Rozmawiałam z obecną(byłego) męża...

24.02.09, 10:44
Zapytałam jak widzi kontakty z moimi dziećmi.
Chciałam konkretnie porozmawiać jak baba z babą,bo eks
ostatnimi czasy nalega na zabieranie dzieci do niej...
Powiedziała że to nie jej sprawa.Puściłybyście dzieci?
    • czarnataka Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 10:52
      To zależy od tego ile dzieci mają lat, czy tę kobietę znają, czy ja
      lubią, i czy mają na to ochotę. Jeśli są zbyt małe, żeby
      odpowiedzieć mądrze na te pytania, to chyba pozwoliłabym byłemu
      mężowi zabrac dzieci do niego-tak na próbę. Później zobaczyłabym jak
      zareagowały na to spotkanie. Jeśli byłyby zdenerwowane,
      zachowywałyby się inaczej niż zwykle-nie dawałabym chyba więcej.
      Znaczy pozwoliłabym na spotkania ojca z dziećmi ale nie na terenie
      nowej żony.
      Wogóle co za kobieta... Odpowiedzieć, że to nie jej sprawa.Według
      mnie jak najbardziej też jej, bo związała się z ,,dzieciatym" panem
      i wszystko powinna wziąc wcześniej pod uwagę spotykając się z nim.
      No wiesz o co chodzismile
      • rybka.marcowa Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 11:00
        On jeszcze z nią nie mieszka ale planuje.
        Póki co chce zabierać dzieci do niej...
        One nie chca o tym słyszeć bo z eksem w zasadzie nie maja kontaktu(pisałam na
        samodzielnej),do mojego M mówia "tata" bo on je wychowuje.Eks raptem sobie
        przypomniał o dziewczynkach,może chce dobrze porzed nia wypaść,sama juz nie wiem.
    • aglesnik Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 10:52
      no to chyba dziwne, że to nie jej sprawa, skoro związała się z
      facetem z dziećmi. mój ex też mi wmawiał, że jak jedzie z kimś na
      wakacje i jada nasze dzieci, to ona sie nimi nie zajmuje, tylko ja
      nie rozumiem jak to możliwe?? przecież się spotykają, rozmawiają,
      chodza gdzieś. na szczęscie u mnie po pierwszym razie kobitka
      zrezygnowała z wspólnych wakacji (wredna jestem wink ) oni chyba
      między sobą też muszą wyjaśnić pewne sprawy dzieciowe. chyba trzeba
      też porozmawiać z exem, jak on widzi?? ja puszczałabym dzieci, nie
      wiem w jakim wieku, ale one jada do taty, niekoniecznie do niej.
      • rybka.marcowa Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 10:58
        No własnie liczyłam na konkretniejszą rozmowę,ona powiedziała że nie jej sprawa
        i przestała się odzywać(na gg była gadka)
        Dzieci maja 8 i 5 lat,z ojcem widują się rzadko-ostatnio w listopadzie.
        Eks z nia nie mieszka ale wiem ze planują i raptem on nalega na kontakty z dziećmi.
        Dziewczyna jest zazdrosna,zaborcza i histeryczna-stąd moje obawy.
        • czarnataka Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 11:06
          Jeśli dzieci nie chcą-to nie. Niech się pobawi z dziećmi u Ciebie,
          albo zabierze na spacer albo do jakiegoś frikolandu (no takie
          miejsce gdzie są zjeżdżalnie itp-dla dzieci sala zabaw). Jeśli
          zabierze dzieci do tej pani to starsze Ci powie i koniec z
          zabieraniem dzieci-tylko wizyty u Ciebie. Poza tym jeśli dzieci nie
          chcą to nie musisz mężowi dzieci dawać. Jeśli mu Twoje warunki nie
          pasują-niech złoży pozew o ustalenie widzeń. Starsze już jest na
          tyle duże, że podczas badań w RODK powie kto dla niego jest ojcem. A
          małe zachowaniem pokaże, że biologicznego prawie nie zna.
          Ja bym nie pozwoliła na wizyty u tej pani. Myślałam, że były z nią
          mieszka... A tak to z jakiej racji? Ma czas spędzić z dziećmi a nie
          dzielić go między nową lubą a maluchami.
          • rybka.marcowa Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 11:17
            Wiesz-w jego zyciu tak naprawdę nie ma miejsca dla dziewczynek..
            Jest tylko praca,ona i jej dziecko.
            Teraz ni z gruchy ni z pietruchy zaczął pitolic że zabierze dzieci TAM,bo ona
            chce je poznac(a jak zagadnęłam to wyszło że "nie jej sprawa").
            U niego w domu z jest alkohol,gadanie na mnie,wiele razy dzieci były zostawiane
            bez opieki(tez o tym pisałam na samodzielnej),więc tam tez odpada.
            Na zabieranie małych gdziekolwiek oraz na wizyty u mnie on się nie zgadza.
            Najwyżej skończy się w sądzie,o ile ten słomiany zapał za chwilę nie zniknie i
            znów tatusiek nie przepadnie na parę miesięcy wink
            Dzieki za odp i pozdrawiamwink
        • aglesnik Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 11:12
          ja bym oponowała w takiej sytuacji, jeśli on nie spotyka się
          regularnie to teraz wprowadzi zamieszanie . ja zawsze nalegałam, że
          jest to czas ojciec-dzieci, nie osoba trzecia, która jest nie ma
          lub będzie inna. u nas tak było, nieco się panienki zmieniały. u
          mnie dzieci zresztą mówiły, że chcą być z nim. ale faceci jak psy,
          muszą mieć właściciela smile jeśli jeszcze ją znasz, to wiesz co może
          spotkac dzieci kiedy nie będą spełniać jej oczekiwać, a tatuś chyba
          zbytnio chce się wybielić smile
          • rybka.marcowa Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 11:34
            Dziewczyna jest histeryczna i zazdrosna(dokładnie tak jak ta z wątku Lipcowej)-o
            piwo z kolegami,wyłączone gg,konto na jakims tam portaliku,nawet o pracę...
            O kontakty ze mną dostaje białej gorączki.
            Masz rację,on chce użyc dzieci żeby się jej przypodobac-po moim trupie.
    • anmoko Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 11:08
      Ja bym chyba nie zmuszala dzieci. Nie chca - to znaczy, ze nie ma co
      ich stresowac wizyta w obcym domu,z "obcym" tata, z obca kobieta w
      roli glownej.
      • rybka.marcowa Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 11:28
        Własnie nie chca słyszeć i nie mam najmniejszego zamiaru narażac ich zmuszac do
        tych spotkan.
    • e_r_i_n Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 11:10
      No cóż, to nie jest jej sprawa.
      • rybka.marcowa Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 11:27
        Ale litości-spotkania miałyby się odbywać U NIEJ w domu i miałyby trwać dwa
        dni(bo on jeżdzi na weekend).
        • trautlusia Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 11:32
          erin - bredzisz smile jak to nie jej sprawa, związała sie
          z "dzieciatym" facetem a to że tak sie wyrażę "ciągnie" się za
          człowiekiem, spotykać maja sie w jej domu - to jak najbardziej JEJ
          sprawa
          • hellious Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 11:36
            a w zyciu. Babe widac dzieci wcale nie obchodza, a slowa, ze to nie jej sprawa zabrzmialy tak, jakby chciala powiedziec, ze nie ma ochoty na zadne spotkania, Do tego tatus jest tatusiem jak mu sie przypomni.. nie puscilabym.
            • rybka.marcowa Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 11:37
              Otóz to,wyczułam wrogość.Jak zapytałam czemu jest tak wrogo nastawiona-skonczyła
              rozmowę.
              • hellious Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 11:40
                tio tym bardziej. Zachowala sie jak siksa jakas.
          • rybka.marcowa Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 11:36
            Myślę,że nawet gdyby ona mieszkała u niego to tez byłaby jej sprawa.
          • e_r_i_n Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 11:51
            Tia. Jestes macocha? Ja jestem i JUZ wiem, ze wszelkie tematy
            okolodzieckowe mojego meza to NIE JEST MOJA sprawa.
            Croyance napisala dokladnie to, co ja mialam na mysli, piszac jedno
            zdanie. WSZELKIE ustalenia, umowy, zalatwiania i rozmowy to jest
            sprawa rodzicow dziecka.
            To, ze macocha akceptuje/uczestniczy w wizytach dziecka we wspolnym
            domu to inna para kaloszy.
            • hellious Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 12:03
              Tylko ze to nie jest wspolny dom, a "macocha" nie przejawia chocby cienia zyczliwosci .. Ja bym w tym przypadku nie puszczala tam dzieci.
              • e_r_i_n Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 12:04
                A skąd wiesz, czy przejawia czy nie, skoro nie miała do czynienia z
                dziecmi do tej pory?
                • hellious Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 12:06
                  no nie wiem, tylko takie wnioski wyciagam z tego, co rybka pisze. Gdyby naprawde chciala je poznac, to by to napisala na gg w rozmowie a nie urywala rozmowe w polowie i znikala. Nie wydaje mi sie zeby w taki sposob zachowywal sie ktos odpowiedzialny, dorosly i majacy prawdziwa chec poznania dzieci swojego partnera.
                  • rybka.marcowa Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 12:15
                    Własnie tak było-zero zyczliwości i zero zainteresowania tematem.
                  • e_r_i_n Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 12:16
                    Powiedziała, że temat spotkan to nie jej sprawa. I powiedziala
                    slusznie - na ten temat rozmawiac powinni rodzice dzieci. Z macocha
                    rozmawiac moze ojciec dzieci i byc tym, ktory dba o dobro obu stron.
                    • rybka.marcowa Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 12:17
                      Tak,tylko eks mi od miesiąca truje że to ona nalega na spotkanie z dziecmi.Jakoś
                      mi to nie gra z tym "nie moja sprawa".
                    • hellious Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 12:28
                      Erin, ale jesli bylabys ta macocha, i rozmawialabys z byla zona partnera na temat spotkania z ich wspolnymi dziecmi, napisalabys ze to nie twoja sprawa i ucielabys rozmowe? bo ja bym napisala raczej (jesli faktycznie bym chciala je poznac) ze bardzo chetnie, ze sie ciesze ze poznam dziewczynki czy cos w tym guscie. Takie zakonczenie rozmowy IMO daje odczuc, ze ona wcale tego nie chce. a skoro nie chce, nie posylala bym tam dzieci, chocby dlatego, zeby nie czuly sie zle, obco i nie czuly zlego nastawienia macochy. Druga sprawa jest sam tatus, odswietnie sobie o dzieciach przypominajacy.
                      • rybka.marcowa Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 12:32
                        No własnie na cos takiego liczyłam,wtedy bez niczego puściłabym dzieci do niej.
                      • e_r_i_n Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 12:43
                        Tak, dokładnie tak bym zrobiła - nagadałam się juz w zyciu z eks
                        meza wystarczajaco.
            • pelagaa Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 13:27
              > Tia. Jestes macocha? Ja jestem

              Hehe macocha bezkontaktowa dodaj dla jasnosci sytaucji wink Z reszta
              wypowiedzi sie zgadzam smile

              A do autorki, juz na SM sie wypowiedzialam w temacie po co chce
              poznac dzieci.
              • e_r_i_n Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 13:45
                pelagaa napisała:

                > Hehe macocha bezkontaktowa dodaj dla jasnosci sytaucji wink

                Bo to faktycznie ma znaczenie w tym watku smile
    • croyance Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 11:35
      Moj maz ma syna z pierwszego malzenstwa, 17-latka. Kiedy go
      poznalam, mial lat 13. I tez uwazam, ze ustalanie kontaktow i
      wszelkie organizacyjne sprawy dotyczace mlodego nie sa moja sprawa.
      To znaczy, dom jest zawsze otwarty, i jesli mlody chce, moze
      przyjsc, zawsze jest mile widziany. Jesli jedziemy na wakacje i
      chcemy go zabrac ze soba, maz zalatwia to z eks zona - no przeciez
      nie ja - i mlody jedzie albo nie (zazwyczaj jedzie). Teraz mlody juz
      nie jest taki mlody, wiec wysylamy sobie smsy, maile, mamy rozne
      swoje sprawy - ja i on, ale IMHO nadal nie poczuwam sie do
      odpowiedzialnosci, jest dla mnie kumplem, a nie dzieckiem. Ma dwoje
      kochajacych rodzicow, ja do wychowywania jestem niepotrzebna: w tym
      sensie nie jest to moja sprawa, tak samo jak i nie jest nia
      ustalanie z byla kontaktow. Jak se ustala, tak bedzie, ja tam zawsze
      chetnie go widze i moja rola ogranicza sie do nierobienia
      problemow smile
      • rybka.marcowa Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 11:38
        Croyance,dzięki za głos "z drugiej strony"wink
        Widac jestes mądra macocha.
      • moofka Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 11:39
        croyance - jstes macocha idealna smile
        • croyance Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 11:42
          Oj, nie, nie, nie idealna big_grin Mlody potrafi dac do wiwatu, jak kazdy
          z Aspergerem i czasami dym mi idzie uszami smile Ale jest fajny i go
          lubie, wiec mi latwo big_grinDDDD
          • rybka.marcowa Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 11:45
            Podziwiam Cie...Ja na szczęscie nie mam tego problemu,mój obecny ma jedno własne
            dziecko-ze mna.Sama nie wiem jakbym sie zachowała jako macocha...
            Szacun!
            • hellious Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 11:48
              Bycie macocha chyba nie jest latwe. Moja sprawdzila sie w tej roli fatalnie, ale ona ogolnie jest... delikatnie mowiac wyrafinowanym sukiszczem, wiec inaczej byc nie moglo.
              • rybka.marcowa Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 11:49
                No własnie chyba "moja" też...
              • croyance Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 12:08
                Nie jest latwe, pewnie, ze nie. Ile razy sie wkurzalam i wychodzilam
                sobie do lazienki pooddychac i policzyc do dziesieciu big_grinDD
                Jak mialam mlodego poznac, tak sie balam, ze wzielam silny srodek
                uspokajajacy - mlody do tej pory wspomina, ze bylam 'fajna, ale
                nieco dziwna' tongue_out
                • hellious Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 12:12
                  hehe, ale chociaz fajna jestessmile Moja macocha raczyla mnie tekstami w stylu "spi....laj z mojego domu" a mieszkama u nas, nie miala jeszcze nawet slubu z ojcem. Wydzwaniala do ojca na statek zeby sie pozalic ze ja ją bije... a mialam 12 lat uncertain
                  • rybka.marcowa Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 12:16
                    Ojej,współczuje...Żyje jeszcze?
                    • hellious Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 12:28
                      Niestety tak, ale zlego diabli nie biora tak szybko. Watek o dziedziczeniu jej wlasnie dotyczy.
                  • croyance Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 12:35
                    Uuuuu. Przykro mi to czytac sad((
                    • mama-maxa Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 12:42
                      ale jak się czyta ciebie croyance to wraca wiara w człowiekasmile
                      pozdrawiam serdecznie, czasem matki nie są takie, jak ty macochą
                      • rybka.marcowa Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 12:44
                        Jakbym miała taka macoche(tzn moje dzieci) to bym się z nia zaprzyjazniła hehe
                      • croyance Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 12:54
                        O rany, az sie zarumienilam. Naprawde nie zasluguje na tyle
                        komplementow, ale bardzo za nie dziekuje smile)))
                        • carrymoon Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 14:09
                          Ja starałam się być taką macocha jak Croyance. Starałam bo niestety
                          związek się rozpadł.
                          Ale moja mała ma macoche tzn jeszcze dziewczyne ojca.
                          I chyba jest super. Mała wraca uśmiechnięta, z fajnei uplecionymi
                          włoskami, zadowolona, wybawiona i szczęśliwa.

                          Ja w zamian pomagam małej rysować laurki, wybierać prezent
                          imieninowy i urodzinowy dla "cioci".

                          Zawsze staram się pamiętać, że gdy mnie nie ma ona stara się chociaż
                          troche zastąpić mnie. I wychodzi to super. Myśle, że dobre kontakty
                          ułatwiają życie głównie naszym dzieciom. Łatwiej im w tym
                          skomplikowanym rodzinnie świecie funkcjonować.

                          A "macocha" z wątku najwyraxniej udaje przed tatusiem
                          zainteresowanie dzićmi, może by się bardziej przypodobać. Szkoda
                          dziewczynek
                          • rybka.marcowa Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 14:15

                            A "macocha" z wątku najwyraxniej udaje przed tatusiem
                            zainteresowanie dzićmi, może by się bardziej przypodobać. Szkoda
                            dziewczynek

                            No własnie tego się boje-z jego strony byc moze jest to samo.
                            Nie wyobrażam sobie żeby moich dzieci używali w jakichś tańcach godowych,brrrr....
                          • hellious Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 14:18
                            carrymoon napisała:

                            >
                            >
                            > A "macocha" z wątku najwyraxniej udaje przed tatusiem
                            > zainteresowanie dzićmi, może by się bardziej przypodobać. Szkoda
                            > dziewczynek


                            Tatus chyba robi dolkadnie to samo...
            • babcia47 Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 25.02.09, 01:00
              Czekaj no "miskowa" bo coś mi zgrzyta w Twoich zeznaniach..masz dwie
              córki, z którymi małż zazyczył sobie spotkań ale piszesz, ze ony ma
              tylko jedno własne z Toba..znaczy jedna jest tyko Towoja? a druga
              przez niego wychowana? no i to:
              >Otóz to,wyczułam wrogość.Jak zapytałam czemu jest tak wrogo
              nastawiona-skonczyła
              rozmowę<
              gdyby mi ktoś zarzucił takie nastawienie gdy sie nie znamy i
              próbujemy jakos ustalić wspólna płaszczyznę porozumienia dotyczaca
              byłej, obecnej, przyszłej rtodziny w kontekście dzieci, to tez bym
              przerwała rozmowę (nie znamy wcześniejszych tekstów, faktycznej
              wymiany zdań a raczej znamy je tylko z Twojej relacji oraz, że
              obecna jest zazdrosna i dostaje szału na róznym punkcie i nie upiera
              się by przejąc obowiązki i wcielić sie w skórę mamy..ale to raczej
              dobrze świadczy o jej rozsądku ..no i ten tekst o tym, ze dla exa
              liczy sie tylko ona i JEJ dziecko..może ja się czepiam, ale zgrzyta
              mi tu sporo, mocno zgrzyta..ile w Twojej ocenie jest Twojej
              zazdrości o exa i fakt, ze układa sobie życie na nowo?..moze fakt,
              ze poznał kobietę z dzieckim przypomniał lub uświadomił mu fakt, ze
              ma tez dzieci/dziecko?..Czy Ty nie próbujesz (podswiadomie ?)
              pogrywać córkami przeciw exowi? nawet gdy wczesniej nie poczuwał się
              do ojcostwa, niektórzy mężczyźni i to nie tylko exowie potrzebują na
              to sporo czasu, czasem do ojcostwa nigdy nie dorastają a rozwód temu
              tez nie sprzyja..tylko uwazaj, bo w sumie to nie jego najbardziej
              skrzywdzisz!
              • rybka.marcowa Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 25.02.09, 10:38
                Jaka "miskowa"???
                Zanim mnie obwołasz trolem wyjaśniam-mam dwie córki z pierwszym i jedną z drugim.

                "Gdyby mi ktoś zarzucił takie nastawienie gdy sie nie znamy i
                > próbujemy jakos ustalić wspólna płaszczyznę porozumienia dotyczaca
                > byłej, obecnej, przyszłej rtodziny w kontekście dzieci, to tez bym
                > przerwała rozmowę (nie znamy wcześniejszych tekstów, faktycznej
                > wymiany zdań a raczej znamy je tylko z Twojej relacji oraz, że
                > obecna jest zazdrosna i dostaje szału na róznym punkcie i nie upiera
                > się by przejąc obowiązki i wcielić sie w skórę mamy..ale to raczej
                > dobrze świadczy o jej rozsądku

                A z czyjej relacji macie znac jak nie z mojej?
                Wybacz ale przytaczanie prywatnych rozmów na publicznym forum,gdzie jeszcze ona
                widniała pod swoim numerem uważam za niedopuszczalne.
                Nic mnie nie obchodzi mnie ta dziewczyna.
                Nie jestem zazdrosna jesli o to ci chodzi.Przypomne że rozstałam sie z eksem z
                powodu długotrwałej przemocy,pijaństwa i oszustwa więc z zazdrością to błędny
                wniosek.
                Daleka jestem od obarczania jej rola mamy,zwyczajnie zapytałam jak ona sobie
                wyobraża kontakt z moimi dziećmi-tyle.
                Mogła się zachowac poprostu grzeczniej-sa inne sposoby na skończenie rozmowy niż
                "nie moja sprawa" i wyłączenie gg.


                "No i ten tekst o tym, ze dla exa
                > liczy sie tylko ona i JEJ dziecko..może ja się czepiam, ale zgrzyta
                > mi tu sporo, mocno zgrzyta..ile w Twojej ocenie jest Twojej
                > zazdrości o exa i fakt, ze układa sobie życie na nowo?"

                Babcia,zwariowałas?? A może to w głowie ci zgrzyta?
                On mnie stłukł po pijaku jak wróciłam z córka ze szpitala,proponuję poczytac
                moje wcześniejsze wątki zanim zaczniesz pisac podobne bzdury.



                "Moze fakt,
                > ze poznał kobietę z dzieckim przypomniał lub uświadomił mu fakt, ze
                > ma tez dzieci/dziecko?..Czy Ty nie próbujesz (podswiadomie ?)
                > pogrywać córkami przeciw exowi? nawet gdy wczesniej nie poczuwał się
                > do ojcostwa, niektórzy mężczyźni i to nie tylko exowie potrzebują na
                > to sporo czasu, czasem do ojcostwa nigdy nie dorastają a rozwód temu
                > tez nie sprzyja..tylko uwazaj, bo w sumie to nie jego najbardziej
                > skrzywdzisz!"

                O mamo....Dzieci maja 5 i 8 lat(po rozwodzie 2 lata) a on jeszcze nie dojrzał do
                ojcostwa???To kiedy dojrzeje,na starośc jak alimenty od dzieci będa potrzebne?

                W ciągu ostatniego roku widział je nie więcej niż 4-5 razy i spotkania te były
                zazwyczaj MOJA INICJATYWĄ(znów odsyłam do Samodzielnej).Odpowiedz na moje
                pytanie kiedy wezmie dzieci niezmiennie brzmiała"Przecież ja k...a pracuje i mam
                swoje życie!"
                Święta,gwiazdkę,urodziny dziewczynek,wszystkie weekendy od prawie roku spędzał i
                spędza TAM.
                Płaci mi 600 na dwie dziewczyny choć ma firmę (przepisana na brata) i
                spreparowana umowe najmu mieszkania (mieszka u rodziców) na wypadek gdybym
                wystapiła o podwyższenie alimentów.

                Tylko uwazaj, bo w sumie to nie jego najbardziej
                > skrzywdzisz!

                Wiesz co?Dziewczyny mówia o nim "wujek" bo prawie go juz nie znaja.
                Starsza jak słyszy że ma jechac do ojca to potrafi sie rozpłakac-widziała jak
                mnie dusił więc nie wiem czy na miejscu jest gadanie o jakiejs "terazniejszej"
                krzywdzie.
                I proszę mi nie zarzucac że te rzadkie kontakty sa moją wina-kolejny raz odsyłam
                do Samodzielnej.

                Nic już ci nie zgrzyta czy dalej mam wyjaśniac?

    • marioladabr Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 13:48

      Ja tam z byłą M. nie rozmawiam. Wszystkie sprawy dotyczące ich
      dzieci załatwiają sami. Kiedyś się przejmowałam, jak byliśmy w
      sklepie to patrzyłam na rzeczy dla chłopców, gotowałam pod chłopców
      jak do nas przychodzili... ale w gruncie rzeczy tylko dlatego, że
      mój M wmówił mi, że jego sprawy to moje sprawy bo jesteśy rodziną.
      Na szczęście mądrzejsze macochy odemnie uświadomiły mi, że to nie
      moje dzieci. I odkąd ta zasada wbiła się w ój mózg to jest mi dużo
      łatwiej. Nie moje dzieci i po co mam się przejmować. Więc na taki
      tekst ze strony exi tez bym powiedziała, że nie moja sprawa, bo to
      sprawa między rodzicami i co najwyżej mną a M. Tzn. M powinien ze
      mną ustalić że chce do mojego domu przywieźć swoje dzieci i jeśli
      nie mam nic przeciwko temu to wtedy ustala to z dziećmi i z exią.
      Ale z drugiej strony... jeśłi Twoja nexia jest dziwna, zaborcza i
      chisteryzuje, to też bym się zastanowiła... no i tatuś który
      przypomina sobie raz na parę miesięcy o dzieciach to też nie jest
      fajny układ. W sumie to sprawa prosta - dzieci nie chcą tam jechać i
      kropka, nie zmuszaj i nie namawiaj.
      • rybka.marcowa Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 24.02.09, 14:13
        Ale z drugiej strony... jeśłi Twoja nexia jest dziwna, zaborcza i
        > chisteryzuje, to też bym się zastanowiła... no i tatuś który
        > przypomina sobie raz na parę miesięcy o dzieciach to też nie jest
        > fajny układ. W sumie to sprawa prosta - dzieci nie chcą tam jechać i
        > kropka, nie zmuszaj i nie namawiaj.

        No własnie tu jest pies pogrzebany-dziwna sytuacja,dlatego chciałam wybadac sprawe.
        Zreszta jestem przekonana ze problem lada moment zniknie bo tatusiek wiele juz
        razy zapalał się do kontaktów z dziecmi i równie szybko gasł wiec tym razem
        pewnie będzie tak samo.
        • eliszka25 Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 25.02.09, 00:31
          no zaraz, jak to nie jej sprawa? skoro wziela sobie faceta po przejsciach, to z
          calym "przychowkiem" (nie gniewaj sie za to okreslenie, to niezlosliwie). syn
          mojego meza spedza u nas ferie i wakacje i nawet sobie nie wyobrazam, jakim
          cudem mialabym powiedziec, ze to "nie moja sprawa". dzieciak jest w moim domu,
          wiec sie nie wyprwadze. robimy wszystko razem, a jak tata czasem musi wyskoczyc
          do pracy, to zostaje pod moja opieka. z takim podejsciem "nowej" twojego bylego
          meza chyba balabym sie wyslac z nim dzieci na weekend do niej. poza tym, po tym
          co piszesz o samym tacie, to w ogole raczej nalegaj na inna forme kontaktow. z
          ex mojego meza utrzymujemy staly kontakt, bo nie wyobrazam sobie, zeby ona np.
          zadzwonila do nas podczas pobytu mlodego u nas i zapytala mnie o swoje dziecko,
          a ja bym jej odpowiedziala, ze to nie moja sprawa. no sorry, moj facet, to i
          moja sprawa.
          • rybka.marcowa Re: Rozmawiałam z obecną(byłego) męża... 25.02.09, 10:52
            Nie gniewam się ,sama czasem żartuję że obecny tez mnie wziął z "przychówkiem" wink
            Postanowiłam że póki co nie dam tam dzieci,na szczęscie były przestal sie
            rzucac,moze jego słomiany zapał kolejny raz wygasł.
            Na temat samej osoby eksa przed chwila napisałam wyżej.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja