Niemowlęta w pociągu w ogóle

19.02.09, 01:36
Ja jestem zaprawiona w bojach z PKP, ale umawiałam się ostatnio z koleżanką na
wycieczkę. Trasa W-wa - Kraków, więc inaczej niż IC się nijak nie opyla
czasowo. Miałyśmy zabrać dzieci.
Do wycieczki nie doszło, bo:
- żeby się dostać do przedziału należy znaleźć jelenia do wniesienia wózka do
pociągu, oddzielić gondolę w przedsionku, zanieść gondolę z dzieckiem do
przedziału, zostawić, zanieść bagaże, zostawić, złożyć stelaż, wtaszczyć do
przedziału, oddzielić kółka, umieścić całość na półce bagażowej, uciszyć
wyjące dziecko.
- żeby się wydostać z przedziału, należy dokonać tychże czynności.
- nie ma możliwości dyskretnego karmienia piersią (o ile ktoś ma opory albo
współpasażerowie się burzą)
- przewijanie - patrz wątek o przewijaniu
- jeśli IC ma przedział dla rowerów, można zostawić tam wózek przypięty 5-ma
łańcuchami smile


Dlaczego rowerzyści mają, niepełnosprawni mają, biznesmeni mają, a matki z
dzieckiem ŻADNYCH udogodnień nie mają???
    • gacusia1 Re: Niemowlęta w pociągu w ogóle 19.02.09, 04:21
      Dziwne...Ja nigdy nie mialam zadnych problemow. Wszyscy byli zawsze
      uprzejmi i nie bylo klopotu by ktos pomogl wozek wniesc. Moze to od
      matki zalezy,hmm???
    • wiola_wd Re: Niemowlęta w pociągu w ogóle 19.02.09, 04:22
      ja PKP nie jeździłam jeszcze z córką ale komunikacja miejska nawet z dużymi
      zakupami nie jest mi straszna smile
      Dziecko wkładam w chustę z przodu, plecak na plecy i poza tym, że zajmuję więcej
      miejsca smile bez problemu sobie radzę smile
      PKP mam ochotę pokazać mojej córce i zabiorę ją niedługo na wycieczkę do
      dziadków (2 godziny) - oczywiście w chustę smile

      Szczerze mówiąc odkąd nie używam wózka czuję się dużo mniej ograniczona smile
      Z wózkiem pewnie nie podjęłabym się wycieczki PKP, nie wiem, czy na tramwaj bym
      się odważyła smile, w sumie dobrze, że moje dziecko oprotestowało wózek a pokochało
      chustę smile
      • czukczynska Re: Niemowlęta w pociągu w ogóle 19.02.09, 08:28
        Chusta jest świetnym rozwiązaniem.
        Można dyskretnie karmić,nie trzeba pchac się z wózkiem.
        • ciociacesia chusta 19.02.09, 08:35
          jednak nawet chusta nie jest dla kazdego a wozek ma swoje plusy
          sa dzieci chustoodporne, sa matki chustoodporne, ja nie umiem karmic dziecka w
          chuscie a po dwóch godzinach w niej spedzonych dziecko dostaje mi szału bo musi
          rozprostowac nogi, przewinac sie i nakarmmic
          • ledzeppelin3 Re: chusta 19.02.09, 16:40
            Nie ejst świetnym rozwiązanie, gdy dziecko ma 8 miesięcy, waży 10
            kilo 100 gramów, a ja mam toboły, których nie mam przyjemności
            tachać w rękach
            Nie jest też świetnym rozwiązaniem, gdy z jakichś powodow NIE LUBIĘ
            tachać dzieciaka na barkach
            Najśmieszniejsze jest , że w każdej dyspucie pt. "dziecko w
            pociągu", "dziecko na basenie", "dziecko w sklepie", "dziecko w
            autobusie" wciska się każdemu chustę jako lek na całe zło, zamiast
            winą obarczyć NIWEPRZYSTOSOWANIE środkow publicznych dla rodziców z
            dziećmi, czyli naprawdę sporej grupy płatników podatków
    • filipianka Re: Niemowlęta w pociągu w ogóle 19.02.09, 09:13
      pisałam już w tamtym wątku ale może wkleję jeszcze tu

      a takim pociągiem miał ktoś przyjemność jechać?
      • hellious Re: Niemowlęta w pociągu w ogóle 19.02.09, 09:16
        Nie mialam okazji nawet takiego widziectongue_out Jezdzi toto w polsce?tongue_out
        • filipianka Re: Niemowlęta w pociągu w ogóle 19.02.09, 09:17
          podobno

          Ex Słowacki (Poznań - Warszawa, 2 wagony), Ex Tatry (Warszawa - Kraków - Zakopane), Ex Beskidy (Warszawa - Katowice - Bielsko-Biała), Ex Słupia (Warszawa - Gdynia - Kołobrzeg), Ex Lubuszanin (Warszawa - Poznań - Zielona Góra), Ex Mewa (Poznań - Szczecin - Świnoujście, 2 wagony)

          newsy.ewarszawa.com/Przedzia%C5%82%20dla%20malucha,3050.html
          • hellious Re: Niemowlęta w pociągu w ogóle 19.02.09, 09:21
            O prosze, ode mnie tez jezdzi... Chyba sie zastanowie nad mala wycieczka do szczecinatongue_out Ale ciekawe ile za bilety krzykna w takim cudzietongue_out
          • attiya Re: Niemowlęta w pociągu w ogóle 19.02.09, 10:06
            dobrze wiedzieć smile
    • ib_k Re: Niemowlęta w pociągu w ogóle 19.02.09, 09:50
      kocianna napisała:

      Miałyśmy zabrać dzieci.
      > Do wycieczki nie doszło, bo:
      > - żeby się dostać do przedziału należy znaleźć jelenia do wniesienia wózka do
      > pociągu, oddzielić gondolę w przedsionku, zanieść gondolę z dzieckiem do przedziału, zostawić, zanieść bagaże, zostawić, złożyć stelaż, wtaszczyć do przedziału, oddzielić kółka, umieścić całość na półce bagażowej, uciszyć wyjące dziecko.

      Jeździłam pociągami z dzieckiem 10 lat temu, nigdy nie musiałam szukać jelenia, wystarczyło poprosić, ty mogłaś poprosić np własnego męża, nigdy nie musiałam nic od niczego oddzielać, wystarczyło złożyć wózek,i postawić na podłodze w przedziale lub wziąć mniejszy wózek składany (typu parasolka)

      > - żeby się wydostać z przedziału, należy dokonać tychże czynności.
      > - nie ma możliwości dyskretnego karmienia piersią (o ile ktoś ma opory albo współpasażerowie się burzą)

      Z wewnętrznymi oporami nie dyskutuję, nigdy za to nie zdarzyło mi się aby ktoś się krzywił że karmię w przedziale , nie wywalałam cycków na widok publiczny, odpowiednia bielizna i bluzka rozpinana załatwiają sprawę dyskrecji

      > - przewijanie - patrz wątek o przewijaniu
      > - jeśli IC ma przedział dla rowerów, można zostawić tam wózek przypięty 5-ma
      > łańcuchami smile
      Dlaczego rowerzyści mają, niepełnosprawni mają, biznesmeni mają, a matki z dzieckiem ŻADNYCH udogodnień nie mają???

      Nie zgadzam się z tym ż e żadnych, mają wiele udogodnień przede wszystkim w odbiorze społecznym, myślę że większość matek sama siebie skazuje na niebyt społeczny, mnożąc wydumane problemy!
      • memphis90 Re: Niemowlęta w pociągu w ogóle 19.02.09, 16:24
        > wystarczyło poprosić, ty mogłaś poprosić np własnego męża,
        Ale przecież nie każda ma męża, albo nie ma go pod ręką... Ale ok, zgadzam się,
        można zaczepiać obcych facetów albo poprosić konduktora.

        nigdy nie musiałam
        > nic od niczego oddzielać, wystarczyło złożyć wózek,i postawić na podłodze w prz
        > edziale lub wziąć mniejszy wózek składany (typu parasolka)
        Ale nie każdy ma kilka wózków na zmianęuncertain Ja mam zwykły- z gondolą, parasolki
        nie posiadam. Ale ok- ja i tak wzięłabym chustę. I raczej nie krępowałabym się
        karmić w przedziale, piersi mam wszak ładne, a jak komuś się i tak nie podoba-
        może patrzeć przez oknowink

        , myślę że większość matek sama siebie skazuje na niebyt społec
        > zny, mnożąc wydumane problemy!
        To przeczytaj wątek o przewijaniu w pociągu, gdzie niektórzy chcieliby, żeby
        matka przewijała niemowlaka na podłodze w kiblu... Nie oszukujmy się- podróż z
        niemowlakiem łatwa nie jest i tyle.
    • wakacyjna_iguana Re: Niemowlęta w pociągu w ogóle 19.02.09, 10:14
      Dlatego ja z małym dzieckiem się poruszałam wyłącznie własnym samochodem.
      Niestety ostatnio nie posiadam ale na szczęście dziecię już 3-letnie więc
      autobus nie jest problemem.
      • kocianna Re: Niemowlęta w pociągu w ogóle 19.02.09, 10:20
        Ja nie mam problemów w pociągu smile To ta koleżanka miała. Dla mnie pociąg to
        najgenialniejszy środek transportu.

        Sugestia wykorzystania męża do pomocy przydatna, o ile takowy jedzie ze mną.
        Zdarzyła mi się jednak sytuacja wsiadania do pociągu na maleńkiej stacji z
        kilkusekudowym postojem i musiałam wrzeszczeć "niech mi ktoś pomoże", bo nikt
        nie wysiadał i nie wsiadał i konduktora nie było.

        Parasolka to doskonały pomysł, jak się ma dwulatka, z dwumiesięcznym dzieckiem
        parasolki nie miałam. Nosidło było ekstra, ale nie każdy lubi.

        A co do odbioru społecznego... Nie raz zdarzyło mi się słyszeć "z dzieckiem to
        się w domu siedzi". Od kulturalnie wyglądających ludzi. Tyle, że ja jestem
        twarda i mam to w poważaniu.
        • ib_k Re: Niemowlęta w pociągu w ogóle 19.02.09, 10:35
          > A co do odbioru społecznego... Nie raz zdarzyło mi się słyszeć "z dzieckiem to się w domu siedzi". Od kulturalnie wyglądających ludzi.

          No widzisz a ja nigdy tego nie usłyszałam, i nikt z moich znajomych, jaka wychodzi średnia społeczna?

          PS
          Parasolka może być z wkładem (sztywne dno, miękkie boki), lekkie i poręczne polecam, lub stelaż z kółkami z fotelikiem, również dla 2 miesięczników!


          Zasadniczo wystarczy odrobina zdecydowania i pomyślenia i wszystkie problemy tego typu znikają
    • ankak0 Re: Niemowlęta w pociągu w ogóle 19.02.09, 10:36
      Ja z niemowlęciem jeździłam 7 lat temu i wtedy przedziały dla
      podróznych z dzieckiem do lat 4 były zarezerwowane. Teraz nie ma?
      Zazwyczaj siedzieliśmy tam sami, albo z kimś kto tez miał małe
      dziecko więc karmienie piersią nikogo nie oburzało.
      Zdarzało się oczywiście, że taki przedział był już zajęty i
      siedzieliśmy ze zwykłymi podróznymi, karmiłam, nikt się nie
      gapił smile , nikt nigdy nie robił uwag. Nawet przebierac mi się
      zdarzyło z obecnością kupy uncertain, przeprosiłam obecnych i już. Jakoś
      rozumieli, że fizjologia jaka jest, taka jest i kropka.
      Fakt, że z wózkiem jechać nie próbowałam.
      • protozoa Re: Niemowlęta w pociągu w ogóle 19.02.09, 13:12
        ...fizjologia jaka jest taka jest i kropka. Tak, fizjologia jest takze głosne
        oddawanie gazów itd. Dla Ciebie kupki Twojego dziecka pieknie pachna, dla
        innych, KTÓRZY KUPILI BILET moga byc nie do zaakceptowania. Wiem, ze matkom
        małych dzieci trudno to zrozumiec, bo ICH dzieci są przeciez pepkami swiata i
        kazdy, kto brzydzi sie kupy jest chamem, nietolerancyjnym palantem itd.
        Uważam, ze podróz z tak małymi dziećmi jest ....głupotą. Męczy sie i dziecko i
        matka i otoczenie.
        Jeśli już przemieszczenie sie jest nieodzowne to pozostaje własny samochód, w
        którym można epatować się zapachem kupy, robic dowolne przerwy, prostowac nogi,
        zajmować tyle miejsca ile się da itd.
        Pamiętam kiedys sytuację, gdy taka własnie matka przewijała dziecię i
        zasmrodziła kupą cały przedział. Facet siedzący przy drzwiach mało nie
        zwymiotował i.....otworzył szroko okno przy akceptacji wszystkich podróznych. Na
        to matka z buzią, że dziecię się przeziebi. Fakt, zima, za oknem snieg. Ale po
        kiego czorta wszyscy maja znosić smrody???? Okno zostało otwarte a pani z
        dzieckiem spędziła 10-15 minut na korytarzu a resztę czasu w przedziale z
        naburmuszona miną.
        • ib_k protozoa 19.02.09, 13:18
          pieprzysz jak potłuczona, już lepiej odłacz się od netu i rób te superhiper trudne operacje chirurgiczne, o ile to w ogóle prawda, bo nie sądzę aby dobry chirurg operacyjny miał czas przesiadywać na forum internetowym
        • lubie_gazete Re: Niemowlęta w pociągu w ogóle 19.02.09, 15:19
          Ale cham z tego gościa! Powinien jeszcze pomóc matce w przebieraniu niemowlaka a
          nie otwierać okno! A reszta pasażerów jak im się coś nie podobało mogła wyjść z
          przedziału-nie ma żadnego obowiązku jechania
          w jednym przedziale z matką z małym dzieckiem!Ona też w końcu kupiła bilet na
          pociąg,prawda? Na gapę chyba nie jechała!
        • memphis90 Re: Niemowlęta w pociągu w ogóle 19.02.09, 16:29
          Dla Ciebie kupki Twojego dziecka pieknie pachna, dla
          > innych, KTÓRZY KUPILI BILET moga byc nie do zaakceptowania.
          Tak, najbardziej dla tych, którzy własnych cuchnących bąków nie potrafią w d...
          utrzymać i zasmradzają cały przedziałuncertain Jako weteranka podrózy PKP wiem o czym
          mówię...

          > Uważam, ze podróz z tak małymi dziećmi jest ....głupotą. Męczy sie i dziecko i
          > matka i otoczenie.
          Zauważyłam, ze Tobie w ogóle dzieci strasznie przeszkadzają samą swoją
          obecnością. W pociągu- przeszkadzają, w restauracji-przeszkadzają, płacząc w
          kolejce do lekarza- przeszkadzają tak, że strzelasz focha i odmawiasz pracy.
          Zastanów się, bo mam wrażenie, ze to jakaś fobia jest.

          > Jeśli już przemieszczenie sie jest nieodzowne to pozostaje własny samochód,
          A ci, co nie mają samochodu mają kisnąć w domu? To może sama lepiej zainwestuj w
          takowy- to Ci cudze dzieci życia psuć nie będąuncertain
          • protozoa Re: Niemowlęta w pociągu w ogóle 22.02.09, 10:02
            Tak, przeszkadzają mi ludzie, którzy nie potrafią się tak zachować, aby nie
            przeszkadzać innym.
            I dokładnie identycznie przeszkadza mi oddający gazy dorosły jak i matka
            przewijająca dziecko. I to fizjologia i to.
            Tak samo przeszkadza mi kopiący mnie w przedziale dorosły jak i robiące to samo
            dziecko. Tak samo w restauracji przeszkadzaja mi pijackie śpiewy jak i płacz
            dziecka. Do restauracji przyszłam po to, zeby zjeść obiad a nie po to, zeby
            słuchać wrzasków. I w owej restauracji, do której nie przychodzę w ubraniu
            roboczym nie chcę byc narazona na poplamienie, pobrudzenie, wylanie.
            I tak samo w pocezekalni przeszkadzaja mi głosne rozmowy pań i panów jak i
            wyjące jak syrena dzieci. I zarówno w jednym jak i w drugim przypadku nie sa to
            fochy tylko zapewnienie sobie elementarnych warunków pracy. Nie przekładam
            papierków na biurku tylko badam ludzi, stawiam diagnozy a od tego często zalezy
            ich zdrowie i/lub życie. I nie moge tego robic w warunkach, w których łatwo o
            pomyłkę.
            Nie jest to fobia tylko zdrowe spojrzenie na dzieci. Sa to ludzie a nie święte
            krowy. Ze względu na wiek moga sie wiercic, moga płakac, moga nie panawać nad
            odruchami itd, ale sprawą rodziców i opiekunów jest takie postępowanie, aby ich
            dzieci nie były uciążliwe.
            Każdaakcja powoduje reakcję ( to jedno z podstawowych praw fizyki) i nie dziwcie
            się, że ludzie tak a nie inaczej zachowują sie w stodunku do dzieci i ich
            rodziców.
        • wieczna-gosia Re: Niemowlęta w pociągu w ogóle 19.02.09, 19:28
          o protozoa juz napisala to co ja chcialam. Z dzieckiem np do egiptu- albo autem
          alboi w ogole, a tak poza tym po co podrozowac z dziekiem?
        • ankak0 Re: Niemowlęta w pociągu w ogóle 22.02.09, 12:11
          Oczywiście, masz rację! Tyle tylko, że dorosły, zdrowy człowiek jest
          w stanie zapanować nad swoją fizjologią, a niemowlę raczej nie.
          Kupki małego dziecka pachną tylko do pewnego momentu, potem "walą"
          jak innych smile .
          Nie uważam, że każdy kto się brzydzi kupy jest palantem.
          Poinformowałam, o tym , że muszę małą przewinąć i przeprosiłam.
          Potem uzgodniłam z współpasażerami, że wyjdę z dzieckiem na korytarz
          i przewietrzymy przedział.
          Na szczęście trafiłam na wyrozumiałych i miłych ludzi. Takich którzy
          w wyjątkowych sytuacjach są w stanie poświęcić odrobinę swojej
          wygody wink . Nie byłoby mnie w tym przedziale, gdyby w przedziale dla
          podróżnych z dzieckiem było miejsce. Ale z drugiej strony gdy pociąg
          był pełen, a my jechaliśmy w takim przedziale sami, proponowaliśmy
          innym miejsce. Korzystali i ssące pierś i robiace kupy dziecko wcale
          im nie przeszkadzało : D .
          Oczywiście teraz gdy już mam samochód podróżujemy nim własnie.
          Życzę więcej obiektywizmu w ocenie sytuacji.
      • wieczna-gosia Re: Niemowlęta w pociągu w ogóle 19.02.09, 19:29
        przedzialy sa ale w pospiechach. I IC mozesz dostac kawke i ciasteczko, ale
        dziecka nie ma gdzie przewinac i juz.
    • wieczna-gosia Re: Niemowlęta w pociągu w ogóle 19.02.09, 19:26
      jak sie ma dzieci to sie ma auto gdyz bez auta jestes jedynie rozmnazajaca sie
      bez zastanowienia patologia. A patologia niestety nie ma w zyciu latwo.
    • glosmo Re: Niemowlęta w pociągu w ogóle 19.02.09, 19:46
      Z dzieckiem jeździ się we wtorek, środę,itd, kiedy jest mało
      podróżnych. Jest przedział dla matki z dzieckiem. I jak ktoś tam
      włazi (bo pusto) to ja traktuję osobnika (niech się czytać nauczy,
      kartka wisi) jakby go nie było, tudzież jako rozrywkę dla dziecka.
      A zawsze wsiadam do tego wydzielonego przedziału bo nie chcę
      przeszkadzać innym podróżnym w spokojnym kontemplowaniu widoków za
      oknem, a dziecko dla postronnych jest po prostu męczące.
      Przedział dla matki z dzieckiekm jest zazwyczaj w pobliżu przedziału
      konduktora i ten zazwyczaj pomaga przy wysiadaniu. A na pociąg
      odprowadza mąż i ten niesie bagaże.
      Oczywiście powyższe odnosi się do mam podróżniczek na urlopie
      wychowawczym. Zmuszone do podróży w soboty, i święta mają gorzej,
      ale zgodnie z przepisami nieupoważnionych podróżnych można wyprosić
      z tego przedziłau dla matek z dziećmi.
    • iberka Re: Niemowlęta w pociągu w ogóle 22.02.09, 00:26
      z małym dzieckiem podróżowałam PKP i było ok, nie jakiś super
      komfort ale podróż w przyzwoitych warunkach. Wybierałam pociągi
      pospieszne ze względu na przedział dla matek z dziećmi ( teraz
      podobno mają też takie przedziały niektóre pociagi IC, warto pytać).
      Jeździłam sama z młodym , wózkiem, fotelikiem samochodowym ( dla
      niemowlaka) i bagażami. Bagaże podawane przez okno , to samo wózek
      złożony ( stelaż lub spacerówka) i po kłopociesmile. Na miejscu ktos
      mie odbierał zawsze więc wysiadanie tak samo.
      Od kilku lat nie wiem co to PKP ale czasmi tęsknię smile

      Iza
    • net79 Re: Niemowlęta w pociągu w ogóle 22.02.09, 00:57
      Jeżdżę regularnie, nie mam problemu, a mam trójkę dzieci... powiedz jakie udogodnienia w związku z tym co napisałaś mają niepełnosprawni, bo bardziej wyobrażam sobie opisaną przez Ciebie sytuację, niż osobę niepełnosprawną wsiadająca do IC na wózku inwalidzkim... Wiem, że wszystko da się zorganizować, ale w obliczu tego co napisałaś, gadka udogodnieniach dla ON jest sporym przegięciem. A wyprawa nie wypaliła, bo jednej ze stron widać, chęci i sił witalnych zabrakło.wink
Pełna wersja