tabakierka2 18.02.09, 11:01 www.dziennik.pl/kobieta/seksiemocje/article321616/Dlaczego_kobiety_zakochuja_sie_w_zonatych_.html Sama nie wiem, czy się zgadzam z panią Woydyłło... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
chloe30 Re: Trochę to smutne jednak.. 18.02.09, 11:08 Jezusmaria co za bzdury.. "Niejedna kobieta jednak nie będzie przebierała w środkach, gdy gra toczy się o tak dużą stawkę. " Odpowiedz Link Zgłoś
liwilla1 Re: dokladnie 18.02.09, 11:49 do tanga trzeba dwojga. przerzucanie winy tylko na faceta jest niesparwiedliwe. w koncu w nim tez hormony buzuja. dla mnie zarowno perfidne uwodzenie zonatego jak i uleganie zonatego owemu uwodzeniu sa na tym samym poziomie postepowania. Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: Trochę to smutne jednak.. 18.02.09, 11:08 ale co smutne, no racje ma przeciez Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Trochę to smutne jednak.. 18.02.09, 11:09 No ale z czym się nie zgadzasz? Odpowiedz Link Zgłoś
ewelsia Re: Trochę to smutne jednak.. 18.02.09, 11:13 Poniekąd zgadzam się z tym, sama byłam kiedyś tą drugą, lata temu i powiedziałam nigdy więcej. Zreszą byłam wtedy młoda i głupia, do dziś tego żałuję, ale było minęło. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Trochę to smutne jednak.. 18.02.09, 11:19 ..może z tym, że to facet jest bardziej odpowiedzialny za zdradę niż osoba, która go uwiodła? Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Trochę to smutne jednak.. 18.02.09, 11:24 To, że faceci robią z siebie bezwolne ofiary niecnych kobiecych zamiarów, to rozumiem, trzeba się jakoś bronić, głupio bo głupio, ale zawsze ale dlaczego baby wyznają taki pogląd, tego nie pojmuję. Nawet te, których problem bezpośrednio nie dotyczy. Powinno się wykładać w podstawówce, że mężczyzna to nie jest bezwolny matoł i powinien potrafić a) zapanować nad sobą w kwestiach seksualnych b) zakrzątnąć się wokół siebie (zrobić sobie coś do jedzenia, posprzątać, nastawić i powiesić pranie). Co do panowania nad chuciami, to chciałabym wyjaśnić, że jestem w stanie zrozumieć nagły przypływ namiętności u obu płci, ale tłumaczenie tego "bo mężczyzna nie panuje nad tym i to jest silniejsze od niego, a w ogóle to wszystko jej wina" mnie nie przekonuje. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Trochę to smutne jednak.. 18.02.09, 12:12 Wlasnie z powodu takiego myslenia kilkaset milionow nosi husty, czarczafy, burki, gumowe podeszwy i temu podobne. Odpowiedz Link Zgłoś
insomnia0 Re: Trochę to smutne jednak.. 18.02.09, 11:13 oczywiscie, że to facet podejmuje decyzję czy jest wierny zonie.. czy chce miec romansik. Nie mniej z doswiadczenia wiem że kobieta ma duzy wpływ na mezczyznę. Nie oszukujmy sie idylla małżenska trwa moze 2- 3 lata a pozniej wielka namietnosc ustepuje miejsca miłosci rodzinnej, przyjazni...itp.. Życie to niee tylko pasmo sukcesów..radosci.. ale takze jakies problemy porazki.. Jak sie z kimśmieszka i dzieli sie to zycie..konflikty medzy zoną a mezem są zupełnie naturalne.. dobrze o tym wiedziec. I jeskli w tych zawiłosciach zyciowych pojawi się 3 osoba( kobieta- mezczyzna) to tez naturalne jest ze dana osoba moze sie połakomić na tą małą "odskocznie" dnia codziennego. A tak jestesmy skonstruowani, że męzczyzna czesciej..się połakomi niz kobieta..- to słowa mojej pani psycholog jeszcze z czasów studiów..Kobieta ponoć wybiega w przyszłość i zaraz wdzi konsekwencje takiej -swojej decyzji.. Mezczyzna wtedy nie mysli dalekosiężnie ... moze cos w tym jest? Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Trochę to smutne jednak.. 18.02.09, 11:14 Cytat> A tak jestesmy skonstruowani, że męzczyzna czesciej..się połakomi niz kobieta.. > - > to słowa mojej pani psycholog jeszcze z czasów studiów..Kobieta ponoć wybiega w > przyszłość i zaraz wdzi konsekwencje takiej -swojej decyzji.. Mezczyzna wtedy > nie mysli dalekosiężnie ... moze cos w tym jest? Polemizowałabym Odpowiedz Link Zgłoś
insomnia0 Re: Trochę to smutne jednak.. 18.02.09, 11:19 moim zdaniem zalezy to od człowieka.. Natomiast takie danie prezentowała moja pani psycholog z cwiczen.. ponoć potwierdzały to badania.. Ale z jednym zgodze sie z autorką tego artykułu- o zwizek trzeba dbac i go pielegnowac..a nie uwazać"on- ona jest mój!!!" Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Trochę to smutne jednak.. 18.02.09, 11:36 jest jednak pociecha Dziennik od razu podsuwa nam sposób rozpoznania potencjalnej rywalki www.dziennik.pl/kobieta/seksiemocje/article310983/Wiernosc_mozesz_wyczytac_z_twarzy.html Odpowiedz Link Zgłoś
sanciasancia Re: Trochę to smutne jednak.. 18.02.09, 11:35 Ja myślę, że jednak kobieta, która inicjuje romans z mężczyzną, będącym już w związki, też ponosi trochę winy (nie pół na pół, ale niepokalaną leliją nie jest) - używając analogii z torebką - jeżeli jest ona nawet otwarta, to nie znaczy, że zaraz pierwsza, napotkana osoba, powinna wziąć tenże portfel. Odpowiedz Link Zgłoś
id.kulka Re: Trochę to smutne jednak.. 18.02.09, 11:44 sanciasancia napisała: > Ja myślę, że jednak kobieta, która inicjuje romans z mężczyzną, będącym już w > związki, też ponosi trochę winy (nie pół na pół, ale niepokalaną leliją nie > jest) - używając analogii z torebką - jeżeli jest ona nawet otwarta, to nie > znaczy, że zaraz pierwsza, napotkana osoba, powinna wziąć tenże portfel. Chciałabym zwrócić uwagę na jeden drobny fakt: mężczyźni nie zawsze tak się spieszą z wyznaniami dotyczącymi ich stanu cywilnego A nie wszyscy noszą obrączki, no i przy takim wstępnym luźnym "spotykaniu się" fakt posiadania rodziny da się bez problemu ukryć. Zatem czasem nie tylko żona jest oszukiwana, ale i "ta druga". Tak czy owak - winę w moim mniemaniu ponosi mężczyzna. To on obiecywał, ślubował, deklarował się z wiernością. Na marginesie: jeśli zdradza kobieta, od razu ma przypiętą odpowiednią łatkę... I nikt nie mówi, że ją ten łachudra uwiódł, a ona, biedna, dała się zbałamucić Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Trochę to smutne jednak.. 18.02.09, 11:59 id.kulka napisała: > > Chciałabym zwrócić uwagę na jeden drobny fakt: mężczyźni nie zawsze > tak się spieszą z wyznaniami dotyczącymi ich stanu cywilnego A > nie wszyscy noszą obrączki, Ale w linkowanym artykule mowa o sytuacji dokładnie odwrotnej - kiedy obrączka jest i stanowi swoisty "certyfikat jakości", niemalże przyciąga desperatki jak ćmy (taki dla mnie był wydźwięk) A skoro obrączka jest, stan cywilny znany, to ja tez uważam, że panna powinna przystopować, no ale zyczenia swoją drogą a życie swoją Odpowiedz Link Zgłoś
id.kulka Re: Trochę to smutne jednak.. 18.02.09, 12:35 chloe30 napisała: > Ale w linkowanym artykule mowa o sytuacji dokładnie odwrotnej - > kiedy obrączka jest i stanowi swoisty "certyfikat jakości", niemalże > przyciąga desperatki jak ćmy (taki dla mnie był wydźwięk) Pytanie tylko, jakiej to jakości certyfikat, skoro facet daje się uwieść, zdradza żonę... Chyba że przyjmiemy założenie: "mnie się to nie przytrafi, ja jestem najwspanialsza, mnie nigdy nie zdradzi" Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Trochę to smutne jednak.. 18.02.09, 12:40 id.kulka napisała: > > Pytanie tylko, jakiej to jakości certyfikat, Nie do mnie pytanie, tylko do pań psycholog z artykułu, które żonatego mężczyzne przedstawiaja jako towar z najwyższej półki Odpowiedz Link Zgłoś
sanciasancia Re: Trochę to smutne jednak.. 18.02.09, 11:59 > Na marginesie: jeśli zdradza kobieta, od razu ma przypiętą > odpowiednią łatkę... I nikt nie mówi, że ją ten łachudra uwiódł, a > ona, biedna, dała się zbałamucić Ja akurat mówię - tak samo, jak w przypadku sprawy Simona Mola, uważam, że dziewczyny zostały uwiedzione, a nie puszczały się (zwłaszcza, że duża część była dziewicami). > Chciałabym zwrócić uwagę na jeden drobny fakt: mężczyźni nie zawsze > tak się spieszą z wyznaniami dotyczącymi ich stanu cywilnego A > nie wszyscy noszą obrączki, no i przy takim wstępnym > luźnym "spotykaniu się" fakt posiadania rodziny da się bez problemu > ukryć. Zatem czasem nie tylko żona jest oszukiwana, ale i "ta druga". To akurat jest inna sytuacja - rozumiem, że nie każdy lubi bawić się w detektywa. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: Trochę to smutne jednak.. 18.02.09, 12:37 Nie wiem, co w tym smutnego. Chyba to, że drukuje się tak upraszczające świat artykuły, sygnowane nazwiskami pań psycholog. Mężczyźni przedstawieni są jak rzadkie dobro, które szybko trzeba usidlić, oczywiście do 30-tki, bo później stają się już "odpadami", są homo lub mamisynkami i mają kompleksy. Usiedlenie (coż za urocze okreslenie zamążpójścia) i tak nie daje gwarancji, bo mnóstwo atrakcyjnych kobiet, nabuzowanych hormonami, zaczyna toczyć zażarty bój o tak wyjątkowy towar jakim jest żonaty mężczyzna (oczywiście należy wcześniej sprawdzić czy się hajtnął przed trzydziestką), nie przebierając przy tym w środkach. Wszak gra toczy się o dużą stawkę. Mieć portki w domu lub nie mieć. Wiadomo, że kobieta bez meżczyzny nic nie jest warta, jak jej się nie uda usidlić w porę, to potem ma moralne prawo wszystkie chwyty zastosowac, bo to i tak wina zony, że mąż, zdradza, bo widać nie zaspakajała go emocjonalnie i seksualnie. Inaczej by nie zdradzał. I tak pieknie odpowiedzialność za własne zycie i czyny nam się rozmywa, same białe lilije na polu bitwy zostają. Ona nie winna bo mężczyzn za mało, hormony, prawo do szczęscia, itd. on winny, ale też nie do końca, bo z pewnością żona nie zaspakajała jego potrzeb. Żonie też zostawia się furtkę, bo może jednak to on nie był taki wartosciowy. Na całe szczęście mamy rozwody - woła rozradowna pani psycholog. Ufff... Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Trochę to smutne jednak.. 18.02.09, 12:40 dokładnie to co napisałaś jest dla mnie takie smutne i w ogole spłaszczone szczególnie to "ufff...dobrze, że mamy rozwody"... Odpowiedz Link Zgłoś
ewelsia Re: Trochę to smutne jednak.. 18.02.09, 12:45 Dla mnie zawsze winni są oboje. I zawsze komus dzieje się krzywda, świadomie lub nie. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: Trochę to smutne jednak.. 18.02.09, 13:28 Nie zgodze sie, ze 'kobieta ma prawo zagiac parol na kogo chce'. Podrywanie zonatego jest IMHO moralnie niewlasciwe i nie na miejscu. Owszem, to alkoholik jest winien, jesli zlamie sie i wypije. On bierzez odpowiedzialnosc za swoje czyny. Ale kolega, ktory wiedzac o nalogu kumpla namawia do go picia, a potem jeszcze namawia, namawia i namawia, tez nie jest moralnie OK. Odpowiedz Link Zgłoś