ilonka02
20.11.03, 14:21
Witam, jak zwykle odwieczny problem z teściami.
Od jakiegos czasu starałam się nie reagować ale ostatnio nerwy mi wysiadły,
jeszcze chwila i powiedziałabym co myslę o nich, nie rozumiem jak można być
tak bezmyślnym........
Mała ma 2 lata i to normalne że wszedzie jej pełno, wszedzie wejdzie,
wszystko weżmie, podczas ostatniej wizyty u nich usłyszałam:
- mała jest rozpuszczona,(nie chciała wyjśc 2 razy na spacer, wiec jej nie
zmuszałam), oni stwierdzili,że poradziliby sobie z nia, chyba wywlekli za
noge....
- mają rotweilera, na moje uwagi, żeby pies był w bezpiecznej odległości od
dziecka, bo nawet jesli nie ugryzie to może zrobic jej krzywdę, przewracając
na przykład, usłyszałam że jestem przewrażliwiona bo piesek jest spokojny i
na pewno nic jej nie zrobi, oni sa w 100 % pewni ale ja nie !
-dziecko powinno samo chodzic po całym mieszkaniu (jedno z nas zawsze za nią
chodzi), nie dociera że ich dom nie jest przystosowany do tego, zeby taki
maluch chodził sam, wszedzie leżą przybory do szycia teściowej,igły, szpilki,
małe guziki, jakies koraliki, jakieś piły do drewna teścia (ostatnio
wyrywałam małej jakies ostre żelastwo, które lezało na niskiej szafce), w
kuchni na brzegu gorace garnki itp.
- dziwią się, że nie chcę zostawiac małej u nich samej, nawet na chwilę (ale
jak znalazła nozyczki na podłodze to stwierdzili, że może się nimi bawić,
przeciez nic się nie stanie!!!)
- uważaja że jak nie upadnie to nie nauczy się chodzić itp
- Poważny problem jest z kupowaniem rzeczy, mówiłam juz nie raz, żeby nie
kupowali jej ciuchów bo rozmary sa rózne i lepiej na oko nie kupować, ale to
nie o to chodzi, po prostu kupują jej uzywane rzeczy, często tak znoszone, że
do niczego się nie nadają (nie wiem jak im to powiedziec, że nie chce takich
prezentów, rozumiem, że może nie maja kasy ale lepiej kupić jedna nową bluzke
za 10 złotych, niz sterte nie przydatnych starych rzeczy)a jak moi rodzice
kupia jej cos to sa takie miny i pukanie w czoło, że takie drogie(normalne
ceny)rzeczy kupuja dla dziecka, czy jakies zabawki...po co...
- kwestia rąk (nie mycia) pozostaje bez zmian od prawie 2 lat, najpierw
głaszczemy psa, potem dziecko
Juz nie wiem co robić, z jednej strony nie chcę żeby mała straciła zupełnie
kontakt z dziadkami, z drugiej strony nie pozwole, żeby ktos krytykował moje
metody wychowawcze i miał tak absurdalne podejście do małej i dziwia się że
nie chce jej zostawiac u nich.
Koszmar.
Pozdrawiam.