agusiah
20.11.03, 12:36
Piszę zainspirowana, choć zdegustowana, wątkiem o mało ambitnych chrzestnych.
Do tamtego postu nie ustosunkuję się, bo jakoś mnie żenuje.
Ale... chciałam prosić na chrzestną córeczki moją kuzynkę, która mieszka w
Kanadzie (no, bywa w kraju co roku). Spalę się ze wstydu, jeśli ona tak
właśnie odbierze to zaproszenie - jako zaproszenie do ciągłej dostawy
gotówki/prezentów. A ja jestem jedynaczką, to moja najbliższa rodzina i
chciałabym, żeby więzy między nami się wzmacniały, nie osłabiały. ALe po
lekturze wypowiedzi mam z zagranicy opadły mnie wątpliwości - wszystkie w
zasadzie czujecie się jakoś wykorzystywane. Czy naprawde tylko tak odbieracie
podobną prośbę?
I z drugiej beczki - czy są mamy, które zdecydowały sięna chrzestnych z
daleka i są z tego zadowolone? Chrzestnym będzie brat mojego męża -
mieszkający w pobliżu...