem zmył. Dobre i to.
    • minerallna Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 12.02.09, 15:49
      Nie sprzątają bo są zwykłymi niekulturalnymi burakami i tyle.
      Na to żadne mandaty nie pomogą.
      • olinka20 Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 12.02.09, 16:03
        A to kurcze problem posprzatać?
        Mój pies robi kupy na własnym podwórku ale czasem wychodzimy poza.
        Na ta okoliczność zakupilam sobie takie jednorazowe rękawiczki
        foliowe i po prostu wkładam, chwytam i odwracam rękawiczkę tak, że
        zawartość pozostaje wewnątrz.
        Ale fakt- dobrze ze znowu śnieg pada to troche kupiszcza przykryje smile
        • lubie_gazete Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 12.02.09, 16:05
          A za co w takim razie płacisz podatek miastu od psa?
          Za friko?
          • olinka20 Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 12.02.09, 16:10
            Nie płacę, poniewaz w moim mieście, gdy mieszkasz w domku
            jednorodzinnym, masz prawo mieć "bezpłatnie" jednego psa na dom tongue_out
            • denea Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 13.02.09, 08:57
              A w miom mieście zniesiono podatek od psa na zasadzie: nie płaćcie,
              ludziska, ale w zamian sprzątajcie po swoich psach. Nie pomogło.
          • 1beata31 Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 12.02.09, 16:14
            nie mam psa ale znam właścicieli psów problem polega na tym ze część
            z nich by sprzątała po swoim psie ale........ jak idziesz z kundlem
            na trawnik i on wygląda jak mega kupa to nie dziwię im się że w tym
            czymś nie szukają swoich kup i koło się zamyka!!!
          • minerallna Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 14.02.09, 00:45
            Poczytaj trochę na temat tego podatku...
    • insomnia0 zakupić gaz i psiknać na pocieche ;) 12.02.09, 17:11
      nauczka dla panci wink
      • olinka20 Re: zakupić gaz i psiknać na pocieche ;) 12.02.09, 17:23
        Rozumiem, ze pies ma ponieść konsekwencje niewychowania właściciela??
        Rozumiem też, ze dla cudzych niewychowanych dzieci jestes równie
        bezkompromisowa??
        • insomnia0 Re: zakupić gaz i psiknać na pocieche ;) 12.02.09, 17:35
          niestety tak.. bo jedynie to zadziałałoby na buraka- czyt właściciela srającego
          gdzie popadnie psa..

          człowiek- dziecko to nie pies!- błędne porównanie ..
          • olinka20 Re: zakupić gaz i psiknać na pocieche ;) 12.02.09, 18:02
            Nikt nie mówi, ze dziecko rowna sie pies, ale dorosly tak samo
            odpowiada za dziecko jak właściciel za psa.
            • lubie_gazete Re: zakupić gaz i psiknać na pocieche ;) 12.02.09, 18:08
              olinka20 napisała:

              > Nikt nie mówi, ze dziecko rowna sie pies, ale dorosly tak samo
              > odpowiada za dziecko jak właściciel za psa.

              Dokładnie.
              Czemu nie psikniesz w twarz właścicielowi? Zresztą myślę,że nawet mając gaz atakowałabyś tylko dziewczyny z psami wielkości pudla co najwyżej,a dresów lub pakerów z Ast-ami przy nodze mijałabyś z sercem
              w gardle co najwyżej Paniusiu tongue_out.
              Znam takie Paniusie,w necie mądre,ale jakoś jak idę z psem na spacer (pies z tych "większych" ras) to żadna nawet słowa nie piśnie,złego spojrzenia nie rzuci,nie mówiąc już o gazie wink ,ale jakby szła 13-latka z pudlem to wtedy czemu nie prawda? wink
              Lepiej atakować "słabszego" wroga prawda?
              • olinka20 Re: zakupić gaz i psiknać na pocieche ;) 12.02.09, 18:59
                Dokładnie.
                Nic dodac nic ująć.
              • id.kulka Re: zakupić gaz i psiknać na pocieche ;) 12.02.09, 19:03
                lubie_gazete napisał:

                > Lepiej atakować "słabszego" wroga prawda?

                Aa, i dlatego ciągle czepiasz się młodych kobiet z dziećmi, tak?
            • insomnia0 Re: zakupić gaz i psiknać na pocieche ;) 12.02.09, 20:51
              to niech sie wlasciciel nauczy panować nad psem. A jak nie potrafi no cóż..
              Wybacz ale dziecko nie sra po trawnikach.
              • id.kulka Re: zakupić gaz i psiknać na pocieche ;) 12.02.09, 23:49
                insomnia0 napisała:

                > to niech sie wlasciciel nauczy panować nad psem. A jak nie potrafi
                no cóż..

                No to paniusi gazem, dlaczego chcesz się nad zwierzakiem znęcać?

                > Wybacz ale dziecko nie sra po trawnikach.

                A to różnie bywa smile
                • lubie_gazete Re: zakupić gaz i psiknać na pocieche ;) 13.02.09, 09:23
                  Co najmniej dwa razy widziałem jak w krzakach mamusia wysadza dzieciaka na
                  sr.anko (a sikanie to już widziałem co najmniej kilkanaście razy),ani razu się
                  nie zdarzyło,żeby owa Pani wzięła to co zrobiło jej dziecko na trawniku lub w
                  krzakach do foliowej lub innej torebki ze sobą,wszystkie zostawiały,a ja już
                  nieraz widziałem właścicieli psów sprzątających po zwierzakach.
                  Pytanie za 100 punktów: czy która widziała jak mama posprzątała z trawnika lub
                  spod krzaczków fekalia swojego dziecka? tongue_out
                  • jowita771 Re: zakupić gaz i psiknać na pocieche ;) 14.02.09, 10:06
                    nigdy nie widziałam dziecka robiącego kupę w parku, moje dziecko tez nie robiło,
                    ale jak oduczałam od pieluch, to zawsze nosiłam ze sobą chusteczki i torebki
                    foliowe, żeby sprzątnąć w razie potrzeby.
                • insomnia0 Re: zakupić gaz i psiknać na pocieche ;) 13.02.09, 09:24
                  matko..juz wczesniej napisalam, nie bede tego walkowac..
                  myslec..
                  • olinka20 Re: zakupić gaz i psiknać na pocieche ;) 13.02.09, 09:49
                    Jestes niereformowalna.
                    I radzę ci kup ten gaz, ale faktycznie psiknij jakiemus amstaffowi
                    albo innemu ON, bo te wala największe kupy...
                    Może jutro uslyszymy o tobie w tvn24?....
                    • insomnia0 Re: zakupić gaz i psiknać na pocieche ;) 14.02.09, 09:02
                      ja mam gaz..i niejednokrotnie uzyłam go przeciw psom.. i jakos nie usłyszałaś o
                      mnie?
                      to jest moje zdanie mam prawo tak??? wiec daruj sobie"komplementy" bo mam je gdzies.
                      • id.kulka Re: zakupić gaz i psiknać na pocieche ;) 14.02.09, 09:39
                        insomnia0 napisała:

                        > ja mam gaz..i niejednokrotnie uzyłam go przeciw psom.. i jakos nie
                        usłyszałaś o
                        > mnie?

                        Bo Cie zaatakował czy robił kupę? Jeśli to drugie, to powinnaś
                        dostać jakąś solidną grzywnę za znęcanie się nad zwierzętami. A
                        najlepiej gazem po oczach...

                        > to jest moje zdanie mam prawo tak??? wiec daruj sobie"komplementy"
                        bo mam je gd
                        > zies.

                        No proszę, jaka kulturka. I to ponoć nie sprzątający po psach to
                        chamy...
                        • insomnia0 Re: zakupić gaz i psiknać na pocieche ;) 14.02.09, 21:56
                          kupy nie robił wink
                          za duze słowa atak..ale powinien być na smyczy a nie był.
                          Leciał przed wlascicielem chyba z 10 m. Biegł domnie/na mnie.. tak wiec
                          wyciagnełam i psiknełam i już.. pies zaczął skomleć - pan wtedy dopiero uchwycił
                          go ( bo cały czas gadał przez komórke i nawet nie patrzył na pupila..
                          No cóż .. nie bede ryzykowała..
                          Poza tym są moja droga specjalne gazy pieprzowe na psy..
                          ja mam obezwładniający...

                          Ok i nie bulwersuj sie tak tym.. bo gdyby pies walił kupe to nieleciałabym pod
                          krzak aby go tam zagazować.. nie mniej nie miałabym skrupułów .. gdyby
                          wlasciciel zamiast zachowac sie normalnie- zaczał na mnie sie wydzierac lub
                          przeklinac
                          • id.kulka Re: zakupić gaz i psiknać na pocieche ;) 15.02.09, 09:01
                            insomnia0 napisała:

                            > Ok i nie bulwersuj sie tak tym..

                            Psikanie gazem na psy, poza ewidentnymi przypadkami zagrożenia z ich
                            strony, uważam za obrzydliwe, chamskie, burackie i wstrętne.

                            bo gdyby pies walił kupe to nieleciałabym pod
                            > krzak aby go tam zagazować.. nie mniej nie miałabym skrupułów ..
                            gdyby
                            > wlasciciel zamiast zachowac sie normalnie- zaczał na mnie sie
                            wydzierac lub
                            > przeklinac
                            • insomnia0 Re: zakupić gaz i psiknać na pocieche ;) 15.02.09, 17:38
                              > Ale źle adresujesz atak. To tak, jakby 3latek kopnął Ci w fotel w
                              > autobusie, a Ty byś go spoliczkowała, zamast zwrócić uwagę
                              > opiekunowi.


                              jesli wlasciciel psa nie potrafi zadbac o niego.. to niech ma pretensje do siebie..
                              Tak uzywam gazu w momencie kiedy ten biegnie do mnie- a ja nie wiem w jakim
                              celu. i nie obchodzi mnie to ze pies sprawiał tylko wrazenie atakującego.
                              uzywam gazu. to wina wlasciciela ktory powienien trzymac psa na smyczy.

                              Sorr ale ja buractwem nazywam chamstwo ktore puszcza psy luzem i wola"on nie
                              gryzie".. i nie bede sie zastanawiała- ugryzie czy nie.
                              Robie to dla wlasnego bezpieczenstwa.
                              • id.kulka Re: zakupić gaz i psiknać na pocieche ;) 16.02.09, 10:04
                                insomnia0 napisała:

                                > > Ale źle adresujesz atak. To tak, jakby 3latek kopnął Ci w fotel w
                                > > autobusie, a Ty byś go spoliczkowała, zamast zwrócić uwagę
                                > > opiekunowi.
                                >
                                >
                                > jesli wlasciciel psa nie potrafi zadbac o niego.. to niech ma
                                pretensje do sie
                                > bie..
                                > Tak uzywam gazu w momencie kiedy ten biegnie do mnie- a ja nie
                                wiem w jakim
                                > celu. i nie obchodzi mnie to ze pies sprawiał tylko wrazenie
                                atakującego.
                                > uzywam gazu.

                                To się zdecyduj, bo we wcześniejszym poscie pisałaś, że psikniesz
                                nawet wtedy, gdy własciciel będzie chamski, a Ty zawsze możesz potem
                                powiedzieć, że pies chciał Cię zaatakować.

                                > Sorr ale ja buractwem nazywam chamstwo ktore puszcza psy luzem i
                                wola"on nie
                                > gryzie".. i nie bede sie zastanawiała- ugryzie czy nie.

                                To buractwo i Twoje wcześniejsze wypowiedzi również, skoro chcesz
                                się zniżać do takiego poziomu ...
                                • insomnia0 Re: zakupić gaz i psiknać na pocieche ;) 16.02.09, 19:21
                                  nie muszę się decydować, jesli nastapi taka koniecznosc postąpię tak jak bede w
                                  danej sytuacji uwazała.
                                  Nudzi mnie juz ta wymiana zdan.
                                  tak wiec koncze tą debate.
                                  pa
                      • lubie_gazete Re: zakupić gaz i psiknać na pocieche ;) 14.02.09, 12:06
                        Czy jeśli na swojej drodze spotkasz s...jącego AST-a z dużym Panem (albo dwoma)
                        wyglądającego na takiego co więszkość czasu spędza na siłce to też psikasz
                        gazem? Czy raczej odchodzisz na telepiących się nóżkach? tongue_out
                        Poza tym o ile pies nie jest agresywny i nie atakuje Ciebie lub Twoje dziecko to
                        niestety to co robisz to zwykłe przestępstwo,ścigane przez prawo i
                        policję-postudiuj kodeks karny tongue_out.
    • sloooneczko Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 12.02.09, 17:16
      Ja miałam znikomą przyjemnośc z półgłówkami, którzy wysadzali psa
      przed moim domem na trawniku przynależnym do naszego adresu, pod
      oknem.Nie mieli na tyle tupetu aby na pyskowac w takiej sytuacji ale
      teksty " alez on tylko sika" rozwalają mnie totalnie.Proponuje wtedy
      wysadzic pieska na własną wycieraczkę, siusia przeciez tylko i nie
      trzeba sie narażac innym ludziomuncertain
    • lubie_gazete Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 12.02.09, 18:04
      Mogę sprzątać,ale niech miasto nie wymaga w takiej sytuacji od właścicieli psów
      podatku,bo w takiej sytuacji niby na co szedł by ten podatek?
      • kiraout Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 12.02.09, 18:40
        Zrobiłabym zdjęcie (telefonem).
      • minerallna Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 12.02.09, 19:56
        Podatek jest/był od posiadania psa. Przepisy się zmieniły.
        Jakoś nigdy nie słyszałam by pieniądze z nich szły na sprzątanie psich kup.
        Zresztą to oczywiste, dlaczego ktokolwiek ma sprzątać odchody Twojego psa?
        Prawie wszyscy płacimy podatki, a skoro płacimy to po co czasem korzystać z
        toalet? Robimy co chcemy na chodniku czy trawniku, ktoś to sprzątnie wink

        A w deklarację typu mogę sprzątnąć to jak bajki komuś opowiadać. Nawet jakby
        okazało się, że tam gdzie mieszkasz podatek zniesiono.
        Braku kultury w tej kwestii nie nadrobisz.
    • starapokrzywa Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 12.02.09, 18:53
      Najgorzej jak topnieje śnieg, a goowna wyłażą jak grzyby po deszczu uncertain
      • bezak25 Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 12.02.09, 19:09
        Mnie tez to wkoorwia, co wraca ze spaceru to z kół wózka muszę psie goowna
        wycierać... a po trawnikach do cholery nie jezdżę!!! U nas to na kilkumetrowym
        odcinku chodnika co kawałek leży kupa, masakra jakaś...
        • kasulka79 Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 12.02.09, 21:41
          No ok, psie gówna na chodniku to rzeczywiście chamstwo i właściciel powinien to
          sprzątać i to bez dyskusji. To samo dotyczy miast, w których są specjalne
          pojemniki - śmietniki, ale jeśli miasto ściąga podatek, nie zapewnia przy tym
          warunków dla właścicieli psów, żeby mogli po nich sprzątać to nie uważam
          pozostawiania "min" na trawniku za brak kultury. Też mnie na mdłości zbiera jak
          muszę czyścić upaprane buty dziecka, ale pretensje mam wyłącznie do władz miasta
          - zamiast śmietników na kupy, zakupili kilka odkurzaczy, ale w użytku jest jeden
          i to wyłącznie sprząta okolice UM. No a te biedne psy w końcu gdzieś się muszą
          załatwiać ...
          • olinka20 Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 13.02.09, 09:42
            Heh u mnie w mieście było jeszcze fajniej a propos koszy.
            Koło specjalnych koszy na psie odchody były specjalne woreczki,
            które oczywiście momentalnie znikły...
            Kiedy przylapałam pewna panią kradnącą te woreczki, która na mo0je
            pytanie po cholerę jej worki na psie odchody odpowiedziała- PRZYDA
            SIE.
            • czerwonymuchomor Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 13.02.09, 14:17
              Tfuj!!Paniusia pewnie te woreczki wykorzysta do przechowywania
              mięska w zamrażalniku, ew. mężusiowi zapakuje drugie śniadanko do
              pracy ;D
              • tolula Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 13.02.09, 21:27
                no, znowu o psich kupach ale co zrobić jak średnio co tydzień mamy osraną klatkę
                schodową schody i podjazd dla wózków nie wspominając o chodnikach. sprzątaczce
                opadają ręce nam mieszkańcom również, a spółdzielnia nic bo wszystko wiąże się z
                finansami, ale czynsz 150 zł podnieśli tylko za co???
                każdy chce mieć czysto tylko dlaczego właściciel owego pieska w porę go nie
                wyprowadzi, a skoro mu wadzi to niech po prostu się go pozbędzie tylko, że co
                nie dociera!!!
    • zonajoanna postawić kosze na odchody 13.02.09, 21:31
      Czy to tak trudno zrozumieć,że dopóki nie będzie miejsca na
      wrzucanie odchodów to nic się nie zmieni? Gdzie mam wrzucić ta kupę?
      Do kieszeni?
      • madame_edith Re: postawić kosze na odchody 13.02.09, 23:31
        Jak dla mnie to nawet do kieszeni i do domu. Chciałaś mieć psa to po nim sprzątaj.
        Ja jak nie mam gdzie zaparkować to do parku nie wjeżdżam ani nie tarasuję całego
        chodnika, tylko szukam miejsca do skutku.
      • mama-maxa Re: postawić kosze na odchody 13.02.09, 23:36
        u nas są, w urzędzie miasta można odebrac za darmo woreczki na psie
        odchody i niewielu z tych przywilejów korzysta niestety. Dla mnie to
        jest normalne i żaden to dla mnie wysiłek, posprzątać po psie -
        kwestia organizacji, zreszta sama się wkurzam, jak wdepne do takiej
        kupy. Ale nie wszyscy uzywaja tych koszy z godnie z ich
        przeznaczeniem, niektórzy ładują tam całe wory ze smieciami, bo do
        kosza osiedlowego maja aż całe 10 metrów.

        Wg mnie to kwestia wychowaniauncertain i nie swiadczy to dobrze i tych
        ludziach, bo psy tu niczemu winne nie są, do wc jeszcze nie umieja
        robić.
        • id.kulka Re: postawić kosze na odchody 14.02.09, 09:43
          mama-maxa napisała:

          > Wg mnie to kwestia wychowaniauncertain i nie swiadczy to dobrze i tych
          > ludziach, bo psy tu niczemu winne nie są, do wc jeszcze nie umieja
          > robić

          Tak na marginesie: jako dzieci miałyście psy? Sprzątałyście po nich
          kupy? Bo ja sobie takich akcji z dzieciństwa nie przypominam, jakoś
          się o tym nie mówiło chyba? Ja w każdym razie pierwszy raz zetknęłam
          się ze zjawiskiem sprzątnia psich kup przez właścicieli, gdy byłam w
          Holandii, a miałam jakieś 9 lat wtedy.
          Tak mi się nasunęło przy okazji wychowania...
          • deela Re: postawić kosze na odchody 14.02.09, 10:58
            czasy sie ciut zmienily nie?
            • id.kulka Re: postawić kosze na odchody 14.02.09, 11:58
              deela napisała:

              > czasy sie ciut zmienily nie?

              Ale zaintrygowało mnie to: kwestia wychowania. Mnie nikt nie
              wychowywał w duchu sprzątania psich kup, stąd pytanie.
              • mama-maxa Re: postawić kosze na odchody 14.02.09, 14:14
                a mnie wychowano w duchu dbania o porządek! nie wolno wyrzucać
                papierków na chodnik, tylko do kosza np.
                • id.kulka Re: postawić kosze na odchody 14.02.09, 15:24
                  mama-maxa napisała:

                  > a mnie wychowano w duchu dbania o porządek! nie wolno wyrzucać
                  > papierków na chodnik, tylko do kosza np.

                  No dobrze, mnie też tak wychowano, co nie zmienia faktu, że nikt mi
                  nie kazał psiej kupki sprzątaćsmile
                  Wydaje mi się, że trza dać społeczeństwu trochę czasu, by przyswoiło
                  nowe zasady smile Chociaż... w kwestii papierków i petów na ulicy nic
                  sie nie zmienia, więc i może kupa ma przed soba podobny los...
                  • aprilia33 Re: postawić kosze na odchody 14.02.09, 17:53
                    Uwielbiam ten fragment "Dnia świra":
                    www.youtube.com/watch?v=wCyhy4JUGMg
                    Nie bój Gazeta, zwrócę uwagę i Tobie, jak przyjdzie co do czego.
          • mama-maxa Re: postawić kosze na odchody 14.02.09, 14:13
            fakt nie sprzątało się kiedyś, ale skoro już stoją kubły na odchody
            i są dostępne woreczki na takowe, to korona mi z głowy nie spada,
            jak sprzątam po psie, bo sama się wqrwiam, jak wdepnę w coś takiegouncertain
          • memphis90 Re: postawić kosze na odchody 15.02.09, 21:39
            Jako dziecko psa nie miałam; za to moja mama postanowiła sprezentować sobie
            takowego dwa lata temu. I jak z tym pieskiem wychodziłam- to po nim sprzątałam.
      • deela Re: postawić kosze na odchody 14.02.09, 00:57
        kupujesz cos takiego
        allegro.pl/item554021711_fedog_papierowe_torebki_z_lopatka_na_psie_kupy.html
        i nawet do zwyklego kosza na smieci wrzucasz
        zapakowane rzecz jasna
        ale nalepiej zrobic z siebie sierote
        ojej bo piesek musi sie wysrac
        qrcze a jakbym ci nasrala (a jestem do tego zdolna, bo jestem nienormalna) na
        wycieraczke? to co? zadowolona bys byla
        w waszawie to rzeka gowna chodnikami plynie a na trawnikach nie ma miejsca na trawe
        jedno wielkie gnojowisko
        serio mam pchote za wami lazic zbierac te gowna i rozsmarowywac wam na drzwiach
        wy smieciarskie chamidla
      • aga_rn Re: postawić kosze na odchody 14.02.09, 04:15
        Ojoj, jak to sie dzieje ze w mojej dzielnicy (dzielnica mieszkalna,
        domki, pare budynkow mieszkaniowych) mozna spacerowac z pieskami po
        ulicach i nie natknac sie na ani jeden kosz na smieci. A pieskow
        dookola sporo, za to wlasciciele chodza ze zwyklymi workami
        plastikowymi (np. z supermarketow - nie potrzebuja
        zadnych "specjalnych") i grzecznie zanosza kupy PO SWOIM PIESKU do
        WLASNEGO SMIETNIKA. A policja, ani zadne inne straze, za nimi nie
        jezdza wink



        www.youtube.com/watch?v=7i7nTEapfkE&feature=related

        about:blank
        • mama-maxa Re: postawić kosze na odchody 14.02.09, 14:16
          otóż to, ale Pańcie znajdą zawsze jakieś wytłumaczenie na to,żeby
          nie musieć sprzątać po sobie, ale jak taka potem w swoich szpileczka
          wdepnie w coś takeigo to kur...je na czym świat stoi...
    • siasiunia1 Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 14.02.09, 10:57
      mnie tez to gotuje szczególnie jak na podjeździe do mojej klatki kupa psa leżała przez tydzień. ani właściciel którego pies nakasztanił, ani pani dozorczyni nie uwazali za stosowne tego sprzątnąć. ja się jeszcze miescilam tak żeby w g.. nie wjechać wózkiem ale jak ktoś miał szerszy rozstaw kół ...
      • bsl ja po swoim sprzątam 16.02.09, 10:11
        i żadna dla mnie ujma na honorze , dzieciory swoje tez gonię do
        przątania po psie
        dużo osób tutaj sprząta po pupilach , i nie potrzeba do tego sprzętu
        specjalnego , wystarcza woreczki przy śmietnikach, które są
        regularnie dowieszane
        ale właściciele dużych psów już maja z tym problem wink
        • myelegans Re: ja po swoim sprzątam 17.02.09, 05:02
          Matko, to juz potrzeba woreczkow z urzedu miasta, albo woreczkow przy
          smietnikach i jeszcze specjalnych koszy? No ludzie. Worek z supermarketu, zebrac
          psie gowno i do zwyklego kosza na smieci wyrzucic. Jest w smieciach to
          najwazniejsze, skonczy na wysypisku, a nie na chodniku.
          Mieszkalam w miescie, gdzie psow jak mrowkow, wyprowadzacze psow kokosy
          zarabiaja, i gowien na chodnikach nie ma. Wlasciciele w zwykle reklamowki pakuja
          i do zwyklych koszy wyrzucaja. NIe zdarzylo sie, zebym musiala komus uwage
          zwracac, a zwrocilabym. Niesprzatanie po psie to wyjatkowe buractwo i brak
          kultury NICZYM nie tlumaczony, bo tu nie ma czego tlumaczyc. Dlatego nie mam
          psa, bo sie zwyczajnie brzydze zbierac jego odchody, chociaz psy lubie.
          • bsl Re: ja po swoim sprzątam 17.02.09, 08:45
            u nas kosze są normalne , a woreczki przy smietnikach ? czemu nie ,
            nie zawsze ma sie taki w kieszeni jak sie pies z..sra
            • myelegans Re: ja po swoim sprzątam 17.02.09, 17:20
              Wiesz co, jak idziesz gdziesz z niemowlakiem, to zabierasz pieluchy,
              smoczek, no co ci tam jest potrzebne nawet o tym specjalnie nie
              myslac. Zakladam, ze chusteczki higieniczne tez masz porozkladane po
              wszystkich kieszeniach i torebkach. Analogicznie z torbami, jestes
              wlascicielem psa, badz przygotowany, ze sie zesra, moze nawet nie
              raz.
              Tlumaczenia, bo nie bylo woreczkow przy smietnikach jest glupie.
              • bsl Re: ja po swoim sprzątam 17.02.09, 18:14
                ale co ty sie mnie czepiasz ,
                woreczki są i bardzo dobrze ze są , śmietniki tez są i bardzo dobrze
                bo w moim miescie w parku ich brakuje , nie na psie gowna , ale na
                papierki po cukierkach
    • ollele Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 17.02.09, 09:20
      mam bardzo często ochotę (tylko brak możliwości) zebrać to "złotko" iść za
      właścicielem do domu, wysmarować drzwi i powiedzieć oby sobie je wyczyścił tak
      jak ja czyszczę buty dziecka po jego gó...anym interesie.
    • hellious Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 17.02.09, 18:11
      A ja dzis zostalam mile zaskoczona przez pana Dresa ze swoim wielkim psem. Pan dres sprzatal wielka kupe po swoim pupilu bez mrugniecia okiem.
      • olinka20 Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 17.02.09, 18:33
        Od razu mi sie nasuneło- nie taki Dres straszny jak go malują smile
        • hellious Re: znowu o psich kupach...zagotowałam 17.02.09, 18:35
          hehe, najwidoczniej nie kazdy smileWygladal tak jak na dresika przystalo, a sprzatnal bez wzdrygniecia nawet smile Az chcialam mu cos milego powiedziec, ale sie powstrzymalam smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja