A' propos porwania noworodka

14.02.09, 09:36
Czy szpitale/oddziały, na których rodziłyście były zabezpieczone? Dziwi mnie
ta sytuacja, bo kiedy ja rodziłam (w szpitalu w W-wie) nikt obcy nie mógł
wchodzić na oddział bez wiedzy położnej,zwłaszcza w nocy. Przed drzwiami był
domofon, na dole ochrona....Jedyne co mnie wpieniło wtedy to fakt,że nawet
mamy nie wchodziły na salę dla noworodków,a jakiś fotograf (za zgodą szpitala
of course) krążył sobie wśród tych dzieci i robił zdjęcia.No,ale pod kontrolą.
    • dlania Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 09:47
      Na oddziale patologii wink, na którym leżałam, plaga były kradzieże z szafek.
      Wchodził chłopak, rozglądał sie, gdzie wolne łózko, siadał i mówił: ja czekam na
      Magde (przeczytał sobie z karty chorobowej), wyciagał wafelek czy lizak i
      wkładał go do szuflady, wychodził "poszukac Magdy". A wraz z nim wychodził
      portfel i telefon.
      Nawet rodzić trzeba było z portfelem i komórkąsmile - żartujewink, po kilku
      podobnych przypadkach zaczęto zamykać drzwi na oddział, pielęgniarki wpusczały
      tylko konkretne osoby, a nie bliżej nieokreslonych "szwagrów", "kuzynki" itd.,
      • sanna.i Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 10:18
        Ja też byłam na patologii wink Ba, nawet jak położnik przychodził na obchód,
        mówił: przyszedłem do moich "patologicznych"....
        Niemniej jednak,sprawa krakowskiego szpitala jest dziwna.Teraz w TVN 24 o tym mówią.
    • kamilkam05 Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 09:47
      Tak zabezpieczone były..
      Nikt obcy nie mógł wejsc na oddział polozniczy i noworodków
      Nawet odwiedziny odbywały się w osobnym pomieszczeniu.
      a szpital o 22 byl zamykany
    • dlania a o jakie porwanie chodzi? 14.02.09, 09:47

    • morgen_stern Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 09:51
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6276600,Odnaleziono_porwane_niemowle_ze_szpitala_im_Zeromskiego.html
      • dlania Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 09:53
        O siet, matka dziecka to sie musiała poczuć jak w dreszczowcu.
    • cielecinka Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 10:15
      nie wiem jak byl zabezpieczony oddzial, bo bylam tam bardzo krotko. Inna
      sprawa,ze mialam swoj pokoj, w ktorym bylam caly czas z gnomem i od momentu
      porodu, do wyjscia ze szpitala, bylismy razem non stop. Jezeli wykonywano jakies
      badania, to w mojej obecnosci w naszym pokoju, nigdzie mlodego nie zabierali.
      znajac siebie, jakby go zabrali, to polazlabym z nim smile
      • sanna.i Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 10:21
        U nas zabierali,ale w ciągu dnia, w dodatku najpierw przychodził lekarz i
        tłumaczył co się będzie działo.
        Kurdę,ta porywaczka od sierpnia (kiedy poroniła) udawała przed bliskimi,że jest
        w ciąży - właśnie powiedzieli.
        • iwonkafi Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 14:10
          u mnie byla troche inna sprawa ale tez godna "gazety fakt"jak lezalam po porodzie cc to nastepnego dnia nie widzialam jeszcze coreczki poprosilam meza aby poszedl do pielegniarek i poprosil o wydanie mu corki i on poszedl mowi imie nazwisko a one na to prosze tam leza dzieci i wyobrazcie sobie ze wposcily go tam bez nadzoru on wchodzi a tam lezy 10 dzieci i on szukal po pasku na reku nawet nie sprawdzily czy dobre dziecko zabral nic a malo jest debili na swiecie poprostu koszmar
    • kali_pso A mnie.. 14.02.09, 10:44
      ...rozbroiła informacja, ż porywaczka poroniła w sierpniu i przezten
      cały czas udawałojej się utrzymywać w niewiedzy otoczenie, w
      tym...tadadam...tatusia swojego dziecka...
      • filipianka Re: A mnie.. 14.02.09, 10:47
        przecież nawet sądy po wnikliwym rozpoznaniu sprawy orzekają, że mąż może nie
        wiedzieć o ciąży żony
        • konwalka Re: A mnie.. 14.02.09, 10:55
          www.dziennik.pl/wydarzenia/article319651/Porwany_ze_szpitala_noworodek_odnaleziony.html

          to w końcu w sierpniu zy przedwczoraj "jeszcze była w ciąży"?
          • kali_pso Re: A mnie.. 14.02.09, 11:03


            TVN24 najpierw podawał, ze urodziła "dwa, trzy" dni temu( chociaz
            skąd mogli to wiedzieć biorąc pod uwage, że podawali to zanim
            kobiete odnaleziono?wink, później zmienili zdanie na sierpieńwinkP
        • kali_pso Re: A mnie.. 14.02.09, 10:57


          A co mnie obchodzi sąd?

          Ja na to patrzę, jako kobieta i nie pojmuję, jak mozna być tak
          niezaintersowanym, aby nie zauwazyć, że kobieta z którą rzekomo mam
          dziecko, juz w ciązy nie jest? Jak ktoś, dla kogo ona powinna być
          najważniejsza mógł nie zauwazyć, ze wypycha sobie poduszkami okolice
          brzucha? Nie spędzał z nią czasu? Nikt mi nie powie, że zdrowy to
          był układ.....
          • oli.nek Re: A mnie.. 14.02.09, 11:34
            "która jeszcze tydzień temu była w ciąży i najprawdopodobniej straciła dziecko "

            a może już straciła kolejne i wpadła w paranoję.
          • count_zero Re: A mnie.. 14.02.09, 14:47
            Kali_pso, nie zrozumiałaś. Filipianka robi aluzje do orzeczenia sądu w znanej
            sprawie zabójstwa dzieci, których ciała zostały umieszczone w beczkach. Skazana
            została kobieta, mąż został uniewinniony, albowiem rzekomo nic nie wiedział o
            ciążach.
      • mama-maxa Re: A mnie.. 14.02.09, 14:19
        a mnie nie, po porodzie pierwszą noc tak zasnęłam twardo, że nawet
        nie wiem, że mój mały płakał i położna wzięła go, żeby go uspokoić i
        żebym ja mogła w spokoju chwilkę odpocząć.
        • kali_pso Re: A mnie.. 14.02.09, 16:18

          No i jak to się ma do mojej wypowiedzi?
          • mama-maxa przepraszam 14.02.09, 21:18
            nijak faktycznie...pomyliłam posty, bo sobie przeczytałam wszystko,
            a potem odpisałam i nie tam, gdzie to miało być.

            przepraszam
    • e_r_i_n Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 11:37
      A mnie zastanawia brak zdziwienia matki, że o 3:30 w nocy bierze sie
      dziecko 'na badania'.
      • kali_pso Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 11:45

        No ale matka nie skończyła medycyny, prawda?
        Pewnie laborantką, pielegniarką też nie jest...
        W szkole rodzenia tez nie uczyli, że należy uważac na panie, które w
        środku nocy mogą chcieć zabrać dziecko na badania.

        A poza tym z personelem medycznym się nie dyskutuje w osądzie wielu
        ludzi, chociazby to, co robią czy mówią było podejrzane.

        Mnie reakcja matki nie dziwi- może odetchnęła, że trochę się
        prześpi, była pewnie zmęczona, a może właśnie się obudziła i
        zaskoczona dała dziecko?
        • e_r_i_n Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 11:47
          Nie no, sorry, chyba nie trzeba skonczyc medycyny, zeby wiedziec, ze
          dziwne jest branie dziecka w srodku nocy na badania (jesli sie nic
          zlego nie dzieje - a pewnie sie nie dzialo).
          • dlania Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 11:53
            Erin, to nie jest az takie dziwne - mnie raz gin wołał na usg o 23.30, bo mu sie
            operacja przedłużyła. A młody i porządny był, i jak w karcie stało zapisane że
            ma byc usg to ma być. Niestety, nie dałam sie obudzićwink
          • sanna.i Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 11:54
            Wiesz,no tak się wydaje,ale...matka była zmęczona,zaspana.Ta kobieta chyba też
            się przebrała??? W każdym razie tak w tefałenie mówią...No,ale wypadało zapytać
            jakie badania,gdzie, po co..Niemniej, wina jest wyłącznie porywaczki i nie ma co
            się nad tą biedną mamą pastwić.Mnie interesuje inna rzecz: mówią,że porywaczka
            była w szoku po poronieniu.Ale od sierpnia???Ponoć ukrywała ciążę przez 7
            miesięcy.Mnie to nie wygląda na szok,tylko celowe,starannie przygotowane
            działanie.Poza tym,szok po poronieniu w drugim miesiącu ciąży? Dziwne to wszystko.
            • e_r_i_n Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 12:03
              Nie no, pewnie, że nie matki wina.
              Ja się po prostu dziwię takiemu 'oddaniu dziecka'.
              • thaures Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 12:41
                Ja pewnie obudzona w nocy też bym dziecko oddała na badania, a dopiero po chwili
                zaczęłabym się zastanawiać dlaczego o tej porze.
                Pamiętam,że po porodzie w drugą noc mały wył przez dłuższy czas- weszła położna
                i go ze sobą wzięła, mówiąc żebym się trochę przespała. Dla mnie obolałej i
                zmęczonej to było jak podarunek z nieba- dziecko oddałam i w momencie usnęłam.
                Obudziłam się dopiero jak zwrócono mi Małego
                • aanna6 Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 12:48
                  dziewczyny w tym szpitalu matka jest przez 24 g z dzieckiem
                  pielegniarki biora dzieci tylko do kapania ( mozesz isc , ale nie
                  musisz) badanie suchu odbywa sie na sali , i inne badania tez ,
                  chyba ze rtg to wtedy biora dz9iecko ale matka idzie z nim . ja tam
                  rodziłam 2 razy mojego 2 syna brali na monitorowanie pracy serca
                  na ok 1 godz 3 razy dziennie najpozniej o 22 .
                  moim zdaniem porywaczka wzieła ja z zaszkoczenia moze zaspana
                  matka nawet nie pomyslała ze jest srodek nocy .
                  • arcus.caelestis Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 22:53
                    "badanie suchu odbywa sie na sali"
                    Ja tam leżałam po cc i na badanie słuchu zabrali małą o 6 rano do innej sali. To
                    było 12 miesięcy temu.
      • nutka07 Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 13:45
        Ja mialam sytuacje, kiedy chwile po 2 w nocy przyszla pielegniarka (slyszala
        placz malej i pytala sie czy wszystko w porzdku), po czym powiedziala zebym
        przyszla to zwaza mala. Na oddziale byl ruch 24godziny. Kiedy dzieci spaly w
        nocy to badanie sluchu mozna bylo zrobic. Mamy chodzily z maluchami na
        karmienie, albo zostawialy dziecko i szly do toalety. Mnie by to specjalnie nie
        zdziwilo.
      • hanalui Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 15:36
        e_r_i_n napisała:

        > A mnie zastanawia brak zdziwienia matki, że o 3:30 w nocy bierze
        sie
        > dziecko 'na badania'.

        A dla mnie to nie jest dziwne, polozne caly czas nawet w nocy
        kontrolowaly sytuacje. U mnie przylecieli lekarze z polozna do
        jednej babki dziecka wlasnie w nocy, moze nie bylo to o 3.30 ale
        gdzies po polnocy zaraz. Wzieli dziecko na badania. Co mieli czekac
        do rana az sie dziec wykonczy?
        • e_r_i_n Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 16:16
          hanalui napisała:

          > Wzieli dziecko na badania. Co mieli czekac do rana az sie dziec
          > wykonczy?

          Chyba wyraźnie napisałam, że nie mówię o sytuacji, gdy z dzieckiem
          coś się dzieje?
          • hanalui Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 16:44
            e_r_i_n napisała:
            > Chyba wyraźnie napisałam, że nie mówię o sytuacji, gdy z dzieckiem
            > coś się dzieje?

            Jesli nie jestes lekarzem czy polozna, pielegniarka z wyksztalcenia
            to przy pierwszym dziecku, w kilka godzin po porodzie nawet w dzien
            srednio kumasz czy to co dzieje sie z twoim dzieckiem, jak sie
            zachowuje itp to jest to normalne, zdrowe zachowanie, normalny
            placz, wyglad czy juz nie.
            • e_r_i_n Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 16:48
              Ja tam wszystko kumałam wink
              I powtarzam - co innego, gdy dziecko płacze czy zachowuje sie
              dziwnie.
              Co innego, gdy w srodku nocy spokojnie spiacego noworodka ktos
              zabiera 'na badania'.
              • memphis90 Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 20:38
                U mnie o 23 polożne robiły lewatywę, a w środku nocy zmieniały kroplówki...
                Zresztą - gdyby mnie w nocy po porodzie wyrwano ze snu, to nie miałabym pojęcia
                czy jest 3 w nocy czy 6 rano... a może dopiero 22 wieczorem?
    • hellious Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 12:58
      Ta porywaczka to moze byla w szoku, ale zaraz po poronieniu. Miala sporo czasu zeby sobie zaplanowac to porwanie. A co do tego, ze ojciec dziecka nic nie zauwazyl, moze oni ze soba nie sa zwyczajnie? Chciala chlopa na dziecko zlapac, ale jak to zrobic, skoro dziecka nie ma? A "tesciowej" nie wydalo sie dziwne, ze przyjechala do niej w srodku nocy z noworodkiem?
      • mamaemmy Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 13:53
        U mnie tak(Kopernik,Kraków)ale w prywatnej klinice na Królowej Jadwigi(Kraków)
        po prostu weszłam na sale i poprosiłam o dziecko o nazwisku... i pani mi je dała
        na ręce-zapytałam:a moge zaniesc na górę,a ona -Oczywiscie!..Po drodze były
        otwarte drzwi na oscież,jakbym była porywaczka bez problemu mogłabym sobie
        ukrasc moją chrzesnice...To było 4,5 roku temu,nie wiem ile sie tam zmieniło..
        • widosna Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 14:39
          A u mnie w szpitalu każdy mógł wchodzić na patologie i na położniczy. Ludzie
          idący na patologię mogli przejść przez położniczy, tak samo chcący skorzystać z
          innego wyjścia idąc z innych oddziałów. Zero zabezpieczenia. Tez już kiedyś
          myślałam, że każdy mógłby wynieść dziecko w czasie gdy np. matki śpią.
          Pielęgniarki nie zabierały dzieci no chyba, że na naświetlania (przy żółtaczce)
          - i mi się zdarzyło, że zabierały w środku nocy bo zwolniło się miejsce. Ale
          pielęgniarki znałam z widzenia. Choć mogła się zdarzyć taka, że nie widziałam
          albo nie zapamiętałam twarzy. Matka idąc do kibelka niestety zostawiała dziecko
          w sali (najczęściej w towarzystwie pozostałych położnic) i drżała coby nie
          zaczęło ryczeć tudzież nie zostało uprowadzone.
          Mi po cc dziecko przywiózł mąż, który poszedł po nie - bo żona jeszcze nie
          widziała. Nikt nie skontrolował go - podał tylko nazwisko matki. Równie dobrze
          mógł wyjść z nim ze szpitala (chowając pod kurtkę bo było małe 2,600 kg). To
          szpital w Elblągu - wojewódzki
    • hanalui Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 15:32
      sanna.i napisała:

      > Czy szpitale/oddziały, na których rodziłyście były zabezpieczone?

      Tak, matka podpisuje zgode kto ma miec karte stalego dostepu od rana
      do 21, wydaje ja ochrona, potem kazdorazowy gosc musial wiedziec do
      kogo idzie, jaka sala i jakie lozko i dostawal przepustke od ochrony.
      Dziecko mialo 2 sygnalizatory, jeden na nozce drugi na raczce i nie
      daj boze jak polozna zobaczyla ze tego nie ma lub jakas mama na
      chwile przy przewijaniu zdjela. Wszystkie zabiegi, badania z matka
      lub ojcem dziecka, dziecko ani na moment nie bylo bez rodzica.
      Kolezanka przez nieuwage poloznej zostawila sygnalizator w spiochach
      i alarmy przy wychodzeniu zaczely wyc, nie wypuszczono jej dopoki
      nie znalazla sygnalizatora, a ochrona nie sprawdzila czy to na pewno
      jej dziecko big_grin. Przez przypadek dowiedzielismy sie ze to naprawde
      dziala big_grin
      • sanna.i Re: A' propos porwania noworodka 15.02.09, 09:32
        Jedno pytanie: gdzie ty rodziłaś???
        • franczii Re: A' propos porwania noworodka 15.02.09, 11:51
          w Pentagonie?
          • mariolka55 to u nas w Żeromskim:/ 15.02.09, 11:56
            nie rodziłam tam to nie wiem,rodzilam w innym szpitalu a tam mozna
            bylo niby wchodzic do woli ,dzwonilo sie ale nikt jakos specjalnie
            nie sprawdzał.dzieci byly z matkami,na oddziale noworodków lezały
            tylko wczesniaki.
    • mama_frania Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 15:46
      Przy pierwszym dziecku drzwi do oddziału położniczego były na noc zamykane (był
      domofon), znajdowały się tuż przy dyżurce położnych i zawsze któraś tam była.
      Ale już na badania zabierali bez informowania matki i nie pozwalali iść z
      dzieckiem na oddzial noworodkowy.
      Drugie dziecko rodziłam w innym szpitalu i tam było podobnie co do drzwi
      natomiast zawsze bylam informowana gdzie i na jakie badania dziecko jedzie i
      zawsze mogłam być z nim (przy pobraniach krwi wypraszali tylko z salki na
      noworodkach, bo niektóre mamusie dostawały spazmów na widok swego płaczącego
      dziecka).
    • deodyma Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 18:42
      sanna.i napisała:

      > Czy szpitale/oddziały, na których rodziłyście były zabezpieczone?


      nie.
      oddzial nie byl zabezpieczony. w sumie mogl wejsc tam kazdy z ulicy.
      pamietam, ze kiedy lezalam 24 godz po cc, na nasz oddzial weszla pacjentka z
      oddzialu psychiatrycznego i mowila, ze ona wlasnie idzie na jakas wies, ktora
      znajduje sie kilka km za naszym miastem i ona czeka na jedna z pacjentek, ktora
      ma tam ja zawiezc.
      po jakims czasie przybiegla pielegniarka z tamtego oddzialu, ktora jej szukala,
      poniewaz pacjentka jej zwiala...
    • ewa-krystyna Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 19:58
      u mnie dzieci i matka oraz ojciec lub inna osoba wyznaczona przez matke mieli
      specjalne paski na reku z nazwiskiem matki a na pasku u dziecka byl
      czujnik,ktory wlaczal sie w przypadku wyniesienia dziecka poza oddial - ok
      polnocy wlasnie wlaczyl sie jeden taki alarm i natychmiast zablokowali wszystkie
      drzwi wejsciowe i poproszono aby wszyscy pozostali w salach do odwolania ...
      moja corke wzieto wlasnie o 3 nad ranem na badanie sluchu i pobranie krwi z
      piety.... bylam bardzo zla na pielegniarke,bo zabrala dziecko prawie bez mojej
      wiedzy - obudzilam sie,gdy brala mala na rece i tak szybko wyszla z pokoju,ze
      nie moglam za nia nadazyc -bylam po cc wiec troche wolniej sie poruszalam- i
      zniknela mi za rogiem... ja sie przestraszylam i krzyknelam i zaraz mi pokazala
      gdzie zaniosla mala.... teraz zaluje,ze nie napisalam skargi,ale bylam wtedy tak
      oszolomiona lekami i wrazeniami,ze po prostu mi to nie przyszlo do glowy....
    • memphis90 Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 20:31
      Hmm, teraz to święte oburzenie na kradzież noworodka, a wczoraj na jednym z
      wątków na CiP dziewczyny burzyły się, jak może być porodówka z zakazem
      odwiedzin... To ja już wolę oddział zamknięty, niż potem takie historie...
      • pikum Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 21:48
        Ja rodziłam 2 razy w tym nieszczęsnym szpitalu Żeromskiego.Faktem
        jest,że ani na patologii gdzie leżałam 4 dni ani na oddziale
        poporodowym nie były zamykane drzwi.Wychodziłam nieraz o 23
        pospacerować ale nigdy do głowy mi nie przyszło,że ktoś może wejść i
        ukraść dziecko.Na parterze gdzie jest porodówka też drzwi były
        otwarte,ale tam non stop ktoś się kręcił.
        • heca7 Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 22:20
          Ja rodziłam w szpitalu gdzie oprócz ochrony przy wejściu jest domofon na każdym
          piętrze. I tez jestem trochę zdziwiona, że matka tak łatwo oddała dziecko o 3 w
          nocy. Może była mało asertywna i nie dociekała o jakie badania nagle chodzi?
        • mamajaneczki Re: A' propos porwania noworodka 14.02.09, 22:53
          Pikum, ja też rodziłam w żeromskim. i faktycznie nie dziwi mnie, że ktoś wyniósł
          dziecko, bo tam można wejśc o każdej porze dnia i nocy. Jak mi małą brali na
          badania, też brali ją samą, ja zostawałam w sali. Gdyby ktoś przyszedł w nocy i
          powiedział mi że badania, też bym oddała, pomyślałabym, że np. krew muszą pobrać
          lub mocz nad ranem. Z resztą w nocy przychodziła połozna i brała małą żeby
          dokarmić np., ale zawsze z nią wracałasmile. Mam nadzieję że po tej historii będą
          tam bardziej uważać, bo poza tym to bardzo fajny szpital i ma świetny personel
          • mmda4o Re: A' propos porwania noworodka 15.02.09, 13:01
            mamajaneczki napisała:
            bo poza tym to bardzo fajny szpital i ma świetny personel

            to fakt!

            Niech się nikt nie odważy przypadkiem napisać,że to wina pielęgniarki ,bo spała
            na dyżurze,bo jej mało płacą!

            Rodziłam tam 2 razy i zarówno w dzień jak i w nocy pielęgniarki i położne
            biegały jak z piórkiem,żeby wszystko zrobić,przy tym uśmiechnięte i zawsze
            chętnie do pomocy.
            One nie miały tam czasu usiąść i zjeść kanapkę!
            Na dyżurze była jedna piel.i jedna poł. .Często były też wzywane na blok do
            cc.Wtedy na oddziale zostawała jedna!
            w nocy cały czas od sali do sali:kroplówki,zastrzyki,leki,pomoc położnicom przy
            przewijaniu i przystawianiu do piersi...

            Współczuję,że takim fajnym babkom to się trafiło,współczuję matce dziecka i
            chyba też tej porywaczce-nikt przy zdrowych zmysłach tak się nie zachowuje.
    • franczii Re: A' propos porwania noworodka 15.02.09, 08:11
      u nas raczej nigdzie nie wystepuje calosciowy rooming-in. A taki polowiczny
      polega na tym, ze na noc i w godzinach wizyt dzieci zabieraja do sali
      noworodkow. Rodzina dalsza niz tatus moze sobie poogladac przez szybe.
      • dlania Re: A' propos porwania noworodka 15.02.09, 11:53
        U nas znaczy gdzie? Bo ja już 7 lat temu w Krakowie juz miałam 24h/na dobę
        rooming-in, z czego zreszta nie byłam bardzo zadowolona.
        • franczii Re: A' propos porwania noworodka 15.02.09, 11:58
          Pln. Wlochy prawie 3 lata temu i powtorka 3 mce temu. Tylko nie wiem, czy
          nowinki tak pozno tu docieraja czy kobiety swoja wygode cenia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja